niedziela, 12 grudnia 2010

Epizod 9

aObudziło go pukanie do drzwi. Wstał i zaspanym krokiem zszedł po schodach, aby otworzyć.
  - Na..Naruto-kun? – W drzwiach stała Hinata, a jej cera zwykle jasna zrobiła się purpurowa, gdy zobaczyła blondyna w samych spodniach.
  - Hinata? A co ty tutaj robisz? – zapytał zaskoczony Uzumaki i gdy spostrzegł, że ma na sobie mundurek o mało nie wywinął orła – Kuso! Zaspałem! – krzyknął i pobiegł szybko do sypialni w celu ubrania się. Hinata dalej stała, tym razem już przed otwartymi drzwiami, a jej twarz powoli przybierała normalnych barw. Weszła do środka i rozejrzała się po salonie. Zdjęła buty i położyła teczkę na sofie. Skierowała się w stronę kuchni, aby przygotować mu śniadanie. Hinata sama uważała, że najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia jest śniadanie i bez niego nigdy nie wychodziła z domu. Tak więc zajrzała do lodówki i wyciągnęła wszystkie składniki potrzebne do zrobienia omletu. W tym czasie Naruto biegał od jednego końca sypialni do drugiego szukając swojej bransoletki.
  - Mam! –krzyknął gdy zobaczył ją spokojnie leżącą na stoliku nocnym. Ubrany w koszule koloru pastelowego różu i białe lniane spodnie wszedł do łazienki aby tylko doprowadzić odstające kosmyki do porządku. Ze zdziwieniem uznał że dzisiejszego dnia nie potrzebują one zbyt dużej uwagi i pozostawił je w takim samym nieładzie. Łapiąc po drodze torbę zszedł po schodach – Jestem gotowy, wybacz, ale zapomniałem nastawić bu...- przerwał Naruto widząc dziewczynę pijącą herbatę przy stole, na którym stał talerz z jedzeniem.
  - Zjedz śniadanie zanim wyjdziemy, nie jest dobrze zacząć dzień na pustym żołądku – powiedziała Hinata mając nadzieje, że jej głos wcale nie drży pod wpływem widoku blondyna.
  - To dla mnie? – zapytał głupio niebieskooki po czym zdjął torbę z ramienia i usiadł na krześle. Hyuuga pokiwała tylko twierdząco głową. – Przecież nie mamy czasu - Naruto czuł się dziwnie. Pierwszy raz w życiu ktoś zrobił dla niego coś tak miłego. Tego dnia naprawdę poczuł się jak w domu.
  - Nie martw się mamy jeszcze cała godzinę, przyszłam trochę wcześniej – powiedziała biało oka i się uśmiechnęła
  - Słyszałam od brata, że idziesz dzisiaj na trening – powiedziała gdy kierowali się już na stację metra.
  - Yhym...jakoś nie czuję się tym szczególnie wniebowzięty – powiedział zrezygnowany Uzumaki przypominając sobie wydarzenia z poprzedniego wieczoru i zrobił dziwną minę.
  - Dlaczego? Przecież tak bardzo Ci na tym zależy – powiedziała ze zdziwieniem Hinata oczekując, że w odpowiedzi usłyszy jakąś ciekawą historię. Nie to, że była ciekawska, ale kiedy ona już się odzywała to był cud i nie mogła pozwolić aby zapadła niezręczna cisza. Poza tym droga do szkoły trwała jakieś 30 minut i chciała miło spędzić czas upływający na rozmowie z Naruto. Niestety odpowiedź, którą usłyszała nie była wcale wyczerpująca.
  - Uchiha – powiedział blondyn i spojrzał na Hinatę. Po chwili obydwoje zaczęli się śmiać. Rozmawiali tak jeszcze o głupotach, aż w końcu wysiedli z metra i skierowali się w stronę szkoły. – Ten cały Shikaru..czy jak mu tam naprawdę jest w porządku? – zapytał z obawą w głosie Naruto.
  - Shikamaru – poprawiła go – nie ma się co martwić, to mój przyjaciel i ufam mu. Na pewno się dogadacie – powiedziała uśmiechając się do blondyna – O tam stoi – dodała i pomachała ręką przyjacielowi. Naruto ujrzał chłopaka ubranego nie inaczej od wszystkich gdyby nie to, że jego krawat był rozwiązany i sznurki zwisały spokojnie po obu stronach szyi. Dwa górne guziki koszuli były rozpięte, a włosy miał związane u góry w kitkę. Stwierdzając na pierwszy rzut oka był to brunet ze znudzoną miną. Blondyn musiał przyznać, że jest przystojny.
  - Hinata – powiedział witając się z przyjaciółką – A ty jesteś Naruto – stwierdził wychylając się zza dziewczyny i wyciągając rękę w kierunku chłopaka. – Nara Shikamaru, miło poznać – dodał.
  - Uzumaki Naruto – rzucił uśmiechając się promiennie. Niestety to małe przedstawienie przerwała biało oka, która zaraz skarciła bruneta.
  - Shikamaru-kun jak ty wyglądasz? – powiedziała zapinając mu guziki i zawiązując starannie krawat.
  - Przecież nikt nie zwróci na to uwagi – odpowiedział znudzony i odchylił lekko głowę do tyłu pozwalając dziewczynie zapleść odpowiedni supeł.
  - To rozpoczęcie, powinieneś być elegancki – powiedziała lekko się uśmiechając biało oka i poprawiła kołnierzyk
  - To takie kłopotliwe – rzucił Shikamaru – dlaczego nie mogłem się ubrać tak jak on? – zapytał wskazując ręką na blondyna, który zrobił zaskoczoną minę
  - Bo ty masz mundurek, a on nie i te kolory do Ciebie by nie pasowały to chyba wystarczająca odpowiedz – powiedziała stanowczo Hinata na co zwrócił uwagę blondyn. Stwierdził, że to, że jest nieśmiała wcale nie oznacza iż nie można jej brać na poważnie. Potrafi być jak matka, która poucza swoje dziecko o nieodpowiedzialności. Tak samo jak dzisiaj rano, znowu poczuł się jak w rodzinie. I chociaż znał ją tylko dwa dni polubił i uważał ją za przyjaciółkę.
  - Kobiety są takie kłopotliwe – powiedział naburmuszony brunet na co Naruto zachichotał. – To my już pójdziemy zaraz dzwonek – powiedział do Hinaty i ruszył w stronę drzwi wejściowych.
  - Powodzenia Naruto – powiedziała lekko się uśmiechając biało oka
  - Nie, dziękuję – odpowiedział uśmiechnięty blondyn i poszedł za brunetem
  - Długo się znacie? – zapytał blondyn stojąc wraz ze swoim przewodnikiem pod klasą
  - Jakiś czas – powiedział krótko – dawno się wprowadziłeś?
  - 3 dni temu – rzucił od niechcenia
  - Musisz być w porządku skoro Hinata ci zaufała w tak krótkim czasie to i ja nie mam do Ciebie żadnych zastrzeżeń – po raz pierwszy brunet uśmiechnął się dzisiejszego dnia – Bardzo rzadko zdarza się aby Hinata otworzyła się przed kimś, jest bardzo nieśmiała i nieufna – dodał wyprzedzając pytanie blondyna – Gdyby nie to, że w jej klasie jest z nią nasz przyjaciel, mógłbym śmiało stwierdzić, że się o nią martwię, czasami potrafi być naiwna
  - Jest bardzo miła, trochę małomówna ale od razu ją polubiłem – powiedział blondyn i się uśmiechnął. W tym momencie Shikamaru już wiedział dlaczego Hinata zaufała temu „Naruto”. Jego uśmiech był taki szczery i zupełnie różnił się od innych. Jego oczy pełne były radości. W tej chwili Nara stracił wszelkie obawy co do nowego kolegi i po raz kolejny się uśmiechnął.
  - Shikamaru, a kogo tu ze sobą przyprowadziłeś? Czy to nie jest ten nowy sąsiad Hinaty, o którym tak dużo opowiadała? – na szyi bruneta pojawiła się zgrabna długowłosa blondynka – Yamanaka Ino, przyjaciółka Hinaty miło mi Cię poznać – powiedziała uśmiechając się serdecznie
  - Uzumaki Naruto – powiedział i lekko uchylił głowę w geście przywitania
  - Jak długo masz zamiar na mnie wisieć, Ino!? – zapytał znów znudzony brunet
  - No wiesz to tak się wita przyjaciółkę po długiej rozłące? – zapytała zalotnie niebieskooka
  - Widzieliśmy się wczoraj, zejdź ze mnie – powiedział po prostu, na co blondynka zrobiła obrażona minę i złapała pod rękę Naruto
  - No to opowiedz coś o sobie – zaczęła lecz w tej samej chwili zadzwonił dzwonek i dziewczyna puściła chłopaka ustawiając się pod klasą
  - Masz szczęście stary – powiedział szeptem Shikamaru, aby to Ino go nie usłyszała – masz szczęście – powtórzył i poklepał chłopaka po ramieniu. Naruto nieco zmieszany uśmiechnął się lekko.
   Całe to zdarzenie obserwował stojąc na samym końcu Sasuke. Był jeszcze wkurzony po ich rozmowie ostatniego wieczoru. Jednak w środku niego kreowało się coś na wzór zazdrości gdy patrzył jak blondyn prowadzi spokojną i wesołą konwersację z kolegami z klasy. Zastanawiał się dlaczego jemu nie udaje się doprowadzić blondyna do takiego uśmiechu. Tak, był zazdrosny. Zazdrosny o ten uśmiech. Do niego trafiały tylko te cyniczne i pełne współczucia. Zacisnął rękę na uchwycie swojej teczki i wszedł za resztą klasy do środka. Wszyscy rozsiedli się do swoich ławek.
  - Dzień dobry wszystkim. Witam na rozpoczęciu nowego roku szkolnego i mam nadzieje, że się cieszycie na mój widok – powiedział uśmiechając się Umino Iruka, nauczyciel biologi i wychowawca klasy 3-1 – Przedstawię wam teraz nowego członka naszej klasy – powiedział spoglądając na uśmiechniętego blondyna – To jest Uzumaki Naruto i od dzisiaj będzie częstym gościem na lekcjach, mam nadzieje. Może nam coś opowiesz o sobie? – zapytał nagle blondyna na co ten trochę się zmieszał widząc 25 par oczu wlepionych w jego osobę
  - Tak...więc przeprowadziłem się tutaj 3 dni temu z Naha na Okinawie. Obecnie mieszkam w dzielnicy Asakusa – powiedział to co przychodziło mu do głowy
  - Dziękuję a teraz proszę Cię Ino, przesiądź się jedną ławkę do tyłu, a Naruto zajmie twoje miejsce – powiedział, a blondynka wykonała polecenie nauczyciela – w tej klasie siedzimy alfabetycznie zaczynając od rzędu przy drzwiach, mam nadzieje, że to nie sprawia Ci problemu?
  - Nie, raczej nie – powiedział uśmiechnięty do nauczyciela i kiedy tylko odwrócił się tyłem do niego uśmiech zniknął z jego twarzy. Zrezygnowany, lecz pewny siebie podszedł do ławki i zajął miejsce za Uchihą. Cieszył się, że za nim siedzi rozgadana Ino, przynajmniej to utrzymywało go w przekonaniu, że może nie umrze z nudów. Jeszcze słyszał ciche szepty stwierdzające z jakiej bogatej to on musi być rodziny i jakim musi być snobem mieszkając w Asakusie. Dzielnica ta bowiem była niewielka ale bogata i bardzo tradycyjna. Jej mieszkańcy na ogół pochodzili tak jak Hyuuga czy Uchiha z rodzin szlacheckich. A ten kto znał Uchihe wiedział, że najlepiej nie zawracać sobie głowy próbując zaprzyjaźnić się z kimś jego pokroju. Hinata bowiem była strasznie nieufna więc też stwarzała wrażenie snobistycznej dziewczyny, a ci którzy swobodnie z nią czy też z Sasuke rozmawiali nazywani byli „elitą”. Tak więc obraz przedstawiający uśmiechniętego blondyna prowadzącego wymianę zdań z Yamanaką i Narą w pełni ukazywał przynależność do „elity”. Naruto nie miał pojęcia o co w tym wszystkim chodzi. Zapisując wszystko co mówił nauczyciel w zeszycie, postanowił zapytać się swojego „przewodnika” o reakcję klasy. Kiedy usłyszał dzwonek, włożył zeszyt do torby i wstał, aby zaraz poczuć jak uginają mu się nogi pod nagłym ciężarem wieszającej się na jego ręce dziewczyny.
  - To co? Idziemy coś zjeść? Rozpoczęcie już się skończyło. – zwróciła się do blondyna i prowadząc w stronę drzwi czekała na podejście Nary.
- Ja nie mogę – powiedział Uzumaki – muszę iść do krawcowej – spojrzał po kolegach i się uśmiechnął
  - Naruto! – wychowawca zawołał trochę głośniej aby usłyszał go w tym całym harmiderze panującym w klasie.
  - Idźcie sami, dołączę do was następnym razem – powiedział i przeprosił towarzyszy
  - To co idziemy? – zapytała Ino
  - Nie mogę, obiecałem Hinacie, że się nim zajmę, sam to się tu zgubi – powiedział znudzony Nara. Blondynka zrezygnowana pożegnała się z przyjacielem mając nadzieje, że złapie gdzieś po drodze Hinate.
  - Słucham sensei? – Naruto podszedł do nauczyciela
  - To jest Haruno Sakura, jest gospodarzem klasy i w razie jakichkolwiek pytań czy problemów zgłoś się do niej. Ma obowiązek Ci pomóc – powiedział Iruka – miłego dnia – rzucił na pożegnanie i wyszedł z klasy
  - Sakura, miło mi poznać – powiedziała różowo włosa dziewczyna
  - Naruto – powiedział i się uśmiechnął. Podszedł do nich Shikamaru
  - Idziemy? – zapytał spoglądając oschle na dziewczynę
  - Gdzie? – zmieszany Naruto zapomniał o swoich planach
  - Do krawcowej – powiedział znudzony Nara
  - Ach tak, zapomniałem – powiedział i się uśmiechnął – To na razie – rzucił w kierunku zielonookiej i poszedł za kolegą. – Shikamaru, o co im chodziło z tą Asakusą? – zapytał o reakcję klasy
  - Cóż, można powiedzieć, że uważają Cię teraz za członka „nieistniejącej elity”
- Elity?
- Widzisz, ludzie sami przyklejają etykiety osobom, których nie znają czy też obawiają się poznać, zagadać czy zaprzyjaźnić. Asakusa to bogata dzielnica, w której mieszkają bogaci ludzie, osoby biedniejsze często z góry oceniają mieszkańców jako snobów. Tak też jest teraz w Twoim przypadku. Hinata i jej brat, który chodził tu rok temu mają tak samo. Chociaż Hinata ma nas, jako przyjaciół ludzie, którzy jej nie znają dalej uważają ją za snobkę. Uchiha też tyle, że z nim to jest trochę inaczej. Jest miły dla dziewczyn, spokojny w rozmowie z chłopakami, ale trzyma wszystkich na dystans. Nawet w drużynie nie ma przyjaciela bo sobie na to nie pozwala. Może jestem jedyną osobą, która to zauważa, bo wszystkie te dzieciaki czują przed nim respekt. Mnie tam on wisi. Szanuje go jak każdą inną osobę, ale jestem co do niego nastawiony neutralnie. – skończył Shikamaru, a Naruto pokiwał głową na znak, że rozumie dokładnie o czym mówi. To nie pierwszy raz kiedy ludzie traktują go inaczej. W jego „dawnym” życiu, był wyśmiewany, odpychany, ale nie przez status społeczny. Nie, on nie miał nic do rzeczy. Tam chodziło o wygląd. Był blondynem o mocno błękitnych oczach i właśnie ten fakt sprawiał, że nie mógł się zaaklimatyzować. Gdy już zna myślenie tutejszej młodzieży, zrobi wszystko co w jego mocy, aby zmienić ich opinię o nim. Nie pozwoli, aby drugi raz spotkał go taki sam los. Po to tutaj przyjechał. Jego życie „musi” potoczyć się lepszym torem i jak na razie mu to wychodzi. Nic nie stanie mu na drodze.
  - Chodzenie do szkoły jest takie kłopotliwe – szedł mrucząc pod nosem Shikamaru
  - Taa...ale dzisiaj strasznie gorąco – powiedział już nieźle zmęczony upałem Uzumaki
  - Po drodze są automaty z napojami – powiedział – o, a tu po prawej mamy dziedziniec, jak jest tak gorąco jak dzisiaj zbiera się tu cała szkolna hołota żeby zjeść drugie śniadanie. Ci którzy mają szczęście zdążą zająć sobie stoliki – powiedział wskazując ręką opisywane miejsce – Tu jest gabinet pielęgniarki – A na samym końcu mamy krawcową – powiedział wyjmując dwie puszki z automatu i podał jedną blondynowi.
  - Dzięki, duża ta szkoła – powiedział Naruto oglądając wszystko z zaciekawieniem
  - Ta, to takie kłopotliwe – powiedział ściągając ciemnozieloną marynarkę i odwiązując krawat. Odpiął także dwa guziki koszuli, tak że teraz wyglądał prawie tak samo jak rano. Usiadł na ławce ustawionej pod drzewem, które chroniło ją przed słońcem. Uzumaki popijając orzeźwiający napój poszedł w jego ślady i usiadł obok.
  - Ale ulga – powiedział odchylając głowę do tyłu
  - Starasz się o miejsce w drużynie? – zapytał nagle Nara
  - Tak, lubię siatkówkę, a w mojej szkole mieli już pełny skład więc nie było dla mnie miejsca
  - Będzie trudno, Uchiha zwraca uwagę na szczegóły, podobno jest bezwzględny i nie obchodzi go samopoczucie drużyny – powiedział obojętnie
  - Skąd wiesz? – Uzumaki zaciekawił się możliwością dowiedzenia się czegoś na temat kapitana
  - Mój przyjaciel, Kiba gra w szkolnej drużynie, gada bardzo dużo i jest szczery do bólu, więc nawet gdybym nie chciał wiedzieć, nie uchronił bym się od tego. Dlatego nie martwię się o Hinate bo on chodzi z nią do klasy i ma na oku. – powiedział powoli Nara.
  - Nie może być aż tak źle z tym całym Sasuke – powiedział spoglądając na kolegę
  - Znasz go?
  - Niestety. Strasznie mnie wczoraj wkurzył, ale myślałem, że to tak jakoś miał zły humor czy coś, ale teraz jak mi mówisz to będzie jeszcze gorzej z tą całą siatką niż sobie wyobrażałem – powiedział a jego twarz ułożyła się w dziwnym grymasie. Chłopcy wstali i skierowali się prosto do krawcowej.
  - Proszę – powiedziała kobieta słysząc pukanie
  - Dzień dobry, ja w sprawie mundurku – powiedział Uzumaki, a kobieta zaprosiła go gestem ręki. Wzięła miarkę i zaczęła spisywać wymiary
  - Wszystko będzie gotowe na następny tydzień – powiedział uśmiechając się do chłopaka
  - Dziękuję bardzo i do widzenia – powiedział Naruto i wyszedł. Spojrzał na godzinę i stwierdził, że do treningu zostało mu jeszcze 2.5 godziny – To może jednak pójdziemy coś zjeść – zaproponował kiedy w jego brzuchy odezwało się dokuczliwe burczenia
  - Jasne, tędy – powiedział i skierowali się do wyjścia – Niedaleko stąd jest fajna knajpka zapewne wszyscy tam siedzą, jeszcze – powiedział do Naruto
  - Wszyscy? To znaczy?
  - No Hinata, Ino i Kiba, a Chouji na pewno - powiedział
  - Super! Im więcej tym lepiej – powiedział uradowany Naruto ciesząc się na poznanie nowych ludzi.
  - Cześć wszystkim – powiedział – To jest Naruto – skierował słowa do Kiby i Chouji'ego
  - Yo! – powiedział Kiba a Chouji tylko skinął głową gdyż był zajęty jedzeniem. Naruto się uśmiechnął i usiadł koło blondynki gdyż tam tylko zostało wolne miejsce.
  - Oi! Kiba! Naruto stara się o miejsce w drużynie – Shikamaru starał się przekrzyczeć kłócących się ze sobą Ino I Chouji'ego
  - Serio? Super! Nie będę szedł sam na trening – powiedział – długo grasz? – skierował się do blondyna i tak potoczyła się konwersacja podczas której ludzie zaczęli się rozchodzić i chłopaki zostali sami czekając aż będą mogli ruszyć na trening.
  - Idziemy? – zapytał Naruto patrząc na zegar wiszący za kolegą – jest już wpół do 4.
  - Yo – odpowiedział i wyszli z lokalu kierując się do szkoły. – Oi! Naruto mam nadzieje, że Ci dobrze pójdzie, fajnie będzie mieć w drużynie blondyna
  - Masz coś do moich włosów? – zapytał Uzumaki seksownie wplatając palce w gładkie kosmyki.
  - Raczej nie, mój pies też ma jasną sierść – powiedział Inuzuka
  - Kiba! – krzyknął Naruto i pogonił za uciekającym szatynem. Dobiegli do drzwi sali gimnastycznej.
  - Powodzenia – powiedział Kiba i dostał w łeb – Za co? – zapytał łapiąc się za głowę
  - Za porównanie mnie do twojego kundla – powiedział – i nie dziękuję – uśmiechnął się promiennie pokazując zęby na co Inuzuka się trochę zarumienił.
- To jest pies. PIES! Nie kundel! - powiedział naburmuszony - "Niezłe ciacho" - pomyślał i otworzył drzwi do sali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz