środa, 15 grudnia 2010

Epizod 28

- Uchiha Sasuke - powiedział niskim, stanowczym tonem mężczyzna przed trzydziestką. Trzeba mu było przyznać opanowania. Ktokolwiek inny już dawno zostałby wytrącony z równowagi i pozbawiony porządnych argumentów. Można by nawet uznać, że sytuacja bardziej go rozśmieszyła niż wkurzyła, co tak naprawdę powinno być jej pierwotnym przeznaczeniem. - Czy masz jakieś konkretne wytłumaczenie? - zwrócił się do czarnowłosego.
- Prawdę mówiąc w moim życiu ostatnio sporo się dzieje, aczkolwiek nie zamierzam, być może bardziej nie mam chęci, aby o tym wszystkim rozmawiać - powiedział, beznamiętnym wzrokiem obserwując nieco rozbawioną i na pozór znudzoną minę srebrnowłosego.
- Tak też myślałem, cóż...- westchnął i machnął ręką w stronę szatni - pamiętaj tylko aby za bardzo się nie opuścić, w następnym tygodniu mamy pierwszy mecz w tym sezonie i chciałbym..- przerwał gdyż przez szklane drzwi prowadzące z trybun na korytarz łączący salę gimnastyczną ze szkołą, wyszedł ciemnowłosy mężczyzna w kucyku. - chciałbym...- przerwał gdy obiekt jego zainteresowań nie zwrócił na niego uwagi - spadaj do szatni, pogadamy po treningu - rzucił na odchodne i klepnął bruneta w ramie. Chwilę później szedł wraz z Iruką w stronę bloku B, w którym odbywały się zajęcia klas pierwszych. Przed wejściem do szatni, czarnooki zaobserwował jeszcze coś na wzór małej sprzeczki i wiedział już, że dzisiejszy trening do łatwych należeć nie będzie.


***
- Czy można to już zaklasyfikować w kategorii fizycznego znęcania się? - zapytał zdyszany Naruto między zagrywkami.
- Coś w tym stylu, to już pawie 4 godziny! - wysapał zdyszany Kiba - Jutro zaczynają się testy, jak się nie nauczę to przysięgam...- zawarczał i odwrócił się w stronę blondyna - powieszę go na którymś z drzew na dziedzińcu! - dokończył podając do niebieskookiego.
- Pomogę Ci, powiedz tylko...- Uzumaki wyskoczył i ściął piłkę tuż przy siatce, zdobywając tym samym punkt - słowo! - dokończył miękko opadając i przybijając piątkę szatynowi. Nim Sai zdążył zaserwować, usłyszeli gwizdek oznajmiający koniec treningu. Jednak nie wszystkim dane było udać się pod upragniony prysznic. Czarnowłosy został przywołany gestem ręki do trenera.
- Powiem wprost - rzucił, nim Uchiha zdążył do niego podejść, jednak na tyle głośno aby mógł usłyszeć - W poniedziałek mamy pierwszy mecz, pierwszy w tym sezonie, być może ostatnim sezonie, w którym będziemy grać wszyscy razem, dlatego też chciałbym aby w głównym składzie zagrał Uzumaki - powiedział patrząc przenikliwie w czarne oczy.
- Jak to? On?
- Tak, on - powiedział krzyżując ręce na klatce piersiowej
- Przecież to tak jakby wskoczyć na głęboką wodę! - oburzył się - Nie wydaje mi się żeby to był najlepszy pomysł.
- Powiedziałem, i ma tak być - rzucił ostro
- Ale to niemożliwe! Nie zna naszej taktyki i zagrywek, poza tym nie możemy pozwolić sobie na takie ryzyko na rozpoczęciu sezonu! - starał się podać przekonujące argumenty i nerwowo podrapał się w głowę.
- Jak myślisz czyja to wina? Miałeś je omówić z nim tydzień temu, a Ty co? Najpierw nie zjawiasz się na treningu, a z kolei na następnym nie nadajesz się do gry! - obruszył się tracąc powoli cierpliwość.
- Wiem, ale miałem swoje powody - syknął złowrogo - Każdemu się zdarza, nie jestem idealny - dodał już bardziej opanowanym głosem.
- Słucham? Ty? Skoro tak jest to przestań zgrywać ideał i weź się do roboty! - rzucił z wyższością
- O co Ci chodzi? Jak masz problemy z Iruką to załatwiaj je poza sala gimnastyczną, nie musisz wyżywać się na drużynie! - czarnooki powiedział to akurat w chwili gdy część osób opuściła szatnię i teraz spoglądała ze zdziwieniem w ich stronę. Obaj posłali im tylko gniewne spojrzenia co poskutkowało bardzo szybką ewakuacją chłopaków.
- Nie wtrącaj się, to Ciebie nie dotyczy - powiedział z wyrzutem srebrnowłosy po czym rzucił gniewne spojrzenie, jakby miało przestraszyć Uchihe przed dalszym rozdrabnianiem się nad tą sprawą. To jednak było mało dla Sasuke.
- Twierdzisz więc, że to mnie nie dotyczy? Muszę powiedzieć, że się mylisz...Kakashi-sensei - powiedział nad wyraz opanowanym głosem jak na taką sytuację. Ten przyjrzał się mu tylko uważnie i wyprostował się czekając na dalszy ciąg wypowiedzi. - Widzisz...dzisiaj gniłem tu aż 4 godziny wykonując Twoje, w niektórych momentach, absurdalne wręcz rozkazy. Straciłem ponad godzinę czasu, który mógłbym poświęcić na przygotowanie się do jutrzejszych egzaminów. Jak wiesz reszta drużyny zapewne jest wykończona tak samo jak ja...- tu przerwał gdyż w tym momencie z szatni wystrzelił jak z procy uśmiechnięty blondyn, kierując się w jego stronę - no może oprócz niego - dodał po chwili - Co chciałem przez to powiedzieć? Że Twoja złość z powodu kłótni z Iruką, wyprowadziła nas z równowagi oraz chęci nauki. Wybacz ale skutki mogą być nieco niepożądane. Średnia drużyny może spaść na niższy poziom, nie możemy sobie na to pozwolić jako mistrzowie zeszłorocznych rozgrywek. - powiedział już przy blondynie - Tak więc zachowaj swoje fochy ukryte, na czas treningów...Kakashi-sensei - dodał i położył mu rękę na ramię tym samym oznajmiając, że skończył już tą małą kłótnie. Srebrnowłosy spojrzał groźnie na dłoń spoczywającą na jego ramieniu, po czym przeniósł wzrok na Uchihe. Spojrzał przelotnie na niebieskookiego.
- Zdania nie zmienię. Nie interesuje mnie jak pogodzisz przygotowania do testów z nauką zagrywek i tłumaczeniem taktyk Uzumakiemu. To nie moja sprawa, powinien już dawno to wiedzieć. Mam też gdzieś wasze powody, przez które to nie mogliście wykonać mojego prostego polecenia. - powiedział i spojrzał na blondyna - W poniedziałek grasz w głównym składzie - zwrócił się z lekkim uśmiechem i skierował w stronę swojej dyżurki.
- Nadal sądzę, że to kiepski pomysł - powiedział Uchiha mrużąc oczy.
- Nikt Cię o zdanie nie pyta - rzucił nie odwracając się - "Cholerny szczeniak, cholerny Iruka" - dodał już w myślach sam nie wiedząc na kogo bardziej powinien być zły.
   To, że miał problemy z Umino dało się zauważyć gołym okiem. Ale powodu tych problemów znaleźć nie można było. Z niewyjaśnionych przyczyn po ich małej randce w wesołym miasteczku, ciemnowłosy zaczął unikać go jak ognia. Kakashi postanowił się za wszelką cenę dowiedzieć jaki jest tego powód, co wcale łatwe nie jest. Umino ma mnóstwo spraw na głowie, on także ma sporo do roboty. Najdziwniejsze jednak jest to, że za każdym razem gdy się widzą Iruka stara się go unikać bądź, jak już go Hatake dopadnie, ignorować. Ten manewr nie jest taki łatwy do wykonania, bo Kakashi potrafi się uczepić i nie odpuścić. Jednak nawet teraz, po raz trzeci nie udało mu się dowiedzieć niczego konkretnego. A mówią, że do trzech razy sztuka.

***
- O czym tak zawzięcie dyskutowaliście? - zapytał w drodze do domu, nieco zaintrygowany humorem bruneta oraz tym co usłyszał.
- O niczym godnym uwagi - odpowiedział tonem kończącym dyskusję. Uzumaki nieco zdziwił się na jego postawę. Sasuke spojrzał na niego tak, jakby chciał dogłębniej przekazać sens wypowiedzianych słów.
- Spoko, pojąłem aluzję - oburzył się i wyprzedził swojego chłopaka, zakładając słuchawki na uszy i puszczając głośno muzykę. Można powiedzieć, że się wkurzył na bruneta. Jeżeli jednak nie chce z nim o tym rozmawiać, to on będzie go ignorował. Bo co, nie zamierza przez całą drogę rozmyślać nad tym, dlaczego jego chłopak ma zagniewaną miną. A już na pewno nie zamierza stracić dobrego humoru. Mimo tego, że jest wykończony i nie ma najmniejszej ochoty na naukę do jutrzejszego testu z historii.
   Szli tak gdy nagle blondyn poczuł silne szarpnięcie za ramię. Syknął cicho i odwrócił się.
- Zwariowałeś? - warknął patrząc się na bruneta jak na idiotę i rozmasowując sobie rękę.
- Mówię do Ciebie, a Ty mnie nie słuchasz - powiedział podniesionym głosem, na powrót wzburzony po niedawnej sprzeczce.
- Jakbyś nie zauważył, mam w uszach słuchawki! Padło Ci na mózg czy jak? A może na oczy? - burknął zaaferowany zachowaniem ciemnowłosego.
- Coś Ty taki wrażliwy? - zapytał marszcząc brwi pod obelgami niebieskookiego.
- Wiesz co przegiąłeś, nie wiem o co poszło Ci z Kakashim, ale ja nie mam zamiaru tolerować Twojego zachowania. Tym bardziej robić za jakiś worek treningowy. Co Ty sobie w ogóle wyobrażasz? - warknął i ruszył dalej do przodu nie pozostawiając wyboru brunetowi, jak tylko podążyć za nim. - Czego chciałeś, że aż musiałeś posunąć się do użycia siły? - zapytał z sarkazmem. Sasuke jednak nic nie odpowiedział gdyż przerwał mu dźwięk telefonu blondyna. Spojrzał na niego wymownie jakby chciał zmusić go do odebrania.
- Dzwonił Ci tak przez 10 minut - rzucił tylko i minął go tym samym zostawiając po drugiej stronie ulicy. Niebieskooki nim zdążył znaleźć telefon został zmuszony do ponownego czekania na światłach, na co brunet nie zwrócił najmniejszej uwagi i szedł dalej.
- Psia krew - zaklął pod nosem i nacisnął zieloną słuchawkę - Tak słucham? - zapytał poirytowany - Serio? - dodał jakby upewniając się czy to co usłyszał jest prawdą i rozejrzał się. Brunet zdążył zniknąć mu już z pola widzenia - Nie ma sprawy, do zobaczenia - powiedział kończąc rozmowę i chowając telefon. - "Przeklęty Uchiha, gdzie on się podziewa w takiej chwili, jakby nie mógł na mnie zaczekać" - pomyślał po czym ruszył przed siebie w celu dogonienia Sasuke.

***

- Sasuke jesteś? - zapytał Uzumaki wchodząc do domu. Prawdę mówiąc brunet na pewno był ponieważ drzwi wejściowe nie były zakluczone. - Tu jesteś - powiedział zdejmując buty i wchodząc do salonu - Minął Ci już zły humor? - zapytał rzucając torbę na sofę, sam siadając w fotelu. Uchiha spojrzał tylko krzywo i zmienił kanał w telewizorze. - Rozumiem - powiedział blondyn wstając i kierując się do kuchni. - Jesteś głodny!? - krzyknął aby Uchiha go usłyszał, jednak nie doczekał się odpowiedzi.  Zmarszczył brwi i wrócił do salonu - Czy zrobiłem Ci coś złego? Zamierzasz mnie ignorować cały dzisiejszy dzień? - zapytał siadając na stoliku tak, że znajdował się na przeciwko bruneta siedzącego w fotelu i zasłaniał mu obraz telewizora. Ten spojrzał wrogo i wstał kierując się na górę. - Dupek - rzucił blondyn w jego stronę i wrócił do kuchni. - Jak masz zamiar się tak zachowywać to nie schodź na dół! - krzyknął wystarczająco głośno - Będę miał dzisiaj gości i nie widzi mi się nieprzyjemna atmosfera z powodu twoich rozterek emocjonalnych! - dodał po chwili i usłyszał kroki na schodach, gdy się odwrócił ujrzał w drzwiach kuchni czarnookiego. Uśmiechnął się cynicznie i wyciągnął z lodówki potrzebne rzeczy.
- Jakich gości? - zapytał rzeczowo zakładając ręce na wysokości klatki piersiowej. Niebieskooki postanowił zignorować to pytanie i nie zwracać uwagi na jego obecność, dając tym samym do zrozumienia jak bardzo jest to irytujące. Grafitowe oczy wertowały z dokładnością krzątającą się po pomieszczeniu sylwetkę Uzumakiego. Gdy nie mógł już wytrzymać jawnego ignorowania jego osoby podszedł i złapał go za rękę, uniemożliwiając tym samym dalsze krojenie marchewki. Niebieskooki nie patrząc na niego odłożył nóż i westchnął z rezygnacją. Odwrócił się przodem i zarzucił  ręce na kark bruneta, co bardzo go zdziwiło.
- Ehhh Sasuke - powiedział ze zmartwioną miną - Co ja mam z Tobą zrobić, widzisz jak to jest jak się kogoś ignoruje? - zapytał patrząc z troską - A ja chciałem tylko abyś podzielił się ze mną swoim podłym nastrojem - westchnął i przytulił się do niego opierając swoją głowę na jego ramieniu, jakby w geście umęczenia. Blada dłoń powędrowała na włosy w kolorze złota i pogładziła delikatnie.
- Bo ten pieprzony Kakashi wyciska z nas siódme poty jakbyśmy byli jego sposobem na pozbycie się agresji. Tak naprawdę wcale nie wyjdzie nam to na dobre, poza tym chce żebyś grał w głównym składzie, co przyznam szczerze, wcale mi się nie podoba, zbyt ryzykowne posunięcie - powiedział odsuwając od siebie blondyna i patrząc jakby z obawą, że może go teraz znienawidzić.
- Dlaczego? - zapytał podchodząc do szafki i wyciągając jeszcze jeden kubek, po czym wsypał do niego kawę. - Aż tak ze mną źle? - zapytał ze szczerym uśmiechem.
- Nie o to chodzi - powiedział siadając przy stole i opierając brodę o splecione dłonie, obserwując poczynania blondyna. - Wydaje mi się, że nie powinniśmy rozpoczynać nowego sezonu od tak ryzykownego posunięcia. Owszem przyznaję, że Kakashi ma rację, jesteś naprawdę dobry ale...dziękuję - powiedział gdy pod nos został mu postawiony kubek z parującym napojem - ale wydaje mi się, że dla Ciebie to za wcześnie, chodzi tu o to, że przez te problemy nie mogliśmy wziąć się za taktykę oraz zagrywki co bardzo utrudnia sprawę - westchnął i spojrzał zastanawiająco na blondyna - Nie wiem jak sobie z tym poradzić - dodał po chwili. Uzumaki usiadł mu na kolanach i uśmiechnął się szeroko, zabierając czarne kosmyki wpadające mu do oczu.
- Taka rola kapitana - powiedział - poradzimy sobie, w końcu Kakashi już postanowił, prawda - westchnął i pocałował lekko delikatne wargi. - Mecz jest w poniedziałek, a jest dopiero środa więc mamy sporo czasu - powiedział i oparł się czołem o czoło bruneta.
- Tak ale teraz mamy testy i musimy się uczyć, moja średnia nie może spaść poniżej 4,5 bo automatycznie zostanę zdegradowany ze stanowiska kapitana - powiedział z obawą
- Nie martw się na to też coś poradzimy, Kiba do mnie dzwonił i powiedział, że chciał dzisiaj przyjechać do Hinaty żeby się uczyć, wiesz jaki jest jej ojciec, więc zapytał się czy mogą wpaść do nas...- powiedział, a Uchiha spojrzał na niego podejrzliwie
- Zgodziłeś się - stwierdził, a Uzumaki pokiwał twierdząco głową. Jednak nie zauważył w grafitowych oczach zadowolenia.
- Sasuke będzie raźniej, poza tym oni mogą nam dać notatki to kolejnych testów już teraz, nie będziemy musieli czekać - starał się przekonać Uchihe
- Przecież nic nie mówię - powiedział jakby niewyraźnie.
- Ale widzę, że Ci to nie pasuje - powiedział patrząc przenikliwie swoimi niesamowicie niebieskimi oczami.
- Znasz mnie, wiesz, że nie lubię nadmiernego towarzystwa - westchnął - Jednak to Twój dom, nie mogę przecież powiedzieć, że się nie zgadzam - stwierdził
- Zależy mi na tym abyś czuł się dobrze. Nie biorę pod uwagę tylko swoich zachcianek, nie chcę żebyś miał deszczową pogodę pod tą Twoją czarną czupryną - nie mógł się nie powstrzymać przed odrobiną złośliwości
- W sumie...może i masz rację, to tak jakbym był w szkole, poza tym Kiba o nas wie, a Hinata jest miła i nie miesza się w cudze sprawy, może by tak...- przemknął mu przez myśl pewien pomysł ale nie był go do końca pewien.
- Chcesz powiedzieć o nas Hinacie? - zapytał się z uśmiechem dodającym mu otuchy. Ten tylko kiwnął niepewnie głową. - Ja nie mam nic przeciwko ale czy Hinata nie zemdleje jak się dowie?
- Nie wydaje mi się, tak naprawdę wcale nie jest taka słaba na jaką wygląda. Ma silną psychikę, poza tym...- powiedział, przerywając na chwilę przyjemności w postaci pocałunku - Poza tym wie, że Kiba i Neji są parą więc takie związki to dla niej nic nowego. - Dokończył i wypuścił z objęć niebieskookiego pozwalając mu wstać.
- Co byś zjadł na obiad? Kurczaka z ryżem w sosie curry? Czy może coś bardziej europejskiego...hmmm...na przykład pierogi? - zapytał stając na powrót przy marchewce.
- Pierogi? - zapytał z dziwną miną - Co to takiego?
- Ufasz mi? - zapytał ze sprytnym uśmieszkiem
- A co to ma do rzeczy? - zapytał zmieszany wstając i biorąc ze sobą kubek z kawą.
- Bo nie zdradzę Ci tajemnicy co to są pierogi, a dowiesz się dopiero gdy skończę je robić, co Ty na to? - zapytał odwracając się w jego stronę.
- Ale to będzie zjadliwe? - zapytał z obawą kierując się w stronę salonu
- Na pewno bardziej niż te płazy - uśmiechnął się i wrócił do zajęcia.
- Tak więc daję Ci wolną rękę - powiedział wychodząc i znikając w sąsiednim pomieszczeniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz