środa, 15 grudnia 2010

Epizod 27

"Jak tu elegancko". To była pierwsza myśl jaka przewinęła się przez głowę Inuzuki. Wszedł w głąb pomieszczenia ściągając po drodze buty i mówiąc ciche, niepewne "Przepraszam za najście".
- Nikogo nie ma - odpowiedział sucho Neji i skierował się po schodach, a za nim podążył szatyn. Czuł się trochę nieswojo, po raz pierwszy był w domu Hyuugi mimo, że są już ze sobą dosyć długo. Był spięty i nie wiedział czy spowodowane to było tym, że musi poważnie porozmawiać z brunetem, czy może tym, że w każdej chwili może wrócić do domu ojciec Hinaty. Z nim na pewno nie miał ochoty się spotkać, nie w takiej chwili. Wszedł do pokoju za długowłosym i rozejrzał się dookoła. Mimo, że znał Hyuuge jak mu się wydawało, dosyć dobrze, nie spodziewał się, że ściany w jego pokoju będą miały kolor biały. Tak jakby nikt nie zadbał o to aby chłopak czuł się w tym domu jak w rodzinie. Wszędzie stały kartony, niektóre już pozamykane i podpisane inne do połowy wypełnione rzeczami. Patrzył jak chłopak podchodzi do jednego z nich i podejmuje, przerwane zapewne, pakowanie. Usiadł na łóżku i przyglądał się mu.


- O czym chciałeś porozmawiać? - zapytał nagle białooki, nie przerywając pakowania.
- Chciałem? - zapytał się jakby sam siebie.
- Z jakiegoś powodu tu przyszedłeś, chyba nie dlatego żeby posiedzieć sobie na moim łóżku - wypowiedział beznamiętnie i przerwał pakowanie. Odwrócił się do chłopaka i założył ręce na piersi.
- Ja...- powiedział ale język uwiązł mu w gardle, bo tak naprawdę to co ma powiedzieć? Zwykłe przepraszam? Potrząsnął głową ze zrezygnowaniem i przetarł twarz dłońmi - Ja...- spróbował jeszcze raz ale to było jedyne słowo na jakie aktualnie było go stać. Tak jakby jego mózg działał na przekór jego sercu. Wstał i podszedł do okna nerwowo szukając w głowie potrzebnych słów.
- Czy to wszystko co chciałeś mi powiedzieć? - Neji zadał pytanie nie zmieniając ani tonu ani pozycji.
- Nie...to znaczy...ja..- znów urwał i ciężko oparł ręce o parapet.
- To już zrozumiałem, wybacz ale jeżeli nie masz nic więcej do powiedzenia to pozwól, że wrócę do pakowania się, rano muszę być gotowy - powiedział i podszedł do regału z książkami, po czym zaczął wkładać je do jednego z kartonów.
- Przepraszam - powiedział cicho i zacisnął mocno ręce - Przepraszam Neji, wiem, że Cię zawiodłem - dodał głośniej i wziął głęboki wdech po czym się odwrócił. Chłopak nie zaprzestał pakowania.
- To wszystko? - zapytał dalej wkładając książki do pudła.
- To wszy....co? Tylko tyle? Przecież Cię przeprosiłem, a Ty pytasz się mnie czy to wszytko!? - oburzył się Kiba i spojrzał zaskoczony na Neji'ego
- Jeżeli myślisz, że wskoczę Ci w ramiona tylko dlatego bo powiedziałeś, że mnie przepraszasz...
- I że Cię zawiodłem..- dodał Kiba
- I że mnie zawio...to grubo się mylisz - powiedział sucho Neji
- Więc co mam jeszcze zrobić?
- Czy Ty w ogóle zdajesz sobie sprawę jak ja się poczułem? - zapytał podchodząc do kolejnego regału na którym stało kilka figurek.
- A pomyślałeś o tym jak JA się poczułem? Co w ogóle wtedy myślałeś? Co? Zapraszając na naszą RANDKĘ swojego nowego WSPÓŁLOKATORA i nagle informując mnie o swojej przeprowadzce? - Inuzuka coraz szybciej wypowiadał kolejne słowa jakby bał się, że nie zdąży powiedzieć wszystkiego. Patrzał tak na Hyuugę, który owijał gazetą porcelanowe figurki. W końcu nie wytrzymał - Spójrz na mnie do cholery! - krzyknął a z oczu jak na złość popłynęły łzy. Chciał być twardy, nie chciał pokazać jak bardzo go to zraniło. Myślał, że da radę utrzymać na wodzy swoje cierpienie - Spójrz..- powiedział ciszej, a ciężka gula w gardle jakby blokowała dalsze słowa. Łzy spływały sobie bezkarnie i choć co chwila były wycierane rękawem szatyna, ich ilość wcale nie zmalała. Odwrócił się w stronę okna i spojrzał na ogród. Nie chciał pokazywać tego jak bardzo w tej chwili jego serce drży z cierpienia. Na dworze było już ciemno. Zapalone światło w pokoju sprawiało, że mimo tego iż Inuzuka stał do niego plecami, to Neji w szybie widział jego odbicie. Widział jak usilnie próbował powstrzymać swoja rozpacz, jak starał się nie wybuchnąć głośnym płaczem.
- Myślisz, że moje cierpienie było mniejsze od Twojego? Wiesz jak się czuje człowiek gdy dowiaduje się, że ukochana osoba wcale nie darzy go zaufaniem? Jak mogłeś pomyśleć, że Cię zdradzam, do tego, że mógłbym być na tyle perfidny aby przyprowadzić swojego kochanka na naszą randkę? - Teraz Neji ledwo powstrzymywał się aby nie wybuchnąć. Jego emocje sięgnęły zenitu i tylko silna wola i obraz stojącego przed nim szatyna powstrzymywał go aby nie krzyknąć. Kiba powoli kucnął przy oknie, trzymając się kurczowo parapetu jakby bał się, że gdyby go nie było już dawno by upadł. Powstrzymywanie się przed szlochem sprawiło, że oddychał ciężko jakby sprawiało mu to niesamowitą trudność. Neji'emu jeszcze większy ból sprawiał widok szatyna w takim stanie. Chciał podejść i przytulić go, uspokoić ale pragnął też wyjaśnić całą sytuację dlatego się powstrzymywał.
- Przestraszyłem się...przestraszyłem się gdy zobaczyłem jaki on jest przystojny...pomyślałem, że...że wygląda jak model, i że jest pewnie o wiele bardziej dojrzały niż ja...że przy nim nie mam szans...tak jakby...nagle wszytko się zawaliło...moje serce zaczęło szybciej bić gdy pomyślałem, że możesz...możesz mnie zostawić...naprawdę się bałem...tak bardzo, że to była jedyna myśl...jaka przyszła mi do głowy...bałem się, że mnie zostawisz...rozumiesz? Tak bardzo się bałem...he he...wiem, że to brzmi głupio...he he...wyglądam pewnie żałośnie..- Szatyn zmienił pozycje i klęknął opierając się czołem o ścianę pod oknem, po czym wytarł rękawem twarz.
- Czy Ty naprawdę jesteś idiotą? Czy cokolwiek wskazywało na to, że chce Cię zostawić? Przecież nie mieliśmy żadnego kryzysu, prawie wcale się nie kłóciliśmy, może tylko o jakiś błahostki ale to nie powinno Ci dać żadnych podstaw do wyciągania takich wniosków. - powiedział brunet kucając przy Inuzuce i delikatnie kładąc mu rękę na głowie. - No już, nie płacz - powiedział czule i przyciągnął go do siebie pozwalając mu się wtulić.
- Naprawdę przepraszam - szepnął cicho i łzy po raz kolejny spłynęły po jego twarzy.
- No już - powiedział Neji głaszcząc go po głowie - przestań płakać - spojrzał mu w oczy i sięgnął po chusteczkę aby wytrzeć mokre policzki.
- Nie mogę - powiedział i obaj się zaśmiali. Hyuuga nachylił się i pocałował go czule.
- Już wszystko w porządku - uśmiechnął się do niego - nie gniewam się już, tylko proszę Cię nie myśl tak więcej - powiedział, a chłopak kiwnął tylko głową po czym pocałował białookiego.
Trwali długo w pocałunku jakby chcąc przypieczętować rozejm. Ich oddechy stały się płytkie i niemiarowe. Z początku delikatny pocałunek zmienił się w łapczywą i namiętną grę języków. Szatyn zarzucił Hyuudze ręce na kark i delikatnie wplótł palce w długie, czarne włosy. Gładkie pasemka umykały jego palcom jakby na złość. Gdy zaczęło im brakować tchu oderwali się od siebie patrząc sobie w oczy. - Widzisz już nie płaczesz - powiedział szeptem, jakby nie chciał aby ktoś ich usłyszał.
- Tak - odpowiedział szatyn i ponownie wpił się w jego usta. Tym razem pocałunek był bardziej zachłanny niż poprzedni. Coraz trudniej było im złapać oddech, a ręce zaczęły błądzić po ciele szukając jakiegoś punktu zaczepienia. Gdy jednak Kiba poczuł pod swoimi plecami twarde panele podłogowe, otworzył powoli oczy. - Chodźmy na łóżko -powiedział odrywając się na chwile od ust partnera.
- Tak..zaraz gdzie? - zapytał lekko zszokowany propozycją szatyna - Jesteś tego pewien? Nie musimy...
- Nie, naprawdę tego chce - szepnął i zarumienił się lekko - Kocham Cię i chcę to zrobić z Tobą, tu i teraz - dodał po chwili
- Też Cię kocham, naprawdę - powiedział opierając się czołem o czoło szatyna i uśmiechnął się - Chcę abyś wiedział, że jestem z Tobą szczęśliwy - powiedział patrząc poważnie w orzechowe oczy - Chcę też abyś wiedział, że to poważna decyzja...
- Ohhh przestań pieprzyć - burknął szatyn i wstał pociągając za sobą Hyuuge - Na łóżku jest wygodniej - dodał i uśmiechnął się diabelsko, całując namiętnie wargi bruneta opadli miękko na łóżko.

***
- Myślisz, że wszytko będzie w porządku? - zapytał blondyn spoglądając na bruneta leżącego obok. Ten jednak nic nie odpowiedział. - Daj spokój, przecież wiem, że nie śpisz - powiedział odkładając książkę i gasząc lampkę. Przytulił się do pleców czarnowłosego i ułożył wygodnie głowę tuż za jego.
- Poradzą sobie, a teraz śpij - powiedział i odwrócił się przodem do blondyna całując w czoło i obejmując ramieniem. - Jest dobrze, jeżeli jeszcze nie przybiegł tutaj zapłakany to musi być dobrze - dodał i zamknął oczy, a niebieskooki wziął z niego przykład.

***
   Kolejne części garderoby powoli opadały na drewnianą podłogę. Na miękkiej pościeli, para zakochanych zachłannie obdarowywała się pocałunkami, ciesząc uszy westchnięciami. Białooki pozbawiony górnej części garderoby, w oczach szatyna wyglądał niesamowicie pociągająco, gdy pasemka gładkich, czarnych włosów spływały z jego ramion na klatkę piersiową. Delikatnie całował on jego szyję, schodząc powoli na ramiona, rękami pieszcząc skórę na klatce piersiowej. Co chwila trącając sutki wijącego się pod nim Inuzuki wsłuchiwał się w ciche westchnienia wydobywające się z jego ust. Schodząc ustami coraz niżej, zaznaczał on ścieżkę, pozostawiając mokre ślady po pocałunkach. Drażniąc językiem wrażliwą skórę wokół pępka szatyna, pozbywał się spodni. Czując rosnące podniecenie i widząc, że i Kibie coraz trudniej jest się powstrzymać zjechał ustami niżej i powoli ściągając bokserki, badał nowo odkryte miejsca. Zanim zajął się pulsującą erekcją spojrzał jeszcze na twarz szatyna. Zasłaniał ją jedną ręką spod, której widać było delikatne rumieńce. Drugą zaś cały czas wplatał we włosy czarnowłosego. Polizał główkę członka, a gdy usłyszał jęk ujął go powoli i zaczął delikatnie ssać i przygryzać na przemian. Kiba wygiął się w łuk, czując ciepłe wnętrze ust partnera. Zacisnął rękę na pościeli i odrzucił głowę do tyłu oddychając coraz płycej. Jęknął głośniej gdy poczuł, że jego męskość opuszcza wnętrze ust partnera, a zwinny język Hyuugi samym tylko koniuszkiem przejeżdża po całej długości członu. Ugiął nogi szatyna w kolanach i założył sobie na ramiona. Zebrał wydobywający się w nadmiarze śluz z główki członka i ostrożnie wprowadził w niego jeden palec. Drugą ręką dalej pieścił jego męskość, składając krótkie mokre pocałunkiem po wewnętrznej stronie ud, gdy uznał, że już pora powoli dołożył drugi i trzeci palec. Podniósł się na wysokość jego twarzy i złożył pełen uczuć pocałunek, jakby to właśnie od niego zależało co zrobi dalej. Przejechał delikatnie ręką od kolana, przez talię aż jego palce ukryły się w krótkich brązowych włosach. Oderwał się dysząc ciężko. Pokryta wypiekami twarz Inuzuki wydała mu się jeszcze piękniejsza. Spojrzał w orzechowe oczy czekając na przyzwolenie. gdy je uzyskał, złapał jego nogę w kolanie i ostrożnie zastąpił swoje palce czymś większym, co z początku wydało się Kibie niekomfortowe i sprawiające ból. Z oczy po raz kolejny tego wieczora popłynęły łzy, a ciało wygięło się pod penetracji. Oddychając niespokojnie, próbował przyzwyczaić się do tego odczucia dyskomfortu. Neji nie ruszał się. Wiedział, że jego partner potrzebuje czasu.
- Daj znać gdy będziesz gotowy - szepnął mu do ucha przygryzając je delikatnie i zjeżdżając ustami na szyję. - Nie musimy się spieszyć - dodał po chwili patrząc mu w oczy.
- N-nie...już jest...dobrze - wysapał i zarzucił ręce na kark. Neji kiwnął głową i musnął jego wargi zaraz potem przejechał językiem. Zaczął powoli i rytmicznie poruszać się w partnerze. Czując pod rękami każdą wypukłość na jego ciele. Słysząc przerywane jęki i ciężki oddech tuż przy swoim uchu przyspieszył. Teraz oboje w swoich ramionach, w takcie nierównych oddechów i coraz to szybszych ruchach ciał odkrywali przed sobą swoje uczucia. W chwili gdy Neji natrafił na prostatę, ciało Kiby wygięło się jeszcze bardziej, a głośny jęk oznaczający spełnienie wydobył się z jego gardła. Chwilę potem słychać było kolejną euforię gdy ciepła ciecz wypełniła wnętrze Inuzuki. Hyuuga opadł lekko na leżącego pod nim chłopaka i starał się uspokoić oddech. Ich szybko bijące serca po odbytym przed chwilą stosunku, zgrały się w jeden, wspólny rytm.
- Mam nadzieję, że mogę odpuścić sobie kupno prezentu na Twoją parapetówkę - powiedział Kiba gdy białooki opuścił jego wnętrze i położył się obok, okrywając kołdrą.
- Myślę, że nie znalazłbyś nic co mogłoby to przebić - powiedział i pocałował go lekko - Kocham Cię - dodał i poczuł jak Kiba się podnosi i rozgląda za rzeczami - Idziesz gdzieś? - zapytał lekko zdezorientowany.
- Nie byłoby miło gdyby Twój wujek zobaczył mnie tutaj...z Tobą...w łóżku - powiedział patrząc na długowłosego, który leżał z odkrytym torsem - nagich - dodał po chwili. Neji podniósł się do siadu i przyciągnął do siebie szatyna całując przelotnie.
- Jest w delegacji, jego firma podjęła się podpisania nowego kontraktu...więc - powiedział przejeżdżając nosem tuż za jego uchem - możesz zostać na noc - dodał i polizał płatek. Kiba uśmiechnął się lekko.
- A Hinata? - zapytał łapiąc jedno pasemko i owijając je wokół palca.
- Hinata nie wchodzi bez pukania - powiedział, a jego palec powoli zjechał po torsie aż do uda - i bez pozwolenia - dodał ciągnąc go z powrotem do pozycji horyzontalnej.

1 komentarz:

  1. Chciałam komentować co którąś notkę, bo pisanie kom na fonie jest z deczka 'kłopotliwe', jednak nie dajesz mi wyboru.
    Ta władczość i zdystansowanie Nejiego w stosunku do Kiby.. chciał dobrze, a wyszło, jak wyszło. Boskie.
    Ich pierwszy raz.. pełen czułości, dokładnie taki, jaki powinien byc pierwszy raz ^^
    Pełna jestem podziwu.

    OdpowiedzUsuń