piątek, 7 sierpnia 2009

Epizod 51

W związku z zamknięciem platformy blog.pl na Onecie, przeniesione zostały z niego komentarze i widnieją pod postem jako jeden wpis mojego autorstwa

- Hej! Czekaj! - po wyjściu z pomieszczenia, szatyn złapał niebieskookiego za rękę, zatrzymując go gwałtownie i patrząc bez zrozumienia. Obejrzał się jeszcze za brunetem, który poszedł w przeciwnym kierunku i znów spojrzał na Uzumakiego. 
- Co to było?
 - Co?
 - Stałeś tam jak słup soli i nic nie powiedziałeś! - wyrzucił gniewnie - W ogóle nie obchodzi cię, że ktoś sypie plotki za Twoimi plecami? - zmarszczył brwi, cały czas trzymając blondyna, aby przez przypadek mu nie uciekł. 
- Po pierwsze, to nie są plotki, to jest prawda, nie oszukujmy się Kiba, dobrze o tym wiesz - westchnął głęboko - Po drugie, to czego oczekiwałeś? Że wezmę przykład z Sasuke i zacznę jej wygrażać...czy coś - zbagatelizował ruchem dłoni po czym oparł się o ścianę, wyrywając rękę z uścisku i nerwowo przeczesując dłonią włosy. 

- Nie rozumiem? Naprawdę to po Tobie spłynęło? - zapytał z niedowierzaniem.
- Co tu jest do rozumienia. Nie będę się bawił w detektywa, mało mnie obchodzi co ludzie o mnie powiedzą, nigdy jakoś szczególnie tego nie kryłem ani nie rozpowiadałem - spojrzał na szatyna. 
- Poza tym ja i Sasuke mamy inne zdania co do tej sytuacji, wolałem się nie odzywać - westchnął z irytacją gdy kolejni uczniowie przeszli obok nich, szepcząc coś do siebie. Zmierzył ich obojętnym spojrzeniem i ruszył powoli w stronę klasy. Kiba miał lekcje niedaleko więc kawałek drogi musieli przejść razem. 
- I chcesz to tak po prostu zostawić? Bo macie "inne zdania"? Co to w ogóle za argument? - oburzył się, odetchnął i znów zatrzymał blondyna. - Słuchaj Naruto, tu już nawet nie chodzi o to, że zostaliście "odkryci" - powiedział z jakąś taką determinacją. - Tu chodzi o waszą prywatność! Jeżeli nic nie zrobicie, ona wam wejdzie z butami w życie. Nie możesz jej tak po prostu wpuścić do środka!  
- I co mam z tym zrobić, dać jej klapsa i zamknąć w pokoju? Kiba to jest jej praca, na tym to polega, na zbieraniu informacji - odparł umęczonym głosem.
- Ale nie kosztem czyjejś prywatności! - oburzył się - Ona nie może tak sobie napisać niesprawdzonych informacji!
 - I tu się mylisz. Może i nie sprawdzała czy są prawdziwe, ale miała to szczęście, że są - odparł. - Nie ma sensu teraz wypierać się przed całą szkołą, to będzie jak potwierdzenie plotek...znaczy się prawdy - szepnął z ironią. - Idę na lekcje, do zobaczenia - niebieskooki machnął ręką na pożegnanie i zniknął za rogiem.

***

Blondyn siedział w klasie, udając, że słucha nauczyciela. Sasuke nie pojawił się na lekcji, co go trochę zaniepokoiło. Miał nadzieje, że brunet nie zrobił niczego głupiego. Gdy tylko usłyszał dzwonek natychmiast opuścił klasę, ignorując śmiechy i ciche rozmowy. Nawet nauczyciel spoglądał na niego z nieukrywanym zaciekawieniem. Nie zwracając na to szczególnej uwagi, skierował się po schodach na dach. Zawsze jadł tam z Sasuke drugie śniadanie, by nie być narażonym na jakiekolwiek plotki i móc w spokoju nacieszyć się swoim towarzystwem. Otworzył metalowe drzwi, które skrzypnęły głośno i przeszedł pod prowizorycznym łańcuchem, mającym na celu zatrzymać każdego, kto ośmieli się złamać regulamin. Niestety nie zdał on egzaminu i teraz blondyn skręcił w prawo z nadzieją, że za nadbudówką zobaczy dobrze mu znaną sylwetkę. Miał szczęście, gdyż brunet kucał oparty o ściankę z głową spuszczoną w dół, a lekko falujące na wietrze włosy zakrywały mu twarz. Niebieskooki zatrzymał się i oparł ręką niedaleko chłopaka. Nie zamierzał mu przeszkadzać i postanowił poczekać, aż ten sam na niego spojrzy. Wiedział, że go słyszał. Odgłos otwieranych drzwi jest głośny dlatego zawsze siedzą za nadbudówką, aby w razie niezapowiedzianej wizyty jakiegoś ucznia, móc na czas się od siebie oderwać. Złotowłosy aż się lekko zachwiał gdy uświadomił sobie, że być może nigdy więcej nie będą musieli się tego obawiać. Być może nigdy więcej nie dojdzie między nimi do czegoś, co mogłoby dać podstawę plotkom. Że to wszystko co stworzyli w ciągu tego krótkiego miesiąca, właśnie się skończyło. Osunął się po ścianie i usiadł, wyciągając nogi przed siebie. Westchnął głęboko i przeczesał włosy, spoglądając ukradkiem na bruneta i wyłapując jego spojrzenie. Było bezbarwne tak jak kiedyś. Zadrżał mimowolnie i spuścił głowę. Chciał coś powiedzieć, zadać pytanie, ale zaschło mu w ustach.- Myślę, że powinniśmy zwolnić - do jego uszu dotarł zimny głos. Poderwał szybko głowę do góry patrząc przestraszonym wzrokiem w czarne oczy. Chwilę później znów ją spuścił czując zbierające się w jego oczach łzy. Wiedział, że może się właśnie tego spodziewać. Rozumiał, że dla Sasuke to za wcześnie by ujawnić ich związek zwłaszcza, że połowa szkoły interpretowała ich jako wrogów i rywali. Wiedział, że brunet czuje się upokorzony tym, że wydało się to w ten sposób. Znał go dobrze i zdawał sobie sprawę, że taki właśnie może być skutek, jednak mimo wszystko było to dla niego bolesne. Po raz kolejny poczuł się bezwartościowy, jak ktoś kogo trzeba skrywać przed światem bo swoim istnieniem nie przynosi nic dobrego, tylko wstyd. Pomimo tego, że rozumiał uczucia Uchihy, jego strach i wiedział, że nie poświęci reputacji dla kogoś, kto ledwie miesiąc temu bezceremonialnie wpakował się w jego spokojne życie, nie mógł zatrzymać myśli, które świadczyły o jego beznadziejności. Odetchnął dławiąc się lekko powietrzem i zakrył usta dłonią, próbując powstrzymać rozrost tej wielkiej kluchy w gardle, która nie pozwalała mu na wypowiedzenie żadnego słowa. Pociągnął nosem przełykając bolesne uczucie pustki.- Jak...bardzo? - zapytał, chociaż znał odpowiedź. Najgorsza była lekko tląca się gdzieś w środku nadzieja. Nadzieja na to, że wcale nie trzeba tego kończyć, że może da się coś z tym zrobić, że Sasuke znajdzie inne wyjście z tej sytuacji. Łudził się, że tak jak on nie przejmie się tym, że ludzie o nich wiedzą. Zaakceptuje to i pokaże im, że to nie oni kierują jego życiem, że nie boi się tego uczucia i nie wstydzi. Nadzieja na to, że chociaż raz będzie dla kogoś najważniejszy. Znów się pomylił. Po raz kolejny nie wykorzystał szansy, którą dostał. Znowu dostaje od życia w dupę.- Całkowicie - głos bruneta lekko zadrżał, ale starał się tego nie okazać i miał nadzieje, że niebieskooki tego nie słyszał. Dla niego byłby to znak, że jest jakaś nadzieja na pociągnięcie tego dalej. Nie chciał mu tej nadziei dawać. Wiedział, że nie ma sensu tłumaczyć się przed całą szkołą. Za jakiś tydzień powinno się ukazać sprostowanie, a poza tym nie czuł się niczemu winny. Był tylko świadomy uczucia pustki, tego, że coś się skończyło i nie do końca jeszcze to rozumiał. To wszystko stało się tak szybko, że nie miał czasu uporządkować swoich uczuć. Nie mógł jednak pozwolić sobie na takie upokorzenie przed tymi wszystkimi ludźmi. Utratę szacunku i wyśmianie. Czuł się jak w piekle i jedyną osobę, która była w tym piekle razem z nim, musiał od siebie odsunąć. Nie chciał go ranić, to było jednak nieuniknione. Zdawał sobie sprawę, że będąc z nim teraz, mógłby go zranić jeszcze bardziej. Nie był przygotowany na taki rozwój wydarzeń i wewnątrz niego szalała panika. Dopóki sobie tego wszystkiego nie ułoży, musi trzymać się od blondyna jak najdalej. Nie chciał się wyładowywać na nim. Nie chciał go za nic winić. To on gdzieś popełnił błąd, był tego pewien.Usłyszał ciche szuranie i spojrzał jeszcze raz w stronę złotowłosego. Niebieskooki bez słowa wstał i przytrzymując się ściany, skierował w stronę zejścia z dachu.- I co? Nic nie powiesz? - zapytał zdziwiony, zrywając się z ziemi i patrząc za blondynem - Tak po prostu się z tym pogodzisz? - zmarszczył brwi i podniósł ręce w geście niezrozumienia. Chłopak zatrzymał się i spojrzał w bok, przełykając ciężko ślinę. Jego profil był dobrze widoczny dla czarnych oczu, które niecierpliwie oczekiwały odpowiedzi, wyjaśnienia.- Ja...to...- niebieskie oczy niespokojnie wędrowały po dachu, szukając w głowie reszty słów, niestety nie znalazły - Przepraszam - westchnął drżąco i zniknął za rogiem by brunet mógł po chwili usłyszeć trzask. Został sam. Poczuł pustkę. Coś się skończyło.


***

Szybkie kroki na schodach i gwałtowny oddech. Z trudem powstrzymywał napływające do oczu łzy. Starał się jednak wytrzymać do momentu, w którym nie znajdzie się w czterech ścianach własnej rezydencji. Postanowił zignorować resztę lekcji i po prostu wrócić do domu, gdzie będzie mógł dać upust zbierającym się w nim emocjom. Otworzył drżącą ręką drzwi i jeszcze zanim się zamknęły, upadł na kolana zanosząc się głośnym szlochem i zasłaniając twarz rękoma.- Kuso..- wyszeptał, pociągając nosem - Chikusho! - po pustym domu rozniósł się krzyk pełen rozpaczy i cierpienia.Na cholerę budził w sobie tą resztkę nadziei? Czego oczekiwał po tej sytuacji? Że Sasuke go przytuli i powie, że wszystko będzie dobrze? Żeby się nie martwił bo on jest przy nim i go nie zostawi?Chyba tak. Pozwolił wyrwać się sercu spod kontroli, co nie przyniosło mu nic prócz bólu i straty. Zawsze myślał racjonalnie, dlatego potrafił się ochronić przed tym wszystkim co go w życiu spotkało i dalej stawiać mu czoła. Nigdy się nie poddawał, a teraz po raz kolejny stracił osobę, która była dla niego ważna. Cała ta sytuacja otworzyła niedawną ranę po stracie przyjaciela. Doszedł do niego fakt, że w ciągu miesiąca poniósł kolejną porażkę. Pozwolił odejść już drugiej osobie. Może i nie było to aż tak tragiczne odejście, ale i tak kolejna osoba go zostawiła. Wydedukował z tego, że wina musiała leżeć po jego stronie.Uświadomił sobie, że jego beznadziejne życie zawsze zostanie tak samo beznadziejne, bez względu na to jak często będzie próbował je zmienić


***

Był już bardzo późny wieczór, a w kuchni Uzumakiego wciąż paliło się światło. Sam chłopak siedział pod ścianą niedaleko lodówki z butelką wody mineralnej w ręce. Nie płakał już i tylko dostarczał organizmowi wody. Czuł się słabo, skronie mu pulsowały tępym bólem, a głowa wydawała się niesamowicie ciężka. Nic dziwnego, w końcu ledwie godzinę temu przestał płakać. Oczy były całe zapuchnięte i przekrwione. Nos podrażniony od ciągłego smarkania. Siedział tak rozmyślając nad tym wszystkim, a raczej wspominając to co było. Nie czekał na Sasuke, wiedział, że dzisiaj nie wróci. Pewnie u kogoś przenocuje, co było bardziej niż pewne.
Siedział bo bał się iść do łóżka. Bał się, że koszmar, który teraz przeżywa będzie trwał nawet po tym jak się obudzi. Wolał to przeboleć teraz i mieć nadzieje na głupie nieporozumienie, niż przetwarzać tą chorą sytuację, gdy jego umysł się ostudzi i będzie w stanie sobie to wszystko wyjaśnić, a wtedy mógłby dojść do wniosku, że jego życie jest faktycznie do dupy i nigdy się nie zmieni.
Podniósł oczy na zegar. 00:14. - "Przeklęta liczba" - pomyślał, popijając wodę.


***

Sasuke już trzecią godzinę siedział w fotelu, w niezmiennej pozycji i wpatrywał się tępo w ścianę. - Sasuke, już późno - westchnął jasnooki brunet wychodząc z łazienki i patrząc na zegar. - Prześpij się - powiedział łagodnie kładąc dłoń na ramieniu chłopaka, chcąc dodać mu tym gestem otuchy.- Przepraszam za to najście - mruknął przecierając zatoki- Nie ma sprawy, przyjaciele powinni sobie pomagać. Po tym jak usłyszałem o wszystkim od Kiby, nie mógłbym Cię zostawić na lodzie - odparł klepiąc go po ramieniu i usiadł obok w fotelu. - Nie musisz tu ze mną siedzieć, idź spać. Zaraz zgaszę lampkę - powiedział wbijając się bardziej w fotel- Daj spokój, nie mam jutro zajęć, poza tym Kiba śpi i jak widzisz światło mu nie przeszkadza - spojrzał z uśmiechem na wtulonego w poduszkę szatyna. - Piwa? - zapytał na co brunet przytaknął.- Więc? Opowiesz mi dlaczego nie wróciłeś do domu? - podał butelkę chłopakowi i usadowił się na miejscu, gdzie siedział. Czarnooki odetchnął głęboko, upił łyk i spojrzał na długowłosego. - Nie jesteśmy już razem, a z Itachim się jeszcze nie pogodziłem - odparł i powrócił do kontemplacji ściany. Jasne oczy otworzyły się szeroko i chłopak uniósł brwi- Jak to? - zapytał zdziwiony- Tak, po prostu- Zostawił Cię? - Raczej ja jego - napił się po raz kolejny i podwinął nieco nogi.- Dlaczego? Przecież świetnie wam się układało, zrobił coś nie tak? - zapytał zdezorientowany- Nie, Neji - zirytował się lekko i spojrzał na przyjaciela - Bo to wszystko się wydało, rozumiesz? Jak mnie teraz ludzie odbierają? Śmieją się za plecami, wytykają palcami i ubliżają, co poniektórzy odważniejsi - mruknął niechętnie- I o to chodzi? Dlatego go rzuciłeś!? - zmarszczył gniewnie brwi i wbił ostro wzrok w bruneta - Nie mogę uwierzyć, że jesteś aż tak słaby. Przecież już nie jednej osobie pokazałeś jak bardzo Ci na nim zależy, że jest dla Ciebie ważny. Weźmy na przykład, siostrę tego Gaary - warknął głośno, ale po chwili opamiętał się, sprawdzając czy Inuzuka się nie obudził - Będziesz się teraz tego wypierał, uciekał od prawdy i niszczył życie osobie, która jest Tobie najbliższa? - Nie mogę pozwolić na to by ludzie postrzegali mnie jako pedała! - syknął groźnie, po chwili reflektując jakie to było nie na miejscu.- Ale, kurwa, Sasuke! Jesteś nim!- Lubię kobiety - odparł wojowniczo- Ale jesteś z facetem, co to za różnica czy jesteś bi czy jesteś gejem? Tak czy siak lubisz facetów, przestań sobie zaprzeczać! Ranisz nie tylko siebie ale i Naruto - w Nejim zaczęło się gotować, wiedział, że Uchiha walczy o reputację, ale po tym jak Uzumaki zdołał go otworzyć na ludzi i uszczęśliwić, nie spodziewał się, że ten go rzuci przez coś tak błahego.- Ale wszyscy nie muszą o tym wiedzieć!- Myślałeś, że będziesz sobie żył swoim dotychczasowym życiem, udawał kogoś kim już nie jesteś, a Naruto krył przed całym światem? Im bardziej coś ukrywasz tym bardziej staje się ciekawsze dla ludzi. Pomyślałeś jak musiał się czuć Naruto w roli zabawki, którą rzuciłeś w kąt jak życie rzuciło Ci kłodę pod nogi? - zapytał z nadzieją, że Uchiha znów nie zamknął się w swojej skorupie obojętności - Pięknie, właśnie pokazałeś jak bardzo był dla ciebie cenny, jak szmaciana lalka - warknął, odwracając głowę.- Co niby miałem zrobić? Powiedzieć wszystkim, że wole Naruto bardziej od dziewczyn? - Przestać się z tym tak krygować, jak ludzie się dowiedzą z jakiego powodu go zostawiłeś, dopiero wtedy stracą do Ciebie szacunek. Poza tym, zawsze znajdzie się ktoś, komu nie przypadnie do gustu taki związek. Ale nie żyjesz po to aby ten ktoś był szczęśliwy, tylko dla swojego szczęścia - westchnął drapiąc się po głowie - Popatrz na mnie i Kibe, mieliśmy sporo problemów ale jest wspaniale, pomimo tego wszystkiego. Zawsze będą problemy, a razem łatwiej je rozwiązać. Odsuwając od siebie jedyną osobę, która je rozumie, nigdy nie będziesz szczęśliwy - westchnął pochylając się lekko do przodu - Posłuchaj Sasuke, nie możesz od tego uciekać, nawet jeśli to w końcu nadejdzie ten dzień, w którym to się na Tobie odbije, a wtedy sam będziesz musiał sobie z tym radzić.- Ale ja nie mogę znieść tych wszystkich spojrzeń, szyderstw. Nie chcę żeby Naruto przez to przechodził...- Teraz jak go zostawiłeś będzie przechodził przez to całkiem sam. Ludzie nie dlatego o was mówią bo ich to śmieszy czy odrzuca. Oczywiście są tez tacy - pomachał głową w prawo i lewo, uśmiechając się przyjaźnie - Mówią o was bo dowiedzieli się o tym w taki, a nie inny sposób. Będą się z Ciebie śmiać dopiero wtedy gdy temu zaprzeczysz, a wyjdzie na jaw, że to była prawda. Nie pozwól na to, bo wtedy będziesz cierpiał jeszcze bardziej.- To...co ja mam zrobić? Nie mam pojęcia skąd to...O kurwa! - przejechał dłonią po twarzy gdy nagle go olśniło.
Jedyna osobą, która o nich wiedziała, a nie należała do grona zaufanych znajomych, przyjaciół Naruto, była...- Temari! - warknął groźnie, zaciskając mocno zęby. - To wszystko musiało wyjść od niej...w dodatku, to wszystko moja wina - zwiesił głowę, zaciskając pięści - Neji, mam prośbę.

7 komentarzy:

  1. ~Ayami-san
    7 sierpnia 2009 o 16:24
    nooo… nareszcie. myślałam, że notka pojawi się dopiero po wakacjach, ale na szczęście… muszę stwierdzić, że kocham Twoje napady weny. :D a notka boska, jak zwykle.Pozdrawiam ;*

    ~Ue-chan
    7 sierpnia 2009 o 21:22
    kobieto kocham Cię !!!! ^o^ Spodziewałam się notki po wakacjach, a tu tak przez przypadek, wchodzę na twojego bloga i dostaje zawału !! NOTKA JEST !!! Padam Ci do stóp !!!! ;** piękna ;*

    ~Naruka-chan ^^
    7 sierpnia 2009 o 22:11
    Nooo nareszcie!! MAm nadzieję na więcej takiej weny. Notka podobała mi się, ale tak troche za bardzo rozwlekła jak dla mnie. POcząte fajny, końcóra też, bo się coś dzieje. I ciekawie zakończona, teraz można łatwo kontynuować. Jednak, moim skromnym zdaniem, jak na taki długi i obiecujący odcinek, za mało się działo. Ale było cool i mam mam nadzieję, że w krótce będzie nowy epek, również przed końcem wakacji xD

    Odpowiedź
    ~Sanu
    8 sierpnia 2009 o 23:45
    Ta rozwlekłość, jak twierdzisz, stanowi tu zdecydowany atut. Notka robi wrażenie, emocje są tutaj niesamowicie bardzo dobrze i bardzo realistycznie ukazane właśnie przez to, że mało się dzieje. To zdecydowanie buduje napięcie (mój właściwy komentarz dodam później).

    ~Cloud
    7 sierpnia 2009 o 23:30
    Cudowne. Bardzo mi sięto podobało i tego bym się nie spodziewała. Czekam już na następną noteczkę. Pozderki

    ~Smile
    7 sierpnia 2009 o 23:45
    Ciekawa jestem jaką prośbe będzie mieć Sasuke… który zachował się jak śmieć.Nie będę się rozpisywac, bo Neji powiedział wszsytko co chcialam napisać xDDD Skubaniec, dobry jest xDBosko piszesz i opisujesz uczucia! Żal mi Naruto i czekam na newsa xDDMoje GG: 3000670[itadei-company]

    ~Nathalie.
    8 sierpnia 2009 o 00:21
    Juz od jakiegos czasu szukalam dobrego bloga o tematyce Yaoi- Sasuke&Naruto. I musze powiedziec ze gdy przegladalam te wszystkie blogi pisane przez trzynastolatki, w ktorych zaczynajac od drugiego odcinka, poprzez kolejne, glowni bohaterze uprawiali ze soba seks nieustannie, mialam dosc. Do tego brak interpunkcji, beznadziejna gramatyka i ortografia.Cale szczescie ze trafilam na Twojego bloga. Juz od poczatku sprawil na mnie bardzo dobre wrazenie. Prosty szablon, pasujace do siebie kolory, no i oczywscie 50 odcinkow. To wszystko doprowadzilo do tego, ze zaczelam czytac. No i nie moglam sie oderwac, poswiecilam na przeczytanie Twojego opowiadania caly wczorajszy i dzisiejszy dzien. I musze przyznac, ze nie zaluje.Na poczatku szlo mi dosc ciezko wyobrazenie sobie swiata, ktory wymyslilas. W koncu Naruto i Sasuke sa zwyklymi osobami, i zyja w zwyklym swieci, chodzac do szkoly. Jakos nie moglam sobie ich wyobrazic we wspolczesnych ciuchach, ogladajacych tv. Ale mysle, ze juz mi sie udalo.Podoba mi sie Twoj sposob przedstawiania charakterow poszczegolnych postaci. Sceny erotyczne opisujesz w naprawde dobry sposob, przez co nie sa one ani wulgarne ani nie sprawiaja negatywnego wrazenia. Fabula jest bardzo interesujaca, zawarlas w niej kilka watkow, przez co Twoje opowiadanie ani na chwile nie przestaje byc nudne.Czekam z wielka niecierpliwoscia na kolejny odcinek.I wybacz, ze az tak sie rozpisalam, nie moglam sie powstrzymac, i ze nie uzywam polskich znakow (mieszkam za granica).Ah, i jeszcze jedno. Jezeli informujesz o nowych notkach przez gg, bylam bym bardzo wdzieczna gdybys do mnie napisala: 5971272.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. ~Dominiq
    8 sierpnia 2009 o 11:13
    Chwała Tobie. Za przybycie. Za napisanie cudownego rozdziału. Za treść. Ja Ci przyznam jakąś nagrode.xD Sasuke pozostaje nadal tym zimnym draniem. Oryginalnie wspaniałe, bo nie wielu to się udaje. Szkoda tylko tego rozstania.. Bo są granice dumy i rozsądku.. No to teraz z niecierpliwością czekamy do września. A we wrześniu szkoła.. *rozpacz*.. Czekam na rozdział. Pozdrawiam.

    ~ikuko
    9 sierpnia 2009 o 12:08
    Bieeedny Naru T_T Sasuke okazał wieksza glupote, niz kiedykolwiek wczesniej xd w kazdym razie rozdzialik zaje,bisty jak zwykle :D jestem ciekawa czy moze przez przypadek jeszcze cos napiszesz :)

    ~CrimsonBlood
    9 sierpnia 2009 o 12:42
    Świetnie piszesz ;] wczoraj znalazłam twojego bloga …nie moge się doczekać następnej noty .Zapraszam do siebie . Beyblade-yaoi-yuri-hentai.blog.onet.pl. Pozdro .

    ~Sanu
    9 sierpnia 2009 o 18:53
    No wreszcie uporałam się ze swoim rozdziałem, więc czas skomentować ten. Zrobił on na mnie niesamowite wrażenie, zaraz napisze dlaczego, i zmotywował mnie do pisania. No więc… Nie spodziewałam się, że Sasuke zerwie z Naruto. To było dla mnie ogromne zaskoczenie, bo myślałam, że zmienił się na tyle, że da radę przeciwstawić się tzw. opinii publicznej. Okazało się, że nie… Ten fragment na dachu napisałaś po mistrzowsku. Kłaniam się. Napisałaś to tak realistycznie, tak dobrze, że czułam się tak, jakby to były prawdziwe, znane mi osoby. Uważam, że to „rozwlekanie” bylo tu potrzebne, inaczej jak ktoś miałby się wczuć w sytuację bohaterów. Chodzi mi o te szczegółowe opisy, tzw. kula w gardle – dobrze znane z życia. Kiedy Sasuke odpowiedział na pyt Naruto: Jak bardzo? – Całkowicie, autentycznie zrobiło się tak szkoda blondyna, jak jeszcze w żadnym fiku, czy nawet w mandze. Sasuke okropnie mnie tu zawiódł, tym bardziej, że wiemy z jego rozmyślań, że kocha Naruto. Zgadzam się z Nejim i mam nadzieję, że coś do Uchihy dotrze, bo zachował się strasznie. Jeżeli miałabym się do czegoś przyczepić, to owszem jest coś: dlaczego napisałaś taką notkę, wiedząc, że następna będzie dopiero we wrześniu. Jesteś okrutna. Ale i tak chylę czoła, za to, jak bardzo przekonująca i realistyczna była.Pozdrawiam

    ~Oluś~.~
    10 sierpnia 2009 o 09:24
    To jest twój blog?! o_O Wiesz że on natchnął mnie żeby zacząć pisać yaoi?! twój i sajferstyla no i jeszcze lampiry ale twój czytałem jako pierwszy XD po nicku bym sie nie skapną ale skoro ty to ty to AVE YOU xDDD jestem po prostu twoim fanem XD a notka pojawi się niedługo to gwarantuje …a i powiedziałaś „(…)samym zyskałyście nową(…) ” pewien błąd bo ja jestem chłopakiem i „zyskałyście” nie bardzo pasuje XD ale spoko wiem Oluś to mało męski nick XDDD

    OdpowiedzUsuń

  3. ~Silje~chan
    10 sierpnia 2009 o 19:50
    Konban wa, Siruwio.Strasznie się za Tobą stęskniłam, naprawdę.Z początku, kiedy nas ‚opuściłaś’, było mi przykro, zawładnęła mną jakaś taka dziwna pustka, ale powoli pogodziłam się z faktem, że dalszy ciąg tej wspaniałej opowieści będę mogła przeczytać dopiero po wakacjach.Nawet sobie nie wyobrażasz, jak się ucieszyłam, kiedy zaglądając na Twojego bloga zobaczyłam, że jest tu coś nowego. Zawładnęła mną jakaś euforia, która teraz przemieniła się w coś w rodzaju głuchego smutku. Rozdział od samego początku zapowiadał, że nie będzie kolorowo. Z każdym nowym słowem moja dusza rozpadała się coraz bardziej i szybciej. Być może głupie jest to, że się przyznam, ale popłakałam się, gdy czytałam rozmowę Naruto i Sasuke na tym dachu.Strasznie smutno mi się zrobiło, zwłaszcza, że nienawidzę rozstań. Ale czasami żeby coś zrozumieć, trzeba to stracić. Trzeba pomocnej dłoni, by zrozumieć, co się straciło.Uwielbiam Neji’ego za to, że przemówił Sasuke do rozumu. Że wszystko mu wytłumaczył. Podziwiam go, że ma taką odwagę i umiejętność, by doprowadzić naszego drania do porządku.Zakiełkowała we mnie także ostra ciekawość, jaką to też Sasuke ma do Neji’ego prośbę. No cóż, dowiem się tego po wakacjach.Czy dziwnym i głupim jest to, że nadal pociągam nosem i moczę chusteczki higieniczne?Mam nadzieję, że nie. Ale ja po prostu nie potrafię być obojętną, kiedy czytam coś takiego. Coś, co stworzysz właśnie Ty.Nawet nie wiesz, ile emocji zawsze mi towarzyszy, kiedy czytam coś, co napiszesz. Dobra, już nie przeciągam. Cudownie smutny rozdział. I nie trzeba nam już nic więcej.Pozdrawiam gorąco i życzę miłych i udanych dalszych wakacji. ;*

    ~Miunaru
    11 sierpnia 2009 o 09:00
    Wspaniała notka! Co prawda, bardzo się wzruszyłam, zwłaszcza przy monologu Nejiego. Ma chłopak rację i tyle! Mam nadzieję, że Sasuke przejrzy na oczy i w porę porozmawia z Naruto. W ogóle świetnie piszesz ;). Mam nadzieję, że już niebawem pojawi się następny epizod.Pozdrawiam,http://gran-caida.blog.onet.pl/

    sasunaru_hororeb
    12 sierpnia 2009 o 00:47
    „Powrót” w wielkim stylu :)Notka bardzo dobra. Aż mnie zatkało to jak postąpił Sasek… myślałem, że jednak będzie inaczej. Cóż trochę dramatyzmu nigdy nie zaszkodzi a wręcz przeciwnie :D Mam nadzieję jednak, że to się potoczy w pozytywnym kierunku ;]pozdrawiam ciepło.

    refesz89@op.pl
    13 sierpnia 2009 o 10:03
    (*=e) Dup*k! Dup*k! Dup*k! Sasuke, ty dup*u żołędni! Biedny Naru! I ty niby jesteś seme w tym związku, TEME?! No dobra i tak cię kocham, ale proszę cię, zrób światu przysługę i przyznaj w końcu, choćby tylko przed samym sobą, że Naruto jest dla ciebie ważniejszy niż opinia obcych ci ludzi! A teraz mam jeszcze słówko do mojej ukochanej autorki. Arigatou za dodanie notki wcześniej niż początkowo planowałaś :* Rozdział poprostu rewelacyjny!!! Uwielbiam dramatyzm w związkach XD No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak modlić się o twoją wenę i cierpliwie czekać na ciąg dalszy ;) Pozdro :* Ewita-san

    OdpowiedzUsuń
  4. ~roma.margo@amorki.pl
    13 sierpnia 2009 o 16:51
    Wydaje mi się, że do perfekcji opanowałaś opisywanie uczuć, a było nad czym się „porozpływać”. Ładnie dobierasz słowa, logicznie i rzeknę „życiowo”. Rozterki emocjonalne głównych bohaterów nie są jakieś sztuczne, naciągane, a mają prawdziwy, dziwnie świeży wydźwięk, za który masz u mnie wielkiego plusa. Niepotrzebnie tylko w dialogach piszesz z wielkiej litery „Wasz, Twój etc” a czasami tego nie robisz. Musisz wybrać jedno lub drugie – że będziesz pisać z dużej lub z małej litery tego typu słówka. Sporo literówek, a interpunkcja, fiuu, musisz nad tym popracować. Pewnie coś przegapiłam pod tym względem (sama nie jestem w tym orłem, interpunkcja to mój koszmar). Wypisałam Ci ogólnikowo błędy, które popełniłaś, abyś mogła je poprawić, jeśli tylko chcesz. Aby opowiadanie było przejrzyste i bez najmniejszego błędu ^^

    ~roma.margo
    13 sierpnia 2009 o 16:53
    Czas na tortury.”…czały czas”Literówka”… z Sasuke i zaczne jej wygrażać…”Literówka.”… zbagatelizował ruchem dłoni po czym…”Można napisać „machnął na to ręką”, ale żeby coś zbagatelizować, trzeba jeszcze napisać, co.”… zapytał z niedowierzaniem”Zjadłaś kropkę.”- Co tu jest do rozumienia.”A tu kropka jest zbędna, potrzebny zaś znak zapytania.”…inne zdania co do tej sytuacji i, wolałem się nie odzywać”Brak przecinka przed „co” i jego zbędność po „i”.”…westchnął z irytacją gdy…”Znowu przecinek. Powinien być przed „gdy”.”Kiba miał lekcje niedaleko więc kawałek…”Przecinek po „niedaleko”.”… to, że zostaliście „okdkkryci” – …”Literóweczka.”Jeżeli nic nie zrobicie, ona wam wejdzie z butami w życie. Nie możesz jej tak po prostu wpuścić do środka”To… a to zdanie naprawdę mi się spodobało ;)”… odparł umęczonym głosem”Zjedzona kropka.”… na pożegnanie i zniknał za rogiem”Literówka.”Niebieskooki zatrzymał się i oparł ręką niedaleko chłopaka.”Ale o co się oparł? Błąd logiczny.”…jest głośny dlatego…”Przecinek po „głośny”.”… zachwiał gdy…”Przed „gdy” przecinek. Zapamiętać.”Że to wszystko co stworzyli…”Przecinek przed „co”.”Było bezbarwne tak jak kiedyś”Przecinek po „bezbarwne”.”… poczuł się bezwartościowy, jak…”Niepotrzebny przecinek przed „jak”.”… przed światem bo…”Przecinek przed „bo”.”…tego konczyc, że może da…”Literówka.

    Odpowiedź
    ~Kashiya-chan
    17 sierpnia 2009 o 23:55
    Hm, gratuluję spostrzegawczości, ale Ty też miałaś kilka błędów ;p.” „Jeżeli nic nie zrobicie, ona wam wejdzie z butami w życie. Nie możesz jej tak po prostu wpuścić do środka”To… a to zdanie naprawdę mi się spodobało ;)”Mi też się spodobało, ale błąd jest – rymów można używać tylko i wyłącznie w wierszach, pieśniach, balladach i innych tego rodzaju utworach lirycznych, w epice są one raczej niezbyt powszechne (mogą występować w satyrze i w tym podobnych) lub wcale niedozwolone. Akurat opowiadanie mieści się w tej drugiej kategorii ^^.” „Było bezbarwne tak jak kiedyś”Przecinek po „bezbarwne”.”Nie, tu nie ma przecinka, jest dobrze tak, jak jest. Przy porównywaniu czegokolwiek w zdaniu pojedynczym (np.: ”czerwona jak krew”, ”piękna niczym róża”), przed jak, niczym, niby (tutaj: ”tak jak”) itp. nie stawia się przecinka. Może w zdaniu złożonym, gdy posiada ono dwa+ orzeczenia, które, oczywiście, trzeba oddzielić (np.: ”chcę to zrobić tak, jak umiem”, ”uczcie się tak, jak chcecie”), ale nie tu :].Poza tym, niektóre błędy ominęłaś, jednak ja jestem zbyt leniwa, żeby je tu teraz wyszukiwać xd.PS: Sory, ja po prostu nie mogłam się powstrzymać xd.

    OdpowiedzUsuń

  5. Odpowiedź
    ~Margo
    19 sierpnia 2009 o 08:22
    Wspominałam, że nie jestem orłem z interpunkcji. Primo – porównania. Tak, wiem, że nie stawia się przecinka przy „czy”, „niczym” etc., celem porównania czegoś. Miałam chwilę zaćmienia. Więcej błędów? Resztę wrzuciłam na gg Siruwii, bo onet mi nie pozwolił dodać komentarza, był za długi ^^’. Secundo – poezja, ballady i rymy częstochowskie. Ja najzwyczajniej w świecie, nie zrozumiałam twojego naskoku. To po prostu taka życiowa anegdotka, frazes. Gdybyś przeczytała więcej książek, zauważyłabyś, że często pojawiają się podobne sformułowania, poza tym, to dialog, a w dialogu może nawet rzec:- Na górze róże, na dole bratek, a ty się czepiasz czegoś bez powodu! Hmm, niezbyt to się rymuje (prawdziwy rym częstochowski) ale nieważne. Tertio – eh… Panie, czemuś ty mnie opuścił? Quarto – włoski to taki piękny język… Quinto – pozdrowienia dla Siruwii!

    Odpowiedź
    ~Sanu
    21 sierpnia 2009 o 23:35
    Powiedz mi ty gwiazdo od wynajdywania błędów. Po co wypominać komuś literówki? sprawia to, że czujesz się dowartościowana, ze je zauważyłaś? Wiesz, zwykle autor nie popełnia literówek, bo nie wie jak się pisze dany wyraz, tylko nieświadomie. Wytknięcie ich nie spowoduje olśnienia i wypisywanie ich jest moim zdaniem jak najbardziej czepieniem się czegokolwiek. Wiesz, że autorzy książek mają kilkukrotne korekty? Mnie osobiście wkurza takie wytykanie i jestem przekonana, że sama robisz masę błędów w wypowiedziach. A to blog, pamietaj o tym.

    ~Boogie
    14 sierpnia 2009 o 00:01
    Ave…XD nie no jak tylko z wyjazdu wróciłam to dorwałam się do kompa i patrzę a tu nowa notka…ehh…czyli wakacje coraz piękniejsze i to dzięki Tobie :D jak zwykle świetna robota…kiedy czytam to opowiadanie to niesamowicie się wciągam…nie jest ono jak brazylijska telenowela, nie jest sztuczne i przesadzone jest idealne…dlatego z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy… z poważaniem Boogie XD

    OdpowiedzUsuń
  6. ~Koko
    14 sierpnia 2009 o 22:40
    Och…Sasuke zerwał z Naruto. Nie spodziewałam się tego. Naprawę mnie zaskoczyłaś. Spodobała mi się scena na dachu. Moment, kiedy Naruto zobaczył Sasuke. Później ich słowa i zdanie: „Nadzieja na to, że chociaż raz będzie dla kogoś najważniejszy”. Złapały mnie za serce. Powiem jednak, że opisywanie każdego drobiazgu nieco nudziło. Było monotonnie i nie można było się skupić na ich bólu. Zerwanie Sasuke i Naruto powinno mnie doprowadzić do łez, a tymczasem miałam jedynie zaszklone oczy. I to nie cały czas, a tylko w momencie, kiedy Uzumaki siedział pod lodówką. Tylko wtedy. 00:14 Hmm… chyba nie uważałam ^.^’Wywód Neijego trochę nudził. Za dużo o tym szczęściu. Czytając jego monolog miałam wrażenie, że słyszę księdza na ambonie… Podoba mi się Sasuke. Chociaż jest frajerem to mi się podoba. Bo nie jest monotonny. Ma wady znacznie poważniejsze niż nieuprzejmość, czy zamknięcie w sobie. Pokazałaś go z zupełnie innej stronę. Cóż… każdy ma w końcu jakiś słaby punkt, a ty chyba trafiłaś w jego piętę ;) Sasuke ma prośbę. Aż się boję pomyśleć jaką. Denerwuje mnie świadomość, że w następnej notce wszyscy zaczną go przekonywać do tego, żeby wrócił do blondyna. Jak to beznadziejnie zrobił, że nie powinien przekładać opinii publicznej ponad własne szczęście itp, itd. Och… znają się dopiero miesiąc. Naprawdę tak krótko? To aż trudne do uwierzenia. Cóż kończąc jestem niezmiernie ciekawa kiedy i jak się pogodzą. Mam jednak nadzieję, że gdy będą to robić nie zrobisz z tego jakiegoś eposu. Uczucia i emocje opisujesz bardzo fajnie, jednak jak jest ich za dużo, po prostu nuży. Miej to na uwadze pisząc kolejny rozdział. Pozdrawiam serdecznie! :)

    ~Sephiroth
    16 sierpnia 2009 o 15:53
    O jak fajnie. Nie myślałam, że nocia będzie tak szybko.. Bardzo fajna, chociaż trochę smutna. Żal mi Naruto. Przez chwile sądziłam, że znowu będzie próbował się zabić… ale na szczęście do tego nie doszło :) Czekam na następną

    ~Kashiya-chan
    17 sierpnia 2009 o 23:07
    wiesz co? no… ja… nie wiem, co ja mam napisać. nie mam pojęcia, cholera, naprawdę, klawiatury to tylko dotknę i od razu zabieram dłonie, bo dosłownie mam pustkę w głowie. ale ok, może ja zacznę od przeprosin, że komentarz jest dopiero teraz, sorki, przykro mi, ale nie miałam głowy do niczego w tym rodzaju…jednak… co do notki, to ja… ja… ja się popłakałam T-T tzn jakby, bo jakimś cudem chusteczki się przede mną zmaterializowały i skończyło się tylko na ‚poceniu się oczu’ ale i tak… jak tylko zaczęłam czytać tą scenę na dachu, to ta ‚klucha’ (lol, tak szczerze, to ten zwrot popsuł mi trochę nastój, ale nic, zaraz znów do niego wróciłam ^^) przeniosła się na mnie. jak ja sobie pomyślałam, że po 50 [!] rozdziałach ich wspólnego życia tak nagle to się kończy… to nie mogłam ;__: i w ogóle przejmująco to napisałaś, łatwo i czysto to wszystko sobie wyobraziłam. chociaż i tak się trochę dziwię, bo tak na serio, to ja nie mam tak wielkiej skłonności do płakania przy czytaniu (choć zdarzyło się kilka (naście) razy ^^’)… może to dlatego, że dawno nie czytałam żadnego ff… ale dobra, to i tak chyba najbardziej treść na to wszystko wpłynęła (a Uchihy tak bardzo nie będę oczerniać, bo ja tam go w pewnej części rozumiem… chociaż i tak za bardzo się zagalopował i chyba [znowu] nie przemyślał tego swoich zamiarów).wiesz, tak ogólnie teraz zmieścić ten cały potok słów wyżej można w jednym zdaniu – krótko, to notka dołująca Dx ale b. ładna :]no, to ja nadal życzę fajnych wakacji do końca, żeby się pogoda nie popsuła od nowa ^^pozdro :]

    OdpowiedzUsuń
  7. wercia_007@vp.pl
    19 sierpnia 2009 o 22:47
    WoW… tyle mogę powiedzieć. Twój blog to dla mnie coś nowego, ale podoba mi sie. Ja dopiero zaczynam blogować, mój powstał pod wpływem chwiili, ale mam nadzieję że da mi jakąs stabilizacje czy cos ( http://www.freewoman.blog.onet.pl) Twój natomiast bierze sie z prawdziwego talentu i ogromnej kreatywnosci-moim skromnym zdaniem :)

    ~Arika-chan
    19 sierpnia 2009 o 23:36
    Och Siruwia-san! Co za przemiła niespodzianka ! ;** Nowa notka tak wczesnie? Kocham panią ;** Szkoda, że na następną trzeba czekac do końca wakacji, ale bede czekac oczywiscie z niecierpliwością, a poza tym i tak sie niestety wakacje niedługo kończą ;(( Życzę pani miłego wypoczynku, ładnej pogody i weny oczywiście ;))A co do notki to była cholernie smutna ;(Biedny Naru ;(( Sasu z resztą też ;(( ale mam nadzieję, że za sprawa Nejiego wszystko się ułoży … A tą szmate Karin niech piorun trzaśnie ! I jeżeli to wyszło od Temari to ją też ! Jak juz piasalam czekam z niecierpliwościa na new ! ;))Pozdrawiam serdecznie ;**PS Przepraszam, że komentuje dopiero teraz ale nie miałam internetu przez 2 tygodnie x//.

    Odpowiedź
    ~Arika-chan
    19 sierpnia 2009 o 23:40
    Aha! I zapomniałam się oburzyc na Sasu ! Jak on mógł tak łatwo zostawić Naru?! TT__TT Mam nadzieje, że wszystko się ułoży … ;)Pozdrawiam jeszcze raz ;*


    ~Kuroneko
    9 lutego 2010 o 21:28
    OMG Sasuke Ty skończony palancie!!!! *trzyma Uchihe za szyję i targa w przód i w tył* Neji mądrze gada. Weź się chłopie ogarnij, bo chyba sobie zaraz krzywdę zrobię ; /

    ~mechalice
    12 lutego 2010 o 15:36
    Twój blog spodobał mi się strasznie ;) Twoje opowiadanie przeczytałam niedawno, ale mogę zadeklarować, że ze zniecierpliwieniem będę czekać na pojawienie się kolejnego epizodu ;D Ale do rzeczy. Podoba mi się wątek przemiany Uchihy, który z kogoś zamkniętego jak puszka sardynek, powoli otwiera się, eksponując całkiem inną twarz dzięki Naruto. To „docieranie się” Naruto i Sasuke jest pokazane bardzo naturalnie, kłócą się i ranią nawzajem, ale starają się zbudować związek. No i przecież się kochają ;) Moje jedyne czepialstwo dotyczy wzmianki o śmierci Konohamaru, jak na nieco ponad miesiąc akcji, została pokazana trochę zbyt powierzchownie. Lubię sposób, w jaki opisujesz uczucia. Masz fajny, ciepły styl – przyjemnie się czyta.A co do ostatniego rozdziału… Sasuke zareagował dość ostro. Co prawda nie dziwię się, że całe zdenerwowanie odbiło się na jego żołądku (są różne sposoby reakcji na stres), ale temu że Itachi do tej pory nie uświadomił sobie, że Sasuke kiedyś stanie się niezależny. Starszy Uchiha przeżywa to trochę jak matka, której dziecko „wyfruwa z gniazda”. Myślę też, że Hiashi nie jest aż taki zły. On tylko ma kontrastowe poglądy i mimo że zaczyna próbować zaakceptować tę otaczającą go „inność”, wszystkie jego posunięcia okazują się być niewłaściwe. Mam tylko nadzieję, że po takim zimnym prysznicu od Hinaty Hiashi nie wyskoczy od razu z zaproszeniem wszystkich gejów z okolicy na kawkę w ramach pogodzenia się, czy tam zacieśniania dowolnych innych sąsiedzkich więzów… Wątek Nugato i Itachiego jest bardzo interesujący – znany pisarz i męska prostytutka. Chociaż nie uwierzę, że zarabiał sam. Na pewno musiała istnieć jakaś mafia czy inny alfons. Fajnie by było zobaczyć coś takiego w Twoim opowiadaniu, tym bardziej, że Itachi pisze kryminały i w przeszłości był związany z policją ;)Przy okazji zapraszam na mojego bloga: http://www.naruto-one-shoty.blog.onet.pl , może Ci się spodoba, chociaż nie napisałam (jak na razie) żadnego SasuNaru.Pozdrawiam i życzę, żeby Wen cię odwiedził, zabierając przy okazji to wstrętne przeziębienie,mechalicePS Śliczny szablon

    OdpowiedzUsuń