poniedziałek, 17 stycznia 2011

Epizod 58

- Ha! Też to widziałeś? - zapytał Kiba niezbyt dyskretnie, przegryzając frytkę. Neji zaśmiał się.
- Pewnie,wszyscy widzieli - odparł, kradnąc jedną z tych należących do Inuzuki. To, że miał swoje nie robiło mu większej różnicy.
- Ej! O czym rozmawiacie? - brunet kopnął w krzesło szatyna, który wraz ze swoim chłopakiem zaśmiewali się z czegoś, co tylko w strzępkach rozmowy doleciało do jego uszu i z tego co zrozumiał, chodziło o niego.
- O twojej dzisiejszej wylewności, panie Uchiha - parsknął Kiba i opadł głową na stół,próbując powstrzymać śmiech.
Uzumaki zarumienił się dość niewinnie jak na niego, czego Sasuke nie odmówił sobie skomentować śmiechem, dołączając do Inuzuki. Blondyn spojrzał z niedowierzaniem na swojego chłopaka, po czym skierował wzrok na chłopaka Kiby.
- Nie no,dzisiaj to ty jesteś jakiś chłopak na opak! - westchnął zrezygnowany - Nie rozumiem - oparł głowę na dłoni i spojrzał zaciekawiony na długowłosego, który podnosił ze stołu ledwo oddychającego szatyna.
- Sasuke,zabijesz mi chłopaka, już drugi raz dzisiaj - odparł i pokiwał głową z dezaprobatą, zmuszając Kibe do głębokich wdechów.
- Tak,najpierw pośpiechem, a teraz śmiechem - parsknął wycierając załzawione oczy, na co Inuzuka znowu wybuchł głośnym rechotem.
Niebieskooki rozejrzał się dookoła czy aby nie zwracają na siebie większej uwagi. Wyłapał tylko krzywe spojrzenia dwóch chłopaków, siedzących na drugim końcu sali.
-Uspokójcie się, co wam dali w tych burgerach? Może powinienem złożyć reklamacje? - zapytał niemalże z tak wielką powagą, że Neji mimowolnie dołączył do pozostałej dwójki - Nie wytrzymam - sapnął opierając się na krześle, ale im dłużej im się przyglądał, tym bardziej jemu zbierało się na śmiech.
W końcu jednak dał się porwać tej dziwnej głupawce i śmiali się tak z niczego, dopóki obsługa nie wyprosiła ich z lokalu, argumentując tym, że przeszkadzają innym gościom, a przecież McDonald’s to porządna familijna restauracja.
- Do zobaczenia – krzyknął jeszcze Inuzuka, podbiegając do Hyuugi.
Naruto wraz z Sasuke skierowali się w przeciwnym kierunku, spacerując powoli w stronę Asakusy.
- Dobrze się dzisiaj bawiłem – odparł blondyn, wzdychając i wyciągając w górę ręce.
- Ja też – Uchiha uśmiechnął się lekko pod nosem.
- Jesteś jakiś inny, od dłuższego czasu – zauważył niebieskooki, spoglądając na niego krótko. Sasuke spojrzał na niego pytająco – Ale podoba mi się to, tylko...- przerwał Uzumaki patrząc przed siebie.
- Tylko, co? – ponaglił go czarnooki
- Tylko brakuje mi trochę starego Ciebie
- Myślałem, że tego właśnie chcesz, staram się nie być takim „dupkiem” jak zawsze – powiedział,patrząc z zastanowieniem w niebieskie oczy.
- Tak, wiem i doceniam to, ale to właśnie tego „dupka” mi w tobie brakuje – odparł kładąc rękę na jego plecach – Nie jestem jajkiem Sasuke, nie stłukę się tak łatwo – uśmiechnął się rozbrajająco
- I tak źle, i tak niedobrze – westchnął zrezygnowany
- Nie twierdzę abyś całkowicie rezygnował ze swojej „dobrej natury” – zamachał rękami – Tylko w stosunku do mnie bądź taki jak kiedyś – wzruszył ramionami, mając nadzieję, że Uchiha zrozumie, o co mu chodzi.
- W stosunku do cie...Jesteś masochistą? – spojrzał na niego szeroko otwartymi, w zdumieniu,oczami.
Blondyn zaśmiał się i rozejrzał dookoła. Słońce już zachodziło, rzucając pomarańczową poświatę.Ulica, na której mieszkali nie była ruchliwa, więc po dokładniejszym rozeznaniu w terenie, niebieskooki złapał dłoń swojego chłopaka. Przysunął się bliżej, gdy Uchiha rozejrzał się dookoła i spojrzał na niego zaciekawiony.
- Tak troszeczkę –wymruczał, nie spuszczając wzroku z czarnych tęczówek.
Czarnowłosy uśmiechnął się i pochylając do przodu, pocałował lekko Uzumakiego.
- Wejdziesz? – zapytał blondyn, wyciągając z kieszeni klucze.
W odpowiedzi uzyskał tylko kiwnięcie głową i czarnooki, nie puszczając jego ręki, ruszył za nim na teren posesji. Po chwili znaleźli się w środku.
- Pomyślałem, że moglibyśmy w końcu wziąć się za japoński. Musimy zaliczyć egzaminy do...- Uzumakiemu nie było dane dokończyć zdania, gdyż skutecznie uniemożliwiły mu to usta bruneta – Mm – zamruczał, opierając się plecami o ścianę w przedpokoju i obejmując szyję czarnowłosego. Gdy stracił oddech, oderwał się od jego ust,oddychając płytko – A egzaminy? – wykrztusił, pozwalając językowi Uchihy błądzić po jego szyi.
- Mamy czas –powiedział owiewając oddechem skórę Naruto, na co ten zadrżał mimowolnie.
- Myślisz? – szepnął oddając się przyjemności.
W jego głowie natomiast rozsądek kłócił się z każdym innym organem, szczególnie tym, który zaczynał reagować na pieszczoty. Zastanawiał się czy w świetle ostatnich wydarzeń,powinien pozwolić Sasuke na taką swobodę. Bo przecież powinien ponieść jakieś konsekwencje. Z drugiej jednak strony on też musiałby żyć w celibacie, co mu się raczej nie podobało. Nie twierdził, że seks jest rozwiązaniem problemów,ale dlaczego ma akurat rezygnować z tej przyjemności?
Do rzeczywistości przywróciły go zimne dłonie, które spoczęły na jego pośladkach. Westchnął i wtulił się mocniej w bruneta. Doszedł do wniosku, że odzyskiwanie jego zaufania, to wystarczająca kara do Uchihy. Odciął się, więc od dalszych rozważań o poprawności swojego postępowania i przerywając pieszczoty, szybko zrzucił buty ciągnąc Uchihe za sobą. Jakimś cudem dotarli na piętro, nie zabijając się po drodze. W większości pozbawieni odzienia wpadli do sypialni.
- Nie jesteś zmęczony?– wysapał Naruto między pocałunkami
- Nie w tej chwili –odparł brunet, przygryzając krótko ucho chłopaka i zaraz potem upadając na łóżko.

***

- To był nasz pierwszy raz – wymamrotał Naruto gdzieś spomiędzy poduszek, machając nogami w górze.
Uchiha, bawiący się jego włosami, zaprzestał czynności i spojrzał na chłopaka z bardzo niecodzienną miną.
- Co? Chyba coś ci umknęło – parsknął i podniósł się do siadu, opierając plecami o poduszki.
Uzumaki skorzystał z okazji i zrobił sobie z jego kolan poduszkę tak, że leżał teraz na plecach, a twarz miał zwróconą w stronę bruneta.
- Nic mi nie umknęło,raczej tobie. Zapomniałeś, że zaczynamy wszystko od nowa? – puknął go palcem w czoło i zaśmiał się.
Czarnooki złapał jego dłoń i spojrzał na niego jak na idiotę. Podrapał się w głowę i spojrzał uważnie w niebieskie oczy. Westchnął
- Posłuchaj, wiem, że to, co teraz powiem trochę cię rozczaruje i może być dla ciebie wielkim ciosem,ale... - Sasuke zawiesił głos, wciąż patrząc na blondyna – Ale choćbyś nie wiem jak się starał, nie przywrócisz już sobie dziewictwa – pogłaskał go po głowie z udawaną skruchą, ledwo powstrzymując śmiech.
- Dupek – burknął blondyn i walnąłby go w głowę, gdyby miał wolne ręce
- Czy nie tego właśnie chciałeś? – zapytał zmysłowo Uchiha, pochylając się i kradnąc całusa, przy czym został ugryziony. Brunet syknął i oderwał się od jego ust, zlizując z wargi krew.
- Nie zapominaj jednak,że ty, by odzyskać moje zaufanie, starać się musisz – mruknął jakby od niechcenia i przypieczętował ziewnięciem.
- Wiem, właśnie zrobiłem kilka kroków w tym kierunku – uśmiechnął się i ponownie pochylił nad chłopakiem, tym razem dostając odpowiedź na pocałunek.
- Limit wyczerpany –wymruczał niechętnie niebieskooki, podnosząc się do siadu – Trzeba się wziąć do roboty – przeciągnął się aż coś mu w kościach strzyknęło.
- Może najpierw weźmiemy prysznic? – zapytał brunet, zwlekając się z łóżka bardzo, bardzo powoli.
- Idź pierwszy, nie dam się na to nabrać – zaśmiał się blondyn pokazując mu język – Ja przygotuję notatki – dodał wstając pośpiesznie i wciągnął bokserki.
- Bezlitosny – westchnął Uchiha i skierował się do łazienki – A zapowiadał się taki piękny wieczór
- Na więcej trzeba sobie zasłużyć – Naruto wzruszył ramionami.
Sasuke spojrzał na niego z zapytaniem, zatrzymując się tuż przed drzwiami łazienki. W zasadzie to zasłużył sobie na ten piękny wieczór. Dobrze się dzisiaj bawili, nie kłócili się,wygrał mecz. Ba! Wyśmiał się chyba za cały przyszły rok. Pozwolił sobie nawet pocałować go na ulicy, nie było to może porównywalne do sceny na sali gimnastycznej, ale poszerzył horyzonty okazywania swoich uczuć. Nie ważne, że nie miał przed kim, że na pustej ulicy, ale jednak. To, co mógłby jeszcze zrobić?
Uzumaki wychwycił jego spojrzenie i podszedł z westchnieniem do chłopaka, a na ustach błąkał mu się zadziorny uśmiech. Przejechał dłonią po jego boku i pocałował w szczękę.
- Gdybyś kupił mi kwiatka, moglibyśmy zmarnować resztę wieczoru na nauce anatomii, ale niestety – klepnął go w ramię i wyszedł z sypialni, kierując się na dół.
Czarnooki zrobił zadumaną minę i założył pośpiesznie bokserki, by chwilę później minąć na schodach blondyna.
- Nie miałeś się kąpać? – zapytał zdziwiony niebieskooki
- Kwiatka mówisz?
- Czekaj! Gdzie leziesz? – Naruto zbiegł za nim po schodach i ruszył w stronę drzwi wyjściowych. Zamrugał dwa razy, jakby chcąc się upewnić, czy aby na pewno jego chłopak chce wyjść w bokserkach na zewnątrz – Sasuke!? Oszalałeś? Chcesz tak wyjść z domu? – blondyn złapał go za ramię
- Chciałeś kwiatka – powiedział jakby nic sobie z tego nie robiąc
- Żartowałem idioto – Uzumaki zagrodził mu drogę, stając przed drzwiami.
- To możemy wrócić do łóżka? – zapytał i podrapał się po biodrze
- Nie! Nie możemy, mamy się uczyć – blondyn rozłożył ręce jakby chcąc przekazać, że to co mówi powinno być rzeczą oczywistą.
- Ale powiedziałeś, że gdybyś dostał kwiatka to zajęlibyśmy się nauką anatomii – wydedukował Uchiha, a niebieskooki potaknął – To muszę zdobyć kwiatka – odparł i bez problemu odsunął chłopaka od drzwi.
Naruto zachwiał się niebezpiecznie, rejestrując jak brunet wychodzi. Otworzył szeroko oczy i nie zważając na to, że sam jest w bokserkach, wybiegł za czarnookim.
- Baka Sasuke!! Wracaj do środka! – złapał go za ramię i pociągnął, rozglądając się nerwowo.
Pech chciał, że zrobił to w momencie, gdy Uchiha chciał zejść po stopniach i oboje z hukiem upadli na werandę.
- Co robisz? – warknął Sasuke i podnosząc się do siadu, próbował wyplątać się z uścisku – Chcesz nas zabić? Znowu?
- Itai...- jęknął Uzumaki, krzywiąc się i patrząc zaciekle w czarne tęczówki – Co TY robisz, do cholery? – wstał pośpiesznie, a brunet poszedł za jego przykładem
- Sam powiedziałeś...
- Jesteś prawie nagi! Okazywanie uczuć to jedno, ale wynoszenie naszej sypialni na dwór to, co innego!
- Myślałem, że ci to nie przeszkadza?
- Nie przeszkadzałoby mi to, gdybyś był ubrany do cholery! – krzyknął, gestykulując żywiołowo.
- Sam nie jesteś lepszy! – zmierzył go spojrzeniem, od góry do dołu.
- Wybacz, że zabrakło mi czasu na ubranie się, podczas twojej małej ekspedycji!
- Przestań się na mnie wydzierać!
- Trzeba było mnie do tego nie prowokować!
- Sa...Sasuke? – tą niezwykle zaciętą wymianę zdań, przerwał im głos dobiegający z ogródka.
Obydwoje odwrócili się w stronę źródła, którym okazał się nikt inny, jak Itachi – Co wy robicie? – wyszeptał podchodząc do nich szybko.
Właśnie w tym momencie, zarejestrowali, że pusta do tej pory ulica, zapełniła się sąsiadami, których z domu wyciągnęły krzyki. Znajdowała się wśród nich Hinata, za którą stał jej ojciec. Oraz kilkoro ludzi z domów położonych najbliżej.
- Eee...- Naruto próbował uśmiechnąć się, aby ukryć przerażenie malujące się na jego twarzy – Dobry wieczór? – wykrztusił i bez zbędnych protestów, pozwolił się zasłonić Itachiemu
- Kurwa – zaklął niedyskretnie młodszy Uchiha i otwierając drzwi, wepchnął do środka blondyna, wchodząc za raz za nim – „Cudowne zwieńczenie dnia” – pomyślał, gdy za Itachim zamknęły się drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz