poniedziałek, 27 grudnia 2010

Epizod 47

- Sasuke? No co Ty, nie śpij! - roześmiał się blondyn, słysząc od dłuższego czasu nad uchem, miarowy oddech. Ukłuł go lekko w okolicach żeber i przekręcił się tak, aby obserwować reakcję chłopaka. A ta była niecodzienna. Brunet podskoczył niespodziewanie i pierwsze co zrobił, to zrzucił intruza na ziemię, po czym otworzył oczy. Zrobił małe rozpoznanie w terenie i spojrzał z zastanowieniem na blondyna siedzącego na podłodze. W niebieskich oczach kryło się zdezorientowanie.
- Co Ty robisz? - zapytał ze zdziwieniem spoglądając na chłopaka
- Siedzę - odparł nie fatygując się rozwinąć swojej wypowiedzi
- Dlaczego na podłodze? - podrapał się po głowie, z powrotem opierając ją o wezgłowie.
- Czasami mi się zdarza, chciałem poobserwować Cię z tej perspektywy - mruknął, przenosząc się na klęczki.


- Jesteś stuknięty? - poderwał głowę - To było pytanie retoryczne, wiem, że jesteś - dodał po chwili, złapał za pilota i zmienił kanał.
- To Ty jesteś stuknięty, śniło Ci się coś? - zapytał przechylając głowę i podnosząc się w celu przeniesienia sią na sofę.
- Nie bardzo - spojrzał przelotnie na blondyna - Czemu?
- Bo rzucałeś się w spazmach i krzyczałeś - spojrzał z udawanym zatroskaniem na czarnowłosego, który nie krył tego, że nie wierzy w ani jedno jego słowo.
- Przestań zmyślać - burknął, wstając i kierując się do kuchni
- Ale to najszczersza prawda! - niebieskooki skoczył za nim, uwieszając się jego ramienia - Błagałeś, żeby Ci pomóc i wołałeś mnie! - zaczął gestykulować żwawo, obserwując pojawiającą sie irytację na twarzy bruneta - Jak możesz mi nie wierzyć? Czy związek nie polega na wzajemnym zaufaniu? - zapytał z udawanym rozżaleniem - Powiedz, Sasuke!
- Weź się ogarnij - mruknął zrzucając go z ramienia i wstawiając wodę - Nie ma mowy abym zaufał takiemu idiocie jak Ty - naburmuszył się splatając ręce na piersi
- Ranisz mnie, Sasuke - blondyn wytarł wyimaginowaną łzę - Ale serio nic Ci się nie śniło? - zapytał z powagą, opierając się od niechcenia o stół
- Nie wiem, może, nie pamiętam - odparł bez entuzjazmu - Raczej nie, nie spałem mocno - dodał zalewając wrzątkiem kawę i spojrzał sugestywnie na chłopaka. Złotowłosy przytaknął na proponowaną kawę i usiadł na stole, czekając na napój. Spojrzał na zegar ścienny, wskazujący kilka minut po szesnastej - Nie siadaj na stole, mało masz krzeseł? - powiedział czarnowłosy i spojrzał nieprzychylnie, stawiając kubek obok siedzącego chłopaka.
- Oh przestań, ostatnio nie miałeś z tym problemu - wystawił mu język i wziął kubek w ręce, wąchając opary unoszące się znad cieczy. Mruknął zadowolony i upił łyk, machając nogami obserwował bruneta.
- Co tak patrzysz? - zapytał czarnooki rozglądając się po podłodze - Wylałem? - odstawił kubek i spojrzał w niebieskie, śmiejące się oczy.
- Zrzuciłeś mnie - westchnął odstawiając kawę i wyciągnął rękę do Uchihy. Ten bez oporów podszedł do niego oczekując ciągu dalszego wypowiedzi - Jak Cię obudziłem - kontynuował złotowłosy gdy już miał kochanka w zasięgu rąk. Owinął je delikatnie wokół szyi by za chwilę poczuć jak jego dłonie trzymają go pewnie za biodra.
- I musiałeś się ze mną tak droczyć? Mogłeś od razu powiedzieć - nadął się
- Oj tam, lubię Cię wkurzać - mruknął, niespiesznie całując szyję bruneta
- Nie chciałem Cię zrzucić - chciał utrzymać powagę ale parsknął śmiechem
- Bo nie wiedziałeś, gdybyś był bardziej świadomy i tak byś to zrobił, przyznaj się - mruknął
- Nie wiem czy bym to zrobił, dlaczego miałbym Cię zrzucać? - zapytał zaskoczony, wciąż się śmiejąc
- Ale powiedz sam, gdybyś teraz miał to powtórzyć, co byś zrobił? - zapytał znając odpowiedź
- Zrzuciłbym Cię - wybuchnął śmiechem, nieco krzywiąc się na uderzenie ze strony kochanka - Ała!
- Dupek - skwitował go po czym bez przeszkód wdarł się do wnętrza ust Uchihy. Czarnowłosy nie pozostawał bierny, przyłączając się do zabawy. Przesunął dłonie w górę zatrzymując je na łopatkach chłopaka i zaczął kłaść go na stole, nie przerywając pocałunku. Niebieskooki oplótł go nogami w pasie i zaczął się cicho śmiać - Mówiłeś, żeby nie siadać na stole - parsknął
- Przecież leżysz - odparł wpatrując się w hipnotyzujące tęczówki i przeczesał blond włosy. Po chwili ucałował lekko miękkie wargi, wykrzywione w uśmiechu.
- Ale jesteś napalony - podsumował go
- Trudno nie być - mruknął zjeżdżając na szyję - Przy Tobie - dodał powracając do kontaktu wzrokowego
- Nie chcę być brutalny, ale...- powiedział zagryzając wargi
- Ale co?
- Ale nie mam ochoty - mruknął cicho - Prędzej rozsadzi mi głowę, cała pulsuje - dodał szybko
- Ja też cały pulsuje, no ale mogę zrobić wyjątek i możemy po prostu poleżeć - odparł w zastanowieniu i udając, że rozważa swój pomysł, wyprostował się.
- Chyba nie na stole? - zapytał podnosząc się do siadu
- Jak wolisz, z Tobą wszędzie
- Coś Ty taki wylewny? - zdziwił się Uzumaki zabierając kawę i kierując na górę
- Mam swoje gorsze dni - mruknął wchodząc po schodach
- No tak, Uchiha jeszcze na urlopie? - zapytał kpiąco, patrząc przez ramię i wchodząc do sypialni - Kiedy schowasz swoją marynarkę? - rzucił spojrzenie na przewieszoną przez oparcie fotela, rzecz
- Cholera, zapomniałem - brunet momentalnie stanął i walnął otwartą dłonią w czoło - Mam dla Ciebie prezent! - powiedział, podchodząc do marynarki
- Dla mnie? Z jakiej okazji, nie mam urodzin - powiedział zaskoczony, stawiając kubek na szafkę nocną i odwracając się do bruneta
- Zamknij oczy - powiedział pochylając się nad fotelem i sięgając ręką do kieszeni. Niebieskooki posłusznie wykonał polecenie.
- Chyba nie zamierzasz mi się oświadczyć? Wiesz, że w Japonii...
- Zamknij się - powiedział czarnooki podchodząc do blondyna i obejmując lekko, pocałował w policzek po czym wsunął mu coś w dłonie - Dla Ciebie - uśmiechnął się czekając na poczynania chłopaka. Ten otworzył oczy i zarejestrował, że trzyma w rękach kopertę. Spojrzał niepewnie na partnera i otworzył ją. Zajrzał do środka i znów spojrzał na bruneta. W jego oczach pojawiło się tylko jedno pytanie.
- Skąd? - zapytał wyciągając zawartość
- Magia - szepnął mu do ucha i przytulił się do jego policzka, prowadząc obu na łóżko. Usiedli na nim, a Uchiha milcząc pozwolił blondynowi przeglądać zdjęcia, które dał mu Itachi. Z zapamiętaniem przyglądał się ekspresji na opalonej twarzy by po chwili zaobserwować zaszklone oczy - Co jest? - zapytał głaszcząc go po plecach
- Pierwszy raz ich widzę - powiedział przecierając twarz, by łzy nie pociekły - To naprawdę wiele dla mnie znaczy, dziękuję - powiedział całując lekko usta bruneta, po czym oparł głowę o jego ramię i ponownie zaczął przeglądać fotografie
- Tak więc przestań się mazgaić bo mam małe plany - powiedział stanowczo czarnooki spoglądając z nikłym uśmiechem na blondyna. Ten przetarł jeszcze raz oczy i spojrzał na niego z urazą.
- Wiesz co, ale z Ciebie dupek - mruknął, chowając zdjęcia z powrotem do koperty.
- Wiem - odpowiedział chłopak wstając - Jestem nieczuły i brak mi taktu, mówiłeś mi już kiedyś - dodał ciągnąc za sobą niebieskookiego
- Jakie masz plany? - zapytał idąc posłusznie za kochankiem, po schodach w dół.
- Bo widzisz, z tego wszystkiego nie byliśmy w szkole, trzeba nam teraz się dowiedzieć co mniej więcej było na egzaminach - odpowiedział, zatrzymując się przed drzwiami wyjściowymi i rozglądając za butami
- Masz zamiar jechać do Shikamaru? Wiesz jaki to kawał tłuc się metrem? - zapytał z dezaprobatą
- Głupi jesteś, nie będę się tłuc metrem - puknął go palcem w czoło i zarzucił skórzaną kurtkę, odruchowo stawiając kołnierzyk. Spotkał się z zaciekawionym spojrzeniem lazurowych tęczówek, których właściciela ignorujący słowa bruneta stał oparty o framugę, nie śpiesząc się do ubierania. - Na co czekasz? - zapytał sprawdzając swoje kieszenie.
- Na zachętę? - odpowiedział pytaniem - Skoro mówisz, że nie metrem, to chyba nie zamierzasz iść na piechotę? - burknął nie wysilając się do wysunięcia ambitniejszych wniosków.
- Nie zamierzam jechać do Nary, to znaczy MY nie zamierzamy - powiedział podkreślając odpowiednio słowo, które oznaczało, że blondyn powinien zacząć się szykować - Myślałem raczej o Inuzuce - ponaglił go wzrokiem, na co złotowłosy zareagował dziwnym grymasem i z ociąganiem zabrał się za ubieranie butów.
- Jak nie masz ochoty, to powiedz - westchnął ciemnooki, opierając się o ścianę.
- Po prostu nie chce mi się znosić tych tłumów w tej wielkiej, metalowej puszce, rozumiesz - mruknął gestykulując rękami i patrząc z zaciekawieniem - No wiesz, czuję się jak sardynka - dodał widząc brak reakcji
- Powiedziałem, że nie zamierzam się tłuc metrem - odpowiedział sięgając kurtkę blondyna i wyciągając dłoń
- Nie ta - odpowiedział, łapiąc za rękę i podnosząc się z ziemi, na której jeszcze chwilę temu siedział wiążąc buty - To jak zamierzasz tam dotrzeć? - zapytał odwieszając czarną kurtkę i zarzucając na siebie piaskową wiatrówkę.
- Pójdę po samochód - powiedział łapiąc klucze i wypchnął blondyna za drzwi. Zamknął dom i zszedł z werandy. Przeszli na drugą stronę ulicy by po chwili znaleźć się pod drzwiami posiadłości Uchiha.
- Myślałem, że nie chcesz z nim rozmawiać? - spojrzał ze zdziwieniem na twarz bruneta, który właśnie wciskał dzwonek
- Trochę mi przeszło i nie, nie przeproszę go - odparł wyprzedzając słowa blondyna. Ten tylko westchnął i pokręcił głową, czekając aż właściciel otworzy.
Po chwili dało się słyszeć kroki i drzwi się uchyliły. Osoba, która za nimi stała nie była tą najmilej widzianą, ale jednak wypadało się przywitać, co tez obaj uczynili. Oczywiście na różny sposób. Niebieskooki posłał szeroki uśmiech w stronę Nugato, Uchiha natomiast zaszczycił go bliżej nie znanym grymasem, zawsze coś.
- Jest Itachi? - spojrzał uważnie na szatyna, który przyglądał mu się z lekką obawą.
- Nie zwracaj uwagi na jego szorstki sposób bycia - powiedział przyjaźnie złotowłosy - Da się przyzwyczaić - mruknął z uśmiechem patrząc na bruneta, który okazał zirytowanie - To jest Itachi?
- Tak, pracuje - odpowiedział odsuwając się od drzwi, tym samym dając znać, żeby weszli. Brunet przepuścił w drzwiach blondyna i wszedł za nim zamykając za sobą.
- Poczekaj tu, a ja szybko skoczę do niego
- Sasuke - zatrzymał go, łapiąc za rękaw - Proszę Cię, nie rób awantury - wyszeptał ostatnie słowa, patrząc błagalnie.
- Wezmę tylko kluczyki, mam nadzieje, że mi pożyczy samochód - uśmiechnął się uspokajająco i pocałował go w policzek, kierując się do gabinetu starszego brata
- Coś się stało? - zapytał niebieskooki patrząc na złotookiego, przyglądającego mu się. Ten spuścił nieśmiało wzrok i skierował ich do salonu.
- Czy przeczytaliście już książkę? - zapytał po czym lekko się zarumienił
- Jesteśmy w trakcie - odpowiedział posyłając uśmiech pełen otuchy - Jest dosyć...kontrowersyjna
- Ja...nie prosiłem się o to - mruknął drapiąc się po głowie
- Ależ ja nie potrzebuję wyjaśnień - powiedział szybko - Mnie to nie przeszkadza, jesteś w porządku, Itachi-san Cie lubi, mnie nic do tego - uśmiechnął się - Nie mniej za złe Sasuke, on musi to po prostu przetrawić, to dla niego niecodzienna sytuacja - dodał po chwili obserwując zmiany na twarzy. Z napięcia w ulgę.
- Dzięki - wypuścił głośno powietrze
- Mam tylko jedno pytanie, jeżeli mogę oczywiście? - spojrzał uważnie na kasztanowowłosego, na co ten skinął głową - Czy ty coś do niego czujesz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz