środa, 15 grudnia 2010

Epizod 29

- Sasuke ale czy nie będzie lepiej jeżeli w tej zagrywce, zamiast ściąć po prostu posłać słabą piłkę, było by to dość niespodziewane, nie sądzisz? - zapytał Naruto leżąc na podłodze obok bruneta i przyglądając się kartkom A4, na których wyrysowane były zagrania.
- Czy ja wiem - powiedział patrząc na blondyna i zastanawiając się chwilę - można by spróbować ale...mówiłem Ci żebyś przestał gryźć ten ołówek...- mruknął poirytowany i zabrał z ust niebieskookiego popękany przyrząd do pisania - ale nie wiem czy to nie byłoby ryzykowne - dokończył swoje przemyślenia i oparł rękę na dłoni.
- No tak ale pomyśl...przeciwna drużyna pewnie zna już to zgranie, co nie? Tak sobie myślę, że mogłoby to ich bardzo zaskoczyć i zbić z tropu - powiedział zabierając swój ołówek z ręki czarnookiego - Rozproszyło by to ich na trochę i stracili by czujność...pomyśleli by, że to nie jest jedyna zagrywka jaką zmieniliście i nie spodziewaliby się starej strategi, nie sądzisz? - zapytał na koniec na powrót gryząc ołówek. Sasuke zmrużył oczy i po raz kolejny zabrał mu ołówek.
- Zmieniliśmy - powiedział.


- Co? - zapytał i podjął próbę odebrania ołówka co mu się nie powiodło.
- Nie "zmieniliście", a "zmieniliśmy"... Teraz Ty też jesteś w drużynie więc nie mów tak jakby Cię w niej nie było...Zostaw - powiedział gdy po raz kolejny Uzumaki próbował zabrać mu ołówek.
- Oddaj - powiedział i wyciągnął rękę - Czym będę pisał? - zapytał z zaciętą miną, na co brunet w ogóle nie zareagował. Niebieskooki postanowił znów spróbować. Jednak  i tym razem się nie udało.
- Niczym bo jak Ci go oddam to nie zauważysz, a zjesz - powiedział chowając rękę z ołówkiem za siebie co uniemożliwiło blondynowi zabranie go. - Weź sobie jakąś gumę lub cukierek, nie wiem - burknął i zaczął zmieniać strategię na papierze. Tym czasem Naruto zabrał jego ołówek. - Ej, zostaw! - krzyknął zorientowawszy się w sytuacji.
- To oddaj mi mój - postawił warunek.
- Ale z Ciebie dzieciak - westchnął Sasuke i oddał pogryziony, czarno-biały ołówek.
- Czasami mogę - powiedział uśmiechając się szeroko i pokazując idealne zęby.
- Tylko proszę Cię nie gryź, szkoda żebyś zniszczył sobie uzębienie, poza tym...to mnie strasznie wkurza
- Wyluzuj, co ty dentysta? - zapytał wyraźnie dając do zrozumienia, że ma gdzieś jego prośbę po czym zademonstrował swój sprzeciw po raz kolejny wkładając ołówek do buzi.
- Jesteś wredny - skwitował go dopracowując szczegóły nowej zagrywki.
- Wiem - wymruczał kładąc rękę na dłoni Uchihy, przerywając tym samym jego pracę - Zawszę dopnę swego - dodał lekko pochylając się ku niemu i składając delikatny pocałunek na jego ustach.
- Czasami mam ochotę po prostu Ci przyłożyć - powiedział czarnooki gdy oderwali się od siebie - Jednak myśl o tym, że wtedy nasz związek stałby się raczej nieco "patologiczny" sprowadza mnie na ziemie - westchnął i pogładził go po policzku - Wiesz w heteroseksualnych związkach trzeba być jakimś cholernym psychopatą żeby podnosić łapę na kobietę - dodał - Gdybyśmy nie byli razem, zapewne dostałbyś nie raz - stwierdził z zamyśloną miną.
- Czekaj...sugerujesz, że pełnię rolę kobiety? - zapytał zaskoczony, a potem jego mina przybrała raczej komiczny wyraz bo Sasuke zaczął się śmiać. - Jak możesz? - zapytał zapożyczając zachowanie zbulwersowanej nastolatki.
- Ależ kochanie proszę Cię nie gniewaj się na mnie - powiedział udając przejęcie całą sytuacją, po czym oboje się roześmiali. Uzumaki przyglądał się z radością jak młodszy Uchiha się śmieje i od razu zrobiło mu się ciepło w środku. Wypełniło go niesamowite uczucie bycia komuś potrzebnym. Tę beztroską chwilę przerwał im dzwonek do drzwi. Uchiha spojrzał na zegarek, który wybijał godzinę 18:07
- Otworzę im - powiedział blondyn wstając z podłogi, a czarnooki wziął z niego przykład odprowadzając go wzrokiem. Pochylił się jeszcze podnosząc z podłogi porozrzucane kartki i zbierając przyrządy do pisania, po czym położył je na stolik.
- Rozgośćcie się, zrobię coś do picia - powiedział Naruto wskazując kanapę.
- Witam ponownie kapitanie - Inuzuka wykonał gest w rodzaju zasalutowania.
- Cześć Kiba, Hinata - powiedział szukając kartki z nową strategią aby przy okazji pokazać szatynowi.
- Dzień dobry Sasuke-kun - powiedziała siadając na fotelu.
- Zobacz Kiba - powiedział kładąc przed nim kartkę z opisaną i rozrysowaną zgrywką - Co o tym sądzisz? - zapytał i usiadł obok.
- Wydaje mi się trochę ryzykowne, ale to niezły pomysł może się udać, dzisiaj na to wpadłeś? - zapytał oddając kartkę.
- W zasadzie to pomysł Naruto, tłumaczyłem mu to i tamto i rzucił taką propozycję - powiedział, a w środku wypełniało go uczucie dumy.
- No to się do czegoś przydał, w końcu - powiedział gdy niebieskooki wszedł do pokoju z dzbankiem soku, który miał dziwny, mętny, różowy kolor.
- O czym mówicie? - zapytał nie będąc do końca pewny czy mówią o nim czy może jednak nie.
- Mówimy jaki to jesteś beznadziejny i że "udało" Ci się zabłysnąć - zironizował Kiba szczerząc zęby.
- Tak, tak opowiedz nam lepiej jak tam z Nejim, pogodziliście się? - zapytał stawiając dzbanek na stole, na co Kiba umilkł, a reszta spojrzała na substancję, która się w nim znajdowała z dziwną obawą.
- Czemu pytasz? - zapytał także przenosząc wzrok na dzbanek.
- Nic nie wspominałeś, wiesz trochę nas to ciekawiło, poza tym mam prawo wiedzieć po tym ile łez u mnie wylałeś, prawda? - zapytał jakby uznając za oczywiste jego spowiedź. - Więc? - popędził go ale nim Inuzuka zdążył odpowiedzieć, przerwał mu brunet.
- Co to jest? - zapytał z nieukrywaną ciekawością
- Sok, nie widać?
- To wiem, chodzi mi raczej o to co to za sok? - spojrzał na blondyna - nie zauważyłem nic podobnego w lodówce - dodał, a Hinata spojrzała z zaciekawieniem
- Bo to sok mojej roboty - powiedział z dumą i wyprostował się na fotelu.
- Czy na pewno nic nam się nie stanie jak go wypijemy? - zapytał orzechowooki spoglądając niepewnie na szklanki stojące obok i biorąc jedną do ręki.
- Czego się tak boicie? To zwykły sok - powiedział wzruszając ramionami.
- Podaj składniki - powiedział rzeczowo Sasuke.
- Litr soku pomarańczowego, litr soku grejpfrutowego, trzy łyżki soku z limonki i trzy łyżki syropu malinowego, całkiem bezpieczne i sprawdzone...prawie jak drink tylko bez wódki - powiedział i się uśmiechnął na co reszta spojrzała po sobie i nalała spokojnie soku do szklanek.
- Niesamowite - powiedziała Hinata zachwycona smakiem.
- Całkiem dobre - stwierdził Uchiha a Kiba tylko przytaknął.
- Dobra to teraz czas na Ciebie - powiedział Naruto zacierając ręce - To jak z Nejim? - zapytał na co Hinata zachichotała.
- To nie jest śmieszne - wtrącił nim Uzumaki zdołał zadać kolejne pytanie - W ogóle nie muszę wam się spowiadać - burknął nadymając się.
- Dobra - powiedział z zawzięciem - Powiedzmy, że każdy coś opowie, ok? - zapytał na co wszyscy spojrzeli po sobie.
- Ok - powiedzieli
- Dobra zaczynamy od Kiby - Uzumaki wskazał ręką szatyna.
- Dziewczyny mają pierwszeństwo - próbował się wykręcić
- O, widzę, że jednak coś się działo, tak się wymigujesz...no już im szybciej tym lepiej, wyrzuć to z siebie - zachęcał go niebieskooki.
- No dobra, niech Ci będzie - westchnął z rezygnacją, a na jego policzki wpłynął rumieniec - No więc my...- przerwał i spojrzał nieśmiało po twarzach, które teraz skupiły swoją uwagę na nim - Nie mogę - westchnął i zabrał jakąś poduszkę chowając w niej głowę.
- No dalej nie wstydź się - powiedział blondyn
- ..liś..y..o - usłyszeli cichy, niewyraźny pomruk spod poduszki.
- Głośniej - powiedział Uchiha, który siedział najbliżej, a nie zrozumiał z tego ani słowa. Szatyn powtórzył tyle, że tylko pomruk był głośniejszy. Brunet ponowił swoją prośbę.
- Zrobiliśmy "to"! - powiedział podnosząc głowę aby po chwili z powrotem ją schować.
Naruto i Sasuke spojrzeli się na siebie znacząco, a Hinata chichotała cicho.
- No w końcu - powiedział Naruto i uśmiechnął się. - Jak było? - zapytał doskakując na kanapę zaraz obok szatyna.
- Naruto - powiedział stanowczo brunet, patrząc ostrzegającym wzrokiem
- Co? - zapytał niebieskooki nie zwracając uwagi na czarnowłosego.
- Wystarczy już - powiedział rozkazującym tonem.
- Jejku, ale wy wrażliwi jesteście - burknął cicho - Ale opowiesz mi jak będziemy sami? - zwrócił się jeszcze do szatyna. Uchiha wstał i zabrał poduszkę Kibie.
- Siadaj na fotel - powiedział rzucając na niego poduszkę - On Ci tu nie da spokoju - dodał siadając na miejsce Inuzuki.
- No wiesz - blondyn westchnął.
- Teraz Ty - powiedział orzechowooki kierując słowa do blondyna.
- No ja nie mam do powiedzenia niczego czego byś nie wiedział - powiedział siadając po turecku - Hinacie owszem ale nie Tobie, no może prócz tego, że w poniedziałek zagram w głównym składzie, to będzie mój pierwszy mecz - powiedział uśmiechając się szeroko.
- Gratuluję więc, to mów co masz do powiedzenia - zachęcił Inuzuka przybierając odpowiednie barwy swojej skóry. Hinata spojrzała oczekując zwierzenia.
- Tak więc Hinata - powiedział i odwrócił się do dziewczyny - Jesteś trzecią osobą, której oficjalnie przedstawiamy nas...- tu wskazał ręką siebie i Uchihe - Jako parę - dokończył i uśmiechnął się nieśmiało
- C-co? - zapytała zszokowana - T-ty i Sa-sauke-kun? - dodała po chwili aby się upewnić, że dobrze zrozumiała.
- Dokładnie, ja i ten tu - wskazał na bruneta, który zbeształ go spojrzeniem
- Nie wiem co powiedzieć, cieszę się...i gratuluję...t-to trochę niespodziewane, ale dlaczego mi powiedzieliście? - zapytała zakłopotana
- Pomyśleliśmy, że Neji wie, Kiba wie to jak Ty będziesz wiedziała nic się nie stanie...Wszystko zostaje w rodzinie...coś na ten wzór - powiedział delikatnie opierając się o ramię bruneta.
- Pasujecie do siebie - powiedziała i uśmiechnęła się ciepło
- Teraz Ty - powiedział Uchiha, bo prawdę mówiąc chciał już zakończyć te małe przedstawienie i wziąć się za naukę.
- J-ja? - zapytała nie za bardzo ucieszona obrotem spraw. Chłopaki kiwnęli tylko głowami. - No więc...Ja...Ja byłam wczoraj..na..- przerwała gdyż poczuła, że cała płonie z zażenowania.
- No śmiało, przecież Cię nie wyśmiejemy - dodał jej otuchy Inuzuka. Dziewczyna wzięła głęboki wdech.
- Ja byłam wczoraj na randce z...z Shikamaru - powiedziała szybko spuszczając wzrok.
- No no...to mamy jakiś romansik - mrugnął do niej blondyn. Ośmielona tym gestem postanowiła opowiedzieć zarys randki, a dokładnie, że im nie wyszło.
- Nie przejmuj się - pocieszał ją niebieskooki
- Dokładnie, masz teraz dużo zmartwień, może nie był to odpowiedni moment, poczekajcie aż Sakura dojdzie do siebie, a na pewno będzie dobrze - dodał Kiba
- Ale lubisz go? - zapytał Naruto aby upewnić się czy w ogóle jest sens by poszli na druga randkę
- Co Ty mówisz, ciągnie ich do siebie od dawna! - wrzasnął niespodziewanie Kiba - Oni są jedyni, którzy tego nie zauważają...przynajmniej byli - dokończył i uśmiechnął się szeroko
- Wystarczy dzieciaki - powiedział Sasuke, a oczy wszystkich spojrzały na niego. - Weźmy się za naukę
- Sasuke-kun ma rację - powiedziała Hinata wyciągając notatki - mamy mało czasu - dodała po chwili i już wszyscy skupiali się nad historią.

1 komentarz:

  1. Kurfa, wyobraź sobie, że siedzę, czytam i uśmiecham się jak głupia do ekranika telefonu :]
    Bombowe.

    OdpowiedzUsuń