wtorek, 10 listopada 2009

Epizod 57

W związku z zamknięciem platformy blog.pl na Onecie, przeniesione zostały z niego komentarze i widnieją pod postem jako jeden wpis mojego autorstwa

- "Mogłem od razu iść na trybuny, teraz się nie przecisnę. Skąd tutaj tyle ludzi?" - niebieskooki chłopak po raz któryś z rzędu, podjął próbę wspięcia się po schodach prowadzących na trybuny. Zaklął pod nosem i zawrócił. Skierował się przez szatnie do wejścia na salę i usiadł z westchnieniem na ławce rezerwowych, opierając brodę na dłoni.
Trwał właśnie drugi set, pierwszy wygrała Kiri Gakuen. Niezadowolony blondyn wpatrywał się w grające zespoły rejestrując, że w tym secie na szczęście to oni prowadzą. Co chwilę spoglądał na trybuny w miejsce gdzie wcześniej przyuważył Nejiego i Temari. Układał w głowie plan dostania się tam, gdy ktoś stanął nad jego głową.

Uniósł ją powoli i z jawną niechęcią. Przed nim stał nie kto inny jak Kakashi z głupawym uśmiechem na ustach. Chłopak skrzywił się powracając do obserwacji gry, akurat w momencie kiedy Inuzuka wyrżnął o podłogę. Widząc to odruchowo syknął, a do jego uszu doleciało przekleństwo, które wywołało u niego uśmiech. Spojrzał jeszcze raz na trybuny i zauważył lekko wystraszoną minę Nejiego i blondynkę klejącą się do jego ramienia. Ludzie na około nie kryli swojego szoku na widok tak niecodzienny. Nie żeby czymś dziwnym było to, że dziewczyna przytula się do chłopaka. Dziwnym było to, że dziewczyna przytula się do chłopaka, którym jest Neji. On od zawsze wolał facetów i było to dla wszystkich jasne jak słońce. No ale dla blondynki nie było. Scena była naprawdę komiczna i Uzumaki nie powstrzymał parsknięcia.
- Widzę, że nasza gwiazda ma kontuzje - powiedział Kakashi, a Naruto przysiągłby, że w tej wypowiedzi kryje się podtekst. Jego przypuszczenia potwierdził złośliwy uśmieszek.
- Wie trener, młodym być - uśmiechnął się cwanie i przesunął w bok, robiąc miejsce mężczyźnie.
- Mam nadzieję, że nie będą ci się one często zdarzały - odgryzł się, wyraźnie śmiejąc się z niebieskookiego. Blondyn postanowił nie dać się speszyć.
- Starość nie radość, muszę w pełni wykorzystać ten czas, rozumie trener? - posłał mu niewinny uśmiech, zauważając nerwowe mrugnięcie Hatake.
- Dobry jesteś - zaśmiał się po chwili i poczochrał go po włosach - Myślałem, że spalisz buraka i się do mnie nie odezwiesz
- Trener uważa, jestem kontuzjowany - burknął i poprawił opatrunek - To było okrutne wystawienie na próbę mojej pewności siebie - dodał po chwili cały naburmuszony, nie odrywając wzroku od spoconego Uchihy - "Nawet w tym stanie jest strasznie seksowny" - pomyślał, słysząc obok cichy śmiech.
- Przepraszam, myślałem, że Twoja kontuzja leży w niższych rejonach - zakrył usta dłonią aby nie wybuchnąć zbyt głośnym śmiechem
- Sensei! To było nie na miejscu. Czego w ogóle trener ode mnie chce? - zapytał powracając wzrokiem do toczącej się przed nim rozgrywki.
- Chciałem powiedzieć, że jeżeli wygramy ten mecz, zakwalifikujemy się do krajowych rozgrywek juniorów - uśmiechnął się - Oho, wygraliśmy drugi set - dodał po chwili i oboje wstali z ławki.
- Ale co to ma ze mną wspólnego?
- Będziemy ćwiczyć więcej i ciężej, mam nadzieję, że żadne kontuzje nie wejdą nam w drogę, inaczej będę musiał cię zastąpić - powiedział, ani na chwilę nie przestając się uśmiechać. Uzumakiemu ten uśmiech niekoniecznie się spodobał.
- Myślę, że to się więcej nie powtórzy - mruknął niemrawo, uznając, że lepiej nie zadzierać z Kakashim, bo może się to źle na nim odbić.
Tą krótką wymianę zdań przerwała im drużyna. Uzumaki usiadł, czekając aż skończy się krótka narada zespołu. Po chwili przysiadł się do niego czarnowłosy z butelką wody w ręce.
- A ty co tutaj robisz? Miałeś być na trybunach o ile się nie mylę - wysapał, opierając się o ścianę za sobą.
- Nie mogę się przebić, oni wszyscy są jak pajęczyna, im bardziej się pchasz tym mniej się możesz poruszać - westchnął - Szkoda, że nie mogę grać
- Ciężko idzie, w pierwszym secie w ogóle nie mogliśmy ich wyczuć - westchnął Uchiha - Na razie mamy remis, ale jak się nie zgramy to możemy pomarzyć o krajowych rozgrywkach
- Oj nie mów tak, jako kapitan powinieneś wierzyć w drużynę - niebieskooki zaśmiał się, przypatrując profilowi bruneta.
- Tak wiem, gdybyś grał zamiast Makise. On nie może się do nas dopasować - przetarł czoło i spojrzał na uśmiechniętą twarz blondyna.
- Musisz dać mu trochę luzu, dopiero dzisiaj się dowiedział, że będzie grał w tak ważnym meczu - wzruszył ramionami - Musiał być nieźle zdenerwowany
- Ty też byłeś, a jakoś się zgrałeś z nami, ten chłopak po prostu nadaje na innej częstotliwości
- Tak jakbyś ty nadawał na tej dobrej - mruknął cicho pod nosem
- Słucham?
- Nic, nic. Mówię tylko, że dacie sobie radę - uśmiechnął się sztucznie, co wyłapał brunet. Nie chciało mu się jednak ciągnąć bezsensownej dyskusji
- Skąd ta pewność?
- Bo ja wam kibicuje - niebieskooki pokazał wszystkie zęby, na co Uchiha omal nie udławił się wodą. Naruto jednak podał mu pomocną dłoń i walnął kilka razy w plecy.
- Jak mnie nie zabijesz przed trzecim setem, to może będziemy mieli jakąś szanse - zaśmiał się
- Gome - wykrztusił przez śmiech
- Już czas - Sasuke ściągnął z ramion ręcznik i wraz z wodą odłożył go na ławkę po czym zrobił coś zupełnie niespodziewanego.
Pochylił się i pocałował krótko usta Uzumakiego, a następnie odwrócił się i zrobił krok ku swojej drużynie, którą nie jako jedyną zamurował ten gest.
Na sali zrobiło się o wiele ciszej i zamiast okrzyków zagrzewających do boju, słychać było tylko szepty, a gdzie nie gdzie śmiechy. Czarnowłosy przystanął, zdając sobie sprawę co przed chwilą zrobił. Odwrócił się do Naruto, który był nie mniej zszokowany niż wszyscy, a świadczyły o tym szeroko otwarte oczy rozglądające się wokół.
- "Mniejsza z tym i tak wszyscy już wiedzą" - przekonywał się w duchu i przełykając ślinę zwrócił się do niebieskookiego - Trzymaj za mnie kciuki - uśmiechnął się, puszczając do niego oczko i bez dalszej krępacji skierował się wraz z drużyną na środek boiska. Złotowłosy odetchnął głośno i oparł się o ścianę.
Po rozpoczęciu trzeciego seta na sali zrobiło się odrobinę głośniej, co było raczej zasługą kilku śmiałków wygwizdujących niedawną sytuację. Sam Uchiha nie przejął się tym za bardzo, można by powiedzieć, że raczej to co zrobił, dodało mu skrzydeł i wydawać by się mogło, że gra lepiej mu wychodzi. Blokował więcej piłek i zdobywał więcej punktów. Większość udanych zagrywek także była jego zasługą i nie było wątpliwości, ze ten set Kiri Gakuen przegra z kretesem. Co najbardziej zaskoczyło obserwującego go niebieskookiego to, to że na twarzy bruneta prawie przez cały czas błąkał się uśmiech.
On sam nie wiedział jak ma się teraz zachować i wolał się po widowni nie rozglądać. Co prawda chciał, by Sasuke czuł się mniej skrępowany swoją orientacją i żeby powoli dojrzał do tego związku. Nie spodziewał się jednak, że będzie przechodził ze skrajności w skrajność. Najpierw go rzuca, chcąc uciec od odpowiedzialności, a potem całuje przy wszystkich.
- "Dupek. Pocałunek to nie to samo co trzymanie za rękę" - burknął w myślach, rumieniąc się lekko.
Czuł, że wszyscy się na niego patrzą, pomimo tego, ze minęło już trochę czasu i rozgrywał się właśnie czwarty set. Było dwa do jednego dla Konohy i Naruto zdał sobie sprawę, że najprawdopodobniej ten set też wygrają. Postanowił nie tracić więcej czasu i w końcu dotrzeć do Nejiego i Temari. Wziął głęboki wdech i pomimo lekkiego wstydu, który czuł gdzieś tam w środku, ruszył w kierunku schodów. Rozejrzał się dookoła odnotowując, że tłum się trochę przerzedził. Tym razem z łatwością dotarł do rzędu, w którym siedziała owa dwójka.
Twarz Nejiego wyglądała jakby nie spał on dwie noce, a ramiona były mocno przygarbione. Do jednej ręki miał przyczepione coś co wyglądem przypominało kobietę lekkich obyczajów. Uzumaki zakrył usta, by nie parsknąć śmiechem i z radością odkrył, że w promieniu jednego miejsca od tej dwójki, siedzenia są puste. Najwyraźniej nie tylko on uważał siostrę Gaary za odstającą od normy, w sposób widoczny. Jednak jej szczebiotanie można było usłyszeć już dużo wcześniej. Marszcząc brwi na dźwięk głosu blondynki, przysiadł się do Nejiego.
- Hej - uśmiechnął się, dyskretnie zerkając na dziewczynę.
Można by powiedzieć, że Hyuuga momentalnie się rozbudził, o ile w towarzystwie tej wariatki udało by mu się zasnąć i pod pretekstem podania ręki niebieskookiemu, uwolnił ją ze szponów blondynki.
- No hej - odparł z ulgą - Co tak długo? - szepnął przez zaciśnięte zęby.
- Wybacz, nie miałem jak się wcześniej przedostać - odpowiedział po czym rozejrzał się wokół - Co tu tak pusto? - zapytał, powracając wzrokiem do długowłosego.
- Sam nie wiem - odparł z ironią - Kiba mnie popamięta - mruknął poirytowany
- No wiesz, to nie był jego pomysł, on miał tylko do Ciebie zadzwonić i przekazać Ci tą wspaniałą nowinę - odparł z uśmiechem, ale przygasił go wzrok Nejiego.
Temari spoglądała na nich podejrzliwie, po czym znów uczepiła się ręki bruneta, błyskając tipsami.
- Co ON tutaj robi? - zapytała, wskazując palcem blondyna.
Dobrze pamiętała sytuację, w której ośmielił się wyperswadować jej z głowy Uchihe. Spojrzała z byka i odwróciła głowę obrażona.
- To mój przyjaciel - westchnął ciężko i spojrzał błagalnie w stronę Naruto.
- Hej, myślę, że nie najlepiej nam poszło ostatnim razem - uśmiechnął się do dziewczyny rozbrajająco, wyciągając do niej rękę. Temari mimowolnie zarumieniła się i niepewnie wyciągnęła dłoń do przodu - Naruto, miło mi - dodał, starając się wytrzymać z uśmiechem tak długo, aż blondynka się do niego przekona.
- Temari - sapnęła w końcu się poddając i podała mu rękę.
Uścisnął ją lekko i odwrócił się w stronę boiska. Akurat w tym momencie, Kiba zdobył piłkę meczową i po całej sali rozbrzmiały okrzyki i gwizdy wraz z towarzyszącymi im oklaskami, do których dołączyli się Neji i Uzumaki. Ten drugi uśmiechał się tak szeroko, że chyba bardziej się nie dało, gwizdał i wykrzykiwał w ich kierunku jakieś słowa uznania.
- Szkoda, że już z Wami nie gram - odparł Hyuuga, siadając na miejsce gdy wszystko trochę ucichło.
- Dlaczego?
- Wiesz, na uniwersytecie nie ma takich emocji, tam ludzie nie mają czasu przychodzić na mecze, to nie to samo - westchnął - Zastanawiam się czy sobie nie odpuścić - podrapał się po głowie.
- Nie mam mowy, jak skończymy szkołę, stworzymy drużynę, której nikt nie pokona - powiedział hardo niebieskooki
- Chłopaki wiedzą o twoich ambicjach? - Neji zaśmiał się radośnie, słysząc to z ust przyjaciela.
- Nie - burknął - Ale się podporządkują - powiedział pewnie i uniósł wysoko głowę - Poza tym fajnie byłoby grać razem
- Też tak myślę - poparł go długowłosy, odnotowując koniec meczu - Idziemy? - zapytał wstając i całkiem przypadkowo zapominając o blondynce, którą tu ze sobą przywlókł.
Na szczęście Uzumaki miał w tej chwili głowę na karku i jakoś wybrnął z tej niezręcznej chwili.
- Idziemy paczką coś zjeść, może pójdziecie z nami? - zapytał, patrząc znacząco na bruneta, który dopiero teraz zorientował się w sytuacji.
- Tak, właśnie, może pójdziemy z nimi? - odwrócił się do dziewczyny, kryjąc zakłopotanie swoim najlepszym uśmiechem, o który w jego przypadku trudno nie było.
Temari skinęła głową i bardziej wtuliła się chłopaka, oznajmiając im dobitnie, że nie puści go za nic na świecie. W przyszłości miało się to odbić na Nejim, kilkoma siniakami.
***

- Widzisz to? - zawył załamany Kiba - Widzisz jak ona się do niego klei? - zacisnął dłonie w pięści i dobiegł do Uchihy, który dziwnym trafem przez ten cały czas był w dobrym humorze.
- Przecież ci go nie odbije - odparł obojętnie, wchodząc do szatni.
Rzucił ręcznik na ławkę, otworzył swoją szafkę i błyskawicznie wyciągając z niej potrzebne rzeczy, ruszył pod prysznic.
- A ten co tak ekspresowo? - zapytał Inuzuka sam siebie.
- Miłość go goni - Sai pochylił się nad szatynem i uśmiechnął się w sposób oczywisty dla siebie.
- Nie strasz mnie - Kiba podskoczył odruchowo i złapał się za klatkę piersiową - Mogło by go pogonić coś innego. Na przykład chęć skończenia tej szopki i uratowania mojego chłopaka ze szponów tej bestii - naburmuszył się, ruszając pod prysznic, w drodze mijając się z Sasuke.
Otworzył szeroko oczy i spojrzał na swój wodoodporny zegarek. Minęły zaledwie niecałe trzy minuty odkąd brunet poszedł się wykąpać.
- Pośpiesz się, nie będę na ciebie czekać - powiedział czarnooki, dając do zrozumienia, że Inuzuka ma co najwyżej pięć minut czasu.
Chłopak tylko spojrzał na niego i wszedł szybko pod pierwszy wolny natrysk.
- A ty zdejmij ten sztuczny uśmiech z twarzy. Głupio wyglądasz - zwrócił się do Saia, patrząc przelotem na jego twarz i spokojne, dokładne ruchy.
- Tak jest kapitanie - odparł uprzejmie, a jego twarz wróciła do normy - Nie uważasz, że dobrze się spisaliśmy? - zapytał, chociaż wiedział, że oprócz krótkiego "tak", nie usłyszy nic więcej.
- Tak - odparł rzeczowo, wycierając ręcznikiem mokre włosy.
- Znowu chcesz być na pierwszej stronie gazetki? - zapytał z uśmiechem i skierował się powoli w kierunku natrysków.
Czarnowłosy spojrzał na niego obojętnie i założył koszulkę. Zauważył, że Sai zatrzymał się czekając na odpowiedź.
- Nie, Karin już nie będzie się mieszała w nasze sprawy, a ta sytuacja...nie była planowana - dodał po krótkiej pauzie i wrócił do ubierania się, ignorując pozostałych członków drużyny.
Po chwili do szatni wbiegł Inuzuka i prawie poślizgnął się na mokrej podłodze. Złapał się szafki i wyciągnął szybko swoje ciuchy. Co chwilę zerkał na Uchihe, starając się go dogonić.
- Uspokój się, bo się zabijesz - powiedział brunet gdy Kiba po raz któryś wyrżnął ręką w szafki.
- Powiedziałeś, że mam pięć minut - wysapał, próbując wyplątać się z koszulki, którą w pośpiechu założył na lewą stronę.
- Poczekam na ciebie, prędzej trafisz do szpitala jak będziesz się tak spieszył - powiedział zamykając szafkę i wkładając klucz do kieszeni - Nie mam zamiaru im się z tego tłumaczyć - dodał i usiadł na ławkę.
Szatyn wziął głęboki wdech i zaczął spokojnie się ubierać, tym razem unikając zakładania rzeczy odwrotnie.
- Neji mnie powiesi, nie wyglądał na zadowolonego - jęknął chłopak zarzucając na siebie bluzę i biorąc torbę.
- Który z nas byłby zadowolony? Jak cię zobaczy to mu się humor poprawi - Uchiha klepnął go w plecy, tak jakby dodając otuchy, po czym cofnął rękę i spojrzał się na nią dziwnie - "Co się ze mną dzieje?" - zmarszczył brwi i wyszedł za Kibą z szatni.
- Mają na nas czekać, czy jak? - zapytał Inuzuka, rozglądając się na boki.
- Tam są - kiwnął głową w stronę trójki, która na nich czekała.
Na pierwszy rzut oka widać było, ze atmosfera między nimi jest sztuczna, ale nie było to jasne dla blondynki, która ćwierkała coś o nowej sukience czy butach. Uzumaki uśmiechnął się zauważając zmierzających w ich stronę chłopaków. Za nimi dostrzegł jeszcze biegnącą Karin, która widząc ich, zwolniła i poprawiła okulary. Hyuuga poczuł jak uchwyt na jego ramieniu się rozluźnia. Dziewczyna mruknęła coś o tym, że musi do  łazienki i już chciała się ewakuować, ale powstrzymała ją silna dłoń długowłosego.
- Cześć - powiedział Uchiha stając przy całej trójce, a blondyn skinął mu głową na znak żeby się odwrócił, ale nim to zrobił dotarła do nich Karin - Widzę, że nie muszę się do ciebie fatygować - zwrócił się w stronę czerwonowłosej. Ta odchrząknęła i spojrzała na blondynkę.
- To ona - westchnęła z irytacją
- Znasz ją? - zapytał Uzumaki aby nabrać pewności.
- Nie, na poprzednim meczu podeszła do mnie gdy robiłam zdjęcia - powiedziała patrząc na zezłoszczoną blondynkę - No i sami wiecie co powiedziała
Wszyscy spojrzeli się na dziewczynę, która starała się jakoś wyplątać z tej sytuacji.
- Czego chcecie? - burknęła w końcu, otoczona przez czterech facetów i reporterkę.
- Mam sprostowanie - wtrąciła Karin i wyciągnęła jakąś kartkę z teczki, którą trzymała w ręku.
Brunet wziął od niej papier, zaczynając czytać uważnie, co jakiś czas zerkając na niebieskookiego.
- Jakie sprostowanie, przecież to jest prawda, myślisz, że ludzie uwierzą po tym co on zrobił podczas meczu? - zapytała oburzona Temari.
- Zamknij się, nikt cię nie pyta o zdanie - warknęła czerwonowłosa, ucinając dyskusję i obserwując bruneta. W końcu miała w tym swój interes. Żeby Uchiha trzymał dziób na kłódkę.
Czarnowłosy oddał jej kartkę i spojrzał po wszystkich. Znajdowali się w korytarzy gdzie było już praktycznie pusto, nie licząc dwóch osób kierujących się w stronę wyjścia. Przyciągnął bliżej blondyna.
- Ona ma rację, nikt nie uwierzy w sprostowanie - powiedział, obejmując chłopaka bardziej w pasie. Niebieskooka ucieszyła się i spojrzała wyzywająco w stronę Karin, która zmarszczyła brwi nic nie rozumiejąc - Nie potrzebujemy sprostowania - dodał.
- Więc po co mi zawracaliście głowę? - warknęła zbliżając się do Uchihy z zaciętą miną. Ten spojrzał na nią, a potem na aparat wiszący na jej szyi.
- Zrób zdjęcie - odparł beznamiętnie i wskazał głową Temari
- Czekaj...
- Zamiast sprostowania...- przerwał jej brunet - Zrób jej zdjęcie, a pod nim umieść stosowne przeprosiny, zarówno od niej jak i od redakcji. Chcę żebyście przeprosili nas wszystkich - odparł, patrząc chłodno na obie dziewczyny - Teraz - dodał
- Ale co teraz? Przecież nie zdążę napisać teraz przeprosin!
- Zrób jej zdjęcie, chcę mieć pewność - powiedział, a dziewczyna przełknęła ślinę i wzięła aparat do rąk. Długowłosy w dalszym ciągu trzymał blondynkę więc nie było szansy, aby zdjęcie się nie udało. Karin pstryknęła kilka fotek, które zaraz pokazała Sasuke. Chłopak skinął głową i zwrócił się do Temari - Teraz pójdziesz z nią do redakcji i napiszesz kilka słów od siebie, które będą wyrażały twoją skruchę - dziewczyna prychnęła tylko w odpowiedzi, mamrocząc coś o tym, że jej do tego nie zmusi
- Oj zmusi - westchnął Kiba, przytulając się do bruneta z drugiej strony i wystawiając jej język - Nie znasz jego sposobów - dodał i pociągnął Neji'ego za kitkę, w którą miał związane włosy
- Ała, co ty robisz? - spojrzał na niego z niezrozumieniem
- Może byś ją już puścił co? Trzymałeś ją przez cały mecz, jeszcze ci mało? - powiedział z pretensją w głosie - A może ona ci się podoba? - zapytał podejrzliwie, na co Uzumaki parsknął śmiechem
- Przestań, pamiętaj, że sam mnie w to wrobiłeś. To ja powinienem być zły - Hyuuga groźnie zmarszczył brwi, ale sama kłótnie była raczej nie tak groźna jak jego mina.
Karin złapała mocno blondynkę za rękę i pociągnęła w kierunku redakcji. Odwróciła się jeszcze przez ramię i powiedziała, że w poniedziałek pojawi się nowe wydanie, a w nim obiecane przeprosiny. Gdy zniknęły za rogiem, Sasuke wypuścił powietrze.
- No to mamy z głowy tą całą szopkę - uśmiechnął się lekko i spojrzał na kłócących się chłopaków - Dobra dosyć, całą winę biorę na siebie - obydwoje spojrzeli się na niego dziwnie
- Dobrze się czujesz? - zapytał Neji podejrzliwie
- Teraz już tak - brunet zerknął na niebieskookiego
- On ma dzisiaj dobry humor, w szatni to normalnie przyjął takie tempo, że prawie się zabiłem chcąc za nim nadążyć - gestykulował Kiba, zapominając o całej kłótni.
- Skoro wina leży po mojej stronie, to może pójdziemy coś zjeść? Ja stawiam - zapytał kierując się do wyjścia i ciągnąc za sobą blondyna
- Ale to my wybieramy knajpę, nie mam zamiaru znowu skończyć z płazem na talerzu - Uzumaki skrzywił się na wspomnienie francuskiego jedzenia.
- Ciebie też tam zabrał? - zapytał zaskoczony Kiba - Do "Bon appetit"?
- A co, też tam byłeś? - niebieskooki zrównał się się z szatynem
- Neji kiedyś mnie tam zaprowadził, nie mogłem tego przełknąć - wzdrygnął się brązowooki
- Nie znacie się na jedzeniu - odparł niewzruszony Uchiha.
- Macie spaczony gust! - krzyknęli razem i podbiegli za brunetami, którzy zniknęli za rogiem.

5 komentarzy:

  1. ~Cloud
    10 listopada 2009 o 21:52
    Pierwsza? WoW bardzo sie cieszę. Notka była cudowan, bardzo mi sie onapodobała i już się nie mogę doczekać się następnej. Pozderki :*:*:*:*:*:*

    ~Tarquin
    10 listopada 2009 o 22:05
    Mmm..nowa wersja Sasuke jest całkiem..całkiem przyjemna i bardzo fajnie mi się czytało. Notka lekka według mnie, ale scena podczas meczu była fenomenalna. Fakt, że zrobił to nieświadomie, spodobał mi się szczególnie…a więc niecierpliwie czekam na kolejną notkę ;))Pozdrawiam, Tarquin-chan

    ~Ms.Creep
    10 listopada 2009 o 22:12
    Hmm… Oczywiście nie obędzie się bez konkretnego oraz budującego komentarza, który napewno zachęci autorkę do napisania następnej tak cudownej jak ta notki =) a więc Kiba ochhh takkk … ^__^ mam nadzieję ,że najważniejsza jest zwięzłośc a więc bye_bye o__O

    ~19kisielek95
    10 listopada 2009 o 22:14
    Jej.. interesujące. Muszę przyznać, że naprawdę nieźle. Część napisana z humorem, choć nie wiem, czy taka miała być. Akcja z pocałunkiem przywołała na mojej twarzy szczery uśmiech, więc musiało być zabawne;].Wydaje mi się, że nie mogę już się doczekać następnej części. Chcę już czas, kiedy wracają do domu i spędzają razem czas! Szczególnie tutejszego wieczoru (dziejącego się w opowiadaniu). To tak wciąga jak narkotyk – jak już się zacznie coś czytać, i to wciągnie, nie ma odwrotu. Wiesz co to sequele? Nie zdziwię się, jak twoje opowiadanie się dorobi takowych xD. Tylko jedna prośba: pisz szybciej! Będę cię męczyła, jak będziesz się znów prawie półtora miesiąca zwlekała… Pozdro xD. – Kisielek

    ~-vvv
    10 listopada 2009 o 22:21
    Fajne ale trochę prze kolorowane. Cała sala zamilkła bo się 2 facetów lizało.

    ~Koko
    10 listopada 2009 o 23:19
    Bardzo fajnie się czytało. Przyznam, że brakowało mi twojego lekkiego stylu i jestem nieco zła, że tak długo nie ukazał się nowy rozdział. Mam nadzieję, że z epizodem 58 się postarasz i będzie szybciej. Nie za bardzo zrozumiałam rozmowę Kakashiego z Naruto, ale później było już w porządku. Zgadzam się z całą stanowczością, że nawet spocony Uchiha, to seksowny Uchiha. Fajnie, że sprawa z Temari się już wyjaśniła. Lubię takiego stanowczego Sasuke. Hmm i co jeszcze? Och no tak, Sasuke przecież nie ma dzioba, jak możesz?! Na koniec powiem, że Naruto jest taki fajnie dojrzały. Podoba mi się. Taki życiowy. Pozdrawiam serdecznie!

    ~Mitsuke
    10 listopada 2009 o 23:34
    KAWAII !!!!Notka po prostu boska, cudowna….. ^^Bardzo mi się podobała.Nie moge do czekac się kolejnej cześci opowiadania i ciesze się ze nadal bedziesz prowadzic bloga bo szkoda bybyła zebys do zostawiła….Wiec czekam na next’a!Pozdrowionka, powodzenia w nauce i weny duzo zycze !!!

    ~Arika-chan
    10 listopada 2009 o 23:46
    Nowa notka ! Yaay ! *__* Doczekałam się ! :DNotka świetna kochana Siruwio jak zawsze ;)))Ciekawa i wciągająca ;)Wszystko mi się podobało x33Była taka happy :DMam nadzieję, że następne notki też będą takie wesołe i pogodne ;))Czekam na new ;)Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. ~Domina abs argentum
    11 listopada 2009 o 01:01
    Super, całe opowiadanie bardzo mi sie podoba, właśnie skończyłam je czytać całe… Postaci mają wyraźne charaktery, a akcja jest ciekawa. Czekam na kolejne rozdziały.

    ~Lloyd
    11 listopada 2009 o 08:17
    Bardzo fajny rozdzialik, przeczytałam jednym tchem :) Muszę nadrobić inne. Brakuje mi trochę bardziej „uchihowych” akcentów Uchihy, ale to tylko moje prywatne odczucie, bo ja zawsze trochę koloryzuję, zupełnie jakbym pisała bajki :P Podziwiam cię za taką ilość odcinków i nadal nie brakuje ci pomysłów ^^. I jeszcze chcę powiedzieć że wystrój bloga jest super. Rysunki 10 Rankai rządzą :) Kontynuuj, trzymam za ciebie kciuki ^^

    ~Sanu
    11 listopada 2009 o 15:41
    Dzisiaj miałam chwilkę czasu,odpalam gg, a tu infoo nowej notce. Super. Ja nie narzekam na długość czasu między notkami, bo u mnie jest jeszcze gorzej:)Rozdział mi sie podobał, bo był opisany z dokładnością. Ja osobiście lubię to, bo czyta się jak ksiażkę. Nieważne ze cos się dzieje mniej dynamicznie. Dla mnie jest ok.Musze napisać coś, o czy zapominałam poprzednio. Postac Temari. Ja ją naprawe lubię, jako jedną z nielicznych żeńskich postaci w Naruto, i na początku trochę mi nie pasowało, że u ciebie jest taką zołzą. Bo ja ją widze zawsze z Shikamaru. Ale pomijając to, przyzwyczaiłam się już i przyjęłam do wiadomości. Wracając do rozdziału. Bardzo podobał mi się gest Sasuke. Niedziwię się, że zaszokował wszystkich, choć też uważam, że trudno, aby każdy to widział. Trybuny są dookoła. Ale wiem, o co chodziło i naprawdę fajnie,że Uchiha się odważył.Zabrakło mi tu jeszcze tylko jednego. Piłka meczowa, Kiba, a potem sala się uspokoiła. Dostali się do dalszych rozgrywek, więc chyba zamiast ucichnąc powinni się cieszyć. No ale to tylko taka drobna uwaga.Rozdziałbardzo mi się podobał i zobaczymy co dalej, w restauracji czy knajpce:D

    ~Sajferstyle
    11 listopada 2009 o 18:55
    Heheheheheh ja nie moge dobre to było „MACIE SPACZONY GUST” hehehe świena nocia siruwiu ^^ heheh sasuś taaaki odważny^^

    ~Hina
    12 listopada 2009 o 15:39
    Nareszcie się doczekałam^^To było świetne i strasznie zabawne.Szczególenie ten dobry humor Sasuke xDDNaruto ma na niego dobry wpływ ^^Pozdrawiam i czekam na nexta^^

    OdpowiedzUsuń
  3. ~Eshu
    22 listopada 2009 o 18:55
    Witam.Ja Ci tutaj peanów pisać nie bedę, ale komentarz negatywny to nie równierz będzie.Twoje opowiadanie jest już dość długie, więc nie będę wracać i czytać tego po raz drugi, bo cośtam jeszcze pamiętam. Czytałam je dość dawno, podobało mi się. Miałam tam wtedy jakieś zastrzeżenia, ale wiadomo, że dopiero zaczynałaś, a ja się nie czepiam. Głównie pokomentuję tutaj mneij więcej od 50 epizodu, bo od niego zaczynałam czytać.A więc tak Ci powiem. Masz pomysł. A to jest już sukces. Wprowadzasz nowe wątki i to jest dobre. Co prawda ten watek z artykułem i kłótnią rozwiązałas zbyt szybko, można było go poprowadzić i rozwinąć bardziej, ale pewnie jakiś następny pomysł masz, więć czekam co tam wykombinujesz. Teraz bohaterzy. Co mi tu nie gra? Że faceci otwierają się przed soba jak jakeś baby i zachowują sie jak baby. A kobiety jak mężczyźni. Wiesz co? Chciałabym Cię zobaczyć, jak piszesz yuri. To mogłoby być dobre. Najpierw poczepiam sie trochę Naruto, bo jego skrzywdziłaś najmocniej. I to on zachowuje się tu jak płaczka. Postaw go na nogi, usamodzielnij trochę, wrzuć jakąś złą tajemnicę przez którą musi wyjechać/zabić kogoś/wrócić gdzieśtam skąd przyjechał/zostawić Sasuke/zemścic się na kimśtam. Nie rób z niego ciepłego klucha. Sasuke ma już więcej charakteru, ale i nad nim popracuj. Z początku miał go więcej. Za to Neji i Kiba mi się podobają. Są tacy bardziej rzeczywiści. I za nich masz plusa. Teraz STYL. Primo, wyrzuć ze swojego słownika wszelakie jasnookie/złotowłose/ciemnookie/ciemnowłose zamienniki imion. To samo się tyczy gitarzystów/uczniów jakiejśtam szkoły/nazw zawodów/bóg wie czego tam jeszcze. Ja rozumiem, że w szkole marudzą, żeby nie robić powtórzeń w stylu Sasuke to, Sasuke tamto; jednak nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Pamiętam jak w podstawówce robili z psa czworonogiego biegacza za piłką. Czasem jest lepiej postawić imię, wstawić jakieś nazewnictwo dla bohatera charakterystyczne albo w ogóle podmiot pominąć. Zajrzyj sobie do dobrej książki pisanej prozą i policz, ile razy pojawia sie imię bohateraz na stronie. Dla przykładu: w Harrym Potterze, jest przeciętnie 8 Harrych na stronie. Plus jeszcze Rony i Hermiony. Przy używaniu tych nieszczęsnych jakiśtamokich czy włosych istotek szybko można sie zgubić. Żadnych wyżej wymienionych, bo mnie normalnie krew zalewa. Unikaj ich jak możesz przy znanych nam bohaterach. Są dopuszczalne TYLKO przy bohaterach nam nieznanych, na których określenie narrator używa cech wyglądu. Ale też nei za długo. Ugh, mam nadzieję, że w następnym rozdziale ich nie ujrzę. Z mojego kometowania czepiania się to tyle. Mam tylko nadzieję, że się nie zniechęcisz, ale zaczniesz mocniej pracować nad tym opowidaniem. Bo ono ma potencjał. Zrób z niego cudo, dobrze?

    Odpowiedź
    ~Y.S
    22 listopada 2009 o 20:03
    Prawdopodobnie jeden z (do tej pory nielicznych) najlepszych komentarzy na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  4. anjunobaka@op.pl
    28 listopada 2009 o 18:24
    Długie odstępy między rozdziałami może są irytujące, jednak zrozumiałe. Każdy ma przecież własne życie: ) Zawsze lepsze coś, niż nic – jak to się mówi. Czekanie uczy cierpliwości i wzmaga ciekawość, hn. Dlatego czekam na kolejny rozdział, który, mam nadzieję, pojawi się już wkrótce. (zważywszy, że to ja tak późno komentuję.)Podobała mi się rozmowa Kakashi’ego z Naruto, ta aluzja ukryta w zwykłych zdaniach. I do tego podtekst erotyczny. No cudnie, uwielbiam takie rozmowy, gdzie trzeba sprawnie odbić pałeczkę. No i tu zaplusował Naruto swoją pewnością siebie i typowo męskim podejściem do sprawy – nie speszył się przy tak jawnej prowokacji ze strony mężczyzny. W ogóle, podoba mi się Twój blondyn, jest taki naturalny, męski, bez dziecinnych i dziewczęcych cech, z czego naprawdę się cieszę.Akcja w szatni w pierwszej chwili mnie rozbawiła. Docinek Naruto, że brunet niby nie nadaje na dobrej częstotliwości sprawił, że się uśmiechnęłam. Kolejno, „bo ja wam kibicuję.” – szczere wyznanie blondyna, jego pewność siebie i rozbrajająco szczerość – uwielbiam.I to, co zrobił Uchiha.Zaskoczyło mnie. Naprawdę poczułam się tak, jakbym była na widowni i tak wszystko nagle ucichło. No szok. Mimo wszystko, trochę to było przekoloryzowane, niemożliwe by nagle tak wszyscy ucichli, wątpię by ci z trybun patrzyli na nich, a przynajmniej większość. Ale rozumiem, o co Ci chodziło. I nie powiem, dzięki temu zabiegowi naprawdę można było poczuć to zaskoczenie.Puste krzesełka obok Temari? Rozbawił mnie ten fakt. Widocznie naprawdę uważano ją za kogoś, kto postradał zmysły. A przeważnie faceci lgną do lasek lekkich obyczajów – jaka miła odmiana; ) No i biedny Neji, że musiał tak długo znosić jej towarzystwo. Naruto – wybawca biednych ofiar spisku, samo jego pojawienie się, poprawia humor.I Sasuke miłość goni. Co za trafny komentarz Sai’a, aż dziwne, że nie wspomniał nic o penisach – wybacz, ja uwielbiam te jego teksty i bezpośredniość. Ale Sasuke ma rację, Sai głupio wygląda z tym swoim sztucznym uśmiechem.Spiesz się powoli, Kiba! Bo jeszcze się zabijesz, jak dobrze radził Sasuke. Tak, bo brunet naprawdę ma dobry humor, że sypie dobrymi radami wokoło i ba, nawet gest pokrzepiający się znalazł! No coś podobnego. Miłość go uskrzydla^ ^I dobrze, że sytuacja z Temari się rozwiązała. Plan Uchihy wypalił, trzeba świętować! I co za wspaniałomyślny gest, by stawiać. Sasuke mnie coraz bardziej zadziwia^ ^”Macie spaczony gust!” – miłe zakończenie rozdziału. Ciekawe, gdzie się udadzą, pewnie do jakiegoś baru z niezdrowym żarciem: DNa koniec powiem, że było kilka błędów, nieznacznych, ale jeden naprawdę mnie irytował. Nie piszę się „Cię”, „Ty”, z dużych liter. Zapewne to wiesz, bo raz są z małej, raz z dużej i to pewnie błędy pośpiechu, ale proszę, niech się to nie powtórzy… Nie wiem czemu, ale naprawdę mnie to irytuje.I chyba się rozpisałam^ ^”No nic, czekam cierpliwie na nowy rozdział!Pozdrawiam, Anju.

    OdpowiedzUsuń
  5. ~Kichisame
    29 listopada 2009 o 22:19
    przeczytałam. przeczytałam? przeczytałam. oho. duma mnie rozpiera. jak siadłam wczoraj wieczorem, tak do dzisiaj nie oderwałam się na dłużej niż godzinę.jestem pod ogromnym wrażeniem, naprawdę. wrażeniem przede wszystkim tak wielkiej weny i zacięcia, że jesteś w stanie jedną historię ciągnąć tak długo. ja się w pewnym momencie wypaliłam, teraz sklecę jedno opowiadanie (oneshota) na miesiąc. nie więcej. także szacunek dla twojej osoby. duży szacunek.opowiadanie od razu mnie wciągnęło, to trzeba przyznać. było oczywiście kilka niedociągnięć, ale każdemu się to zdarza. teraz dokładnie nie pamiętam, ale chyba w pewnym rozdziale wspominłaś o pełnoletności którejś z postaci. a pełnoletność w japonii uzyskuje się kończąc 20lat. nie 18 ;> także trochę mi to nie pasowało, skoro nawet uwzględniłaś to, że w kraju tym rok szkolny zaczyna się w innym terminie.jeden jedyny błąd, który mnie raził to ‚acha’. bo piszemy ‚aha’ – jako przytaknięcie, wersja z ‚ch’ oznacza czasownik od słowa ‚ach’. ;)poza tymi malutkimi usterkami, co tu się czarować, cud, miód i orzeszki. i mówię to ja, osoba, którą nie łatwo jest zadowolić, nie czytającą wszystkiego, byleby było ‚yaoi’ i nie wzdychającej do opowiadań badziewnych moim zdaniem jakimi są na ten przykład twory Lampiry (bez urazy dla kogokolwiek). znasz może? na pewno ;)no cóż. może przestanę już achać, bo popadniesz w samozachwyt, a tego bym nie chciała ;) dla twojego dobra, oczywiście.aha, na koniec serdeczne pozdrowienia i weny życzę!

    OdpowiedzUsuń