poniedziałek, 27 grudnia 2010

Epizod 50

- Ohayo! Sasuke-chaaaan...- tuż koło ucha bruneta rozległ się przesłodzony, zbyt głośny jak na szept, głos, który miał pełnić rolę budzika. Sama ofiara tejże pobudki zmarszczyła mocno brwi i odwróciła się gwałtownie, otwierając oczy. Z gardła wydobyło się nieprzyjemne dla ucha syknięcie, które nic dobrego raczej nie wróżyło.
- Czego chcesz? - burknął złowrogo obudzony brunet, po czym z trudem uniósł się na łokciach, rozmasowując obolały kark.
- Zrobiłem śniadanie - wyszczerzył się "budzik" i już po chwili wpakował pod kołdrę, nie czekając na przyzwolenie.
- Czego tu szukasz? - zapytał coraz bardziej się irytując - Najpierw każesz mi spać na kanapie, a potem ładujesz mi się pod kołdrę - prychnął, zakładając ręce na piersi - Zastanów się czego chcesz - rzekł z pretensją, obserwując jak blondyn wtula się w pierzynę i wlepia w niego swoje niezapominajkowe tęczówki.

Epizod 49

- Yyy...cześć? - Nara Shikamaru nie ukrywał zdziwienia gdy po otwarciu drzwi zobaczył niebieskooką postać, od której bez wątpienia biła chęć mordu
- Cześć - odpowiedział blondyn próbując przywołać na twarz uśmiech, który raczej go nie przypominał. Bez zaproszenia wszedł do środka mijając czarnowłosego chłopaka i ściągnął buty. Spojrzał jeszcze raz na gospodarza, jakby w zastanowieniu i po chwili ściągnął także kurtkę.
- Jasne, wejdź i czuj się jak u siebie - uśmiechnął się sztucznie, kierując się do swojego pokoju wraz z gościem. Mijając salon krzyknął tylko do matki coś w stylu "będę u siebie, nie przeszkadzać" i podreptał pod drzwi z wywieszoną na nich tabliczką z napisem "proszę pukać".

Epizod 48

Po gabinecie rozniosło się niezbyt głośnie pukanie. Jednak wystarczające, aby oderwać długowłosego bruneta od pracy. Podniósł się z krzesła i podszedł powoli do drzwi łapiąc za klamkę. 
- Przecież wiesz, że nie musisz pukać - mruknął z uśmiechem, nie odrywając wzroku od kartki papieru, którą trzymał w ręku. Odwracając się, ruszył z powrotem w stronę biurka. 
- Myślałem, że nie lubisz jak ci się przeszkadza w pracy - mruknął młodszy z braci, niepewnie wchodząc do pokoju i zamykając za sobą drzwi. Momentalnie starszy Uchiha zatrzymał się i odwrócił w stronę przybysza. Na jego twarzy malowało się głębokie zdziwienie. Był on najmniej spodziewaną osobą w tym momencie. 

Epizod 47

- Sasuke? No co Ty, nie śpij! - roześmiał się blondyn, słysząc od dłuższego czasu nad uchem, miarowy oddech. Ukłuł go lekko w okolicach żeber i przekręcił się tak, aby obserwować reakcję chłopaka. A ta była niecodzienna. Brunet podskoczył niespodziewanie i pierwsze co zrobił, to zrzucił intruza na ziemię, po czym otworzył oczy. Zrobił małe rozpoznanie w terenie i spojrzał z zastanowieniem na blondyna siedzącego na podłodze. W niebieskich oczach kryło się zdezorientowanie.
- Co Ty robisz? - zapytał ze zdziwieniem spoglądając na chłopaka
- Siedzę - odparł nie fatygując się rozwinąć swojej wypowiedzi
- Dlaczego na podłodze? - podrapał się po głowie, z powrotem opierając ją o wezgłowie.
- Czasami mi się zdarza, chciałem poobserwować Cię z tej perspektywy - mruknął, przenosząc się na klęczki.

Epizod 46

- Już myślałem, że stamtąd nie wyjdziesz - czarnowłosy spojrzał na kochanka, który pojawił się w poczekalni z opatrunkiem na głowie.
- No sporo czasu im to zajęło - westchnął podchodząc do chłopaka - Idziemy? - zapytał stając koło siedzącego bruneta.
- Tak, jasne. I co powiedział? Coś poważnego? - zapytał kierując się z chłopakiem do wyjścia
- Nie, ale powiedział, że mogą wystąpić zawroty głowy - mruknął, a czarnowłosy spojrzał na niego zaniepokojony - Nic poważnego, stwierdził, że to częste przy urazach głowy. Na szczęście żadnego wstrząśnienia - wytłumaczył i zatrzymał się nagle
- Hmm? - zapytał, stając kilka kroków przed nim i odwracając się.

Epizod 45

Otworzył oczy gdy po raz kolejny zapomniał o zsunięciu zasłon, co zaowocowało rażącą pobudką. W ciągu kolejnych pięciu sekund jego mózg zaczął kojarzyć fakty z poprzedniego wieczora. Zamknął oczy z postanowieniem zostania w łóżku. Nawet nie pofatygował się spojrzeć w bok. Nie chciał wiedzieć czy osoba, z którą się pokłócił znajduje się w łóżku, czy już dawno się zmyła aby uniknąć z nim konfrontacji.
Nie dane mu jednak było wylegiwać się i mieć wszystko w dupie. Do jego uszu dobiegł dźwięk budzika, a usta wykrzywiły się w niezadowoleniu. Ręka powędrowała do telefonu aby wyłączyć irytującą melodyjkę po czym opadła na twarz, zasłaniając oczy. Wziął głęboki wdech, a powietrze zostało w płucach gdy obok siebie wyczuł poruszenie.

Epizod 44

- Nie rozumiem –westchnął zrezygnowany blondyn i odbił się rękami od oparcia fotela, o które się opierał.
- To chyba ja to powinienem powiedzieć – burknął przez zaciśnięte zęby czarnooki – Czego Ty nie rozumiesz? – zapytał poirytowany i przeczesał palcami włosy.
- Ciebie, do cholery, nie rozumiem! – warknął rozkładając ręce
- O co ci chodzi?!– zapytał nie kryjąc zdziwienia i podniósł się, odkładając rękopis.
- O to twoje parskanie, warknięcia, komentarze! – rzucił ostro nie spuszczając oczu z czarnych tęczówek.
- Nie powiesz mi chyba, że ani trochę cię ta książka nie zraża!? – zapytał zdezorientowany pretensjami chłopaka.

Epizod 43

- Więc to był wuj Neji'ego? - zapytał złotooki oglądając się za siebie i odprowadzając wzrokiem mężczyznę, który otwierał właśnie drzwi wejściowe do swojej posiadłości.
- Tak - odparł Uchiha otwierając przed chłopakiem drzwi czekającej na nich, taksówki.
- Straszny - zdefiniował chłopak i wsiadł ochoczo do samochodu.
- Wcale nie taki straszny - odparł lekko brunet zapinając pasy i podając kierowcy adres.
- Nie dziwię się, że Neji się wyprowadził - powiedział biorąc przykład z czarnookiego i zabezpieczając się pasami, spojrzał w oczy mężczyźnie - Gdybym miał z nim mieszkać uważałbym na każdym kroku, te jego oczy wyglądają jak rentgen. Ughh, aż mnie ciarki przechodzą - odparł, a po jego ciele przeszły dreszcze.

Epizod 42

- Cholera jasna! - ciężka ręka wylądowała ślepo na stoliku nocnym, celując w dzwoniący uparcie telefon komórkowy. - Że też ten budzik musi dzwonić tyle razy - z ust wtulonych w poduszkę wydobyły się niewyraźne narzekania.
- To nie budzik, kochanie - wychodzący z łazienki czarnowłosy, schylił się i złożył na dzień dobry pocałunek na odsłoniętym policzku. Chłopak mruknął tylko i przetarł zaspane oczy. Przewrócił się na drugi bok i uniósł na łokciu z nieszczęśliwą miną.
W jego ręku pojawiła się zaraz szklanka z wodą, za którą podziękował uprzejmie i uśmiechnął się lekko.
- Kto dzwoni o tej porze? - zapytał sam siebie i podniósł do siadu, opierając o poduszkę i obserwując swojego chłopaka, który w spodniach zabierał się za śniadanie.

Epizod 41

- Nie mogę w to uwierzyć! - krzyk bruneta rozdarł ciszę panującą w sypialni.
- Sasuke! Sasuke, uspokój się! - opalona dłoń spoczęła na ramionach, próbując powstrzymać kochanka przed podarciem, trzymanego w rękach maszynopisu.
- Jak...jak mam się uspokoić do cholery?! - warknął patrząc wściekle w niebieskie tęczówki.
- Nie wyciągaj pochopnych wniosków - szepnął spokojnie podstępem zabierając z rąk kartki.
- Pochopnych wniosków? Kpisz? Tu czarno na białym jest napisane co to jest za szumowina! - wrzasnął i machnął wściekle ręką przymierzając się do wyrwania blondynowi rękopisu.
Niebieskooki tylko uskoczył szybko przed nagłym atakiem na jego osobę i wycofał się w stronę łazienki.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Epizod 40

- Czy mogę przyjąć zamówienie? – młoda japonka zaczesana w wysokiego kucyka, podeszła do stolika znajdującego się w rogu, dyskretnie oświetlonej kawiarni.
- Kawę z kardamonem – powiedział mężczyzna beznamiętnie,zamykając kartę i odkładając na brzeg stolika. Dziewczyna spojrzała znacząco na chłopaka siedzącego naprzeciwko.
- Wodę z cytryną i lodem poproszę – powiedział uśmiechając się ciepło i podając kartę do rąk kelnerki. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech i oddaliła się spokojnym krokiem.
Przez chwilę dwie pary białych tęczówek mierzyły się wyczekująco, a cisza, która im towarzyszyła przerywana była przez cichą,relaksacyjną muzykę.

Epizod 39

- Skupcie się! - donośny, stanowczy głos rozniósł się po pomieszczeniu. - Wszyscy pamiętają o czym mówiłem? - zapytał i rozejrzał się po twarzach w niego wpatrzonych. W odpowiedzi dostał kilka kiwnięć głową. - Pamiętajcie żeby tego nie spieprzyć!
- Sasuke! - zganił go Kakashi, na co czarnowłosy tylko spojrzał przepraszająco za przekleństwo.
- Ten sezon jest decydujący - powiedział patrząc zdecydowanie po twarzach, które wpatrywały się w niego wyczekująco.
- Tak jest, kapitanie! - odezwali się chórem wstając z zacięciem w oczach.
- Zmiażdżymy ich! - krzyknął Kiba podjudzając resztę drużyny. Po chwili cała szatnia wypełniła się okrzykami determinacji.
Niebieskooki nerwowo pocierał o siebie dłońmi, próbując się wyciszyć i pozbyć uczucia tremy.
- Poradzisz sobie! - krzyknął do niego Kiba i poklepał po plecach, posyłając mu uśmiech pełen wsparcia.

Epizod 38

Złotooki, wchodząc z powrotem do salonu, nieświadomie wpakował się w panująca między braćmi, ciężką atmosferę.
Chowając komórkę do kieszeni, usiadł przy stole z uśmiechem na twarzy. Dopiero przysuwając się z krzesłem, wyczuł złowrogą aurę. Spojrzał nieśmiało na Itachi'ego i spostrzegł jak bardzo napięte są jego mięśnie twarzy. Powoli przeniósł wzrok na młodszego Uchihe.
Przypatrując się trochę uważniej, studiował ich podobieństwo.
Mimo wiadomej różnicy wieku, byli prawie identyczni. Itachi miał dłuższe włosy, z tyłu, na karku, związane w kucyk. Sasuke sięgały one tylko do ramion, a sztywne kosmyki z tyłu głowy były postawione. Pomimo tego, że długowłosy był starszy, to młodszy z nich miał ostrzejsze rysy twarzy, która swoją drogą, była bardzo męska. Itachi natomiast wyglądał łagodniej czego dopełniały, gęstsze niż u brata, czarne rzęsy. Zaobserwował jak młodszy podnosi do ust lampkę wina. W jego oczach zauważył wyzywający błysk. Obrócił głowę w stronę Itachi'ego uważnie obserwując jak odchyla się aby oprzeć o oparcie, nie spuszczając brata z oczu. Spojrzał na siedzącego na przeciwko Naruto, który miał zaniepokojoną minę.

Epizod 37

- Powinni zaraz być - mruknął pod nosem patrząc na zegar ścienny - Podaj mi tamten
talerz - zwrócił się do opartego spokojnie o blat, kasztanowłosego
- Ten? - zapytał biorąc naczynie do ręki, a na potwierdzenie dostał kiwnięcie głową. - Swoją drogą ciekawy jestem jak wygląda ten Twój braciszek - powiedział na powrót opierając się o blat.
- Jak to jak? - czarnowłosy uniósł brwi w geście zdziwienia, nie odrywając się od pracy - Podaj mi tą przyprawę, cholera nie zdążymy - warknął pod nosem ponownie zerkając na zegarek - Nie widziałeś zdjęć? - zapytał, biorąc od chłopaka saszetkę.
- Jakich zdjęć? - złotooki był wyraźnie zdziwiony.
- No tych, które porozstawiane są po całym do...Cholera jasna! - krzyknął nagle sprawiając, że jego kochanek podskoczył.

Epizod 36

- Kuso! - warknął pod nosem blondyn kopiąc mały kamyk. - "Dlaczego to zawsze ja muszę się zastanawiać jakich słów używać i co robić?" - pomyślał i przystanął rozglądając się w obie strony. Gdy na jezdni nie pokazał się żaden samochód, przeszedł śmiało na drugą stronę. Przystanął przed napisem "Sklep Spożywczy" i włożył ręce do kieszeni. - Kuso! - zaklął po raz drugi gdy przeszukując nie znalazł żadnych drobnych - "Dlaczego ja zawsze muszę je wyjmować na stół?" - zrezygnowany postanowił ruszyć przed siebie. - Itai! - mruknął gdy niespodziewanie natrafił na przeszkodę, a może raczej "wszedł". Podniósł się szybko masując łokieć.
- Go-gomenasai Naruto-kun! - do uszu blondyna dobiegł melodyjny kobiecy głos. Podniósł wzrok i napotkał zakłopotane, mleczne spojrzenie.
- Hinata - powiedział z uśmiechem, który w obecnej chwili nie pochodził z radości na widok "przyjaciółki", lecz z uprzejmości.

Epizod 35

Czarna Toyota zatrzymała się w ciemnym zaułku. Jedynym oświetleniem było tam nikłe światło księżyca co jakiś czas kryjące się za chmurami. O ciemnoczerwoną ścianę jednej z kamienic, stał oparty młody chłopak. Dym papierosowy okalał jego twarz sprawiając wrażenie bezpiecznej zasłony przed ciekawym wzrokiem.
            Szyba samochodowa, ciemność nocy i dym sprawiający wrażenie jedwabistej powłoki czyniły obraz niewyraźnym, rozmazanym. Czarne oczy próbowały wyostrzyć zamglone kontury postaci. Otworzył szybę i przyjrzał się uważniej. Młodzieniec palący papierosa zaciągnął się po raz ostatni po czym wyrzucił niedopałek na ziemię i przygasił lekko butem. Wypuścił ciężko powietrze i skierował się w stronę dobrze znanego mu czarnego pojazdu.
Mężczyzna siedzący na miejscu kierowcy przechylił się i otworzył drzwi od strony pasażera. Sięgnął do kieszeni i wyciągnął paczkę papierosów.
- Nie palisz – powiedział obojętnie chłopak, wsiadając do samochodu i zatrzaskując drzwi.
- Masz rację – odpowiedział czarnowłosy chowając paczkę zpowrotem do kieszeni. Westchnął ciężko i odpalił samochód.

Epizod 34

- Nareszcie – złotowłosy chłopak odetchnął głęboko i opadł na fotel. Odchylił głowę do tyłu i przymknął oczy.
- To już wszystko – powiedział czarnooki stawiając na podłodze ostatnie pudło. Wyprostował się i usiadł wygodnie na kanapie.
- To mogę już iść? – zapytał Inuzuka spoglądając nerwowo na zegarek. Brunet spojrzał przelotnie w jego stronę.
- Tak – powiedział od niechcenia. – Nie zapomnij tylko o poniedziałkowym meczu. Dobrze by było gdybyś mógł się swobodnie poruszać. – Kiba mimowolnie się zaczerwienił i sięgnął po torbę, próbując ukryć zażenowanie.

Epizod 33

- Tu jesteś, szukałem Cię – powiedział blondyn wchodząc na szkolny dach. W ręku trzymał dwie papierowe torebki świadczące o tym, że najprawdopodobniej znajduje się w nich jedzenie. – Co robisz na dachu? –zapytał, a jego niebieskie oczy przebiegły po otoczeniu. Podszedł i usiadł koło bruneta, który miał odchyloną do tyłu głowę i lekko przymrużone oczy. Gdy ten się odwrócił, niebieskooki podał mu papierową torebkę.
- Co to? – zapytał brunet niepewnie wkładając rękę.
- Pomyślałem, że jesteś głodny – westchnął blondyn i wyciągnął kanapkę uśmiechając się przy tym szeroko.

Epizod 32

Po domu rozniósł się po raz kolejny dźwięk dzwonka. Jednak i tym razem nie było na niego odzewu.
- No co jest? – zapytał sam siebie chłopak stojący przed zadbaną posiadłością. Podniósł rękę i kolejny raz nacisnął dzwonek. Znowu nic.Stojąc już dobre 10 minut przed drzwiami zdecydował się na użycie radykalnych środków. Myśląc nad tym, że po prostu wejdzie do środka, a następnie wyszuka z kuchni jakąś sporych rozmiarów miskę, czy cokolwiek nadającego się do pomieszczenia dużej ilości wody, miał nadzieje, że pozamykali się na cztery spusty.
Postanowił sprawdzić poziom bezpieczeństwa skromnego domostwa, naciskając zgrabną klamkę u drzwi wejściowych. O dziwo było otwarte,a tego się w ogóle nie spodziewał. Wolałby aby były zamknięte, uniemożliwiając mu wykonanie swojego „małego” planu. Nie chciał się narażać na ewentualne wydalenie z drużyny bądź co najmniej celne uderzenie w pysk. Jednak jak już napisał sobie scenariusz, postanowił postępować według niego.

Epizod 31

 O cholera! - Był tylko krzyk, huk, a potem cichy jęk. Czarna głowa momentalnie poderwała się z poduszki, patrząc zaspanym wzrokiem po pokoju. Dostrzeżenie czegokolwiek utrudniały mu zasłonięte granatowym materiałem okna. Zasłony z powodzeniem tłumiły światło dzienne. Podniósł się na łokciach i przetarł oczy gdy usłyszał ponownie cichy jęk.
- Co jest? - zapytał zachrypniętym od snu głosem i sprawdził ręką miejsce obok siebie. Było puste - Naruto? - zadał pytanie, na które nie zyskał odpowiedzi. Usłyszał tylko
ciche szuranie. Wstał pospiesznie z łóżka i odsłonił zasłony. - Co Ty do cholery wyprawiasz? Jest czwarta rano - powiedział patrząc to na zegarek to na blondyna zaplątanego w swoje rzeczy.
- Nie przeszkadzaj sobie...śpij..ja tylko się jakoś z tego...wyplącze i już mnie nie ma - wypowiedział, z trudem próbując wydostać się ze skotłowanego materiału. Uchiha podszedł do niego i pomógł mu uporać się z problemem, po czym go podniósł.

środa, 15 grudnia 2010

Epizod 30

- W 1876 roku Japonia narzuciła Koreańczykom nierównoprawny traktat, na którego mocy dla kupców japońskich otwarto 3 porty. Wkrótce zawarto kolejne tego typu traktaty z USA w 1882,  W.Brytanią i Niemcami w 1883, Rosją w 1884i Francją w 1886. - Powtarzał Kiba znudzonym głosem - W 1876 roku Japonia narzuciła...
- Oj przestań już. Słyszę to po raz 4...Zapamiętałem - burknął Naruto i przewrócił się na drugi bok notując coś w zeszycie.
- Powtórz - powiedział Uchiha wpatrując się w blondyna i zakładając nogę na nogę, przekrzywił lekko głowę czekając na odpowiedź.
- Co? - zapytał i spojrzał zdziwionym wzrokiem w czarne tęczówki.

Epizod 29

- Sasuke ale czy nie będzie lepiej jeżeli w tej zagrywce, zamiast ściąć po prostu posłać słabą piłkę, było by to dość niespodziewane, nie sądzisz? - zapytał Naruto leżąc na podłodze obok bruneta i przyglądając się kartkom A4, na których wyrysowane były zagrania.
- Czy ja wiem - powiedział patrząc na blondyna i zastanawiając się chwilę - można by spróbować ale...mówiłem Ci żebyś przestał gryźć ten ołówek...- mruknął poirytowany i zabrał z ust niebieskookiego popękany przyrząd do pisania - ale nie wiem czy to nie byłoby ryzykowne - dokończył swoje przemyślenia i oparł rękę na dłoni.
- No tak ale pomyśl...przeciwna drużyna pewnie zna już to zgranie, co nie? Tak sobie myślę, że mogłoby to ich bardzo zaskoczyć i zbić z tropu - powiedział zabierając swój ołówek z ręki czarnookiego - Rozproszyło by to ich na trochę i stracili by czujność...pomyśleli by, że to nie jest jedyna zagrywka jaką zmieniliście i nie spodziewaliby się starej strategi, nie sądzisz? - zapytał na koniec na powrót gryząc ołówek. Sasuke zmrużył oczy i po raz kolejny zabrał mu ołówek.
- Zmieniliśmy - powiedział.

Epizod 28

- Uchiha Sasuke - powiedział niskim, stanowczym tonem mężczyzna przed trzydziestką. Trzeba mu było przyznać opanowania. Ktokolwiek inny już dawno zostałby wytrącony z równowagi i pozbawiony porządnych argumentów. Można by nawet uznać, że sytuacja bardziej go rozśmieszyła niż wkurzyła, co tak naprawdę powinno być jej pierwotnym przeznaczeniem. - Czy masz jakieś konkretne wytłumaczenie? - zwrócił się do czarnowłosego.
- Prawdę mówiąc w moim życiu ostatnio sporo się dzieje, aczkolwiek nie zamierzam, być może bardziej nie mam chęci, aby o tym wszystkim rozmawiać - powiedział, beznamiętnym wzrokiem obserwując nieco rozbawioną i na pozór znudzoną minę srebrnowłosego.
- Tak też myślałem, cóż...- westchnął i machnął ręką w stronę szatni - pamiętaj tylko aby za bardzo się nie opuścić, w następnym tygodniu mamy pierwszy mecz w tym sezonie i chciałbym..- przerwał gdyż przez szklane drzwi prowadzące z trybun na korytarz łączący salę gimnastyczną ze szkołą, wyszedł ciemnowłosy mężczyzna w kucyku. - chciałbym...- przerwał gdy obiekt jego zainteresowań nie zwrócił na niego uwagi - spadaj do szatni, pogadamy po treningu - rzucił na odchodne i klepnął bruneta w ramie. Chwilę później szedł wraz z Iruką w stronę bloku B, w którym odbywały się zajęcia klas pierwszych. Przed wejściem do szatni, czarnooki zaobserwował jeszcze coś na wzór małej sprzeczki i wiedział już, że dzisiejszy trening do łatwych należeć nie będzie.

Epizod 27

"Jak tu elegancko". To była pierwsza myśl jaka przewinęła się przez głowę Inuzuki. Wszedł w głąb pomieszczenia ściągając po drodze buty i mówiąc ciche, niepewne "Przepraszam za najście".
- Nikogo nie ma - odpowiedział sucho Neji i skierował się po schodach, a za nim podążył szatyn. Czuł się trochę nieswojo, po raz pierwszy był w domu Hyuugi mimo, że są już ze sobą dosyć długo. Był spięty i nie wiedział czy spowodowane to było tym, że musi poważnie porozmawiać z brunetem, czy może tym, że w każdej chwili może wrócić do domu ojciec Hinaty. Z nim na pewno nie miał ochoty się spotkać, nie w takiej chwili. Wszedł do pokoju za długowłosym i rozejrzał się dookoła. Mimo, że znał Hyuuge jak mu się wydawało, dosyć dobrze, nie spodziewał się, że ściany w jego pokoju będą miały kolor biały. Tak jakby nikt nie zadbał o to aby chłopak czuł się w tym domu jak w rodzinie. Wszędzie stały kartony, niektóre już pozamykane i podpisane inne do połowy wypełnione rzeczami. Patrzył jak chłopak podchodzi do jednego z nich i podejmuje, przerwane zapewne, pakowanie. Usiadł na łóżku i przyglądał się mu.

Epizod 26

- Mam nadzieję, że nie czekałeś długo - powiedziała lekko zarumieniona Hinata i uśmiechnęła się.
- "Kto by pomyślał, że ona jest taka śliczna kiedy się uśmiecha" - pomyślał chłopak siedzący na przeciwko - "Muszę przyznać, że to zaszczyt widzieć jej uśmiech, on nie jest dla każdego" - pojawiło się jeszcze w jego głowie i chłopak się uśmiechnął - Nie, ani trochę - odpowiedział na co dziewczyna się jeszcze bardziej zarumieniła - "Dla takiego efektu mógłbym czekać nawet do końca swojego życia, mam dzisiaj szansę i nie zamierzam jej zmarnować!" - stwierdził i przywołał kelnera do stolika - Czy możemy prosić o menu?
- Oczywiście, czy podać coś do picia?
- Poproszę wodę z cytryną - powiedziała granatowowłosa, a chłopak zamówił to samo. Po chwili dostali swoje zamówienie wraz z kartą dań. Gdy dziewczyna wybierała potrawę chłopak bacznie się jej przyglądał. Nie był pewien czy ona naprawdę chce tu być, czy może raczej czy chce tu być z nim.
- Hinata - powiedział chłopak po tym jak złożyli zamówienie.
- T-tak? - zapytał nieco zaskoczona
- Czy ty jesteś pewna co do tego, że się zgodziłaś na tę randkę? - zapytał spokojnie i wpatrywał się zagadkowo w twarz białookiej. Jedyne co na niej dostrzegł to smutek. Momentalnie wrócił do momentu gdy złożył jej ową propozycję.

Epizod 25

- A deser? - zapytał spokojnie brunet wychodząc za niebieskookim z francuskiej restauracji.
- Kup sobie lody. Ja nie wiem w ogóle dlaczego dałem się namówić na to żarcie. - wyrzucał mu machając rękami złotowłosy chłopak - Jak mogłeś zamówić dla mnie tego płaza?! To było ohydne - żalił się rozglądając dookoła za najbliższym fast foodem.
- Mogłeś się zapytać co to za danie - powiedział najspokojniej jak potrafił i wzruszył tylko ramionami.
- Mówiąc "europejskie jedzenie" miałem na myśli jedzenie, a nie coś co tylko je przypomina - rzucił i stanął w kolejce bo hamburgera.
- Francja leży w Europie - przystanął i oparł się plecami o ścianę sąsiadującą z budką - Myślałem, że jesteś dobry z geografii - odparł i spojrzał leniwie, co było do niego raczej nie podobne.
- Z Tobą się nie da rozmawiać...poza tym, jak ty to przełknąłeś? - zapytał, Uchiha jednak odpowiedział mu kompletnym brakiem reakcji - Czy Ty mnie w ogóle słuchasz? - zapytał rozgniewany i lekko szturchnął go w ramię.
- To co z tym deserem? - zapytał ignorując cały monolog swojego partnera.

Epizod 24

- Rozprawa sądowa odbędzie się w dniu 2 maja bieżącego roku, masz więc dwa tygodnie na załatwienie sobie dobrego adwokata. Dam Ci jedną dobrą radę chłopcze, nie ważne jak drogi będzie Twój adwokat, tym razem nie ujdzie Ci to płazem, o co postaram się osobiście. Więc nie ma sensu na marnowanie pieniędzy ojca - mówił spokojnym, chłodnym głosem Aruma Okazaki, który pod namową starszego Uchihy osobiście zajął się sprawą Haruno i obiecał ukarać jej oprawcę, którym po zbadaniu wszystkich dowodów okazał się Usagi Aidou. Jednym słowem nawet bogaty tatuś zasiadający na nie najniższym stanowisku w rządzie, nie będzie w stanie wyciągnąć go z bagna w jakie wpakował się z własnej, nieprzymuszonej woli. - Panowie, proszę odprowadzić podejrzanego do celi. Zostanie zatrzymany do czasu rozprawy. - zwrócił się w stronę dwóch funkcjonariuszy czekających przy drzwiach wyjściowych pokoju przesłuchań. Za wielkim lustrem weneckim znajdującym się w owych czterech, szarych ścianach, stał starszy Uchiha wraz ze swoim młodszym bratem.
- Jesteś zadowolony? - zwrócił się do młodszego.
- Jak najbardziej - odpowiedział czarnowłosy bez cienia jakiejkolwiek radości na twarzy. Spojrzał na brata i opuścił pomieszczenie z którego obserwował całe przesłuchanie. Wiedział, że wychodząc spotka po drodze szatyna zakutego w kajdanki. Mijając się w długim policyjnym holu, brunet zaobserwował na twarzy chłopak gniew i rezygnację. Za to na owym bladym obliczu pojawił się cyniczny uśmiech ukazujący zadowolenie ze swojej wygranej. Usiadł na krześle umiejscowionym pod ścianą kolejnego pokoju przesłuchań i czekał. Czekał na blondyna, który musiał zeznawać jako świadek w sprawie Haruno jak i w sprawie Nary, na którym policja także położyła swoje łapy za pobicie.

Epizod 23

- Co teraz? – zapytała dziewczyna uspokojona nieco wiadomością, że operacja się powiodła.
- Musimy tylko czekać aż się obudzi – odpowiedział lekarz – Teraz najlepszym lekarstwem jest w tym przypadku solidny wypoczynek, nie może także nadwyrężać psychiki, bo to ona najbardziej tutaj ucierpiała – spojrzał ostro na dwójkę nastolatków stojących przed nim – W takich przypadkach jak ten, lekarz ponosi obowiązek odpowiadania na trudne pytania, proszę więc abyście starali się unikać odpowiedzi, a ja się wszystkim zajmę gdy uznam, że już pora  – dodał po czym odwrócił się chcąc odejść – Acha, odwiedziny są surowo zakazane przez kolejną dobę, potrzebuje teraz ciszy i spokoju. Nie ma sensu, abyście tu siedzieli, najlepiej by było gdybyście wypoczęli, bo jak sądzę zamierzacie spędzić tu sporo czasu – powiedział na koniec i odszedł uśmiechając się uspokajająco.
- Dzięki Bogu – dziewczyna odetchnęła z ulgą, a po jej policzku spłynęła łza szczęścia. Stojący opok chłopak przyciągnął ją do siebie obejmując ramieniem, pozwalając tym samym wypłakać się w swoją zielonkawą koszulkę.
- Już dobrze, wszystko będzie w porządku, teraz musimy powiadomić jeszcze całą resztę – odpowiedział z westchnięciem oznaczającym, że kolejne kilka dni, nie będzie sielanką.

Epizod 22

- Przepraszam, przepuścisz mnie? – zapytała łagodnym głosem dziewczyna o mlecznych oczach.
- Ach tak, już…to znaczy nie…czy…mogłabyś mi podać moją kurtkę?? Tak, tak kurtkę, właśnie o niej zapomniałem – powiedział długowłosy zwracając się nieskładnie do kuzynki i drapiąc w tył głowy.
- Tak, jasne – odpowiedziała nieco zdziwiona niecodziennym zachowaniem przyszywanego brata. Cofnęła się do przedpokoju, przy czym brunet skorzystał z okazji wychylając się za drzwi swojej posiadłości, po czym zwrócił wzrok w stronę, przed chwila  jeszcze złączonej w pocałunku pary.

Epizod 21

- Ta czy ta? - W niedzielny poranek, pewien złotowłosy chłopak stał przed lustrem zastanawiając się jaką to wybrać koszulę.
- A wychodzisz gdzieś? - zapytał z nie mniej ukrywanym niezadowoleniem na twarzy młody Uchiha.
- Jakbyś zgadł - powiedział z sarkazmem i zbliżył się do fotela na którym rozgościł się czarnowłosy. - Mam dzisiaj randkę - wyszeptał do ucha swojego partnera po czym powoli podniósł się dotykając lekko, ale celowo miejsca za uchem. Niby nic nie znaczący gest, ale w wykonaniu blondyna wyprowadzał Uchihe z rzeczywistego świata, dając tym samym dostęp do jego własnej krainy, w której nic innego nie liczy się poza tym opalonym ciałem, niebieskimi oczami i włosami koloru słoneczników. Złapał go za rękę ciągnąc do siebie i usadawiając go na swoich kolanach.

wtorek, 14 grudnia 2010

Epizod 20

- "Cholera Uchiha, znowu wszystko spieprzyłeś. Czasami zastanawiam się czy w ogóle myślisz. Pewnie nie, bo po co, tylko Twoja cholerna zazdrość i przywłaszczanie sobie tego co nie jest Twoje!" - Czarnooki wyrzucał sobie w myślach, wszystko to co przed chwilą zrobił źle. Nie mógł uwierzyć, że po raz kolejny coś spartolił. Czuł się winny i wiedział, że zawiódł Uzumakiego. Przecież to w końcu dla niego zaproponował wspólne wyjście. Powinien się cieszyć, więc co jest nie tak? Dlaczego poczuł się zdradzony? Naruto tak naprawdę próbował załagodzić sytuację i w pewnym sensie wymigać się ze spotkania z czerwonowłosym.

Epizod 19

- Gdzie oni są? Mieli tu już dawno na nas czekać - Marudził Naruto, który dobre 10 minut dłużej czekał już na swoich przyjaciół. Teraz mógł ich tak nazywać i był bardzo z tego powodu szczęśliwy. Jednak niepunktualność była wadą, której nie mógł znieść. Jeżeli ktoś się z nim konkretnie umawiał, to miał być o tej godzinie i koniec.
- No nareszcie, jeszcze trochę bym posłuchał jego narzekań, a nie powstrzymał by mnie nikt od przyłożenia mu - burknął Sasuke, do którego podeszła para chłopaków.
- Jesteście prawie 15 minut po czasie, a to wy mieliście na nas czekać - zarzucił im błękitnooki.

Epizod 18

Uchiha szedł z tyłu, obserwując wesoło skaczącego Naruto, który podniecony światłami Diabelskiego Młyna, wyrwał do przodu.
- Naruto! Nie tą drogą! - krzyczał za nim Kiba zmuszając do wyrównania kroku z resztą towarzyszy.
- No ruszcie się! Co się tak ślimaczycie! - zapytał machając rękami i w podskokach znowu ich wyprzedził, nie zostawiając żadnej szansy na zatrzymanie go.
- Przecież te wszystkie atrakcje nigdzie Ci nie uciekną - powiedział niby z sarkazmem Uchiha, który szedł naburmuszony, trzymając ręce w kieszeniach. Niby...tak niby, gdyż tak naprawdę cieszył się, że może tu być razem z blondynem. Przywoływało to jedyne ciepłe wspomnienia z dzieciństwa, gdyż zazwyczaj siedział w domu i poświęcał się nauce.

Epizod 17

- "Powiedzmy sobie szczerze Uchiha...Naruto ma rację" - wpół leżący na kanapie brunet wpatrywał się tępo w jakiś punkt poniżej ekranu telewizora - "Dokładnie...i tutaj nie ma co się kłócić, musisz się z tym pogodzić...bo niby czemu żadna dziewczyna ze szkoły nie zrobiła na Tobie żadnego wrażenia? Seks też nie sprawiał Ci większej przyjemności...ot co jednorazowo...facet w sumie to powinieneś być z siebie dumny, spałeś prawie z połową szkoły!" - na tą myśl Sasuke podniósł brwi do góry i nie zauważył nawet wchodzącego blondyna, który teraz siadał na fotelu - "Ale co mi tam po tych pustych laskach, których w gruncie rzeczy nawet nie lubiłem...czyli wszystko sprowadza się do jednego i nic na to nie poradzisz...jesteś gejem" - wywnioskował, a z jego własnych myśli wyrwał go głos Naruto.

Epizod 16

Nie mógł uwierzyć w słowa, które usłyszał przed chwilą. Teraz, gdy zaczął rozchylać ciężkie wrota swojej arktycznej bariery, gdy zrobił krok w przód, nagle jak na przekór wyrósł przed nim wielki mur. Jak mógł stwierdzić, że jest on aż tak samolubny? Owszem, liczyła się reputacja, potrzeba pięcia się w górę może i była trochę większa niż u innych, dawało mu to swego rodzaju satysfakcję, ale przecież to nie było dla niego najważniejsze. Nie od czasu gdy tydzień temu po raz pierwszy zobaczył te idealnie rozświetlające niczym diamenty swym radosnym blaskiem, błękitne tęczówki. Usta w kolorze moreli łączące się delikatnym konturem z opaloną skórą, której towarzyszyły połyskujące wesołymi iskrami złote kosmyki. Dlaczego więc oskarżył go o brak zainteresowania osobami żywiącymi do niego cieplejsze uczucia?

Epizod 15

Wstał rano spokojniejszy niż wczoraj i zszedł do kuchni aby zrobić śniadanie. Przyszedł do sypialni z gotowym omletem i sokiem pomarańczowym dla Naruto, który już nie spał, a patrzał się w bezchmurne niebo za oknem. Uchiha mógł śmiało stwierdzić, że niebo było niczym w porównaniu z jego tęczówkami. Jego oczy były jeszcze czystsze niż boskie sklepienie. Siedział tak około 10 minut wpatrując się w niezmienną twarz blondyna, czekając aż ten sięgnie po posiłek. Ze zrezygnowaniem wstał i podszedł aby zabrać talerz. Wiedział, że nie zje tego co mu przygotował.
- Miał na imię Konohamaru – powiedział nagle do kierującego się w stronę drzwi bruneta.

Epizod 14

Obudził go okropny ból w krzyżu. Całą noc siedział na krześle koło łóżka pilnując blondyna. Musiał zasnąć jakoś nad ranem gdyż teraz słońce było już w zenicie. Spojrzał na śpiącego chłopaka, na którego policzkach widniały jeszcze zeschnięte ślady po łzach. Podszedł przykryć go pościelą, która w większości leżała na podłodze. Ciało niebieskookiego było spocone i gdzie nie gdzie występowały krople potu. Poszedł do łazienki po ręcznik, którym starł pot z czoła i szyi. Blondyn poruszył się niespokojnie, ale po chwili znów leżał nieruchomo.
- Powinienem iść się przebrać i zrobić jakieś śniadanie – powiedział szeptem do siebie i spoglądając uważnie na blondyna wyszedł z pokoju zostawiając uchylone drzwi. Zszedł do kuchni i zajrzał do lodówki. Nie było w niej wiele do zjedzenia. Postanowił wybrać się do sklepu aby zrobić zakupy na najbliższe dni. W końcu będzie dużo czasu spędzał z Naruto i raczej nie będą wychodzić. Spodziewał się też, że chłopak za dużo jeść nie będzie po tym co mu się przytrafiło więc nie ma większego sensu kupować zbyt wiele. Wziął klucze i wyszedł do sklepu.

Epizod 13

Ten drażniący uszy dźwięk nie dawał mu spokoju. Otworzył leniwie oczy i wstał z sofy.
- Co jest do cholery? Idę, idę już – powiedział bardziej do siebie – zaraz, wróć, która godzina? – spojrzał na zegar ścienny – Zasnąłem! Kuso! Jaki syyyyyf – zawył wkurzony na siebie rozglądając się po pokoju. Szybko skierował do drzwi potykając po drodze o jedną z butelek co sprawiło, że z hukiem wyłożył się na ziemi. Dzwonek ucichł i przybysz teraz nacisnął klamkę otwierając drzwi. Wszedł do środka spoglądając na blondyna podnoszącego się z podłogi.
- Nie musisz mi się kłaniać – usłyszał beznamiętny ton – widzę, że było ostro – stwierdził rozglądając się po salonie.

Epizod 12

Nie zdążył przejść przez szklane drzwi, które były granicą łączącą dwa różne światy, a już poczuł zgrabne ciało blondynki, która wisząc na nim przywitała całusem w policzek. Tak, Ino zdecydowanie nie potrafiła podejść spokojnie. Jak lwica wyczekująca swojej zdobyczy czekała na okazję, w której ofiara opuści gardę. Takiej energii nie posiadała żadna inna dziewczyna w ich szkole. Blondynka była jedyna w swoim rodzaju. Żywiołowa, radosna można by powiedzieć, że druga „Naruto”, ale była kobietą oraz nie posiadała tej samej szczerości w uśmiechu i tych krystalicznie czystych szafirowych oczu.
- Cześć Ino – powiedział i obdarował ją jednym ze swoich słynnych uśmiechów – wybacz, ale zejdź ze mnie, nie jestem dzisiaj w najlepszej formie – dodał pocierając skroń i otwierając wrota do „nudy”. Jednak nie dla niego, lubił się uczyć i nie był oporny na wiedzę. Wręcz przeciwnie. Szybko zapamiętywał, analizował i liczył. Czasami sprawiało mu przyjemność przyswajanie nowych informacji. Od zawsze uważał, że nauka jest potrzebna i przydaje się w życiu codziennym.

Epizod 11

Błękitnooki wsypywał już ostatnią paczkę chipsów do miski, ustawiając ją tym samym na stoliku gdy zadzwonił telefon. Podszedł spokojnie do telefonu zachodząc w głowę kto mógł do niego dzwonić. Spojrzał na wyświetlacz komórki po czym odebrał.
  - No hej, o której będziecie? – zapytał się słysząc wesoły głos Inuzuki
  - W sumie to jesteśmy prawie u Ciebie, ale musisz wyjść i pomóc nam z prowiantem – powiedział lekko zdyszany do słuchawki – jesteśmy naprzeciwko – dodał po czym się rozłączył. Naruto wyrzucił paczkę po chipsach do kosza i wyszedł z domu. Niebo tonęło już w głębokiej szarości co ograniczało widoczność. Po przeciwnej stronie ulicy przed drzwiami domu rodziny Hyuuga stały dwie lekko oświetlone postacie. Naruto podniósł rękę w geście powitania po czym skierował się aby pomóc kolegom.

niedziela, 12 grudnia 2010

Epizod 10

Gdy wszedł do sali zobaczył go. Piękna sylwetka, wygięta w łuku, ręka pędząca na piłkę w celu wyprowadzenia idealnego serwu. Czarne kosmyki przez chwilę unosiły się w powietrzu, aby za chwilę opaść z powrotem na swoje miejsce. W białej koszulce z numerem 7 i opaską kapitana na ramieniu szykował się do następnej idealnej rozgrywki. Przy skoku koszulka lekko odkrywała ciało przez co Naruto uznał, że jest strasznie ponętny. Stał tak jeszcze chwilę wpatrując się w poczynania bruneta z lekkimi rumieńcami na policzkach.
  - On też jest niczego sobie – powiedział opierając się na ramieniu blondyna
  - Kiba?! – powiedział speszony Naruto i odwrócił wzrok od Uchihy czerwieniąc się jeszcze bardziej

Epizod 9

aObudziło go pukanie do drzwi. Wstał i zaspanym krokiem zszedł po schodach, aby otworzyć.
  - Na..Naruto-kun? – W drzwiach stała Hinata, a jej cera zwykle jasna zrobiła się purpurowa, gdy zobaczyła blondyna w samych spodniach.
  - Hinata? A co ty tutaj robisz? – zapytał zaskoczony Uzumaki i gdy spostrzegł, że ma na sobie mundurek o mało nie wywinął orła – Kuso! Zaspałem! – krzyknął i pobiegł szybko do sypialni w celu ubrania się. Hinata dalej stała, tym razem już przed otwartymi drzwiami, a jej twarz powoli przybierała normalnych barw. Weszła do środka i rozejrzała się po salonie. Zdjęła buty i położyła teczkę na sofie. Skierowała się w stronę kuchni, aby przygotować mu śniadanie. Hinata sama uważała, że najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia jest śniadanie i bez niego nigdy nie wychodziła z domu. Tak więc zajrzała do lodówki i wyciągnęła wszystkie składniki potrzebne do zrobienia omletu. W tym czasie Naruto biegał od jednego końca sypialni do drugiego szukając swojej bransoletki.

Epizod 8

- Przeklęty Sasuke! Co on sobie wyobraża, żeby mówić w ten sposób! Baka! Czy on ma w ogóle przyjaciół!? – powiedział z oburzeniem Uzumaki zamykając z  impetem drzwi wejściowe. Rzucił klucze na stolik w salonie a sam usiadł wygodnie na kanapie – Teraz to mogę tylko pomarzyć o siatkówce – powiedział do siebie. Spojrzał na książkę leżącą na stoliku. Wstał i poszedł do łazienki w celu doprowadzenia się do porządku przed snem.
   - Cholerny Naruto! Kim on jest żeby prawić mi morały!? Kuso! Zobaczymy na jutrzejszym treningu kto tak naprawdę tonie! – powiedział nieźle wkurzony Sasuke do swojego odbicia w oknie. – Przynajmniej poznałem jego imię – uśmiechnął się lekko do siebie – Cholera! Uchiha! Weź się w garść człowieku! – Skarcił się i wstał z parapetu.

Epizod 7

- Sasuke otwórz! – krzyknął Itachi nakrywając do stołu.
- Kogo to niesie?! – zapytał sam siebie siedząc na łóżku i ubierając czarną koszulkę. Założył kapcie i zszedł na po schodach. Stanął przed drzwiami i nacisnął klamkę.
- Cześć – usłyszał z ust blondyna
- Ty?! – powiedział zaskoczony Uchiha i zrobił duże oczy
- Ja – odpowiedział Naruto i lekko się uśmiechnął widząc minę bruneta.
- Co Ty tu robisz? – zapytał w końcu. Starał się ukryć emocje, które kołatały się w środku na widok eleganckiego blondyna. Jego błękitne oczy niesamowicie błyszczały, a fryzura była idealna, nie wspominając o ubiorze.

Epizod 6

Obserwował go. Od chwili powrotu do domu nie spuszczał z niego oka. Najpierw dokładnie przyglądał się jego małej wojnie z chwastami w ogródku. Potem wodził wzrokiem za każdym ruchem jego zgrabnych rąk, które z gracją tworzyły niewielkie wgłębienia w ziemi. Przy każdej czynności dało się zauważyć blask śnieżnobiałych zębów. Położył wygodnie nogi na parapecie i z zainteresowaniem przyglądał się dalszym poczynaniom złotowłosego. To pierwszy raz. Pierwszy raz kiedy zapragnął poznać bliżej kogokolwiek. Czuł w środku, że ta osoba jest od niego zupełnie inna a jednocześnie tak bardzo podobna, że sam sobie nie potrafił tego wytłumaczyć. W jego głowie myśli przewijały się jak kalejdoskop. Od pytania typu „A po co on tutaj w ogóle przyjechał?” do rozumowania w sposób zupełnie dla niego nienaturalny „Ciekawe jak ma na imię? A może by tak iść z nim pogadać? Cholera o czym ja myślę?”. Tak, nie znał jeszcze jego imienia. Nie usłyszał go ani razu, a jego duma nie pozwalała zapytać o to kolegi z drużyny. Można by powiedzieć, że byli jak olej i woda.

Epizod 5

Opublikowano: 26 maja 2008

- Żonkile! - krzyknął już do siebie, zamykając za sobą drzwi. - Może w pobliżu jest kwiaciarnia? - dokończył co mu na sercu leżało i postanowił podejść szybko do Hinaty. Nie minęła chwila, a stał już pod jej drzwiami, czekając aż otworzy mu uśmiechnięta dziewczyna. W drzwiach jednak pokazał się długowłosy chłopak.
- Tak? - zapytał, nieco zaskoczony jego obecnością.
- Przepraszam za najście, zastałem może Hinate? - zapytał uśmiechnięty i trochę jakby zaniepokojony, że dzisiaj nie zdąży już posadzić kwiatów.
- Przykro mi, Hinata wyszła do przyjaciółki - powiedział z grzecznością.
- Cholera. - Naruto przeklął cicho i spuścił głowę w geście zrezygnowania.
- Pomóc w czymś? - zaproponował
brunet.

Epizod 4

Obublikowano: 22 maja 2008

- Niesamowite! - krzyknął z zachwytem Naruto, widząc te wszystkie księgarnie, pełne rozmaitych książek. Thrillery, dramaty, romanse, horrory, komiksy i wiele innych gatunków, zgromadzonych w jednym miejscu. Antykwariaty, biblioteki, to było dla Uzumakiego w pewnym sensie rajem.
- Tutaj znajdziemy wszystko, co potrzebne ci będzie do szkoły -  Hinata spojrzała na rozmarzonego chłopaka. - Masz listę? - wyrwała go z krainy znanej tylko Naruto. Nic nie odpowiedział, nie był w stanie wydusić słowa. Wyjął tylko z torby karteczkę z zapisanymi nazwami książek i podał dziewczynie, wciąż nie wierząc całkowicie w to, co widzi.

Epizod 3

Opublikowano: 14 maja 2008 

Zadzwonił budzik. Chłopak niechętnie przetarł i otworzył oczy. Nie lubił wstawać rano. Najchętniej byłby pogrążony we śnie, co najmniej do południa. Niestety natarczywe myśli o obowiązkach, jakie na niego dzisiaj czekają, nie pozwalały mu na ponowne wtulenie się w poduszkę. Przeciągnął się leniwie i podniósł do pozycji siedzącej. Rozejrzał się po pokoju w poszukiwaniu odzienia, co było trudne, gdyż nie mógł nic dostrzec w ciemnościach, których powodem były zasłonięte okna. Wstał i jakby z nogami w cemencie, doszedł do okna. Jednym szybkim ruchem odciągnął granatowy materiał, wpuszczając trochę życiodajnych promyków. Mocno zacisnął oczy i przetarł zatoki, gdy pod wpływem nagłej jasności zabolała go głowa. Zebrał z ziemi te same wytarte, jasne jeansy i chwycił błękitną koszulkę, której prawa połowa pokryta była białymi napisami.

Epizod 2

Opublikowano: 11 maja 2008

Poranne słońce zaczęło delikatnie całować skórę chłopca, powoli dochodząc do twarzy, aby promieniami drażnić pochłonięte we śnie powieki. Przerzucił się leniwie na bok, odwracając tym samym twarz od wścibskiego towarzysza dnia, jednak nie udało mu się na nowo pogrążyć we śnie. Przetarł delikatnie oczy i wyprężył się, rozciągając mięśnie ciała. Na jego umięśniony tors padały promienie słońca, dzięki którym wyglądał jeszcze efektywniej. Krótkie ziewniecie i ręka chłopaka niezgrabnie podrapała go po brzuchu.

Epizod 1

Opublikowano: 07 maja 2008

- Życzyłby pan sobie coś do picia? - zapytała stewardessa.
- Nie dziękuję, proszę się nie fatygować - powiedział grzecznie do pięknej brunetki, oferującej swoją pomoc w każdej sytuacji.
Jakby nie było, wstał już o piątej rano, żeby tylko sprawdzić raz jeszcze, czy zabrał wszystko i zdążyć na autobus dowożący do lotniska w Okinawie. Pomimo tego, że pierwszy raz leciał samolotem, był niesamowicie spokojny, ale nie dlatego, że był śpiący. Uspokajało go to, że nigdy więcej nie wróci do miejsca, w którym się wychował.