piątek, 4 września 2009

Epizod 53

W związku z zamknięciem platformy blog.pl na Onecie, przeniesione zostały z niego komentarze i widnieją pod postem jako jeden wpis mojego autorstwa

- Tak kochanie? - w słuchawce dało się słyszeć spokojny, niski głos.
- On mnie zabije! - krzyk jaki dotarł do jego ucha, skutecznie uniemożliwił mu na chwilę odbieranie sygnałów dźwiękowych.
- Chcesz żebym stracił słuch? - zapytał wyraźnie zaniepokojony - Powiedz spokojnie, co się stało? - zapytał i przełożył aparat do drugiego ucha.
- Bo wygadałem się Naruto, że Sasuke wrócił do domu, ale przecież on nie wspominał, że mam trzymać gębę na kłódkę i przez to wszystko, gdy Naruto się dowiedział...- szatyn przerwał na chwilę, aby wziąć głęboki wdech - Poszedł do Itachi'ego! - powiedział spanikowany.
- Nie rozumiem, kto i dlaczego ma cię zabić? - zapytał zdezorientowany.

- No Sasuke, przecież mówię! Słuchasz mnie w ogóle? - powiedział z wyrzutem i spoczął na krześle w kuchni, co tylko sprawiło, że jego nogi zaczęły podskakiwać w miejscu. Wstał i znów zaczął chodzić po pomieszczeniu.
- Uspokój się, słucham cię, ale w dalszym ciągu nie rozumiem, za co ma Cię zabić? - długowłosy wzruszył ramionami, odłożył podręcznik i podrapał się po głowie.
- No to chyba logiczne! Powiedziałem Naruto, że był u nas i właśnie wrócił do Itachi'ego, a ten się wściekł i poszedł do niego. Co ja mam teraz zrobić? - brązowooki przeczesał palcami włosy i stanął przy oknie, popatrując w nerwach na posiadłość Uchihów.
- Przecież to nie jest Twoja wina, prędzej czy później by się dowiedział. Jesteś jego przyjacielem, to chyba całkiem normalne, że to od Ciebie powinien się tego dowiedzieć - po drugiej stronie dało się słyszeć westchnięcie - Przyjechać do Ciebie? - zapytał po chwili zastanowienia.
- A mógłbyś? - odparł z nadzieją - Nie wiem co będzie jak Naruto wróci, trochę się martwię
- Jasne, przecież wiesz, że mogę - uśmiechnął się do siebie - Niedługo będę - powiedział wstając z fotela.
- Dzięki, jesteś wspaniały, kocham Cię - westchnął z ulgą.
- Ja Ciebie też - usłyszał jeszcze, nim Hyuuga się rozłączył.
Usiadł przy stole i oparł brodę na dłoni, patrząc z oczekiwaniem na zegarek.
***

- Zobacz kto nas odwiedził! - złotooki pojawił się w salonie, trzymając blondyna pod ramię i uśmiechając się szeroko.
Itachi spojrzał znad książki i podniósł w zdziwieniu brwi. Chwilę potem na jego ustach, także pojawił się uśmiech. Odłożył książkę i wstał z fotela, podchodząc do gościa. Wyciągnął rękę i uścisnął przyjaźnie dłoń blondyna.
- Co cię do nas sprowadza? - zapytał wesoło, spoglądając uważnie na strój "wyjściowy" chłopaka.
- Właściwie to przyszedłem do Sasuke, podobno przyjechał niedawno - odparł lekko spłoszony i podrapał się w tył głowy.
- No tak - Uchiha spojrzał zaskoczony - Przyjechał? Nie wydaje mi się, aby trzeba było wzywać taksówkę, by przejść na drugą stronę ulicy - zaśmiał się i klepnął chłopaka w ramię, przyciągając do siebie Nugato.
- No tak jakoś wyszło - powiedział płasko i spuścił wzrok, bawiąc się rękawem bluzy.
- Coś się stało? - brunet momentalnie stłumił śmiech i spojrzał z troską, kładąc dłoń na jego ramieniu.
- W zasadzie, to chciałbym najpierw porozmawiać z Sasuke...mógłbyś go zawołać? - zapytał wyraźnie zdenerwowany.
Czarne oczy jeszcze przeleciały szybko po jego sylwetce, a sam gospodarz skierował się pod schody.
- Sasuke! Mógłbyś zejść na chwilę!? - krzyknął.
Wrócił się aby wziąć Kyoushi'ego za rękę i skierował się z nim na górę, by nie przeszkadzać chłopakom. Chwilę potem, dało się słyszeć dudnienie na schodach i zobaczyć ciemnowłosą postać, która pojawiła się w salonie.
Blondyn przełknął nerwowo ślinę, nim czarne tęczówki odnalazły jego osobę. Na sekundę jego serce podskoczyło do gardła, ale po chwili wróciło na swoje miejsce, a chłopak odchrząknął. Zrobił zaciętą minę i już chciał coś powiedzieć, gdy dotarły do jego uszu słowa bruneta.
- C-co ty tutaj robisz? - zapytał, siląc się na obojętny wyraz twarzy.
- Chciałem się dowiedzieć...dlaczego unikasz mnie już czwarty dzień? Skoro ty nie chciałeś odwiedzić mnie, to postanowiłem sam to zrobić - z trudem panował nad swoimi emocjami. Naraz chciał płakać, krzyczeć, walić pięściami, bądź po prostu paść na kolana i dać sobie z tym wszystkim spokój. Próbował jednak opanować wrzenie w jego wnętrzu, zaciskając mocno dłonie.
- Nie unikałem Cię - skłamał gładko i odwrócił wzrok.
- Aż tak wielki wstyd Ci przyniosłem, że musiałeś się gdzieś schować? - zapytał z wyrzutem i zrobił krok w stronę bruneta.
Czarnooki momentalnie spojrzał na opaloną twarz. Teraz z wyraźnie podkrążonymi oczami i widocznym zmęczeniem.
- To nie tak...
- A jak? - przerwał mu, obejmując się rękami.
- Potrzebowałem czasu, chciałem pomyśleć - odparł spokojnie, uważnie obserwując zmieniający się wyraz twarzy chłopaka z zaciętego w kpiący.
- O czym? O tym kiedy mnie nie będzie, aby zabrać swoje rzeczy? - prychnął blondyn - Czy o tym jak to wszystko odkręcić, abyś znów miał nieskalaną reputację? - przechylił głowę w bok i czekał na odpowiedź.
- Nie, źle to interpretujesz - czarnowłosy zrobił krok w stronę blondyna, ale ten natychmiast odsunął się do tyłu. Wyraźnie informując, że ma się trzymać na dystans.
- A jak mam to interpretować? Powiedz mi jak mam odbierać to, że nie pokazałeś się po tym wszystkim ani razu w szkole, ani u mnie? Nie mówiąc już o jakimś stosownym wytłumaczeniu, które chciałbym usłyszeć po tym, jak ze mną zerwałeś. - warknął, mocniej zaciskając palce na ramionach.
- Chyba nie muszę ci przypominać, że to ty bez słowa zostawiłeś mnie na dachu - czarnooki podniósł głos
- A ja, że zerwałeś ze mną, nie podając konkretnego powodu! - teraz i Naruto podniósł głos - Myślałeś, że będę tam siedział i mówił "Nie ma sprawy, wszystko się ułoży, a ja się gdzieś ukryję i już nie będę się narzucał"? Ja nie byłem w stanie nic powiedzieć! - głos mu zadrżał i chłopak spojrzał w kominek. Przełknął ślinę - Co miałem powiedzieć, kiedy osoba, którą kocham mnie zostawia?
Uchiha otworzył szeroko oczy i wpatrywał się tępo w blondyna. Postąpił do przodu z niepewną miną i bezgranicznym zdziwieniem.
- C-co? Możesz powtórzyć? - zapytał bezmyślnie, przetwarzając w umyśle, słowo po słowie, pytanie chłopaka, nadal nie wierząc w to, co słyszy.
- Nic nie będę, do cholery, powtarzał! Zabawiłeś się mną! Sądziłeś, że dopóki wszystko będzie jak w bajce to nie ma o co się martwić? Życie zrobiło Ci psikusa i od razu odstawiłeś mnie w kąt? Myślałeś, że do końca życia będę jednym z twoich, cholernych sekretów!? - wyrzucił z siebie ze złością.
Oczy piekły niemiłosiernie, ale jak na złość żadna kropla nie chciała wylecieć, aby choć trochę ulżyć sercu. Czarnowłosy zaczął powoli podchodzić do blondyna, wyciągając lekko ręce przed siebie, w geście uspokojenia chłopaka. Ten natomiast odruchowo się cofał, uniemożliwiając zbliżenie się Uchihy.
- Naruto! To nie tak! - powiedział prawie panicznie - To była chwila, nie pomyślałem o tym! Nie wiedziałem co mam zrobić! - szybko pokonał dzielący ich dystans i złapał chłopaka za ramiona. Uzumaki odepchnął go mocno i odsunął się.
- Nie dotykaj mnie - powiedział spokojniej. Oddychał głęboko, starając się zachować zimna krew
Choć serce pragnęło dotyku tych zręcznych dłoni i ciepła bladego ciała, to rozum podpowiadał zupełnie co innego. Nie raz już się zawiódł, radząc się serca. Nie mógł pozwolić sobie na kolejną, życiową porażkę i na okazanie słabości. Miał sporo czasu na przemyślenie tego i mimo wszystkich części ciała, które na ślepo ciągnęły go do czarnookiego, postanowił nie wchodzić drugi raz do tej samej rzeki. Nie chciał znów cierpieć.
- Naruto, błagam, daj mi się wytłumaczyć...
- Z czego? Myślisz, że powinienem znać powód, dla którego mnie zostawiłeś? Masz rację, znam go, ale chcę go usłyszeć od ciebie. Chcę wiedzieć dlaczego, nie chcesz ze mną być - powiedział zdecydowanym głosem. Zacisnął dłonie w pięści, czekając na odpowiedź. Jak na skazaniu.
Grafitowe oczy spojrzały na niego z wahaniem. Nie mógł tego przeciągać jeżeli chciał go zatrzymać. Nie mógł pozwolić sobie na dalsze sprawdzanie swojej teorii.
- Ale ja chcę z tobą być! Zrozum, to był impuls, odruch...Ja początkowo pogubiłem się w tym wszystkim, przestraszyłem się, to było pierwsze co przyszło mi do głowy - mówił szybko, spuszczając wzrok. Zaraz poczuł silne uderzenie w policzek, aż go na chwilę zamroczyło. Na jego ustach pojawiła się krew, która zaczęła wolno kapać na dłoń trzymaną pod brodą. Spojrzał w niebieskie tęczówki, pełne żalu.
Złotowłosy stał z zaciśniętą pięścią i dyszał ciężko.
- To był, kurwa, impuls! - krzyknął, odwracając się i kierując w stronę wyjścia.
- Zaczekaj! Naru...
- Sasuke, proszę - przerwał brunetowi, a głos zaczął mu się łamać - Żyj sobie dalej w swoim idealnym świecie, w którym wszyscy cię szanują i uwielbiają, ale beze mnie - odparł zmęczonym i drżącym głosem - Ja nie chcę przechodzić przez to po raz kolejny
- Naruto błagam, uwierz mi, nie pozwolę na kolejny raz! - brunet gorączkowo starał się zatrzymać Uzumakiego.
- Masz rację, nie dam ci na to szansy - powiedział i wyszedł z posiadłości.
- Co...- zdołał wykrztusić słowo, po czym w furii zrzucił, stojące na kominku figurki, czemu towarzyszył niesamowity huk mieszający się z przekleństwami.

***

Długowłosy, pospiesznym krokiem kierował się do domu, w którym obecnie przebywał Kiba. Już chciał przechodzić gdy poczuł na ramieniu lekki uścisk. Zmarszczył brwi i odwrócił się gwałtownie.
- Dobry wieczór Neji - do jego uszu dotarł niski, męski głos.
Wyprostował się, rezygnując z postawy obronnej i odchrząknął nieco nerwowo.
- Dobry wieczór wuju - odparł, nie spuszczając ani na chwilę oczu, w których widać było niesamowitą pewność siebie.
- Dawno się nie widzieliśmy, a ostatnie spotkanie nie wyszło nam za bardzo - powiedział swoim zwyczajowym tonem.
- Nigdy przesadnie się nie widywaliśmy, biorąc pod uwagę nawet to, że mieszkaliśmy pod jednym dachem - Hyuuga zmroził go chłodną odpowiedzią.
Hiashi spuścił na sekundę wzrok, wyraźnie zaskoczony przebiegiem rozmowy, starał się jednak tego nie pokazać. Uśmiechnął się przyjaźnie, co w ogóle do niego nie pasowało i wywołało u Neji'ego uniesienie się brwi.
- Spieszysz się gdzieś? - zapytał ze słyszalną nadzieją w głosie.
- Tak, do mojego chłopaka - odparł stanowczo i z dumą.
Postanowił, że nie da się znów zgromić, tylko przez to, że ma kogoś na kim mu zależy i jest z nim szczęśliwy. Mężczyzna nie ukrywał zdziwienia.
- Tutaj?
- Tak - odparł, nie siląc się na szersze wyjaśnienia - Jeżeli nie masz nic ważnego do powiedzenia, to chciałbym już pójść - wskazał ręką kierunek, w którym się wybiera i już chciał się odwrócić, gdy powstrzymała go dłoń mężczyzny
- Czy mielibyście coś przeciwko, gdybym zaprosił was na herbatę? Oczywiście jak będziecie wolni - zamachał nerwowo dłonią i spojrzał na niego swoimi, jasnymi oczami.
- My? - zapytał z niezrozumieniem
- No ty i twój chłopak - odchrząknął poddenerwowany. Neji spojrzał na niego podejrzliwie - Wiem co myślisz, ale naprawdę nie ma w tym ukrytych motywów. Myślałem nad tym i chciałbym go poznać, zrozumieć - dodał szybko i schował za siebie pocące się ręce.
- Chciałbym móc ci odpowiedzieć, ale muszę to z nim skonsultować
- Po prostu będę czekał na telefon, nie musicie się zmuszać - westchnął i uśmiechnął się.
Chciał się już pożegnać, gdy usłyszał trzask zamykanych drzwi, w posiadłości obok. Spojrzał w tamtą stronę i zauważył blondyna.
- Muszę już iść - powiedział szybko Neji i prawie podbiegł do Uzumakiego. Hiashi zdążył tylko oszczędnie machnąć ręką i wszedł do domu, słysząc jeszcze jak bratanek nawołuje chłopaka.
- Naruto! Naruto, poczekaj! - krzyknął długowłosy, przechodząc za niebieskookim na drugą stronę ulicy.
Złotowłosy zdezorientowany, podskoczył w miejscu nerwowo i uśmiechnął się sztucznie.
- Cześć Neji, co ty tu robisz? - zapytał kryjąc swój podły nastrój
- Kiba do mnie dzwonił, bo martwił się o Ciebie. Wszystko w porządku?
- Tak...tak, w porządku - odparł uśmiechając się i wpuszczając chłopaka do posiadłości. W przedpokoju natychmiast pojawił się Inuzuka, wypuszczając powietrze z ulgą - Pójdę na górę, jak chcecie możecie zostać - blondyn ściągnął buty i skierował się na schody.
- Naruto...- zaczął Kiba, ale Hyuuga przerwał mu, przytulając chłopaka do siebie.
- Daj mu czas - powiedział głaszcząc go po głowie - Zrobisz mi herbaty?
- Martwię się - brązowooki przeczesał palcami włosy i podszedł do czajnika.
- I chyba jest o co - westchnął brunet i usiadł na krześle - Ale my też mamy teraz swoje zmartwienie - powiedział poważnie i spojrzał chłopakowi prosto w oczy.

***

Itachi zszedł do salonu i od razu zauważył brata opierającego się łokciami o kominek, chowającego twarz w dłoniach. Rzucił też wzrok na burdel, którego twórcą był nie kto inny, jak jego młodsza kopia.
- Sasuke? - podszedł powoli.
Młodszy Uchiha spojrzał na niego oczami, w których jeszcze nigdy nie widział takiej gamy uczuć. Zatrzymał się czekając aż chłopak coś powie.
- Zostaw mnie w spokoju - mruknął tylko cicho, odwracając wzrok od brata. Zacisnął mocno palce na włosach i pochylił się bardziej do przodu.
- Co się stało? - zapytał, delikatnie kładąc rękę na czarnej głowie
- Powiedziałem żebyś mnie zostawił! - warknął i odtrącił rękę brata.
- Przecież widzę, że nie jest w porządku - zmartwił się długowłosy.
- Nie jest i nie będzie, koniec tematu - powiedział ostrym tonem
- Nie powinieneś się poddawać - szepnął mu do ucha Itachi - Za szybko odpuściłeś, idź do niego dopóki jeszcze nie jest za późno, zobaczysz wszystko się ułoży
- Skąd niby możesz to wiedzieć!?
- Zaufaj czasami starszemu bratu - zmarszczył brwi - Naruto jeszcze nie postanowił do końca, cały czas się waha, jak się postarasz, to uda ci się go odzyskać - starszy objął bruneta ramieniem i uśmiechnął się pokrzepiająco - I jeszcze jedno, naprawdę jesteś dupkiem - zaśmiał się - Jak wrócisz, to posprzątasz, ale mam nadzieję, że nie wrócisz
- To w Twoim przypadku oznacza, że życzysz mi powodzenia? - zapytał, na co długowłosy uśmiechnął się i wrócił na górę.

3 komentarze:

  1. ~Silje~chan
    4 września 2009 o 21:08
    Poryczałam się.Cała twarz i bluzka ubrudzone są nadal ściekającym tuszem.Oczy wyglądają, jakby mi je ktoś podbił.Oddech niemiarowy, serce wciąż przejęte. Nie chcą się uspokoić.Strasznie, ale to strasznie żal mi Naruto. Tak wiele już wycierpiał, wyboista droga życia, którą wciąż przemierza zamiast się prostować, coraz bardziej się zakręca.Rozumiem jego żal, jego złość i smutek. Jego wahanie.To takie proste, a zarazem skomplikowane uczucia.Sasuke jest dup.kiem, to prawda, ale widać, że mu zależy.No cóż, w sumie nazwanie zerwania impulsem było bardzo złym i nieodpowiedzialnym pomysłem, jednak jak na Uchihę, to dość dobre wytłumaczenie.To straszne patrzeć jak Twoi przyjaciele, rodzina lub ktoś po prostu bliski przechodzi przez takie katorgi, tylko po to, by na chwilę zaczerpnąć kropelki z kielicha szczęścia.A potem jest rozpacz, gniew, ból, samotność, bezradność…I nadzieja.Ja takową posiadam, bo nie wyobrażam sobie, by taka miłość mogła się tak głupio skończyć.Miłość jest chorobą. Jak rak, z którego nie da się wyleczyć.Możemy myśleć, że przestaliśmy kochać, ale to nigdy nie mija.W przypadku naszych bohaterów, na pewno nie minie.Ten plan Sasuke mnie nadal intryguje, mam nadzieję, że coś dzięki niemu zdziała. Albo nie, lepiej niech od razu biegnie do Naruto, teraz, zaraz! Tak, jak mu to poradził Itachi.Co do wuja Neji’ego, to jestem ciekawa, czy Kiba się zgodzi. To może być bardzo ciekawe spotkanie.I wiesz? Nawet kiedy boli Cię ząb, potrafisz pisać świetnie.Ty masz dar, a takie rzeczy nie znikają ot tak sobie. One są w nas na zawsze, nie ważne, czy coś nas boli.Czekam z niecierpliwością na nową notkę i życzę Ci, by ból minął.Pozdrawiam gorąco ;*

    ~Koko
    4 września 2009 o 21:17
    Zobaczymy czy mi się doda. Miejmy nadzieję, że tak. No i miałaś rację. Nie było przesłodzonych powrotów, a wyznanie miłości przez Naruto było fenomenalne. Uzumaki nie daje sobie w kaszę dmuchać, nie ma co. A Sasuke jak zwykle się łatwo poddaje. Jednak tutaj również znamy jego uczucia i wiemy, że będzie walczył. I znów szykuje się kolejne wielkie wyjście. Tym razem do domu Naruto. Jestem ciekawa co z tego wyniknie. Mam nadzieję, że Sasuke pójdzie teraz. Nie odłoży tego na jutro i no oczywiście wszystko się jakoś ułoży. O przesłodzony koniec nie muszę się martwić, jednak z każdym kolejnym epizodem jest mi ich coraz bardziej szkoda. A mi się podobało bez zbędnego rozmyślania i wewnętrznego opisu przeżyć, chociaż hm… no kilka zdań mogło być. Ale tylko kilka. Co za dużo to nie zdrowo, a jeśli jest ich lekki niedosyt to czytelnikj moim zdaniem bardziej sobie to wszystko wyobraża. Wczuwa się w ich sytuację i wie co czują. Tak mi się przynajmniej wydaje. A starego Hyuuge wzięło na pokutę? Jest jakoś ciężko chory i chce się rozgrzeszyć u wszystkich, którym podpadł? ^-^ No nic zobaczymy, a herbatka zapewne będzie ciekawa i sztuczna. Chciałabym zobaczyć ich siorbiących ze sztucznymi uśmiechami na gębach ;) Tak sobie teraz myślę, że twój blog nie ma jakiejś takiej no tej wyszukanej fabuły, jednak jest wyjątkowy. Naprawdę, tak jak już powiedziałam to kiedyś. Masz talent, bo zrobiłaś coś fajnego z czegoś co już istnieje. Podoba mi się to, że nie zakończyłaś opowiadania na tym jak się już ze sobą przespali, był jakiś kulminacyjny, niebezpieczny moment, a później żyli długo i szczęśliwie. Mam nadzieję, że opowiadanie nie skończy się za kilka rozdziałów i jeszcze przeczytamy o wielu ich kryzysach. Ich związek trwający miesiąc bo miesiąc jest naprawdę silną, prawdziwą więzią. Bardzo podoba mi się między nimi ta nić. Są dojrzali. Mają wady i zalety, a przede wszystkim są tacy prawdziwi, że no wielki ukłon w twoją stronę. Albo głęboki? Hm… załapałaś o co chodzi mam nadzieję ^.~Wierzę w ciebie i mam nadzieję, ze wena potrzyma jeszcze długo. Że zdążysz napisać kolejny epizod i w najbliższej (oby jak najbliższej) przyszłości go opublikować. A na zakończenie ja mam aparat, który jest tak podkręcony, że nie mogę nawet szczęki zacisnąć ani nic zjeść bo mnie tak woli =-= Krótko mówiąc znam ten ból ;) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. ~Kashiya-chan
    4 września 2009 o 22:24
    no, uff, na szczęście nie są jeszcze razem sory, ale to byłby prawdziwy banał P;no masz rację, trochę mało tych opisów i w ogóle, ale jakoś sobie poradziłaś, wyszło okey, a w niektórych momentach prawie że idealnie, aż łapało za gardło (ale skojarzenie) ;p z budowy/opisów/logiki nie podobały mi się chyba tylko 2-3 rzeczy: koniec sceny narutovssasuke – ten drugi molestujący figurki z ominka; coś z Naruto, hm, przed tą kłótnią, chyba jak Sasuke schodził ze schodów; rada Itachiego, coś za dużo wiedział jak na kogoś, kto nawet nie zdawał sobie sprawy, co między nimi się stało o.e.ale ogólnie i tak fajnie, zwłaszcza że pisałaś to w spazmach bólu o.x dobra, to nie było śmieszne. nawet nie miało u_u.sory, komentarz wcale jak nie komentarz, wiem. moja wina, za dużo się dziś uczyłam, wybacz, mózg nie wytrzymał (który to już raz?) i poszedł do lamusa. psikro.uwaah, idę spać (22?? chyba umieram), czasiewyspacne.żebyś wyzdrowiała, z pozdrowieniami, k.c.

    ~Mitsuke
    5 września 2009 o 09:56
    Wspaniałe…Sasuke wierze w ciebie, Naruto powiniem ci wybaczyc…Tez tak sie czasami zachowuje, raz tak ,a raz tam…hehe ;]Czekam na kolejny epizod.Pozrowienia i duzo weny zycze, no i spokojnego weekendu.

    ~Boogie
    5 września 2009 o 11:00
    Wow…niesamowity epizodzik…poruszył mnie niesamowicie…, szacunek Siruwia-san. Sasuke ma teraz problem ciekawe jak go rozwiąże :]

    ~Toshi-san
    5 września 2009 o 18:07
    nietobszenietobsze! Dlaczego im się zawsze musi komplikować?Cieszę się bardzo że dodałaś rozdział, i czekam niecierpliwie na następny.

    ~Anju
    6 września 2009 o 15:25
    Wcale nie widać, by rozdział był gorszy od innych, i nie miał opisów uczuć. Może faktycznie, mniej się ich pojawiało, ale nie straciły swego uroku. Można się było wczuć i wciągnąć, a to najważniejsze: ) Kilka błędów było, ale nie rażących.Cieszę się, że to nie potoczyło się tak łatwo, i Naruto nie ‚wybaczył’ Sasuke, a wręcz skreślił szansę, na naprawienie tego. To takie realistyczne, jak w prawdziwym życiu. Kawa bez cukru, a nie jak dużo autorów pisze – z nadmiarem cukru, w której to od razu się godzą i lądują w łóżku. I to mi się podoba, nie spieszysz się, dzięki czemu zachowujesz realizm. Mam nadzieję, że Sasuke pójdzie za radą brata i nie podda się. To by było za proste, puścić szczęście, gdy jest na wyciągnięcie ręki. W końcu ma plan, powinien go zrealizować – jeśli pokaże, że mu zależy, Uzumaki na pewno wróci – miłość uzależnia, i nawet nie ważne, jakby raniła, i tak bez niej żyć się nie da. Problemy trzeba przezwyciężać.: )Neji i Kiba okazali się prawdziwymi przyjaciółmi, pomagając im. Hyuuga ma jednak rację, by zostawić ich teraz samych sobie, a nie jak te dobre duchy, wisieć nad nimi. Szczególnie, że sami mają teraz problem. Ciekawi mnie, czy Hiashi ma jakiś szczególny powód, że zaprasza ich na herbatę, czy naprawdę chce poznać Kibę. Nigdy nie wiadomo, co takiemu chodzi po głowie.Jestem niezmiernie ciekawa, jak to potoczy się dalej. Wzbudzasz ciekawość, naprawdę. Czekam na nowy rozdział i mam nadzieję, że ząb już nie dokucza, a wena nie jest figlarna, i Cię nie opuści: )Pozdrawiam.[mam nadzieję, że tym razem wyszedł mi konstruktywny komentarz, jak obiecałam poprzednio; )]

    ~ikuko
    7 września 2009 o 15:36
    Koooooocham <3 opko oczywiscie ^^ A jego autorke poprostu ubostwiam :DMimo, ze epizod nie najradosniejszy, to i tak poprawil mi humor x3

    ~Ewita-san
    8 września 2009 o 00:34
    Brawo dla Naruto! No, chłopak rozegrał tą kłótnię po mistrzowsku. Niech Sasuke trochę o niego powalczy i udowodni, że na niego zasługuje, a co! Rozdzialik jak zwykle szyszunia! Wyrazy uznania dla autorki! Normalnie szacuneczek kochana :* Czekam cierpliwie i współczuję nieprzyjemnej wizyty u dentysty (sama się go panicznie boję) Pozdrawiam ;*

    ~Sayoko
    8 września 2009 o 21:01
    Ja osobiście na miejscu Naruto postąpiłabym tak samo, a może nawet trochę ostrzej… W każdym razie rozdział emocjonujący nie powiem, ale mam nadzieję że Sasuke się trochę pomęczy nim Naruto mu wybaczy (tak będzie ciekawiej)xD

    OdpowiedzUsuń
  3. ~Sayoko
    8 września 2009 o 21:01
    Ja osobiście na miejscu Naruto postąpiłabym tak samo, a może nawet trochę ostrzej… W każdym razie rozdział emocjonujący nie powiem, ale mam nadzieję że Sasuke się trochę pomęczy nim Naruto mu wybaczy (tak będzie ciekawiej)xD

    ~Nih
    9 września 2009 o 07:56
    Łoo. Podziwiam Cię, że potrafisz tak niesamowicie opisac całą masę uczuć ;) Bardzo mi się podobało, i skłoniło mnie nawet do skomentowania. Czytam tego bloga od baaardzo długiego czasu i jeszcze nigdy nie komentowałam ;)

    ~Ue-chan
    9 września 2009 o 17:37
    notka ;D kocham Cię ;D biedny Naru T.T ale no cóż, Sasek se zasłużył ;<

    Odpowiedz
    ~Silje~chan
    9 września 2009 o 21:26
    Hej.Przybyłam by poinformować, że na blogu pojawił się kolejny, jakże badziewny one-shot.Dlaczego to, a nie kolejny rozdział?Wszystko pisze we wstępie przed notką.Przepraszam, że tak strasznie odwlekam, ale…No cóż.Pozdrawiam gorąco. ;*[tekst kopiowany, niestety. -.- brak czasu, ot co.]

    ~Tarquin-chan
    10 września 2009 o 14:59
    Świetna notka. W końcu Naruto pokazał, że ma pazur i nie da z sobą robić co się che. Jednak mam nadzieje, że Sasuke podejmie stosowne działania by znów z nim być ;)) no cóż..lubie happy endy ;)) Mam nadzieję, że ząb przestanie boleć ;)Pozdrawiam

    ~Silje~chan
    12 września 2009 o 15:19
    Ohayo,kochana! *macha rączką z łóżka*Kamui: Właśnie… Jako, że nasza kochana Silje~chan jest chora, my powiadamiamy wszystkich, iż mimo tego paskudztwa Silje napisała następny rozdział opowiadania. ^^Toshi: To silna dziewczynka, więc się nie dała. ^^Silje: *rumieniec*Kamui: Nie bądź taka skromna. ^^ No, ale wracaj do łóżka!Silje: *wlecze się pod kołdrę z miną skazańca*Toshi: Ja wiem, że Ci źle tak leżeć, no ale jeśli chcesz wyzdrowieć to tak trzeba.Silje: Wieeeeem. T^TAle nic, to wszystko. Zapraszam do siebie. ;)Pozdrawiam gorąco. ;*

    ~Ashia-chan
    13 września 2009 o 15:29
    wspaniałe, piękne, cudowne, boskie !! nie ma słów ;Dsuper to tey było proszę Cię, daj nowa chce zobaczyć jak co będzie, błagam. I jeszcze jedno, powinnaś napisac ksiązke niesamowicie opisujesz uczucia bohaterów ;) można tak powiedziec ;D jestem Twoja fanką

    ~Arika-chan
    27 września 2009 o 21:59
    Siruwia ! Wróciłam :lol2: xDDDD Mój boski internet działa!! Łii xD Teraz musze nadrobić zaległosci :DOpinię do tej notki juz znasz ale mogę ją napisać jeszcze raz :)A więc notka byla cholernie smutna i cholernie świetna !!Przez prawie całą notke chciało mi sie płakać ale ten koniec był świetny :D Mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze *__* i idę czytać 2 następne ! :*:*:*Pozdrawiam serdecznie ! :*

    ~Kuroneko
    9 lutego 2010 o 22:01
    Popłakałam się. Najzwyczajniej w świecie się poryczałam jak mała dziewczynka ;((( Tak cholernie szkoda zrobiło mi się Naruto jeszcze jak przed oczami stanęła mi Jego zmarnowana postać miałam ochotę przytulić Go mocno żeby mógł się wypłakać ;(((( Uchiha ty cholerny popaprańcu!!!!!!!!!!! *ociera oczy chusteczką* Wściekła jestem! muszę się napić przed kolejnym rozdziałem >.<„

    OdpowiedzUsuń