czwartek, 4 czerwca 2009

Epizod 47

W związku z zamknięciem platformy blog.pl na Onecie, przeniesione zostały z niego komentarze i widnieją pod postem jako jeden wpis mojego autorstwa

- Sasuke? No co Ty, nie śpij! - roześmiał się blondyn, słysząc od dłuższego czasu nad uchem, miarowy oddech. Ukłuł go lekko w okolicach żeber i przekręcił się tak, aby obserwować reakcję chłopaka. A ta była niecodzienna. Brunet podskoczył niespodziewanie i pierwsze co zrobił, to zrzucił intruza na ziemię, po czym otworzył oczy. Zrobił małe rozpoznanie w terenie i spojrzał z zastanowieniem na blondyna siedzącego na podłodze. W niebieskich oczach kryło się zdezorientowanie.
- Co Ty robisz? - zapytał ze zdziwieniem spoglądając na chłopaka
- Siedzę - odparł nie fatygując się rozwinąć swojej wypowiedzi
- Dlaczego na podłodze? - podrapał się po głowie, z powrotem opierając ją o wezgłowie.
- Czasami mi się zdarza, chciałem poobserwować Cię z tej perspektywy - mruknął, przenosząc się na klęczki.

- Jesteś stuknięty? - poderwał głowę - To było pytanie retoryczne, wiem, że jesteś - dodał po chwili, złapał za pilota i zmienił kanał.
- To Ty jesteś stuknięty, śniło Ci się coś? - zapytał przechylając głowę i podnosząc się w celu przeniesienia sią na sofę.
- Nie bardzo - spojrzał przelotnie na blondyna - Czemu?
- Bo rzucałeś się w spazmach i krzyczałeś - spojrzał z udawanym zatroskaniem na czarnowłosego, który nie krył tego, że nie wierzy w ani jedno jego słowo.
- Przestań zmyślać - burknął, wstając i kierując się do kuchni
- Ale to najszczersza prawda! - niebieskooki skoczył za nim, uwieszając się jego ramienia - Błagałeś, żeby Ci pomóc i wołałeś mnie! - zaczął gestykulować żwawo, obserwując pojawiającą sie irytację na twarzy bruneta - Jak możesz mi nie wierzyć? Czy związek nie polega na wzajemnym zaufaniu? - zapytał z udawanym rozżaleniem - Powiedz, Sasuke!
- Weź się ogarnij - mruknął zrzucając go z ramienia i wstawiając wodę - Nie ma mowy abym zaufał takiemu idiocie jak Ty - naburmuszył się splatając ręce na piersi
- Ranisz mnie, Sasuke - blondyn wytarł wyimaginowaną łzę - Ale serio nic Ci się nie śniło? - zapytał z powagą, opierając się od niechcenia o stół
- Nie wiem, może, nie pamiętam - odparł bez entuzjazmu - Raczej nie, nie spałem mocno - dodał zalewając wrzątkiem kawę i spojrzał sugestywnie na chłopaka. Złotowłosy przytaknął na proponowaną kawę i usiadł na stole, czekając na napój. Spojrzał na zegar ścienny, wskazujący kilka minut po szesnastej - Nie siadaj na stole, mało masz krzeseł? - powiedział czarnowłosy i spojrzał nieprzychylnie, stawiając kubek obok siedzącego chłopaka.
- Oh przestań, ostatnio nie miałeś z tym problemu - wystawił mu język i wziął kubek w ręce, wąchając opary unoszące się znad cieczy. Mruknął zadowolony i upił łyk, machając nogami obserwował bruneta.
