poniedziałek, 2 lutego 2009

Epizod 37

W związku z zamknięciem platformy blog.pl na Onecie, przeniesione zostały z niego komentarze i widnieją pod postem jako jeden wpis mojego autorstwa

- Powinni zaraz być - mruknął pod nosem patrząc na zegar ścienny - Podaj mi tamten
talerz - zwrócił się do opartego spokojnie o blat, kasztanowłosego
- Ten? - zapytał biorąc naczynie do ręki, a na potwierdzenie dostał kiwnięcie głową. - Swoją drogą ciekawy jestem jak wygląda ten Twój braciszek - powiedział na powrót opierając się o blat.
- Jak to jak? - czarnowłosy uniósł brwi w geście zdziwienia, nie odrywając się od pracy - Podaj mi tą przyprawę, cholera nie zdążymy - warknął pod nosem ponownie zerkając na zegarek - Nie widziałeś zdjęć? - zapytał, biorąc od chłopaka saszetkę.
- Jakich zdjęć? - złotooki był wyraźnie zdziwiony.
- No tych, które porozstawiane są po całym do...Cholera jasna! - krzyknął nagle sprawiając, że jego kochanek podskoczył.

- Co jest? - zapytał z szeroko otwartymi oczami.
- Zapomniałem zupełnie o zdjęciach, o które prosił mnie Sasuke - powiedział podchodząc szybko do zlewu i obmywając ręce
- Jakich zdję...
- Potem Ci powiem, teraz weź ten pędzel i wysmaruj dokładnie rozpuszczonym masłem tego koguta - powiedział podając chłopakowi narzędzie.
- A-ale ja nie potrafię gotować! - krzyknął za czarnookim kierującym się na górę.
- Masz tylko wysmarować, zaraz wracam - odpowiedział mu znikając na piętrze.
- Raany - westchnął i spojrzał nieufnie na trzymany w ręku pędzel - Tylko wysmarować - przełknął głośno ślinę i powoli zanurzył go w rozpuszczonym maśle - To nie takie trudne - na jego twarz wstąpił uśmiech gdy integracja z kurczakiem okazała się przebiegać płynnie. - Itachi! Wysmarowałem! - krzyknął, a w odpowiedzi usłyszał tylko niewyraźny pomruk.
Czarnowłosy zszedł po schodach niosąc w ręku kilka zdjęć, na które co chwila zerkał i przekładał. Podszedł do chłopaka i obejrzał dokładnie kurczaka. Odłożył zdjęcia w bezpiecznej odległości od tłustych obszarów.
- Pięknie - powiedział i obdarzył go przelotnym całusem, za którego dostał szeroki uśmiech.
Wziął naczynie z jedzeniem i wstawił do piekarnika. Westchnął i podszedł do lodówki wyciągając galaretkę.
Złotooki umył ręce i podszedł do zdjęć. Wziął je i zaczął oglądać, robiąc coraz to bardziej zdezorientowaną minę.
- To nie wygląda mi na Twojego brata - stwierdził z westchnieniem.
- Bo to nie jest mój brat - powiedział przez śmiech czarnooki, smarując galaretkę bitą śmietaną. - Jego zdjęcia stoją w salonie, aż dziwne, że ich nie widziałeś - wzruszył ramionami i pokręcił głową.
- Nie rozglądałem się za bardzo - odpowiedział przeglądając fotografie jeszcze raz - To czyje to są zdjęcia? - zapytał pokazując jedno czarnowłosemu. Ten się tylko uśmiechnął i wstawił deser do lodówki.
Podszedł do chłopaka i zgasił światło w kuchni. Obejmując złotookiego w pasie skierował się z nim do salonu, spoglądając po drodze po raz ostatni na zegar ścienny. Było kilka minut przed 19.
- To są moje zdjęcia - uśmiechnął się siadając wygodnie na fotelu i sadzając chłopaka na swoich kolanach.
Młodzieniec zarumienił się nieznacznie, czując się trochę niepewnie w takiej sytuacji. Nie często się one zdarzały, a nie zdążył się jeszcze przyzwyczaić do sposobu w jaki Uchiha go traktuje.
- To wiem, ale kto jest na tych fotach? - zapytał pokazując palcem zdjęcie, na którym znajdował się Itachi razem z przystojnym blondynem.
- Ja - odpowiedział drocząc się z nim i uśmiechnął cwanie. Gdy zobaczył zawiedzioną minę, zachichotał i pocałował go w szyję. - Ten blondyn to mój przyjaciel. Był ojcem chłopaka, mojego brata.
Kasztanowo włosy chwilę analizował słowa Itachi'ego po czym podrapał się lekko w głowę, porządkując je sobie w odpowiedniej kolejności. Spojrzał uważnie w czarne tęczówki oczekując dalszych wyjaśnień.
- A ta kobieta? - zapytał akcentując słowo "kobieta".
- Jesteś zazdrosny? - zapytał Uchiha, obserwując jak chłopak spuszcza wzrok na zdjęcia i przybiera kolor dojrzałej wiśni.
- N-nie - zaprzeczył marszcząc brwi i patrząc wyzywająco.
- Nie zabrzmiało przekonująco - zaśmiał się i zbliżył twarz ujmując delikatnie płatek ucha. - To była jego matka, moja przyjaciółka - wyszeptał i odsunął się z powrotem.
- Więc Sasuke chodziło o te zdjęcia? - zdziwił się patrząc na kolejną fotografię - Ale po co mu one?
- Wydaje mi się, że Naruto nie posiada żadnego zdjęcia swojej rodziny - powiedział Uchiha zabierając fotografie z rąk chłopaka. - To chyba ma być prezent - zapytał jakby sam siebie. - Już po 7 - powiedział spoglądając w telefon komórkowy - Mieli być na 19, ale w sumie dobrze, że się spóźniają bo przez Ciebie i tak nie ma jeszcze kolacji. - burknął
- Przeze mnie? - zapytał wstając z kolan czarnowłosego
- A przez kogo? To Ty się uparłeś na szybki numerek - westchnął opierając głowę o oparcie
- Jak tak bardzo "moja" ochota na kilka chwil zapomnienia przeszkodziła w przygotowaniach kolacji, to powinienem chyba narzucić sobie nakaz abstynencji na tydzień? - złotooki maszerował po pokoju mówiąc do siebie i przybierając zamyśloną minę - Tak, to będzie dobry pomysł - pokiwał głową - Co o tym my...
- Zapomnij - przerwał mu czarnowłosy nie pozwalając dokończyć pytania.
- Mówiłeś, że nie będziesz mnie do niczego zmuszał - próbował za argumentować swoje wnioski.
- Tak. Przecież nie mogę Cię zmuszać do celibatu. - powiedział wstając i kierując się w stronę chłopaka.
- Ale to nie jest wymuszone. Sam tego chcę! - powiedział obronnie cofając się.
- Nakaz jest nakazem. To nie jest Twoja dobra wola. Poza tym stwierdziłeś, że pewna sytuacja Cię do tego zmusiła. Wychodzi na to, że tego nie chcesz tylko tylko znalazłeś się w zmuszających Cię do tego okolicznościach. - wydedukował czarnooki, obejmując chłopaka i umieszczając swoje dłonie na jego pośladkach.
- Żądam ponownego rozpatrzenia tej sprawy! - powiedział stanowczo złotooki. Chciał coś dodać ale przerwał im dzwonek do drzwi.
- Termin następnej rozprawy wyznaczam na późne godziny wieczorne - powiedział z chytrym uśmieszkiem kierując się w stronę drzwi. - Czekasz na zaproszenie? - zapytał unosząc brew i zatrzymując się.
- C-co?
- No rusz się, przecież Ty też tu mieszkasz. Trzeba przywitać gości - powiedział wyciągając rękę i czekając aż chłopak podejdzie.
- Jakoś mi się nie pali - burknął pod nosem i podszedł do czarnowłosego dając się objąć w pasie i prowadzić w kierunku drzwi.
- Wstydzisz się? - zapytał, delikatnie głaszcząc go po biodrze.
- Nie za bardzo, moja praca nauczyła mnie odrzucać wstyd - zironizował - Raczej denerwuje - wypuścił powietrze.
- Nie ma czego - zapewnił go Itachi - Jak mój brat Cię nie zaakceptuje, zrobi to jego chłopak. I na pewno przemówi mu do rozumu - pocałował go dodając pewności siebie.
Dzwonek zadzwonił ponownie, a gospodarz"e" podeszli do drzwi. Itachi uśmiechnął się szeroko i nacisnął klamkę.
- Zdarza się, przestań wyolbrzymiać - westchnął blondyn.
- Mogłeś zadzwonić to bym ich poinformował, że się spóźnimy, ale nie bo po co - Sasuke rozłożył ręce ukazując ogrom sprawy.
- To tylko 15 minut! Nic im się nie stanie jak poczekają - skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej. Dopiero chrząknięcie starszego Uchihy sprawiło, że zwrócili uwagę na otwarte drzwi. - Eee...
- No witam - powiedział Itachi uśmiechając się przyjaźnie.
- Baka Sasuke! - mruknął tylko Uzumaki i minął właściciela posiadłości, wchodząc do środka, nie zwracając uwagi na zdziwione spojrzenia, skierował się w stronę salonu.
- Sorry za spóźnienie - powiedział czarnowłosy mijając zaskoczoną parę.
- Proszę, rozgośćcie się - czarnooki spojrzał się na swojego chłopaka i wzruszył ramionami.
- O co się pokłóciliście? - zapytał Itachi wchodząc za nimi do salonu.
- Bo ten drań nie rozumie, że każdemu może uciec autobus! - warknął wskazując ręką czarnowłosego.
- Ta, a on nie wie, że w takich sytuacjach powinno się zadzwonić i poinformować - powiedział zimno Sasuke patrząc groźnie na blondyna. - Zwłaszcza gdy się z kimś, na coś umawiasz - dodał dosadnie. Naruto spuścił wzrok i burknął coś niezrozumiale. - Jak coś do mnie mówisz to się patrz na mnie, a nie w podłogę - powiedział patrząc intensywnym wzrokiem w sylwetkę niebieskookiego. Ten zmarszczył brwi i znów powtórzył coś niewyraźnie. - Nie słyszę - żyłka na czole Uzumakiego zaczęła niebezpiecznie pulsować.
- Nie mam środków na koncie, palancie - warknął niebieskooki w stronę Uchihy, na co ten zrobił zdziwioną minę. Do ich uszu dobiegł cichy chichot od strony stojących w wejściu chłopaków.
- Z czego się śmiejesz - warknął młodszy Uchiha do brata.
- W dziwny sposób okazujesz troskę, Sasuke. - powiedział Itachi z uśmiechem, a czarnooki uciekł wzrokiem i nieznacznie się zarumienił. Do jego uszu dobiegł kolejny śmiech od blondyna.
- Z czego TY się śmiejesz? - zapytał zdezorientowany i lekko zawstydzony Sasuke.
Uzumaki wstał i podszedł do czarnookiego.
- Baka Sasuke! - zaśmiał się jeszcze raz i schylił całując w czoło i wkradając się na jego kolana - Jak się o mnie martwiłeś to trzeba było powiedzieć - westchnął i pokręcił głową. - Ojejku! - podskoczył nagle i odwrócił się w stronę gospodarzy, wstając szybko. - Przepraszam! - pociągnął Sasuke za rękę i podszedł do kochanków. - Uzumaki Naruto - powiedział wyciągając rękę w kierunku złotookiego, który stał lekko zdezorientowany. Niebieskooki szturchnął czarnowłosego pod żebra.
- Uchiha Sasuke - powiedział podając dłoń.
- Nugato Kyoushi - powiedział kasztanowo włosy uśmiechając się uprzejmie. - Miło mi poznać.
- Więc Ty jesteś...- zaczął Sasuke ale Itachi mu przerwał.
- To mój chłopak - powiedział uśmiechając się dumnie i przytulił chłopaka bardziej zaborczo.
- No, no to żeś wyrwał - wyszczerzył się niebieskooki idąc wraz z innymi w kierunku zastawionego stołu. Usiedli, a po chwili rozległ się alarm w piekarniku.
- Kochanie, pomożesz mi? - zapytał czarnowłosy i ruszył wraz z zawstydzonym chłopakiem do kuchni.
- Ty, Sasuke! - szepnął Uzumaki, łapiąc siedzącego obok czarnowłosego za rękę. - Co o nim myślisz? - zapytał uśmiechając się.
- Pytasz mnie jakie mam o nim zdanie? - upewnił się Uchiha na co blondyn pokiwał energicznie głową - Więc nic o nim nie myślę - powiedział gasząc zapał niebieskookiego.
- Nic, a nic? - zapytał mając nadzieje na inną odpowiedź - Nawet o tym jak wygląda?
- Dopiero go poznałem, co mam o nim myśleć? A wygląda jak wygląda - powiedział i wzruszył ramionami.
- Itachi ma szczęście, takie ciacho - powiedział odchylając się na krześle i zerkając w stronę kuchni.
- Możesz powtórzyć? - zapytał czarnooki marszcząc brwi
- Żartowałem - powiedział i pocałował go dla pewności. - Gdzie idziesz? - zapytał gdy czarnowłosy wstał.
- Zaraz wracam, poczekaj tutaj - uśmiechnął się i skierował w stronę kuchni. Przystanął przed wejściem nasłuchując chwilę.
- A co jeśli...
- Mówiłem Ci już. Nie ma się co martwić, na pewno Cię polubią. - Uchiha usłyszał głos brata
- A jak się dowiedzą?
- O czym?
- No wiesz - głos złotookiego był smutny.
- Na razie nie muszą wiedzieć
- Na razie?! - kasztanowo włosy był wyraźnie zaniepokojony - Masz zamiar im powiedzieć? - w jego głosie można było wyczuć drżenie.
- Nie teraz, później. Chcę żeby Cię najpierw dobrze poznali. Nie mogą Cię oceniać powierzchownie. - czarnooki wyczuł wsparcie w głosie brata. Postanowił przeszkodzić ta małą konwersację, wchodząc do kuchni.
- Sasuke? Zostawiłeś Naruto samego? - zapytał zaskoczony widokiem brata.
- A co? Myślisz, że poparzy się grzebiąc w kominku? - parsknął wkładając ręce do kieszeni spodni - Masz te zdjęcia, o które pytałem wcześniej? - zapytał zerkając na złotookiego, który stał zmieszany, nerwowo przeskakując wzrokiem od jednego do drugiego. Starszy z braci stał chwilę zastanawiając się nad fotografiami.
- Położyłeś je na kominku - wtrącił nieśmiało kasztanowo włosy.
- Ach tak! - czarnooki spojrzał na brata - Położyłem je na kominku - powiedział uśmiechając się
- Jak mam je teraz wziąć? - zapytał Sasuke.
- Naruto-kun siedzi tyłem do kominka, prawda? - zapytał niepewnie Kyoushi, a w odpowiedzi dostał skinienie głową. - Itachi, gdzie jest wino?
- Obok lodówki jest spiżarka - wskazał głową brązowe drzwi, a sam położył upieczonego kurczaka na przystrojony talerz.
- To ja go czymś zajmę, a Ty, Sasuke-san...
- Mów do mnie Sasuke - powiedział pewnie czarnowłosy
- Więc, Sasuke, będziesz mógł je stamtąd zabrać - powiedział lekko zakłopotany i myśląc o tym jak bracia są do siebie bardzo podobni, skierował się w stronę salonu z butelką wina.
Chwilę później kuchnię opuścił także Sasuke i korzystając z nieuwagi blondyna, schował zdjęcia do wewnętrznej kieszeni marynarki. Usiadł z powrotem na swoim miejscu, dziękując lekkim skinieniem głowy. Po chwili z kuchni wyszedł Itachi niosąc jedzenie. Zanim jednak wylądowało ono na stole, w pomieszczeniu rozległ się dźwięk telefonu komórkowego.
- Przepraszam - powiedział zmieszany Nugato szukając komórki po kieszeniach.
- Odbierz - powiedział spokojnie Itachi i z lekkim uśmiechem położył talerz na środku.
Złotooki przeprosił i wyszedł z pomieszczenia.
- Itachi? O czym planujesz powiedzieć nam, dopiero gdy poznamy go bliżej? - zapytał z powagą i zacięciem Sasuke upijając łyk wina, które nalał mu brat.
***
- Tak, słucham? - powiedział naciskając zieloną słuchawkę
- Nugato? Dzwonię do Ciebie od wczoraj! - po drugiej stronie telefonu rozległ się głos jego współlokatora.
- Neji, przepraszam ale nie mogę teraz rozmawiać - powiedział ciszej
- No dobra, powiedz chociaż, o której wrócisz, martwię się. Nie ma Cię od piątku.
- Będę w poniedziałek, będziemy też musieli porozmawiać - powiedział drapiąc się w głowę.
- Nie ma sprawy ale w poniedziałek będę później, mam coś do załatwienia. Cieszę się, że nic Ci nie jest. Do zobaczenia. - powiedział Hyuuga i się rozłączył.
- Raaa
aany, jak ja mu to wyjaśnię - zawył i schował telefon.
Skierował się do salonu, pakując się w panującą w nim dosyć ciężką atmosferę.

2 komentarze:

  1. Ta zazdrość Sasuke jest wręcz ujmująca :]
    świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. ~Ey
    2 lutego 2009 o 09:41
    Nooo tak.Liberum veto!Jak możesz mi to robić? To za krótko, za mało i skończone w zbyt ciekawym momencie. Nie będę spać po nocach przez Ciebie.Biedny Sasuuu. Mój Sasuuu. Przecież ta marynarka … nie wyobrażam sobie tego. xDA spodnie od garniaka też miał? ^^ A Naru jak się ubrał?Dobra, za dużo pytań.Mi się tam podoba związek Itasia z tym tamtym … no jak mu tam … tym coś na N. o.OAhh. Niech no już daje mu te zdjęciaa! Nie wytrzymam, umrę. Chcę drugie. Dawaj.Ujawnią się moje pokłady agresji … prawdę mówię. Pilnuj się!Cóż … haaaa-rda. haaaaaa-rda. daleeej! dasz radę!Nie czytałam tego, więc wybacz za błędy, niedociągnięcia albo to, że połowy nie zrozumiesz. o.O

    ~Kashiya-chan
    2 lutego 2009 o 11:18
    łups, to teraz Sasek namieszał trochę …łups, to teraz Itachi będzie musiał ruszyć mózgiem …świetna notka, tylko tak hmm… mało akcji ale chociaż wiemy (tzn jesteśmy już na STO % pewni) kim jest ”złotooki” :]jestem ciekawa jak Itachi zareaguje na pytanie Sasuke… albo co zrobi jego chłopak (sorki, chyba nazwisko to Nugato, ale trudne ma imię xF Kyoushi? nie pamiętam xF)… łosz aż się boję xDno nic, czekam na rozwiązanie sprawy z Hiashim x3 i ogólnie na ciąg dalszy oczywiście ^^”pozdro :]

    ~ikuko
    2 lutego 2009 o 11:24
    świetne ^^ kurde… co Naru i Sasek się tak kłócą naokrągło xp opko świetne, czekam na next xP pzdr

    ~Akari
    2 lutego 2009 o 16:02
    Nya!Super nota!czekam na następną!!!

    ~Moomin
    2 lutego 2009 o 17:43
    :D i nie powiem nic więcej.Radocha totalna.Nawiet nie mam na co ponarzekać.:DPozdrawiam

    ~Sylver
    2 lutego 2009 o 21:05
    Dobry wieczór ;)na początek opieprz. Powiedz mi, jak ty mogłaś zakończyć to w takim momencie?! Czysta podłość! Ale masz szansę wykupić winy, jeśli tylko pojawi się na tym blogu szybciutko notka, w której akcja z niezręcznym pytaniem Sasuke potoczy się dalej. xDZa to na osłodę powiem ci, że było fenomenalnie. Jak taka wygłodzona, dorwałam się do kolejnej części twego opowiadania, to pochłonęłam je jednym tchem z wielkim bananem na twarzy.hmm… wspominałam już, że kocham Itasia?

    ~miki
    2 lutego 2009 o 21:42
    nareszcie nowa nocia juz nie moglam sie doczekac ale warto bylo notka super przedewszystkim sasuke i naruto sa bardzo fajni te ich klotnie pisz szybko kolejna nocie pozdrawiam:-)

    Odpowiedź
    zuzaka@vp.pl
    4 lutego 2009 o 11:01
    Masz pojęcie, że istnieje coś takiego jak znak interpunkcyjny?Trochę trudno się czyta. o.OPS: Sześćset pierwszy komentarz. Kongratulejszyns. ^^[Ey]

    ~Marronek
    4 lutego 2009 o 13:42
    Miałam rację :D Chłopak Itasia to współlokator Itasia :D Ale skąd ta atmosfera, czyżby Itaś im powiedział? No i co z rozmową Nejego z ojcem Hinaty? No nic czekam na kolejną notkę :D

    aliena4@vp.pl
    5 lutego 2009 o 19:51
    czytam od dawna i wciągnęłam się dawno, na prawdę fajnie piszesz http://my-yaoi.blog.onet.pl/ jestem wredna małpa i się bezczelnie reklamuję, wybacz xD jak będziesz miała czas to zajrzyj

    ~Arika-chan :)
    8 lutego 2009 o 00:24
    Czytałam to wspaniałe opowiadanie od kilku dni ale nie komentowałam pod każdą notką, dlatego postanowiłam wreszcie cos napisac pod tą. Uważam, że pani opo Siruwia-san jest bajeczne przez duże `B`!! Te pary, ta akcja, spoób w jaki to wczystko opisujesz… Bóstwo! Nie mogę się doczekać następnej notki! I jesli mogłabym prosić to prosze xd aby powiadamiac mnie o nowych notkach na numer 8508141 z góry dziękuję i przepraszam ;**Pozdrawiam serdecznie:*

    ~Kuroneko
    9 lutego 2010 o 15:18
    oj dziewczyno, wiesz jak człowieka zaciekawić ^^ Każdy odcinek kończy się w ciekawy i nieprzewidywalny dla siebie sposób. Nie będę się rozwlekać, podziękuję ładnie za rozdział i lecę dalej ^_~

    OdpowiedzUsuń