niedziela, 12 grudnia 2010

Epizod 7

- Sasuke otwórz! – krzyknął Itachi nakrywając do stołu.
- Kogo to niesie?! – zapytał sam siebie siedząc na łóżku i ubierając czarną koszulkę. Założył kapcie i zszedł na po schodach. Stanął przed drzwiami i nacisnął klamkę.
- Cześć – usłyszał z ust blondyna
- Ty?! – powiedział zaskoczony Uchiha i zrobił duże oczy
- Ja – odpowiedział Naruto i lekko się uśmiechnął widząc minę bruneta.
- Co Ty tu robisz? – zapytał w końcu. Starał się ukryć emocje, które kołatały się w środku na widok eleganckiego blondyna. Jego błękitne oczy niesamowicie błyszczały, a fryzura była idealna, nie wspominając o ubiorze.
- Stoję
- To widzę, ale... – Sasuke nie dokończył bo przerwał mu Itachi
- Sasuke zachowuj się, nie tak się traktuje gości – powiedział poważnym głosem starszy Uchiha – wejdź, jesteś w samą porę – zwrócił się do blondyna.
- „Gości? W samą porę? Co to ma znaczyć?” – pomyślał Sasuke i zamknął drzwi za wchodzącym do środka chłopakiem po czym skierował się za nim do jadalni. – „Co jest do jasnej cholery?” – zapytał znowu sam siebie kiedy zobaczył na stole trzy talerze. Usiadł na swoim miejscu splatając dłonie i opierając na n ich brodę. Patrząc raz na brata raz na gościa. – „Czy ja o czymś nie wiem?”
- Coś nie tak Sasuke? – zapytał Itachi siadając do stołu
- Tak jakby – odpowiedział brunet
- To znaczy? – dopytywał się starszy brat. Tak naprawdę wiedział o co chodzi młodszemu
- To znaczy, że mogłeś mnie poinformować, że ktoś będzie na kolacji – w tym momencie Sasuke nie chodziło sam fakt jego niewiedzy, ale o to, że był w spodniach od dresu i jakiejś wyciągniętej koszulce. Sam nie wiedział dlaczego przejął się akurat tym – „Cholerny Itachi” – pomyślał.
   Naruto tylko siedział i obserwował braci co jakiś czas zacieszając. Zwrócił uwagę na młodszego Uchihę, a dokładniej na jego twarz wyrażającą zażenowanie.
- Nie mogłem – powiedział spokojnie pisarz (Itachi rzecz jasna xD) 
- Jak to nie mogłeś? – Sasuke zaczął podnosić głos tracąc powoli panowanie nad sobą
- Spałeś – powiedział spokojnie Itachi
- To trzeba było mnie obudzić! – Sasuke prawie krzyknął jednak uświadomił sobie, że przy stole siedzi pewien blond włosy chłopak, który z zaciekawieniem przysłuchuje się ich konwersacji i gdyby nie on, Sasuke z pewnością prowadził by ta bezsensowną rozmowę do momentu, w którym zapewne obrażając się poszedł by do pokoju nie zjadłszy kolacji. Spojrzał ze złością w oczach na rozbawionego blondyna, który tym razem znowu nie uśmiechał się do niego a raczej z niego.
- To może opowiesz mi jaki jest powód Twojego przyjazdu? – Itachi zwrócił się do niebieskookiego tym samy rozpoczynając posiłek – przyjechałeś do szkoły? Załatwić jakieś sprawy?
- Po prostu się przeprowadziłem – odpowiedział Naruto
- Ale tak nagle? Dopiero teraz? – dopytywał się Itachi, a Sasuke przysłuchiwał się całej rozmowie odnosząc wrażenie jakby znali się  już od jakiegoś czasu.
- Bo widzisz, to wcale nie było takie proste, najpierw musiałem skończyć 18 lat, a że wypadało akurat w połowie roku szkolnego postanowiłem poczekać – odpowiedział i sięgnął po lampkę czerwonego pół słodkiego wina.
- A dlaczego nosisz nazwisko po matce?
- To był jeden z warunków zapisanych w testamencie, dlatego po śmierci rodziców automatycznie w mojej metryce pojawiło się jej nazwisko – odpowiedział spokojnie
- „W testamencie? I z czego on się tak cieszy? Przecież jego rodzice...” – w głowie bruneta przewijały się pytania. Faktem było, że Naruto potrafił mówić nie tyle o śmierci jako o rodzicach z uśmiechem na ustach.
- Tak prawdę mówiąc to nie sądziłem, że spotkam jeszcze kogoś z Twojej rodziny, Twoja babcia zmarła 2 miesiące po wyjeździe Twoich rodziców, a dziadek pół roku później, tak więc dom stał przez ten cały czas pusty. Szczerze się zdziwiłem gdy zobaczyłem, że ktoś  w nim zamieszkał po tak długim czasie.
- Był trochę zaniedbany, to fakt, ale już się z tym uporałem – powiedział blondyn z uśmiechem na ustach.
- Podasz mi sól? – Itachi zwrócił się do młodszego na co ten nic nie odpowiedział, grzebał dalej w swoim talerzu.
- „Po śmierci? W testamencie? Babcia? Dziadek? Kuso! O co im biega?” – Sasuke pogrążony w swoich myślach nie zwracał uwagi na rzeczywistość
- Sasuke?! – krzyknął Itachi na co brunet się lekko wzdrygnął i spojrzał na brata pytająco – sól – dodał po chwili starszy brat
- Ach tak, proszę – wyciągnął rękę z solniczką w stronę brata po czym wstał od stołu – dziękuję – powiedział i wziął talerz do ręki
- Przecież nic nie zjadłeś – powiedział Itachi i spojrzał na jego talerz
- Nie jestem głodny – powiedział i wstawił naczynie do zmywarki. Przechodząc koło stołu nalał sobie lampkę wina i kreując się po schodach do góry rzucił szybkie „dobranoc”.
- Przecież przed chwilą spał, nie zaśnie co najmniej do drugiej – Itachi nie ukrywał, że zmartwił się zachowaniem brata
- Może powinienem z nim porozmawiać? Odnoszę wrażenie, że to z mojego powodu – zaproponował blondyn
- Wątpię, że to coś da, ale możesz spróbować, ja tymczasem sprzątnę ze stołu – powiedział Itachi. Naruto zabrał ze stołu kieliszek i poszedł za chłopakiem. Stanął przed drzwiami i zapukał. Drzwi się otworzyły.
- Znowu Ty? – stwierdził zagniewany Sasuke
- Mam imię, mogę wejść? – zapytał Naruto
- Nie znam Twojego imienia – powiedział brunet i odstąpił od drzwi wpuszczając chłopaka do środka
- Szczerze to nie sądziłem, że wpuścisz mnie do swojego pokoju – powiedział blondyn rozglądając się na boki – ciemno tu – dodał i usiadł na fotelu
- Czego chcesz? – zapytał oschle brunet siadając na parapecie i upijając łyk wytwornego napoju.
- Posiedzieć – blondyn nie dawał za wygraną. Był miły i na ogół przyjacielski, ale jeżeli ktoś mu podpadł to potrafił nieźle wkurzyć. Po prostu miał to we krwi.
-  A na dole nie ma wystarczająco miejsca? – brunet nie spuszczał z tonu
- Odnoszę wrażenie, że Ci przeszkadzam – powiedział z chytrym uśmieszkiem
- Jak na to wpadłeś? – odparł sarkastycznie Sasuke
- Dlaczego więc mnie wpuściłeś?
- Mam swoje maniery – odpowiedział pewny swego Uchiha
- Nie pokazałeś ich w bibliotece – Naruto uśmiechnął się cynicznie]
- Jesteś cholernie wkurzający, i co ten cały cyrk z kolacja ma znaczyć, myślałeś, że dzięki temu zapewnisz sobie miejsce w drużynie? – powiedział z opanowaniem jednak w środku się w nim dosłownie gotowało. Nie mógł pojąć dlaczego chłopak jest taki szczęśliwy kiedy mówi o śmierci swoich rodziców.
- Nie wiem co Ci leży na sercu, ale gdybyś to wykrzyczał to zapewne zrobiło by Ci się lepiej – odpowiedział już z powagą Uzumaki. Nie ukrywał, że to go zabolało.
- Ty..
- Naruto – przerwał mu blondyn
- Tak więc Naruto, jakby to łagodnie powiedzieć, jesteś kompletnie popieprzony! – ostatni wyraz Uchiha wyraźnie zaakcentował
- Myślałem, że dowiem się czegoś nowego – powiedział obojętnie Naruto
- Czego tak właściwie chcesz? – brunet niemalże krzyknął
- Strasznie dziwnie zachowywałeś się przy stole
- To nie Twoja sprawa – rzucił oschle i odwrócił się w stronę okna patrząc w gwiazdy – poza tym skąd możesz wiedzieć, że nie mam tego w zwyczaju? Przecież mnie nie znasz! – dodał i spojrzał prosto w błękitne tęczówki chłopaka. Zobaczył w nich coś na wyraz współczucia. – powinieneś już iść – rzucił i odwrócił głowę z powrotem zatapiając grafitowe tęczówki w obsypanym gwiazdami niebie.
- Rzeczywiście – powiedział Uzumaki wstając z fotela i kierując się w stronę drzwi – ale jedno wiem na pewno
- Niby co takiego? – zapytał już nieźle wkurzony Sasuke nie odrywając wzroku od granatowej tekstury
- Toniesz – powiedział blondyn i opuścił pokój bruneta. Zszedł na dół gdzie zastał czytającego Itachi’ego. Odstawił kieliszek na blat w kuchni – Pójdę już, robi się późno – skierował słowa do starszego z braci – dobranoc – rzucił na pożegnanie do zaskoczonego zachowaniem chłopaka Itachi’ego i opuścił posiadłość Uchihów.

1 komentarz:

  1. Genial po prostu :3 .
    stwierdzenie Naru w stosunku do młodszego Uchihy.. Obiecująco intryguje ;]

    OdpowiedzUsuń