- Co tak patrzysz? - zapytał czarnooki rozglądając się po podłodze - Wylałem? - odstawił kubek i spojrzał w niebieskie, śmiejące się oczy.
- Zrzuciłeś mnie - westchnął odstawiając kawę i wyciągnął rękę do Uchihy. Ten bez oporów podszedł do niego oczekując ciągu dalszego wypowiedzi - Jak Cię obudziłem - kontynuował złotowłosy gdy już miał kochanka w zasięgu rąk. Owinął je delikatnie wokół szyi by za chwilę poczuć jak jego dłonie trzymają go pewnie za biodra.
- I musiałeś się ze mną tak droczyć? Mogłeś od razu powiedzieć - nadął się
- Oj tam, lubię Cię wkurzać - mruknął, niespiesznie całując szyję bruneta
- Nie chciałem Cię zrzucić - chciał utrzymać powagę ale parsknął śmiechem
- Bo nie wiedziałeś, gdybyś był bardziej świadomy i tak byś to zrobił, przyznaj się - mruknął
- Nie wiem czy bym to zrobił, dlaczego miałbym Cię zrzucać? - zapytał zaskoczony, wciąż się śmiejąc
- Ale powiedz sam, gdybyś teraz miał to powtórzyć, co byś zrobił? - zapytał znając odpowiedź
- Zrzuciłbym Cię - wybuchnął śmiechem, nieco krzywiąc się na uderzenie ze strony kochanka - Ała!
- Dupek - skwitował go po czym bez przeszkód wdarł się do wnętrza ust Uchihy. Czarnowłosy nie pozostawał bierny, przyłączając się do zabawy. Przesunął dłonie w górę zatrzymując je na łopatkach chłopaka i zaczął kłaść go na stole, nie przerywając pocałunku. Niebieskooki oplótł go nogami w pasie i zaczął się cicho śmiać - Mówiłeś, żeby nie siadać na stole - parsknął
- Przecież leżysz - odparł wpatrując się w hipnotyzujące tęczówki i przeczesał blond włosy. Po chwili ucałował lekko miękkie wargi, wykrzywione w uśmiechu.
- Ale jesteś napalony - podsumował go
- Trudno nie być - mruknął zjeżdżając na szyję - Przy Tobie - dodał powracając do kontaktu wzrokowego
- Nie chcę być brutalny, ale...- powiedział zagryzając wargi
- Ale co?
- Ale nie mam ochoty - mruknął cicho - Prędzej rozsadzi mi głowę, cała pulsuje - dodał szybko
- Ja też cały pulsuje, no ale mogę zrobić wyjątek i możemy po prostu poleżeć - odparł w zastanowieniu i udając, że rozważa swój pomysł, wyprostował się.
- Chyba nie na stole? - zapytał podnosząc się do siadu
- Jak wolisz, z Tobą wszędzie
- Coś Ty taki wylewny? - zdziwił się Uzumaki zabierając kawę i kierując na górę
- Mam swoje gorsze dni - mruknął wchodząc po schodach
- No tak, Uchiha jeszcze na urlopie? - zapytał kpiąco, patrząc przez ramię i wchodząc do sypialni - Kiedy schowasz swoją marynarkę? - rzucił spojrzenie na przewieszoną przez oparcie fotela, rzecz
- Cholera, zapomniałem - brunet momentalnie stanął i walnął otwartą dłonią w czoło - Mam dla Ciebie prezent! - powiedział, podchodząc do marynarki
- Dla mnie? Z jakiej okazji, nie mam urodzin - powiedział zaskoczony, stawiając kubek na szafkę nocną i odwracając się do bruneta
- Zamknij oczy - powiedział pochylając się nad fotelem i sięgając ręką do kieszeni. Niebieskooki posłusznie wykonał polecenie.
- Chyba nie zamierzasz mi się oświadczyć? Wiesz, że w Japonii...
- Zamknij się - powiedział czarnooki podchodząc do blondyna i obejmując lekko, pocałował w policzek po czym wsunął mu coś w dłonie - Dla Ciebie - uśmiechnął się czekając na poczynania chłopaka. Ten otworzył oczy i zarejestrował, że trzyma w rękach kopertę. Spojrzał niepewnie na partnera i otworzył ją. Zajrzał do środka i znów spojrzał na bruneta. W jego oczach pojawiło się tylko jedno pytanie.
- Skąd? - zapytał wyciągając zawartość
- Magia - szepnął mu do ucha i przytulił się do jego policzka, prowadząc obu na łóżko. Usiedli na nim, a Uchiha milcząc pozwolił blondynowi przeglądać zdjęcia, które dał mu Itachi. Z zapamiętaniem przyglądał się ekspresji na opalonej twarzy by po chwili zaobserwować zaszklone oczy - Co jest? - zapytał głaszcząc go po plecach
- Pierwszy raz ich widzę - powiedział przecierając twarz, by łzy nie pociekły - To naprawdę wiele dla mnie znaczy, dziękuję - powiedział całując lekko usta bruneta, po czym oparł głowę o jego ramię i ponownie zaczął przeglądać fotografie
- Tak więc przestań się mazgaić bo mam małe plany - powiedział stanowczo czarnooki spoglądając z nikłym uśmiechem na blondyna. Ten przetarł jeszcze raz oczy i spojrzał na niego z urazą.
- Wiesz co, ale z Ciebie dupek - mruknął, chowając zdjęcia z powrotem do koperty.
- Wiem - odpowiedział chłopak wstając - Jestem nieczuły i brak mi taktu, mówiłeś mi już kiedyś - dodał ciągnąc za sobą niebieskookiego
- Jakie masz plany? - zapytał idąc posłusznie za kochankiem, po schodach w dół.
- Bo widzisz, z tego wszystkiego nie byliśmy w szkole, trzeba nam teraz się dowiedzieć co mniej więcej było na egzaminach - odpowiedział, zatrzymując się przed drzwiami wyjściowymi i rozglądając za butami
- Masz zamiar jechać do Shikamaru? Wiesz jaki to kawał tłuc się metrem? - zapytał z dezaprobatą
- Głupi jesteś, nie będę się tłuc metrem - puknął go palcem w czoło i zarzucił skórzaną kurtkę, odruchowo stawiając kołnierzyk. Spotkał się z zaciekawionym spojrzeniem lazurowych tęczówek, których właściciela ignorujący słowa bruneta stał oparty o framugę, nie śpiesząc się do ubierania. - Na co czekasz? - zapytał sprawdzając swoje kieszenie.
- Na zachętę? - odpowiedział pytaniem - Skoro mówisz, że nie metrem, to chyba nie zamierzasz iść na piechotę? - burknął nie wysilając się do wysunięcia ambitniejszych wniosków.
- Nie zamierzam jechać do Nary, to znaczy MY nie zamierzamy - powiedział podkreślając odpowiednio słowo, które oznaczało, że blondyn powinien zacząć się szykować - Myślałem raczej o Inuzuce - ponaglił go wzrokiem, na co złotowłosy zareagował dziwnym grymasem i z ociąganiem zabrał się za ubieranie butów.
- Jak nie masz ochoty, to powiedz - westchnął ciemnooki, opierając się o ścianę.
- Po prostu nie chce mi się znosić tych tłumów w tej wielkiej, metalowej puszce, rozumiesz - mruknął gestykulując rękami i patrząc z zaciekawieniem - No wiesz, czuję się jak sardynka - dodał widząc brak reakcji
- Powiedziałem, że nie zamierzam się tłuc metrem - odpowiedział sięgając kurtkę blondyna i wyciągając dłoń
- Nie ta - odpowiedział, łapiąc za rękę i podnosząc się z ziemi, na której jeszcze chwilę temu siedział wiążąc buty - To jak zamierzasz tam dotrzeć? - zapytał odwieszając czarną kurtkę i zarzucając na siebie piaskową wiatrówkę.
- Pójdę po samochód - powiedział łapiąc klucze i wypchnął blondyna za drzwi. Zamknął dom i zszedł z werandy. Przeszli na drugą stronę ulicy by po chwili znaleźć się pod drzwiami posiadłości Uchiha.
- Myślałem, że nie chcesz z nim rozmawiać? - spojrzał ze zdziwieniem na twarz bruneta, który właśnie wciskał dzwonek
- Trochę mi przeszło i nie, nie przeproszę go - odparł wyprzedzając słowa blondyna. Ten tylko westchnął i pokręcił głową, czekając aż właściciel otworzy.
Po chwili dało się słyszeć kroki i drzwi się uchyliły. Osoba, która za nimi stała nie była tą najmilej widzianą, ale jednak wypadało się przywitać, co tez obaj uczynili. Oczywiście na różny sposób. Niebieskooki posłał szeroki uśmiech w stronę Nugato, Uchiha natomiast zaszczycił go bliżej nie znanym grymasem, zawsze coś.
- Jest Itachi? - spojrzał uważnie na szatyna, który przyglądał mu się z lekką obawą.
- Nie zwracaj uwagi na jego szorstki sposób bycia - powiedział przyjaźnie złotowłosy - Da się przyzwyczaić - mruknął z uśmiechem patrząc na bruneta, który okazał zirytowanie - To jest Itachi?
- Tak, pracuje - odpowiedział odsuwając się od drzwi, tym samym dając znać, żeby weszli. Brunet przepuścił w drzwiach blondyna i wszedł za nim zamykając za sobą.
- Poczekaj tu, a ja szybko skoczę do niego
- Sasuke - zatrzymał go, łapiąc za rękaw - Proszę Cię, nie rób awantury - wyszeptał ostatnie słowa, patrząc błagalnie.
- Wezmę tylko kluczyki, mam nadzieje, że mi pożyczy samochód - uśmiechnął się uspokajająco i pocałował go w policzek, kierując się do gabinetu starszego brata
- Coś się stało? - zapytał niebieskooki patrząc na złotookiego, przyglądającego mu się. Ten spuścił nieśmiało wzrok i skierował ich do salonu.
- Czy przeczytaliście już książkę? - zapytał po czym lekko się zarumienił
- Jesteśmy w trakcie - odpowiedział posyłając uśmiech pełen otuchy - Jest dosyć...kontrowersyjna
- Ja...nie prosiłem się o to - mruknął drapiąc się po głowie
- Ależ ja nie potrzebuję wyjaśnień - powiedział szybko - Mnie to nie przeszkadza, jesteś w porządku, Itachi-san Cie lubi, mnie nic do tego - uśmiechnął się - Nie mniej za złe Sasuke, on musi to po prostu przetrawić, to dla niego niecodzienna sytuacja - dodał po chwili obserwując zmiany na twarzy. Z napięcia w ulgę.
- Dzięki - wypuścił głośno powietrze
- Mam tylko jedno pytanie, jeżeli mogę oczywiście? - spojrzał uważnie na kasztanowowłosego, na co ten skinął głową - Czy ty coś do niego czujesz?

3 komentarze:

  1. ~Ewita-san
    4 czerwca 2009 o 20:35
    Przecież na stole się leży a nie siedzi prawda ;D Widzę, że twoja logika jest bardzo zbliżona do mojej :) Świetna notka. Sasuke dalej na urlopie, co? :D Ciekawa jestem kiedy wróci, choć może już nie zamierza ? Pozdrawiam :*

    ~Sanu
    4 czerwca 2009 o 21:03
    Rozwalił mnie ten stół: Przecież leżysz… No tak, cały pan Uchiha:D Już myślałam, że szykuje się powtórka z rozrywki, a tu Uzumaki wykręca się bólem głowy. No tak „migrena to najlepsza broń” hehehe Ja się bardzo cieszę, że wena dopisuje i oby taka była zawsze. To nic, że nic konkretnego się nie dzieje, ja lubię czytać o takich codziennych wydarzeniach w twoim wykonaniu. Chciałaś odrobinę krytyki… Eeee, niestety w tym momencie takowej nie znajduję, w tak dobry nastrój wprowadził mnie ten epizod. Teraz tak mnie naszło, ciekawe, kiedy w końcu Sasuke powie Naru, ze go kocha i w jakich okolicznościach… Czy takich codziennych, czy może jakiś wyjątkowych. No nic, poczekamy, zobaczymy.A właśnie i jeszcze jedno. Ogromnie się cieszę, że tak dużo teraz opisujesz SasuNaru, kiedyś ustepowały dużo miejsca innym parom, a te kilka epizodów to moja jedyna ulubiona parka yaoi z Naruto.Mam nadzieję, że wena cię nie opuści. Pozdrawiam.Upierdliwa w swojej monotematycznej fascynacji SasuNaru – Sanu:P

    ~Cloud
    4 czerwca 2009 o 21:03
    Cudowna nocia, bardzo mi się podobała. Masz dziewczyno talent i to bardzo wielkie. Cieszę się że pisesz opowiadanie SasuNaru. Jesteś wspaniała. Czekam juz na niusa. Pozdereczki :*:*:*:*:*:*

    ~Kashiya-chan
    4 czerwca 2009 o 22:25
    hmm… ostatnie zdanie wydało mi się trochę głupie, ale to pewnie dlatego, że jestem czytelniczką, a nie uczestniczką :po żesz, Narcyz niezła sprawa, ja lubię taki stan. a Ty chcesz jeszcze się z niego uwalniać, no wiesz.hmm… chętnie bym Ci coś wytknęła (zła, zła ja >3), ale widziałam tylko literówki xd no, chyba że ta codzienność rozdziału to wada, bo przyznam, że notka była niecodziennie codzienna. jednak dla mnie spoko, taka odskocznia, jak to wcześniej napisałaś (w pewnym sensie).gr, nie mogę wymyślić nic konstruktywnego… sorki, właśnie skończyłam siedmiogodzinną powtórkę z całego roku matmy i chyba mózg mi się delikatnie zlasował ^^”no nic, pozdrawiam, i żeby wena była z Tobą!ps: mam uwagę (jakoś tak zawsze zapominam jej napisać…) – w opowiadaniach chyba nie pisze się zwrotów do kogoś wielką literą, raczej w listach, opiniach, komentarzach do nieznajomych :]

    ~Ikuko
    5 czerwca 2009 o 09:36
    Kocham Twoją wenę xD Rozdzialik jak zwykle świetny :33 Mam nadzieje, ze natchnienie Cie nie opusci *_*

    ~Yoko-chan
    5 czerwca 2009 o 20:28
    Yataaaaa nowa notka. Moja koleżanka poleciła mi tego bloga i było warto. Co prawda z braku czasu przeczytanie wszystkich notek zajęło mi tydzień ale jestem już na bieżąco i nie moge się doczekać co będzie dalej. Tez prowadze bloga ale mój nie dorasta temu nawet do pięt. Byłabym zaszczycona gdybyś znalazła chwilke i go skomentowała http://orosasu.blog.onet.pl . Życze weny^^

    ~akeluyth
    5 czerwca 2009 o 20:33
    leże i kwiczę xD notka po prostu piękna :) czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ~Kami-sama
    6 czerwca 2009 o 16:01
    Nie wiem czy mogę zaspamować.. xD ale jeśli nie masz nic przeciwko, to dodałam Cię do linków.. http://czy-ta-milosc-jest-mozliwa.blog.onet.pl/ Pozdrawiam xD

    ostrzekunai@buziaczek.pl
    9 czerwca 2009 o 16:57
    ah dziewczyno, to jest, to jest , to jest… niesamowite!! przeczytałam to wszystko w jeden dzień, i gdyby było tego więcej, napewno zawaliłabym noc, nawet do łazienki nie chodząc!! to jest po prostu.. ah, nater słów już nie mam na to… chciałabym tak pisać… więc spróbuje;] założyłam bloga http://sasuke-naruto-yaoi-sasunaru.blog.onet.pl/ –> byłam bym wdzięczna, za komentarzym ze szczerą opinią ^^ całuski :*

    ~Aisza
    9 czerwca 2009 o 22:27
    Nie no jak zwykle cudownie , tylko troche brakuje mi tego zimnego i niezbyt czułego Sasuka ;(

    ~Ayami
    10 czerwca 2009 o 20:10
    aaa pisz już ^ ^ codziennie po kilka razy sprawdzam, czy nic nowego nie dodałaś.. obsesja. :D a notka – jak wszystkie poprzednie – boska. xD

    LoveDensetsu
    11 czerwca 2009 o 13:29
    Yeah! Masz talent do pisania! ^_^ Ja też trochę pisze, ale nie tak dobrze jak ty, gdybyś mogła mi powiedzieć co mam zmienić by moje opowiadania były lepsze to z chęcią wysłucham! Znajdziesz mnaie na Anatawa.xx.pl ~_^

    ~Ruddi_pl
    11 czerwca 2009 o 22:26
    …Przeczytałam wszystko od pierwszego rozdziału i muszę stwierdzić, że masz talent, dziewczyno. Na samym początku widać było, że styl masz jeszcze nie wyrobiony i niektóre twoje opisy i dialogi są naiwne, jednak z czasem twój styl pisania się poprawił. Widać, że się rozwijasz.Nadal jednak zauważyłam błędy interpunkcyjne, a o literówkach nie wspomnę, bo są żadkie i wiadomo, że trudno ich uniknąć. Twoi bohaterowie są realistyczni i normalnie czuję, że mogłabym normalnie spotkać gdzieś na mieście twojego Naruto czy Sasuke. Każdy bohater ma swój niepowtarzalny charakter, co bardzo trudno stworzyć każdemu autorowi. Tobie się udało, choć jest trochę niedociągnięć. Mi osobiście najbardziej przypadł do gustu Kiba. Ten jego gwałtowny charakter i nieprzemyślane działania. I te jego teksty. Można się uśmiać. Twoje opowiadanie również przypadło mi do gustu pod jeszcze jednym względem. Nie jest ono naciągane i pokazujesz bohaterów Anime i Mangi „Naruto” z codziennymi problemami. Za co chylę dzioba. Dlaczego akurat za to? W internecie jest mnóstwo opowiadań na podstawie „Naruto” w naszych realiach, jedank są one naciągane i podkoloryzowane. Np taki ród Ucicha jest najlepszy i wgl i są najlepszymi na świecie wojownikami bez duszy… Normalnie żenada, w szczególności, gdy jest to napisane przez jakąś rozchisteryzowaną nastolatkę z problemami emocjonalnymi i bez wyobraźni. Chociaż oczywiście są wyjątki.Co by tu jeszcze napisać? Hm…Napisałam już w sumie wszystko, co chciałam. I jak widzę, całkiem sporo tego jest xDD. Mam nadzieję, że się nie obrazisz. Również cię ostrzegam, że będę stałym czytelnikiem twojego opowiadania, gdyż naprawdę mnie wciągnęło i mi się spodobało.Pozdrawiam i życzę weny.

    ~Arika-chan
    12 czerwca 2009 o 14:58
    Yaay *__* Jak zwykle pięknie Siruwia-san ! ^__^ Pani to ma talent ^__^ I kocham pani wene xD Hmm ale ciekawa jestem co odpowie Nugato … :) Czekam na new z niecierpliwością!PS Przepraszam, ze komentuje dopiero dzisiaj ale nie miałam neta x((Pozdrawiam serdecznie ;** !

    ~Elbereht
    17 czerwca 2009 o 18:07
    Hmm drzemiący Sasuke jest naprawdę zabawny i to całe ich przekomarzanie się. Dosłownie jak stare dobre małżeństwo. Cieszę się, że Uchiha się cywilizuje na prawdę już najwyższy czas hihi. Sasuke jest człowiekiem bardzo szczegółowym i co tu dużo mówić podoba mi się to. Nie podoba mi się za to moja skleroza bo za Chiny ludowe nie pamiętam kiedy on się kłócił z Itachim rany nie pamiętam żadnej awantury, źle ze mną wiem, ale cóż może w najbliższym czasie mi się przypomni, a może chodziło o ten dzień kiedy poznali Nugato i jedli razem obiad hmm. Tak czy inaczej mam nadzieję, że teraz Sasuke nie będzie wszczynał żadnej awantury i ciekawi mnie odpowiedź Nugato, chociaż podejrzewam, że będzie twierdząca. Coś zawsze się czuje, chociażby niechęć ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. ~Silje~chan
    19 czerwca 2009 o 14:21
    aaaaaaaaaaj! *szaleńczy krzyk*Boże, Boże, Boże! Jak Ty wspaniale piszesz!Normalnie… Zadziwiasz mnie za każdym razem.Cóż, Twojego bloga odkryłam niedawno, ale tak mnie wciągnęło Twoje opowiadanie, że już od 2 dni siedzę przy komputerze, nie robiąc nic innego, jak właśnie czytając Twoje cudowne dzieło.Tak, tak, bez żadnych przeszkód można tak nazwać to, co tutaj tworzysz.Jesteś tą nieliczną osobą, która już po pierwszych trzech notkach skradła mi serce. Twój sposób i styl pisania – uwielbiam go!Może sobie pomyślisz, że jestem jakąś napaloną małolatą lub, że próbuję Ci się podlizać – oj nie, nic z tych rzeczy.Naprawdę uważam, że piszesz wspaniale, Twoje notki zawierają w sobie to ‚coś’, co sprawia, że nie można oderwać od nich oczu i zainteresowania. Humor połączony z codziennymi problemami i ogólnym życiem wielu ludzi na całym świecie.Naprawdę, jestem pełna uznania i podziwu dla Ciebie.Sposób, w jaki burzysz i na nowo układasz życie Naruto i Sasuke, słowa, które padają z ich ust, zresztą nie tylko z ich, to wszystko jest naprawdę precyzyjne.Cenię też w Tobie to, że nie połączyłaś ich ze sobą już w czwartej czy piątej notce, tak jak to przeważnie bywa. Nie piszę tego, aby obrazić innych blogowiczów, po prostu zdarzają się w większości takie historie.Ta płynność zdarzeń i słów, oczarowała mnie i szczerze mogę przyznać, że niejako zakochałam się w tym Twoim opowiadaniu. Oj, chyba się rozpisałam *drapie się po główce z zakłopotaniem*No ale mam nadzieję, że nie będziesz miała mi tego za złe, po prostu krócej nie dało się opisać tego, jak bardzo Twoja twórczość na mnie wpłynęła ^^Teraz mogę jedynie kierować do Ciebie z prośbą, abyś, jeśli oczywiście możesz, poinformowała mnie o nowej notce. Mój numer gadu to 742933 – będę czekać, może się odezwiesz. ;)A i jeszcze jedno, dodam Cię u siebie do linków, dobrze? Mam nadzieję, że się nie obrazisz, a jakby co, to mój adres bloga: http://my-little-decoy.blog.onet.plSerdecznie Cię pozdrawiam i choćbyś mnie nawet nie poinformowała, ja i tak będę tu wchodzić z nadzieją na coś nowego. ;) ;*

    ~sniezynka
    19 czerwca 2009 o 21:02
    no skoro tak pięknie prosisz to się ujawniam ;) od dłuższego czasu chłonę twoją twórczość i coraz bardziej mi się podoba…oby tak dalej. czekam na jeszcze pozdro ;)

    OdpowiedzUsuń