poniedziałek, 27 grudnia 2010

Epizod 50

- Ohayo! Sasuke-chaaaan...- tuż koło ucha bruneta rozległ się przesłodzony, zbyt głośny jak na szept, głos, który miał pełnić rolę budzika. Sama ofiara tejże pobudki zmarszczyła mocno brwi i odwróciła się gwałtownie, otwierając oczy. Z gardła wydobyło się nieprzyjemne dla ucha syknięcie, które nic dobrego raczej nie wróżyło.
- Czego chcesz? - burknął złowrogo obudzony brunet, po czym z trudem uniósł się na łokciach, rozmasowując obolały kark.
- Zrobiłem śniadanie - wyszczerzył się "budzik" i już po chwili wpakował pod kołdrę, nie czekając na przyzwolenie.
- Czego tu szukasz? - zapytał coraz bardziej się irytując - Najpierw każesz mi spać na kanapie, a potem ładujesz mi się pod kołdrę - prychnął, zakładając ręce na piersi - Zastanów się czego chcesz - rzekł z pretensją, obserwując jak blondyn wtula się w pierzynę i wlepia w niego swoje niezapominajkowe tęczówki.

Chciał odwrócić głowę i wstać, zostawiając to wielkie, przypominające pluszaka, zawiniątko. Niestety został złapany w pułapkę tych niebieskich oczu i ze zrezygnowanym westchnięciem, opadł z powrotem na poduszkę. - Jak chciałeś ze mną spać, trzeba było mnie wpuścić do łóżka - bąknął, zakładając ręce za głowę i patrząc w sufit.
- To była Twoja...kara - powiedział blondyn, ziewając szeroko i przekładając rękę przez klatkę piersiową bruneta - Ale miałem sen - złotowłosy zmarszczył śmiesznie nos i przysunął się bliżej czarnookiego - Chcesz wiedzieć jaki? - mruknął wpatrując się swoimi ślepiami w szczękę chłopaka.
- Nie bardzo - spojrzał w dół, obserwując jak Naruto ponownie się marszczy i już wiedział, że i tak usłyszy co zrodziło się w nocy, w jego podświadomości.
- Uchiha już wrócił z urlopu? - zapytał złośliwie, podnosząc się lekko na łokciu i patrząc wyzywająco - Słuchaj co mi się śniło - ułożył wygodnie brodę na dłoni, zaczynając opowiadać jak to Sasuke przewoził go w walizce, przez granicę. I o tym, że jego nieistniejąca kuzynka odebrała go z lotniska, kierując się prosto na ceremonię ich zaślubin. - A wiesz co było najgorsze?
- Hm? - mruknął próbując się nie roześmiać widząc zaangażowanie blondyna
- To, że byłeś moim świadkiem - podniósł głowę i westchnął
- A kto był świadkową? - zapytał wstrzymując się resztkami silnej woli
- No wiesz, ja tu Cię właśnie informuję, że we śnie żenię się z Twoją kuzynką, a Ty mnie pytasz, kto był świadkową? - obruszył się podnosząc - Jak to kto? Oczywiście, że Itachi! - powiedział jakby to było całkiem normalne.
- Rzeczywiście oczywiste - odparł śmiejąc się głośno - Przestań oglądać dziwne filmy przed snem albo zmień dietę - puknął w czoło naburmuszonego blondyna i wstał - Wstawaj - pociągnął chłopaka za nogę tak, że znalazł się on pod kołdrą. Burknął coś niezrozumiałego spod zwał pościeli i wygrzebał się dołem, poprawiając rozczochrane włosy. Spojrzał bykiem na kochanka i skierował się do kuchni.
- Zrobić Ci kawy!?
- Mhm - odparł mało elokwentnie, składając pościel i kierując się z nią na piętro. Z kuchni wyłonił się niebieskooki z łyżeczką w jednej dłoni, a jogurtem w drugiej i oparł się o framugę. Brunet spojrzał na niego pytająco, zatrzymując się tuż przed schodami. - Co?
- Nie przeszkadzaj sobie, tak tylko chciałem popatrzeć - odparł wesoło, oblizując łyżeczkę
- Na co?
- Na twój seksowny tyłek, miałem do niego w nocy ograniczony dostęp, więc nadrabiam widokiem - wyszczerzył się i machnął dłonią, dając tym samym do zrozumienia, że czarnooki ma kontynuować swoja podróż na piętro. Ten pokiwał głową, ubolewając nad głupotą Uzumaki'ego i ruszył po schodach, ukazując umięśnione, jędrne pośladki, schowane pod materiałem bokserek. Niebieskooki westchnął, przypatrując się do ostatniego momentu dwóm półkulom, po czym zniknął w kuchni gdzie postanowił zaczekać na Uchihe.
- Ile nam zostało czasu? - zapytał czarnooki, siadając do stołu i rozpoczynając śniadanie.
- Jakieś pół godziny - mruknął dopijając kawę i wkładając kubek do zlewu.
- Wiesz, że mam jeszcze kluczyki
- To miłej podróży, nie oczekuj, że w najbliższym czasie wsiądę z Tobą znowu do samochodu  - burknął z pretensją, odwracając się w jego stronę
- Naruto...
- Nie mam zamiaru pozwolić sobie na wyrzucenie z auta po raz drugi, nie ma mowy - powiedział stanowczo, zakładając ręce na pierś.
- Naruto - brunet wstał i podszedł do chłopaka. Oplótł go w pasie rękoma i spojrzał w naburmuszoną twarz - Pomyśl o tym zatłoczonym metrze - szepnął mu do ucha - Naprawdę chcesz jechać w tym tłumie, nie daj się prosić - potarł nosem szyje blondyna
- Nie jestem przekonany...
- Weźmiemy ze sobą Hinate, hmm? - spojrzał na niego błagalnie, na co chłopak odwrócił wzrok. Blada dłoń nakierowała jego twarz tak, aby mogli na siebie spojrzeć
- Ehhh, no dobra, ale przez całą drogę się nie odzywasz - zastrzegł sobie podnosząc do góry palec wskazujący.
- A to niby dlaczego?
- Bo z tego nigdy nie wychodzi nic dobrego - cmoknął go w policzek i wyswobodził się z objęć - Idę się spakować na trening, a Ty...- zmierzył go - Ubierz się, czy coś - machnął ręką
- Hola, hola...wiesz, że nie możesz ćwiczyć do końca tygodnia - powiedział Sasuke, łapiąc go za rękę
- Nie? - zapytał z głupią miną
- Nie, przecież lekarz Ci zabronił - powiedział stanowczo - Masz się oszczędzać, lepiej żebyś teraz dał sobie spokój niż potem miał jakieś problemy - dodał i puścił chłopaka
- To co ja mam robić jeżeli nie mogę trenować? - zapytał rozkładając ręce
- Możesz przyjść i oglądać, może coś ciekawego Ci się nasunie na myśli - wzruszył ramionami - Pójdę się ubrać i zaraz skocze po auto - pocałował go w skroń mijając - Pójdź po Hinatę i poczekajcie na mnie na zewnątrz
***

- Słyszałam od Shikamaru, że pokłóciłeś się z Sasuke - zagadała czarnowłosa, stojąc przed posesją Uchihów i czekając w towarzystwie Naruto, na młodszego z braci.
- Umm, już się pogodziliśmy - odparł drapiąc się w głowę - "Shika i męska solidarność" - pomyślał i uśmiechnął się do dziewczyny
- Cieszę się - odpowiedziała nieśmiało
- Już jesteś zdrowa? - zapytał z uprzejmości, czekając aż czarnooki, który się pojawił, otworzy samochód. Spojrzał jeszcze niepewnie zanim wsiadł i odwrócił się do dziewczyny.
- Tak, to było tylko przeziębienie, zawsze choruję na wiosnę - wytłumaczyła się - A co Ci się stało? - zapytała spoglądając z troską na opatrunek.
- Mały wypadek przy pracy - wyszczerzył się, a dziewczyna mrugnęła i zarumieniła się solidnie. Dopiero po chwili zreflektował jak musiało to dwuznacznie zabrzmieć. - Nie to miałem na myśli - zamachał szybko rękami, a Sasuke zaśmiał się mimowolnie. Długowłosa wyraźnie się rozluźniła i droga do szkoły minęła w przyjemnej atmosferze, pomimo tego, że Sasuke nie przestrzegał zakazu blondyna, na temat zakazu mówienia.
Zatrzymali się na parkingu szkolnym i wysiedli, ruszając w stronę budynku.
Przez całą drogę wydawało im się, że ludzie znajdujący się na dziedzińcu, dziwnie na nich spoglądają.
- Sasuke? Ty tez masz wrażenie...
- Że cała szkoła na nas patrzy? - zapytał, a blondyn pokiwał głową - Hinata, stało się coś jak nas nie było? - zapytał, wciąż dumnie krocząc przed siebie.
- Nie - zaprzeczyła, a po chwili rozdzwoniła się jej komórka - Przepraszam - powiedziała, odbierając telefon - Cześć Ino - uśmiechnęła się do aparatu - Co? - jej twarz lekko pobladła - Dzięki - zakończyła rozmowę i spojrzała na chłopaków.
- Coś się stało? - zapytał Uzumaki. Dziewczyna wypatrzyła pierwszy lepszy stojak z gazetką szkolną i podbiegła do niego. Sięgnęła po egzemplarz, widząc na okładce zdjęcia chłopaków. Najprawdopodobniej zrobione podczas poniedziałkowego meczu. Otworzyła gazetkę, a Uchiha wziął drugi egzemplarz i poszedł w jej ślady. Niebieskooki stanął za brunetem, patrząc mu przez ramię. Z każdą chwilą ich oczy powiększały się w niedowierzaniu, a następnie spojrzeli po sobie. Czarne oczy zwęziły się niebezpiecznie i z furią zgniotły gazetkę, ruszając przed siebie.
- Sasuke...- długowłosa starała się go zatrzymać, ale blondyn ją powstrzymał.
- Zajmę się tym - powiedział rozglądając się dookoła i sprawiając, że ludzie, który ich obserwowali spuścili wzrok. Ruszył pospiesznie za brunetem.

***

- Ty widziałaś co oni tu wypisują!? - zbulwersował się Inuzuka patrząc wściekle w gazetę
- Kiba-kun - szepnęła zmartwiona Hinata w stronę przyjaciela
- Nie mogę uwierzyć, że ta modliszka posunęła się do tego! - zawarczał i spojrzał na Chouji'ego, który z zastanowieniem zajadał chipsy - Co ona sobie wyobraża i niby skąd to się jej wzięło? - zmarszczył się i przewrócił stronę
- Była na waszym meczu i zbierała materiały jak zwykle, ale dlaczego wypisuje takie bzdury...- Akimichi wpakował sobie kolejną porcję do ust - To nie mam zielonego pojęcia. Może nadal ma żal do waszego kapitana - wzruszył ramionami
- Ale nie musi w to wciągać Naruto - burknął wpatrując się tępo w wydrukowany artykuł. Jedno zdanie przykuło jego uwagę najbardziej - "[...]Czy Inuzuka Kiba i Hyuuga Neji wnieśli do drużyny nowy trend? Jeżeli tak, to czy powinniśmy obawiać się zmiany nazwy naszej drużyny piłkarskiej, na bardziej oddającą jej charakter? Poczekamy, zobaczymy" - przeczytał na głos, po czym z chęcią mordu w oczach wstał w ławki - Rozszarpię ją na strzępy! - ryknął jeszcze zanim wyszedł z klasy, w której wywołał niemałe zainteresowanie.
Prawdą było, że orzechowooki wraz z kuzynem Hinaty, nie kryli swojego związku. Byli jednak ze sobą dla siebie, a nie dla innych ludzi. Inuzuka nie miał zamiaru pozwolić jakiejś zranionej harpii, wywlekać jego życie prywatne, na forum szkoły. Wpadł do sali należącej do szkolnej redakcji i od razu skierował się do biurka osoby stojącej za tym wszystkim. Tylko na chwilę przyciągnął spojrzenia członków gazetki, ale już po sekundzie wrócili oni do swoich prac. Na horyzoncie wypatrzył jasną czuprynę i usłyszał podniesione głosy. Gdy wszedł za prowizoryczny parawan, zobaczył pochylającego się nad biurkiem bruneta z wymalowaną na twarzy furią. Na biurku zobaczył pogniecioną gazetę i podszedł, dorzucając swoją.
- Możesz mi to wyjaśnić? - zapytał szatyn, zakładając ręce na piersi - Co to są za bajki do cholery?
- O, bronimy kapitana? Szlachetne - dziewczyna siedząca za biurkiem prychnęła złośliwie i spojrzała wyzywająco w piwne oczy
- Ty podła żmijo - syknął, pochylając się w jej stronę - Kto dał Ci prawo do mieszania się w nasze prywatne sprawy?
- Czyli nie zaprzeczysz, że to co napisałam to prawda? - poprawiła na nosie okulary i oparła się o krzesło
- Już wcześniej się pytałem co to za brednie, a teraz chodzi mi o to, że z mojego życia prywatnego zrobiłaś sensację na pół szkoły! Nie mówiąc o tym, że rzuciłaś ludziom niesprawdzone informacje, z księżyca to wytrzasnęłaś? - zapytał wściekle
- O co się tak rzucasz, przecież wszyscy o Tobie wiedzą, a ten artykuł Ciebie nie dotyczy - powiedziała uprzejmie - Tylko naszego kapitana i tego tam, blondynka - dodała z uśmiechem, wskazując głową Uzumakiego z nieciekawym wyrazem twarzy.
- Ale do cholery jasnej! - warknął waląc pięścią w drewno - Nie jestem osobą publiczną!
- Odkąd należysz do drużyny, jesteś - powiedziała znów poprawiając okulary - Poza tym, to sprawdzone informacje - uśmiechnęła się wyraźnie zadowolona, a szatyn momentalnie zdębiał i spojrzał na bruneta.
- Co Ty pieprzysz? Jakie niby sprawdzone? Czy Ty naprawdę nie masz o czym pisać? W jakim świetle to nas stawia, zastanowiłaś się nad tym!? - krzyknął
- Opanuj się Inuzuka, chcesz mi powiedzieć, że Was oczerniam? Przecież odmienna orientacja seksualna to nic złego - wzruszyła ramionami
- Nie powinnaś pisać o takich rzeczach! Gazetka szkolna służy do czegoś innego, nie do prywatnych porachunków - wysyczał prosto w twarz dziewczyny - Nadal masz żal do Sasuke? Dorośnij wreszcie ty żałosna...
- Daj spokój Kiba - powiedział czarnooki kładąc mu dłoń na ramieniu - Zajmę się tym
- I co takiego niby zrobisz, Sasuke-kun? - zapytała słodko, opierając brodę na dłoni
- Zmuszę Cię byś wydrukowała stosowne przeprosiny. Czyżbyś o czymś zapomniała, Karin? - spojrzał z satysfakcją gdy mina dziewczyny zrzedła. Przełknęła ślinę i uciekła wzrokiem
- Nie zrobisz tego - wysyczała
- Zrobię, jeżeli mi nie powiesz skąd wzięłaś te informacje i nie zdementujesz plotek, którymi nakarmiłaś całą szkołę - powiedział, a chłód w jego głosie mógłby tworzyć sople - Nie zapomnij o przeprosinach - dodał jeszcze raz spoglądając na okładkę gazetki, a pytanie "Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?" zdecydowanie będzie utrzymywać jego podły humor.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz