poniedziałek, 27 grudnia 2010

Epizod 41

- Nie mogę w to uwierzyć! - krzyk bruneta rozdarł ciszę panującą w sypialni.
- Sasuke! Sasuke, uspokój się! - opalona dłoń spoczęła na ramionach, próbując powstrzymać kochanka przed podarciem, trzymanego w rękach maszynopisu.
- Jak...jak mam się uspokoić do cholery?! - warknął patrząc wściekle w niebieskie tęczówki.
- Nie wyciągaj pochopnych wniosków - szepnął spokojnie podstępem zabierając z rąk kartki.
- Pochopnych wniosków? Kpisz? Tu czarno na białym jest napisane co to jest za szumowina! - wrzasnął i machnął wściekle ręką przymierzając się do wyrwania blondynowi rękopisu.
Niebieskooki tylko uskoczył szybko przed nagłym atakiem na jego osobę i wycofał się w stronę łazienki.


- Nie rób nic głupiego - powiedział wyciągając rękę do przodu w geście "stopu"
- Oddaj mi to - warknął powoli zbliżając się do chłopaka
- Żadnych gwałtownych ruchów. Uspokój się, a dam Ci to o co prosisz - powiedział chowając karki za plecy i niezauważalnie wyszukując klamki do łazienki.
- Jak mogę być spokojny kiedy on tam wypisuje "takie" rzeczy!? - krzyknął ponownie.
- Sasuke, proszę Cię. Nie wysuwaj fałszywych oskarżeń! Nie przeczytałeś nawet jednego rozdziału! - teraz blondyn krzyknął patrząc zawzięcie w czarne tęczówki - Jedyne czego się dowiedziałeś, to że był "prostytutką" - westchnął i złapał bladą dłoń pocierając kciukiem jej zewnętrzną stronę.
Uchiha na ten gest zamknął oczy i odetchnął głęboko przecierając niespokojnie twarz. Uniósł powieki wbijając grafit tęczówek w sylwetkę chłopaka.
- Nie wiem czy zniosę resztę - kierując się na łóżko usiadł na rogu i schował twarz w dłoniach - To takie upokarzające! - wplótł niespokojnie palce w czarne włosy.
- Co masz na myśli? - zapytał niebieskooki, odkładając "książkę" na komodę i podchodząc do łóżka. Wgramolił się i ukląkł za chłopakiem, wtulając się w jego plecy i składając czuły pocałunek na jego karku.
Czarnowłosy westchnął i odchylił się do tyłu, opierając głowę na ramieniu blondyna. Spojrzał w niebieskie tęczówki czekające na odpowiedź. Wysunął się z uścisku chłopaka i usiadł obok niego po turecku.
- Co mam na myśli? - westchnął i podrapał się po skroni - A co mogę myśleć mówiąc o upokorzeniu? Wiesz co będzie jak on wyda tę książkę? To nie jest to samo co jedna z jego powieści kryminalistycznych. Ta książka już od samego początku jest kontrowersyjna. Wzbudza negatywne emocje. Porządny człowiek poczuje się zgorszony czytając ją. Martwię się, że ludzie...- odetchnął i odwrócił wzrok zastanawiając się jakiego określenia użyć.
- Martwisz się o siebie czy o jego? - zapytał wprost blondyn nie spuszczając z chłopaka wzroku. Czarnowłosy szybko poderwał głowę do góry i spojrzał zdziwiony.
- Oczywiście...oczywiście, że o niego - powiedział z niezrozumieniem i lekkim szokiem.  - Nie rozumiem do czego zmierzasz? - zapytał oburzony i zmarszczył brwi.
- Bo nie przeczytałeś nawet jednego rozdziału, a już uważasz, że ta książka będzie niewypałem...
- Ale mi nie chodzi o to czy ona będzie niewypałem. Ba! Na pewno tak będzie. Martwię się o to czy ludzie go nie zlinczują za tak...tak...no sam rozumiesz! Ludzie nie są tolerancyjni przecież o tym wiesz. Boję się jak się potoczy jego życie po wypuszczeniu książki na rynek. Kto wie jak zareagują czytelnicy na tak nagłą zmianę tematu jego książek. Przecież to jakaś...biografia jest! Porażka - westchnął znów chowając twarz w dłoniach. - Nie wiem co...co mam o tym wszystkim myśleć - odchylił się do tyłu kładąc na łóżko i spojrzał w sufit.
- To zależy - powiedział złotowłosy podchodząc na czworaka do bruneta i przylegając do jego boku, ułożył wygodnie głowę na klatce piersiowej.
- Od czego? - burknął zrezygnowany i przygarnął bliżej chłopaka, lokując dłoń na jego biodrze i chowając palce pod materiał spodni.
Niebieskooki mruknął cicho z aprobatą i wtulił nos w zagłębienie szyi, owiewając ją ciepłym oddechem.
- Od tego czy jest dla Ciebie ważny, czy mu ufasz i akceptujesz jego wybory - mruknął sprawiając, że po bladej skórze przebiegły miłe dreszcze.
- Oczywiście, że jest dla mnie ważny - mruknął czując zwinny język sunący po jego szyi.  Wsunął dłoń pod materiał spodni i zaczął delikatnie gładzić pośladek niebieskookiego - Ufam mu od zawsze - czując usta zasysające skórę na szyi, uśmiechnął się do siebie.
Przekręcił się tak, że teraz blondyn leżał pod nim z rozbrajającym uśmiechem, z którego można było wywnioskować tylko jedno uczucie. Pożądanie. - Akceptuję ale nie wiem czy będę w stanie zaakceptować akurat jego - wypuścił powietrze jakby z żalem do siebie za takie myśli.
Wie, że to może sprawić przykrość jego bratu. Wie, że Itachi na pewno nie zostawi tego kolesia. On też by nie zrezygnował z Uzumakiego tylko dlatego bo nie przypadł by komuś do gustu. Jak mógłby zrezygnować z osoby, którą kocha?
- "O Boże! Ko-kocham go?!" - krzyknął w myślach zdając sobie sprawę z tego co się właśnie przez nie przewinęło i do jakich wniosków doprowadziło. Jego oczy zrobiły się wielkie, a w ustach zaschło kompletnie. Stracił na chwilę kontakt z rzeczywistością jednak cały czas pochylał się nad chłopakiem. Ocknął się dopiero gdy coś go uszczypnęło. - Itai - szepnął patrząc z niezrozumieniem w niebieskie tęczówki.
- Odpłynąłeś - szepnął splatając dłonie na karku czarnowłosego. Przyciągnął go bardziej do siebie - O czym myślałeś? - szepnął do ucha podgryzając je lekko.
- O czym? - zapytał zaskoczony chcąc wykręcić się od odpowiedzi. - A tak ogólnie - westchnął i machnął ręką co zaowocowało opadnięciem na blondyna. Czarnooki szybko się podniósł i z zażenowanym uśmiechem rzucił przeprosiny.
Wiedział, że jeżeli nie ominą tego tematu to blondyn wyciągnie z niego każdą myśl. Przy nim nie potrafił zachować swojej bariery, która chroniła go przed wszystkimi innymi, ciekawskimi ludźmi. Wyspowiadałby się przy nim jak przed księdzem. Ba! Nawet księdzu nie wyjawił by wszystkiego.
- Takie "ogólne" myślenie nie rozprasza Cię aż tak bardzo - powiedział z uśmiechem i cmoknął w policzek - No dalej, powiedz mi o czym myślałeś, hm? - zaproponował zmieniając tym samym pozycję tak, że siedział on na zaskoczonym brunecie. Oparł dłonie po obu stronach czarnej głowy i spojrzał uważnie. - Więc? Co Cię trapi?
- Nie powiedziałbym, że coś mnie trapi - skrzywił się uświadamiając sobie, że niebieskooki ma go w garści i teraz na pewno z niego wszystko wyciągnie.
- To co to takiego? - zapytał pochylając się, a skrzyżowane ręce oparł na poruszającej się równomiernie, klatce piersiowej czarnookiego.
- Czy możemy nie drążyć tego tematu? - zapytał z nadzieją i nutką irytacji w głosie. - "Nie powiem mu tego teraz, to nie jest dobry moment, to nie odpowiednia chwila. Nie jestem gotowy na takie wyznania w tym momencie."
- Możemy, co nie oznacza że Ci odpuszczę - mruknął, całując go w brodę. Blade ręce owinęły się wokół talii przyciskając go mocniej do siebie i wtulając twarz w blond kosmyki. - Która godzina? - czarnooki usłyszał pytanie gdzieś z okolic mostka.
- Umm, trochę po 19 - powiedział odchylając głowę i patrząc na tarczę elektronicznego zegarka.
- Może zjemy kolację? - zapytał niebieskooki.
- No, a co z...wiesz - zapytał zrezygnowany odnajdując w tęczówkach chłopaka psotne iskierki.
- Tak sobie pomyślałem, że potem będziemy głodni, a nie będziemy mieć siły aby zejść do kuchni - mruknął podnosząc się do siadu i ciągnąc bruneta za kołnierz koszuli. Zszedł z niego nie wypuszczając materiału z dłoni. Wstając z łóżka pociągnął go za sobą. - To na co masz ochotę? - zapytał schodząc po schodach
- Przecież znasz odpowiedź na to pytanie - powiedział i uśmiechnął się sprytnie.
***

- No to zdrowie chłopaki! - wykrzyknął złotooki podnosząc do góry butelkę z piwem.
Reszta przytaknęła tylko głowami i upiła po łyku złotego trunku.
- Itachi-san powiedz nam, jak się poznaliście? - zapytał z uśmiechem i ciekawością w oczach szatyn.
- Nie Twoja sprawa - warknął w jego stronę kasztanowo włosy i spojrzał z byka - Neji skróć smycz swojej panience - prychnął z perfidnym uśmieszkiem i podniósł butelkę do ust.
- Co żeś powiedział?! - warknął wściekle Inuzuka zrywając się z kanapy. Jednak zanim zdążył wykonać kolejny ruch silna dłoń Hyuugi pociągnęła go z powrotem na siedzenie. - Neji! - rzucił zawiedzione spojrzenie w stronę chłopaka.
- Daj spokój, nie słuchaj go - westchnął przyciągając szatyna ramieniem i patrząc na współlokatora - A Ty zważaj na słowa - warknął niemiło odchylając głowę na oparcie.
Prawdę mówiąc, myślał, że zapomni o dzisiejszej rozmowie z wujem. Tymczasem przebieg spotkania zaczął przewijać się w jego głowie jak film. Kompletnie stracił ochotę na imprezowanie i wszystko zaczynało go już irytować. Nie chciał jednak psuć zabawy innym. Dlatego postanowił przemilczeć swoje samopoczucie.
- Uspokój się Kyoushi - powiedział głębokim, lekko rozbawionym głosem, Uchiha - Poznaliśmy się na mieście, Kiba - zwrócił się do orzechowookiego i uśmiechnął uprzejmie przy towarzyszącym mu prychnięciu Nugato.
Inuzuka od razu się ożywił i odwzajemnił uśmiech pokazując język złotookiemu.
- A to była taka miłość od pierwszego wejrzenia? Czy musiał się przed Tobą produkować? - zapytał uśmiechając się wrednie.
- Zaraz mu wyrwę ten niewyparzony język! - wrzasnął czerwony ze złości kasztanowo włosy.
- Kochanie, uspokój się, nie muszę Ci przypominać kto zaczął, prawda? - Uchiha spojrzał pytająco, a chłopak odwrócił się naburmuszony i przemilczał przekleństwo.
- To jak było? Musiał...Ała! - tym razem krzyk wydobył się z gardła opalonego chłopaka - To bolało! - poskarżył się jakby chciał usłyszeć przeprosiny.
- Taki miał być skutek. Nie wymądrzaj się tak, nie będę się za Tobą wstawiał za każdym razem - mruknął białooki i westchnął zrezygnowany - Jesteście jak dzieci - dodał po chwili podnosząc głowę z oparcia i rzucając spojrzenie obu chłopakom.
- Zgodzę się z Tobą całkowicie - poparł go czarnowłosy
i spojrzał zaciekawiony na swojego kochanka.
- Jak to jest, że nie wiedziałem o Twoich preferencjach seksualnych, Itachi-san? - zapytał jakby od niechcenia długowłosy i machnął butelką, głaszcząc Kibę po udzie, w które przed chwilą został uszczypnięty.
- Cóż...- mruknął odstawiając pustą butelkę na stolik i sięgając po nowe piwo - Nikt nigdy mnie nie pytał o ideał partnera - uśmiechnął się wzdychając ciężko.
Nugato podniósł się z fotela i i łapiąc po drodze butelkę, usiadł na kolanach kochanka.
- I że to niby ON, jest tym ideałem? - parsknął śmiechem Inuzuka, a chłopak spiorunował go spojrzeniem
- Czy masz z tym jakiś problem, kochanie? Chcesz o tym porozmawiać? - zapytał ostro Hyuuga odsuwając chłopaka od siebie i patrząc wyczekująco w oczy. - Bo możemy to przedyskutować jeśli chcesz? - dodał po chwili
- Nie, dzięki - mruknął chłopak spuszczając wzrok i skubiąc naklejkę na butelce
- Dokładnie! Trzymaj go krótko - rzucił Nugato, który po chwili został potraktowany wściekłym spojrzeniem orzechowych tęczówek.
Neji spojrzał wyczekująco na współlokatora, na co ten tylko uśmiechał się szeroko.
-
A Ty z czego się cieszysz? Możemy wam zorganizować wspólną terapię jeśli chcesz? - zaproponował stanowczym tonem czarnooki, a chłopak natychmiast umilkł. W złotych oczach pojawił się przestrach przed wspólnym spędzaniem czasu wraz z Inuzuką.
Pokręcił głową by zaprzeczyć pomysłowi i spojrzał nieśmiało na równie skonsternowanego szatyna. Przełknął ślinę i poprawił się ze zdenerwowaniem na kolanach czarnowłosego.
- Nie do wiary, że jestem zmuszony do picia w jego towarzystwie - burknął pod nosem szatyn i skubiąc dalej naklejkę na butelce, sięgnął po paluszki.
- Naprawdę! Czy nie możesz go po prostu zignorować? - zapytał, powoli tracący cierpliwość, białooki.
- Neji! Go się nie da zignorować! On działa mi na nerwy nawet wtedy kiedy siedzi i się nie odzywa! - poskarżył się Inuzuka, marszcząc brwi.
- Wybacz, że zmusiłem Cię do spędzania czasu w jego towarzystwie - sarknął długowłosy odsuwając od siebie chłopaka i wstając z sofy.
- Gdzie idziesz? - zapytał zdezorientowany orzechowooki, obserwując chłopaka.
- Idę się przewietrzyć - westchnął ze zmęczoną miną.
- Poczekaj idę z to....- Kiba zerwał się z sofy i zachwiał niebezpiecznie. Nie upadł jednak gdyż złapały go silne ręce kochanka - ...bą - dokończył mrugając oczami.
- Niech Ci będzie ale zmieniamy cel naszej podróży - powiedział patrząc przepraszająco na chłopaków - Kierunek łóżko - dodał i podtrzymując ramieniem szatyna skierował go na posłanie. - Wybaczcie ale ten pan już skończył na dzisiaj - podrapał się po głowie i zaraz rzucił w kierunku leżącego, którego odwiedziły odruchy wymiotne - A może jeszcze nie skończył - powiedział ciężko podnosząc chłopaka i kierując się w stronę łazienki - Pozwólcie, że pójdziemy zwiedzić łazienkę - dodał i zniknął wraz, z nieciekawie wyglądającym Kibą, za drzwiami
- Może już pójdziemy, co? - zapytał złotooki wstając z kolan swojego faceta.
- Dobry pomysł - powiedział odstawiając piwo na stolik - Pojedziemy taksówką, a jutro wrócimy po samochód i od razu zabierzemy Twoje rzeczy - dodał zarzucając na siebie płaszcz. Chwilę później trzasnęły za nimi drzwi z cichym "do zobaczenia".

***


- Mmmm...- mruknął niebieskooki oblizując się z czekolady spływającej mu z kącika ust. Nie zdążył jednak dobrze przełknąć smakołyku gdy poczuł na skórze ciepło, które powoli spływało od szyi w dół. Nim zorientował się w sytuacji poczuł kolejne źródło ciepła, kierujące się w przeciwnym kierunku. Zamruczał z aprobatą i odchylając głowę do tyłu zaśmiał się cicho. Oparł się wraz ze swoim napastnikiem o stół, przy którym stali. - Nie chcesz iść do sypialni? - zapytał cicho biorąc do ręki plasterek banana i lokując go w swoich ustach. Druga połówka zniknęła w wiśniowych wargach, które na chwilę złączyły się z drugimi, muskając ulotnie.
- A przeszkadza Ci nasza obecna lokalizacja? - zapytał zalotnie i zaraz poczuł wkradającą się pod koszulkę opaloną dłoń.
- Nie koniecznie - uśmiechnął się kokieteryjnie i przyciągnął czarnowłosego do długiego pocałunku.
Gdy się od siebie oderwali, Uzumaki zdążył tylko odsunąć w bok półmisek pełen owoców i zaraz wylądował na stole.
- Jakiś Ty nieokrzesany - zaśmiał się niebieskooki, rozpinając szybko guziki koszuli i rzucając ją gdzieś na ziemię.
- Widzę, że Tobie też się spieszy - mruknął całując chłopaka po obojczykach i schodząc na ramiona.
- Ty tak na mnie działasz - wyszeptał mu do ucha, podciągając jego głowę do góry wpijając się zachłannie w usta.
- Myślałem, że jesteś zmęczony po naszej wspólnej kąpieli - uśmiechnął się sprytnie ściągając z chłopaka spodnie i pozbywając się swojego odzienia.
- Mam teraz tyle energii, że mógłbym to robić całą noc - mruknął mu seksownie do ucha, przygryzając płatek i po chwili przysysając się do mlecznobiałej skóry na szyi kochanka.
- Ciekawa propozycja, pozwolisz, że rozważę ją potem? Wiesz, aktualnie jestem bardzo zajęty - westchnął schodząc ustami coraz niżej
- Wybacz, nie chciałem cię rozpra-aaszać - westchnął gdy jego męskość została pochłonięta przez usta czarnowłosego. Westchnienia zaczęły przeradzać się w pełne rozkoszy jęki, a ręce ślepo błądziły po dębowym stole, szukając punktu zaczepienia - Sasuke...zaraz...Ohh - jęknął czując jak po całym jego ciele rozchodzą się dreszcze po przeżytej ekstazie, a ręce wplotły się w czarne kosmyki, ściskając je mocno.
Zdecydowanym ruchem zatrzymał palce zbliżające się do jego wejścia patrząc z pożądaniem z grafitowe tęczówki - Chcę Cię poczuć w sobie - wysapał siadając i splatając dłonie na lśniącym potem karku czarnowłosego.
Ten nie czekając ani chwili dłużej, przyciągnął blondyna na skraj stołu i wszedł w niego jednym, szybkim ruchem. Z gardła wydobył się jęk bólu, a oczy zapiekły niemiłosiernie.
- W porządku? - zapytał z płytkim oddechem brunet.
- Nie czekaj - wysapał oddychając ciężko i zacisnął palce na bladych ramionach gdy ten zaczął się poruszać.
Ruchy były powolne i głębokie. Czarnowłosy nie chciał zadać blondynowi większego bólu, nieważne czy sam się o niego prosił. Poruszał się w odpowiednim rytmie z dłońmi ulokowanymi pod pośladkami niebieskookiego, aby nie nabił sobie siniaków od twardego drewna. 
Co chwilę po kuchni roznosiły się westchnienia czarnowłosego i jęki blondyna, który błagał o spełnienie. Patrząc zamglonymi oczami w grafitową głębie, składał krótkie pocałunki na wiśniowych ustach i zaczął poruszać szybciej biodrami.
Brunet wychwycił tempo, które niebieskooki próbował nadać i sam przyspieszył ruchy, będąc już tylko sekundy od orgazmu.
Jeszcze tylko kilka pchnięć i ciało blondyna wygięło się w rozkoszy, opadając na zimny blat stołu. Gdy mięśnie zaczęły się zaciskać z przyjemności poczuł jak jego wnętrze wypełnia ciepło, a chwilę potem sprawca tego uczynku z niego znika, porywając go w swoje objęcia i zanosząc do sypialni

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz