wtorek, 6 lipca 2010

Epizod 61

W związku z zamknięciem platformy blog.pl na Onecie, przeniesione zostały z niego komentarze i widnieją pod postem jako jeden wpis mojego autorstwa

- Nie jestem babą - burknął Uzumaki, opierając się o filar
- Przecież wiem - odparł ze zdziwieniem Sasuke, unosząc brwi i odkładając ulotkę - Nic takiego nie powiedziałem.
- To dlaczego pokazujesz mi ulotkę z filmem romantycznym? Zupełny brak taktu - prychnął i skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Przestań się boczyć, nie chcesz to powiedz - westchnął i na powrót zaczął przeglądać ulotki.
- Zastanawia mnie tylko, skąd ci się wzięła chęć na takie filmy - spojrzał uważnie w czarne oczy i odepchnął się od filaru, podchodząc do bruneta.
- Myślałem, że będzie ci pasować - zerknął na blondyna i powrócił do kontemplowania tytułów - To na co chcesz iść? - zapytał, nie chcąc znów popełnić żadnej gafy.
- Może jakiś thriller, horror? - zaproponował
- Może być ten?
- Wydaje się ciekawy - podsumował Uzumaki, oglądając ulotkę - To ty kup bilety, a ja zajmę się prowiantem - powiedział i ulotnił się w kierunku stanowisk, sprzedających popcorn. Czarnooki tylko westchnął i skierował się do kas.

Blondyn stanął w kolejce, zastanawiając się nad kupnem przekąsek. Gdy wybrał już co zamierza kupić, jego wzrok powędrował w prawo, rejestrując znajome postacie. Uśmiechnął się szeroko, ale po chwili zdał sobie sprawę, że Uchiha wcale nie byłby zadowolony gdyby na ich randce pojawili się nieproszeni goście. Mimo wszystko pomachał wesoło ręką w kierunku znajomych i gdy tylko zakupił prowiant podszedł żwawym krokiem.
- Randka? - zapytał z podejrzliwym uśmiechem na ustach.
Dziewczyna momentalnie się speszyła i pokryła rumieńcem, a towarzyszący jej chłopak tylko przytaknął.
- Widzę, że ty też nie sam - odparł, spoglądając znacząco na dwa kubki coli i popcorn dla par.
Niebieskooki uśmiechnął się szeroko w odpowiedzi i rozejrzał się czy jego randka już pojawiła się na dole.
- Fajnie wiedzieć, że wam się układa - westchnął - Na jaki film idziecie?
- Jakąś komedię romantyczną, zbyt kłopotliwe aby spamiętać te wszystkie tytuły - Nara ziewnął szeroko, co mogłoby się w tej sytuacji wydawać nietaktowne. Każdy jednak poznał go już na tyle, aby nie przejmować się zbytnio lenistwem wypływającym z każdego możliwego miejsca na jego ciele.
- A jak wam się układa? - zapytała nieśmiało Hinata, spoglądając jakby ze zmartwieniem - Przykro mi z powodu tego co się stało - dodała po chwili.
- Nie ma się czym przejmować, u nas wszystko ok - odpowiedział z uśmiechem, zauważając czarnookiego schodzącego ze schodów - To do zobaczenia w szkole, mój chłopak nie może czekać - zaśmiał się i pożegnał szybko.
Doszedł do bruneta i wepchnął mu w ręce popcorn, oglądając się jeszcze na chwilę za siebie.
- Spotkałem Hinate i Shikamaru - powiedział niebieskooki, przechodząc za brunetem przez bramkę.
- Wiadomość dnia - prychnął w odpowiedzi i skierował się do odpowiedniej sali - Mam nadzieję, że nie idą na ten sam film co my - dodał po chwili
- Gdybyś wybrał tą komedię romantyczną to zapewne byśmy świetnie się bawili w ich towarzystwie - uśmiechnął się wrednie i wbił mu palec pod żebra, a wyprzedzając go pokazał mu język. - Jakie mamy miejsca?
- Ty siedzisz na ziemi - burknął, wchodząc za blondynem do sali, w której już leciały reklamy.
- Zaakceptuję tylko twoje kolana - szepnął mu do ucha i póki szli korytarzem, przygryzł jego płatek.
- Mam nadzieję, że coś tego filmu zapamiętam - westchnął pod nosem i ruszył za niebieskookim.
***

- Pamiętaj, ty się tłumaczysz i ani słowa o Itachim - zastrzegł jeszcze Uchiha, zanim weszli do zatłoczonego pubu.
Rozejrzeli się wokół poszukując pośród tłumu dwójki przyjaciół. Wyłapując rozczochrane, brązowe włosy, skierowali się w stronę zajętego przez nich stolika.
- Cześć - przywitał się Naruto, siadając na przeciwko Kiby. Uchiha tylko skinął głową i zasiadł obok blondyna.
- Co pijecie? - zapytał niebieskooki, spoglądając na niezadowoloną twarz szatyna.
- Piwo - odparł nieco oschle, a Uzumaki przełknął niezauważalnie ślinę. Jednaj już chwilę później przypomniał sobie, że Inuzuka szybko wybacza. Uśmiechnął się przyjaźnie, a gdy tylko Sasuke odszedł w stronę baru, dopadły go słowa Kiby.
- Chcę wiedzieć wszystko - powiedział patrząc zawzięcie w niebieskie tęczówki - Wszystko - powtórzył dla jasności.
- Kiba, nie bądź wścibski - Neji spróbował ukrócić trochę jego ciekawość
- Ty siedź cicho, powiedziałeś, że sam mam sobie z tym radzić, więc teraz się nie odzywaj - burknął. Hyuuga uniósł tylko ręce w obronnym geście, wycofując się z konwersacji.
- Sorry Kiba, ostatnio zdarzył się pewien incydent i wyprowadziło nas to trochę z równowagi - powiedział ze skruchą, a przed nim pojawiło się piwo przyniesione przez Uchihe.
- To nie jest żadne wyjaśnienie - odparł, biorąc łyka z butelki - Już nie chodzi o to, że chcę wiedzieć co się dokładnie stało, ale chociaż moglibyście się wytłumaczyć z opuszczania treningów - burknął niezadowolony z faktu, że ostatnio o niczym nie ma pojęcia - Jakby nie patrzeć, kilka razy się wam zdarzyło
- Bo to się wszystko ze sobą łączy, chciałbym ci powiedzieć, ale są pewne rzeczy, które uznajemy za prywatne, sam rozumiesz - odpowiedział - Obiecuję, że na następnym na pewno się zjawimy, prawda Sasuke? - zwrócił się do bruneta, oczekując potwierdzenia.
- Tak, poza tym...słyszałem, że przejąłeś moje obowiązki - spojrzał uważnie na szatyna, a na jego twarzy nie było widać żadnych emocji - Dzięki - dodał po chwili, wprawiając w osłupienie całą trójkę.
To chyba sprawiło, że Inuzuka zapomniał o swoich pierwotnych planach, co do wyciągnięcia z nich wszystkiego co się stało, bo tylko uśmiechnął się zakłopotany i drapiąc po karku odpowiedział, że "nie ma za co".
- Nie wiedziałem, że potrafisz być odpowiedzialny - dodał jednak Uchiha, tym samym burząc tę chwilę radości. Brązowooki momentalnie się naburmuszył.
- Ja jestem odpowiedzialny! - odparł - Zawsze - dodał już mniej przekonany, gdy tylko zauważył powątpiewające spojrzenie Hyuugi - No prawie - podsumował, popijając słowa piwem. Cała czwórka już po chwili zaczęła się śmiać.
Blondyn spojrzał ukradkiem na zadowoloną twarz Uchihy i złapał go delikatnie pod stołem za dłoń. Ten tylko w odpowiedzi splótł z nim palce, spoglądając na niego z uśmiechem.
Czas minął szybko i chyba po raz pierwszy, żaden z nich nie był pijany wracając do domu. Nic dziwnego, gdyż większość czasu przegadali, niż przepili. Inuzuka dowiedział się kilku istotnych szczegółów, co dziwniejsze, od samego Uchihy. Jednak sprawa Itachiego nie została wywleczona na wierzch.
- To do zobaczenia w szkole i na treningu? - zapytał jeszcze Kiba, aby upewnić się czy na pewno się zjawią.
- Tak, jasne. Trzymajcie się - rzucił blondyn, a Sasuke podniósł tylko rękę w geście pożegnania - Nie było tak źle - podsumował Uzumaki, kierując się w stronę metra.
- Masz rację - odparł brunet, oplatając chłopaka w pasie. Było już późno i droga, którą szli nie była zatłoczona. Nie znaczyło to jednak, że niebieskooki nie był zaskoczony. Uśmiechnął się jednak pod nosem i przysunął do ciepłego ciała.
- A mówiłeś, że nie będziesz się tłumaczył - blondyn postanowił się z nim podroczyć.
- Nie tłumaczyłem się...
- Nawet podziękowałeś - wyszczerzył się, spoglądając w górę.
Brunet spojrzał na rozjaśnioną twarz Uzumakiego i pocałował go lekko.
- Jakoś mi lżej - odpowiedział, patrząc przed siebie i skręcając na przejście.
- Najlepszym rozwiązaniem jest załatwienie takich spraw jak najszybciej - odparł, ciągnąc go przez ulicę i kierując się do zejścia na stację metra. - Nie uważasz, że powinieneś porozmawiać z Itachim - zaryzykował niebieskooki
- Jeszcze...nie jestem na to gotowy

***

- Tak, rozumiem. Dziękuję - rozmowa telefoniczna została przerwana, a długowłosy brunet trzymający słuchawkę, opadł na fotel.
Do pomieszczenia wszedł młodszy chłopak z kubkiem kawy w ręku. Podszedł do biurka odstawiając na nie naczynie.
- Rozmawiałeś z nimi? - zapytał zaciekawiony i oparł się o mebel.
- Tak, wprowadzają ostatnie poprawki - odpowiedział, wyciągając w jego kierunku rękę i uśmiechając się zapraszająco.
- Poprawki? - spytał, podchodząc powoli i dając się pociągnąć na kolana starszego mężczyzny.
- Muszą poprawić wszystkie błędy, sam przecież nie jestem w stanie ich wyłapać - pocałował chłopaka w kark - Potrwa to jakiś tydzień, a potem jeszcze muszę wyrazić zgodę na wydanie i pozałatwiać inne formalności - westchnął, owiewając jego kark ciepłym oddechem. - Więc musisz mi powiedzieć, czy jesteś pewien tego, że ta książka ma ujrzeć światło dzienne - spojrzał pytająco w złote oczy.
Chłopak przekręcił się tak, że teraz siedział okrakiem na jego kolanach. Oparł się czołem o czoło bruneta i wplótł palce w jego długie włosy.
- Przeze mnie masz same problemy, myślisz, że śmiałbym utrudniać ci życie jeszcze bardziej? - zapytał, chowając głowę w jego szyi i wdychając zapach mężczyzny - Bardziej niż książką, martwię się tym co będzie z tobą i Sasuke - dodał wzdychając.
- To już nie zależy tylko ode mnie - Itachi uniósł dłoń i pogłaskał kasztanowe włosy - A jak twoje studia? - zapytał, bezpiecznie zmieniając temat.
- Wszystko w jak najlepszym porządku, powinienem dostać stypendium - odparł i ziewnął szeroko.
- Mój chłopak jest aż tak inteligentny? - zapytał przekornie.
- A kiedyś w to wątpiłeś? - podniósł głowę z oburzoną miną - No wiesz, nie spodziewałem się, że twoja wiara we mnie jest tak nikła - wstał, śmiejąc się pod nosem - Idę do łóżka - dodał kierując się do wyjścia z gabinetu.
- Chyba nie masz zamiaru spać? - zapytał zaskoczony
- To zależy od tego czy ktoś ma zamiar zająć drugą połowę łóżka - odparł zalotnie, rejestrując jeszcze jak mężczyzna podnosi się z fotela, po czym zniknął za drzwiami.

5 komentarzy:

  1. ~Kuroneko
    6 lipca 2010 o 16:08
    Czekanie się opłaca! : ) Świetny rozdział, nie da się wyczuć, że brakuje Ci weny ;) Czasem tak jest, że w jednym temacie się wypalamy i potrzebujemy małej odskoczni żeby do niego wrócić. Mam tylko nadzieję, że nie zwątpisz w to opowiadanie i będziesz je kontynuować. Częstotliwość notek nie jest ważna, ważne żeby się w ogóle pojawiały. Co do powiadamiania – ja i tak zawsze do Ciebie zaglądam więc nie widzę problemu :) Pozdrawiam cieplutko i życzę weny.

    ~Daimon
    6 lipca 2010 o 16:39
    O MATKO I CÓRKO! Codziennie wchodzę i sprawdzam. I teraz znowu kliknęłam i już z przyzwyczajenia chciałam wyłączyć ale… patrzę… przecieram oczy… 61!!! Moja droga Siruwio! Czy już mówiłam, że Cię kocham? Nie? Cóż za niedopatrzenie :D Przez ten czas zdążyłam już parę razy przelecieć tekst i ile z tego było przyjemności ;) No dobrze ale teraz do komentarza.Ciekawi mnie reakcja fanów twórczości Itachiego na nową książkę, nie mogę się wręcz doczekać. Zastanawia mnie czy nie skomplikuje to za bardzo życia studenckiego Nugato. Pisząc takie historie powinno się jednak zmieniać dane personalne ale cóż, to w końcu jego książka. Cieszę się, że chłopcy wyjaśnili sobie sprawy ze znajomymi i że wrócą na trening, Kakashi ich zabije ani chybi ;) Taaak Sasuke zaczyna wsiąkać w zwyczajne życie, rozmawia z ludźmi… normalnie, ma ludzkie odruchy, czyt. przygarnięcie Naruto na ULICY! bez zastanowienia ;) Będą z niego jeszcze ludzie.Mam też nadzieję, że pozbiera się i nie przeciągnie sprawy z bratem za długo, wyjaśni i przeprosi jak grzeczny chłopiec. Ech porywcze stworzenie. No ale nie da się od razu zmienić diametralnie charakteru. Poza tym nie chcemy żeby totalnie się zmienił ;) Potrzeba tylko trochę empatii z jego strony.Czekam na kolejny rozdział, nieważne jak długo to będzie byle był ;)Jeszcze chciałam zapytać o Twojego drugiego bloga, o którym wspomniałaś. Szukam na stronie ale coś nie mogę znaleźć sznurka. Nie ma czy jestem ślepa? Ciekawa jestem nowej historii. Ściskam, pozdrawiam i niech wen będzie z Tobą :*

    Odpowiedź
    ~Siruwia
    6 lipca 2010 o 16:49
    Jeżeli zainteresowana jesteś moim drugim blogiem, odezwij się do mnie na gg. Numer widnieje w ramce „Autorka bloga”.Uprzedzam, że są to klimaty dalekie od obecnego opowiadania.

    OdpowiedzUsuń
  2. ~Kendra_Katsumi_Uchiha
    6 lipca 2010 o 18:07
    Do tej pory wszystkie rozdziały jakie przeczytałam, przypadły mi do gustu. Masz świetnego bloga, no nie to co mój. Jestem beznadziejna i nie potrafię pisać, chociaż staram się wzorować na takich blogach jak twój. Brak mi wiary w siebie i biorę sobie głęboko do serca krytykę innych, jestem po prostu wrażliwą osobą. Potrafię nosić urazę w swoim sercu bardzo długo. Czytałam twego bloga wiele razy czekając na ten rozdział i nie mogę się nadziwić, że takie zwykłe codzienne sytuacje są takie realistyczne. Chciałam po prostu powiedzieć, że bardzo mi sie podoba taka tematyka i styl pisania. Sama bym lepiej nie napisała.

    ~Sadystka16
    6 lipca 2010 o 18:36
    Jedno z moich ulubionych opowiadań już jest! xD Myślałam, że zrezygnowałaś, a Ty ku wielkiej chwale napisałaś coś nowego i to całkiem niezłego… Już nie mogę się doczekać następnej notki i myślę, że nie będziemy musieli czekać na nią kolejnych 2 miesięcy… xP (My mam na myśli Twoich faniaków :P) Powiem szczerze musiałam przeczytać sobie dwa poprzednie rozdziały, żeby przypomnieć sobie o czym ogólnie piszesz :D heh, myślę że nie będziesz mi więcej kazać tak długo czekać… I chcę w końcu jakąś nocną scenkę z Sasunaru/Narusasu ,proszę… Buźka i zapraszam czasem na odwiedzenie mojego bloga http://www.inne-zycie-sasunaru.blog.onet.pl

    ~Akari
    6 lipca 2010 o 20:45
    ostatnie dwie wypowiedzi sprawiły, że na mej twarzy gości wielki radosny uśmiech. Mam nadzieje, że bracia się dogadają. I to jak Naruto powiedział o jedynym możliwym do przyjęcia miejscu spoczęcia jego szanownych czterech liter w kinie mnie rozwaliło^^ Genialne!

    ~Millenium
    6 lipca 2010 o 21:19
    Dziewczyno jak Ty piszesz! Siedzę sobie z nudów i przebieram w linkach Black Lady. Klikam na Twój blog i nie mogę się oderwać. Przeczytałam wszystkie rozdziały za jednym razem i muszę powiedzieć, że z każdym kolejnym piszesz lepiej. Nie zanudzasz, nawet jak opisujesz przebieg zwykłej randki. Podoba mi się niezmiernie Twoje opowiadanie i będę odwiedzała je codziennie z nadzieją na nowy rozdział :)Pozdrawiam i życzę wielu pomysłów!

    ~Arika-chan
    7 lipca 2010 o 00:21
    Och i ach! Nareszcie się doczekałam :DCudowna notka droga Siruwio i myślę, że warto było czekać. Odrobinę szkoda, że nie będziesz już powiadamiać, ale rozumiem i będę zaglądać ;).Pozdrawiam i życzę weny ;****

    ~Cloud
    7 lipca 2010 o 00:25
    Wspaniały rozdział już się nie mogę doczekać się następnego. Gorące pozderki =*=*=*=*=*

    ~ikuko
    7 lipca 2010 o 13:42
    cóż… jak na tak dlugą nieobecnosc spodziewałam się czegos zdecydowanie dłuższego… i niestety zawiodłam się nie tylko na tym. Notka.. taka sobie. Nieporównywalna do poprzednich. Mam nadizeje, ze wena szybko wroci, a wraz z nia twoje umiejetnosci pisarskie :P

    ~klaudia
    7 lipca 2010 o 22:41
    hmm.. znalazlam :D swietny rozdzial jak kazdy od samego poczatku.. i jak zwykle zmuszajacy do tego zeby czekac z niecierpliwoscia na kolejny :) mam nadzieje ze pomiedzy sasu a ita sie wszystko ulozy i beda jeszcze jakies niespodzianki wsrod naruXsasu, ale mile oczywiscie :P i ze dluuuuugo jeszcze bedzie kontynuowana opowiesc :*

    OdpowiedzUsuń

  3. ~Zgred-chan
    8 lipca 2010 o 14:04
    Nareszcie wzięłam się za rozdział i go przeczytałam :) muszę ponadrabiać też parę poprzednich rozdziałów, gdyż nie czytałam ich z powodu dość długiego kryzysy dotyczącego czytania yaoi… ale powoli wracam do formy. Przez takie przerwy jestem jeszcze bardziej złakniona na opowiadania yaoi. I powiem szczerze, że pamiętam prawie całą twoją historię, co jest u mnie prawie, że niemożliwe z powodu mojej sklerozy. Zauważyłam, że Sasuke został jakby oswojony :D Nawet w tym rozdziale był dowód! Przeprosił Kibę! Chłopak robi postępy. I wiem, że jest to nieistotne dla fabuły, ale jestem ciekawa na jaki film poszli. (chodzi o fabułę), no ale mniejsza z tym. Jak mówiłam to nieistotne dla fabuły. Rozdział przyjemny i lekki. Co tu dużo mówić :). Tylko pozazdrościć talentu do pisania.Mam nadzieję, że nie zabraknie ci weny na kolejny rozdział ^^.

    ~Rokit
    8 lipca 2010 o 22:33
    Hurra… Wreszcie się doczekałem. Ciekawie, nie powiem. Tak powli, z rozmysłem. Niby nic się nie dzieje, ale jednak wszystko jest na swoim miejscu. Sasuke zaczyna się powoli otwierać. Z niecierpliwością oczekuje na dalszy rozwój akcji. A tak przy okazji, co z Sakurą oraz jej gwałcicielem? O tym ostatnim cisza. Przecież Naruto to świadek. A więc i rozprawa za niedługo.

    ~Bloou
    9 lipca 2010 o 17:01
    już martwiłam się że nie wrócisz ale warto było zaczekać

    ~Ashia
    12 lipca 2010 o 00:38
    Z lekkim opóźnieniem, no ale ważny koment ;D Szkoda, że tak krótko, rozdział lekki i przyjemny :) i obowiązkowo lookne na twój drugi blog ;)

    ~Yuki
    12 lipca 2010 o 23:05
    Łiiiiiii!boskie!!!

    ~Itachi
    17 lipca 2010 o 01:28
    Jestem tu pierwszy raz i juz otwieram szeroko oczy z wrazenia. Postacie sa swietnie wywarzone, zwlaszcza Sasuke podoba mi sie tez Kiba. Zazdroszcze talentu do pisania, jesli chcialabys dad jakies rady dla poczatkujacej to zapraszam na http://gwiezdne-opooowiadania.blog.onet.pl/

    kat101@vp.pl
    27 lipca 2010 o 14:34
    Jeszcze nie jestem na bieżąco z twoimi notkami ale będąc przy epizodzie nr 26 dzielnie idę dalej. Piszesz bardzo wciągając :) A tymczasem zgodnie z twoim życzeniem informuję ,zeu mnie nowy rozdział na droga-yaoi.blog.onet.plPozdrawiam Hikane

    OdpowiedzUsuń
  4. ~Anju
    27 lipca 2010 o 18:47
    Na wstępie musisz mi wybaczyć, że dopiero teraz komentuję. Przeczytałam już parę dni temu, ale przez pewne okoliczności nie zdążyłam się wypowiedzieć. To znaczy, chciałam to zrobić porządnie, w czym czas sojusznikiem. Teraz go mam, więc postaram się napisać to, co chciałam. Choć z góry przepraszam za chaotyczność tejże wypowiedzi.Zaczynając od epizodu 58, przy którym skończyła się moja aktywność.Więc jednak wygrał fast-food: D Jak dobrze pamiętam, w poprzednim rozdziale Neji i Sasuke chcieli iść do „Bon Appetit”. Choć to może i dobrze, francuskie jedzenie potrafi być… dziwne. Gust jak gust, ale ja popieram wybór chłopaków. Szczególnie, że owym miejscem okazał się McDonald’s – porządna, familijna restauracja. xDOczywiście Kiba nie przepuścił okazji, by ponabijać się z widowiskowej wylewności Uchihy, co, ku mojemu zdziwieniu, owy osobnik przyjął nad wyraz dobrze. Ba! Tego, że również zacznie się śmiać się nie spodziewałam. Sądziłam, że będzie wkurzony i dojdzie do jakichś rękoczynów, czy coś w ten deseń. Miła niespodzianka, zaczyna się coraz bardziej otwierać: DZabijanie Kiby – mistrzostwo. „Najpierw pośpiechem, a teraz śmiechem”. Lubię takie teksty, niby nic wielkiego, a potrafią mnie rozbawić. No, chyba nie tylko mnie. Że też musieli ich wyprosić.”- Jesteś masochistą?- Tak troszeczkę.” – haha: DW sumie nie dziwię się blondynowi, że tęskni za dawnym Sasuke. Czasem też mi trochę brakuje tego du’pka, ze złą naturą. Choć z drugiej strony, naprawdę się cieszę, że się wreszcie otwiera na ludzi. Odnoszę wrażenie, że jednak zrozumiał, o co Naruto chodziło: >”- Posłuchaj, wiem, że to, co teraz powiem trochę cię rozczaruje i może być dla ciebie wielkim ciosem,ale… – Sasuke zawiesił głos, wciąż patrząc na blondyna – Ale choćbyś nie wiem jak się starał, nie przywrócisz już sobie dziewictwa – pogłaskał go po głowie z udawaną skruchą, ledwo powstrzymując śmiech.” – Chyba mój ulubiony fragment tegoż rozdziału. Oplułam klawiaturę moim ukochanym mlekiem waniliowym, toż to szok!: DDD”Kwiatka mówisz?” – cudne. Ale Sasuke niewyżyty xD I trzeba dodać, że uparty. Wynoszenie sypialni na dwór – bezcenne. Gdy przeczytałam, że widział to Hiashi, od razu wyobraziłam sobie jego minę. I skutki z tym związane.Kolejno…Naprawdę nie spodziewałam się, że Sasuke zareaguje tak agresywnie i zrobi z igły, widły. Następnie zejście z tematu, słuszne stwierdzenie Itachi’ego, że nie zdaje sobie do końca sprawy z tego, co jest dla niego najważniejsze. I od razu atak ze strony młodszego bruneta, niepotrafiącego przyjąć do zrozumienia krytyki. To całkiem w jego stylu, ale jednak myślałam, że będzie miał trochę więcej rozumu, by to przemyśleć. Na dodatek pozostanie głuchym na słowa Naruto, starającego się załagodzić sytuację. Bez skutku. Niezrozumienie pociągnęło za sobą naprawdę naostrzoną kosę, przecinającą relację z bratem. Nie dziwię się, że gdy opadły emocje, Sasuke zaczął żałować swoich słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się jednak, że Naruto pozostał przy nim, dając wsparcie i uczucie bezpieczeństwa, którego teraz Sasuke będzie najbardziej potrzebować. To pokazuje, że blondyn naprawdę go kocha i nie zostawi nawet w najgorszych chwilach. Ahh<3 Pięknie to wszystko rozegrałaś. Tak… życiowo.Przeważnie nie lubię Hinaty – taka nieśmiała, szara myszka. U Ciebie pałam do niej wielką sympatią. Chyba można się domyślić, dlaczego? Wbiła ojca w fotel, nie ma co: DGdy czytałam, co czuł Itachi po owej feralnej kłótni z bratem, myślałam, że się rozpłaczę. Naprawdę. Idealny opis uczuć, pięknie zamknięty w słowach. „Chwilową ulgę przyniosła mu myśl, o tym, że jego brat ma przy sobie osobę, która zajmie się nim odpowiednio. Jednak w pewien sposób ta myśl go zabolała.Bo Sasuke już go nie potrzebował.” – krótkie, prawdziwe podsumowanie, raniące chyba najbardziej. Bycie niepotrzebnym… ah, trudno to opisać. Tobie się udało. Uwielbiam to, jak wykreowałaś Naruto. Zrobi wszystko, by tylko pomóc, nawet dobre rady daje. Pragnie, by Sasuke znów stał się dawnym Sasuke, nie myślał zbyt wiele o tym, co się stało i był szczęśliwy. Broni ich miłości. Pomaga brunetowi stanąć na nogi po ostatnich wydarzeniach, poświęca się dla niego zaprzestając nawet treningów, ignoruje przyjaciół – oh! Widać, że naprawdę zależy mu na brunecie, a to są tego dowody. Cieszy mnie to, że trwa przy nim. Wytrwały jest, nie ma co: D Uchiha, jak Uchiha, ma swoje humorki, co można nawet zauważyć po telefonie od Kiby i ustaleniu spotkania, niszczącego nieco jego plany. Podziwiam Uzumaki’ego<3Początek 61 rozdziału już wywołał uśmiech na mej twarzy: D Nie sądziłam, że Sasuke zaproponuje komedię romantyczną, co to, to nie xD nawet nie dlatego, że to ‚babskie’, ale ze względu, że sam by się musiał z tym męczyć. Taki film mi do egoistycznego bruneta nie pasuje. Do Naruto również: DWątek ShikaHina mi się podoba. Nawet lubię ich łączenie, choć ogólnie za parami hetero w anime nie przepadam. Takie schorzenie zawodowe, którego nawet nie chcę mi się leczyć. ; )”- Mam nadzieję, że coś tego filmu zapamiętam – westchnął pod nosem i ruszył za niebieskookim.” – padłam: DDDOczywiście, że Inuzuka musi wiedzieć wszystko. Cieszę się, że sprawa została wyjaśniona, a ciekawość Kiby – zaspokojona. Na dodatek, osobiście przez Uchihę. I brunet jeszcze podziękował – cud, nad cudami! Przez chwilę miałam wrażenie, że Sasuke zapomniał o całej sprawie – znowu ta beztroska, jak we wcześniejszym rozdziale, że siedział ze znajomymi i się śmiał. Czyżby ich towarzystwo dobrze mu służyło?: D No i powrót do treningów. To dobrze. Kiba może i bywa odpowiedzialny, ale jednak to Sasuke był kapitanem, dobrym kapitanem, i to jego stołek, że tak rzeknę: )Mimo że nie przepadam za własnymi postaciami, o czym pewnie już wspominałam, wyjątkowo lubię Nugato. Budzi moją sympatię. A końcówka – boska!: D Jak ja lubię takie aluzje.Wydaję mi się, że coś jeszcze chciałam napisać, ale już wystarczająco długo przynudzam. No cóż, pozostało mi podziękować za komentarz u siebie i czekać na nowy rozdział: )Pozdrawiam.

      Usuń