poniedziałek, 27 grudnia 2010

Epizod 46

- Już myślałem, że stamtąd nie wyjdziesz - czarnowłosy spojrzał na kochanka, który pojawił się w poczekalni z opatrunkiem na głowie.
- No sporo czasu im to zajęło - westchnął podchodząc do chłopaka - Idziemy? - zapytał stając koło siedzącego bruneta.
- Tak, jasne. I co powiedział? Coś poważnego? - zapytał kierując się z chłopakiem do wyjścia
- Nie, ale powiedział, że mogą wystąpić zawroty głowy - mruknął, a czarnowłosy spojrzał na niego zaniepokojony - Nic poważnego, stwierdził, że to częste przy urazach głowy. Na szczęście żadnego wstrząśnienia - wytłumaczył i zatrzymał się nagle
- Hmm? - zapytał, stając kilka kroków przed nim i odwracając się.


- Tak sobie myślę, może odwiedzilibyśmy Sakurę? - zapytał przygryzając wargę i patrząc z nadzieją w czarne oczy. Brunet wyraźnie wykazywał brak ochoty. Mimo wszystko kiwnął głową zgadzając się. - Świetnie! - ucieszył się niebieskooki z trudem powstrzymując się przed objęciem chłopaka. Odchrząknął tylko i uśmiechnął się lekko, drapiąc w tył głowy. - Leży na trzecim piętrze
- Chyba nie będziemy tam długo? - zapytał, schował ręce w kieszenie i ruszył równając się z blondynem.
- Chwilę pogadamy i pójdziemy, czemu pytasz? - spojrzał na niego, machając wesoło ręką z jakąś kartką.
- Tak tylko, głodny jestem, nie jadłem śniadania. Co to? - zapytał, dopiero zauważając papier powiewający w jego dłoni.
- Zrobię Ci coś jak wrócimy do domu. A to - podniósł rękę w górę - Recepta na jakąś maść przyspieszającą gojenie - mruknął wciskając przycisk w windzie, w której byli sami. Niebieskooki uśmiechnął się lubieżnie i uwiesił się kochankowi na szyję.
- Co robisz? Jak ktoś wsiądzie? - zapytał sprawdzając, na którym są piętrze i ściągając jego ręce ze swojej szyi. Odsuwając trochę.
- Oh, w karetce Ci publiczność nie przeszkadzała - burknął, wydymając wargi
- W karetce była tylko jedna osoba, do tego gość wydawał się w porządku, a w szpitalu jest więcej ludzi. Poza tym, to jest szpital, to nieodpowiednie...miejsce - dodał puszczając jego ręce i stając na dystans
- No wiesz - burknął - to może malutki całusek? - zapytał z maślanymi oczami - Taki niewinny, drugie piętro, nikt nie wsiadł - zamruczał znów zbliżając się. Czarnowłosy spojrzał na niego niepewnie decydując się na szybkiego buziaka, po którym blondyn cofnął się. A raczej chciał to zrobić ale nie pozwoliła mu na to dłoń Uchihy, która spoczęła na jego karku, mocno go do siebie przyciskając. Niebieskooki jęknął prosto w usta, które wraz z językiem penetrowały jego własne. Zarzucił mu z powrotem ręce na szyję, przysuwając się bardziej do ciepłego ciała. Po chwili winda stanęła i drzwi się otworzyły, ukazując kilka osób czekających przed nią.
Starsza kobieta na wózku, którą najwyraźniej prowadziła córka i dwie dziewczyny, w wieku około piętnastu lat. Odskoczyli od siebie momentalnie przy czym Naruto upuścił kartkę. Uchiha pospiesznie opuścił windę próbując wzrokiem przyspieszyć ruchy blondyna, który mimo czerwonej twarzy zaczął chichotać. W końcu złapał nieszczęsną receptę i wyprostował się patrząc na ludzi. Wyszedł z windy mijając oburzoną staruszkę i rozchichotane nastolatki.
- Miłego dnia - mruknął spuszczając wzrok i zagryzając wargę aby się nie roześmiać. W porównaniu z brunetem, który czekał na niego blady jak ściana z bardzo lekkimi wypiekami na policzkach. Winda zamknęła się, a niebieskooki parsknął niepohamowanym śmiechem. Aż musiał usiąść. Podparł się o ścianę kierując na krzesło. Usiadł próbując się uspokoić.
- Tak Cię to bawi? - warknął na niego brunet i podszedł dwa kroki
- Yhym - wysapał tylko złotowłosy, biorąc głębokie wdechy.
- To niech przestanie, mi wcale do śmiechu nie jest. Co oni sobie o nas pomyśleli? - zapytał unosząc ręce do nieba i łapiąc się jedną z głowę.
- Niech pomyślę...staruszka na pewno pomyślała, że to obrzydliwe - powiedział śmiejąc się nadal - A te dwie, że to słodkie. Niestety co przyszło do głowy tej kobiecie, to nie mam pojęcia. Nie zdążyłem się zagłębić...w jej umysł - parsknął na nowo, popatrując na nieciekawą miną bruneta - Oj daj spokój!
- Co daj spokój, taka kompromitacja - mruknął dreptając w małym kółeczku
- Słu..ucham? - zapytał, momentalnie tłumiąc śmiech - Mógłbyś to powtórzyć? - zapytał z powaga, patrząc na niego z determinacją
- Co? - burknął urażony
- Czy dobrze zrozumiałem? Skompromitowałeś się? - aż podniósł się z krzesła stając przed nim z zaciętym wyrazem twarzy.
- A Ty nie? Wszyscy nas widzieli! - odciął się, również wstając
- Yy...Nie - powiedział stanowczo - To tylko kilka osób, których więcej nie zobaczę!
- Skąd możesz o tym wiedzieć!
- Nawet jeśli, to co? - zapytał lustrując go wzrokiem
- Wstyd przecież, jak potem spojrzeć im w oczy? - zapytał próbując wyjść na swoje
- Czyli obchodzi Cię bardziej zdanie jakieś staruszki i małolaty, niż to, że w tym momencie sprawiłeś mi cholerną przykrość? - zapytał wściekle
- Nie..to znaczy...
- I już nawet nie muszę Ci przypominać, że to TY doprowadziłeś do tej sytuacji, a nie ja!
- Przecież, nie mówię, że Ty - mruknął zgaszony
- Ale to ja się czuję zraniony, dowiadując się od swojego chłopaka o tym, że przynoszę mu wstyd! - już nawet nie zauważył, że zaczął podnosić z tego wszystkiego, głos. Rozejrzał się na boki, wyłapując spojrzenia kilku pacjentów i personelu. Spojrzał z powrotem na czarnowłosego i zrobił poważną miną - Porozmawiamy w domu, nie chcę Ci przynieść więcej wstydu - powiedział zduszonym głosem i odwrócił się na pięcie, kierując w stronę sali gdzie leżała Haruno.
Zrobił krok i poczuł silny ucisk na nadgarstku, a po chwili szarpnięcie zmuszające go do odwrócenia się. Nie zdążył tego zrobić, a kolejne pociągnięcie sprawiło, że znalazł się w stanowczym objęciu. Sekundę później gorące usta wprawiły go w osłupienie na dobrych kilka chwil. Zamrugał oczami gdy Uchiha się od niego odsunął, nie wypuszczając go z objęć.
- A teraz? Nadal sądzisz, że przynosisz mi wstyd? - wyszeptał mu do ucha lekko zawiedzionym głosem
- Nnie...tylko to...Twoje wcześniejsze słowa, no poczułem się źle - także wyszeptał, odsuwając się na długość przedramienia.
- Przepraszam, nie chciałem żeby to tak zabrzmiało - mruknął i rozejrzał się dookoła - Idziemy? - zapytał wystawiając rękę i prostując się. Blondyn z lekkim wahaniem złapał jego dłoń i wysunął się na prowadzenie. Uchiha dumnie uniósł głowę i zmroził wzrokiem każdą, nieprzychylnie patrzącą na nich, osobę.
- Nie poznaję Cię, Sasuke - niebieskooki uśmiechnął się lekko zbity z tropu i spojrzał nieśmiało na niego. Brunet tylko uśmiechnął się lubieżnie i zrównał się bardziej z chłopakiem, obejmując go ramieniem
- Ja też siebie nie poznaję, usuratonkachi.
- Mam nadzieje, że potem nie będziesz mi w domu wyrzucał, że zrobiliśmy małe przedstawienie znudzonym pacjentom? - zapytał z ironią, zaglądając do sali
- Nie martw się o to - ścisnął jego ramię, całując w policzek i przepuszczając pierwszego w drzwiach
- Cześć, Sakura - uśmiechnął się wesoło do dziewczyny, która nie kryła zdziwienia, a po pojawieniu się za nim Uchihy, wzrosło jeszcze bardziej.
- Naruto? Sa...co wy tutaj robicie? - spojrzała niepewnie na bruneta, po chwili przenosząc wzrok na blondyna.
- Uzumaki miał mały wypadek, a potem zdesperowany błagał mnie bym mu pomógł dowlec się do szpitala. Oczywiście nie mogłem odmówić rannemu, chociaż przyznam, że zrobiłem to z niechęcią - mruknął bezinteresownie czarnooki - Potem w ramach rewanżu namówiłem go na odwiedziny u Ciebie, nie wykazywał entuzjazmu ale musiał mi się odwdzięczyć, więc z niechęcią dołączył - dodał po chwili patrząc na blondyna z wrednym uśmiechem
- Czego łżesz?! - złotowłosy posłał mu kuksańca gdzieś pod żebra, na co ten się lekko skrzywił nie okazując jednak większego bólu - Dupek - wytknął mu język, a w odpowiedzi dostał kpiąco wygięte usta i dumnie wyprężoną klatkę piersiową. Sakura patrzyła na nich zdezorientowana, w końcu zatrzymując wzrok na Naruto.
- Uchiha próbuje Ci powiedzieć, że miło Cię widzieć po tak długim czasie - uśmiechnął się i podszedł do łóżka siadając na krześle - Poza tym wszystko co powiedział to bzdura, oprócz tego, ze miałem mały wypadek, ale wszystko jest świetnie i na miejscu. Co u Ciebie? - zmienił szybko temat, a czarnowłosy za przykładem przysiadł koło niego.
- Lepiej, niedługo wychodzę ze szpitala - powiedziała uśmiechając się szeroko
- Super! To ile tu jeszcze będziesz leżeć? - zapytał odwzajemniając uśmiech
- Około miesiąca - powiedziała
- Uuu...długo jeszcze, ale jak trzeba
- No, wystąpiła anemia i muszę wzmocnić organizm - powiedziała splatając dłonie - Kroplówki i te sprawy, ale szybko minie, a jak w szkole?
- Uzumaki ostatnio zakumplował się z pechem i nieczęsto tam trafia - wtrącił czarnowłosy
- Ta i kto to mówi? Ten, który jest tam nie częściej niż ja - odburknął wydymając wargi i odwracając wzrok
- Co? Już? Obraziłeś się? - zaśmiał się brunet
- Wredny jesteś i tyle - mruknął - Ale wracając do tematu to ostatnio był mój pierwszy mecz - wyszczerzył się i z dumą wyprostował
- Serio? I jak wam poszło? - zapytała
- Wygraliśmy ale kto wie gdyby mnie nie było...
- To nikt by nie zauważył - wszedł mu w słowo czarnooki - Mówiąc szczerze, to faktycznie gdyby nie ten młotek, to zapewne przejrzeli by naszą strategię. Nowa osoba w drużynie słusznie ich zmyliła
- W tym roku chyba będziecie musieli ciężko ćwiczyć, teraz możecie brać udział w tokijskim turnieju juniorów. To wasz pierwszy rok - powiedziała uśmiechając się - Cieszę się, że tak dobrze zaczęliście
- Zdecydowanie będzie trudno, ale mamy teraz jego - brunet wskazał głową blondyna - Niestety nie możemy polegać tylko na nim, a ostatnio często opuszczamy treningi...- Uzumaki z uśmiechem przysłuchiwał się konwersacji. Był zadowolony z tego, że czarnooki tak się otworzył na innych i swobodnie rozmawia z przyjaciółmi. Jeszcze niedawno siedziałby sztywno na krześle, wpatrując się uparcie w okno. Potarł dłońmi o uda, zastanawiając się nad tym czy miałby coś przeciwko, gdyby złapał go w tej sytuacji za rękę. Wolał jednak nie nadużywać jego chwilowego związkowego "ekshibicjonizmu". Powstrzymał się splatając swoje palce na kartce papieru. Spojrzał jeszcze na bruneta nie kryjąc tego, jak był szczęśliwy.
Po około pół godzinie, opuścili szpital kierując się na dworzec. Nie minęło wiele czasu jak dotarli do domu. Uzumaki odetchnął głęboko i przeciągnął się ziewając. Poszedł do kuchni z uśmiechem na ustach i rozpoczął przygotowania posiłku, który obiecał brunetowi. Sam Uchiha poszedł za nim biorąc się za robienie kawy.
- Co byś zjadł? - zapytał blondyn, zaglądając do lodówki i przeglądając z zamyśleniem jej zawartość.
- Jakieś sushi może - mruknął wstawiając czajnik i odwracając się w stronę niebieskookiego.
- Nie mamy ryb - westchnął
- Prawdziwi z nas Japończycy - zironizował brunet - A co mamy?
- Kurczaka - powiedział chłopak i wyszczerzył się
- No to jest w czym wybierać - odwzajemnił uśmiech i odwrócił się zalewając wrzątkiem kubki z kawą - Nie wiem, wymyśl coś i jak możesz to podaj mi mleko - odwrócił się wyciągając rękę i odbierając od blondyna karton mleka
- Zrobię smażone skrzydełka w sosie sojowym, pasuje? - zapytał wyciągając kurczaka by wziąć się do roboty. Uchiha podszedł do niego, całując go w policzek postawił kubki na stole.
- Zjem wszystko co ugotują Twoje ręce - uśmiechnął się siadając na krzesło
- Muszę spytać, kim jesteś i co zrobiłeś z Sasuke? - zaśmiał się dzieląc mięso
- Wysłałem go na urlop, teraz jesteśmy tylko Ty i ja - uśmiechnął się kpiąco - Mam nadzieje, że nie będzie mi miał tego za złe - burknął ironicznie pod nosem
- Myślę, że jak posprzątasz dom to przymknie na to oko - zerknął przez ramię na bruneta lecz zaraz powrócił do gotowania
- To była jakaś aluzja?
- Wiem, że jesteś głodny ale przydałoby się posprzątać, po śniadaniu pewnie nie będzie Ci się chciało - mruknął nie przerywając przyrządzać mięsa
- Po pierwsze po obiedzie, a nie po śniadaniu, po drugie to dlaczego MI się nie będzie chciało? - zapytał z uniesioną brwią
- A skąd ja mam wiedzieć dlaczego Tobie się nie będzie chciało? - wzruszył ramionami - Może dlatego, że po jedzeniu wolałbyś się zrelaksować? - zapytał sam siebie
- Nie, nie, ja się pytam dlaczego MI, a nie NAM?
- Głupi czy tylko udajesz? No tak, zapomniałem, że Sasuke ma urlop - powiedział z nożem przy ustach udając zastanowienie - Więc odpowiedź jest bardzo prosta: JA gotuję, TY sprzątasz - wyznaczył nożem - I nie przyjmuję zażaleń - dodał widząc, że brunet ma coś do powiedzenia - Poza tym, nie mogę się przecież przemęczać, zapomniałeś? Mogę mieć zawroty - wskazał na swoją głowę. Chłopak tylko burknął i ewakuował się z kuchni by pójść za radą blondyna.
***

- Uchiha! Obiad! - krzyknął niebieskooki, nucąc pod nosem w rytm melodii wydobywającej się z radia - Uchiha!
- Jestem przecież - powiedział biorąc głęboki oddech przez nos i zachwycając się zapachem  - Mmm - zamruczał i zgarnął w ramiona przechodzącego blondyna z półmiskiem. Złożył pocałunek na karku i ułożył brodę na ramieniu, powoli podchodząc razem z nim do stołu i odstawiając naczynie. Złotowłosy odwrócił się szybko w ramionach bruneta i owinął ręce wokół jego szyi
- Posprzątałeś? - zamruczał wtulając nos w zagłębienie między szyją, a obojczykiem.
- Tak
- A co tak długo robiłeś na górze? - potarł nosem o ciepłą, bladą skórę i spojrzał w górę z delikatnym uśmiechem. Palcami dłoni podrapał go lekko po karku. Czarnooki skierował swój wzrok na niebieskie tęczówki
- Czytałem - odpowiedział całując blondyna w skroń, który tylko zamruczał i odsunął się wskazując ruchem głowy, że czas siadać do stołu.
- I jakie wrażenia? - zapytał niebieskooki
- Pyszne
- Nie o to pytałem, ale dziękuję - uśmiechnął się szczerze - Chodziło mi o książkę, czego nowego się dowiedziałeś? - zapytał przeżuwając kurczaka. Smoliste oczy spojrzały na niego z zastanowieniem
- Właściwie jest to trochę dziwnie napisane, nie wiem czy dlatego żeby wzbudzić kontrowersje czy dlatego, że najpierw ten cały Nugato go zaintrygował, a dopiero potem zaczął go poznawać?
- To znaczy?
- Czytałeś początek, składa się na niego opis ich pierwszego spotkania i kilku kolejnych i co się działo w czasie ich spotkań - powiedział rzeczowo, krzywiąc się jednak nieznacznie. Fakt, że czyta o zbliżeniach swojego brata był dla niego czymś dziwnym. Starał sobie jednak tego nie wyobrażać
- No tak, pamiętam, nie ma w tym nic dziwnego - spojrzał z uwagą na chłopaka i wziął to ust porcję ryżu.
- No w tym nie, nie wspomnę, że cała ta książka to jedno wielkie dziwactwo, ale chodzi mi o dalszą część, do której nie dotarłeś, jeszcze - wypowiedział z naciskiem ostatnie słowo
- Rozumiem, ze już znalazłeś mi zajęcie - uśmiechnął się na co brunet pokiwał głową
- Wracając, to co przeczytałeś było dopiero prologiem - powiedział - Przeczytałem rozdział i chyba zacząłem widzieć to wszystko w innym świetle - westchnął odkładając pałeczki
- W jakim? - spojrzał wyczekująco
- Wygląda na to, że nie ten chłopak nie jest tylko pierwszą lepszą inspiracją
- To chyba oczywiste - powiedział blondyn wstając od stołu i zbierając naczynia - Nie zamieszkał by z facetem zwanym "inspiracją"
- Chodzi mi o to, że to nie był jego jakiś kaprys - westchnął - Nie napisał tej książki tylko z powodu tego chłopaka, musiało na to wpłynąć coś jeszcze - wstał od stołu i łapiąc blondyna za rękę, skierował się do salonu. Usiadł na kanapie przyciągając do siebie chłopaka.
- Co takiego?
- Nie jestem pewien, ale myślę, że bardziej chodzi tu o przekaz jaki niesie ta książka niż o samego Nugato - powiedział patrząc przed siebie - Tak naprawdę to on jest tylko jednym z wielu

1 komentarz:

  1. No musze! Sasuke taki rozmowny w konwersacji z Sakurą? I do tego łgał jak z nut? No nie wierzę! ^^
    A do tego nie bał się pocałować Naru w szpitalu i w windzie... choć trochę się zaplątał z tą kompromitacja, ale jednak :]
    Mega rozdział - Sasuke Uchiha Zimny Drań - romantykiem i ekshibicjonistą związkowym? Oj umiesz zaskakiwać, Siruwio, oj umiesz :*
    Świetnie, bosko, genialnie itd itp :d
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń