środa, 15 grudnia 2010

Epizod 30

- W 1876 roku Japonia narzuciła Koreańczykom nierównoprawny traktat, na którego mocy dla kupców japońskich otwarto 3 porty. Wkrótce zawarto kolejne tego typu traktaty z USA w 1882,  W.Brytanią i Niemcami w 1883, Rosją w 1884i Francją w 1886. - Powtarzał Kiba znudzonym głosem - W 1876 roku Japonia narzuciła...
- Oj przestań już. Słyszę to po raz 4...Zapamiętałem - burknął Naruto i przewrócił się na drugi bok notując coś w zeszycie.
- Powtórz - powiedział Uchiha wpatrując się w blondyna i zakładając nogę na nogę, przekrzywił lekko głowę czekając na odpowiedź.
- Co? - zapytał i spojrzał zdziwionym wzrokiem w czarne tęczówki.


- Słyszałeś przecież, chcę żebyś powtórzył - powiedział spokojnie
- Za to Ty chyba nie słyszałeś, powiedziałem, że zapamiętałem - podniósł się do siadu i położył ręce na stole, a następnie oparł o nie głowę.
- Nie wierzę Ci - stwierdził wpatrując się niecierpliwie.
- No...to masz problem. Chcesz o tym porozmawiać? - zapytał z niewinną miną podnosząc energicznie głowę, przy czym na jego twarz wpełzł sprytny uśmieszek.
- Ty będziesz miał problem jeżeli tego nie powtórzysz - warknął na co blondyna przeszły dreszcze.
- Coś Ty taki niecierpliwy...już powtarzam - burknął - W 1876 roku Japonia narzuciła Koreańczykom nie..nier..
- Nierównoprawny - podpowiedział czarnowłosy wpatrując się beznamiętnie w błękitne oczy
- Przecież wiem...Nierównoprawny traktat...- kontynuował złotowłosy ze spuszczonym wzrokiem. - I co? Mówiłem, że zapamiętałem - burknął niezadowolony patrząc na bruneta.
- Chciałem się upewnić - odpowiedział i wziął do ręki kartkę z notatkami.
- Ta jasne, powiedziałeś, że mi nie wierzysz, może powinieneś w końcu zacząć...i przestań traktować mnie jak dziecko. Jestem Twoim chłopakiem a nie młodszym braciszkiem - warknął wściekły i wyszedł do kuchni, zostawiając zdziwione towarzystwo w salonie.
- Pójdę z nim porozmawiać - powiedział czarnooki, który sam siebie zadziwił tym wytłumaczeniem przed Kibą i Hinatą. Wyszedł z salonu nie zwracając uwagi na zaskoczone spojrzenia.
- Wydaje mi się, że powinniśmy już iść - powiedziała nieśmiało Hinata i zaczęła zbierać kartki.
- Tak masz rację, poza tym już późno - uśmiechnął się i spojrzał na zegarek, który wskazywał 21:32. - Nie wiem dlaczego ale czuję się trochę głupio - dodał jeszcze Kiba chowając notatki do torby.
- Yhm - Hinata kiwnęła głową a na jej ustach pojawił się mały uśmiech - Ale wszystko będzie dobrze - dodała i spojrzała na szatyna.
- Do zobaczenia jutro! My już spadamy! -krzyknął Kiba i oboje wyszli.
- Wracasz do domu? - zapytała jeszcze przechodząc na drugą stronę ulicy.
- Taki mam zamiar, wprawdzie chciałem jechać do Neji'ego ale ma jutro egzamin i nie chcę mu przeszkadzać.
- Mógłbyś zatrzymać się u mnie, w pokoju Neji'ego jest wolne łóżko - powiedziała odwracając się i uśmiechając zachęcająco.
- Dziękuję, ale nie. Wiesz jakie nastawienie do mnie ma Twój ojciec - powiedział, a na jego twarzy pojawił się dziwny grymas.
- Przepraszam - dziewczyna zmieszała się nieco - Ja nie pomyślałam - dodała po chwili
- Daj spokój, przecież to nie Twoja wina - powiedział i uśmiechnął się do niej
- Hinata!
- O wilku mowa - mruknął cicho Inuzuka i uśmiechnął się nieznacznie
- Do zobaczenia jutro w szkole - powiedziała żegnając się z chłopakiem całusem w policzek.
- Do zobaczenia - powiedział i uniósł rękę w geście pożegnania.
- Ile razy mówiłem Ci abyś się z nim nie zadawała - powiedział pouczającym tonem, na tyle głośno, że szatyn go usłyszał.
- Tato, to mój najlepszy przyjaciel! - powiedziała dziewczyna gdy drzwi już się za nią zamknęły.
- Twój najlepszy przyjaciel nie powinien być degeneratem, nie możesz znaleźć sobie porządnych przyjaciół? - zapytał podniesionym głosem
- Dlaczego tak o nim mówisz? To JEST normalny przyjaciel, co Ci się nie podoba? - zapytała nie mogąc znieść toku myślenia swojego ojca.
- Co jest w nim normalnego? To, że jest gejem NIE jest normalne, to obrzydliwe i wbrew naturze! - krzyknął gestykulując żywiołowo rękami.
- Czasami zastanawiam się czy na pewno jestem Twoją córką - powiedziała zaciskając ręce - Kiba jest normalnym człowiekiem, wspaniałym przyjacielem i to, że jest innej orientacji seksualnej nie czyni go kosmitą! - wrzasnęła - To, że kocha kogoś tej samej płci nie ma nic do rzeczy, miłość jest ślepa i bezwarunkowa, nie ważne czy lokujesz swoje uczucia w przeciwnej czy też w tej samej płci! - powiedziała krzyżując ręce - To, że kocha chłopaka nie czyni z niego marginesu społecznego! Jest szczęśliwy z Nejim, a Neji z nim! I dopóki tak jest będę ich wspierać, nawet jeżeli będą mieć kryzys, dodam im otuchy! I bardzo przykro mi z powodu tego, że nie potrafisz tego zaakceptować! - powiedziała, a w jej oczach zebrały się łzy - Zrozumiałabym Twoje obrzydzenie...ale jeżeli nie potrafisz go z argumentować to musisz zaakceptować to, że dla mnie Neji nadal jest i będzie bratem, nie ważne jak by Ci się to nie podobało. Przyjaciół też nie zmienię. - powiedziała i weszła na schody, odwróciła się w połowie drogi i dodała - W żadnym innym miejscu na świecie nie byłabym szczęśliwa gdyby ich przy mnie nie było!
***

- Tatusiu! Zobacz co dostałam od Kiby nii-chan'a! - do długowłosego mężczyzny siedzącego w fotelu i palącego fajkę, podbiegła dziewczynka i wpakowała mu się na kolana podając mu coś do ręki. Mleczne, nieco podkrążone oczy, które otaczały zmarszczki spojrzały na dziewczynkę, a potem przeniosły wzrok na rękę. Znajdował się w niej srebrny łańcuszek z wisiorkiem w kształcie kwiat Lilii. Podniósł dłoń do góry i przyjrzał się dokładnie.
- Kochanie wiesz jakie znaczenie ma Lilia? - zapytał się głaszcząc dziewczynkę po głowie. Ta kiwnęła przecząco głową. - To piękny kwiat, jest oznaką czystości i niewinności, zabierz włosy - powiedział do dziewczynki odpinając zapięcie łańcuszka.
- Ale Kiba nii-chan powiedział, że nie mogę go jeszcze nosić - powiedziała odwracając się do mężczyzny i zabierając z ręki łańcuszek.
- Dlaczego? - zapytał zaskoczony
- Powiedział, że mogę ją założyć gdy będę pewna, że jestem dobrą dziewczynką - powiedziała uśmiechając się i chowając biżuterię w kieszeni sukienki - Powiedział, że muszę się Ciebie słuchać i być grzeczna, i miła dla Hinaty-neechan i że zawsze mam mówić prawdę.
- I co mu powiedziałaś? - zapytał nie mniej zaskoczony niż wcześniej.
- Dałam mu buziaka bo ten wisiorek jest bardzo ładny - powiedziała i przytuliła się do mężczyzny, na co ten się roześmiał
- A dlaczego Ci go dał? - zapytał się, zastanawiając czy nie zapomniał może o urodzinach swojej córki bądź czymś podobnym. - Twoje urodziny były miesiąc temu - dodał.
- Powiedział, że jak szedł do Neji nii-chan'a to zobaczył w sklepie i pomyślał o mnie - powiedziała - To źle?
- Nie kochanie, to dobrze - powiedział i pocałował mlecznooką w czoło - Daj mi ten łańcuszek, schowam go do szkatułki mamy. - powiedział i wystawił rękę.
- Ale dasz mi go jak będę grzeczną dziewczynką? - zapytała i wyciągnęła z kieszeni wisiorek podając ojcu.
- Oczywiście, a tak właściwie dlaczego jeszcze nie śpisz? - zapytał.
- Czekałam na Hinate-neechan bo chciałam jej pokazać co dostałam ale..
- Wiem, idź już spać, dobranoc - powiedział stawiając ją na podłodze.
- Dobranoc - powiedziała i pobiegła do swojego pokoju - Tatusiu, co mogę dać braciszkowi Kibie?
- Dlaczego chcesz mu coś dać? - zapytał wstając i otwierając szkatułkę.
- Bo jak ostatnio kłócił się z braciszkiem Nejim to płakał, pomyślałam, że jak mu coś dam to się rozweseli - powiedziała uśmiechając się.
- Kiedy to było? - zapytał się zdziwiony
- W niedzielę jak braciszek się wyprowadzał
- Acha, nie wiem, może narysuj mu coś ładnego - powiedział - a teraz idź spać - dodał, a dziewczynka pobiegła do swojego pokoju. Długowłosy zamknął szkatułkę i poszedł na górę.
***

- Daj spokój, o co Ci tak w ogóle chodzi? - zapytał z irytacją brunet wpatrując się w krystaliczne tęczówki.
- Jak to o co mi chodzi? Dlaczego tak mnie traktujesz?! - zapytał z nieukrywaną złością opierając się o kuchenny stół.
- Tak, to znaczy jak?
- Dlaczego traktujesz mnie jak dzieciaka? Czy nie jestem Twoim chłopakiem? - zapytał marszcząc brwi.
- Jesteś ale co to ma ze sobą wspólnego? - zapytał opierając się po przeciwnej stronie stołu.
- Bo nie traktujesz mnie jak swojego chłopaka! - wrzasnął.
- A jak niby Cię traktuje do cholery? Może inaczej...dlaczego sądzisz, że nie traktuję Cię jak swojego chłopaka? - warknął krzyżując ręce na piersi.
- Cały czas robisz ze mnie jakiegoś dzieciaka! Zrób to, nie rób tego...uważaj bo połkniesz klocki...to wcale nie jest zabawne i ani trochę nie robi ze mnie Twojego chłopaka! Czuję się jak pięciolatek pod czujnym okiem przedszkolanki! - powiedział blondyn kierując się do salonu. Czarnooki udał się za nim.
- Czekaj, uważasz, że nie traktuję Cię poważnie? - zapytał stając za blondynem i przyglądając się jak zbiera z podłogi notatki.
- A może nie? "Nie jestem pewien czy poradzisz sobie na meczu", "Powtórz, chcę wiedzieć czy się nauczyłeś", "Nie gryź ołówka bo zniszczysz sobie zęby"...chcesz coś do tego dodać? - zapytał odwracając się z kartkami w dłoni.
- Martwię się o Ciebie, to naturalne - powiedział podchodząc do niebieskookiego.
- Wiesz co jest naturalne w związkach? - zapytał gdy brunet zbliżył się do niego - Zaufanie, a tego u Ciebie nie widzę! Kiedy mówię, że umiem to powinieneś mi uwierzyć...Zrozum Sasuke, nie jestem dzieckiem, mam 19 lat i jestem w pełni odpowiedzialny, sądzisz, że nie poprosiłbym Cię abyś mnie zapytał gdybym nie był pewien, że się nauczyłem? Dlaczego ciągle starasz się mnie kontrolować? - zapytał rozkładając ręce w geście rezygnacji.
- Przepraszam - powiedział i spuścił głowę drapiąc się po niej. - Może faktycznie przesadziłem, ale zależy mi na Tobie. wszystko co robię ma coś wspólnego z Tobą, cały czas myślę o Tobie i o tym co dla Ciebie dobre...może po prostu chciałem za dobrze...nie pomyślałem, że to może Cię ograniczać - podniósł głowę.
- Wiem ale poczułem się jakbym miał założoną obrożę, może zbyt gwałtownie zareagowałem...Kiba i Hinata musieli się poczuć niekomfortowo w takiej sytuacji. - powiedział układając stosik kartek na stole. - Powinienem ich jutro przeprosić
- Nie przejmuj się i przepraszam - powiedział brunet podchodząc do niebieskookiego i obejmując w pasie, na co ten odpowiedział zakładając mu ręce na szyję.
- Tylko trochę zaufania...tylko o to chcę prosić - powiedział całując delikatnie wiśniowe wargi.
- Możesz na to liczyć - powiedział odpowiadając na pocałunek, przy czym zrobił krok w przód. Blondyn nie spodziewał się tego i potknął się sprawiając tym samym, że oboje wylądowali na puszystym białym dywanie zanosząc się śmiechem. Uchiha przekręcił się na bok dalej obejmując blondyna i spojrzał w krystalicznie czyste tęczówki. Uzumaki się zarumienił patrząc głęboko w czarne oczy.
- Czemu się czerwienisz? - zapytał przekornie brunet.
- B-bo na mnie patrzysz - odpowiedział całkiem szczerze i położył dłoń na karku Uchihy. - Wiesz, że gdy jesteś szczęśliwy, Twoje oczy mają taki metaliczny blask?
- Nie wiedziałem...Tak sobie myślę... - powiedział czarnowłosy zmieniając pozycję, w której niebieskooki znalazł się pod brunetem - Że po nauce czas na chwilę relaksu, co Ty na to? - zapytał i pochylił się nad nim, a ich usta dzielił nie więcej niż centymetr.
- Nie mam nic przeciwko - wyszeptał blondyn i przyciągnął go do siebie łącząc się w namiętnym pocałunku. Językiem badał wnętrze ust partnera, próbując zdominować czarnowłosego. Prawdę mówiąc nie odniosło to pożądanych skutków. Poddał się przyjemnej pieszczocie mrucząc z przyjemności, co jakiś czas. Wplótł palce w czarne kosmyki badając ich jedwabistość. Ręka Uchihy przemknęła delikatnie dotykając palcami opalonego policzka, po czym zjechała na szyję, klatkę piersiową i delikatnie przebiegając po żebrach doszła do biodra Uzumakiego. Oderwał się od morelowych ust i złożył czuły pocałunek na skroni. Drugą ręką, umieszczoną pod głową blondyna, zebrał złote kosmyki odsłaniając ucho. Owiał je delikatnym oddechem i przejechał końcem języka po całej jego długości.
- S-sa-suke...powinniśmy się kłaść..ahh...spać - westchnął gdy poczuł pocałunek tuż za uchem. Uchiha zjechał ustami na szyję delikatnie ją przysysając.
- Wiem...daj mi się chwilę Tobą nacieszyć - powiedział patrząc w niebieskie tęczówki i głaszcząc go lekko po włosach - Zawsze ktoś nam przeszkadza - powiedział muskając delikatnie miejsce, w którym powstała malinka. Zjechał z biodra złotowłosego po całej długości uda, dochodząc do kolana, podniósł nogę zmuszając blondyna aby ją zgiął. Uzumaki przyciągnął twarz czarnookiego i pocałował namiętnie.
- To na dobranoc - szepnął gdy się od siebie oderwali. Czarnowłosy położył głowę na jego klatce piersiowej i poczuł rękę niebieskookiego na swojej głowie.
- Nie chce mi się wstawać - mruknął mrużąc oczy.
- To ja Cię zaniosę - powiedział Naruto podnosząc się do siadu.
- Jak już mnie zmusiłeś żebym usiadł to pójdę sam - wstał i łapiąc opalona dłoń skierował się w stronę schodów.
- Ja jeszcze to zbiorę i wezmę prysznic, idź już się położyć - powiedział wskazując notatki i całując go w policzek.
- Dobranoc, tylko nie siedź tu długo nie mam zamiaru walczyć z Tobą rano - powiedział Uchiha i uśmiechnął się.
Blondyn posprzątał w salonie i skierował się do łazienki aby wziąć prysznic. Założył jak zwykle dresowe spodnie i położył się obok czarnowłosego. Nie minęło 20 minut więc brunet jeszcze nie spał. Automatycznie odwrócił się w drugą stronę i objął niebieskookiego, delektując się zapachem grejpfrutowego szamponu. Mokre kosmyki niezgrabnie łaskotały go po policzku.
- Naruto...- mruknął cicho, pogłębiając uścisk.
- Hmm?
- Trochę mi głupio o to pytać ale w tej sytuacji...- przerwał nie do końca wiedząc czy to odpowiedni moment i czy nie jest za wcześnie.
- Tak? - zapytał złotowłosy kładąc rękę na ręce Uchihy i splatając ich palce.
- Czy nie miałbyś nic przeciwko, gdybym się do Ciebie wprowadził? - zapytał nie otwierając oczu.
- Przecież praktycznie to i tak tu mieszkasz - powiedział lekko odchylając głowę i próbując spojrzeć na bruneta.
- Chciałbym także teoretycznie, wiesz...tak naprawdę, nie tylko dlatego, że wtedy zmusiły mnie okoliczności - westchnął
- To znaczy, że...
- Tak, chcę z Tobą zamieszkać, co Ty na to? - zapytał, a chłopak odwrócił się i położył rękę na jego policzku.
- Cieszę się...- powiedział z uśmiechem - nawet nie wiesz jak bardzo - dodał i pocałował bruneta. - Śpijmy już - w odpowiedzi usłyszał tylko mruknięcie i poczuł usta na swoim czole.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz