poniedziałek, 20 grudnia 2010

Epizod 40

- Czy mogę przyjąć zamówienie? – młoda japonka zaczesana w wysokiego kucyka, podeszła do stolika znajdującego się w rogu, dyskretnie oświetlonej kawiarni.
- Kawę z kardamonem – powiedział mężczyzna beznamiętnie,zamykając kartę i odkładając na brzeg stolika. Dziewczyna spojrzała znacząco na chłopaka siedzącego naprzeciwko.
- Wodę z cytryną i lodem poproszę – powiedział uśmiechając się ciepło i podając kartę do rąk kelnerki. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech i oddaliła się spokojnym krokiem.
Przez chwilę dwie pary białych tęczówek mierzyły się wyczekująco, a cisza, która im towarzyszyła przerywana była przez cichą,relaksacyjną muzykę.
Fiołkowy poblask zniknął pod powiekami długowłosego młodzieńca, a twarz ozdobił ironiczny uśmiech. Oczy powoli się otworzyły uważnie wertując sylwetkę po drugiej stronie stolika.
- Dlaczego kawiarnia? Przecież wiesz, że nie piję kawy – z wąskich ust padło pytanie.
- Nie wiedziałem – głęboki głos zabarwiło zdziwienie.
- No tak – westchnął długowłosy – Bo niby skąd? – dodał z sarkazmem, nie spuszczając wzroku z mężczyzny – Dziękuję – powiedział gdy przy stoliku pojawiła się kelnerka, zostawiając na nim zamówienie. Obserwował oddalającą się sylwetkę dziewczyny aby po chwili powrócić do osoby, z którą przyszedł się tu spotkać.
Odchrząknął, dając tym samym do zrozumienia, że nie przyszedł tu marnować swojego, jakże cennego i ograniczonego, czasu.
- Dlaczego usiadłeś w tym ciemnym kącie? – zapytał młody chłopak upijając łyk płynu. Został obdarzony jedynie pytającym spojrzeniem i lekkim zmarszczeniem brwi. – No tak, jak mógłbym pomyśleć, że jestem wart pokazania się z Tobą w miejscu publicznym, wybacz -wypowiedź czarnowłosego była przesiąknięta cynizmem
- Nie bądź arogancki – powiedział opanowanym głosem mężczyzna
- Po co więc te gierki. O co chodzi? – zapytał wprost,splatając palce i pochylając się lekko do przodu – Chyba nie dzwoniłeś do mnie po to żeby napić się kawy w moim towarzystwie? – dodał na powrót opadając nasiedzenie. Białe oczy ponownie spojrzały na niego z opanowaniem, a usta delektowały się jasnobrązowym płynem. – No dalej, myślisz, że mam czas aby czekać  łaskawie aż będziesz gotów wyjaśnić powód tego spotkania? – Neji powoli zaczął tracić cierpliwość do chłodnej postawy wuja. Gdy nie uzyskał odzewu, zacisnął wargi wypuszczając po chwili powietrze – Tak – westchnął i uśmiechnął się lekko – Skoro nie masz mi nic do powiedzenia bądź się rozmyśliłeś, to pozwól, że ja już pójdę –powiedział przymierzając się do wstania, powstrzymał go jednak głos wuja.
- Zaczekaj – powiedział odstawiając filiżankę. Hyuuga powstrzymał się przez chwilę patrząc wyczekująco – Chciałbym z Tobą porozmawiać.
- To wiem, nie widzę jednak aby tak bardzo Ci na tym zależało skoro tak uparcie milczysz – westchnął i opadł na oparcie, wbijając znudzony wzrok w szklankę z wodą. – Więc? – zapytał po raz kolejny
- Chciałbym żebyś wrócił do domu – głęboki głoś wdarł się do mózgu chłopaka siejąc w nim nie małe spustoszenie.
- S-słucham? – wyjąkał całkowicie zbity z tropu, a powieki nie opadły ani razu, zastygając uparcie szeroko rozwarte. – Chyba się przesłyszałem – powiedział jakby sam do siebie
- Nie przesłyszałeś się
- Powiedz mi, po co mam wrócić? – zapytał z niedowierzaniem– Poza tym, ja nie mam domu – pokręcił głową z cichym prychnięciem i napił się wody.
- Jak to nie masz domu? Co Ty mówisz? – długowłosy mężczyzna otworzył szerzej oczy na słowa wypowiedziane przez bratanka.
- Tak to. Przez całe życie dawałeś mi to do zrozumienia,niby dlaczego miałbym teraz wracać gdzieś gdzie przez całe moje życie nie było dla mnie miejsca? – zapytał z kpiną i wyrzutem.
- Przecież wiesz, że nie przez całe Twoje życie – powiedział jakby obronnie
- Niech Ci będzie, od momentu, w którym dowiedziałeś się o tym, że jestem gejem, a odkryłem swoją orientację stosunkowo wcześnie –powiedział, a na twarzy mężczyzny zaobserwował siłą powstrzymywany grymas obrzydzenia – Nie musisz się wstrzymywać i tak już znam Twoją opinię na temat mój, mojego chłopaka i całej reszty „odmieńców” – warknął zduszonym głosem uspakajając się wewnętrznie. – Po co chcesz żebym wrócił?
- Powiedzmy, że coś zrozumiałem i chciałbym to naprawić…Jeżeli nie jest jeszcze za późno – powiedział nie spuszczając ani na chwilę wzroku z chłopaka.
- Nie no, Ty coś musiałeś brać. To taki głupi żart tak?Rozpoczynasz jakąś kampanię i potrzebna Ci moja pomoc, tak? No dalej jaki jest Twój prawdziwy powód? – zapytał zdezorientowany długowłosy, podnosząc nieznacznie głos i podśmiewając się lekko.
- To nie jest żart – powiedział stanowczo mężczyzna, a śmiech młodzieńca ucichł.
- Chyba nie muszę Ci przypominać kto wmawiał mi, że takie osoby jak ja, nie mają na tym świecie racji bytu! – Neji stawał się coraz bardziej skołowany ta całą sytuacją. – Dlaczego?
- Nie potrafię Ci tego wytłumaczyć. Stało się coś co sprawiło,że postanowiłem spróbować was zrozumieć – powiedział spuszczając wzrok
- Nas? – zapytał ogłupiały – Nas gejów?
- Nie – uciął – Was czyli Ciebie i tego szatyna – powiedział spoglądając niepewnie w oczy bratanka.
- Chodzi Ci o Kibe? – prychnął długowłosy – Tak bo niby poco masz pamiętać jego imię, nie?
- Nie czas teraz na to co pamiętam, a co nie. Wiem jak ma na imię..
- Pewnie, że wiesz ale nie ma to dla Ciebie żadnego znaczenia, prawda? – zapytał spoglądając twardo w białe oczy. – Dla Ciebie liczy się tylko to jak Ty się czujesz, cały czas mówisz tylko o sobie,posłuchaj sam siebie.
- To nie o to chodzi – westchnął - Nie mogę mówić w Twoim imieniu, nie wiem czy mi wybaczysz i dasz jeszcze jedną szansę. Nie będę zgadywać czego Ty chcesz, po prostu ja chcę to naprawić – powiedział zrezygnowany.
- Czego ja chcę? – prychnął wściekle – Wiesz czego ja chciałem? – zapytał – Akceptacji, tyle mi wystarczyło. Nie potrzebowałem Twojej, a’la ojcowskiej miłości, opieki, wparcia. Nic z tych rzeczy. –powiedział marszcząc brwi i ściszając głos – Wystarczyło tylko, żebyś zamiastze mnie szydzić, zaakceptował moje istnienie – białe oczy ciskały gromy wzastygłą sylwetkę mężczyzny - Teraz już tego nie potrzebuje. Mam wielu przyjaciół, którzy akceptują to, że jestem „sprzeczny z naturą”, jakbyś to ujął. Nie potrzebuje tego u Ciebie, nie teraz kiedy…- odchrząknął i mrugnął kilka razy oczami by powstrzymać cisnące się łzy. Przełknął ślinę i spojrzał ostro na wuja – Kiedy w końcu jest mi dobrze i czuję się szczęśliwy. Spóźniłeś się, Hiashi – dokończył, rzucił na stolik pieniądze, po czym wstał i łapiąc torbę wyszedł szybko z kawiarni.

***

Idąc prędko w stronę metra, co chwilę potrącał śpieszących się ludzi, nie przejmując się wcale obelgami rzucanymi w jego stronę. Łzy cisnące się do oczu zastąpiła narastająca złość, która rozchodziła się teraz po każdej komórce w jego ciele.
- „Co on sobie wyobraża!” – zacisnął zęby przeciskając się między ludźmi i wskakując do pojazdu zmierzającego w stronę Uniwersytetu Tokijskiego. – „Bezczelny. Myśli, że nagle mu przebaczę to całe wyszydzanie zemnie. Okazałby trochę skruchy, a nie usiadł jakby chciał omówić ze mną, jak minął mi dzień! Co to miało w ogóle być?” – westchnął i ścisnął mocniej uchwyt,za który się trzymał. – „Cholera jasna!” – krzyknął w myślach gdy zaczęło go to przerastać, a prosta dedukcja stała się problemem.
Wysiadł na swojej stacji i skierował zdecydowane kroki w stronę budynku położonego niedaleko uniwersytetu. Z dworca miał całkiem niedaleko więc zajęło mu to nie więcej jak 15 minut.
Wszedł przez duże szklane drzwi i nie zwracając uwagi na strażnika, przeciągnął swoją kartą magnetyczną aby dostać się do środka. Na parterze minął kilka osób przesiadujących w wielkim holu przypominającym świetlicę. Nie zwracając większej uwagi na ciekawe spojrzenia ruszył do swojego pokoju, znajdującego się na drugim piętrze.
Przekręcając klucz w zamku, otworzył drzwi i wszedł szybko zamykając je za sobą. Oparł się o drewno pomalowane na biały kolor i napotkał dwie pary oczu wpatrujące się w niego. Jedne ze znudzeniem i lekkim zdenerwowanie, drugie zaś zaskoczone i zdezorientowane.
Długowłosy nie miał sił na kolejne niespodzianki, westchnął ostentacyjnie i zsunął się po drzwiach zamykając oczy.
- Cześć Neji – powiedział nieśmiało kasztanowo włosy wstając z fotela – To…
- Prosto z mostu – powiedział białooki otwierając oczy i rzucając ostre spojrzenie chłopakowi.
- Wyprowadzam się – westchnął, opadł z powrotem na fotel i spuścił wzrok.
- To wszystko? – zapytał beznamiętnie i wstał powoli,rzucając przelotne spojrzenie osobie, która intensywnie go obserwowała.Złotooki kiwnął głową na potwierdzenie. Neji zostawiając torbę przy drzwiach ruszył w kierunku łazienki ignorując pytające spojrzenie, zatrzasnął za sobą drzwi.
- Co go ugryzło? – powiedział na głos, kierując pytanie do siebie.
- Na pewno coś poważnego. Dawno nie widziałem go w takim stanie – do jego uszy dobiegł melodyjny głos.
- A co? Ty go znasz? – zapytał otwierając szeroko oczy i wpatrując się wyczekująco w sylwetkę spoczywającą w fotelu.
- Taaa – odparł wymijająco brunet
- No, jakieś konkrety poproszę – ponaglił go chłopak na powrót usadawiając się w wygodnym siedzeniu. Spojrzał na niego przechylając lekko głowę i czekając aż mężczyzna zacznie.
- To mój sąsiad – powiedział czarnowłosy i przejechał dłonią po włosach. Twarz miodowookiego nie wyrażała jednak zadowolenia z wyjaśnienia.– O co chodzi? – zapytał patrząc na zawiedzionego chłopaka.
Nugato chciał już coś powiedzieć jednak przerwał mu dźwięk telefonu. Wstał podchodząc do ściany, na której wisiał aparat i podniósł słuchawkę.
- Tak? – zapytał zirytowanym głosem.
- …
- Nie, nie ma problemu. Proszę go wpuścić. Przepraszam za kłopot – powiedział odwieszając słuchawkę. Podszedł do drzwi, pod którymi leżała porzucona torba Hyuugi i łapiąc za pasek odwiesił na wieszak. Stał tak chwilę wpatrując się w czarne tęczówki swojego faceta. Skrzyżował ręce na piersi i oczekiwał pukania do drzwi. Nacisnął klamkę gdy usłyszał donośne pukanie.
- Cześć? – powiedział, a raczej spytał chłopak odpowiedzialny za interwencję. Jego twarz przybrała niesmaczny grymas.
- Wejdziesz, czy może będziesz tak stał? – zapytał gospodarz mierząc chłopaka od góry do dołu, na co ten odpłacił mu się tym samym.
- Myślałem, że Cię nie ma – odpowiedział bez żadnych zahamowań i przekroczył próg pokoju.
- Wybacz, że Cię rozczarowałem – sarknął i zamknął drzwi za chłopakiem.
- Itachi-san? – szatyn stanął jak wryty gdy zobaczył swobodnie siedzącego w fotelu, pisarza.
- No pięknie, jego też znasz? – Kyoushi zwrócił się do Uchihy patrząc wymownie.
- To chłopak Neji’ego – odpowiedział niczym nie wzruszony,raczej lekko rozbawiony.
- Neji! Twoja panienka przyszła Cię odwiedzić! – krzyknął chłopak i z westchnieniem skierował się w stronę małej wnęki kuchennej. - To może skoro wszyscy już się znamy, napijemy się kawki, co? – zapytał sarkastycznie i wlewając wodę do czajnika, włączył go.
- Ja chętnie – powiedział czarnowłosy przypatrując się szatynowi.
- A Ty? – zapytał Nugato zerkając na Inuzuke
- Nie dzięki, gdzie Neji? – zapytał nerwowo trąc o siebie dłońmi. 
Obydwoje spojrzeli na niego zaciekawieni, obserwując jak ze zdenerwowaniem rozgląda się po pokoju.
- Od pół godziny siedzi w łazience – powiedział Kyoushi
- A-aha – powiedział szatyn i podszedł do drzwi toalety.Zapukał, a kiedy nie dostał odpowiedzi nacisnął klamkę. Drzwi nie ustąpiły na co chłopak westchnął. – Neji, to ja, otwórz – powiedział i odczekał chwilę. Z pomieszczenia nie dobiegł go żaden dźwięk. Ponowił czynność ale i tym razem na nic się to zdało. – Neji, proszę Cię, wpuść mnie! – w odpowiedzi usłyszał szczęk zamka, a po chwili drzwi się otworzyły i szatyn wszedł do pomieszczenia.

***

Brązowooki przytulił się do długowłosego, którego ręce spokojnie owinęły się wokół jego talii, a broda spoczęła wśród orzechowych kosmyków.
- Umawialiśmy się na dzisiaj? – zapytał cicho białooki.
- Nie – westchnął krótkowłosy i odsunął się od chłopaka –Dzwonił do mnie Twój wuj – powiedział patrząc niespokojnie w jasne tęczówki.
- Czego chciał? – zapytał zaciskając wargi.
- Neji, o czym rozmawialiście? – zapytał spokojnie łapiąc chłopaka za dłoń i splatając palce.
- Nie odpowiedziałeś – odparł chłopak domagając się odpowiedzi i dając jasno do zrozumienia, że próba wykręcenia się jest nie do przyjęcia. Chłopak westchnął i spuścił wzrok.
- Chciał się ze mną spotkać – powiedział i przejechał dłonią po włosach – Powiedziałem, że muszę najpierw porozmawiać z Tobą. Chciał żebym Ci o tym nie mówił ale…- przerwał i spojrzał na czarnowłosego – Sam wiesz –dodał
- Dziękuję – powiedział białooki przyciągając do siebie chłopaka i składając czuły pocałunek na skroni – Mam serdecznie dość dzisiejszego dnia – westchnął strapiony
- Nie chcesz o tym rozmawiać, prawda? – zapytał Kiba patrząc w zmęczone sytuacją, tęczówki. Hyuuga kiwnął tylko głową. – Może wyjdziemy z łazienki i będziemy udawać, że nic się nie stało? – zapytał z nadzieją, a starszy chłopak przytaknął.
- Wrócimy do tego tematu jutro – powiedział stanowczo długowłosy.
- Nie musisz się zmuszać – Inuzuka spojrzał z troską w oczy chłopaka.
- Nie, chcę o tym porozmawiać – odparł i uśmiechnął się ponuro.
- Swoją drogą, co tu robi Itachi-san? – zapytał odwracając się do drzwi
- Nie mam pojęcia – powiedział długowłosy i nacisnął klamkę wychodząc z pomieszczenia.

***

- Ciekawe ile jeszcze będą tam siedzieć? – kasztanowo włosy siedział po turecku na fotelu i bawił się palcami, wbijając znudzony wzrok w drzwi łazienki.
- Martwisz się o nich czy po prostu zżera Cię ciekawość? –zapytał złośliwie czarnowłosy.
- Oczywiście, że się martwię! – ożywił się złotooki i spojrzał wyzywająco w grafitowe tęczówki. Mężczyzna westchnął i pokręcił głową z dezaprobatą – Co? Nie wierzysz mi? Neji nigdy się tak nie zachowywał – powiedział i zmarszczył brwi.
- Nigdy? To znaczy przez te dwa tygodnie, które razem mieszkacie? – zapytał zgryźliwie, a na jego twarz wstąpił uśmiech.
- No…- chłopak nie dokończył gdyż drzwi toalety otworzyły się, a z pomieszczenia wyszedł Hyuuga wraz z Kibą.
Dwie pary oczu wbiły w nich swój wzrok, jakby oczekując wyjaśnień. Nic takiego jednak nie nastąpił.
- Kiedy się wyprowadzasz? - zapytał jakby nigdy nic długowłosy. Chłopak przez chwilę się zmieszał ale po chwili odzyskał rezon.
- Miałem zamiar dzisiaj - powiedział czekając na reakcję współlokatora.
- Gdzie będziesz mieszkał? - zapytał jednak w myślach pojawiła mu się pewna opcja, na której potwierdzenie tylko czekał. Nugato spuścił nieśmiało wzrok i lekko się zarumienił.
- Ze mną - powiedział spokojnie Uchiha i uśmiechnął się do chłopaków.
Na twarzy Inuzuki pojawiło się nie małe zdziwienie, a Neji uśmiechnął się tylko dostając potwierdzenie swoich domysłów.
- Neji, stało się coś? - zapytał Kyoushi przerywając, panującą przez chwilę, ciszę.
- Nic takiego - odpowiedział z uśmiechem łapiąc szatyna za rękę i kierując się na niewielką sofę. Usiadł pociągając na kolana chłopaka. - Czy z tą przeprowadzką bardzo Ci się śpieszy? - zapytał po chwili. Kasztanowo włosy spojrzał na Uchihę szukając odpowiedzi na jego twarzy.
- Czemu pytasz? - spojrzał z ciekawością
- Mam ochotę na mały wyskok na miasto - westchnął - Albo niewielką domową imprezkę, wszystko jedno - odparł patrząc wyczekująco na gościa w postaci Uchihy, gdyż jak zaobserwował, to raczej od niego zależało kiedy Nugato się wyprowadzi.
- Nie mam nic przeciwko - odpowiedział z aprobatą co do propozycji białookiego.
- Skoro tak, to może zamiast herbatki zadzwonię po jakiś prowiant? - zapytał czekając na potwierdzenie.
- Nie musisz, pojedziemy do sklepu moim samochodem - czarnowłosy wstał z fotela i nie czekając na młodszego chłopaka skierował się w stronę drzwi. Po chwili obie sylwetki zniknęły za drzwiami.
- Jesteś pewien co do tej "imprezy"? - zapytał mało przekonany Kiba.
- Tak, chcę zając myśli czymś innym - powiedział opierając głowę na ramieniu szatyna.
- Czyli, jutro robimy sobie wolne? - spojrzał wyczekująco w białe oczy.
- Jak najbardziej - odparł i pocałował chłopaka - Myślę, że problemu z noclegiem nie będzie - uśmiechnął się jeszcze ciepło.
- Zastanawia mnie jak się poznali? - powiedział Inuzuka i zszedł z kolan długowłosego. Położył się tak, że głowa spoczywała na udach Neji'ego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz