poniedziałek, 17 stycznia 2011

Epiozd 56

- Schodzimy? - zapytał Sasuke patrząc na chłopaka z góry.
- Kiedyś musimy - westchnął niebieskooki, przytulając się mocniej do ciepłego ciała - Ehhh, będą się na nas patrzeć
- Nie będą, już po dzwonku - uśmiechnął się
- No to będą na przerwie - odparł i ruszyli w stronę drzwi. Blondyn spojrzał na Uchihe, jakby chcąc upewnić się, że przez zaistniałą niedawno sytuacje nie zostanie zepchnięty ze schodów. Po Sasuke można było spodziewać się wszystkiego, zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach. Czarnooki wychwycił jego spojrzenie.
- Będziemy musieli się do tego przyzwyczaić - zwrócił się do Naruto
- Do czego?


- Do tego, że będziemy główną atrakcją w szkole - uśmiechnął się i objął blondyna w pasie. Wzmianka o tym, że nie zejdą z języków uczniów przez najbliższy czas wcale go nie przeraziła.
- Ty już masz w tym doświadczenie - pokazał mu język zbiegając na dół. Brunet roześmiał się i ruszył za Uzumakim.
Wbiegli do sali wzbudzając ogólne zainteresowanie klasy. Rzucili krótkie "przepraszam" i skierowali się na swoje miejsce. Nauczyciel spojrzał się na nich oczekując wyjaśnień, reszta klasy zdawała się mieć nadzieje na to samo. Ich nadzieja jednak pękła, wraz z morderczym spojrzeniem Uchihy. Nie zważając na ich reakcją odwrócił się w stronę niebieskookiego, posyłając mu ciepły uśmiech. Zaraz po tym na ławce złotowłosego pojawiła się mała karteczka, którą szybko przechwycił brunet.
Naruto nie zdążył się zdziwić, gdy nad jego głową przeleciała odpowiedź. Spojrzał pytającym wzrokiem na chłopaka, który wzruszył tylko ramionami i odwrócił się w stronę nauczyciela, patrzącego na nich wyczekująco.
- Mieliśmy mały wypadek w toalecie - rzucił wymijająco.
Blondyn usłyszał za sobą prychnięcie i zarejestrował naburmuszoną Ino, wpatrującą się w okno. Wyciągnął do niej rękę, oczekując karteczki, na której wypisana była ta krótka wymiana zdań. Yamanaka nie oponując, podała zwitek. Naruto rozwinął karteczkę wpatrując się w treść.
- "A co wy już tak na poważnie? Ślub dzieci i te sprawy?" - przeczytał w myślach pytanie blondynki, a poniżej odpowiedź bruneta - "A co? Szukasz nowości dla informatora?" - Uniósł w zdziwieniu brwi i schował kartkę do kieszeni, postanawiając zapytać o nią czarnookiego.
Gdy zadzwonił dzwonek wszyscy wysypali się z sali, rozchodząc się w różnych kierunkach. Niektórzy wciąż szeptali o niedawnym incydencie, mającym miejsce na korytarzu, unikając sprawnie spojrzenia czarnowłosego, które jakby mogło to by pozabijało. Blondyn nie zwracał większej uwagi na szum koło jego osoby i tylko złapał Ino za rękę, nie pozwalając jej się ulotnić zanim zdąży zapytać o zwitek, spoczywający spokojnie w jego kieszeni. Pociągnął dziewczyną z powrotem do klasy, w której został jedynie brunet i śpiący Shikamaru. Wyciągnął karteczkę i podstawił ją pod twarz blondynki, oczekując wyjaśnień. Spojrzał na Sasuke i przywołał go gestem dłoni.
- O co chodzi? - zapytał Uchiha, podchodząc powoli do siedzącej dwójki.
- O to - niebieskooki wskazał kartkę i zmarszczył brwi
- No właśnie - dopowiedziała Yamanaka, która sama chciała się dowiedzieć czegoś więcej - Jakiego informatora?
Brunet naburmuszył się i skrzyżował ręce na piersi. Spojrzał kątem oka na Naruto i westchnął, dostawiając sobie do nich krzesło.
- No dobra - odparł umęczonym głosem, sprawiając wrażenie jakby nie chciał o tym rozmawiać. Nie tu i nie teraz. - Przebywając u Neji'ego...
- Chowając się - poprawił go blondyn z bezczelnym uśmiechem. Sasuke zerknął na niego, a na jego czole pojawiła się żyłka. Tak, to prawda. Chował się u Neji'ego, bo potrzebował wsparcia, a bał się o nie poprosić. Wiedział, że długowłosy nie będzie miał nic przeciwko i nie będzie z niego szydził, wiedząc o jego słabości. Starając się z całych sił, postanowił zignorować ta uwagę i kontynuował. Odchrząknął i spojrzał na Yamanake - Więc będąc u Neji'ego, doszliśmy to tego, kto stoi za tym całym syfem z gazetką - oparł się na dłoni i spojrzał w okno - Siostra twojego chłopaka jest odpowiedzialna z to wszystko - westchnął.
- Temari? - na twarz niebieskookiej wpłynęło zdziwienie, które równie szybko znikło - W zasadzie to bardzo możliwe, że to jej sprawka. Gaara wspominał, że chodziła wściekła po waszym małym...ekhmm...wprowadzeniu jej w temat - zachichotała, zakrywając usta dłonią.
- Bardzo śmieszne - burknął Naruto - Co za modliszka - opadł twarzą na ławką - Mam tego wszystkiego po dziurki w nosie, to nie dla mnie. Sasuke jest przyzwyczajony do bycia w centrum zainteresowania, a ja... - Uzumaki mruczał niewyraźnie pod nosem swoje żale, których w większości siedząca obok dwójka, nie rozumiała.
- Dziękują za taką atencję - wymamrotał czarnooki.
- Narzekacie gorzej niż ja, a myślałem, że to raczej niemożliwe - powiedział Nara, który nagle pojawił się nad nimi. Obydwoje podnieśli głowy w górę z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Coś pomiędzy zmęczeniem, a irytacją wyrażoną w tak komiczny sposób, że ani Ino ani Shikamaru nie powstrzymali się od śmiechu.
- Jeżeli za tym wszystkim stoi Temari, to powinna wziąć za to odpowiedzialność - wydedukował Nara, ziewając szeroko i przysiadając się do nich.
- Myślałem, że może Neji umówiłby się z nią na randkę, ostatnio się do niego śliniła - odparł Uchiha.
- Myślę, że prościej będzie po prostu zaprosić ją na dzisiejszy mecz - westchnęła blondynka, zakładając nogę na nogę - Mogę poprosić o to Gaare.
- Tak, ale co z tego jak będziemy zajęci graniem, a po meczu ona się zmyje - burknął Naruto, bawiąc się w najlepsze rękawem czarnookiego, który co raz próbował się od tego uwolnić.
- A jak Neji ma dzisiaj zajęcia? - uśmiechnęła się złowieszczo
- Trzeba by się zapytać Inuzuki na przerwie obiadowej - westchnął Sasuke, zgarniając upierdliwą dłoń blondyna, nie dając mu możliwości jej wyrwania.
- To zajmiemy się tym po lekcji - rzucił Shikamaru i wrócił na swoje miejsce, gdy do jego uszu dotarł irytujący dźwięk dzwonka.
***

- To do zobaczenia na meczu - wykrzyczał do telefonu Kiba, próbując przebić się przez zgiełk panujący na korytarzu - Załatwione - pochylił się do niebieskookiego z szerokim uśmiechem, potwierdzającym wykonanie zadania. Ukazywał on także radość z powodu odwołanej "planowanej" randki, jego chłopaka z Temari. Blondyn przybił mu piątkę i zaczął przepychać się do wyjścia z budynku.
- Ała - jęknął, gdy po raz kolejny dostał z czyjejś teczki - Zawsze są takie tłumy na mecze? - zapytał pochylając się do przodu i opierając o szatyna, gdy znowu ktoś go popchnął.
- Tylko na mecze z drużyną z Kiri Gakuen - odparł Inuzuka odpychając jakiegoś pierwszaka i wytaczając się na zewnątrz.
Oboje skierowali się przez dziedziniec na sale gimnastyczną.
- Myślałem, że mnie tam zgniotą - wysapał Uzumaki, zatrzymując się pod jakimś drzewem, które rzucało cień - Dlaczego akurat z nimi? - zapytał, opadając na trawę
- Od dawna z nimi rywalizujemy o pierwsze miejsce. Są naprawdę dobrzy - westchnął brązowooki, lokując się obok przyjaciela i wyciągając puszkę zimnego napoju. Przyłożył sobie do czoła i wypuścił powietrze - Gorąco jak w piekle
- Przyzwyczajaj się, po śmierci trafisz gdzieś w te okolice - prychnął blondyn - To znaczy, że dzisiaj będzie ciężko? A kto będzie grał za mnie? - zapytał, nagle uświadamiając sobie, że lekarz zabronił mu grać do końca tygodnia.
- Jak to za Ciebie? - szatyn spojrzał na niego bez zrozumienia, kątem oka obserwując zbliżającą się do nich postać Uchihy z torbą na ramieniu.
- Normalnie, mam zwolnienie - skrzywił się i pokazał miejsce po uderzeniu. Uśmiechnął się gdy obok niego spadła torba, a zaraz potem usiadł czarnowłosy.
- Dokładnie, masz się oszczędzać - potwierdził brunet, przeczesując palcami włosy - Gdybyś już teraz zaczął grać, mogłyby wystąpić jakieś powikłania i na stałe stracilibyśmy cię z drużyny - dodał obserwując otoczenie, które nieumiejętnie starało się zachować dyskrecję w gapieniu się na nich - "To się chyba nigdy nie skończy" - pomyślał i pokręcił głową - I jak sprawa z Nejim? - zwrócił się do Inuzuki, który prawie roztapiał się na trawie.
- Powiedział, że zadzwoni do niej i da mi znać - odparł
- A skąd miałby mieć do niej numer? - zapytał brunet, unosząc brwi w górę
- Od Ino. Jesteś pewien, że to dobry pomysł?
- Chyba lepszy niż wysyłanie twojego faceta na randkę z nią - westchnął i sięgnął z torby chipsy. Gdzieś z boku usłyszał cichy chichot na pytanie "Trójkącik?", odwrócił się, ale nie wychwycił osobników. Kiba jednak zaobserwował śmiałków, trafiając w nich puszką po napoju.
- Ej! - warknął chłopak, który dostał przedmiotem - Uważaj panienko - odwrócił się i zrobił krok w stronę chłopaków. Po naszywce na marynarce, widać było, że oboje byli z drugiej klasy.
- Jak się przyłączysz to będzie czworokąt? Skorzystasz? - zapytał Inuzuka, uśmiechając się szelmowsko.
- Co żeś powiedział? - sapnął chłopak, kierując się w ich stronę.
- No chyba, że preferujesz bardziej intymną atmosferę - westchnął podnosząc się z ziemi.
- Schowaj pazury dziewczynko - chłopak zmrużył oczy i zaobserwował, że czarnooki także podnosi się z ziemi - Wielki pan Uchiha broni swoich panienek? - stanął przed brunetem, rzucając mu wyzwanie. Drugi chłopak stał kawałek za swoim kolegą z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Prawie jakby rozważał ucieczkę.
- Sasuke, daj spokój, będziecie mieli problemy - westchnął Uzumaki, a czarnowłosy spojrzał w jego stronę. Drugoklasista obrał sobie ten moment na wyśmienitą okazję i Uchiha otrzymał silny cios w szczękę. Zachwiał się i prawie upadł, ale złapał go blondyn - Nic ci nie jest? - zapytał zmartwiony, stawiając chłopaka do pionu.
- W porządku - mruknął, wypluwając niewielką ilość krwi i stwierdzając, że rozciął od środka policzek.
- Nie taki wspaniały jak mówią - zakpił chłopak, unosząc dumnie głowę
- Doskonale wiesz, że gdyby się nie odwrócił nie miałbyś z nim szans - warknął Naruto, wychodząc przed bruneta - Może ze mną się zmierzysz? - rzucił wojowniczo, marszcząc brwi.
- Oho, białogłowa staje w obronie księ...- nie dokończył gdyż otrzymał silny cios w żołądek i zgiął się w pół, zaraz potem otrzymał cios w szczękę.
Na około nich zrobiło się małe kółeczko, ale nikt nie śmiał przerwać pojedynku, ani tym bardziej dopingować. Chłopak jęknął zalewając się krwią i upadając na ziemię. Chwilę później podbiegł do niego jego kolega, próbując zebrać go z ziemi i mamrocząc pod nosem jakieś przeprosiny w stronę chłopaków.
- Ktoś jeszcze ma jakiś problem z naszą orientacją? - zapytał obracając się w kółko i obserwując otoczenie. Niektórzy zaczęli kiwać przecząco głową, a inni po prostu rozchodzić się - niebieskooki odwrócił się do Sasuke, pytając jeszcze raz czy nic mu się nie stało.
- Dobrze, że żaden nauczyciel tego nie widział - Inuzuka wypuścił z ulgą powietrze
- Musisz zawsze się w coś wmieszać, nie mogłeś się powstrzymać od rzucania aluminium? - zerknął na szatyna i sięgnął chipsa - Nie jesteś zły chyba? - zwrócił się do czarnowłosego.
- Nie, jest ok, dzięki - odparł, opadając z powrotem na ziemie
- To jak już miałem się zapytać, co planujesz zrobić jak Temari przyjdzie na mecz? - Kiba rozłożył się wygodnie, krzyżując pod głową ręce i patrząc w chmury.
- Jeszcze nie wiem, w zasadzie to nic. Chcę tylko wiedzieć czy to na pewno ona za tym stoi. Jak zaprowadzimy ją do redakcji, to pewnie się przyzna, poza tym Karin nie skłamie mi w oczy, nie może - podrapał się po głowie.
- No tak, prawda. A jak już się wszystko wyjaśni? - zapytał brązowooki, zerkając na chłopaka.
- Mam nadzieję, że wydrukuje stosowne przeprosiny - odparł, rejestrując niepewność na twarzy Uzumakiego - Co jest? - zapytał łapiąc go bardzo dyskretnie za dłoń. Niebieskie oczy spojrzały na niego, zastanawiając się czy zadać pytanie - Pytaj - zachęcił go brunet
- Co chcesz żeby umieściła w tym sprostowaniu? - zapytał nieśmiało
- To nie ma być sprostowanie, to mają być przeprosiny - uśmiechnął się szeroko - Ma przeprosić całą naszą trójkę, za ingerencję w nasza prywatność
- Nie chcesz żeby zaprzeczała temu wszystkiemu, co powypisywała? - zapytał ze zdziwieniem. Sasuke uśmiechnął się ciepło i pochylił lekko w jego stronę, po chwili jednak cofnął głowę, nie mogąc się zdobyć na to o czym pomyślał. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Pogłaskał więc tylko wierzch jego dłoni i wpakował sobie do buzi chipsa. Złotowłosy odetchnął z ulgą i odwzajemnił uśmiech.
- No dobra gołąbki, otrzymałem potwierdzenie przybycia wraz z naszą domniemaną informatorką. Poza tym pora zbierać się do szatni - Inuzuka wyszczerzył się i wstał, otrzepując plecy. Sięgnął torbę i ruszył przed siebie, a w ślad za nim, poszła pozostała dwójka.
Przez całą drogę nie wyczuli na sobie wzroku uczniów, ani nie słyszeli żadnych docinków. Naruto nawet zaczął się zastanawiać dlaczego nie użył takiej perswazji wcześniej. Był szczęśliwy, że Uchiha nie zrobił mu afery albo nie wyparł się tego, że są razem, po tym jak przemaszerował z nim przez korytarz, Uśmiechnął się pod nosem i podbiegł kawałek do przodu, idąc tuż za brunetem i prawie stykając się torsem z jego plecami. Czarnooki odwrócił głowę i spojrzał na zadowolonego blondyna. Uśmiechnął się lekko pod nosem i złapał delikatnie jego dłoń, wywołując niekontrolowane rumieńce na jego policzkach.
Chłopak zamrugał szybko i odwrócił wzrok naburmuszony, co tylko poszerzyło uśmiech Uchihy. Czarnowłosy skierował wzrok przed siebie i podniósł wysoko głowę, wchodząc dumnie na zatłoczoną salę gimnastyczną.

***

- Gotowi!? - Sasuke zwrócił się do zespołu. Odpowiedział mu głośny okrzyk pewności siebie i wesoły gwar wypełzł z szatni.
- A co ja mam robić? - jęknął znudzony Uzumaki, jednak z pozytywnym nastawienie, widząc entuzjazm drużyny.
- Pokibicować - wyszeptał mu do ucha brunet, owiewając je ciepłym oddechem. Odsunął się aby mógł spojrzeć w niebieskie oczy i pochylił się lekko do przodu, całując delikatnie morelowe usta. Westchnął przymykając oczy.
- Dopiero co zacząłem grać, a już muszę siedzieć na ławce - burknął, dając do zrozumienia, że taki buziak to dla niego za mało. Zerknął kątem oka na cwany uśmiech, malujący się na twarzy jego chłopaka, dając się pocałować z większa pasją. Zarzucił ręce na jego szyję, wplatając powoli palce w jego włosy i drapiąc po głowie. Zamruczał z zadowoleniem i oparł się o szafki. Jedna ręka powędrowała na plecy bruneta, głaszcząc go niespiesznie.
- Muszę już iść - czarnooki oderwał się od jego ust - Idziesz na ławkę czy na trybuny? - zapytał poprawiając plastry na palcach
- Na trybuny, poszukam Neji'ego - westchnął i pocałował go jeszcze w policzek - Powodzenia, kochanie - wymruczał seksownym głosem i parsknął śmiechem.
Brunet spojrzał na niego z uniesionymi brwiami, postanawiając nie komentować tego chwilowego spadku inteligencji i wyszedł z szatni za blondynem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz