poniedziałek, 17 stycznia 2011

Epizod 52

- Chyba żartujesz! - orzechowe oczy spojrzały z bezgranicznym zdziwieniem na bruneta. Ten pokiwał tylko przecząco głową - Ale dlaczego akurat on? Nie możesz sam tego zrobić? - chłopak skrzyżował ręce na piersi i nadął policzki.
- Daj spokój Kiba, to przecież nic takiego - westchnął długowłosy podchodząc do szatyna i obejmując go w pasie.
- Nic takiego? Ty też żartujesz! - chłopak aż się zapowietrzył i odsunął, mierząc obu wzrokiem. Wyglądał jakby intensywnie nad czymś myślał. - No więc dlaczego on?
- Bo jeżeli moje przypuszczenia co do Temari są słuszne, to zapewne nie będzie się chciała ze mną spotkać - odparł obojętnie czarnooki
- A co to ma wspólnego z moim facetem? I dlaczego, do cholery, randka? - rozłożył ręce i spojrzał z niezadowoleniem na obojętnego chłopaka, po czym zwrócił wzrok, patrząc na przepraszającą minę długowłosego.


- Bo o ile pamiętam, po tym jak dostała ode mnie kosza, zainteresowała się Nejim, kojarzysz może? - zapytał sfrustrowany histerycznym zachowaniem szatyna - Przecież Cię nie zdradzi - "Byłby głupcem" - dopowiedział w myślach.
Chłopak spojrzał na niego nieufnie, by po chwili przenieść wzrok na jasnookiego. Podszedł do niego i przytulił się, chowając twarz w długich włosach, które swobodnie opadały po obu stronach twarzy starszego chłopaka.
- No dobra - wymruczał z westchnięciem, pocierając nosem o bladą szyję. Długa ręka oplotła go w pasie, a usta złożyły pocałunek na czubku głowy.
Sasuke przyglądał się temu z jakimś takim bolesnym smutkiem. Gdyby był tu razem z Naruto, pewnie też dostałby małą porcję czułości. Na wspomnienie blondyna zrobiło mu się tak jakoś ciężko i aż westchnął głęboko, kierując oczy w inną stronę. Tak, ściana była idealnym miejscem.
- A mogę wiedzieć, czemu to wszystko ma służyć? - brązowooki zwrócił się w stronę Uchihy.
- Chcę być pewien, że to ona stoi za tym wszystkim
- I co zrobisz jak się dowiesz? Poza tym chyba sama się nie wsypie, jak chcesz to z niej wyciągnąć?
- Uwierz, że nawet nie zauważy jak Neji doprowadzi ją do szkoły - uśmiechnął się niezauważalnie - Przy Karin będzie musiała powiedzieć prawdę, poza tym na naszą drogą redaktorkę, też mam haczyk
- Co to takiego? - zapytał zaciekawiony Inuzuka i pociągnął długowłosego w stronę kanapy.
- Wyobraźcie sobie, że nasza dziennikarka nie jest taka święta. Jak się z nią umawiałem, dowiedziałem się o niej parę rzeczy - uśmiechnął się chytrze - Lubi czasami odwiedzić nieciekawych ludzi, którzy przyczyniają się do śmierci wielu innych - westchnął
- Nie rozumiem - odparł Kiba spoglądając na swojego chłopaka. Obaj zaintrygowani czekali na dalszy ciąg wypowiedzi.
- To znaczy, że ma powiązania z dilerami - westchnął długowłosy i pocałował chłopaka w skroń, na co Sasuke znów odwrócił wzrok, przełykając niezauważalnie ślinę.
- Powiem też, że nie są to jakieś płotki.
- Kapitanie, skąd znasz takie towarzystwo? - zironizował Kiba i uśmiechnął się.
- Zawsze interesowało mnie z kim idę do łóżka. Gdyby brała, to bym się z nią nie przespał, na szczęście moje, a nieszczęście innych, ona tylko rozprowadza.
- To dlaczego jest w gazetce szkolnej? I to na samym jej szczycie? - zbulwersował się szatyn - Nie mogę uwierzyć, że rozstaliście się przez to ścierwo - warknął, na co Uchiha tylko zacisnął mocniej szczękę.
Sam nie mógł w to uwierzyć Im więcej nad tym rozmyślał tym bardziej wydawało mu się to nierealne. Dlaczego tak postąpił? Mógłby chociaż to wszystko przemyśleć zanim robić jakikolwiek krok w tym kierunku. To wszystko stało się tak szybko, że nawet nie zauważył czy podejmuje słuszną decyzję.
Był wręcz przekonany, że dla niego będzie ona najbardziej odpowiednia, ale nie była. Ani dla niego, ani tym bardziej dla Naruto. Po rozmowie z Nejim postanowił, że musi to wszystko naprawić. Doszedł do wniosku, że najbardziej obawiał się tego, że to nie on będzie osobą, która pochwali się Uzumakim przed całym światem. Gdy zrobiła to Karin, spanikował i po prostu uciekł od odpowiedzialności.
Teraz musiał to wszystko wyjaśnić, a do tego potrzebował pomocy. Nienawidził o nią prosić, ale dla blondyna był w stanie zrobić wszystko.
Najgorszy jednak był brak pewności, czy Naruto go przyjmie z powrotem. Potrzebował czasu by to wszystko wyjaśnić i miał nadzieje, że ten czas będzie jak najkrótszy.
Nie minęły nawet 3 dni, a on już tęsknił za tym niesamowitym błękitem, ukrytym w tęczówka blondyna. Za każdym razem gdy para, u której przebywał okazywała sobie uczucia, coś ciężkiego spadało mu na klatkę piersiową i wgniatało w fotel. Jego czarne tęczówki miały dość kontemplowania ściany, a szyja zaczynała już drętwieć. Skrzywił się, gdy kątem oka zobaczył kolejny pocałunek.
- Możecie przestać? - zapytał z rosnącą irytacją. Para oderwała się od siebie, przypominając sobie o gościu. Szatyn podrapał się w głowę z zakłopotaniem, a długowłosy przeprosił nieporadnie.
- Kiedy chcesz porozmawiać z Naruto? - zapytał jasnooki, odwracając się od bruneta. Ten wzruszył ramionami i zmarszczył w zamyśleniu brwi. - Sasuke? Chyba masz zamiar to zrobić?
- Potrzebuję czasu - przełknął boleśnie ślinę i wstał.
- Gdzie idziesz? - zapytał szatyn
- Gdzie idziemy - poprawił go czarnooki - Ty idziesz ze mną, wracam do domu, to znaczy do Itachiego - powiedział szybko - A Ty idziesz do Naruto - wskazał ręką na szafkę z butami, jakby ponaglając chłopaka.
- Ale dlaczego?
- Chcę wiedzieć co się z nim dzieje - odpowiedział, zarzucił na plecy swoją kurtkę i wsunął adidasy.
- I ja niby mam być Twoim informatorem - prychnął niechętnie, jednak w duchu ucieszyła go perspektywa spotkania z niebieskookim. Był bardzo ciekaw, co u niego. Jak się czuje, jak to znosi - No dobra - westchnął i wstał.
***

Uzumaki siedział w w pokoju, czytając jedną ze swoich książek. Niedawno zakupiona "Córka Boga", leżała gdzieś z boku, nietknięta. Niebieskooki odciął się od wszelkiego rodzaju wspomnień o brunecie. Przynajmniej miał taki zamiar. W szkole go nie spotkał. Nie raczył się pojawić na lekcjach. Nie miał zielonego pojęcia, gdzie chłopak może przebywać, co robić. Czuł się pusty, zraniony, oszukany i samotny.
Z nikim nie rozmawiał, nie obarczał swoimi problemami. Z Kibą mijał się na korytarzu, unikając jakiegokolwiek wdania się w konwersację. Chciał mieć spokój i go uzyskał. Trzy dni nic nie robił, tylko siedział w domu w basenie książek. Czytał jedną za drugą, wypełniając sobie czas. Byle by nie myśleć. Nie wspominać tych grafitowych, bezdennych tęczówek. Czarnych, gładkich włosów i alabastrowej skóry. Chamskich odzywek, temperamentu i tajemniczości.
Nim się zorientował, znów czytał po raz piąty to samo zdanie. Zirytowany odłożył książkę, i wstał z kanapy. Wszedł do kuchni, włączając cicho radio. Wyjął wodę i usiadł przy stole. Przez to wszystko co się wydarzyło, mało jadł. Nie głodził się, ale nie miał większego apetytu. W większości pił wodę. Powoli też zaczął to sobie wszystko układać. Zastanawiać się, czy tak właśnie miało się stać. Rozmyślania przerwał dzwonek.
Skrzywił się, odstawił szklankę i poszedł otworzyć. W drzwiach zobaczył uśmiechniętego Kibe. Nie był to zwykły jego "wyszczerz". Uśmiech był pełen otuchy i wsparcia.
Blondyn odsunął się i zaprosił chłopaka do środka.
- Napijesz się czegoś? - zaproponował. Wiedział, że będzie chciał rozmawiać o Sasuke. Nie przyszedł by tutaj, tylko po to, aby posiedzieć i dotrzymać mu towarzystwa.
- Herbaty - odparł, ściągnął buty i wszedł za niebieskookim - Unikałeś mnie - westchnął siadając na krześle.
- Nie miałem ochoty na towarzystwo - mruknął, odwrócony do niego plecami.
- Trzymasz się jakoś? - zapytał z troską
- Jak widać - burknął z irytacją.
Szatyn przyjrzał się chłopakowi, który miał na sobie bluzę z powyciąganymi rękawami i jakieś dresowe spodnie. Włosy jak po przejściu tornada i lekko podkrążone oczy.
- No właśnie nie widać
- Dlatego nie miałem ochoty na towarzystwo - odwrócił się w jego stronę, zakładając ręce na piersi.
- Naruto ja się tylko martwię...
- Nie potrzebuję tego, nie prosiłem Cię o to, abyś tu przyszedł i użalał się nade mną - warknął
- Nie użalam się! Chcę wiedzieć czy wszystko w porządku, martwiłem się. Unikałeś mnie, nie odbierasz telefonu, nie odpisujesz na smsy - Inuzuka aż wstał i zrobił krok w stronę chłopaka.
- Nic nie jest w porządku! - krzyknął Uzumaki, zaciskając dłonie w pięści i spuszczając ręce wzdłuż ciała - Co niby ma być na swoim miejscu? Wszystko się popieprzyło. Sasuke dalej ma swoją reputację, a co ja mam do cholery? Kurwa, pustkę - ściszył głos i przełknął ślinę - Nie mogę spać w nocy, żeby o nim nie myśleć czytam wszystko co popadnie. Nie mam nawet ochoty ruszać się z miejsca. Nie chcę nikogo widzieć, a jego nawet nie potrafię znienawidzić - przeszło mu drżąco przez gardło - Nie potrafię o tym mówić, ale muszę powiedzieć komuś jak się czuję...
- Uzumaki, przecież masz przyjaciół - westchnął szatyn, podchodząc bliżej i obejmując delikatnie, pogładził ręką po plecach - No dalej
- Co? - wykrztusił z trudem, nie ruszając się.
- Wypłacz się - poklepał go po plecach
- Już...to zrobiłem - odparł, powstrzymując cisnące się do oczu łzy.
- Ale nie zmoczyłeś nikomu koszuli - zażartował i uśmiechając się lekko, pogłaskał włosy chłopaka.
Po chwili poczuł, jak dłonie blondyna wędrują na jego plecy i zaciskają się na materiale bluzy. Ciałem wstrząsnęły dreszcze, a z gardła niebieskookiego wydobył się cichy szloch.
- Tak bardzo...mnie zranił - wyszeptał - Chciałem mu powiedzieć...co do niego czuję...- przełknął łzy i wziął głębszy oddech - A on mnie zostawił...jak zabawkę - zaszlochał głośniej.
Szatyn nie przestawał głaskać go uspokajająco. W środku, coś się gotowało. Nie mógł oglądać przyjaciela w takim stanie. Zastanawiał się jak to wszystko znosił przez te trzy dni. Jak sobie z tym poradził, sam, bez wyjaśnień. Odrzucony. Pogłaskał go jeszcze raz po głowie i odsunął lekko.
- Zrobię Ci herbaty, a Ty usiądź, opowiesz mi wszystko za chwilę - uśmiechnął się pokrzepiająco i usadził go przy stole. Podał mu papierowy ręcznik, aby chłopak mógł się wysmarkać i wytrzeć zapłakaną twarz.
- Sorry, nie chciałem ci tu ryczeć - westchnął, uspokajając się trochę - To pewnie przez te hektolitry wody, które w siebie wlałem, ma teraz co wypływać - spróbował zażartować aby samemu podnieść się na duchu, ale w rezultacie znów mu się zebrało na płacz. Wziął kilka głębokich wdechów i wziął w ręce kubek, który znalazł się przed nim.
- Czemu wcześniej nie powiedziałeś, że Ci źle, nie musisz być teraz sam - trochę wkurzało go to, że miał związane ręce i nie mógł powiedzieć, co planuje Uchiha. Żadnych aluzji, nic. Musiał oglądać jak jego przyjaciel rozmyśla nad tym wszystkim, męcząc się przyczyną takiego, a nie innego zachowania Uchihy. Bolało go to, że jest bezradny.
- Nawet nie wiem, gdzie on jest. Nie pokazał się tutaj ani razu, nawet jak byłem w szkole, jego nie było. Nie przyszedł po swoje rzeczy, jestem kompletnie rozchwiany i martwię się o niego - westchnął złotowłosy, pociągając nosem.
Kiba zreflektował, że nie było mówione nic o zakazie poinformowania Naruto, o miejscu przebywania bruneta.
- Był u nas - odparł ostrożnie. Niebieskie tęczówki spojrzały na niego zaskoczone i z jakimś, takim wyrzutem, pretensją.
- Jak to? Dlaczego mi tego nie powiedziałeś wcześniej?
- Nie chciałem Ci pisać w smsach, a jak już mówiłem, nie odbierałeś i mnie unikałeś...
- Dlaczego u Was? Przecież ma dom - Uzumaki pokręcił głową z niezrozumieniem
- Z Itachim jest pokłócony, a nie był gotowy się z Tobą spotkać...
- Jak długo u Was będzie? - zapytał zmartwiony, ale jednocześnie mu ulżyło. Przynajmniej wiedział, że nic mu się nie stało.
- No...właśnie dzisiaj wrócił do domu - wstrzymał powietrze
- Nie mogłeś mi tego powiedzieć na wejściu?! - blondyn aż podniósł się z miejsca i ruszył w stronę wyjścia.
- Czekaj! Gdzie idziesz? - Inuzuka poderwał się i poszedł za chłopakiem
- A jak myślisz?
- Nie możesz...
- Bo co!? - wbił zdecydowany wzrok w szatyna. Ten nic nie odpowiedział, tylko spojrzał w swoje buty - Tak myślałem, zostań tu jak chcesz.
- Co chcesz mu powiedzieć? - zapytał z obawą.
- Ja? To on ma mi wszystko wyjaśnić, teraz kiedy już trochę z tym wszystkim ochłonąłem...- wziął głęboki oddech - Niech powie mi w twarz, że nie chce ze mną być - dodał i wyszedł trzaskając drzwiami.
- Jestem martwy - szatyn złapał się za głowę i wrócił do kuchni.

***

- Cześć - w drzwiach frontowych, pojawił się złotooki i z wielkim uśmiechem powitał blondyna.
- Czy...jest Sasuke? - zapytał, a serce podeszło mu do gardła.
- Jest, wejdź - niczego nieświadomy Nugato, wpuścił chłopaka do środka.

1 komentarz:

  1. Miałam napisać wcześniej:
    "- Zwolnić. (...) Całkowicie''
    Jak moglaś ich rozdzielić? Masakra ;o
    Jestem w szoku . I ubolewam nad głupotą i bzdurną dumą Sasuke :\
    Pzdr

    OdpowiedzUsuń