niedziela, 8 marca 2009

Epizod 40

W związku z zamknięciem platformy blog.pl na Onecie, przeniesione zostały z niego komentarze i widnieją pod postem jako jeden wpis mojego autorstwa

- Czy mogę przyjąć zamówienie? – młoda japonka zaczesana w wysokiego kucyka, podeszła do stolika znajdującego się w rogu, dyskretnie oświetlonej kawiarni.
- Kawę z kardamonem – powiedział mężczyzna beznamiętnie,zamykając kartę i odkładając na brzeg stolika. Dziewczyna spojrzała znacząco na chłopaka siedzącego naprzeciwko.
- Wodę z cytryną i lodem poproszę – powiedział uśmiechając się ciepło i podając kartę do rąk kelnerki. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech i oddaliła się spokojnym krokiem.
Przez chwilę dwie pary białych tęczówek mierzyły się wyczekująco, a cisza, która im towarzyszyła przerywana była przez cichą,relaksacyjną muzykę.
Fiołkowy poblask zniknął pod powiekami długowłosego młodzieńca, a twarz ozdobił ironiczny uśmiech. Oczy powoli się otworzyły uważnie wertując sylwetkę po drugiej stronie stolika.
- Dlaczego kawiarnia? Przecież wiesz, że nie piję kawy – z wąskich ust padło pytanie.
- Nie wiedziałem – głęboki głos zabarwiło zdziwienie.
- No tak – westchnął długowłosy – Bo niby skąd? – dodał z sarkazmem, nie spuszczając wzroku z mężczyzny – Dziękuję – powiedział gdy przy stoliku pojawiła się kelnerka, zostawiając na nim zamówienie. Obserwował oddalającą się sylwetkę dziewczyny aby po chwili powrócić do osoby, z którą przyszedł się tu spotkać.
Odchrząknął, dając tym samym do zrozumienia, że nie przyszedł tu marnować swojego, jakże cennego i ograniczonego, czasu.
- Dlaczego usiadłeś w tym ciemnym kącie? – zapytał młody chłopak upijając łyk płynu. Został obdarzony jedynie pytającym spojrzeniem i lekkim zmarszczeniem brwi. – No tak, jak mógłbym pomyśleć, że jestem wart pokazania się z Tobą w miejscu publicznym, wybacz -wypowiedź czarnowłosego była przesiąknięta cynizmem
- Nie bądź arogancki – powiedział opanowanym głosem mężczyzna
- Po co więc te gierki. O co chodzi? – zapytał wprost,splatając palce i pochylając się lekko do przodu – Chyba nie dzwoniłeś do mnie po to żeby napić się kawy w moim towarzystwie? – dodał na powrót opadając nasiedzenie. Białe oczy ponownie spojrzały na niego z opanowaniem, a usta delektowały się jasnobrązowym płynem. – No dalej, myślisz, że mam czas aby czekać  łaskawie aż będziesz gotów wyjaśnić powód tego spotkania? – Neji powoli zaczął tracić cierpliwość do chłodnej postawy wuja. Gdy nie uzyskał odzewu, zacisnął wargi wypuszczając po chwili powietrze – Tak – westchnął i uśmiechnął się lekko – Skoro nie masz mi nic do powiedzenia bądź się rozmyśliłeś, to pozwól, że ja już pójdę –powiedział przymierzając się do wstania, powstrzymał go jednak głos wuja.
- Zaczekaj – powiedział odstawiając filiżankę. Hyuuga powstrzymał się przez chwilę patrząc wyczekująco – Chciałbym z Tobą porozmawiać.
- To wiem, nie widzę jednak aby tak bardzo Ci na tym zależało skoro tak uparcie milczysz – westchnął i opadł na oparcie, wbijając znudzony wzrok w szklankę z wodą. – Więc? – zapytał po raz kolejny
- Chciałbym żebyś wrócił do domu – głęboki głoś wdarł się do mózgu chłopaka siejąc w nim nie małe spustoszenie.
- S-słucham? – wyjąkał całkowicie zbity z tropu, a powieki nie opadły ani razu, zastygając uparcie szeroko rozwarte. – Chyba się przesłyszałem – powiedział jakby sam do siebie
- Nie przesłyszałeś się
- Powiedz mi, po co mam wrócić? – zapytał z niedowierzaniem– Poza tym, ja nie mam domu – pokręcił głową z cichym prychnięciem i napił się wody.
- Jak to nie masz domu? Co Ty mówisz? – długowłosy mężczyzna otworzył szerzej oczy na słowa wypowiedziane przez bratanka.
- Tak to. Przez całe życie dawałeś mi to do zrozumienia,niby dlaczego miałbym teraz wracać gdzieś gdzie przez całe moje życie nie było dla mnie miejsca? – zapytał z kpiną i wyrzutem.
- Przecież wiesz, że nie przez całe Twoje życie – powiedział jakby obronnie
- Niech Ci będzie, od momentu, w którym dowiedziałeś się o tym, że jestem gejem, a odkryłem swoją orientację stosunkowo wcześnie –powiedział, a na twarzy mężczyzny zaobserwował siłą powstrzymywany grymas obrzydzenia – Nie musisz się wstrzymywać i tak już znam Twoją opinię na temat mój, mojego chłopaka i całej reszty „odmieńców” – warknął zduszonym głosem uspakajając się wewnętrznie. – Po co chcesz żebym wrócił?
- Powiedzmy, że coś zrozumiałem i chciałbym to naprawić…Jeżeli nie jest jeszcze za późno – powiedział nie spuszczając ani na chwilę wzroku z chłopaka.
- Nie no, Ty coś musiałeś brać. To taki głupi żart tak?Rozpoczynasz jakąś kampanię i potrzebna Ci moja pomoc, tak? No dalej jaki jest Twój prawdziwy powód? – zapytał zdezorientowany długowłosy, podnosząc nieznacznie głos i podśmiewając się lekko.
- To nie jest żart – powiedział stanowczo mężczyzna, a śmiech młodzieńca ucichł.
- Chyba nie muszę Ci przypominać kto wmawiał mi, że takie osoby jak ja, nie mają na tym świecie racji bytu! – Neji stawał się coraz bardziej skołowany ta całą sytuacją. – Dlaczego?
- Nie potrafię Ci tego wytłumaczyć. Stało się coś co sprawiło,że postanowiłem spróbować was zrozumieć – powiedział spuszczając wzrok
- Nas? – zapytał ogłupiały – Nas gejów?
- Nie – uciął – Was czyli Ciebie i tego szatyna – powiedział spoglądając niepewnie w oczy bratanka.
- Chodzi Ci o Kibe? – prychnął długowłosy – Tak bo niby poco masz pamiętać jego imię, nie?
- Nie czas teraz na to co pamiętam, a co nie. Wiem jak ma na imię..
- Pewnie, że wiesz ale nie ma to dla Ciebie żadnego znaczenia, prawda? – zapytał spoglądając twardo w białe oczy. – Dla Ciebie liczy się tylko to jak Ty się czujesz, cały czas mówisz tylko o sobie,posłuchaj sam siebie.
- To nie o to chodzi – westchnął - Nie mogę mówić w Twoim imieniu, nie wiem czy mi wybaczysz i dasz jeszcze jedną szansę. Nie będę zgadywać czego Ty chcesz, po prostu ja chcę to naprawić – powiedział zrezygnowany.
- Czego ja chcę? – prychnął wściekle – Wiesz czego ja chciałem? – zapytał – Akceptacji, tyle mi wystarczyło. Nie potrzebowałem Twojej, a’la ojcowskiej miłości, opieki, wparcia. Nic z tych rzeczy. –powiedział marszcząc brwi i ściszając głos – Wystarczyło tylko, żebyś zamiastze mnie szydzić, zaakceptował moje istnienie – białe oczy ciskały gromy wzastygłą sylwetkę mężczyzny - Teraz już tego nie potrzebuje. Mam wielu przyjaciół, którzy akceptują to, że jestem „sprzeczny z naturą”, jakbyś to ujął. Nie potrzebuje tego u Ciebie, nie teraz kiedy…- odchrząknął i mrugnął kilka razy oczami by powstrzymać cisnące się łzy. Przełknął ślinę i spojrzał ostro na wuja – Kiedy w końcu jest mi dobrze i czuję się szczęśliwy. Spóźniłeś się, Hiashi – dokończył, rzucił na stolik pieniądze, po czym wstał i łapiąc torbę wyszedł szybko z kawiarni.

***

Idąc prędko w stronę metra, co chwilę potrącał śpieszących się ludzi, nie przejmując się wcale obelgami rzucanymi w jego stronę. Łzy cisnące się do oczu zastąpiła narastająca złość, która rozchodziła się teraz po każdej komórce w jego ciele.
- „Co on sobie wyobraża!” – zacisnął zęby przeciskając się między ludźmi i wskakując do pojazdu zmierzającego w stronę Uniwersytetu Tokijskiego. – „Bezczelny. Myśli, że nagle mu przebaczę to całe wyszydzanie zemnie. Okazałby trochę skruchy, a nie usiadł jakby chciał omówić ze mną, jak minął mi dzień! Co to miało w ogóle być?” – westchnął i ścisnął mocniej uchwyt,za który się trzymał. – „Cholera jasna!” – krzyknął w myślach gdy zaczęło go to przerastać, a prosta dedukcja stała się problemem.
Wysiadł na swojej stacji i skierował zdecydowane kroki w stronę budynku położonego niedaleko uniwersytetu. Z dworca miał całkiem niedaleko więc zajęło mu to nie więcej jak 15 minut.
Wszedł przez duże szklane drzwi i nie zwracając uwagi na strażnika, przeciągnął swoją kartą magnetyczną aby dostać się do środka. Na parterze minął kilka osób przesiadujących w wielkim holu przypominającym świetlicę. Nie zwracając większej uwagi na ciekawe spojrzenia ruszył do swojego pokoju, znajdującego się na drugim piętrze.
Przekręcając klucz w zamku, otworzył drzwi i wszedł szybko zamykając je za sobą. Oparł się o drewno pomalowane na biały kolor i napotkał dwie pary oczu wpatrujące się w niego. Jedne ze znudzeniem i lekkim zdenerwowanie, drugie zaś zaskoczone i zdezorientowane.
Długowłosy nie miał sił na kolejne niespodzianki, westchnął ostentacyjnie i zsunął się po drzwiach zamykając oczy.
- Cześć Neji – powiedział nieśmiało kasztanowo włosy wstając z fotela – To…
- Prosto z mostu – powiedział białooki otwierając oczy i rzucając ostre spojrzenie chłopakowi.
- Wyprowadzam się – westchnął, opadł z powrotem na fotel i spuścił wzrok.
- To wszystko? – zapytał beznamiętnie i wstał powoli,rzucając przelotne spojrzenie osobie, która intensywnie go obserwowała.Złotooki kiwnął głową na potwierdzenie. Neji zostawiając torbę przy drzwiach ruszył w kierunku łazienki ignorując pytające spojrzenie, zatrzasnął za sobą drzwi.
- Co go ugryzło? – powiedział na głos, kierując pytanie do siebie.
- Na pewno coś poważnego. Dawno nie widziałem go w takim stanie – do jego uszy dobiegł melodyjny głos.
- A co? Ty go znasz? – zapytał otwierając szeroko oczy i wpatrując się wyczekująco w sylwetkę spoczywającą w fotelu.
- Taaa – odparł wymijająco brunet
- No, jakieś konkrety poproszę – ponaglił go chłopak na powrót usadawiając się w wygodnym siedzeniu. Spojrzał na niego przechylając lekko głowę i czekając aż mężczyzna zacznie.
- To mój sąsiad – powiedział czarnowłosy i przejechał dłonią po włosach. Twarz miodowookiego nie wyrażała jednak zadowolenia z wyjaśnienia.– O co chodzi? – zapytał patrząc na zawiedzionego chłopaka.
Nugato chciał już coś powiedzieć jednak przerwał mu dźwięk telefonu. Wstał podchodząc do ściany, na której wisiał aparat i podniósł słuchawkę.
- Tak? – zapytał zirytowanym głosem.
- …
- Nie, nie ma problemu. Proszę go wpuścić. Przepraszam za kłopot – powiedział odwieszając słuchawkę. Podszedł do drzwi, pod którymi leżała porzucona torba Hyuugi i łapiąc za pasek odwiesił na wieszak. Stał tak chwilę wpatrując się w czarne tęczówki swojego faceta. Skrzyżował ręce na piersi i oczekiwał pukania do drzwi. Nacisnął klamkę gdy usłyszał donośne pukanie.
- Cześć? – powiedział, a raczej spytał chłopak odpowiedzialny za interwencję. Jego twarz przybrała niesmaczny grymas.
- Wejdziesz, czy może będziesz tak stał? – zapytał gospodarz mierząc chłopaka od góry do dołu, na co ten odpłacił mu się tym samym.
- Myślałem, że Cię nie ma – odpowiedział bez żadnych zahamowań i przekroczył próg pokoju.
- Wybacz, że Cię rozczarowałem – sarknął i zamknął drzwi za chłopakiem.
- Itachi-san? – szatyn stanął jak wryty gdy zobaczył swobodnie siedzącego w fotelu, pisarza.
- No pięknie, jego też znasz? – Kyoushi zwrócił się do Uchihy patrząc wymownie.
- To chłopak Neji’ego – odpowiedział niczym nie wzruszony,raczej lekko rozbawiony.
- Neji! Twoja panienka przyszła Cię odwiedzić! – krzyknął chłopak i z westchnieniem skierował się w stronę małej wnęki kuchennej. - To może skoro wszyscy już się znamy, napijemy się kawki, co? – zapytał sarkastycznie i wlewając wodę do czajnika, włączył go.
- Ja chętnie – powiedział czarnowłosy przypatrując się szatynowi.
- A Ty? – zapytał Nugato zerkając na Inuzuke
- Nie dzięki, gdzie Neji? – zapytał nerwowo trąc o siebie dłońmi. 
Obydwoje spojrzeli na niego zaciekawieni, obserwując jak ze zdenerwowaniem rozgląda się po pokoju.
- Od pół godziny siedzi w łazience – powiedział Kyoushi
- A-aha – powiedział szatyn i podszedł do drzwi toalety.Zapukał, a kiedy nie dostał odpowiedzi nacisnął klamkę. Drzwi nie ustąpiły na co chłopak westchnął. – Neji, to ja, otwórz – powiedział i odczekał chwilę. Z pomieszczenia nie dobiegł go żaden dźwięk. Ponowił czynność ale i tym razem na nic się to zdało. – Neji, proszę Cię, wpuść mnie! – w odpowiedzi usłyszał szczęk zamka, a po chwili drzwi się otworzyły i szatyn wszedł do pomieszczenia.

***

Brązowooki przytulił się do długowłosego, którego ręce spokojnie owinęły się wokół jego talii, a broda spoczęła wśród orzechowych kosmyków.
- Umawialiśmy się na dzisiaj? – zapytał cicho białooki.
- Nie – westchnął krótkowłosy i odsunął się od chłopaka –Dzwonił do mnie Twój wuj – powiedział patrząc niespokojnie w jasne tęczówki.
- Czego chciał? – zapytał zaciskając wargi.
- Neji, o czym rozmawialiście? – zapytał spokojnie łapiąc chłopaka za dłoń i splatając palce.
- Nie odpowiedziałeś – odparł chłopak domagając się odpowiedzi i dając jasno do zrozumienia, że próba wykręcenia się jest nie do przyjęcia. Chłopak westchnął i spuścił wzrok.
- Chciał się ze mną spotkać – powiedział i przejechał dłonią po włosach – Powiedziałem, że muszę najpierw porozmawiać z Tobą. Chciał żebym Ci o tym nie mówił ale…- przerwał i spojrzał na czarnowłosego – Sam wiesz –dodał
- Dziękuję – powiedział białooki przyciągając do siebie chłopaka i składając czuły pocałunek na skroni – Mam serdecznie dość dzisiejszego dnia – westchnął strapiony
- Nie chcesz o tym rozmawiać, prawda? – zapytał Kiba patrząc w zmęczone sytuacją, tęczówki. Hyuuga kiwnął tylko głową. – Może wyjdziemy z łazienki i będziemy udawać, że nic się nie stało? – zapytał z nadzieją, a starszy chłopak przytaknął.
- Wrócimy do tego tematu jutro – powiedział stanowczo długowłosy.
- Nie musisz się zmuszać – Inuzuka spojrzał z troską w oczy chłopaka.
- Nie, chcę o tym porozmawiać – odparł i uśmiechnął się ponuro.
- Swoją drogą, co tu robi Itachi-san? – zapytał odwracając się do drzwi
- Nie mam pojęcia – powiedział długowłosy i nacisnął klamkę wychodząc z pomieszczenia.

***

- Ciekawe ile jeszcze będą tam siedzieć? – kasztanowo włosy siedział po turecku na fotelu i bawił się palcami, wbijając znudzony wzrok w drzwi łazienki.
- Martwisz się o nich czy po prostu zżera Cię ciekawość? –zapytał złośliwie czarnowłosy.
- Oczywiście, że się martwię! – ożywił się złotooki i spojrzał wyzywająco w grafitowe tęczówki. Mężczyzna westchnął i pokręcił głową z dezaprobatą – Co? Nie wierzysz mi? Neji nigdy się tak nie zachowywał – powiedział i zmarszczył brwi.
- Nigdy? To znaczy przez te dwa tygodnie, które razem mieszkacie? – zapytał zgryźliwie, a na jego twarz wstąpił uśmiech.
- No…- chłopak nie dokończył gdyż drzwi toalety otworzyły się, a z pomieszczenia wyszedł Hyuuga wraz z Kibą.
Dwie pary oczu wbiły w nich swój wzrok, jakby oczekując wyjaśnień. Nic takiego jednak nie nastąpił.
- Kiedy się wyprowadzasz? - zapytał jakby nigdy nic długowłosy. Chłopak przez chwilę się zmieszał ale po chwili odzyskał rezon.
- Miałem zamiar dzisiaj - powiedział czekając na reakcję współlokatora.
- Gdzie będziesz mieszkał? - zapytał jednak w myślach pojawiła mu się pewna opcja, na której potwierdzenie tylko czekał. Nugato spuścił nieśmiało wzrok i lekko się zarumienił.
- Ze mną - powiedział spokojnie Uchiha i uśmiechnął się do chłopaków.
Na twarzy Inuzuki pojawiło się nie małe zdziwienie, a Neji uśmiechnął się tylko dostając potwierdzenie swoich domysłów.
- Neji, stało się coś? - zapytał Kyoushi przerywając, panującą przez chwilę, ciszę.
- Nic takiego - odpowiedział z uśmiechem łapiąc szatyna za rękę i kierując się na niewielką sofę. Usiadł pociągając na kolana chłopaka. - Czy z tą przeprowadzką bardzo Ci się śpieszy? - zapytał po chwili. Kasztanowo włosy spojrzał na Uchihę szukając odpowiedzi na jego twarzy.
- Czemu pytasz? - spojrzał z ciekawością
- Mam ochotę na mały wyskok na miasto - westchnął - Albo niewielką domową imprezkę, wszystko jedno - odparł patrząc wyczekująco na gościa w postaci Uchihy, gdyż jak zaobserwował, to raczej od niego zależało kiedy Nugato się wyprowadzi.
- Nie mam nic przeciwko - odpowiedział z aprobatą co do propozycji białookiego.
- Skoro tak, to może zamiast herbatki zadzwonię po jakiś prowiant? - zapytał czekając na potwierdzenie.
- Nie musisz, pojedziemy do sklepu moim samochodem - czarnowłosy wstał z fotela i nie czekając na młodszego chłopaka skierował się w stronę drzwi. Po chwili obie sylwetki zniknęły za drzwiami.
- Jesteś pewien co do tej "imprezy"? - zapytał mało przekonany Kiba.
- Tak, chcę zając myśli czymś innym - powiedział opierając głowę na ramieniu szatyna.
- Czyli, jutro robimy sobie wolne? - spojrzał wyczekująco w białe oczy.
- Jak najbardziej - odparł i pocałował chłopaka - Myślę, że problemu z noclegiem nie będzie - uśmiechnął się jeszcze ciepło.
- Zastanawia mnie jak się poznali? - powiedział Inuzuka i zszedł z kolan długowłosego. Położył się tak, że głowa spoczywała na udach Neji'ego.

1 komentarz:

  1. ~karmelowa
    8 marca 2009 o 17:11
    Cóż…Spotkanie w kawiarni ciekawe, nie powiem…;]Pozdrawiam.

    ~Elbereht
    8 marca 2009 o 17:43
    Rany nie sądziłam, że Neji jest taki.. hm żywiołowy, ale to dobrze. Takiego go lubię. Żal mi tylko trochę, że nie dał szans wujowi, chociaż jestem w stanie go zrozumieć i przecież jeszcze wszystko może się zmienić. Impreza w 4 brzmi nieźle, ciekawe czy nikt nie przyleci mówiąc, że zakłócają ciszę nocną chyba że szybko się skończy:) Podoba mi się, że wszyscy się znają jak taka jedna, wielka rodzinka, ach jaki ten świat mały, tylko zastanawiam się, jak reszta dowie się o tej przeszłości Nugato Sasu z Naru pewnie z książki, a Neji z Kibą.. może też.. Eh, tak czy inaczej czekam na cd. Pozdrawiam i szczęśliwego dnia kobiet:)

    ~Kashiya-chan
    8 marca 2009 o 17:48
    no, zgadzam się, ciekawe mieli spotkanie, ale zaskoczyło mnie to, jak Neji na wuja swojego napadł. normalnie nie spodziewałam się tego po nim, nawet nie wiem czemu, przecież już raz podobnie postąpił xddchciałabym mieć tak jak on, że kiedy coś mnie trapi, iść na imprezkę, ale niestety nie mam -_- … ale nic, trzeba się cieszyć z tego, co się ma, ne? :Dno nic, ja czekam na cd i coś o Naruciaku, bo ja go kocham ^3^pozdro :D

    ~Moomin
    8 marca 2009 o 20:34
    Ha!Jak dobrze mieć rację!Nocia miodzio (tylko czemu taka krótka :P)Troszkę opornie idzie opowiadanie, ale to nic. Będzie się nim można dłużej delektować. A z dzielnicy w której mieszkają bohaterowie to Ci się taka „tęczowa dolina” zrobiła. Jeszcze trochę i heterycy będą musieli robić tam parady, bo to oni będą mniejszością.Pozdrawiam

    ~Arika-chan ^__^
    8 marca 2009 o 22:07
    Mmm bardzo ciekawa nocia ^__^A najciekawsze było spotkanie w kawiarni xDFajny ten Neji, lubie go ^__^ Ale czekam na coś o Sasu i Naru, bo ich kocham najbardziej xD Czekam na new ;*Pozdrawiam :*

    ~AlienaxD
    8 marca 2009 o 23:48
    bardzo inny i ciekawy rozdział. podoba mi się taka wielowątkowość xD czekam na cd

    ~lanjeli
    9 marca 2009 o 11:02
    Matko! Czy ty wiesz że swoim opowiadaniem przywróciłaś mi wiarę w ludzi?! Naprawdę jest dobre! Pisz, pisz – bo jak nie ty, to kto?

    ~Kazuko
    9 marca 2009 o 13:54
    Siruwia-sama kocham Cię! XDD Cudowne! Szybciutko proszę o następne… ^^” I ciekawe czy się dowiedzą wszyscy wszystkiego i w ogóle. ^^” Czekam, czekam, czekam. Pisz, pisz, pisz szybko, szybko, szybko! >DD

    ~Ey
    9 marca 2009 o 16:05
    Obserwuję Twoje opowiadanie od dosyć długiego czasu i muszę stwierdzić, że jest w czołówce wszystkich „yaoiowatych”.Aczkolwiek nie ukrywam, że powoli to wszystko staje się … nudne? Monotonne trochę.Co do tego epizodu. Moim zdaniem, ten był jednym z gorszych. Czegoś mi w nim brakowało. I niektóre wyrazy Ci się posklejały.Poza tym, klasyk. Z niecierpliwością czekam na kolejną część.

    ~Ey ... Prawdziwa.
    10 marca 2009 o 18:42
    kuuur … na.kto śmie się pode mnie podszywać? x.Xwas już kompletnie porąbało …

    ~Buka
    11 marca 2009 o 07:48
    Świetne opko. Podoba mi sie ten pomysł z wieloma wątkami, a to w kawiarni… Sama nie wiem kogo mi bardziej szkoda. Neji miał tak straszne dzieciństwo przez niego, a ten wujek to chyba chciał dobrze teraz i nie umiał tego wyrazić( ale czego chcieć można od lodowatego starucha)… Ja i moje wypaczenia psychiczne… -_-’ Nie rozwodze się już nad tym, bo znowu sie pogubię we własnym myśleniu( jak zwykle). No to czekam na kolejne rozdziały. Tylko szybko prosze. ;)

    ~ikuko
    11 marca 2009 o 08:56
    zaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaajebi’se jak zwykle ;** szkoda, że bez Sasunaru :P Kurcze… myślałam, że jednak Neji się pogodzi z wujaszkiem…

    julia152@amorki.pl
    16 marca 2009 o 22:07
    Genialne!!!!!!!!Niedawno odkryłam twojego bloga i bardzooooooo mi się spodobal dodam go do linków na http://www.yaoi-i-nie-tylko.blog.onet.plAri

    OdpowiedzUsuń