niedziela, 12 grudnia 2010

Epizod 1

Opublikowano: 07 maja 2008

- Życzyłby pan sobie coś do picia? - zapytała stewardessa.
- Nie dziękuję, proszę się nie fatygować - powiedział grzecznie do pięknej brunetki, oferującej swoją pomoc w każdej sytuacji.
Jakby nie było, wstał już o piątej rano, żeby tylko sprawdzić raz jeszcze, czy zabrał wszystko i zdążyć na autobus dowożący do lotniska w Okinawie. Pomimo tego, że pierwszy raz leciał samolotem, był niesamowicie spokojny, ale nie dlatego, że był śpiący. Uspokajało go to, że nigdy więcej nie wróci do miejsca, w którym się wychował.
Dlaczego? Każdy chciałby wrócić do domu, ale nie Naruto. On nie miał domu, dorastał i wychowywał się w domu dziecka, gdzie opiekunowie nie pałali do wychowanków miłością. Można to było nazwać "wychowaniem dyscyplinarnym", na które kładziony był cały nacisk. Dla Naruto w dniu 29 marca, to wychowanie się skończyło. Skończył osiemnaście lat już pół roku temu, ale z powodu chęci doprowadzenia roku szkolnego do końca przed wyjazdem, dalej mieszkał w sierocińcu. Teraz do rozpoczęcia nowego życia zostały mu już tylko dwie i pół godziny lotu. Gdzie leciał? Do Tokio, do swojego nowego domu, który zostawili po sobie rodzice. Chociaż wstał o piątej, był pełen energii. Postanowił poczytać - według niego - arcydzieło pt. "Sprawa osobista" najlepszego pisarza lat czterdziestych, Oe Kenzaburo. Uwielbiał czytać. Była to dla niego kraina, do której każdy człowiek mógł się przenieść, aby oderwać się od codzienności. Taki świat równoległy, jak zwykł mówić. Otworzył książkę i zatopił się w lekturze. Nie minęła chwila, jak usłyszał głos stewardessy.
- Zbliżamy się do lądowania. Proszę zachować spokój, mogą wystąpić lekkie wstrząsy. Dziękujemy za wybór naszych linii lotniczych. - Głos stewardessy ucichł. Naruto oderwany od lektury zamknął książkę i schował do podręcznego plecaka. Po niecałych pięciu minutach, wysiadał już z samolotu i z uśmiechem życząc pracownikom miłego dnia, poszedł odebrać bagaż.
- Ok, skoro już wszystko mam, to teraz muszę się dostać do domu - pomyślał Uzumaki, a na słowo dom, uśmiechnął się w duchu. Wydostał się przed budynek lotniska i rozejrzał w poszukiwaniu transportu. W testamencie odziedziczył nie tylko dom, ale i niemały majątek, na który składały się drogie dzieła sztuki i zabytkowa kolekcja porcelany, były też pieniądze. Naruto wypłacił trochę, aby kupić bilet na samolot i aby starczyło mu na życie. Tak więc, z kilkunastoma tysiącami yenów w portfelu, skusił się na taksówkę. Nie znał Tokio, nie wiedział jak dojechać do swojego nowego miejsca zamieszkania. Z tego powodu przerażała go perspektywa dojazdu metrem i pytania się co drugiego przechodnia o drogę. Obrócił się na pięcie i podreptał z bagażami do postoju taksówek.
- Dzień dobry - powiedział z szerokim uśmiechem do czterdziestolatka, siedzącego za kierownicą. - Na ten adres proszę - dokończył i uśmiechnął się raz jeszcze.
- Dzień dobry, do Asakusy to będzie jakieś. ja wiem, na oko dwanaście tysięcy yenów - powiedział do uśmiechniętego chłopaka. - To co jedziemy? - zapytał.
- W drogę, już nie mogę się doczekać. - Rozradowany chłopak rozsiadł się wygodnie na tylnym siedzeniu i obserwował w skupieniu krajobraz za oknem. Uczył się w szkole historii Japonii, ale i tak był pod wrażeniem tego miejsca. Wszędzie gdzie nie spojrzał, stały ogromne wieżowce, biurowce, posterunki policji czy też banki, pełno drogich sklepów i różnych straganów. Gdzieniegdzie dało się zauważyć park czy tez kolorowe kwiaciarnie, co dawało znać, że w tym mieście żyje jeszcze matka natura.
- Jesteśmy na miejscu - powiedział taksówkarz. - Wiec to będzie jedenaście tysięcy yenów.
- Tylko tyle? Mówił pan, że dwanaście - powiedział zdziwiony Naruto
- Mam dziś dobry dzień - odpowiedział z uśmiechem taksówkarz, podając chłopakowi bagaże. Dopiero teraz Uzumaki zauważył, że wokoło rośnie pełno drzew wiśniowych, które otoczone niezapominajkami na równej powierzchni trawnika, dawały niesamowity efekt. Doszedł do wniosku, że drewniany dom w starym, tradycyjnym stylu, ze zdobieniami dębowymi, należy od teraz do niego. Stał więc tak chwile z otwartym szeroko oczami, dopóki nie usłyszał głosu taksówkarza.
- To już ostatnia, miłego dnia chłopcze - powiedział i odjechał. Naruto zaczął szukać w plecaku kluczy do nowego domu i jeszcze raz spojrzał na adres, aby upewnić się w swoim przekonaniu. Nie mylił się. Wyjął klucze i rozejrzał się jeszcze po okolicy. Podobne domy rozstawione były w niewielkiej odległości od siebie, z jednej i z drugiej strony. Pośrodku szła dwukierunkowa ulica, której szerokość zaznaczały osadzone wzdłuż drzewa wiśni. Niebo było zachmurzone, tak więc nie oddawały one całego swojego piękna. Zebrał bagaże i skierował się w stronę werandy. Była zrobiona z drewna dębowego, podobnie jak reszta domu, ale nie lśniła tak jak sąsiednie. Była nieco okurzona, ale nie za bardzo, ponieważ ciepły wiatr strącał nieproszonego gościa z wyrzeźbionych zdobień, nie dawał jednak sobie rady z wgłębieniami. Nie umknęło to oczom chłopaka, otwierając drzwi, zarządził porządki. Zebrał bagaże i wszedł do środka.
- No i jestem w domu - uśmiechnął się do siebie i zamknął za sobą drzwi.
Dom był nieco zaniedbany. Przez zasłonięte okna ledwo wkradało się światło dzienne. Naruto podszedł do nich i zaczął rozsuwać po kolei zasłony. Jedna po drugiej, aż cały pokój wypełniła jasność. Rozejrzał się dokładnie po pomieszczeniu. Było ono dosyć obszerne, stały w nim meble zakryte płótnem, a ściany były koloru brzoskwiniowego. Naruto podszedł i szybkim ruchem odkrył sofę, budząc do życia jej beżową tapicerkę proszącą, aby obudził także jej towarzyszy. Dwa fotele i niewielki stolik dębowy, stojący na samym środku. Na ziemi, pod stolikiem, rozłożony był niewielki perski dywanik w białym kolorze. Na przeciwko kanapy, stał kominek otoczony czerwoną cegłą. Wszystko było takie niezamieszkałe. Naruto przeszedł korytarzem do następnego pokoju. Ten z kolei, był pusty, była w nim tylko garderoba usytuowana w ścianie, które były koloru pastelowej zieleni. Przeszedł do kuchni, która była dosyć zakurzona, lecz w bardzo przyjemnych dla oczu barwach lawendy. Na środku stał spory stół jadalny i cztery krzesła z fioletowymi obiciami. Na przeciwko kuchni znajdowała się łazienka w mlecznym kolorze. Było tam wielkie lustro, naprzeciw stała wanna i kilka szafek. Na prawo od łazienki, były schody prowadzące na piętro, gdzie znajdowały się dwa pokoje i łazienka. Pokój po prawej także był pusty, w kolorach słonecznika. Natomiast w pokoju po lewej znajdowało się wielkie łóżko. Okryte było satynową narzutą, na której leżały rożnej wielkości poduszki z brokatowymi wzorami. Całość pościeli wyglądała jak niebo nocą. Złoty brokat na granatowych poduszkach, odzwierciedlał gwiazdy. Wspaniale współpracowało to ze ścianami koloru nieba w słoneczny dzień. Idealny kontrast i jedność zarazem.
- To będzie mój pokój! - krzyknął z zachwytem Uzumaki i podszedł do stolika nocnego, znajdującego się po prawej stronie łóżka, na którym stała lampka nocna. Położył obok niego swój plecak, który cały czas zawieszony był na jednym z ramion chłopaka, po czym odsłonił ciężką granatową zasłonę, aby wpuścić trochę światła. Ku jego zdziwieniu, chmury ustąpiły miejsca słońcu i teraz niebo było czysto lazurowe. Chłopak szybko jeszcze obejrzał łazienkę. Ta była w kolorze czarnym. Zszedł po schodach i wyszedł na werandę. Wziął głęboki oddech, upajając się zapachem kwiatów wiśni. Zszedł po schodkach i zerwał rosnącą pod werandą niezapominajkę. Jej zapach mieszał się z zapachem drzew. Uśmiechnął się do siebie i rozejrzał na boki.
- Mam nadzieje, że tutaj ktoś mnie zaakceptuje, w końcu nie zawsze ma się szansę zacząć wszystko od nowa - powiedział do siebie i wrócił do środka. Wziął walizkę i wyciągnął pomarańczowy dół od dresu. Skierował się w stronę łazienki, odświeżył się i położył do miękkiego, małżeńskiego łoża. Gładka satyna delikatnie opadała na jego ciało i już po kilku minutach zapadł w spokojny sen.

3 komentarze:

  1. Cały dzień szukam dobrego opowiadania z Naruto. Właśnie zaczynam czytać i przyznaje, że świetnie się zapowiada! Świetny styl, całkiem szczegółowe opisy ale nie zanudzające. Kocham to! Dziękuje za uratowanie mi dnia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze zapowiadający się opek :)
    I do tego długi co najbardziej lubię: *
    Szkoda że rzadko aktualizowany: (
    Życzę i mam nadzieję weny 😁

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, opis domu jest genialny!
    Bardzo fajny początek, jestem ciekawa co będzie dalej :D

    OdpowiedzUsuń