sobota, 20 czerwca 2009

Epizod 48

W związku z zamknięciem platformy blog.pl na Onecie, przeniesione zostały z niego komentarze i widnieją pod postem jako jeden wpis mojego autorstwa

Po gabinecie rozniosło się niezbyt głośnie pukanie. Jednak wystarczające, aby oderwać długowłosego bruneta od pracy. Podniósł się z krzesła i podszedł powoli do drzwi łapiąc za klamkę. 
- Przecież wiesz, że nie musisz pukać - mruknął z uśmiechem, nie odrywając wzroku od kartki papieru, którą trzymał w ręku. Odwracając się, ruszył z powrotem w stronę biurka. 
- Myślałem, że nie lubisz jak ci się przeszkadza w pracy - mruknął młodszy z braci, niepewnie wchodząc do pokoju i zamykając za sobą drzwi. Momentalnie starszy Uchiha zatrzymał się i odwrócił w stronę przybysza. Na jego twarzy malowało się głębokie zdziwienie. Był on najmniej spodziewaną osobą w tym momencie. 

- Co tu robisz? - zapytał odkładając papier na biurko i spoglądając wyczekująco na gościa. Był pewien, że Sasuke przez najbliższy czas się nie zjawi. Po tym co się stało, wydawało mu się, że już się do niego nie odezwie. Nie licząc tego, że zapewne po przeczytaniu książki, przyjdzie i rzuci mu nią w twarz. 
 - Potrzebuję samochodu i przyszedłem się zapytać czy pożyczysz mi kluczyki - powiedział bez ogródek i z rękami w kieszeniach, oparł się o drzwi. 
- Nie musisz pytać, leżą tam gdzie zawsze - odparł wgapiając się w biurko. 
- Dzięki - rzucił tylko młodszy z braci i nacisnął na klamkę. 
- Sasuke? Możemy porozmawiać? - długowłosy podszedł do niego szybko, zatrzymując ręką i patrząc intensywnie. 
 - Nie wydaje mi się, żeby to była odpowiednia chwila - rzekł odwracając głowę - Ja jeszcze nie chcę o tym mówić, to za szybko, zrozum - powiedział spoglądając na jego rękę, z niemą prośbą o jej zabranie.
 - Ach tak, nie ma sprawy - pisarz momentalnie cofnął dłoń prowadząc ją do swojego karku i pocierając go niezgrabnie - Rozumiem - uśmiechnął się oszczędnie i skierował się z powrotem do biurka. 
- Itachi? Mogę zadać ci pytanie? - zapytał chwile wahając się, ale zdecydował odwrócić się w jego stronę. Brat skierował na niego wzrok i nie do końca pewien, kiwnął głową, powalając młodszemu kontynuować - Bo widzisz ja czytałem twoją książkę. Chcę żebyś odpowiedział szczerze, czy naprawdę napisałeś ją z jego powodu? - zapytał zaciskając dłonie w kieszeniach, wyczekując odpowiedzi. Itachi westchnął, odwracając się przodem do brata. 
- Nigdy nie powiedziałem, że napisałem ją z jego powodu - odparł wzdychając głośno i opierając się o krzesło - On był moim natchnieniem, na podstawie jego przeżyć postanowiłem ją napisać ale nie jest powodem, powodem są ludzie - dodał patrząc w czarne oczy - Chcę im ukazać prawdziwy świat, który nie zawsze jest taki kolorowy jak nam się wydaje, pokazać cierpienie i wyrzeczenia ludzi walczących ze stereotypami, z przeciwnościami losu i z dyskryminacją. To nie jest takie sobie moje widzi mi się, Sasuke - spojrzał ostro w oczy brata - Nie napisałem tej książki żeby zrobić ci na złość, a już na pewno nie po to aby wystawić cię na pośmiewisko - jego spojrzenie złagodniało.  
- Więc on naprawdę jest dla ciebie tylko jednym z wielu? - zapytał, chcąc potwierdzić swoje przypuszczenia. 
- Owszem, jest jedną z wielu osób, która musiała żyć w tym całym syfie, który chciałem pokazać ludziom, ale dla mnie jest kimś więcej - powiedział posyłając mu uśmiech pełen ciepła i jakiejś takiej nostalgii. 
- Kim?  
- Kimś kogo pokochałem - odparł siadając na krześle - Czy jest coś, o co chciałbyś jeszcze zapytać? - spojrzał wyczekująco, a w odpowiedzi dostał tylko krótkie "nie". Po chwili został w pokoju zupełnie sam.
***

Niebieskooki stał w oczekiwaniu na odpowiedź. Zastanawiał się czy takie pytanie nie jest zbyt bezpośrednie i czy w ogóle ma prawo, by o to pytać. Nie chciał być wścibski, chciał tylko lepiej zrozumieć całą sytuację. Wpatrywał się więc w złotookiego, który wyraźnie uciekał wzrokiem.
- Nie musisz odpowiadać, nie chciałem być wścibski - uśmiechnął się pokrzepiająco.
- Nie, to nie to, tylko...- westchnął wyłamując sobie palce i patrząc zagubionym wzrokiem w podłogę - Tylko ja sam nie wiem...czy coś do niego czuję - wypuścił głośno powietrze i schował twarz w dłoniach.
Wyglądał na strasznie zagubionego w tym wszystkim. Blondyn westchnął i usiadł koło niego, klepiąc lekko po plecach by dodać mu otuchy
- Nie martw się tym tak bardzo - uśmiechnął się delikatnie - Wiem ile przeszedłeś i musiało być ci ciężko, wiem też jak trudno jest znów zacząć ufać ludziom - dodał patrząc na niego ciepło.
- Chodzi o to, że to wszystko stało się tak nagle, he he...- zaśmiał się podnosząc głowę - Może brzmieć dziwnie, że minione dwa lata nazywam "nagłym" zwrotem akcji, ale nie spodziewałem się, że to się tak potoczy. Na początku traktowałem go jak każdego innego klienta, tyle, że w porównaniu do innych...jego interesowały moje uczucia. No, a później jakoś potoczyło się tak, że większość naszych spotkań zaczynała i kończyła się na rozmowie - uśmiechnął się i odchylił na oparcie - Tylko na rozmowie, co w jakiś sposób mnie uszczęśliwiało. Mój tydzień polegał na tym aby zrobić to co należy do moich obowiązków, aby dni minęły jak najszybciej i znów przyszła sobota - chłopak założył ręce za głowę i spojrzał w sufit - Wtedy przychodził on i tylko to mnie interesowało. Uczucie, że komuś na tobie zależy... nie wiedziałem, że może być takie miłe. Najgorsze było to, że był jednym z tych ludzi, którzy mi płacą i pomimo tego, że większość naszych spotkań obywała się bez seksu, dalej czułem się jak dziwka, bo nadal dawał mi pieniądze - spojrzał na siedzącego obok blondyna. - Dlatego też nigdy nie pomyślałem, że w tej chwili będą robił to co robię teraz. Nigdy nawet o tym nie marzyłem. Naprawdę jestem wdzięczny mu za to, że wyciągnął mnie z tego bagna, które nazywałem życiem, ale wiem, że taki ktoś jak ja nie jest w stanie zapewnić mu tego na co zasługuje - wypuścił powietrze, spuszczając głowę w dół. - Dlatego nie powinienem się przywiązywać do tego życia, nie mam prawa stawać między nim, a jego bratem...Nie ja - zakończył, wstając z sofy i kierując się na piętro
- Myślę, że Itachi jest teraz bardzo szczęśliwy - Naruto oparł się o oparcie z delikatnym uśmiechem
- Skąd wiesz? - zapytał Nugato zatrzymując się
- Bo ma kogoś takiego jak ty - na twarz złotookiego wpłynął niepewny uśmiech i znów skierował się w stronę pietra. Odwracając się natrafił jednak na przeszkodę, w postaci młodszego Uchihy.
- Przepraszam - niemal wyszeptał i spuścił głowę, kłaniając się lekko i wymijając go, wbiegł szybko po schodach.
- A ty co taki rozanielony? - zapytał czarnowłosy stając w wejściu do salonu i machając kluczykami w górze.
- Cieszę się, że cię widzę - zamruczał podchodząc do bruneta i całując w szyję. Ten objął go lekko ręką, kierując się w stronę drzwi.
- Ta jaaasne - mruknął niezbyt usatysfakcjonowany odpowiedzią i przepuszczając blondyna w drzwiach, wyszedł z posiadłości Uchihów.

***

- Sasuke! Ty chcesz mnie wyprowadzić z równowagi, prawda? Już jeden wypadek miałem dzisiaj, zwolnij do cholery! Nie mam zamiaru drugi raz odwiedzać szpitala! - awanturował się niebieskooki, prawie wbity w siedzenie pasażera.
- Czy ty nie przesadzasz aby? - zapytał całkiem spokojnie czarnowłosy, u którego na liczniku wskaźnik zatrzymał się przy liczbie 110 km/h. Spojrzał kątem oka na na zezłoszczoną twarz niebieskookiego i westchnął. Zmienił bieg zwalniając do 80 km/h - Może być? - zapytał uśmiechając się i głaszcząc blondyna po udzie. Ten kiwnął głową i rozluźnił się, czując bardziej bezpiecznie.
- Rozmawiałem z Kyoushim - westchnął niebieskooki, a na jego twarz wpłynął uśmiech. Złapał lekko dłoń bruneta, spoczywającą na jego nodze i splótł z nią palce. Spojrzał uważnie na profil kochanka. Przez bladą twarz przebiegło zainteresowanie tematem, ale starał się tego nie okazywać. Złotowłosy wiedząc, że czarnooki nie pociągnie go za język, kontynuował - Myślę, że będą naprawdę szczęśliwi - dokończył, uśmiechając się szeroko. Brunet zabrał dłoń i położył na kierownicy, prychając pod nosem. - I znowu to robisz - burknął Uzumaki, opierając głowę na dłoni.
- Co robię? - zapytał, zatrzymując się na światłach i patrząc na blondyna.
- Prychasz na wszystko co jest związane ze związkiem twojego brata? - bardziej stwierdził
- Znowu chcesz się o to kłócić? - zapytał zirytowany i ruszył gwałtownie.
- Zacznij reagować dojrzale, to nie będziemy się o to kłócić - warknął złoszcząc się o ponowne przyspieszenie - Możesz zwolnić?
- Nie - burknął, skręcając w prawo i podjeżdżając pod niewielki, zadbany domek. Wyjął kluczyki ze stacyjki i odpiął pasy, chcąc wysiąść z samochodu. Ręka blondyna jednak mu na to nie pozwoliła - No co? - spojrzał na Uzumakiego, na powrót siadając.
- Może skończymy rozmowę, co? - powiedział bardziej rozkazując, niż prosząc. Brunet przewrócił oczami i zamknął drzwi
- Wydaje mi się, że nie rozwinęliśmy żadnego tematu - odparł zjeżdżając nieco w siedzeniu i zakładając ręce na piersi.
- To źle ci się wydaje...Nie uważasz, że powinieneś w końcu zacząć poważnie traktować wybór Twojego brata? - zapytał odwracając się bardziej w jego stronę
- A co? Uważasz, że nie traktuję tego poważnie? - warknął patrząc na niebieskookiego - Po prostu to wydaje mi się absurdalne! Dlaczego nie mógł zostać przy tych cholernych kryminałach?! Zachciało mu się zmieniać świat, też mi coś - syknął, uderzając dłonią o deskę rozdzielczą
- Widzisz, nie każdego interesuje tylko własny tyłek - burknął odwracając głowę
- A-acha, nie no skoro tak myślisz, to ok - powiedział przywołując na twarz beznamiętny wyraz. Pochylił się w jego stronę i przekładając przez niego rękę, otworzył drzwi. - Wysiadaj - rzekł spokojnie, a blondyn spojrzał na niego zaskoczony.- Chyba żartujesz? - jego zdziwienie wzrosło i teraz spoglądał na niego jakby zobaczył kosmitę
- A czy tak wyglądam? - spojrzał niesamowicie chłodno w szeroko otwarte oczy
- Nie mam przy sobie dokumentów, jak niby mam wrócić do domu? - zapytał z niedowierzaniem
- Nie interesuje mnie to, wysiadaj - brunet był nieustępliwy. Wiedział, że to szczyt chamstwa i zapewne Naruto się do niego nie odezwie, ale chciał mu pokazać w czynach to, co sądzi o nim blondyn.
Niebieskie oczy spojrzały na niego pełnie żalu i rozczarowania. Odpiął pasy i zawahał się jeszcze przez chwilę, po czym wysiadł z samochodu.
- Jesteś największym dupkiem jakiego znam - syknął, pochylając się jeszcze i zaglądając do środka. - Nie wiem, skąd weźmiesz materiały - westchnął i już chciał się wyprostować. - Acha, jeszcze jedno, śpisz na kanapie - powiedział nim zamknął drzwi i ruszył w stronę posiadłości, klnąc pod nosem.

4 komentarze:

  1. ~Aisza
    20 czerwca 2009 o 16:04
    Wow pierwsza.Notka cudna .Biedny Sasuś na kanapie będzie spał ,ale w sumie to nawet dobrze mu tak za to ,że Naruciaka wyrzucił ;D

    ostrzekunai@buziaczek.pl
    20 czerwca 2009 o 16:11
    Ah, kłutnie, kłutnie, kłutnie… iie!! NIe pozwalam! Ah, biedactwa, niech Sas się zlituje i wpuści go do tego samochdziku… Naru-chan będzie musiał iść taki kawał piechotką… Chociaż.. Wydaje mi się, że ten spacerek, to się obydwóm należy. Niech Sas go dogoni, porozmawiają se, pokrzyczą, pogodzą, i wszystko będzie dobrze, i niech sobie ustalą, że akceptują wybór Itasia ;] Całuski^^ Piękna notka, dodaj SZYBCIEJ następną!!Sunako Naruka – chan

    ~Sanu
    20 czerwca 2009 o 16:18
    No i Sasuke wrócił z wakacji, już nie jest miły:D No no, nieźle Uchiha, jechać 110 przez miasto? Nie dziwię się Naruto, że kazał mu zwolnić. No i bezczelny, wyrzucił go z samochodu. Ja to bym na jego miejscu zaoferowała Sasuke ewentualnie podłogę w kuchni, a nie kanapę:D Ehh te ich kłótnie, za to godzą się fajnie, mam nadzieję, że tym razem też tak będzie, a nawet lepiej:D

    ~SasuNaru_HoroRen
    20 czerwca 2009 o 16:28
    Superowa końcówka :P Myślałem już że będzie słodko, miło i w ogóle, a tu kolejna kłótnia, która tym razem nie zakończy się chyba zbyt szybko ^^Oczywiście życzę Ci weny i fajnych, zaskakujących pomysłów.Pozdrawiam.

    ~Maguda :3
    20 czerwca 2009 o 19:55
    Znalazłam Twoje opowiadanie jakieś dwa dni temu, około godziny 22, zaczęłam czytać… i poszłam spać o 3, kiedy ogarnęłam wszystko ^ ^ Piszesz cudownie. Wg bardzo dobrze opisujesz uczucia między chłopakami: niepewność, ciągłe kłótnie, które ona wywołuje i całą tą burzę między nimi. Dobrze, że Sasuke zmienia się stopniowo,a nie z dnia na dzień. W prawie każdym rozdziale możemy dostrzeć jakie zmiany dokonują się w nim, dzięki jego młotkowi :)Przed nimi pewnie i tak jeszcze wiele szczęśliwych chwil, ale jednak (mimo, ze napisałam, że działa to na korzyść) te ich sprzeczki są dosyć… przygnębiające. Bo chyba każdy na swój sposób utorzsamia się z bohaterami, więc skoro między nimi się nie układa, jesteśmy smutni :< xDAh no i jeszcze jedno co chciałam napisać,że nie mogę doczekać się rozdziału, kiedy wreszcie Sasuke wyzna Naruto, co do niego czuje, będe wtedy w siódmym niebie. :3P.S. teraz jestem na poziomie szóstego :)piszpiszpiszpiszpisz

    ~Cloud
    20 czerwca 2009 o 23:24
    TO było genialne, mam nadzieję że wszystko się ułoży. Ale ciekawy mnie to co by zrobił Sasuke jak by Naruto z nim zerwał. Czekam już na niusa. Pozdereczki :*:*:*:*:*:*:*

    ~ania
    21 czerwca 2009 o 00:12
    Sasuke ty cholero!!!! Co on sobie wyobraża?! Najpierw mówi Naruto słodkie słówka, a za chwilę zachowuje się jak dzieciak!! Jak spotkam go gdzieś to ma przerąbane!!! Lepiej żeby coś zrobił i żeby się pogodzili, bo inaczej Sasek źle skończy xD a co do nowej notki, to nie wiem o co Ci chodzi przecież wszystko super wyszło :) czekam na new

    OdpowiedzUsuń
  2. ~Silje~chan
    21 czerwca 2009 o 10:30
    Hej.Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że coś naskrobałaś ^^Cudowna notka, jak zawsze zresztą ^^Cóż.. Kurczę, oni to zawsze się muszą o coś pokłócić xDCzasami to po prostu śmiać mi się z nich chce xDNo ale ^^ Mam nadzieję, że tym razem jakoś tak… Subtelniej ich pogodzisz ;D Chyba wiesz co mam na myśli? ;>No powiedzmy, bo Sasek ma spać na kanapie nie? No, to może być tak, że sobie zapomni, pójdzie do sypialni, Narutek go stamtąd wyrzuci, a potem będą jakieś niespodziewane przeprosiny ^^Wiem, głupi pomysł, ale wiesz, to jestem ja xD (czyli głupia blondynka xD)Mam jednak nadzieję, że Sasuke zaakceptuje chłopaka Itasia, bo on jest naprawdę kawaii ^^ no i że sam złotooki zda sobie sprawę, że kocha Itasia tak samo, jak on kocha jego ^^Intryguje mnie ta sprawa z wujem Neijego, no i w ogóle chce już nową notkę ^^Wiem, jestem okropna *szaleńczy śmiech*Naruto: Silje no! Dajże pospać! *zakrywa się kołdrą*Silje: Ekhem *wzrok mordercy* to jest MÓJ dom, MÓJ pokój, MOJE grabki i MOJE wiaderko, a TY jesteś tu tylko gościem, więc sobie nie pozwalaj, braciszku!Sasuke: Ona ma rację młotku. Za głośno *stoi w drzwiach z kubkiem kawy*Silje: O, Sasuś ^^ Wstałeś już? Jak miło ^^ *błysk w oku*Sasuke: *patrzy zdziwiony* Czy miałaś coś przez to na myśli?Silje: A i owszem ^^Sasuke: Co takiego?Silje: Jak się spało na kanapie? *zaczyna się śmiać*Sasuke: -.-”Naruto: I kto tu jest za głośno?! *wyskakuje z wyrka, potyka się o własne nogi i ląduje na Sasuke*Sasuke: Co do…Silje: *histeryczny śmiech*Naruto: Mmm.. Ale coś tu ładnie pachnie *^^*Sasuke: ROZLAŁEŚ MOJĄ KAWE!Naruto: *przełyka głośno ślinę* ee.. no… tego… JA NIE CHCIAŁEM! TEME! SILJE RATUJ! *wskakuje na parapet*Sasuke: *żądza mordu w oczach*Silje: *szepcze* Naruto, okno jest otwarte ^^Naruto: *skacze*Sasuke: *mruczy pod nosem* moja kawa… moja ulubiona koszulka… NARUTO TY…!Silje: Kochany młotku? *podpowiada*Sasuke: Może być *kiwa głową z dezapobratą i wychodzi do łazienki*Naruto: *spod balkonu* TEŻ CIĘ KOCHAM TEME!Silje: ta.. *skrobie się po głowie* no patrz, co ja tu z nimi mam ^^” na szczęście teraz braciszek nie wejdzie do domu przez około 3 godziny, a Sasuś będzie załamywał się nad swoją koszulką, więc mam wolne *wyciąga nogi* heheh, no nic, czekamy na nową notkę ^^pozdrawiam gorąco ;* ^^

    ~Ikuko
    21 czerwca 2009 o 11:29
    W każdej notce się kłócą xDD Nie no, ale przynajmniej jest sie z czego posmiac :PP W kazdym razie… No tak, notka na luzie, ale w porzadku :D Mam nadzieje ze 49 niedlugo ;)) pzdr

    ~akita
    21 czerwca 2009 o 12:15
    moim zdaniem, notka i tak wyszła super, z resztą tak jak każda :) Sasek mógł by se troche odpuścić, bo Naruto chce dobrze a ten się ciągle wścieka, no ale w końcu nie bez powodu nazywają go draniem ^^ mam nadzieję na szybkiego nexta xD

    ~sasUKE
    21 czerwca 2009 o 13:17
    biedny naru…. ale fajnie by było, jak by go ktoś napadł i zgwałcił *szaleńczy wzrok*(wiem jestem nie normalna). Sasu by się tego nigdy nie wybaczył a w historii by była mała odmiana ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. ~Koko
    21 czerwca 2009 o 19:12
    No więc dobrze… inni się ośmielili ujawnić, to przecież ja też nie mogę być gorsza, prawda? ^-^Czytam twój blog prawie od początku i muszę powiedzieć, że zawsze wyczekiwałam z niecierpliwością nowych notek. Baaaardzo podobają mi się postacie, które stworzyłaś. Są wyjątkowe. Jeszcze bardziej wyjątkowe niż w każdym innym opowiadaniu. Czasami zdaje mi się, że opowiadasz o żywych ludziach z krwi i kości. To naprawdę niesamowite jak urzeczywistniłaś Sasuke i Naruto. Są tacy prawdziwi.Co do stylu to jest wprost genialny. Lekki, świeży i przyjemny. Kojarzy mi się z takim wiosennym porankiem XD (przepraszam musiałam to napisać =,=’) Podoba mi się, że nie stosujesz jakichś górnolotnych określeń (jak ja wyżej), że to co piszesz jest takie normalne, nie udziwniane. Jak się smucą to nie są parodiami Romea, czy Juli. Kiedy się gniewają robią to tak jak gniewać się powinno! Mam tylko jeden minus: zdecydowanie za mało scen łóżkowych ^.~ Jak opisałaś ich pierwszy stosunek, no to muszę powiedzieć, że to było coś… tak samo pod prysznicem *.* Mam nadzieję, że z czasem będzie ich więcej, no bo nie można. Po prostu nie można marnować takiego talentu do scen erotycznych. No i jeszcze kilka słów powiem do odcinka. Była gorąco… Naprawdę nie sądziłam, że Sasuke wyrzuci Naruto z samochodu. Ale bardzo fajnie teraz akcja się zagęszcza, będzie ciekawie… Mam nadzieję, że szybko napiszesz następnym odcinek, bo długo nie wytrzymam w wyczekiwaniu co się stanie dalej :DPozdrawiam cię serdecznie i życzę weny!

    ~Ewita-san
    21 czerwca 2009 o 22:30
    No normalnie szacuneczek ^^ Tak ma być! Brawo dla obojga panów i oczywiście dla autorki ;D Mam nadzieję, że Sasuke będzie miał przynajmniej wyrzuty sumienia ;P ale znając życie i oczywiście nadmiernie dumny i uparty charakterek naszego ukochanego drania, to nie liczyła bym, że wróci po Naruto ^^ Ciekawa jestem jak zniesie przymusowe wygnanie z sypialni na kanapę :) Całuski dla Naru! Za takie chamstwo kara się jak najbardziej należy! Pozdrawiam i czekam z utęsknieniem na ciąg dalszy Ewita-san :*

    ~Kashiya-chan
    22 czerwca 2009 o 00:37
    eee… czy Sasuke go właśnie prawie że bez powodu wywalił z auta? he. he.. he he….. nie no, Ty chyba żartujesz!! jaki cham! a Naruto to tak spokojnie przyjął do wiadomości?! nie no, co to ma w ogóle być?! a cholera, bez łachy! nie, żal mi Naruto. żal w złym znaczeniu, jeżeli wiesz, o co mi chodzi. o Sasuke nawet nie wspomnę, bo mnie całkowicie zdenerwował i gdybym miała cokolwiek o nim napisać, bez cenzury by się nie obeszło.wrrrr!!co do całej notki, przepraszam, ale powiem szczerze, bardzo szczerze, że… trochę nudna była. sorki, sorki, naprawdę. ale… no sory.początek… no chciałam, żeby coś u mnie tam wywołał, ale… nie udało się. tak samo później, bo ciągła rozmowa z Nugato i ciągły brak akceptacji i egoizm i manie wszystkiego w du.pie przez Uchihę mnie niezbyt interesuje, czasem irytuje. wiem, że w tym momencie jestem odrobinę nieuprzejma i w ogóle niemiła, jednak mam taki nastrój i nie dam rady wysilić się na użycie tych prawidłowych zachowań.jak, oczywiście, można się już domyślić, tylko koniec sprawił, że miałam jakieś większe odczucie względem opisanej sytuacji. zbulwersowałam się. na serio się zbulwersowałam. i później również zdenerwowałam, bo wydało mi się absurdalne takie spokojnie podejście Naruto i nie wszczęcie jakiejś kłótni, chociażby obdarowanie Uchihy jakąś dogłębną, nie do końca taktowną, ripostą.eh, dobra, ja się lepiej nie będę już rozpisywać.przykro mi, naprawdę, lecz nie mogłam zachować uprzejmości, nie ten humor.mam nadzieję, że Cię tym nie uraziłam i przepraszam.

    ~Boogie
    23 czerwca 2009 o 00:36
    Hej. Odwiedziłam twój blog jakieś trzy dni temu…przeczytałam już całe opowiadanie i jestem pod wrażeniem…niesamowicie mi się podoba… . Tak mnie wciągnęło że nie mogę się doczekać kontynuacji…pozdrawiam =3

    OdpowiedzUsuń
  4. ~Miko
    23 czerwca 2009 o 14:39
    i bardzo mu tak dobrze! Niech śpi na kanapie. Ja na miejscu Naruto w ogóle bym teraz z nim nie gadała, nawet jakby mnie prosił na kolanach żebym wsiadła do auta. Ha!Fajnie że już jest nowa notka, która, notabene, jest całkiem w porządku.

    ~Silje~chan
    23 czerwca 2009 o 20:14
    Hej. ^^Wiesz, chciałam Cię zaprosić na mojego nowego bloga. ;)Tak, napadło mnie, aby założyć bloga o tematyce yaoi ^o^Jako, że uwielbiam takie opowiadania, i kiedyś sama takie pisałam, postanowiłam znowu zacząć.Chcę się sprawdzić. ;)Nie jest to żaden paring, tylko moje własne, wymyślone postacie ^^Obrazki oczywiście ściągnięte z neta, ale chodzi mi tu raczej o ich charaktery i sposób, w jaki się zachowują ;)Dodałam Cię tam do linków, mam nadzieję, że nie jesteś zła. ;)Co prawda, jeszcze nie ma tam żadnego rozdziału, dopiero go piszę, ale mam zamiar dodać go w ciągu tego tygodnia. ;)Reszta napisana jest w notce powitalnej.Adres to: http://there-is-still-tomorrow.blog.onet.plPóki co, serdecznie Cię zapraszam i z niecierpliwością czekam na coś nowego u Ciebie ;DWiem, że to dziwne, bo dodałaś notkę 3 dni temu, ale mi wciąż mało xDPozdrawiam gorąco. ;*

    ~XXX
    24 czerwca 2009 o 11:40
    ` świetny blog. ;d. szablon jest boski .;D. A OPA CUDOWNE. ;D.

    ~Silje~chan
    24 czerwca 2009 o 16:19
    Hej. ^^No, to się zaczęło. xDTak, tak, napisałam już pierwszy rozdział. ^^Serdecznie Cię na niego zapraszam i proszę o szczerą opinię na jego temat. ;)Z góry dziękuję. ^^Pozdrawiam gorąco. ;*[ http://there-is-still-tomorrow.blog.onet.pl/ ]

    ~Silje~chan
    24 czerwca 2009 o 17:27
    Arigatou. ;*Czy przez to mam czuć, że moje opowiadanie jest coś warte? ;)

    ~kostos
    24 czerwca 2009 o 22:46
    o nie… sasek ma przejebane za to co zrobił… naruto ma racje mowiac mu tak jak powiedział >.< jak on mogł naruta tak potraktowac!! to jest niewybaczalne!!!!!! sasek umze w meczarniach normalnie śmiercią bolesną na 100 różnych sposobow *__*.co do blogu to jest wporzo xDD ciekawie piszesz itp. (nie lubie chwalic innych. to jest takie nie w moim stylu...) jak możesz to poinformuj mnie na gadu o nowej notce (moje gg: 4464141) lub na moim blogu (http://sasunaru-milosc-na-dobre-i-zle.blog.onet.pl/) ja na pewno jeszcze nie raz zagladne xP

    OdpowiedzUsuń