poniedziałek, 17 stycznia 2011

Epizod 63

- Po co mnie tu ściągnąłeś? - zapytał podekscytowany Naruto, próbując dojrzeć co takiego ciekawego dzieje się w księgarni, że zebrał się przy niej taki tłum.
- Potrzebuję wsparcia moralnego - odparł, a niebieskooki mógłby przysiąc, że usłyszał w jego głosie zdenerwowanie.
- Myślałem, że zabierasz mnie na randkę - rzucił, wplatając nieco rozczarowania w wypowiedź.
Nie żeby był rozczarowany, po prostu chciał się z nim trochę podrażnić. Przede wszystkim chciał się dowiedzieć, po co Uchiha zwlekł jego, ledwo trzymające się w jednym kawałku, ciało z łóżka. Jak sam utrzymywał dzień wcześniej, niedziela miała być leniwa i dać mu nabrać sił na kolejny tydzień z sadystą Hatake. Poza tym po wczorajszej wizycie Nugato, nie otrzymał żadnego wyjaśnienia ze strony bruneta i to też go zjadało. Bo dlaczego miałby nie wiedzieć o czym rozmawiali? Kiedy zapytał o to Sasuke, ten tylko odparł, że przecież gość przyszedł do niego, a nie do Naruto, więc to jego sprawa. Uzumakiego to naprawdę zdenerwowało, więc zrewanżował się brakiem kolacji.


- Nie mówiłem, że to randka - prychnął pod nosem i spojrzał przed siebie na długa kolejkę.
Zerknął na zegarek, który wskazywał kilka minut po dwunastej. Nie wpadł na to, że powinien przyjść wcześniej, bo nie spodziewał się takiego zainteresowania. Do tej pory myślał, że Itachi posiada kilku fanatyków jego powieści, nie kilkaset i to zapewne tylko w Tokio.
- Skoro chcesz otrzymać wsparcie moralne, to może chociaż zdradzisz, w czym mam cię wspierać? - podsunął mu Uzumaki, stojąc z rękami w kieszeniach i mrużąc oczy przed słońcem.
Pogoda była naprawdę wspaniała, jeżeli ktoś wielbił trzydziestostopniowe upały w strefie, w której wiatr wiał tylko przy przejeżdżającym z szybką prędkością samochodzie. Idealna na spacer nad wodą, nie na topienie się w centrum Shibuya.
- Po prostu stój i nie marudź - westchnął zniecierpliwiony Uchiha.
Nie chciał zdradzić mu szczegółów, bo zaraz otrzymałby kazanie. Wystarczyło mu, że niebieskooki stał obok niego i wspierał samą obecnością, bez uciążliwego gadania o tym, że cieszy się z tego i z tamtego. Nie chciał nawet myśleć, że musiałby to wytrzymać przez ponad godzinę, wnioskując po tym w jakim tempie posuwała się kolejka.
Sam Uzumaki nie był zadowolony z odpowiedzi, nie takiej się spodziewał. Naburmuszył się i skrzyżował ręce na piersi. Nie chciał mu powiedzieć, to sam się dowie. Rozejrzał się i żeby nie wzięli go za ignoranta, ruszył na początek kolejki. Uchiha mógł tylko obserwować poczynania blondyna i zastanawiać się, co mu chodzi po głowie. Przecież nie mógł narazić miejsca w kolejce i wylądować na jej szarym końcu. Naruto w końcu się zatrzymał, zaczepiając jakiegoś mężczyznę przed czterdziestką, przynajmniej na to wyglądało.
- Przepraszam, czy mógłby mi pan powiedzieć za czym jest ta kolejka? - zapytał uprzejmie.
Mężczyzna wyciągnął w jego stronę jakąś, na pierwszy rzut oka, ulotkę. Dopiero gdy wziął ją do ręki, okazała się zaproszeniem, upoważniającym do otrzymania autografu od Uchihy Itachiego. Brwi blondyna powędrowały w górę i zaraz oddał zaproszenie właścicielowi.
- A czy wejść można tylko z zaproszeniem? - zapytał na wszelki wypadek, bo po co mieli niepotrzebnie stać w kolejce.
- Nie, ale jeśli chcesz otrzymać autograf, to powinieneś je mieć - odparł z podekscytowaniem.
- Dziękuję - Naruto ukłonił się i skierował się w stronę Uchihy, który przyglądał mu się z zainteresowaniem.
- Przerzuciłeś się na starszych? - zapytał gdy tylko Uzumaki pojawił się przy nim.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś, że idziemy do Itachiego?
Brunet wywrócił oczami. Zaczyna się reprymenda.
- Z jednego prostego powodu, bo nie chciałem - odpowiedział i postąpił krok do przodu
- Ale dlaczego? Przecież wiesz, że cieszę się z twojej inicjatywy co do tej sprawy...
- Właśnie dlatego - przerwał mu Sasuke i westchnął.
Było strasznie gorąco, a jego czarne włosy nie pomagały mu w ochłodzeniu organizmu. Prawie jak magnez na słońce. Do tego jeszcze zaczynała się rozmowa, której chciał uniknąć, bo w zasadzie nie była tu potrzebna. Im więcej Naruto mówił w tym temacie, tym bardziej Sasuke się wahał. A w tym wypadku, chciał po prostu to zrobić. Bez myślenia o tym.
- Możemy o tym nie rozmawiać? - zapytał obserwując postępy w ruchu, których praktycznie nie było
- Mogłeś powiedzieć to od razu - Uzumaki skrzywił się - Chciałem tylko powiedzieć, że aby dostać autograf potrzebne jest zaproszenie - spojrzał wymownie na swojego chłopaka.
- Którego...nie mam? - tego nie przewidział - Jestem jego bratem, nie potrzebuję zaproszenia - wzruszył po chwili ramionami, jakby to było oczywiste.
Kilka osób odwróciło się na to niecodzienne wyznanie i przyglądało im się nieskrępowanie, przysłuchując się rozmowie. Oczywiście dwójka, która była w centrum zainteresowania, nie zwróciła na to najmniejszej uwagi.
- Myślę, że ochroniarzy, którzy pilnują porządku, nie będzie to interesowało - podsunął mu niezbyt pozytywna wskazówkę.
- A ty skąd to możesz wiedzieć? Poza tym, jak mnie zobaczy to na pewno mnie przepuszczą - odpowiedział pewny swego
- Powiedzmy, że mam za sobą małą przygodę...- odparł drapiąc się po głowie - I Itachi cię nie zobaczy - podsumował
- Bez przesady, ta księgarnia nie jest aż tak wielka - prychnął z politowaniem
- Nie, ale od wejścia kolejka się rozwidla, jedna prowadzi do stoiska z książkami, a druga do, odgrodzonego zapewne jakimś parawanem, Itachiego rozdającego autografy - wytłumaczył cierpliwie, czekając na reakcję
- Skąd ty to wszystko wiesz? - zapytał ze zdziwieniem
- Po pierwsze, byłem przecież z przodu, po drugie, pomyśl logicznie - Uzumaki popukał go w czoło - Nie wiedziałeś, że każda osoba publiczna ma ograniczoną liczbę autografów do rozdania? Gdyby miał podpisywać wszystkim, to by mu ręka odpadła - Naruto wzruszył ramionami
- A skąd miałem o tym wiedzieć?
- Zlitujcie się, mieszkałeś z pisarzem i nie znasz prostych zasad marketingowych?
- Czy ty zamierzasz kształcić się w tym kierunku? - zapytał opryskliwie
- Nie bądź chamski - burknął Uzumaki
- To co my teraz zrobimy? - zapytał całkiem poważnie czarnowłosy
- My? Przypominam ci, że ja miałem robić tylko za wsparcie moralne - zastrzegł i skrzyżował ręce na piersi
- Obraziłeś się już? - zapytał brunet, w odpowiedzi otrzymując jedynie tylko spojrzenie pełne politowania
- Przepraszam - usłyszeli za sobą niepewny głos.
Gdy się odwrócili ujrzeli kobietę około trzydziestki. Spojrzeli po sobie i zaraz przenieśli wzrok na kobietę.
- Nie chciałam być wścibska, ale usłyszałam waszą rozmowę i może mogłabym jakoś pomóc - wyjaśniła patrząc na nich przyjaźnie.
- Tak? - zapytał Uchiha z zainteresowaniem
- Widzicie, osobiście nie czytałam ani jednej książki tego autora, miałam tylko zdobyć autograf dla mojej bratanicy, więc nie zależy mi aby się z nim zobaczyć. Mogłabym wam odstąpić zaproszenie, a skoro utrzymujesz, że jesteś jego bratem, to chyba nie było by problemu, gdybyś poprosił go o dodatkowy autograf, prawda?
- Naprawdę? - zapytał ucieszony Uzumaki - Bylibyśmy pani dozgonnie wdzięczni - odparł odbierając od niej zaproszenie - To nie będzie problemem, prawda Sasuke? - zwrócił się do swojego chłopaka, który tylko skinął głową.
Chyba miał dzisiaj szczęście, po mimo tego, że niedziela nie wydawała się dniem, który pozwoli im odpocząć i zebrać siły na kolejny tydzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz