poniedziałek, 27 grudnia 2010

Epizod 43

- Więc to był wuj Neji'ego? - zapytał złotooki oglądając się za siebie i odprowadzając wzrokiem mężczyznę, który otwierał właśnie drzwi wejściowe do swojej posiadłości.
- Tak - odparł Uchiha otwierając przed chłopakiem drzwi czekającej na nich, taksówki.
- Straszny - zdefiniował chłopak i wsiadł ochoczo do samochodu.
- Wcale nie taki straszny - odparł lekko brunet zapinając pasy i podając kierowcy adres.
- Nie dziwię się, że Neji się wyprowadził - powiedział biorąc przykład z czarnookiego i zabezpieczając się pasami, spojrzał w oczy mężczyźnie - Gdybym miał z nim mieszkać uważałbym na każdym kroku, te jego oczy wyglądają jak rentgen. Ughh, aż mnie ciarki przechodzą - odparł, a po jego ciele przeszły dreszcze.


- Przesadzasz, przecież Neji ma takie same oczy i Hinata także - powiedział wzruszając ramionami i odwrócił wzrok od okna, przez które raziło go słońce.
- No niby tak - powiedział patrząc uważnie na bruneta - Ale Neji nie wygląda tak strasznie jak on. On wygląda jak posąg, zero mimiki - westchnął i pokręcił głową, którą zaraz oparł o ramię kochanka. - Itachi? - mruknął wtulając nos w zagłębienie szyi.
- Tak? - zapytał łapiąc chłopaka za dłoń i splatając ze sobą palce.
- Pocałuj mnie - szepnął mu do ucha złotooki. Uchiha uniósł tylko brwi wyrażając swoje zdziwienie.
- Teraz? - zapytał, nie kryjąc wahania.
- A co? Wstydzisz się? - zapytał podstępnie Nugato.
- No nie ale Tobie to nie przeszkadza, że kierowca może w każdej chwili spojrzeć w lusterko? - szepnął mu do ucha i pochylając się w jego stronę, uśmiechnął seksownie.
- Pomyślałem, że jeżeli książka ma się ukazać na rynku to można by już teraz zacząć uświadamiać ludzi o naszym związku - mruknął uśmiechając się szeroko.
- Czyli, że przemyślałeś to sobie dokładnie? - zapytał brunet wplatając palce w kasztanowe kosmyki. Chłopak tylko kiwnął głową, a po chwili poczuł usta kochanka, które czule przyległy do jego własnych.
Pocałunek trwał tylko chwilę, gdyż z przedniego siedzenia dobiegło do nich głośne chrząknięcie, po którym się od siebie oderwali. Spojrzeli na kierowcę, który co chwila zerkał w lusterko, a jego mina nie wyrażała nic.
- Ja tam panowie nie mam nic przeciwko - powiedział nagle, obserwując kochanków w lusterku - Ale wiecie, moja taksówka to nie park dla zakochanych - uśmiechnął się na co obydwoje się roześmiali przepraszając.

***

- I co? - zapytał niespokojnie blondyn i poderwał się na nogi gdy na dachu szkoły pojawiła się czarna czupryna. Podszedł szybko do przybysza i spojrzał wyczekująco w oczy bruneta.
Ten tylko wzruszył ramionami i oparł się o nadbudówkę, zjechał po niej siadając na ziemi i wyciągnął nogi przed siebie. Niebieskie tęczówki nie spuszczały z niego wzroku nawet na moment, wciąż czekając na odpowiedź.
- Sasuke!? - zawył cierpiętniczo chłopak i kucnął koło czarnowłosego. Rozejrzał się po bokach i z uśmiechem odnotowując brak innych ludzi, usiadł okrakiem na wyprostowanych nogach chłopaka - Sasuke - obdarzył jego ucho seksownym szeptem, zarzucając na kark długie palce.
- O co chodzi? - zapytał beznamiętnie podejmując grę, którą rozpoczął blondyn.
- Powiesz mi? - niebieskooki przygryzł płatek ucha, wsuwając delikatnie język do środka, a dłonią zjechał w dół od karku po linii kręgosłupa.
- Ale ja nic nie wiem - odparł zabierając delikatnie błądzącą po jego ciele dłoń i całując jej wierch, odsunął od siebie. Pogłaskał chłopaka po włosach i podnosząc do góry, posadził obok.
Uzumaki zamrugał tylko oczami w zdziwieniu i naburmuszył się, zaciskając ręce w pięści. Przeklął pod nosem i wstał za brunetem, który podszedł do siatki zabezpieczającej krawędzie dachu. Oparł się o nią i westchnął głęboko.
- Ja wiem! Ty myślisz, że ja Cię będę prosił! - wrzasnął nagle niebieskooki, co wywołało u Uchihy bliżej nieokreśloną reakcję. Czarne oczy spojrzały przenikliwie na sylwetkę chłopaka oczekując dalszego ciągu wypowiedzi. - I tu się grubo mylisz! Nie chcesz mi powiedzieć, to nie - westchnął wzruszając ramionami - Bo wiesz co? - zapytał podchodząc do niego i uśmiechając się sprytnie - Sam mogę to sprawdzić - dodał nadzwyczaj zadowolony z siebie i wytknął chłopakowi język. Odwrócił się na pięcie i skierował się w stronę metalowych drzwi.
- No dobra, powiem Ci - machnął ręką na chłopaka w geście przywołania go do siebie i uśmiechnął się delikatnie.
Złotowłosy podszedł niepewnie do bruneta z rękami w kieszeniach, zatrzymując się kilka kroków przed chłopakiem. Ten tylko ponowił gest, nakazując mu podejść bliżej. Gdy Naruto zbliżył się na wyciągnięcie ręki, natychmiast został porwany przez silne ramiona Uchihy, który objął go w pasie przytulając do swojej klatki piersiowej.
- Oszukujesz - poskarżył się tylko Uzumaki gdy poczuł na szyi ciepłe wargi.
- Chyba coś mi się należy za fatygę - mruknął.
- Taaa, figa z makiem - burknął - Zamierzasz mi powiedzieć czy sam mam się pofatygować? - zapytał poirytowany.
- No dobrze już, więc zdałeś - powiedział odrywając się od skóry i spojrzał w lazurowe oczy, które zabłysły radośnie.
- No tego się spodziewałem ale jaki wynik? - zapytał skubiąc kołnierz koszuli bruneta.
- Jesteś pewien, że chcesz wiedzieć? A jak się rozczarujesz?
- No mów, nie odwlekaj - walnął go rękę w klatkę piersiową  oczekując na wyjawienie sekretu.
- 89% - powiedział z uśmiechem czarnooki
- Serio? Nie wierze! - krzyknął zarzucając ręce na szyję i mocno tuląc się do czarnowłosego. - A Ty? Ile? - zapytał gdy emocje nieco go opuściły.
- Mniej więcej tyle samo - odparł spoglądając na zegarek
- Mniej czy więcej?
- Więcej, a teraz choć dzwonek już był, spóźnimy się - powiedział ciągnąc chłopaka do wyjścia.
- Oi! Teme! - krzyknął niezadowolony blondyn i podążył za chłopakiem.
Gdy weszli do klasy napotkali czekające na nich niebieskie tęczówki. Usiedli w swoich ławkach nie zwracając na nie większej uwagi. Jednak osoba, do której należały, ani myślała odpuścić. Uśmiechnęła się sprytnie i już po chwili pochylała się w kierunku blond czupryny.
- Wypalisz mi zaraz dziurę w plecach - powiedział ziewając szeroko i bawiąc długopisem, oparł na dłoni - No co? - zapytał zerkając przelotnie na dziewczynę.
- No nic - odpowiedziała z szerokim uśmiechem, nie zaprzestając podjętej czynności.
- Coś musi być, skoro tak uparcie się we mnie wpatrujesz. Wpadłem Ci w oko? - na twarz blondyna wstąpił lekko kpiący uśmiech, a siedzący przed nim do tej pory niezainteresowany brunet, odwrócił się powoli, dołączając do dyskusji.
- Jesteś śliczny ale nie w moim typie - powiedziała blondynka wytykając język i chichocząc cicho. Czarnowłosy po tych słowach stracił zainteresowanie całą sytuacją i powrócił do przerwanego odpoczynku. - Wolę rudych - dodała na co obydwoje się zaśmiali - A tak serio, to myślę, że należą mi się jakieś wyjaśnienia - powiedziała ściszając głos i patrząc podejrzliwie w plecy czarnookiego, siedzącego przed blondynem.
- Że niby z jakiego powodu? - zahaczył, podnosząc brwi w górę i wyczekując na sensowny argument.
- Choćby z takiego, że niespodziewanie postanowiłeś...postanowiliście, nas uświadomić o...
- O czym? - zapytał udając zdezorientowanie, na co cały zapał blondynki gdzieś się ulotnił, pozostawiając po sobie rezygnację.
Prawdą było, że Naruto bardzo dobrze wiedział o co chodzi dziewczynie. Doszedł po prostu do wniosku, że żadna z tego wielka afera. Związek jak związek i nie musi się przed nikim z niczego tłumaczyć. Poza tym wolał też nie mówić nic, co mogło by się nie pokrywać ze słowami bruneta. Jednym słowem, stwierdził, że on nie ma z tym nic wspólnego, a wyjaśnienia zostawi wiśniowym wargom.
- Jesteś podły - mruknęła niezadowolona Ino gdy do klasy wszedł nauczyciel.
***

- Jesteś pewien, że to wszystkie jego rzeczy? - zapytał szatyn siedząc wygodnie na fotelu i popijając miętową herbatkę, na złagodzenie po imprezowych skutków ubocznych.
- Nie - odparł opadając na łóżko - Resztę może sam sobie spakować, poza tym nie miałem tego robić za niego - westchnął wzruszając ramionami.
- Tak bardzo chcesz się go pozbyć - mruknął brązowooki podchodząc do bruneta z zamiarem kradzieży małego całusa. Jednak gdy przyszło do pochylenia się, zrezygnował z nieciekawą miną i usiadł obok.
- Jeszcze żołądek Ci dokucza? - zapytał długowłosy przygarniając chłopka w swoje ramiona. Ten mruknął cicho i przytulił się z ochotą do ciepłego torsu - Może chcesz jakieś proszki? - zapytał głaszcząc chłopaka po włosach.
- Nie, nie lubię faszerować się lekami - burknął szukając wygodniejszej pozycji.
- Na pewno? Może Ci przejdzie? - upewnił się jeszcze białooki.
- Chciałem się zabawić, teraz muszę pocierpieć - westchnął - Ale może się położę - powiedział na co chłopaka odsunął pościel wpuszczając drobniejsze ciało pod pierzynę. Usiadł obok i schylając się pocałował wargi szatyna.
- Śpij, nie będę Cię budzić - uśmiechnął się perliście
- Ale ja nie chcę spać - powiedział ziewając szeroko w zaprzeczeniu swoim słowom. - Poza tym jak zasnę to ten przygłup nie będzie się powstrzymywał żeby mnie obudzić...zapewne w jakiś dziwny sposób - mruknął i skrzywił się na myśl o niespodziewanej pobudce.
- Nie pozwo... - nie dokończył gdyż usłyszał dźwięk przekręcanego klucza w zamku.
- Nie kłopocz się - szatyn zaśmiał się, owijając szczelniej ciepłą kołdrą. Jego włosy odwiedziła jeszcze delikatna dłoń bruneta, a po chwili miejsce w którym siedział opustoszało. Dwie brązowe tęczówki z zaciekawieniem obserwowały rozwój wydarzeń. Drzwi się otworzyły, a po pokoju rozniosło się głośnie przywitanie.
- No cześć - rzucił złotooki śmiejąc się. Neji odpowiedział mu kiwnięciem głowy, a Inuzuka przewrócił się na drugi bok pokazując, jak bardzo obchodzi go jego obecność.
- Witaj Itachi-san - powiedział mlecznooki ściskając jego wyciągniętą dłoń. Gdzieś spod zwał pościeli dało się słyszeć niewyraźne przywitanie Kiby.
- A ten co? - zapytał z rozbawieniem Nugato zbliżając się cicho do łóżka.
- Jeszcze krok, a Twoja przeprowadzka odbędzie się w tempie ekspresowym - stanowczy głos zatrzymał chłopaka w pół kroku. Długowłosy odwrócił się powoli z uśmiechem na ustach, wskazując dłonią fotele. - Usiądziesz? - zapytał, a może bardziej nakazał złotookiemu.
- No wiesz - burknął - Zero poczucia humoru - dodał siadając na fotelu i ze zdziwieniem odnotowując, że w kącie stoi spakowana torba - Neji! - jęknął przeciągle - Itachi! - zawył po chwili, pakując się mężczyźnie na kolana. - No zobacz no! - wskazał ręką bagaż.
- Wyręczył Cię, powinieneś mu podziękować - mruknął obejmując go w pasie.
- Wręcz przeciwnie! To tylko pokazuje jak bardzo chce się mnie pozbyć - burknął patrząc z zawodem w białe oczy.
- Kiba nalegał - wzruszył ramionami, kątem oka obserwując reakcję swojego chłopaka. Szatyn szybko poderwał głowę i zmrużył złowrogo oczy - No dobra żartuję - odpowiedział siadając na łóżku i głaszcząc szatyna po włosach.
- Przypomniało mi się - powiedział nagle Nugato i uśmiechnął się szeroko - Poznałem Twojego wuja - wypiął się z dumą
- Oczekujesz medalu? - zapytał, a jego ręka się zatrzymała co leżący chłopak odnotował natychmiast.
- No nie, tak tylko mówię - wzruszył ramionami - Podobni jesteście, chociaż przez chwilę pomyślałem, że wypali we mnie dziurę, a jak uścisnął mi rękę to aż mi ciarki przeszły. Oczywiście nie dałem po sobie poznać...
- Uścisnął rękę? - zapytał z zaskoczeniem, a chłopak pokiwał głową - Robi postępy - dodał i zaczął znów głaskać szatyna. - Jeszcze niedawno trudno mu byłoby na Ciebie spojrzeć - sarknął
- Hę? Jestem taki przystojny, że nawet on by się na mnie pokusił - odpowiedział z przekorą
- Tak, pokusiłby to on się na wsadzenie Cię do wariatkowa - mruknął z niesmakiem
- Coś Ty taki uprzedzony, nie powiedział nic niemiłego gdy Itachi mu mnie przedstawił - złotooki spojrzał uważnie na współlokatora.
- A co niby miał powiedzieć? - uniósł w zdziwieniu brwi - "Chodź, zorganizuje Ci leczenie, po którym na pewno znów będziesz normalny?" - zapytał marszcząc brwi.
- Dobra dzieciaki, koniec tematu - odezwał się Uchiha zrzucając z kolan kasztanowowłosego - To wszystkie jego rzeczy? - zapytał wstając i wskazując na torbę.
- Nie wiem, tak mi się wydaje ale lepiej by było gdyby jeszcze przeszukał pokój - jak powiedział Hyuuga tak zrobił Nugato
- Meble zostawiam - powiedział niespodziewanie, uśmiechając się szeroko - Nie będą mi potrzebne, a Tobie zdecydowanie się przydadzą - powiedział doskakując do długowłosego - Więc mój drogi, opiekuj się nimi i pamiętaj, że rozmowa jest lekarstwem na wszystko. Inaczej będą się czuły bardzo samotne - parsknął śmiechem, na co brunet zmrużył oczy, a brązowa głowa podniosła się do góry.
- Zabieraj łapy - powiedział złowrogo
- Nie bądź taki ostry - odparł z rozbawieniem Kyoushi - Bronisz swojego pana? - zapytał siadając obok Neji'ego i pochylił się nad Inuzuką.
- Radzę Ci się stąd ewakuować, bo inaczej poczujesz jak ostre są moje zęby - warknął przesuwając się powoli w kierunku krawędzi, popychając tym samym nieproszonego gościa.
- Rany, ale Ty jesteś bojowy - burknął wstając - Wykorzystaj to lepiej w łóżku, a nie rzucasz się na bezbronnych ludzi - zrobił niewinną minę i podreptał w stronę Uchihy. Inuzuka cudem powstrzymał się od rzucenia się na chłopak. Zagryzł mocno zęby i zamknął oczy uspokajając się w duchu.
- W sumie to chyba Ty mi już wszystko spakowałeś, nie widzę żadnych moich śmieci - mruknął rozglądając się po pomieszczeniu
- Nie wszystko - powiedział wstając i podchodząc do niewielkiej komody. Wysunął jedną szufladę i wskazał ręką - Tego się nie tykałem - dodał na co goście się roześmiali.
- Boisz się, że moje bokserki Cię zaatakują? - zapytał przez śmiech Nugato
- Kto wie co trzymasz w tej szufladzie, nie chcę się zgorszyć - westchnął powracając na swoje miejsce, które znajdowało się przy szatynie.
- Trochę mi będzie Ciebie brakować stary - mruknął niespodziewanie - Krótko bo krótko ze sobą mieszkaliśmy ale jednak
- Przecież nie wyprowadzasz się na drugi koniec świata - parsknął - Poza jak tym będę w odwiedzinach u naszych nowożeńców, to może wpadnę do Ciebie - mruknął bez entuzjazmu
- Widzę jak się do tego palisz
- Widzisz - mruknął w odpowiedzi i oboje się roześmiali
- Dobra, to już wszystko - powiedział zamykając torbę - No to co? Widzimy się na zajęciach i nie zapomnij wyprowadzać psa - powiedział klepiąc chłopaka po plecach w geście pożegnania
- Ja nie mam psa - długowłosy zmarszczył się nieznacznie
- Ach no fakt, to nie zapominaj wyprowadzać swojego chłopaka - zaśmiał się, a zanim opuścił pomieszczenie do jego uszu dobiegło ciche "Zabije go".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz