poniedziałek, 20 grudnia 2010

Epizod 31

 O cholera! - Był tylko krzyk, huk, a potem cichy jęk. Czarna głowa momentalnie poderwała się z poduszki, patrząc zaspanym wzrokiem po pokoju. Dostrzeżenie czegokolwiek utrudniały mu zasłonięte granatowym materiałem okna. Zasłony z powodzeniem tłumiły światło dzienne. Podniósł się na łokciach i przetarł oczy gdy usłyszał ponownie cichy jęk.
- Co jest? - zapytał zachrypniętym od snu głosem i sprawdził ręką miejsce obok siebie. Było puste - Naruto? - zadał pytanie, na które nie zyskał odpowiedzi. Usłyszał tylko
ciche szuranie. Wstał pospiesznie z łóżka i odsłonił zasłony. - Co Ty do cholery wyprawiasz? Jest czwarta rano - powiedział patrząc to na zegarek to na blondyna zaplątanego w swoje rzeczy.
- Nie przeszkadzaj sobie...śpij..ja tylko się jakoś z tego...wyplącze i już mnie nie ma - wypowiedział, z trudem próbując wydostać się ze skotłowanego materiału. Uchiha podszedł do niego i pomógł mu uporać się z problemem, po czym go podniósł.


- Co ty wyprawiasz?
- Nie chciałem Cię obudzić...przepraszam - powiedział uśmiechając się z zakłopotaniem.
- Ty mnie nie przepraszaj tylko powiedz mi co robisz o 4 rano...na podłodze? - nie wiedział jak sprecyzować pytanie i powstrzymywał się by nie wybuchnąć śmiechem gdy wizja leżącego Naruto powróciła.
- To przez te zasłony...nic nie widziałem i się potknąłem...no i sam widziałeś - powiedział wskazując oskarżycielsko stertę ciuchów.
- Nikt Ci nie każe zasłaniać okien i rzucać ciuchów gdzie popadnie - powiedział brunet na powrót lokując się w łóżku i niedbale okrywając pościelą. - Po co wstałeś tak wcześnie? - spojrzał przelotnie na opaloną twarz i ułożył wygodniej głowę na poduszce.
- Nie lubię jak mnie słońce rano w  oczy razi - powiedział zbierając rzeczy z podłogi i schylając się pod łóżko w poszukiwaniu kapci.
- A druga część odpowiedzi? Ile razy jeszcze mam zadać to pytanie? - Uchiha zapytał akurat w momencie gdy niebieskooki nurkował pod łóżko próbując wyciągnąć klapka, co zaowocowało niezbyt miłym spotkaniem z dębową ramą. Usłyszał kolejny jęk bólu i zachichotał cicho. - Tak to jest gdy ktoś chce skłamać...chciałeś prawda?
- Bo to miała być...niespodzianka - powiedział siadając po turecku na podłodze, opierając brodą o brzeg łóżka i masując tył głowy. Czarnowłosy przesunął się na drugą połowę łóżka i złapał blondyna z brodę, ciągnąc w swoją stronę. Przytulił go i złożył delikatny pocałunek na jego ustach. Westchnął głęboko i schował twarz w złote kosmyki, przymknął oczy
- Co to za niespodzianka? - zapytał i pogłaskał go lekko po plecach
- W sumie...skoro już nie śpisz to niespodzianka nie wypali...w takim razie mógłbyś mi pomóc...- powiedział wtulając się bardziej w zagłębienie szyi bruneta.
- Czyli, że mam sam sobie zrobić niespodziankę? - zapytał marszcząc brwi i zastanawiając się chwilę.
- Mniej więcej...no jak już wstałeś...
- Poprawka...Ty mnie obudziłeś - przerwał mu - Poza tym co miałeś zamiar zrobić?
- Śniadanie..
- O czwartej rano? - zapytał zdziwiony
- Nie przerywaj - powiedział i podniósł się siadając okrakiem na czarnookim
- Czy to jest część tej niespodzianki? - zapytał kładąc swoje dłonie na uda blondyna i gładząc lekko. - Bo wiesz...mógłbyś wtedy mnie tak codziennie o czwartej budzić - powiedział zaczepnie i spojrzał wyzywająco w niebieskie oczy.
- Hmmm...- mruknął i pochylił się nad bladą twarzą - Teraz wiem co Ci się po nocach śni jeżeli już od rana masz takie jednotorowe myśli - powiedział i uśmiechnął się po czym musnął lekko kącik wiśniowych ust. Podniósł się i spojrzał na partnera, mrużąc przy tym oczy gdyż wschodzące słońce dawało o sobie znać. - To nie jest część mojej niespodzianki...poza tym niespodzianki już nie ma - powiedział i wstał wkładając kapcie na stopy po czym pociągnął bruneta za rękę, zmuszając tym samym do wstania. Uchiha niechętnie się podniósł po czym zarzucił na siebie bluzę i ciągnięty przez blondyna skierował się do kuchni.
- Czyli jednak śniadanie o czwartej? - sarknął czarnowłosy ziewając szeroko.
- Nie marudź...jak już wstałeś to najpierw zjemy śniadanie - powiedział sadzając go na krześle, a sam wyciągnął potrzebne składniki - Ja zrobię a Ty sobie...posiedź - powiedział odwracając się na chwilę i machając nożem.
- Tak, tak...jak można proszę grzanki z dżemem - powiedział uśmiechając się.
- Czy podać panu coś do picia? - zapytał blondyn udając kelnera, o czym świadczyła przewieszona przez przedramię ścierka do naczyń.
- Kawę z mlekiem
- Czy to wszystko? - zapytał wyprostowany z firmowym uśmieszkiem.
- Może jeszcze...pana - powiedział uśmiechając się pociągająco.
- Przykro mi ale w naszym menu nie widnieje takie danie - powiedział chyląc się nisko - Pańskie zamówienie zostanie zrealizowane w niedługim czasie, proszę się zrelaksować czytając prasę - powiedział rzucając mu gazetę.
- Cóż za niekompetentna obsługa - wyraził swoje oburzenie i obydwoje wybuchnęli śmiechem. - Ok, powiedz mi teraz co miałeś zamiar robić o tej nieszczęsnej czwartej rano?
- Chciałem...przygotować dla Ciebie wolne półki...żebyś miał gdzie pochować swoje rzeczy - powiedział i lekko zarumienił się pod zdziwionym spojrzeniem czarnookiego - Nie możesz przecież trzymać ubrań w torbie - dodał i postawił kubek kawy przed czarnowłosym.
- To miłe - powiedział łapiąc go za rękę i przyciągając na kolana. - Dlaczego się rumienisz? Hej...spójrz na mnie - powiedział odwracając opaloną twarz w swoją stronę i patrząc na zarumienione policzki
- Trochę...trochę mi głupio - powiedział próbując wstać ale blade dłonie złączyły się zamykając go w uścisku.
- Dlaczego? - zapytał zaskoczony
- Bo to miała być niespodzianka...poza tym, kto normalny wstaje o czwartej rano...to było głupie - powiedział rumieniąc się jeszcze bardziej i opuszczając ręce.
- To nie było głupie - powiedział i odgarnął blond kosmyki - Może trochę...głośne ale nie głupie. - powiedział, a na morelowych wargach pojawił się uśmiech - To było bardzo miłe - mruknął i pocałował delikatnie usta chłopaka. - Nie wiedziałem, że tak Ci się spieszy - powiedział sprytnie się uśmiechając.
- Przestań się nabijać - westchnął - Czwarta rano? - zapytał sam siebie i wybuchnęli śmiechem.
- Właśnie, dlaczego tak wcześnie? - zapytał puszczając go i pozwalając rozłożyć talerze.
- Bo potem chciałem zrobić Ci śniadanie...do łóżka - powiedział i uśmiechnął się - Niefortunnie dla Ciebie...chyba wstałem lewą nogą
- E tam, jestem dzisiaj...jakby to ująć? - powiedział zastanawiając się chwile i świdrując sylwetkę chłopaka krzątającą się po kuchni.
- Śpiący? - zapytał przekornie siadając na przeciwko.
- Nie...szczęśliwy - powiedział, a w oczach igrały radosne iskierki.
- Wiem - powiedział odpowiadając uśmiechem.
- Skąd wiesz? - zapytał biorąc grzankę i smarując masłem.
- Twoje oczy mają ten metaliczny połysk...zawsze takie są gdy...- powiedział patrząc w zdziwione oczy bruneta -...gdy jesteś radosny - dokończył i spuścił wzrok na talerz, na którym leżały grzanki.
- Naruto? - zapytał brunet i odłożył grzankę na talerz, upijając przy tym łyk kawy.
- Hm? - zapytał przeżuwając kęs.
- Skąd tyle o mnie wiesz? Mam na myśli...to znaczy, że Ty mnie tak dobrze znasz, a ja...daję plamę bo praktycznie wiem o Tobie tyle co...nic - powiedział nieskładnie patrząc się na blondyna, który właśnie podniósł głowę.
- Ok...o co chodzi? - powiedział podpierając się rękami
- Jestem beznadziejny, nie sądzisz? - zapytał a na jego twarzy pojawił się dziwny grymas.
- Dlaczego? - zdziwił się
- Nie słuchasz mnie czy jak? - zapytał
- Sasuke...to nie są wyścigi. My nie rywalizujemy ze sobą. Ja zauważyłem to, Ty tamto. - powiedział wstając i podnosząc kuchenne rolety - Nie jesteśmy ze sobą na tyle długo abyśmy znali się od podstaw. Jest wiele rzeczy, których o sobie nie wiemy. - odwrócił się do czarnowłosego i podszedł do niego kładąc mu dłonie na ramionach i rozpoczynając masaż - Nie spiesz się tak...mamy dużo czasu. - przerwał masaż i złapał lekko za włosy, odchylając głowę do tyłu. - Chyba, że planujesz coś krótszego? - zapytał podejrzliwie i spojrzał wyzywająco w czarne tęczówki.
- Wiesz...maraton jest bardziej ekscytujący niż bieg na 60 metrów - powiedział spokojnie i przyciągnął za kark, prosto do swoich ust. - To gdzie planujesz mnie ulokować? - zapytał uśmiechając się lekko i patrząc wesoło w niebieskie tęczówki. Uzumaki ponownie wpił się w wiśniowe tym razem nie było to muśnięcie. Z każdą sekundą pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Oderwał się od niego i spojrzał z pożądaniem w czarne oczy.
- W...w mojej sypialni - powiedział i starł niewidzialny pyłek z ramienia czarnowłosego.
- To wiem...chodzi mi o moje rzeczy - powiedział wstając i biorąc talerze.
- W jednym pokoju jest pusta garderoba...i chciałem Ci zwolnić kilka szafek w sypialni - powiedział nie patrząc na chłopaka i uciekł z kuchni. Wbiegł do łazienki i zamknął za sobą drzwi. - O cholera - powiedział opierając się o umywalkę. Odkręcił wodę i przemył twarz. - Co to było? - zapytał swojego odbicia w lustrze.
- Naruto, dobrze się czujesz? - usłyszał zza zamkniętych drzwi.
- Tak, czemu pytasz?
- Tak nagle wybiegłeś
- Musiałem do toalety - powiedział otwierając drzwi z uśmiechem i wpadając prosto na bruneta. - "O cholera! Cholera! Cholera!" - krzyczał w myślach gdy blade ramiona owinęły się wokół jego tali. - To ja pójdę opróżnić szafki - powiedział szybko i poszedł na górę - "Jeszcze chwila, a zaciągnąłbym go do łóżka. Wdech i wydech" - gubił się w emocjach jakie wywołał u niego czarnooki. Nagle drzwi do pokoju otworzyły się i stanęła w nich blada sylwetka - Chcesz coś? - zapytał opartego o futrynę chłopaka.
- Tak - powiedział zamykając za sobą drzwi i opierając się o nie - Co jest?
- A coś ma być? - zapytał wyciągając rzeczy z półki.
- Uciekłeś z kuchni, a potem z łazienki...coś musi się dziać - powiedział podchodząc do Naruto, który momentalnie uciekł do tyłu - Właśnie o tym mówię - powiedział nie mniej zaskoczony.
- Ok...zostań tam gdzie stoisz - powiedział oddychając ciężko
- Co się dzieje? - zapytał robiąc krok w przód
- Błagam...nie podchodź bliżej - powiedział szukając drogi ucieczki - "Jeszcze metr, a nie wytrzymam...To nienormalne, jaki on jest seksowny...Uspokój się jesteście ze sobą za krótko. Weź się w garść. Bądź mężczyzną...ok może nie w tej chwili...Jeszcze krok, a ze szkoły nici."
- Dobra, mam dość. Mów o co Ci chodzi - powiedział stanowczo i skrzyżował ręce na piersi.
- O Boże...- powiedział Naruto i wstając podszedł do okna otwierając je szeroko. Wdychał ciężko świeże powietrze aby opanować swoje pożądanie na widok czarnowłosego - O Boże - powiedział prawie tracąc równowagę gdy się odwrócił, a za nim stał brunet. Był za blisko, o wiele za blisko.
- Jaki ze mnie Bóg, powiedz mi lepiej co Ci jest - powiedział i podniósł jego głowę do góry i spojrzał w przestraszone oczy - Naruto? W porządku? - zapytał zmartwiony
- Jesteś...za...blisko - powiedział ciężko
- Co ci nie pasuje? Przecież nic nie robię - powiedział i za gestykulował energicznie.
- Sasuke..proszę - powiedział przejeżdżając delikatnie palcami po jego torsie i zaraz cofając rękę - Nie...wytrzymam jeżeli się nie...odsuniesz - powiedział zamykając oczy i wypuszczając powietrze.
- Tobie chodzi o to...że Ty...na mnie..teraz...? - spojrzał zszokowany i odsunął chłopaka od okna. Dla Uzumakiego każdy jego dotyk był niczym płomień. Jęknął cicho.
- Sa...suke - Czarnowłosy nie wytrzymał i wpił się w morelowe usta. Całowali się namiętnie poznając dokładnie każdy zakamarek swoich ust. Języki toczyły zawziętą walkę, a dłonie błądziły po ciele szukając punktu zaczepienia.
Naruto zdjął bluzę z bruneta i rzucił niedbale na ziemię, po czym ponownie go pocałował. Wszystkie emocje zebrane dzisiejszego poranka umieścił w tym jednym pocałunku pokazując swoje uczucia. - Sasuke - westchnął czując usta partnera na swojej szyi, obojczyku i torsie. Czarnowłosy podniósł go i położył delikatnie na niepościelonym łóżku. Zjechał ustami na sutek blondyna, drugi zaś drażnił palcami. Oderwał się od opalonego ciała i przywarł do morelowych warg, które na powrót smakowały orzechami i awokado. Przejechał dłonią po całej długości chłopaka, od karku, przez biodro aż do kolana, które oplotło go nie pozwalając na ucieczkę.
- Wiesz, że za chwilę nie będziesz mógł się wycofać? - zapytał patrząc z pożądaniem w krystalicznie czyste oczy, w których skakała pokusa.
- Wiem - wyszeptał - po prostu...dłużej nie wytrzymam - westchnął gdy poczuł dłoń bruneta wsuwającą się pod spodnie dresu, spoczywającą na pośladku.
- Nie...wytrzymasz? Wiesz...myślałem - powiedział całując jego szyję - myślałem, że chciałeś się najpierw...- zsunął usta w okolice pępka, pieszcząc dłońmi żebra niebieskookiego - ...lepiej poznać, pobyć ze sobą...
- Skończ już...- przerwał brunetowi, błądząc rękami po jego plecach - Jesteś zbyt seksowny, pociągający i te Twoje ruchy...ahhh - westchnął głęboko gdy poczuł ciepły język na swoim pulsującym członku. Czarnowłosy pieścił dłońmi wewnętrzną stronę ud blondyna, a gdy poczuł jego palce w swoich włosach, pochłonął go całego. W duchu uśmiechnął się gdy usłyszał jęk
rozkoszy. Delikatnie ściskał jądra, przyspieszając ruchy, a gdy poczuł lekkie drżenie zaprzestał czynności i powrócił do opalonej, zaznaczonej rumieńcami twarzy złotowłosego. Zatopił się w jego ustach czyniąc pocałunek zmysłowym.
Blondyn oderwał się od wiśniowych warg i ujął dłoń bruneta, zamykając usta na jego palcach. Zwilżył je odpowiednio i spojrzał lubieżnie w czarne oczy. Otarł się zmysłowo udem o biodro chłopaka i ponownie go pocałował zjeżdżając dłońmi na jego pośladki.
Blada dłoń powędrowała w dół i już po chwili drażniła subtelnie wejście chłopaka. Naruto jęknął prosto w usta kochanka, aby po chwili odchylić głowę, pozwalając na pieszczoty swojej szyi.
- Ahh...Uchi..haaa - westchnął gdy poczuł jak jeden palec ostrożnie w niego wchodzi. Po skroni spłynęła kropla potu, która po chwili zniknęła w poduszkach. Czarnowłosy wolną dłonią ujął chłopaka pod kolano i uniósł wyżej nogę, łagodnie dodając drugi palec. Stłumił jęk pocałunkiem i zaczął szybciej poruszać ręką, rozciągając odpowiednio. Blondyn oplótł go nogami, a dłońmi nerwowo błądził wśród gładkich, czarnych kosmyków. Otarł się raz i drugi o chłopaka.
- Jesteś gotowy? - zapytał patrząc prosto w niebieskie oczy, lśniące pożądaniem i niecierpliwością.
- Tak - pocałował go zachłannie.
- Na pewno? - spytał jeszcze by się upewnić, że nie zrobi chłopakowi krzywdy.
- Sasuke...na miłość boską...nie zwlekaj - wysapał ocierając się ponętnie. Po chwili wygiął się i wstrzymał oddech gdy poczuł jak Sasuke w niego wchodzi. Zastygli chwile w bezruchu patrząc sobie w oczy - Ahhh.. - jęknął gdy Uchiha w końcu zaczął się poruszać.
Niebieskooki lekko wbił paznokcie w blade plecy i pozostawił na nich czerwone pręgi. Brunet syknął cicho, przygryzając ucho partnera. Zmienił pozycje siadając i utrzymując go na swoich udach, powodując tym samym, że wchodził głębiej w chłopaka. Niebieskooki unosił się i opadał, ocierając swoją męskością o brzuch bruneta, tym samym potęgując doznania. Wtulił się w niego oddychając ciężej.
- Naruto...- szepnął niewyraźnie w ucho blondyna, czując na swoim karku spływające krople potu. - Zaraz..
- Jeszcze...- westchnął i odchylił głowę - Jeszcze nie...jeszcze trochę - powiedział spoglądając w czarne oczy mieniące się srebrzyście. Uzumaki oparł ręce o blady tors i zmusił aby położył się na plecach. Poruszał się coraz szybciej powodując swoim widokiem wzrost podniecenia u Uchihy. Brunat złapał go mocno za biodra i dopasował rytm do swoich potrzeb.
- O Boże...Naruto..- nie zdążył powiedzieć zdania do końca, osiągając spełnienie w kochanku, by chwilę po tym doprowadzić do orgazmu swojego partnera. Niebieskooki opadł na bruneta, a pod przymkniętymi oczami widział tysiące barw.
- Jaki tam ze mnie Bóg - powiedział ze zmęczeniem, a na jego usta wpłynął uśmiech.
- Jesteś moim Bogiem - Sasuke wziął głęboki oddech i podrapał go po karku. Chłopak zszedł z bladego ciała tym samym pozwalając aby biała ciecz wypłynęła z niego cienkimi strużkami.
- Musimy wziąć prysznic - powiedział przytulając się do jego boku. - Nie jestem pewien czy dam radę dzisiaj...wysiedzieć w szkole. - zachichotał cicho.
- Zostaniemy w domu - powiedział składając lekki pocałunek na jego skroni, zabierając przy okazji włosy wpadające mu do oczu.
- W naszym...domu - powiedział uśmiechając się szeroko i podnosząc na łokciach. Sasuke przyjrzał się uważnie oczom chłopaka.
- Wiedziałeś, że masz taką malutką żółtą plamkę w prawym oku? - zapytał
- Taaa...coś tam widziałem - powiedział całując go czule.
- A, że masz pieprzyk?
- Gdzie?
- O tu - powiedział zjeżdżając dłonią na jego pośladek, po czym uśmiechnął się lubieżnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz