poniedziałek, 17 stycznia 2011

Epizod 54

Do posiadłości Uzumakiego wpadł niespokojny brunet. Już od progu przyuważył dodatkowe pary butów i palące się światło w salonie. Gdy był jeszcze na zewnątrz zarejestrował je w sypialni, co wskazywało na to, że to nie właściciel domu znajduje się na dole. Przechodząc obok, uważnie zajrzał do środka, spostrzegając dwie postacie siedzące przed telewizorem.
- Gdzie Naruto? - zapytał ze zdenerwowaniem.
Dwie pary oczu spojrzały na niego ze zdezorientowaniem
- Na górze - odparł Hyuuga, za co dostał z łokcia od partnera i został potraktowany wściekłym spojrzeniem - No co? To nie nasza sprawa, nie możemy mu zabronić...
- Neji, przez niego Naruto cierpi! - warknął cicho Kiba, nie zauważając, że brunet już skierował się ku sypialni.
- To ich sprawa i muszą to sobie wyjaśnić - ostry ton wydobył się z gardła długowłosego gdy szatyn chciał pójść za Uchihą. Chłopak spojrzał niepewnie w stronę schodów i usiadł na swoim poprzednim miejscu. Prychnął jeszcze ze złością i skrzyżował ręce, w duchu mając nadzieję, że wszystko będzie dobrze.


Czarnooki dotarłszy na górę, stanął przed drzwiami i biorąc głęboki oddech, zapukał. Nie słysząc odzewu, ponowił czynność i zacisnął kilka razy nerwowo pięści. Usłyszał niemrawe "proszę" i nacisnął klamkę. Serce biło mu niesamowicie szybko i miał nadzieje, że nie zostanie wyrzucony, zanim wejdzie do środka. Gdy przekroczył próg, jego wzrok padł na łóżko, na którym leżał Uzumaki.
Chłopak uparcie wpatrywał się w sufit, trzymając ręce pod głową i najwyraźniej nie zdając sobie sprawy z tego, że do pomieszczenia wszedł właśnie jego "były" chłopak. Nie oderwał się od kontemplacji białej farby nawet wtedy, gdy usłyszał, że osoba przerywająca mu tą ambitną czynność, zbliżyła się do łóżka. Poczuł ugięcie się materaca i dopiero teraz powędrował wzrokiem do postaci, która odważyła się zakłócić jego, dopiero co, uzyskany spokój.
Westchnął umęczony odnotowując, że ową osobą jest Sasuke. Nie miał zamiaru go jednak wypraszać, nie miał na to sił.
- Naruto, daj mi jeszcze jedną szansę - powiedział stanowczo czarnooki, wpatrując się uparcie w opaloną twarz.
Niebieskie oczy skierowały się na jego sylwetkę, ale blondyn nie poruszył się ani o minimetr. Nie odpowiedział, wracając do obserwacji sufitu.
- Wiem, że mi nie ufasz i czujesz się zraniony tym jak postąpiłem. Zachowałem się jak dupek i zdaję sobie z tego sprawę... - westchnął, marszcząc w zastanowieniu brwi - Chciałem ci jednak powiedzieć, że nie odpuszczę sobie ciebie tak łatwo. To dzięki tobie jestem teraz lepszą osobą, czuję, że jak cię stracę to razem z tobą, zniknie to wszystko czego się dzięki tobie nauczyłem. Wszystko to, co z tobą przeżyłem i nawet jeśli nie było tego wiele, jest dla mnie bardzo cenne. Chcę ci też powiedzieć, że to ty jesteś sensem mojego życia i nie pozwolę, by szkolna gazetka zrujnowała mi to, co razem budowaliśmy... - odetchnął głęboko, spuszczając głowę gdy blondyn odwrócił się do niego plecami - Wiem, ze nie łatwo ci uwierzyć w to co teraz mówię, ale chcę byś wiedział, by wszyscy wiedzieli, że ty jesteś ważniejszy niż moja reputacja... - przesunął się w stronę chłopaka, ostrożnie łapiąc go za rękę - Twoje szczęście jest dla mnie najważniejsze i nie obchodzi mnie, jak zareagują na to inni ludzie, nawet jeżeli miałbym stracić wszystko na co pracowałem wiedz, że poświęciłbym to, abyś tylko ofiarował mi jeszcze jedną szansę - czarnowłosy zacisnął mocniej dłoń, wyczuwając drżenie chłopaka.
- Nie mów znowu czegoś, za co nie weźmiesz odpowiedzialności - usłyszał drżący głos - Nie chcę byś mówił coś takiego tylko dlatego, że dręczą cię wyrzuty sumienia...- blondyn zakrył twarz ręką, dając upust łzom - Dlaczego to robisz? Dlaczego przychodzisz tu i faszerujesz mnie fałszywymi deklaracjami...nie możesz zostawić mnie w spokoju? Tak bardzo cieszy cię moje cierpienie? - zaszlochał głośno, nie potrafiąc już dłużej tego wstrzymywać.
Zabrał dłoń, którą trzymał brunet i skulił się bardziej na pościeli. Starał się oddychać równomiernie, w czym przeszkadzały mu łzy. Miał ich już serdecznie dość, ale także przyzwyczaił się do nich w ciągu tych ostatnich dni. Nie mógł zrozumieć po co Uchiha się wysila, tak naprawdę nie potrafiąc dochować swoich obietnic. Gdy pomyślał, że miałby tak cierpieć po raz kolejny przeszły go dreszcze, hamując wypływające z oczu łzy. Czego on tu jeszcze chciał? Niech powie to co musi i zostawi go w spokoju.
- Naruto, błagam cię nie możesz mi tego zrobić! - jęknął panicznie Uchiha. Niebieskooki podniósł się gwałtownie i spojrzał na niego zapłakanymi oczami.
- A ty mogłeś mi to zrobić?! Mogłeś mnie doprowadzić do takiego stanu? Pytam się, czy miałeś prawo mnie tak ranić?! - wysyczał wściekle, próbując zapanować nad oddechem. - Mogłeś mnie potraktować jak błąd i uciec, tak? Więc czy ja teraz nie mam prawa, trzymać się z daleka od cierpienia? - zapytał z takim bólem w oczach, że czarnowłosy spuścił głowę, nie będą w stanie wytrzymać tego spojrzenia.
- Pozwól mi dowieść, że naprawdę mi na tobie zależy, proszę...ja bez ciebie nie mogę funkcjonować...
- Nie rozśmieszaj mnie - prychnął lekceważąco. Brunet złapał go za ramiona, patrząc prosto w oczy z niezwykłą determinacją i szczerością.
- Uwierz mi, popełniam błędy jak każdy człowiek, chcę je też naprawiać. Nie mogę patrzeć na twoje cierpienie, bo to sprawia mi niewyobrażalny ból. Chcę ci pokazać, że możesz być przy mnie także szczęśliwy. Wiem, że trudno jest mi wybaczyć to, co zrobiłem...chciałbym abyś dał mi szansę zapracować na to wybaczenie, byś jeszcze raz spróbował być ze mną
- Wiesz, że byłem z tobą szczęśliwy, ale to nie jest takie proste. Straciłem do ciebie zaufanie kiedy twoja reputacja wyszła na pierwszy plan - westchnął ocierając twarz i uspokajając oddech - Spodziewałem się, że tak może się stać ale miałem tą nadzieję...że może jednak, okażę się dla ciebie kimś ważnym.
- Czy ty słyszałeś co ja mówiłem? Jesteś dla mnie najważniejszy, gdyby tak nie było, nie siedziałbym tutaj, nie przejmowałbym się tym jak bardzo cię skrzywdziłem i nie robił rachunku sumienia prosząc o wybaczenie. Nie pozwolę ci tak łatwo odejść, kiedy z takim trudem w końcu do mnie dotarłeś...Jesteś dla mnie wszystkim...
- Przestań...
- Zrozum to wreszcie. Zrozum, że to ten cholerny strach siedzący w mojej głowie jest za to odpowiedzialny. To irracjonalne uczucie porażki, przy każdym życiowym wyborze jest straszne. Ty pomogłeś mi się go pozbyć, pojawiając się w moim życiu, stopniowo go wypychasz, ale on wciąż tam jest. Gdy Karin napisała o nas, znowu poczułem, że poniosłem porażkę, bo nie byłem w stanie samemu tego zrobić. Boje się każdego mojego wyboru, dlatego nikogo do siebie nie dopuszczam, boje się, że zawsze coś spieprzę. Jesteś tą jedyną osobą, która nie jest moją życiową porażką, jesteś tym najwłaściwszym wyborem, bez ciebie wszystko straci sens - wyszeptał cicho, gładząc blondyna po policzku i ścierając kolejną łzę spływającą w dół. Przyciągnął go do siebie, mocno przytulając i całując przy skroni. Odetchnął głęboko, głaszcząc chłopaka po plecach i chowając nos w jego włosy.
- Sasu...ke - wyszlochał niebieskooki, wczepiając się dłońmi w materiał na plecach bruneta - Sasuke ty dupku...- powiedział i rozkleił się na dobre.
- To znaczy, że dajesz mi jeszcze jedną szansę? - zapytał z nadzieją, wplatając palce w blond kosmyki. Poczuł tylko przytaknięcie głową i urywany oddech przy uchu. Ramię zmokło mu już całkiem, a na usta wstąpił tak szeroki uśmiech jak jeszcze nigdy - Przyrzekam, że nigdy więcej cię nie skrzywdzę...- wyszeptał drżącym głosem, wtulając się mocniej w ciało blondyna.
***

Kiba chodził po salonie w kółeczko, co niesamowicie denerwowało długowłosego.
- Możesz wreszcie usiąść? - zapytał zirytowany i gdy tylko szatyn się zbliżył, złapał go za dłoń i pociągnął na sofę.
- Chcę wiedzieć co tam się dzieje - wymamrotał, nerwowo popatrując w stronę schodów.
- Ja też, ale nie możemy im przeszkadzać, uspokój się - przyciągnął chłopaka do siebie, gdy ten ponownie chciał się podnieść.
- Nie mogę usiedzieć w miejscu - jęknął i splótł palce z palcami bruneta. Wypuścił powietrze i oparł głowę na ramieniu starszego chłopaka. Sprawdził w telewizorze godzinę - Późno jest - powiedział gdy w telegazecie zbliżała się pierwsza w nocy.
- Zostaniemy tu dzisiaj na noc - przygarnął brązowookiego bliżej i wzdychając przełączył kanał.

***

- Itachi? I co, poszedł? - po schodach zszedł Nugato, zastając długowłosego sprzątającego zrzucone figurki.
- Tak - odparł uśmiechając się ciepło.
- To dobrze, nie wiem o co im poszło, ale z tego co było słychać, to musiał skrzywdzić Naruto - westchnął i opadł na fotel.
- Mój brat jest nieco...cofnięty, w tych sprawach - powiedział wstając i podchodząc do chłopaka - Czasami robi coś, czego nie przemyśli. A wszystko przez te wpojone mu przez ojca, wartości - prychnął, odrzucając włosy na plecy
- Jak to jest, że tobą, te wartości nie rządzą? - zapytał opierając się o bruneta i patrząc w kominek.
- Jestem starszy, przeżyłem więcej niż on i nauczyłem się na błędach - wzruszył ramionami
- Ty? Nie mów mi, że byłeś taki jak on? - złote oczy spojrzały z niedowierzaniem, a po chwili chłopak pokręcił głową - Nie wierzę - mruknął, uśmiechając się pod nosem.
- Wiem, że nie ma czym się chwalić, ale w naszej rodzinie to chyba normalne - zaśmiał się
- Nie mogę sobie tego wyobrazić, jesteś taki...- przerwał zastanawiając się jakiego słowa użyć - Taki dobry - postanowił ująć to ogólnie i nie rozdrabniać się.
- Tak, ale kiedyś byłem zły - wyszeptał złowrogo - Jedyną moja przyjaciółką była Kushina, nie przejmowała się moją chłodną postawą - podrapał się po głowie - No, a na studiach poznałem Minato, na początku był irytujący, ale jakoś wyszło szydło z worka. Zaprzyjaźniliśmy się i oto stałem się kim jestem teraz - wzniósł ręce w górę, śmiejąc się wesoło.
- To dobrze - mruknął przymilnie - Idziemy spać? - zapytał, podnosząc głowę. Czarnooki spojrzał na niego radosnym wzrokiem i pocałował lekko. Wstał i gasząc po drodze światło, poszli na górę.

***

- Sasuke - szepnął cicho blondyn, odrywając się od ciepłych ramion. Przetarł twarz i spojrzał na bruneta, który cały czas trzymał dłonie na jego talii jakby bojąc się, że jak puści to chłopak się rozmyśli.
- Słucham? - zapytał nieco głośniej, głaszcząc kciukami boki blondyna.
- Nie możesz tu dzisiaj spać - odetchnął głęboko, a jego oddech był już równomierny - To znaczy, myślę, że lepiej będzie gdy przez jakiś czas będziemy mieszkać osobno - powiedział, patrząc niepewnie w czarne oczy.
- Jasne, rozumiem - Uchiha uśmiechnął się lekko i pocałował chłopaka w czoło. - To pójdę już, jest późno. Musimy się wyspać, jutro kolejny mecz - pogłaskał blond kosmyki, a niebieskooki pokiwał głową.
Brunet wstał i spojrzał jeszcze na siedzącego Uzumakiego.
- Dziękuję - Odwrócił się podchodząc do drzwi i pomachał naciskając klamkę.
- Sasuke... - usłyszał zanim otworzy drzwi - Jak mnie oszukasz, nigdy ci nie wybaczę - wyszeptał na tyle głośno, aby te słowa dotarły do uszu Uchihy. Chłopak przestał na chwilę oddychać, ale po chwili się odwrócił
- Nie musisz się tego obawiać - odparł szczerze - Dobranoc Naruto - dodał jeszcze i słysząc odpowiedź, wyszedł z sypialni.
Zszedł na dół z uśmiechem i nie zwracając uwagi na obserwujących go chłopaków, wyszedł z posiadłości.
Odetchnął głęboko świeżym powietrzem i uśmiechnął się szeroko, patrząc w niebo. Było bezchmurne, a księżyc rozświetlał okolicę. Dopiero teraz poczuł ulgę, a strach przed tym, że Naruto go nie przyjmie z powrotem, odpłynął. Na jego miejscu pojawiła się jednak kolejna obawa.
Co zrobić, żeby już nigdy go nie stracić?

1 komentarz:

  1. No kiedy mu powie, że go kocha? Sas w sensie.. Super ;)

    OdpowiedzUsuń