niedziela, 12 grudnia 2010

Epizod 3

Opublikowano: 14 maja 2008 

Zadzwonił budzik. Chłopak niechętnie przetarł i otworzył oczy. Nie lubił wstawać rano. Najchętniej byłby pogrążony we śnie, co najmniej do południa. Niestety natarczywe myśli o obowiązkach, jakie na niego dzisiaj czekają, nie pozwalały mu na ponowne wtulenie się w poduszkę. Przeciągnął się leniwie i podniósł do pozycji siedzącej. Rozejrzał się po pokoju w poszukiwaniu odzienia, co było trudne, gdyż nie mógł nic dostrzec w ciemnościach, których powodem były zasłonięte okna. Wstał i jakby z nogami w cemencie, doszedł do okna. Jednym szybkim ruchem odciągnął granatowy materiał, wpuszczając trochę życiodajnych promyków. Mocno zacisnął oczy i przetarł zatoki, gdy pod wpływem nagłej jasności zabolała go głowa. Zebrał z ziemi te same wytarte, jasne jeansy i chwycił błękitną koszulkę, której prawa połowa pokryta była białymi napisami.
Wszedł do łazienki, w której wziął szybki prysznic, po czym zszedł na dół zaparzyć sobie kawę. O tak wczesnej godzinie nawet nie jadł śniadania, wolał po prostu wypić smaczną kawę z mlekiem i odrobiną cukru do smaku. Wziął kubek z gorącym napojem i usiadł na kanapie przed telewizorem, aby umilić sobie spożywanie kawy. Gdy zobaczył już dno kubka, była godzina dziesiąta, więc postanowił zebrać się w sobie i wyruszyć na zakupy. Miał jednak problem. Tokio było dla niego zagadką. Miasto wywoływało u Naruto lekki strach. Bał się, że gdy wyjdzie, już nie wróci w to samo miejsce, bo przecież nie może zbankrutować na taksówkach. Nagle wpadł mu do głowy pewien pomysł i nim się obejrzał, stał już pod drzwiami nowo poznanej sąsiadki. Nacisnął na dzwonek i czekał na otwarcie drzwi.
- Czy mogę w czymś pomóc? - w drzwiach stanął wysoki chłopak o długich włosach, niczym heban, związanych u dołu gumką i oczach takiej samej barwy, którą posiadała dziewczyna.
- Mam nadzieje, że nie przeszkadzam, zastałem może Hinate? - zapytał blondyn i odchylił jeszcze głowę, aby zerknąć, czy na pewno nie pomylił domów. Uroda chłopaka jednak wskazywała na to, że musi mieć coś wspólnego z dziewczyną.
- Hinata do Ciebie - powiedział brunet, po czym odszedł od drzwi, aby ustąpić miejsca białookiej. Długowłosa od razu się zarumieniła na widok blondyna.
- Naruto? Co Ty tutaj robisz? - zapytała zdziwiona.
- Bo widzisz, mam mały problem i miałem nadzieje, że będziesz miała trochę czasu, aby mi pomóc - powiedział i wyszczerzył zęby z nadzieją, że Hinata się zgodzi.
- Nie jestem niczym zajęta, więc z ochotą ci pomogę, tylko musisz mi jeszcze powiedzieć, o co chodzi - powiedziała, po czym uśmiechnęła się do blondyna.
- Bo widzisz, nie znam tego miasta, co z pewnością ostatnio zauważyłaś. - Tu zrobił krótka przerwę i podrapał się po głowie, robiąc przy tym śmieszną minę.- Muszę się zaopatrzyć w przybory szkolne - powiedział i spojrzał na dziewczynę.
- Dobrze zrobiłeś, że poprosiłeś mnie o pomoc - uśmiechnęła się delikatnie do blondyna. - Sam byś
sobie zapewne nie poradził, niedaleko jest sklep, gdzie można kupić przybory, ale po książki będziemy musieli pojechać metrem do Kandy - powiedziała i z zapytaniem spojrzała na chłopaka, który zrobił tylko dziwną minę. jakby nie za bardzo wiedział. o co chodzi.- Kanda, to taka dzielnica niedaleko, wysiądziemy na stacji Jimbocho i przejdziemy kawałek na Yasukuni-dori, gdzie jest pełno księgarni i antykwariatów, a tam już znajdziemy co nam potrzeba. Musisz tylko zabrać ze sobą listę książek - powiedziała wesoło. Chłopak tylko przymknął jedno oko, aby przeanalizować to wszystko, co wypłynęło z ust białookiej.
- To ja skocze po swoją torbę i będę na ciebie czekał - powiedział, po czym obrócił się na pięcie i przeszedł przez ulicę. Wrzucił do torby potrzebne rzeczy i skierował się do łazienki. - Przecież nie mogę tak wyjść do ludzi - powiedział do siebie, zwracając uwagę na niesforne kosmyki odbijające się w lustrze, które ułożone były nie po jego myśli. Wtarł więc trochę specyfiku we włosy, aby nadać im odpowiedni kierunek. Zarzucił torbę na ramię i tylko przewiesił przez nią przewiewną kurtkę wiosenną, w kolorze piasku. Zbiegł po schodach i wyszedł, zamykając za sobą drzwi na klucz.
- Naruto - powiedziała dziewczyna i skierowała się w stronę chłopaka.
- No to w drogę - powiedział Uzumaki, ruszając przed siebie. Hinata tylko zachichotała cicho, na co Naruto, który przeszedł już kilka kroków, odwrócił się. - Co? Nie idziemy? - zapytał zdezorientowany.
- W drugą stronę - powiedziała dziewczyna, a Naruto przyjął pozę zrezygnowanego wędrowca. Podszedł do dziewczyny i ruszyli do sklepu z artykułami szkolnymi. Szli w milczeniu. Naruto nie odpowiadała ta cisza, on nie potrafił wytrzymać bez wypowiedzenia choćby jednego słowa w ciągu dziesięciu minut, wyjątkiem była szkoła, bo tam musiał.
- Myślisz, że gdybym poszedł sam, dałbym rade wrócić? - spojrzał z zaciekawieniem na Hinate, która się tylko uśmiechnęła i pokiwała przecząco głową. Nie była bardzo rozgadaną dziewczyną i kiedy tylko mogła, obywała się bez słów. Jednak dzisiaj chciała się jak najwięcej dowiedzieć o chłopaku, który według niej, zjawił się znikąd.
- Więc, skąd jesteś? - zapytała nagle. Naruto trochę zdziwiony, uśmiechnął się, że po raz kolejny niezręczna cisza została przerwana.
- Z Naha na Okinawie - powiedział i się uśmiechnął. Dziewczyna była w szoku, była przekonana, że chłopak jest obcokrajowcem.
- Naprawdę? Myślałam, że przyjechałeś z Europy, czy Ameryki - powiedziała nieco zmieszana i dopiero teraz zauważyła, że Uzumaki biegle posługuje się japońskim. Nieco zażenowana własną głupotą, spuściła głowę i się zarumieniła.
- Kto wie, może tam są moje korzenie - wzruszył ramionami
z uśmiechem i włożył jedną rękę do kieszeni.
- Dlaczego przeprowadziłeś się aż tutaj? - Hinata zachęcona uśmiechem Naruto, postanowiła zadać kolejne pytanie.
- Dostałem ten dom w spadku po rodzicach i kiedy skończyłem osiemnaście lat, postanowiłem się przeprowadzić - powiedział, oglądając kolorowe ołówki w sklepie.
- Po rodzicach? - zapytała chłopaka, po czym ugryzła się w język na myśl, że może mu się zrobić przykro. Uzumakiemu jednak uśmiech z "gęby" nie schodził.
- Zginęli w wypadku, kiedy miałem trzy miesiące - powiedział, po czym się zamyślił. - Chyba - dodał i zapytał dziewczynę. - Pomarańczowy czy niebieski? 

Hinata nieco zmieszana, spojrzała na Naruto pytająco.
- Ołówek - dodał i uśmiechnął się, pokazując swoje białe zęby. Dziewczyna zdziwiona faktem, że chłopak wcale się nie zasmucił, pomyślała tylko, że pewnie udaje, że wszystko jest w porządku. Naruto jednak naprawdę był szczęśliwy. Pytania o jego rodziców nie wywoływały u niego smutku, bo nie posiadał żadnych wspomnień z nimi związanych, ale wiedział, że gdyby byli razem z nim, to na pewno byłby szczęśliwy. Dlatego się uśmiechał. Był też szczęśliwy z powodu tego, że Hinata wcale nie była taka jak inne dzieciaki, które znał z Naha. Była miła i ładna, ale nie to robiło na nim wrażenie. Po prostu go akceptowała i to najbardziej docenił.
- Może ten czarno-biały - powiedziała i uśmiechnęła się, zauważając, że w oczach blondyna wcale nie kryje się smutek. Cieszyła się z nowego sąsiada i fakt, że chłopak był cały czas uśmiechnięty, wywoływał u niej podziw.
- A co z mundurkiem? - zapytał Uzumaki, wychodząc ze sklepu i chowając przy tym niewielkie zakupy do torby.
- Szkolna krawcowa - odpowiedziała tylko krótko i oboje ruszyli w stronę stacji metra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz