poniedziałek, 17 stycznia 2011

Epizod 61

- Nie jestem babą - burknął Uzumaki, opierając się o filar
- Przecież wiem - odparł ze zdziwieniem Sasuke, unosząc brwi i odkładając ulotkę - Nic takiego nie powiedziałem.
- To dlaczego pokazujesz mi ulotkę z filmem romantycznym? Zupełny brak taktu - prychnął i skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Przestań się boczyć, nie chcesz to powiedz - westchnął i na powrót zaczął przeglądać ulotki.
- Zastanawia mnie tylko, skąd ci się wzięła chęć na takie filmy - spojrzał uważnie w czarne oczy i odepchnął się od filaru, podchodząc do bruneta.
- Myślałem, że będzie ci pasować - zerknął na blondyna i powrócił do kontemplowania tytułów - To na co chcesz iść? - zapytał, nie chcąc znów popełnić żadnej gafy.
- Może jakiś thriller, horror? - zaproponował
- Może być ten?
- Wydaje się ciekawy - podsumował Uzumaki, oglądając ulotkę - To ty kup bilety, a ja zajmę się prowiantem - powiedział i ulotnił się w kierunku stanowisk, sprzedających popcorn. Czarnooki tylko westchnął i skierował się do kas.


Blondyn stanął w kolejce, zastanawiając się nad kupnem przekąsek. Gdy wybrał już co zamierza kupić, jego wzrok powędrował w prawo, rejestrując znajome postacie. Uśmiechnął się szeroko, ale po chwili zdał sobie sprawę, że Uchiha wcale nie byłby zadowolony gdyby na ich randce pojawili się nieproszeni goście. Mimo wszystko pomachał wesoło ręką w kierunku znajomych i gdy tylko zakupił prowiant podszedł żwawym krokiem.
- Randka? - zapytał z podejrzliwym uśmiechem na ustach.
Dziewczyna momentalnie się speszyła i pokryła rumieńcem, a towarzyszący jej chłopak tylko przytaknął.
- Widzę, że ty też nie sam - odparł, spoglądając znacząco na dwa kubki coli i popcorn dla par.
Niebieskooki uśmiechnął się szeroko w odpowiedzi i rozejrzał się czy jego randka już pojawiła się na dole.
- Fajnie wiedzieć, że wam się układa - westchnął - Na jaki film idziecie?
- Jakąś komedię romantyczną, zbyt kłopotliwe aby spamiętać te wszystkie tytuły - Nara ziewnął szeroko, co mogłoby się w tej sytuacji wydawać nietaktowne. Każdy jednak poznał go już na tyle, aby nie przejmować się zbytnio lenistwem wypływającym z każdego możliwego miejsca na jego ciele.
- A jak wam się układa? - zapytała nieśmiało Hinata, spoglądając jakby ze zmartwieniem - Przykro mi z powodu tego co się stało - dodała po chwili.
- Nie ma się czym przejmować, u nas wszystko ok - odpowiedział z uśmiechem, zauważając czarnookiego schodzącego ze schodów - To do zobaczenia w szkole, mój chłopak nie może czekać - zaśmiał się i pożegnał szybko.
Doszedł do bruneta i wepchnął mu w ręce popcorn, oglądając się jeszcze na chwilę za siebie.
- Spotkałem Hinate i Shikamaru - powiedział niebieskooki, przechodząc za brunetem przez bramkę.
- Wiadomość dnia - prychnął w odpowiedzi i skierował się do odpowiedniej sali - Mam nadzieję, że nie idą na ten sam film co my - dodał po chwili
- Gdybyś wybrał tą komedię romantyczną to zapewne byśmy świetnie się bawili w ich towarzystwie - uśmiechnął się wrednie i wbił mu palec pod żebra, a wyprzedzając go pokazał mu język. - Jakie mamy miejsca?
- Ty siedzisz na ziemi - burknął, wchodząc za blondynem do sali, w której już leciały reklamy.
- Zaakceptuję tylko twoje kolana - szepnął mu do ucha i póki szli korytarzem, przygryzł jego płatek.
- Mam nadzieję, że coś tego filmu zapamiętam - westchnął pod nosem i ruszył za niebieskookim.
***

- Pamiętaj, ty się tłumaczysz i ani słowa o Itachim - zastrzegł jeszcze Uchiha, zanim weszli do zatłoczonego pubu.
Rozejrzeli się wokół poszukując pośród tłumu dwójki przyjaciół. Wyłapując rozczochrane, brązowe włosy, skierowali się w stronę zajętego przez nich stolika.
- Cześć - przywitał się Naruto, siadając na przeciwko Kiby. Uchiha tylko skinął głową i zasiadł obok blondyna.
- Co pijecie? - zapytał niebieskooki, spoglądając na niezadowoloną twarz szatyna.
- Piwo - odparł nieco oschle, a Uzumaki przełknął niezauważalnie ślinę. Jednaj już chwilę później przypomniał sobie, że Inuzuka szybko wybacza. Uśmiechnął się przyjaźnie, a gdy tylko Sasuke odszedł w stronę baru, dopadły go słowa Kiby.
- Chcę wiedzieć wszystko - powiedział patrząc zawzięcie w niebieskie tęczówki - Wszystko - powtórzył dla jasności.
- Kiba, nie bądź wścibski - Neji spróbował ukrócić trochę jego ciekawość
- Ty siedź cicho, powiedziałeś, że sam mam sobie z tym radzić, więc teraz się nie odzywaj - burknął. Hyuuga uniósł tylko ręce w obronnym geście, wycofując się z konwersacji.
- Sorry Kiba, ostatnio zdarzył się pewien incydent i wyprowadziło nas to trochę z równowagi - powiedział ze skruchą, a przed nim pojawiło się piwo przyniesione przez Uchihe.
- To nie jest żadne wyjaśnienie - odparł, biorąc łyka z butelki - Już nie chodzi o to, że chcę wiedzieć co się dokładnie stało, ale chociaż moglibyście się wytłumaczyć z opuszczania treningów - burknął niezadowolony z faktu, że ostatnio o niczym nie ma pojęcia - Jakby nie patrzeć, kilka razy się wam zdarzyło
- Bo to się wszystko ze sobą łączy, chciałbym ci powiedzieć, ale są pewne rzeczy, które uznajemy za prywatne, sam rozumiesz - odpowiedział - Obiecuję, że na następnym na pewno się zjawimy, prawda Sasuke? - zwrócił się do bruneta, oczekując potwierdzenia.
- Tak, poza tym...słyszałem, że przejąłeś moje obowiązki - spojrzał uważnie na szatyna, a na jego twarzy nie było widać żadnych emocji - Dzięki - dodał po chwili, wprawiając w osłupienie całą trójkę.
To chyba sprawiło, że Inuzuka zapomniał o swoich pierwotnych planach, co do wyciągnięcia z nich wszystkiego co się stało, bo tylko uśmiechnął się zakłopotany i drapiąc po karku odpowiedział, że "nie ma za co".
- Nie wiedziałem, że potrafisz być odpowiedzialny - dodał jednak Uchiha, tym samym burząc tę chwilę radości. Brązowooki momentalnie się naburmuszył.
- Ja jestem odpowiedzialny! - odparł - Zawsze - dodał już mniej przekonany, gdy tylko zauważył powątpiewające spojrzenie Hyuugi - No prawie - podsumował, popijając słowa piwem. Cała czwórka już po chwili zaczęła się śmiać.
Blondyn spojrzał ukradkiem na zadowoloną twarz Uchihy i złapał go delikatnie pod stołem za dłoń. Ten tylko w odpowiedzi splótł z nim palce, spoglądając na niego z uśmiechem.
Czas minął szybko i chyba po raz pierwszy, żaden z nich nie był pijany wracając do domu. Nic dziwnego, gdyż większość czasu przegadali, niż przepili. Inuzuka dowiedział się kilku istotnych szczegółów, co dziwniejsze, od samego Uchihy. Jednak sprawa Itachiego nie została wywleczona na wierzch.
- To do zobaczenia w szkole i na treningu? - zapytał jeszcze Kiba, aby upewnić się czy na pewno się zjawią.
- Tak, jasne. Trzymajcie się - rzucił blondyn, a Sasuke podniósł tylko rękę w geście pożegnania - Nie było tak źle - podsumował Uzumaki, kierując się w stronę metra.
- Masz rację - odparł brunet, oplatając chłopaka w pasie. Było już późno i droga, którą szli nie była zatłoczona. Nie znaczyło to jednak, że niebieskooki nie był zaskoczony. Uśmiechnął się jednak pod nosem i przysunął do ciepłego ciała.
- A mówiłeś, że nie będziesz się tłumaczył - blondyn postanowił się z nim podroczyć.
- Nie tłumaczyłem się...
- Nawet podziękowałeś - wyszczerzył się, spoglądając w górę.
Brunet spojrzał na rozjaśnioną twarz Uzumakiego i pocałował go lekko.
- Jakoś mi lżej - odpowiedział, patrząc przed siebie i skręcając na przejście.
- Najlepszym rozwiązaniem jest załatwienie takich spraw jak najszybciej - odparł, ciągnąc go przez ulicę i kierując się do zejścia na stację metra. - Nie uważasz, że powinieneś porozmawiać z Itachim - zaryzykował niebieskooki
- Jeszcze...nie jestem na to gotowy

***

- Tak, rozumiem. Dziękuję - rozmowa telefoniczna została przerwana, a długowłosy brunet trzymający słuchawkę, opadł na fotel.
Do pomieszczenia wszedł młodszy chłopak z kubkiem kawy w ręku. Podszedł do biurka odstawiając na nie naczynie.
- Rozmawiałeś z nimi? - zapytał zaciekawiony i oparł się o mebel.
- Tak, wprowadzają ostatnie poprawki - odpowiedział, wyciągając w jego kierunku rękę i uśmiechając się zapraszająco.
- Poprawki? - spytał, podchodząc powoli i dając się pociągnąć na kolana starszego mężczyzny.
- Muszą poprawić wszystkie błędy, sam przecież nie jestem w stanie ich wyłapać - pocałował chłopaka w kark - Potrwa to jakiś tydzień, a potem jeszcze muszę wyrazić zgodę na wydanie i pozałatwiać inne formalności - westchnął, owiewając jego kark ciepłym oddechem. - Więc musisz mi powiedzieć, czy jesteś pewien tego, że ta książka ma ujrzeć światło dzienne - spojrzał pytająco w złote oczy.
Chłopak przekręcił się tak, że teraz siedział okrakiem na jego kolanach. Oparł się czołem o czoło bruneta i wplótł palce w jego długie włosy.
- Przeze mnie masz same problemy, myślisz, że śmiałbym utrudniać ci życie jeszcze bardziej? - zapytał, chowając głowę w jego szyi i wdychając zapach mężczyzny - Bardziej niż książką, martwię się tym co będzie z tobą i Sasuke - dodał wzdychając.
- To już nie zależy tylko ode mnie - Itachi uniósł dłoń i pogłaskał kasztanowe włosy - A jak twoje studia? - zapytał, bezpiecznie zmieniając temat.
- Wszystko w jak najlepszym porządku, powinienem dostać stypendium - odparł i ziewnął szeroko.
- Mój chłopak jest aż tak inteligentny? - zapytał przekornie.
- A kiedyś w to wątpiłeś? - podniósł głowę z oburzoną miną - No wiesz, nie spodziewałem się, że twoja wiara we mnie jest tak nikła - wstał, śmiejąc się pod nosem - Idę do łóżka - dodał kierując się do wyjścia z gabinetu.
- Chyba nie masz zamiaru spać? - zapytał zaskoczony
- To zależy od tego czy ktoś ma zamiar zająć drugą połowę łóżka - odparł zalotnie, rejestrując jeszcze jak mężczyzna podnosi się z fotela, po czym zniknął za drzwiami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz