poniedziałek, 17 stycznia 2011

Epizod 57

- "Mogłem od razu iść na trybuny, teraz się nie przecisnę. Skąd tutaj tyle ludzi?" - niebieskooki chłopak po raz któryś z rzędu, podjął próbę wspięcia się po schodach prowadzących na trybuny. Zaklął pod nosem i zawrócił. Skierował się przez szatnie do wejścia na salę i usiadł z westchnieniem na ławce rezerwowych, opierając brodę na dłoni.
Trwał właśnie drugi set, pierwszy wygrała Kiri Gakuen. Niezadowolony blondyn wpatrywał się w grające zespoły rejestrując, że w tym secie na szczęście to oni prowadzą. Co chwilę spoglądał na trybuny w miejsce gdzie wcześniej przyuważył Nejiego i Temari. Układał w głowie plan dostania się tam, gdy ktoś stanął nad jego głową.


Uniósł ją powoli i z jawną niechęcią. Przed nim stał nie kto inny jak Kakashi z głupawym uśmiechem na ustach. Chłopak skrzywił się powracając do obserwacji gry, akurat w momencie kiedy Inuzuka wyrżnął o podłogę. Widząc to odruchowo syknął, a do jego uszu doleciało przekleństwo, które wywołało u niego uśmiech. Spojrzał jeszcze raz na trybuny i zauważył lekko wystraszoną minę Nejiego i blondynkę klejącą się do jego ramienia. Ludzie na około nie kryli swojego szoku na widok tak niecodzienny. Nie żeby czymś dziwnym było to, że dziewczyna przytula się do chłopaka. Dziwnym było to, że dziewczyna przytula się do chłopaka, którym jest Neji. On od zawsze wolał facetów i było to dla wszystkich jasne jak słońce. No ale dla blondynki nie było. Scena była naprawdę komiczna i Uzumaki nie powstrzymał parsknięcia.
- Widzę, że nasza gwiazda ma kontuzje - powiedział Kakashi, a Naruto przysiągłby, że w tej wypowiedzi kryje się podtekst. Jego przypuszczenia potwierdził złośliwy uśmieszek.
- Wie trener, młodym być - uśmiechnął się cwanie i przesunął w bok, robiąc miejsce mężczyźnie.
- Mam nadzieję, że nie będą ci się one często zdarzały - odgryzł się, wyraźnie śmiejąc się z niebieskookiego. Blondyn postanowił nie dać się speszyć.
- Starość nie radość, muszę w pełni wykorzystać ten czas, rozumie trener? - posłał mu niewinny uśmiech, zauważając nerwowe mrugnięcie Hatake.
- Dobry jesteś - zaśmiał się po chwili i poczochrał go po włosach - Myślałem, że spalisz buraka i się do mnie nie odezwiesz
- Trener uważa, jestem kontuzjowany - burknął i poprawił opatrunek - To było okrutne wystawienie na próbę mojej pewności siebie - dodał po chwili cały naburmuszony, nie odrywając wzroku od spoconego Uchihy - "Nawet w tym stanie jest strasznie seksowny" - pomyślał, słysząc obok cichy śmiech.
- Przepraszam, myślałem, że Twoja kontuzja leży w niższych rejonach - zakrył usta dłonią aby nie wybuchnąć zbyt głośnym śmiechem
- Sensei! To było nie na miejscu. Czego w ogóle trener ode mnie chce? - zapytał powracając wzrokiem do toczącej się przed nim rozgrywki.
- Chciałem powiedzieć, że jeżeli wygramy ten mecz, zakwalifikujemy się do krajowych rozgrywek juniorów - uśmiechnął się - Oho, wygraliśmy drugi set - dodał po chwili i oboje wstali z ławki.
- Ale co to ma ze mną wspólnego?
- Będziemy ćwiczyć więcej i ciężej, mam nadzieję, że żadne kontuzje nie wejdą nam w drogę, inaczej będę musiał cię zastąpić - powiedział, ani na chwilę nie przestając się uśmiechać. Uzumakiemu ten uśmiech niekoniecznie się spodobał.
- Myślę, że to się więcej nie powtórzy - mruknął niemrawo, uznając, że lepiej nie zadzierać z Kakashim, bo może się to źle na nim odbić.
Tą krótką wymianę zdań przerwała im drużyna. Uzumaki usiadł, czekając aż skończy się krótka narada zespołu. Po chwili przysiadł się do niego czarnowłosy z butelką wody w ręce.
- A ty co tutaj robisz? Miałeś być na trybunach o ile się nie mylę - wysapał, opierając się o ścianę za sobą.
- Nie mogę się przebić, oni wszyscy są jak pajęczyna, im bardziej się pchasz tym mniej się możesz poruszać - westchnął - Szkoda, że nie mogę grać
- Ciężko idzie, w pierwszym secie w ogóle nie mogliśmy ich wyczuć - westchnął Uchiha - Na razie mamy remis, ale jak się nie zgramy to możemy pomarzyć o krajowych rozgrywkach
- Oj nie mów tak, jako kapitan powinieneś wierzyć w drużynę - niebieskooki zaśmiał się, przypatrując profilowi bruneta.
- Tak wiem, gdybyś grał zamiast Makise. On nie może się do nas dopasować - przetarł czoło i spojrzał na uśmiechniętą twarz blondyna.
- Musisz dać mu trochę luzu, dopiero dzisiaj się dowiedział, że będzie grał w tak ważnym meczu - wzruszył ramionami - Musiał być nieźle zdenerwowany
- Ty też byłeś, a jakoś się zgrałeś z nami, ten chłopak po prostu nadaje na innej częstotliwości
- Tak jakbyś ty nadawał na tej dobrej - mruknął cicho pod nosem
- Słucham?
- Nic, nic. Mówię tylko, że dacie sobie radę - uśmiechnął się sztucznie, co wyłapał brunet. Nie chciało mu się jednak ciągnąć bezsensownej dyskusji
- Skąd ta pewność?
- Bo ja wam kibicuje - niebieskooki pokazał wszystkie zęby, na co Uchiha omal nie udławił się wodą. Naruto jednak podał mu pomocną dłoń i walnął kilka razy w plecy.
- Jak mnie nie zabijesz przed trzecim setem, to może będziemy mieli jakąś szanse - zaśmiał się
- Gome - wykrztusił przez śmiech
- Już czas - Sasuke ściągnął z ramion ręcznik i wraz z wodą odłożył go na ławkę po czym zrobił coś zupełnie niespodziewanego.
Pochylił się i pocałował krótko usta Uzumakiego, a następnie odwrócił się i zrobił krok ku swojej drużynie, którą nie jako jedyną zamurował ten gest.
Na sali zrobiło się o wiele ciszej i zamiast okrzyków zagrzewających do boju, słychać było tylko szepty, a gdzie nie gdzie śmiechy. Czarnowłosy przystanął, zdając sobie sprawę co przed chwilą zrobił. Odwrócił się do Naruto, który był nie mniej zszokowany niż wszyscy, a świadczyły o tym szeroko otwarte oczy rozglądające się wokół.
- "Mniejsza z tym i tak wszyscy już wiedzą" - przekonywał się w duchu i przełykając ślinę zwrócił się do niebieskookiego - Trzymaj za mnie kciuki - uśmiechnął się, puszczając do niego oczko i bez dalszej krępacji skierował się wraz z drużyną na środek boiska. Złotowłosy odetchnął głośno i oparł się o ścianę.
Po rozpoczęciu trzeciego seta na sali zrobiło się odrobinę głośniej, co było raczej zasługą kilku śmiałków wygwizdujących niedawną sytuację. Sam Uchiha nie przejął się tym za bardzo, można by powiedzieć, że raczej to co zrobił, dodało mu skrzydeł i wydawać by się mogło, że gra lepiej mu wychodzi. Blokował więcej piłek i zdobywał więcej punktów. Większość udanych zagrywek także była jego zasługą i nie było wątpliwości, ze ten set Kiri Gakuen przegra z kretesem. Co najbardziej zaskoczyło obserwującego go niebieskookiego to, to że na twarzy bruneta prawie przez cały czas błąkał się uśmiech.
On sam nie wiedział jak ma się teraz zachować i wolał się po widowni nie rozglądać. Co prawda chciał, by Sasuke czuł się mniej skrępowany swoją orientacją i żeby powoli dojrzał do tego związku. Nie spodziewał się jednak, że będzie przechodził ze skrajności w skrajność. Najpierw go rzuca, chcąc uciec od odpowiedzialności, a potem całuje przy wszystkich.
- "Dupek. Pocałunek to nie to samo co trzymanie za rękę" - burknął w myślach, rumieniąc się lekko.
Czuł, że wszyscy się na niego patrzą, pomimo tego, ze minęło już trochę czasu i rozgrywał się właśnie czwarty set. Było dwa do jednego dla Konohy i Naruto zdał sobie sprawę, że najprawdopodobniej ten set też wygrają. Postanowił nie tracić więcej czasu i w końcu dotrzeć do Nejiego i Temari. Wziął głęboki wdech i pomimo lekkiego wstydu, który czuł gdzieś tam w środku, ruszył w kierunku schodów. Rozejrzał się dookoła odnotowując, że tłum się trochę przerzedził. Tym razem z łatwością dotarł do rzędu, w którym siedziała owa dwójka.
Twarz Nejiego wyglądała jakby nie spał on dwie noce, a ramiona były mocno przygarbione. Do jednej ręki miał przyczepione coś co wyglądem przypominało kobietę lekkich obyczajów. Uzumaki zakrył usta, by nie parsknąć śmiechem i z radością odkrył, że w promieniu jednego miejsca od tej dwójki, siedzenia są puste. Najwyraźniej nie tylko on uważał siostrę Gaary za odstającą od normy, w sposób widoczny. Jednak jej szczebiotanie można było usłyszeć już dużo wcześniej. Marszcząc brwi na dźwięk głosu blondynki, przysiadł się do Nejiego.
- Hej - uśmiechnął się, dyskretnie zerkając na dziewczynę.
Można by powiedzieć, że Hyuuga momentalnie się rozbudził, o ile w towarzystwie tej wariatki udało by mu się zasnąć i pod pretekstem podania ręki niebieskookiemu, uwolnił ją ze szponów blondynki.
- No hej - odparł z ulgą - Co tak długo? - szepnął przez zaciśnięte zęby.
- Wybacz, nie miałem jak się wcześniej przedostać - odpowiedział po czym rozejrzał się wokół - Co tu tak pusto? - zapytał, powracając wzrokiem do długowłosego.
- Sam nie wiem - odparł z ironią - Kiba mnie popamięta - mruknął poirytowany
- No wiesz, to nie był jego pomysł, on miał tylko do Ciebie zadzwonić i przekazać Ci tą wspaniałą nowinę - odparł z uśmiechem, ale przygasił go wzrok Nejiego.
Temari spoglądała na nich podejrzliwie, po czym znów uczepiła się ręki bruneta, błyskając tipsami.
- Co ON tutaj robi? - zapytała, wskazując palcem blondyna.
Dobrze pamiętała sytuację, w której ośmielił się wyperswadować jej z głowy Uchihe. Spojrzała z byka i odwróciła głowę obrażona.
- To mój przyjaciel - westchnął ciężko i spojrzał błagalnie w stronę Naruto.
- Hej, myślę, że nie najlepiej nam poszło ostatnim razem - uśmiechnął się do dziewczyny rozbrajająco, wyciągając do niej rękę. Temari mimowolnie zarumieniła się i niepewnie wyciągnęła dłoń do przodu - Naruto, miło mi - dodał, starając się wytrzymać z uśmiechem tak długo, aż blondynka się do niego przekona.
- Temari - sapnęła w końcu się poddając i podała mu rękę.
Uścisnął ją lekko i odwrócił się w stronę boiska. Akurat w tym momencie, Kiba zdobył piłkę meczową i po całej sali rozbrzmiały okrzyki i gwizdy wraz z towarzyszącymi im oklaskami, do których dołączyli się Neji i Uzumaki. Ten drugi uśmiechał się tak szeroko, że chyba bardziej się nie dało, gwizdał i wykrzykiwał w ich kierunku jakieś słowa uznania.
- Szkoda, że już z Wami nie gram - odparł Hyuuga, siadając na miejsce gdy wszystko trochę ucichło.
- Dlaczego?
- Wiesz, na uniwersytecie nie ma takich emocji, tam ludzie nie mają czasu przychodzić na mecze, to nie to samo - westchnął - Zastanawiam się czy sobie nie odpuścić - podrapał się po głowie.
- Nie mam mowy, jak skończymy szkołę, stworzymy drużynę, której nikt nie pokona - powiedział hardo niebieskooki
- Chłopaki wiedzą o twoich ambicjach? - Neji zaśmiał się radośnie, słysząc to z ust przyjaciela.
- Nie - burknął - Ale się podporządkują - powiedział pewnie i uniósł wysoko głowę - Poza tym fajnie byłoby grać razem
- Też tak myślę - poparł go długowłosy, odnotowując koniec meczu - Idziemy? - zapytał wstając i całkiem przypadkowo zapominając o blondynce, którą tu ze sobą przywlókł.
Na szczęście Uzumaki miał w tej chwili głowę na karku i jakoś wybrnął z tej niezręcznej chwili.
- Idziemy paczką coś zjeść, może pójdziecie z nami? - zapytał, patrząc znacząco na bruneta, który dopiero teraz zorientował się w sytuacji.
- Tak, właśnie, może pójdziemy z nimi? - odwrócił się do dziewczyny, kryjąc zakłopotanie swoim najlepszym uśmiechem, o który w jego przypadku trudno nie było.
Temari skinęła głową i bardziej wtuliła się chłopaka, oznajmiając im dobitnie, że nie puści go za nic na świecie. W przyszłości miało się to odbić na Nejim, kilkoma siniakami.
***

- Widzisz to? - zawył załamany Kiba - Widzisz jak ona się do niego klei? - zacisnął dłonie w pięści i dobiegł do Uchihy, który dziwnym trafem przez ten cały czas był w dobrym humorze.
- Przecież ci go nie odbije - odparł obojętnie, wchodząc do szatni.
Rzucił ręcznik na ławkę, otworzył swoją szafkę i błyskawicznie wyciągając z niej potrzebne rzeczy, ruszył pod prysznic.
- A ten co tak ekspresowo? - zapytał Inuzuka sam siebie.
- Miłość go goni - Sai pochylił się nad szatynem i uśmiechnął się w sposób oczywisty dla siebie.
- Nie strasz mnie - Kiba podskoczył odruchowo i złapał się za klatkę piersiową - Mogło by go pogonić coś innego. Na przykład chęć skończenia tej szopki i uratowania mojego chłopaka ze szponów tej bestii - naburmuszył się, ruszając pod prysznic, w drodze mijając się z Sasuke.
Otworzył szeroko oczy i spojrzał na swój wodoodporny zegarek. Minęły zaledwie niecałe trzy minuty odkąd brunet poszedł się wykąpać.
- Pośpiesz się, nie będę na ciebie czekać - powiedział czarnooki, dając do zrozumienia, że Inuzuka ma co najwyżej pięć minut czasu.
Chłopak tylko spojrzał na niego i wszedł szybko pod pierwszy wolny natrysk.
- A ty zdejmij ten sztuczny uśmiech z twarzy. Głupio wyglądasz - zwrócił się do Saia, patrząc przelotem na jego twarz i spokojne, dokładne ruchy.
- Tak jest kapitanie - odparł uprzejmie, a jego twarz wróciła do normy - Nie uważasz, że dobrze się spisaliśmy? - zapytał, chociaż wiedział, że oprócz krótkiego "tak", nie usłyszy nic więcej.
- Tak - odparł rzeczowo, wycierając ręcznikiem mokre włosy.
- Znowu chcesz być na pierwszej stronie gazetki? - zapytał z uśmiechem i skierował się powoli w kierunku natrysków.
Czarnowłosy spojrzał na niego obojętnie i założył koszulkę. Zauważył, że Sai zatrzymał się czekając na odpowiedź.
- Nie, Karin już nie będzie się mieszała w nasze sprawy, a ta sytuacja...nie była planowana - dodał po krótkiej pauzie i wrócił do ubierania się, ignorując pozostałych członków drużyny.
Po chwili do szatni wbiegł Inuzuka i prawie poślizgnął się na mokrej podłodze. Złapał się szafki i wyciągnął szybko swoje ciuchy. Co chwilę zerkał na Uchihe, starając się go dogonić.
- Uspokój się, bo się zabijesz - powiedział brunet gdy Kiba po raz któryś wyrżnął ręką w szafki.
- Powiedziałeś, że mam pięć minut - wysapał, próbując wyplątać się z koszulki, którą w pośpiechu założył na lewą stronę.
- Poczekam na ciebie, prędzej trafisz do szpitala jak będziesz się tak spieszył - powiedział zamykając szafkę i wkładając klucz do kieszeni - Nie mam zamiaru im się z tego tłumaczyć - dodał i usiadł na ławkę.
Szatyn wziął głęboki wdech i zaczął spokojnie się ubierać, tym razem unikając zakładania rzeczy odwrotnie.
- Neji mnie powiesi, nie wyglądał na zadowolonego - jęknął chłopak zarzucając na siebie bluzę i biorąc torbę.
- Który z nas byłby zadowolony? Jak cię zobaczy to mu się humor poprawi - Uchiha klepnął go w plecy, tak jakby dodając otuchy, po czym cofnął rękę i spojrzał się na nią dziwnie - "Co się ze mną dzieje?" - zmarszczył brwi i wyszedł za Kibą z szatni.
- Mają na nas czekać, czy jak? - zapytał Inuzuka, rozglądając się na boki.
- Tam są - kiwnął głową w stronę trójki, która na nich czekała.
Na pierwszy rzut oka widać było, ze atmosfera między nimi jest sztuczna, ale nie było to jasne dla blondynki, która ćwierkała coś o nowej sukience czy butach. Uzumaki uśmiechnął się zauważając zmierzających w ich stronę chłopaków. Za nimi dostrzegł jeszcze biegnącą Karin, która widząc ich, zwolniła i poprawiła okulary. Hyuuga poczuł jak uchwyt na jego ramieniu się rozluźnia. Dziewczyna mruknęła coś o tym, że musi do  łazienki i już chciała się ewakuować, ale powstrzymała ją silna dłoń długowłosego.
- Cześć - powiedział Uchiha stając przy całej trójce, a blondyn skinął mu głową na znak żeby się odwrócił, ale nim to zrobił dotarła do nich Karin - Widzę, że nie muszę się do ciebie fatygować - zwrócił się w stronę czerwonowłosej. Ta odchrząknęła i spojrzała na blondynkę.
- To ona - westchnęła z irytacją
- Znasz ją? - zapytał Uzumaki aby nabrać pewności.
- Nie, na poprzednim meczu podeszła do mnie gdy robiłam zdjęcia - powiedziała patrząc na zezłoszczoną blondynkę - No i sami wiecie co powiedziała
Wszyscy spojrzeli się na dziewczynę, która starała się jakoś wyplątać z tej sytuacji.
- Czego chcecie? - burknęła w końcu, otoczona przez czterech facetów i reporterkę.
- Mam sprostowanie - wtrąciła Karin i wyciągnęła jakąś kartkę z teczki, którą trzymała w ręku.
Brunet wziął od niej papier, zaczynając czytać uważnie, co jakiś czas zerkając na niebieskookiego.
- Jakie sprostowanie, przecież to jest prawda, myślisz, że ludzie uwierzą po tym co on zrobił podczas meczu? - zapytała oburzona Temari.
- Zamknij się, nikt cię nie pyta o zdanie - warknęła czerwonowłosa, ucinając dyskusję i obserwując bruneta. W końcu miała w tym swój interes. Żeby Uchiha trzymał dziób na kłódkę.
Czarnowłosy oddał jej kartkę i spojrzał po wszystkich. Znajdowali się w korytarzy gdzie było już praktycznie pusto, nie licząc dwóch osób kierujących się w stronę wyjścia. Przyciągnął bliżej blondyna.
- Ona ma rację, nikt nie uwierzy w sprostowanie - powiedział, obejmując chłopaka bardziej w pasie. Niebieskooka ucieszyła się i spojrzała wyzywająco w stronę Karin, która zmarszczyła brwi nic nie rozumiejąc - Nie potrzebujemy sprostowania - dodał.
- Więc po co mi zawracaliście głowę? - warknęła zbliżając się do Uchihy z zaciętą miną. Ten spojrzał na nią, a potem na aparat wiszący na jej szyi.
- Zrób zdjęcie - odparł beznamiętnie i wskazał głową Temari
- Czekaj...
- Zamiast sprostowania...- przerwał jej brunet - Zrób jej zdjęcie, a pod nim umieść stosowne przeprosiny, zarówno od niej jak i od redakcji. Chcę żebyście przeprosili nas wszystkich - odparł, patrząc chłodno na obie dziewczyny - Teraz - dodał
- Ale co teraz? Przecież nie zdążę napisać teraz przeprosin!
- Zrób jej zdjęcie, chcę mieć pewność - powiedział, a dziewczyna przełknęła ślinę i wzięła aparat do rąk. Długowłosy w dalszym ciągu trzymał blondynkę więc nie było szansy, aby zdjęcie się nie udało. Karin pstryknęła kilka fotek, które zaraz pokazała Sasuke. Chłopak skinął głową i zwrócił się do Temari - Teraz pójdziesz z nią do redakcji i napiszesz kilka słów od siebie, które będą wyrażały twoją skruchę - dziewczyna prychnęła tylko w odpowiedzi, mamrocząc coś o tym, że jej do tego nie zmusi
- Oj zmusi - westchnął Kiba, przytulając się do bruneta z drugiej strony i wystawiając jej język - Nie znasz jego sposobów - dodał i pociągnął Neji'ego za kitkę, w którą miał związane włosy
- Ała, co ty robisz? - spojrzał na niego z niezrozumieniem
- Może byś ją już puścił co? Trzymałeś ją przez cały mecz, jeszcze ci mało? - powiedział z pretensją w głosie - A może ona ci się podoba? - zapytał podejrzliwie, na co Uzumaki parsknął śmiechem
- Przestań, pamiętaj, że sam mnie w to wrobiłeś. To ja powinienem być zły - Hyuuga groźnie zmarszczył brwi, ale sama kłótnie była raczej nie tak groźna jak jego mina.
Karin złapała mocno blondynkę za rękę i pociągnęła w kierunku redakcji. Odwróciła się jeszcze przez ramię i powiedziała, że w poniedziałek pojawi się nowe wydanie, a w nim obiecane przeprosiny. Gdy zniknęły za rogiem, Sasuke wypuścił powietrze.
- No to mamy z głowy tą całą szopkę - uśmiechnął się lekko i spojrzał na kłócących się chłopaków - Dobra dosyć, całą winę biorę na siebie - obydwoje spojrzeli się na niego dziwnie
- Dobrze się czujesz? - zapytał Neji podejrzliwie
- Teraz już tak - brunet zerknął na niebieskookiego
- On ma dzisiaj dobry humor, w szatni to normalnie przyjął takie tempo, że prawie się zabiłem chcąc za nim nadążyć - gestykulował Kiba, zapominając o całej kłótni.
- Skoro wina leży po mojej stronie, to może pójdziemy coś zjeść? Ja stawiam - zapytał kierując się do wyjścia i ciągnąc za sobą blondyna
- Ale to my wybieramy knajpę, nie mam zamiaru znowu skończyć z płazem na talerzu - Uzumaki skrzywił się na wspomnienie francuskiego jedzenia.
- Ciebie też tam zabrał? - zapytał zaskoczony Kiba - Do "Bon appetit"?
- A co, też tam byłeś? - niebieskooki zrównał się się z szatynem
- Neji kiedyś mnie tam zaprowadził, nie mogłem tego przełknąć - wzdrygnął się brązowooki
- Nie znacie się na jedzeniu - odparł niewzruszony Uchiha.
- Macie spaczony gust! - krzyknęli razem i podbiegli za brunetami, którzy zniknęli za rogiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz