wtorek, 27 grudnia 2011

1. Christmas Call (Seria Call)



Postanowiłam opublikować świątecznego one shota, który już pojawił się na forum. Tam w trzech częściach, tutaj jako całość. 
Wesołych Świąt po świętach. ^^

Tytuł: 1. Christmas Call (Seria Call)
Długość: M
Pairing: SasuNaruSasu
Gatunek: świąteczny, humor, romans
Ostrzeżenia: Klimat świąteczny jest, ale chyba się nie lepi. Poza tym tekst niebetowany, więc wszelkie kwiatki proszę wytknąć. Czytałam go tyle razy, że mam już dość. 

***

— Czy możesz mi jeszcze raz wytłumaczyć, dlaczego to ja mam pełnić rolę Twojego kierowcy?
Po klatce schodowej rozniosło się echo. Przecierając oczy, czarnowłosy mężczyzna schodząc w dół wciąż zastanawiał się, czy nie lepiej byłoby, gdyby po prostu wrócił do łóżka. Kiedy o czwartej nad ranem zadzwonił mu telefon, jedyne o czym marzył, to roztrzaskanie urządzenia o ścianę. Ziewając szeroko, otworzył drzwi i wyszedł na mroźne, poranne powietrze. Na zewnątrz wciąż było ciemno, a do tego wiał mocny wiatr. — Mój samochód wziął ze mnie przykład i zrobił sobie wolne. — Usłyszał w słuchawce telefonu, który wciąż trzymał przy uchu i szybko otworzył drzwi pojazdu. Wsiadł do środka, od razu włączając silnik. Opierając się o siedzenie, westchnął głęboko i odgarnął włosy opadające mu na oczy.
— Skąd ta pewność, że ja mam czas, by robić za twojego szofera?

piątek, 4 listopada 2011

For you - 5/5

W tym miejscu wyjaśnię dlaczego tak, a nie inaczej. Cały tekst nie powstałby, gdybym w tamtym czasie nie tłumaczyła pewnych piosenek, które są podstawą dla moich postaci. Oczywiście nie bierzcie tekstów tych piosenek dosłownie, chodzi mi bardziej o zawarte w nich przesłanie.
Do wykreowania Sasuke zainspirowała mnie ta piosenka, jak już wcześniej pisałam. Do napisania tego z jego perspektywy, mnóstwo tekstów anglojęzycznych.
Oczywiście przeklęty Naruto wciąż próbował mnie przekabacić (moje uwielbienie do tej postaci jest po prostu przerażające), ale jak to bywa w tekstach pisanych z czyjejś perspektywy nie mogłam wyraźnie przedstawić jego uczuć. Podstawą do stworzenia Naruto była piosenka Wasurenaide, której tłumaczenie możecie sobie obejrzeć, jeżeli przedstawione przeze mnie jego uczucia nie będą dla Was wystarczające.
Dziękuję Kotu, że się tak wcześnie uwinęła z poprawieniem tego rozdziału, chociaż przesłałam jej go w nocy cichaczem.
Zakończenie zostawiam do Waszej interpretacji.


sobota, 8 października 2011

For you - 4/5

Rozdział niebetowany. Tym samym wielu z Was może być rozczarowanych końcówką, ale tak miało być i koniec kropka. Resztę wyjaśnię przy ostatnim rozdziale, bo miałam na tego "one shota" pewien zamysł.
EDIT:
OMG~! Zupełnie zapomniałam, że miałam podziękować Kotu za mój nowy wygląd bloga! To miało być pierwsze co zrobię, gdy będę wrzucać nowego posta, a tymczasem wypadło mi z głowy.
No więc, kochana mam nadzieję, że wiesz jak bardzo jestem Ci wdzięczna i mam nadzieję, że w przyszłości równie bezproblemowo będziesz mi czytać w myślach :)

***

Mój pobyt w Anglii dobiegał końca. Jakimś cudem udało mi się uniknąć spotkania Naruto, chociaż prawdę mówiąc niespecjalnie starałem się to robić. Nie mieliśmy razem wielu wykładów, właściwie jedynie programowanie, które ja miałem raz w tygodniu. Na szczęście zaraz po zajęciach zdążyłem opuścić salę zanim chłopak miał okazję mnie zaczepić.
Z jednej strony poczułem ulgę, gdy pomyślałem o tym, że jutro wracam do domu. Z drugiej wiedziałem, że coś mi umyka. Jednak będąc uwięzionym przez własne lęki, nie miałem odwagi dowiedzieć się co takiego mogłoby się wydarzyć. Podświadomie czułem, że blondyn odgrywał w tym pewną rolę. Miałem w głowie pełno sprzecznych myśli i kolejna pojawiła się, gdy przed samym wyjściem z uczelni zaczepił mnie profesor od grafiki komputerowej.

czwartek, 1 września 2011

For you - 3/5

Uff...zdążyłam. Więc, życzę wszystkim miłej nauki w nowym roku szkolnym.
Rozdział betowała Kuroneko. Wdzięczna jestem bardzo i mam nadzieję, że zauważyła w nim nawiązanie do naszej rozmowy o fetyszach.
Miłego czytania.

***
— Dlaczego nie poprosisz o pomoc profesora Umino? Wygląda jakbyście byli ze sobą blisko.
Nie wiem dlaczego to powiedziałem. Może troska w głosie wykładowcy sprawiła, że automatycznie przeniosłem ich relacje na wyższy poziom. Oczywiście nie miałem co do tego  żadnej pewności. Chciałem też przerwać nieprzyjemną ciszę, która zawisła między nami. Stojąc przy oknie w męskiej toalecie, czekałem aż blondyn przebierze się w jednej z kabin.
— Aż tak bardzo się to rzuca w oczy? — Usłyszałem pełne przejęcia pytanie, które padło zza zamkniętych drzwi. Uśmiechnąłem się lekko pod nosem, w duchu gratulując sobie spostrzegawczości. Moje oczy powędrowały do zostawionej na parapecie torby chłopaka, która także ucierpiała dzisiejszego poranka. Nie była zniszczona, trochę brudna i wystarczyło ją wyprać, ale nie spodobało mi się to, że sprawiłem mu tyle problemów.

wtorek, 9 sierpnia 2011

For you - 2/5

Betowała Kuroneko

***
   
— Sasuke, to jest Uzumaki Naruto, kuzyn Ino. — Sakura uśmiechnęła się do mnie radośnie, prawdopodobnie ze względu na to, że tak szybko pojawiłem się u jej boku. Zazwyczaj jedynie razem przychodziliśmy i wychodziliśmy, gdyż nie miałem czasu, by jej towarzyszyć. Przede wszystkim jednak nie miałem ochoty. — Naruto, poznaj mojego narzeczonego, Uchiha Sasuke. — Poczułem na sobie palące spojrzenie i z trudem utrzymałem uśmiech, odwracając się w stronę osoby, której nie spodziewałem się ujrzeć ponownie. Nie w tym życiu bynajmniej.
— Miło mi. — Naruto wysunął do mnie dłoń, doskonale maskując uśmiech zadowolenia. Uścisnąłem ją krótko i z wahaniem, co chyba tylko blondyn zauważył. Szybko jednak cofnąłem ją z powrotem, gdy po mojej ręce przeszedł prąd. Nigdy bym nie przypuszczał, że jeszcze kiedyś będę miał okazję to poczuć.  — Świetnie razem wyglądacie, Sakura-chan.

wtorek, 2 sierpnia 2011

For you - 1/5

Ekhmm...więc, nie jest to kolejny epizod mojego jak-moda-na-sukces opowiadania. Jest to one shot, który nie jest one shotem, bo pewnie cały by się nie zmieścił w jednym poście (nie to, że jest już skończony). Będzie miał kilka rozdziałów, zależy od tego jak je podzielę. Wiem co chcę w nim umieścić, ale nie wiem ile mi to zajmie.
Inspiracją do napisania go była piosenka, którą ostatnio tłumaczyłam. Jeżeli ktoś będzie chciał wiedzieć o czym ona jest, to link do tłumaczenia znajdziecie TUTAJ
Nie przedłużając. Za błędy przepraszam, bety nie posiadam, więc pewnie jest ich pełno

.***

— Kochanie, może dotrzymasz towarzystwa Ino? — zasugerowałem delikatnie.
Nigdy nie musiałem się jej tłumaczyć, więc miałem pewność, że z uśmiechem na ustach pożegna mnie dyskretnym pocałunkiem w policzek i jej czerwona sukienka zniknie wśród wielu innych kolorów, goszczących dzisiaj na sali bankietowej.
Haruno Sakura nigdy nie pytała o powód. Nie ważne o co bym poprosił, wszystko robiła z uśmiechem na ustach. Prawdopodobnie, gdybym tylko zażądał, skoczyła by z okna nie prosząc o wyjaśnienia.
Nie wiem czy miało dla niej jakiekolwiek znaczenie to, że nasze narzeczeństwo nie opiera się na miłości. Przynajmniej nie z mojej strony. Nie chciałem znać odpowiedzi na to pytanie, zapewne dlatego, by nie czuć się winnym ewentualnym przykrościom, które jej sprawiałem. Chociaż poczucie winy było jednym z tych uczuć, które nie odwiedziły mnie od bardzo dawna.

czwartek, 30 czerwca 2011

Epizod 67

Z okazji nadchodzącego spotkania drużyny siódmej...wróć, to nie ta bajka~!
A więc, z okazji nadchodzącego dnia jutrzejszego, w którym to nastąpi kameralne spotkanie fanów SasuNaru, wena uraczyła mnie swoją obecnością i pod jej nadzorem powstał ten właśnie epizod. Jak zwykle krótko, bo krótko, ale coś tam jest, a to zawsze krok do przodu XD
Z dedykacją dla jutrzejszych obecnych, czyli Kuroneko i Daimon.


***


- Oho, wrócił pan i władca – Naruto podniósł się z sofy, rzucając spojrzenie w stronę Nugato.
Chłopak podpierał głowę na dłoni i miał zamknięte oczy. Prawdopodobnie dzisiejszy dzień go wykończył, a godzina na zegarze też nie była już wczesna.
Wyłączył telewizor i ruszył w kierunku drzwi wejściowych, w których chwilę temu zazgrzytał klucz. Spodziewał się, że ujrzy za moment bladą, zmęczoną twarz.
Spotkało go miłe zaskoczenie, gdy zobaczył te wiśniowe wargi wygięte w zadowolonym uśmiechu.

wtorek, 18 stycznia 2011

Epizod 66

Sasuke stanął przed drzwiami domu, w którym się wychowywał. Nie był w stanie określić jak się czuł w tym momencie. Czy się bał? Nie. Był raczej pewny tego, że rozmowa, o ile zdobędzie się na wykrztuszenie przeprosin, pójdzie po jego myśli. Najgorsze było to, że nie wiedział jak się do niej zabrać. Był zdeterminowany, ale w tym samym czasie, coś go w środku blokowało. Czyżby to duma, o której wspominał Naruto? 
Stojąc tak z podniesioną ręką, westchnął głęboko i zapukał, czując się co najmniej dziwnie z wiedzą, że nie wypada po prostu nacisnąć klamki i wejść do środka. 
Kiedy wszystko się tak pozmieniało?
Nie musiał czekać długo na otwarcie drzwi, widocznie Itachi czekał na jego przybycie. Odwzajemnił szeroki uśmiech brata trochę niepewnie i postąpił do przodu, pozwalając długowłosemu zamknąć za sobą drzwi. Gdy tylko znalazł się w środku, zdenerwowanie sprawiło, że zaczęły mu się pocić dłonie. Wytarł je dyskretnie o dżinsy i dał się zaprowadzić do salonu.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Epizod 65

Gdy tylko weszli do środka, pierwsze co zrobił Naruto, to ściągnął koszulkę. Odetchnął z ulgą uwalniając się wreszcie od niewygodnego odzienia. Nie zdążył jednak się tym nacieszyć, bo zaraz oplotły go od tyłu ręce Uchihy, a sam napastnik przyssał się do jego szyi.
- Ekhmm - odchrząknął Uzumaki, co zostało zignorowane, a brunet dalej zwiedzał jego odsłoniętą szyję - Pójdę napuścić wody
Naruto zwinnie wyplątał się z objęć czarnowłosego i z zadziornym uśmiechem zniknął za drzwiami łazienki. Sasuke odetchnął głęboko i idąc w ślady swojego chłopaka, zdjął z siebie koszulkę, krzywiąc się przy tym. Wszedł do salonu i otworzył szeroko okna, mając nadzieję, że jak postąpi tak samo w kuchni, to może zrobi się mały przeciąg. Niestety okazało się, że bez wiatru przeciągu nie będzie, więc Uchiha usiadł bezradnie przy stole, zastanawiając się, jak się schłodzić.

Epizod 64

- Dla kogo? - zapytał z przyklejonym do twarzy uśmiechem, nawet nie podnosząc wzroku
- Dla Nanami - zesztywniał gdy tylko do jego uszu dotarł dobrze mu znany, niski głos.
Uniósł powoli oczy w górę, rejestrując przed sobą wyprostowaną sylwetkę bruneta, którego spojrzenie skoncentrowane było na jego osobie.
- Co tutaj robisz? - wykrztusił zmieszany, nerwowo pisząc imię, które padło z ust czarnowłosego i spoglądając raz po raz, jakby oczekując, że za którymś razem młodszy Uchiha zniknie.
Zamknął książkę i wręczył mu ją niepewnie sądząc, że chłopak odwróci się i opuści księgarnię. Nic takiego się jednak nie stało, a Sasuke jak stał tak stał i nic nie wskazywało na to, że zamierza wyjść.
Długowłosy uniósł brwi, chcąc wyrazić swoje zdezorientowanie, a także ponaglić bruneta, od którego, mimo wszystko, oczekiwał wyjaśnień całej tej sytuacji. Wiedział, że jego brat nie jest raczej typem osoby, której łatwo przychodzi tłumaczenie się z tego typu okoliczności i spodziewał się, że aby otrzymać jakiekolwiek wyjaśnienie jego dzisiejszej obecności, sam musi zainicjować rozmowę.

Epizod 63

- Po co mnie tu ściągnąłeś? - zapytał podekscytowany Naruto, próbując dojrzeć co takiego ciekawego dzieje się w księgarni, że zebrał się przy niej taki tłum.
- Potrzebuję wsparcia moralnego - odparł, a niebieskooki mógłby przysiąc, że usłyszał w jego głosie zdenerwowanie.
- Myślałem, że zabierasz mnie na randkę - rzucił, wplatając nieco rozczarowania w wypowiedź.
Nie żeby był rozczarowany, po prostu chciał się z nim trochę podrażnić. Przede wszystkim chciał się dowiedzieć, po co Uchiha zwlekł jego, ledwo trzymające się w jednym kawałku, ciało z łóżka. Jak sam utrzymywał dzień wcześniej, niedziela miała być leniwa i dać mu nabrać sił na kolejny tydzień z sadystą Hatake. Poza tym po wczorajszej wizycie Nugato, nie otrzymał żadnego wyjaśnienia ze strony bruneta i to też go zjadało. Bo dlaczego miałby nie wiedzieć o czym rozmawiali? Kiedy zapytał o to Sasuke, ten tylko odparł, że przecież gość przyszedł do niego, a nie do Naruto, więc to jego sprawa. Uzumakiego to naprawdę zdenerwowało, więc zrewanżował się brakiem kolacji.

Epizod 62

- Dobij mnie - gdzieś z okolic sofy, wydobyła się słaba prośba, a chwilę później jęk bólu.
- Jak sobie życzysz
- Złaź -  zdecydowanie wypompowany z energii blondyn, podjął próbę zrzucenia z siebie ciężkiego ciała.
- Ani mi się śni - Uchiha ułożył się wygodnie brzuchem na ciele niebieskookiego.
Kakashi dawał im ostatnio niezły wycisk. Jako zadośćuczynienie za obniżone morale drużyny, podwoił im liczbę treningów, a Sasuke codziennie po lekcjach zostawał, by studiować wraz z nim stronę strategiczną.
W rezultacie Inuzuka zaczął marudzić, a w jego ślady poszła reszta zawodników, którzy mieli lepsze rzeczy do roboty niż trening sześć razy w tygodniu. Sami winni takiego stanu rzeczy, nie mieli dla siebie za wiele czasu. Codziennie po powrocie do domu padali wycieńczeni, a przecież musieli się jeszcze zająć nauką. Hatake jednak się zlitował i pozostawił im wolną niedzielę. Widok chłopaków leżących w bezruchu na sofie, nie był więc czymś niecodziennym.
- Sasuke - wysapał Uzumaki, który teraz twarzą witał się z obiciem - Powietrza...
Uchiha podniósł się tylko lekko na dłoniach, pozwalając przygniecionemu Naruto, odwrócić się na plecy. Gdy blondyn wykonał czynność, chcąc poczynić dalsze kroki aby zwlec się z mebla, Sasuke opadł na łokcie, odcinając mu możliwość wydostania się spod swojego ciała.
Spojrzał na zmęczoną twarz Uzumakiego i wplótł palce w jego włosy, przeczesując je niespiesznie co jakiś czas. Złożył na jego ustach delikatny pocałunek, wzdychając z zadowoleniem.

Epizod 61

- Nie jestem babą - burknął Uzumaki, opierając się o filar
- Przecież wiem - odparł ze zdziwieniem Sasuke, unosząc brwi i odkładając ulotkę - Nic takiego nie powiedziałem.
- To dlaczego pokazujesz mi ulotkę z filmem romantycznym? Zupełny brak taktu - prychnął i skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Przestań się boczyć, nie chcesz to powiedz - westchnął i na powrót zaczął przeglądać ulotki.
- Zastanawia mnie tylko, skąd ci się wzięła chęć na takie filmy - spojrzał uważnie w czarne oczy i odepchnął się od filaru, podchodząc do bruneta.
- Myślałem, że będzie ci pasować - zerknął na blondyna i powrócił do kontemplowania tytułów - To na co chcesz iść? - zapytał, nie chcąc znów popełnić żadnej gafy.
- Może jakiś thriller, horror? - zaproponował
- Może być ten?
- Wydaje się ciekawy - podsumował Uzumaki, oglądając ulotkę - To ty kup bilety, a ja zajmę się prowiantem - powiedział i ulotnił się w kierunku stanowisk, sprzedających popcorn. Czarnooki tylko westchnął i skierował się do kas.

Epizod 60

- Straszna kolejka - jęknął Uzumaki, który pojawił się na dachu szkoły z papierową torbą w ręce - Trzymaj - wyciągnął rękę w kierunku bruneta, siadając obok niego.
Uchiha wziął ją, wyciągając ze środka drugie śniadanie. Bez zbędnych słów zaczął jeść.
- Jak się czujesz? - zapytał blondyn, wyciągając przed siebie nogi i patrząc z uwagą na profil chłopaka.
- Normalnie - odparł, zaszczycając go przelotnym spojrzeniem
- Wiesz, że nie musisz przede mną tego ukrywać - westchnął, przestając jeść
- Czego ukrywać?
- Tego, że jest ci źle, nie duś tego w sobie - powiedział niebieskooki, nie spuszczając z niego wzroku
- Sugerujesz, że mam rozsiewać wokół siebie depresję? - zapytał i spojrzał na niego z zaskoczeniem.

Epizod 59

- Co to miało znaczyć? - wysyczał Itachi odwracając się do chłopaków, gdy tylko drzwi się zamknęły.
- Daruj sobie - odparł niechętnie młodszy Uchiha i powędrował do kuchni.
- Cała ulica widziała Cię w negliżu! Co ty sobie wyobrażasz? - zapytał panicznie i gdyby nie to, że gdzieś na górze leżał, niewydany jeszcze, egzemplarz jego książki, Sasuke mógłby pomyśleć, że jego brat martwi się o to, co pomyślą o nich inni.
- O co ci chodzi? Akurat ty najbardziej przejmujesz się zdaniem sąsiadów - burknął wyraźnie zirytowany i usiadł przy stole.
- Bo nie chodzi o mnie, tylko o ciebie! - warknął i położył z hukiem ręce na stole, wywołując u stojącego z boku Naruto, niekontrolowany podskok.
Czarne tęczówki podniosły się, napotykając zaciętą minę Itachiego. Przechylił głowę w bok i prychnął z niedowierzaniem.
- O mnie akurat się martwić nie musisz - odparł z cynicznym uśmiechem, odchylając się na krześle. Ten dzień naprawdę był pełen wrażeń. Czasami tęsknił za chwilami spokoju, na które mógł sobie pozwolić zanim spotkał Uzumakiego.

Epizod 58

- Ha! Też to widziałeś? - zapytał Kiba niezbyt dyskretnie, przegryzając frytkę. Neji zaśmiał się.
- Pewnie,wszyscy widzieli - odparł, kradnąc jedną z tych należących do Inuzuki. To, że miał swoje nie robiło mu większej różnicy.
- Ej! O czym rozmawiacie? - brunet kopnął w krzesło szatyna, który wraz ze swoim chłopakiem zaśmiewali się z czegoś, co tylko w strzępkach rozmowy doleciało do jego uszu i z tego co zrozumiał, chodziło o niego.
- O twojej dzisiejszej wylewności, panie Uchiha - parsknął Kiba i opadł głową na stół,próbując powstrzymać śmiech.
Uzumaki zarumienił się dość niewinnie jak na niego, czego Sasuke nie odmówił sobie skomentować śmiechem, dołączając do Inuzuki. Blondyn spojrzał z niedowierzaniem na swojego chłopaka, po czym skierował wzrok na chłopaka Kiby.
- Nie no,dzisiaj to ty jesteś jakiś chłopak na opak! - westchnął zrezygnowany - Nie rozumiem - oparł głowę na dłoni i spojrzał zaciekawiony na długowłosego, który podnosił ze stołu ledwo oddychającego szatyna.

Epizod 57

- "Mogłem od razu iść na trybuny, teraz się nie przecisnę. Skąd tutaj tyle ludzi?" - niebieskooki chłopak po raz któryś z rzędu, podjął próbę wspięcia się po schodach prowadzących na trybuny. Zaklął pod nosem i zawrócił. Skierował się przez szatnie do wejścia na salę i usiadł z westchnieniem na ławce rezerwowych, opierając brodę na dłoni.
Trwał właśnie drugi set, pierwszy wygrała Kiri Gakuen. Niezadowolony blondyn wpatrywał się w grające zespoły rejestrując, że w tym secie na szczęście to oni prowadzą. Co chwilę spoglądał na trybuny w miejsce gdzie wcześniej przyuważył Nejiego i Temari. Układał w głowie plan dostania się tam, gdy ktoś stanął nad jego głową.

Epiozd 56

- Schodzimy? - zapytał Sasuke patrząc na chłopaka z góry.
- Kiedyś musimy - westchnął niebieskooki, przytulając się mocniej do ciepłego ciała - Ehhh, będą się na nas patrzeć
- Nie będą, już po dzwonku - uśmiechnął się
- No to będą na przerwie - odparł i ruszyli w stronę drzwi. Blondyn spojrzał na Uchihe, jakby chcąc upewnić się, że przez zaistniałą niedawno sytuacje nie zostanie zepchnięty ze schodów. Po Sasuke można było spodziewać się wszystkiego, zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach. Czarnooki wychwycił jego spojrzenie.
- Będziemy musieli się do tego przyzwyczaić - zwrócił się do Naruto
- Do czego?

Epizod 55

- Co ty tu robisz? - zapytał zaskoczony blondyn, wychodząc z przyjaciółmi z posiadłości.
Na werandzie stał czarnowłosy, wlepiając zaspane tęczówki w postaci, które pojawiły się na drewnianych deskach.
- Jak to co? Przyszedłem po ciebie - oznajmił ziewając.
Uśmiechnął się łagodnie do mijających go Kiby i Neji'ego, którzy zdezorientowani wymienili spojrzenia i bez zbędnych komentarzy, ruszyli w stronę stacji metra.
Sasuke podszedł do blondyna, całując go na przywitanie i czekając aż chłopak zamknie drzwi. Nie spieszyło mu się z doganianiem chłopaków i zamierzał zostać z Naruto w tyle.
- Myślałem, że spotkamy się dopiero w szkole - powiedział z uśmiechem niebieskooki, przełykając niezauważalnie ślinę i próbując ukryć swoje zmieszanie.
- Przecież mieszkam po drugiej stronie ulicy, dlaczego miałbym czekać na ciebie w szkole? - zapytał, kryjąc chęć złapania go za rękę. Spojrzał uważnie na niepewną twarz chłopaka - Wszystko ok? - wyczuwając, że Uzumaki nie jest z nim do końca szczery, wziął głęboki oddech i zatrzymał blondyna.

Epizod 54

Do posiadłości Uzumakiego wpadł niespokojny brunet. Już od progu przyuważył dodatkowe pary butów i palące się światło w salonie. Gdy był jeszcze na zewnątrz zarejestrował je w sypialni, co wskazywało na to, że to nie właściciel domu znajduje się na dole. Przechodząc obok, uważnie zajrzał do środka, spostrzegając dwie postacie siedzące przed telewizorem.
- Gdzie Naruto? - zapytał ze zdenerwowaniem.
Dwie pary oczu spojrzały na niego ze zdezorientowaniem
- Na górze - odparł Hyuuga, za co dostał z łokcia od partnera i został potraktowany wściekłym spojrzeniem - No co? To nie nasza sprawa, nie możemy mu zabronić...
- Neji, przez niego Naruto cierpi! - warknął cicho Kiba, nie zauważając, że brunet już skierował się ku sypialni.
- To ich sprawa i muszą to sobie wyjaśnić - ostry ton wydobył się z gardła długowłosego gdy szatyn chciał pójść za Uchihą. Chłopak spojrzał niepewnie w stronę schodów i usiadł na swoim poprzednim miejscu. Prychnął jeszcze ze złością i skrzyżował ręce, w duchu mając nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Epizod 53

- Tak kochanie? - w słuchawce dało się słyszeć spokojny, niski głos.
- On mnie zabije! - krzyk jaki dotarł do jego ucha, skutecznie uniemożliwił mu na chwilę odbieranie sygnałów dźwiękowych.
- Chcesz żebym stracił słuch? - zapytał wyraźnie zaniepokojony - Powiedz spokojnie, co się stało? - zapytał i przełożył aparat do drugiego ucha.
- Bo wygadałem się Naruto, że Sasuke wrócił do domu, ale przecież on nie wspominał, że mam trzymać gębę na kłódkę i przez to wszystko, gdy Naruto się dowiedział...- szatyn przerwał na chwilę, aby wziąć głęboki wdech - Poszedł do Itachi'ego! - powiedział spanikowany.
- Nie rozumiem, kto i dlaczego ma cię zabić? - zapytał zdezorientowany.

Epizod 52

- Chyba żartujesz! - orzechowe oczy spojrzały z bezgranicznym zdziwieniem na bruneta. Ten pokiwał tylko przecząco głową - Ale dlaczego akurat on? Nie możesz sam tego zrobić? - chłopak skrzyżował ręce na piersi i nadął policzki.
- Daj spokój Kiba, to przecież nic takiego - westchnął długowłosy podchodząc do szatyna i obejmując go w pasie.
- Nic takiego? Ty też żartujesz! - chłopak aż się zapowietrzył i odsunął, mierząc obu wzrokiem. Wyglądał jakby intensywnie nad czymś myślał. - No więc dlaczego on?
- Bo jeżeli moje przypuszczenia co do Temari są słuszne, to zapewne nie będzie się chciała ze mną spotkać - odparł obojętnie czarnooki
- A co to ma wspólnego z moim facetem? I dlaczego, do cholery, randka? - rozłożył ręce i spojrzał z niezadowoleniem na obojętnego chłopaka, po czym zwrócił wzrok, patrząc na przepraszającą minę długowłosego.

Epizod 51

- Hej! Czekaj! - po wyjściu z pomieszczenia, szatyn złapał niebieskookiego za rękę, zatrzymując go gwałtownie i patrząc bez zrozumienia. Obejrzał się jeszcze za brunetem, który poszedł w przeciwnym kierunku i znów spojrzał na Uzumakiego. 
- Co to było?
 - Co?
 - Stałeś tam jak słup soli i nic nie powiedziałeś! - wyrzucił gniewnie - W ogóle nie obchodzi cię, że ktoś sypie plotki za Twoimi plecami? - zmarszczył brwi, cały czas trzymając blondyna, aby przez przypadek mu nie uciekł. 
- Po pierwsze, to nie są plotki, to jest prawda, nie oszukujmy się Kiba, dobrze o tym wiesz - westchnął głęboko - Po drugie, to czego oczekiwałeś? Że wezmę przykład z Sasuke i zacznę jej wygrażać...czy coś - zbagatelizował ruchem dłoni po czym oparł się o ścianę, wyrywając rękę z uścisku i nerwowo przeczesując dłonią włosy.