niedziela, 12 grudnia 2010

Epizod 4

Obublikowano: 22 maja 2008

- Niesamowite! - krzyknął z zachwytem Naruto, widząc te wszystkie księgarnie, pełne rozmaitych książek. Thrillery, dramaty, romanse, horrory, komiksy i wiele innych gatunków, zgromadzonych w jednym miejscu. Antykwariaty, biblioteki, to było dla Uzumakiego w pewnym sensie rajem.
- Tutaj znajdziemy wszystko, co potrzebne ci będzie do szkoły -  Hinata spojrzała na rozmarzonego chłopaka. - Masz listę? - wyrwała go z krainy znanej tylko Naruto. Nic nie odpowiedział, nie był w stanie wydusić słowa. Wyjął tylko z torby karteczkę z zapisanymi nazwami książek i podał dziewczynie, wciąż nie wierząc całkowicie w to, co widzi.

- Co my tu mamy. - Dziewczyna spojrzała na kartkę. - Podręczniki do etyki, japońskiego, matematyki... hmmm takie same jak moje - powiedziała do Naruto, ale ten jej nie słyszał. Stał właśnie przyklejony nosem do szyby, za którą wystawione były przeróżne książki.
- Lewis Perdue! - krzyknął nagle, na co dziewczyna lekko się wystraszyła i spojrzała na chłopaka, wskazującego książkę o tytule "Córka Boga". - Wejdziemy tu? 

- Jasne, skoro i tak tu jesteśmy. - Uśmiechnęła się. - Może tu być kilka książek z listy - dokończyła, po czym weszli do środka. Chłopak z dziecięcym zapałem podbiegł do kasy i niczym o lizaka, poprosił ekspedientkę o książkę stojącą za szybą.
- Teraz dopiero jestem szczęśliwy - powiedział. - Czekałem na premierę tej książki, ale przez wyjazd zupełnie o tym zapomniałem! - powiedział, przerzucając szybko kartki, jakby szukał jakiegoś ukrytego listu.
- Lubisz czytać? - zapytała, kierując się do antykwariatu.
- A kto nie lubi?! - rzucił jakby z oburzeniem, po czym zastanowił się nad sensem wypowiedzianych słów. - To znaczy... bardzo lubię, co ja mówię! Kocham, mógłbym pływać w książkach. Nie żebym był jakimś molem książkowym... chociaż - Zrobił zamyśloną minę. - Nie, raczej nie, ale uwielbiam. Ostatnio czytałem "Spadek Leonarda da Vinci", tego samego autora i bardzo mi przypadł do gustu - powiedział i na samą myśl, że jest już w posiadaniu nowej książki, rozmarzył się.
- Mamy już wszystko, a właśnie do jakiej szkoły się przeniosłeś, bo podręczniki masz takie same jak moje - powiedziała i z nadzieją czekała na odpowiedź.
- Jak to ona miała? - pomyślał chwile chłopak. - Już wiem! Liceum Konoha, będę tam chodził do trzeciej klasy... wiem, to trochę dziwne, że tak na ostatni rok, ale nie chciałem czekać z wyjazdem.
- Traktuj mnie więc, jako swojego przewodnika, bo być może trafisz do mojej klasy - powiedziała z uśmiechem.
- 3-1 - powiedział blondyn.
- Co? - zdezorientowana dziewczyna spojrzała na Naruto.
- No klasa. 3-1 - powiedział i czekał aż dziewczyna powie mu, że chodzi do tej samej. Niestety odpowiedź, którą usłyszał, była trochę inna.
- Nara Shikamaru - powiedziała.
- Kto to? - zapytał Naruto.
- To mój przyjaciel, będziesz z nim chodził do klasy, ja niestety chodzę do 3-3, więc nie będę mogła ci za bardzo pomóc, ale przedstawię cię jemu. On ci pomoże. - Uśmiechnęła się. Niestety jedna rzecz ją niepokoiła. Nie była pewna, czy chłopak się zaaklimatyzuje wśród przyszłych towarzyszy nudnych lekcji. Wiedziała, że największy problem będzie z jedną osobą i już nawet zastanawiała się, czy wcześniej tej osobie nie napomknąć o rozgadanym blondynie, który na pewno wniesie ze sobą sporo zamieszania. Miała cichą nadzieje, że przyjemniej będzie jej się spędzało czas w szkole razem z Naruto. Chciała jak najszybciej przedstawić znajomym nowego sąsiada i można powiedzieć. - To co, wracamy? - zapytała po dłuższej chwili milczenia.
- A jest tu jakaś ciekawa biblioteka, z dużym wyborem książek? - wypalił Naruto, na co dziewczyna zrezygnowana zapałem chłopaka, wskazała ręką drogę. Naruto widząc jej zrezygnowaną minę, dopowiedział jakby na pocieszenie. - Ja tylko szybko kartę założę. - Uśmiechnął się, aby dodać dziewczynie otuchy i razem weszli do środka. Podeszli do bibliotekarki i poprosili o pomoc. Kiedy Naruto zakładał kartę, Hinata z kolei wodziła wzrokiem po pomieszczeniu. Jej spojrzenie przykuł pewien chłopak, który siedział przy jednym ze stolików w czytelni. Przy krześle leżała duża, czarna, sportowa torba, a sam chłopak obojętnie wodził wzrokiem po kartkach jakiejś książki.
- A ty nie chcesz założyć karty? - zapytał się ciemnowłosej, która wydawała się go nie słyszeć. - Hinata! - powiedział nieco głośniej Naruto, co sprawiło, że chłopak czytający książkę uniósł głowę. Dziewczyna odwróciła wzrok i spojrzała speszona na blondyna.
- Pytałeś o coś? - Naruto tylko spojrzał to na chłopaka, to na dziewczynę. Szybko bowiem powrócił wzrokiem do chłopaka, zatrzymując go na książce, którą trzymał w ręku. Teraz  Uzumaki wpatrywał się mniej więcej, w to samo miejsce, co dziewczyna przed chwilą. Uśmiechnął się i skierował w jego stronę. Chłopak nieco zdziwiony zachowaniem Naruto, obserwował jak się zbliża.
- Gdzie idziesz? - zapytała cicho, lekko wystraszona Hinata, łapiąc za rękaw blondyna.
- Jak to gdzie? Widzisz jaką książkę trzyma w ręku? Muszę się dowiedzieć, czy opłacało mi się ją kupować - powiedział i ruszył do przodu.
Hinata szła za nim ze wzrokiem wlepionym w podłogę. W miarę zmniejszającej się miedzy nimi odległości, chłopak siedzący na krześle przymknął oczy, bowiem oceaniczny wręcz kolor tęczówek blondyna, zaczął go razić. Blask w jego oczach był tak widoczny, że dopiero teraz chłopak zauważył złociste kosmyki, opadające na oczy. Jego delikatne rysy twarzy też robiły swoje. Chłopak odchylił się lekko na krześle i zaznaczając stronę, zamknął książkę, chowając ją do torby. Wstał i kierując się w ich stronę, jak gdyby nigdy nic, po prostu ich wyminął. Naruto odwrócił się na pięcie i zdziwiony brakiem wychowania chłopaka, nie miał zamiaru dać za wygraną.
- To było nieuprzejme z twojej strony - powiedział z nieschodzącym, lecz teraz delikatnym uśmiechem na twarzy, który miał w sobie nieco pogardy. Naruto był przyzwyczajony, że nikt nie zwraca na niego uwagi, nie akceptuje go, ale o szacunek zawsze walczył. Chłopak zatrzymał się i odwrócił w stronę blondyna. Jego spojrzenie było obojętne. Zdawało się, że nie interesuje go nic dookoła, ale to nie była prawda. To właśnie chwile temu, w jego umysł wkradło się lazurowe spojrzenie, błyszczących tęczówek i za nic nie chciało z niego wyjść.
- Dzień dobry, Sasuke-kun - powiedziała Hinata, trochę speszona zaistniałą sytuacją.
- Dzień dobry, Hinata - opowiedział chłopak i odwracając się, wyszedł z biblioteki. Naruto stał tak w zamyśleniu. Po głowie chodziło mu imię wypowiedziane przez dziewczynę.
- Sasuke, Sasuke, Sasuke... wiem! - krzyknął w myślach. - Wiedziałem, że skądś znam to imię. - Zadowolony chłopak powrócił do rzeczywistości.
- Przepraszam Naruto, on już taki jest, nie powinieneś tego brać do siebie - powiedziała Hinata, chcąc załagodzić sytuację.
- Wiem, w końcu to jeden z tych bogatych dzieciaków, dla których liczy się tylko reputacja - powiedział ze złośliwym uśmieszkiem. - Czytałem trochę o jego rodzinie... Uchiha, tak? - Dziewczyna zrobiła wielkie oczy ze zdziwienia. - Czyli zgadłem? - zapytał, po czym oboje wyszli z biblioteki, z zamiarem powrotu do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz