niedziela, 12 grudnia 2010

Epizod 2

Opublikowano: 11 maja 2008

Poranne słońce zaczęło delikatnie całować skórę chłopca, powoli dochodząc do twarzy, aby promieniami drażnić pochłonięte we śnie powieki. Przerzucił się leniwie na bok, odwracając tym samym twarz od wścibskiego towarzysza dnia, jednak nie udało mu się na nowo pogrążyć we śnie. Przetarł delikatnie oczy i wyprężył się, rozciągając mięśnie ciała. Na jego umięśniony tors padały promienie słońca, dzięki którym wyglądał jeszcze efektywniej. Krótkie ziewniecie i ręka chłopaka niezgrabnie podrapała go po brzuchu.

Wstał, zszedł na dół i zajrzał do jednej z walizek, po czym wyciągnął czystą, czerwoną koszulkę z czarnym napisem na wysokości klatki piersiowej, bokserki i jasne, wytarte jeansy. Skierował się w stronę łazienki, aby wziąć prysznic. Zakręcił wodę i owinął się ręcznikiem. Kochał zapach owoców, który wkradał mu się w nozdrza. Jego ciało było pobudzone do życia, po dawce grejpfrutowego żelu pod prysznic. Posiedział tak chwile na brzegu wanny, po czym zaczął wycierać włosy. Przydługie blond kosmyki, niedawno jakby pozbawione swojego blasku, zaczęły wracać do życia, przyozdabiając się w złocisty połysk. Zgrabne palce wtarły nieco żelu, aby nadać fryzurze charakteru. Chłopak ubrał się, skoczył do sypialni po portfel i zszedł po schodach. Zabrał klucze ze stołu i wyszedł na zewnątrz, aby udać się do najbliższego sklepu, z zamiarem zaopatrzenia się w żywność niezbędną do przetrwania. Przeszedł ścieżką na chodnik i spojrzał to w lewo, to w prawo i jeszcze raz w lewo, jakby stał na przejściu dla pieszych.
- Tylko gdzie jest ten sklep? - powiedział sam do siebie. Zobaczył dziewczynkę i chłopca, bawiących się piłką po przeciwnej stronie ulicy. "Może oni mi powiedzą" pomyślał i wyszedł na ulice. Nagle dziewczynce piłka wypadła z rąk i poturlała się na asfalt. Niewiele myśląc, pobiegła za nią. Naruto zerwał się szybko, widząc wyjeżdżającego zza rogu czarnego forda. Podbiegł do dziewczynki, złapał ja w pasie jedną ręką, a drugą ręką zabrał piłkę, po czym szybko wbiegł z powrotem na chodnik.
- No, trzeba uważać trochę z piłkami, one lubią obierać swoje kierunki - powiedział i uśmiechnął się pocieszająco do dziecka, które stało zdezorientowane na chodniku. - Już wszystko dobrze, nic się nie stało, a teraz ładnie się uśmiechnij - powiedział, po czym jeszcze bardziej wyszczerzył zęby, a dziewczynka  zawtórowała mu z dwoma rumieńcami na policzkach. - Powiesz mi, gdzie tutaj jest jakiś sklep? - zapytał Naruto, podniósł się z pozycji kucającej i rozejrzał raz jeszcze.
- Mogę cię zaprowadzić - powiedziała dziewczynka i zarumieniła się jeszcze bardziej, na co chłopak się uśmiechnął.
- Dziękuję, ale rodzice na pewno będą się o ciebie martwić, wystarczy, że wskażesz mi drogę. - powiedział do dziewczynki, która wskazała palcem na prawo. "Pomyślą, że jestem jakimś pedofilem, jak wezmę ją ze sobą" pomyślał Naruto i już chciał iść, gdy usłyszał delikatny dziewczęcy głos, wołający czyjeś imię.
- Hanabi! Hanabi! Śniadanie już na stole. - Zaraz po tym, w drzwiach ukazała się długowłosa dziewczyna. Jej włosy zmieniały barwę w świetle słonecznym z czarnego na granatowy. Oczy miała koloru mleka, ale nie były one puste, błyszczały. Dziewczyna widząc chłopaka zarumieniła się nieznacznie i podeszła do dziewczynki. - Hanabi, idź umyć ręce i siadaj do stołu, ojciec i brat już czekają - powiedziała spokojnie, na co dziewczynka tylko się uśmiechnęła i pobiegła do domu. Długowłosa już miała za nią ruszyć, gdy usłyszała głos chłopaka.
- Ja przepraszam... bo nie za bardzo wiem, jak dojść do sklepu, dopiero co się wprowadziłem na przeciwko - powiedział z uśmiechem Uzumaki. - Czy mogłabyś mi wskazać drogę? - zapytał z nadzieją w głosie i podniósł rękę z portfelem do góry, jakby chciał oznajmić tym, że wcale nie zamierzał porwać dziewczynki. Białooka nieco się zawstydziła, słysząc pewny siebie głos chłopaka.
- Chętnie bym to zrobiła, ale niestety muszę wracać do domu. - powiedziała zmieszana. - Musisz iść do końca ulicy i skręcić w prawo, zaraz za rogiem jest niewielki sklep spożywczy - powiedziała spokojnie i nieznacznie się uśmiechnęła, na co chłopak pokazał zęby i ukłonił się.
- Uzumaki Naruto - powiedział, po czym złapał dłoń dziewczyny i lekko pocałował w geście przywitania. Dziewczyna jeszcze bardziej się zarumieniła.
- Hy-y-uga Hinata - rzuciła szybko i uciekła do domu.
- Miło mi... poznać - zdziwił się Naruto, ale i tak cieszył się, że po prostu go nie zignorowała i nie uciekła. Inni odwróciliby się z pogardą w oczach i odeszli. Naruto uradowany faktem, że ma bardzo miłe sąsiadki, ruszył do sklepu. 
Po drodze minął bardzo zadbany i elegancki dom. Pomyślał, że musi to być jedna z bogatszych rodzin. Trawnik był równo ścięty, a ścieżka wysadzona czerwoną kostką brukową. Wzdłuż, której, rosły dostojnie białe i fioletowe irysy. Na środku trawnika mieściło się niewielkie oczko wodne z malutkim wodospadem, w którym pływało kilka karpi *Utsuri. Dom był zadbany i wspaniale współgrał z otoczeniem. Dopiero teraz, Naruto zwrócił uwagę na dosyć bogatą pozycję alejki. 
Gdy wracał ze sklepu, zobaczył jak za właścicielem tego eleganckiego domu, zamykają się drzwi. Był ciekawy, jak wygląda taka rodzina. Z reguły sądził, że to zadufani w sobie, stawiający ponad wszystko interesy, ludzie. Przeszedł na drugą stronę ulicy, minął jeden z domów i wszedł do siebie. Bowiem dom, którym się zainteresował, stał obok domu nowo poznanej koleżanki, znajdującego się na przeciwko jego posiadłości. 
Wchodząc do środka Naruto uznał, że czeka go dużo pracy, więc zjadł szybko śniadanie i zabrał się za porządki. Nim się obejrzał, na dworze było już ciemno. Sprzątanie zajęło mu cały dzień, a jeszcze czekał na niego zaniedbany ogród. Wziął szybki prysznic i założył dół od dresu. Położył się do łóżka z postanowieniem kupienia jutro szkolnego mundurku i innych przyborów, bowiem pojutrze miał się zacząć **rok szkolny, oraz ogarnięcia zapuszczonego ogrodu.
- Już wiem, posadzę żonkile! - powiedział sam do siebie, po czym przewrócił się na drugi bok i zasnął.

* Ryba ozdobna w kolorze czarnym z białymi plamami
** Rok szkolny w Japonii zaczyna się w kwietniu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz