poniedziałek, 17 stycznia 2011

Epizod 53

- Tak kochanie? - w słuchawce dało się słyszeć spokojny, niski głos.
- On mnie zabije! - krzyk jaki dotarł do jego ucha, skutecznie uniemożliwił mu na chwilę odbieranie sygnałów dźwiękowych.
- Chcesz żebym stracił słuch? - zapytał wyraźnie zaniepokojony - Powiedz spokojnie, co się stało? - zapytał i przełożył aparat do drugiego ucha.
- Bo wygadałem się Naruto, że Sasuke wrócił do domu, ale przecież on nie wspominał, że mam trzymać gębę na kłódkę i przez to wszystko, gdy Naruto się dowiedział...- szatyn przerwał na chwilę, aby wziąć głęboki wdech - Poszedł do Itachi'ego! - powiedział spanikowany.
- Nie rozumiem, kto i dlaczego ma cię zabić? - zapytał zdezorientowany.


- No Sasuke, przecież mówię! Słuchasz mnie w ogóle? - powiedział z wyrzutem i spoczął na krześle w kuchni, co tylko sprawiło, że jego nogi zaczęły podskakiwać w miejscu. Wstał i znów zaczął chodzić po pomieszczeniu.
- Uspokój się, słucham cię, ale w dalszym ciągu nie rozumiem, za co ma Cię zabić? - długowłosy wzruszył ramionami, odłożył podręcznik i podrapał się po głowie.
- No to chyba logiczne! Powiedziałem Naruto, że był u nas i właśnie wrócił do Itachi'ego, a ten się wściekł i poszedł do niego. Co ja mam teraz zrobić? - brązowooki przeczesał palcami włosy i stanął przy oknie, popatrując w nerwach na posiadłość Uchihów.
- Przecież to nie jest Twoja wina, prędzej czy później by się dowiedział. Jesteś jego przyjacielem, to chyba całkiem normalne, że to od Ciebie powinien się tego dowiedzieć - po drugiej stronie dało się słyszeć westchnięcie - Przyjechać do Ciebie? - zapytał po chwili zastanowienia.
- A mógłbyś? - odparł z nadzieją - Nie wiem co będzie jak Naruto wróci, trochę się martwię
- Jasne, przecież wiesz, że mogę - uśmiechnął się do siebie - Niedługo będę - powiedział wstając z fotela.
- Dzięki, jesteś wspaniały, kocham Cię - westchnął z ulgą.
- Ja Ciebie też - usłyszał jeszcze, nim Hyuuga się rozłączył.
Usiadł przy stole i oparł brodę na dłoni, patrząc z oczekiwaniem na zegarek.
***

- Zobacz kto nas odwiedził! - złotooki pojawił się w salonie, trzymając blondyna pod ramię i uśmiechając się szeroko.
Itachi spojrzał znad książki i podniósł w zdziwieniu brwi. Chwilę potem na jego ustach, także pojawił się uśmiech. Odłożył książkę i wstał z fotela, podchodząc do gościa. Wyciągnął rękę i uścisnął przyjaźnie dłoń blondyna.
- Co cię do nas sprowadza? - zapytał wesoło, spoglądając uważnie na strój "wyjściowy" chłopaka.
- Właściwie to przyszedłem do Sasuke, podobno przyjechał niedawno - odparł lekko spłoszony i podrapał się w tył głowy.
- No tak - Uchiha spojrzał zaskoczony - Przyjechał? Nie wydaje mi się, aby trzeba było wzywać taksówkę, by przejść na drugą stronę ulicy - zaśmiał się i klepnął chłopaka w ramię, przyciągając do siebie Nugato.
- No tak jakoś wyszło - powiedział płasko i spuścił wzrok, bawiąc się rękawem bluzy.
- Coś się stało? - brunet momentalnie stłumił śmiech i spojrzał z troską, kładąc dłoń na jego ramieniu.
- W zasadzie, to chciałbym najpierw porozmawiać z Sasuke...mógłbyś go zawołać? - zapytał wyraźnie zdenerwowany.
Czarne oczy jeszcze przeleciały szybko po jego sylwetce, a sam gospodarz skierował się pod schody.
- Sasuke! Mógłbyś zejść na chwilę!? - krzyknął.
Wrócił się aby wziąć Kyoushi'ego za rękę i skierował się z nim na górę, by nie przeszkadzać chłopakom. Chwilę potem, dało się słyszeć dudnienie na schodach i zobaczyć ciemnowłosą postać, która pojawiła się w salonie.
Blondyn przełknął nerwowo ślinę, nim czarne tęczówki odnalazły jego osobę. Na sekundę jego serce podskoczyło do gardła, ale po chwili wróciło na swoje miejsce, a chłopak odchrząknął. Zrobił zaciętą minę i już chciał coś powiedzieć, gdy dotarły do jego uszu słowa bruneta.
- C-co ty tutaj robisz? - zapytał, siląc się na obojętny wyraz twarzy.
- Chciałem się dowiedzieć...dlaczego unikasz mnie już czwarty dzień? Skoro ty nie chciałeś odwiedzić mnie, to postanowiłem sam to zrobić - z trudem panował nad swoimi emocjami. Naraz chciał płakać, krzyczeć, walić pięściami, bądź po prostu paść na kolana i dać sobie z tym wszystkim spokój. Próbował jednak opanować wrzenie w jego wnętrzu, zaciskając mocno dłonie.
- Nie unikałem Cię - skłamał gładko i odwrócił wzrok.
- Aż tak wielki wstyd Ci przyniosłem, że musiałeś się gdzieś schować? - zapytał z wyrzutem i zrobił krok w stronę bruneta.
Czarnooki momentalnie spojrzał na opaloną twarz. Teraz z wyraźnie podkrążonymi oczami i widocznym zmęczeniem.
- To nie tak...
- A jak? - przerwał mu, obejmując się rękami.
- Potrzebowałem czasu, chciałem pomyśleć - odparł spokojnie, uważnie obserwując zmieniający się wyraz twarzy chłopaka z zaciętego w kpiący.
- O czym? O tym kiedy mnie nie będzie, aby zabrać swoje rzeczy? - prychnął blondyn - Czy o tym jak to wszystko odkręcić, abyś znów miał nieskalaną reputację? - przechylił głowę w bok i czekał na odpowiedź.
- Nie, źle to interpretujesz - czarnowłosy zrobił krok w stronę blondyna, ale ten natychmiast odsunął się do tyłu. Wyraźnie informując, że ma się trzymać na dystans.
- A jak mam to interpretować? Powiedz mi jak mam odbierać to, że nie pokazałeś się po tym wszystkim ani razu w szkole, ani u mnie? Nie mówiąc już o jakimś stosownym wytłumaczeniu, które chciałbym usłyszeć po tym, jak ze mną zerwałeś. - warknął, mocniej zaciskając palce na ramionach.
- Chyba nie muszę ci przypominać, że to ty bez słowa zostawiłeś mnie na dachu - czarnooki podniósł głos
- A ja, że zerwałeś ze mną, nie podając konkretnego powodu! - teraz i Naruto podniósł głos - Myślałeś, że będę tam siedział i mówił "Nie ma sprawy, wszystko się ułoży, a ja się gdzieś ukryję i już nie będę się narzucał"? Ja nie byłem w stanie nic powiedzieć! - głos mu zadrżał i chłopak spojrzał w kominek. Przełknął ślinę - Co miałem powiedzieć, kiedy osoba, którą kocham mnie zostawia?
Uchiha otworzył szeroko oczy i wpatrywał się tępo w blondyna. Postąpił do przodu z niepewną miną i bezgranicznym zdziwieniem.
- C-co? Możesz powtórzyć? - zapytał bezmyślnie, przetwarzając w umyśle, słowo po słowie, pytanie chłopaka, nadal nie wierząc w to, co słyszy.
- Nic nie będę, do cholery, powtarzał! Zabawiłeś się mną! Sądziłeś, że dopóki wszystko będzie jak w bajce to nie ma o co się martwić? Życie zrobiło Ci psikusa i od razu odstawiłeś mnie w kąt? Myślałeś, że do końca życia będę jednym z twoich, cholernych sekretów!? - wyrzucił z siebie ze złością.
Oczy piekły niemiłosiernie, ale jak na złość żadna kropla nie chciała wylecieć, aby choć trochę ulżyć sercu. Czarnowłosy zaczął powoli podchodzić do blondyna, wyciągając lekko ręce przed siebie, w geście uspokojenia chłopaka. Ten natomiast odruchowo się cofał, uniemożliwiając zbliżenie się Uchihy.
- Naruto! To nie tak! - powiedział prawie panicznie - To była chwila, nie pomyślałem o tym! Nie wiedziałem co mam zrobić! - szybko pokonał dzielący ich dystans i złapał chłopaka za ramiona. Uzumaki odepchnął go mocno i odsunął się.
- Nie dotykaj mnie - powiedział spokojniej. Oddychał głęboko, starając się zachować zimna krew
Choć serce pragnęło dotyku tych zręcznych dłoni i ciepła bladego ciała, to rozum podpowiadał zupełnie co innego. Nie raz już się zawiódł, radząc się serca. Nie mógł pozwolić sobie na kolejną, życiową porażkę i na okazanie słabości. Miał sporo czasu na przemyślenie tego i mimo wszystkich części ciała, które na ślepo ciągnęły go do czarnookiego, postanowił nie wchodzić drugi raz do tej samej rzeki. Nie chciał znów cierpieć.
- Naruto, błagam, daj mi się wytłumaczyć...
- Z czego? Myślisz, że powinienem znać powód, dla którego mnie zostawiłeś? Masz rację, znam go, ale chcę go usłyszeć od ciebie. Chcę wiedzieć dlaczego, nie chcesz ze mną być - powiedział zdecydowanym głosem. Zacisnął dłonie w pięści, czekając na odpowiedź. Jak na skazaniu.
Grafitowe oczy spojrzały na niego z wahaniem. Nie mógł tego przeciągać jeżeli chciał go zatrzymać. Nie mógł pozwolić sobie na dalsze sprawdzanie swojej teorii.
- Ale ja chcę z tobą być! Zrozum, to był impuls, odruch...Ja początkowo pogubiłem się w tym wszystkim, przestraszyłem się, to było pierwsze co przyszło mi do głowy - mówił szybko, spuszczając wzrok. Zaraz poczuł silne uderzenie w policzek, aż go na chwilę zamroczyło. Na jego ustach pojawiła się krew, która zaczęła wolno kapać na dłoń trzymaną pod brodą. Spojrzał w niebieskie tęczówki, pełne żalu.
Złotowłosy stał z zaciśniętą pięścią i dyszał ciężko.
- To był, kurwa, impuls! - krzyknął, odwracając się i kierując w stronę wyjścia.
- Zaczekaj! Naru...
- Sasuke, proszę - przerwał brunetowi, a głos zaczął mu się łamać - Żyj sobie dalej w swoim idealnym świecie, w którym wszyscy cię szanują i uwielbiają, ale beze mnie - odparł zmęczonym i drżącym głosem - Ja nie chcę przechodzić przez to po raz kolejny
- Naruto błagam, uwierz mi, nie pozwolę na kolejny raz! - brunet gorączkowo starał się zatrzymać Uzumakiego.
- Masz rację, nie dam ci na to szansy - powiedział i wyszedł z posiadłości.
- Co...- zdołał wykrztusić słowo, po czym w furii zrzucił, stojące na kominku figurki, czemu towarzyszył niesamowity huk mieszający się z przekleństwami.

***

Długowłosy, pospiesznym krokiem kierował się do domu, w którym obecnie przebywał Kiba. Już chciał przechodzić gdy poczuł na ramieniu lekki uścisk. Zmarszczył brwi i odwrócił się gwałtownie.
- Dobry wieczór Neji - do jego uszu dotarł niski, męski głos.
Wyprostował się, rezygnując z postawy obronnej i odchrząknął nieco nerwowo.
- Dobry wieczór wuju - odparł, nie spuszczając ani na chwilę oczu, w których widać było niesamowitą pewność siebie.
- Dawno się nie widzieliśmy, a ostatnie spotkanie nie wyszło nam za bardzo - powiedział swoim zwyczajowym tonem.
- Nigdy przesadnie się nie widywaliśmy, biorąc pod uwagę nawet to, że mieszkaliśmy pod jednym dachem - Hyuuga zmroził go chłodną odpowiedzią.
Hiashi spuścił na sekundę wzrok, wyraźnie zaskoczony przebiegiem rozmowy, starał się jednak tego nie pokazać. Uśmiechnął się przyjaźnie, co w ogóle do niego nie pasowało i wywołało u Neji'ego uniesienie się brwi.
- Spieszysz się gdzieś? - zapytał ze słyszalną nadzieją w głosie.
- Tak, do mojego chłopaka - odparł stanowczo i z dumą.
Postanowił, że nie da się znów zgromić, tylko przez to, że ma kogoś na kim mu zależy i jest z nim szczęśliwy. Mężczyzna nie ukrywał zdziwienia.
- Tutaj?
- Tak - odparł, nie siląc się na szersze wyjaśnienia - Jeżeli nie masz nic ważnego do powiedzenia, to chciałbym już pójść - wskazał ręką kierunek, w którym się wybiera i już chciał się odwrócić, gdy powstrzymała go dłoń mężczyzny
- Czy mielibyście coś przeciwko, gdybym zaprosił was na herbatę? Oczywiście jak będziecie wolni - zamachał nerwowo dłonią i spojrzał na niego swoimi, jasnymi oczami.
- My? - zapytał z niezrozumieniem
- No ty i twój chłopak - odchrząknął poddenerwowany. Neji spojrzał na niego podejrzliwie - Wiem co myślisz, ale naprawdę nie ma w tym ukrytych motywów. Myślałem nad tym i chciałbym go poznać, zrozumieć - dodał szybko i schował za siebie pocące się ręce.
- Chciałbym móc ci odpowiedzieć, ale muszę to z nim skonsultować
- Po prostu będę czekał na telefon, nie musicie się zmuszać - westchnął i uśmiechnął się.
Chciał się już pożegnać, gdy usłyszał trzask zamykanych drzwi, w posiadłości obok. Spojrzał w tamtą stronę i zauważył blondyna.
- Muszę już iść - powiedział szybko Neji i prawie podbiegł do Uzumakiego. Hiashi zdążył tylko oszczędnie machnąć ręką i wszedł do domu, słysząc jeszcze jak bratanek nawołuje chłopaka.
- Naruto! Naruto, poczekaj! - krzyknął długowłosy, przechodząc za niebieskookim na drugą stronę ulicy.
Złotowłosy zdezorientowany, podskoczył w miejscu nerwowo i uśmiechnął się sztucznie.
- Cześć Neji, co ty tu robisz? - zapytał kryjąc swój podły nastrój
- Kiba do mnie dzwonił, bo martwił się o Ciebie. Wszystko w porządku?
- Tak...tak, w porządku - odparł uśmiechając się i wpuszczając chłopaka do posiadłości. W przedpokoju natychmiast pojawił się Inuzuka, wypuszczając powietrze z ulgą - Pójdę na górę, jak chcecie możecie zostać - blondyn ściągnął buty i skierował się na schody.
- Naruto...- zaczął Kiba, ale Hyuuga przerwał mu, przytulając chłopaka do siebie.
- Daj mu czas - powiedział głaszcząc go po głowie - Zrobisz mi herbaty?
- Martwię się - brązowooki przeczesał palcami włosy i podszedł do czajnika.
- I chyba jest o co - westchnął brunet i usiadł na krześle - Ale my też mamy teraz swoje zmartwienie - powiedział poważnie i spojrzał chłopakowi prosto w oczy.

***

Itachi zszedł do salonu i od razu zauważył brata opierającego się łokciami o kominek, chowającego twarz w dłoniach. Rzucił też wzrok na burdel, którego twórcą był nie kto inny, jak jego młodsza kopia.
- Sasuke? - podszedł powoli.
Młodszy Uchiha spojrzał na niego oczami, w których jeszcze nigdy nie widział takiej gamy uczuć. Zatrzymał się czekając aż chłopak coś powie.
- Zostaw mnie w spokoju - mruknął tylko cicho, odwracając wzrok od brata. Zacisnął mocno palce na włosach i pochylił się bardziej do przodu.
- Co się stało? - zapytał, delikatnie kładąc rękę na czarnej głowie
- Powiedziałem żebyś mnie zostawił! - warknął i odtrącił rękę brata.
- Przecież widzę, że nie jest w porządku - zmartwił się długowłosy.
- Nie jest i nie będzie, koniec tematu - powiedział ostrym tonem
- Nie powinieneś się poddawać - szepnął mu do ucha Itachi - Za szybko odpuściłeś, idź do niego dopóki jeszcze nie jest za późno, zobaczysz wszystko się ułoży
- Skąd niby możesz to wiedzieć!?
- Zaufaj czasami starszemu bratu - zmarszczył brwi - Naruto jeszcze nie postanowił do końca, cały czas się waha, jak się postarasz, to uda ci się go odzyskać - starszy objął bruneta ramieniem i uśmiechnął się pokrzepiająco - I jeszcze jedno, naprawdę jesteś dupkiem - zaśmiał się - Jak wrócisz, to posprzątasz, ale mam nadzieję, że nie wrócisz
- To w Twoim przypadku oznacza, że życzysz mi powodzenia? - zapytał, na co długowłosy uśmiechnął się i wrócił na górę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz