poniedziałek, 20 grudnia 2010

Epizod 37

- Powinni zaraz być - mruknął pod nosem patrząc na zegar ścienny - Podaj mi tamten
talerz - zwrócił się do opartego spokojnie o blat, kasztanowłosego
- Ten? - zapytał biorąc naczynie do ręki, a na potwierdzenie dostał kiwnięcie głową. - Swoją drogą ciekawy jestem jak wygląda ten Twój braciszek - powiedział na powrót opierając się o blat.
- Jak to jak? - czarnowłosy uniósł brwi w geście zdziwienia, nie odrywając się od pracy - Podaj mi tą przyprawę, cholera nie zdążymy - warknął pod nosem ponownie zerkając na zegarek - Nie widziałeś zdjęć? - zapytał, biorąc od chłopaka saszetkę.
- Jakich zdjęć? - złotooki był wyraźnie zdziwiony.
- No tych, które porozstawiane są po całym do...Cholera jasna! - krzyknął nagle sprawiając, że jego kochanek podskoczył.


- Co jest? - zapytał z szeroko otwartymi oczami.
- Zapomniałem zupełnie o zdjęciach, o które prosił mnie Sasuke - powiedział podchodząc szybko do zlewu i obmywając ręce
- Jakich zdję...
- Potem Ci powiem, teraz weź ten pędzel i wysmaruj dokładnie rozpuszczonym masłem tego koguta - powiedział podając chłopakowi narzędzie.
- A-ale ja nie potrafię gotować! - krzyknął za czarnookim kierującym się na górę.
- Masz tylko wysmarować, zaraz wracam - odpowiedział mu znikając na piętrze.
- Raany - westchnął i spojrzał nieufnie na trzymany w ręku pędzel - Tylko wysmarować - przełknął głośno ślinę i powoli zanurzył go w rozpuszczonym maśle - To nie takie trudne - na jego twarz wstąpił uśmiech gdy integracja z kurczakiem okazała się przebiegać płynnie. - Itachi! Wysmarowałem! - krzyknął, a w odpowiedzi usłyszał tylko niewyraźny pomruk.
Czarnowłosy zszedł po schodach niosąc w ręku kilka zdjęć, na które co chwila zerkał i przekładał. Podszedł do chłopaka i obejrzał dokładnie kurczaka. Odłożył zdjęcia w bezpiecznej odległości od tłustych obszarów.
- Pięknie - powiedział i obdarzył go przelotnym całusem, za którego dostał szeroki uśmiech.
Wziął naczynie z jedzeniem i wstawił do piekarnika. Westchnął i podszedł do lodówki wyciągając galaretkę.
Złotooki umył ręce i podszedł do zdjęć. Wziął je i zaczął oglądać, robiąc coraz to bardziej zdezorientowaną minę.
- To nie wygląda mi na Twojego brata - stwierdził z westchnieniem.
- Bo to nie jest mój brat - powiedział przez śmiech czarnooki, smarując galaretkę bitą śmietaną. - Jego zdjęcia stoją w salonie, aż dziwne, że ich nie widziałeś - wzruszył ramionami i pokręcił głową.
- Nie rozglądałem się za bardzo - odpowiedział przeglądając fotografie jeszcze raz - To czyje to są zdjęcia? - zapytał pokazując jedno czarnowłosemu. Ten się tylko uśmiechnął i wstawił deser do lodówki.
Podszedł do chłopaka i zgasił światło w kuchni. Obejmując złotookiego w pasie skierował się z nim do salonu, spoglądając po drodze po raz ostatni na zegar ścienny. Było kilka minut przed 19.
- To są moje zdjęcia - uśmiechnął się siadając wygodnie na fotelu i sadzając chłopaka na swoich kolanach.
Młodzieniec zarumienił się nieznacznie, czując się trochę niepewnie w takiej sytuacji. Nie często się one zdarzały, a nie zdążył się jeszcze przyzwyczaić do sposobu w jaki Uchiha go traktuje.
- To wiem, ale kto jest na tych fotach? - zapytał pokazując palcem zdjęcie, na którym znajdował się Itachi razem z przystojnym blondynem.
- Ja - odpowiedział drocząc się z nim i uśmiechnął cwanie. Gdy zobaczył zawiedzioną minę, zachichotał i pocałował go w szyję. - Ten blondyn to mój przyjaciel. Był ojcem chłopaka, mojego brata.
Kasztanowo włosy chwilę analizował słowa Itachi'ego po czym podrapał się lekko w głowę, porządkując je sobie w odpowiedniej kolejności. Spojrzał uważnie w czarne tęczówki oczekując dalszych wyjaśnień.
- A ta kobieta? - zapytał akcentując słowo "kobieta".
- Jesteś zazdrosny? - zapytał Uchiha, obserwując jak chłopak spuszcza wzrok na zdjęcia i przybiera kolor dojrzałej wiśni.
- N-nie - zaprzeczył marszcząc brwi i patrząc wyzywająco.
- Nie zabrzmiało przekonująco - zaśmiał się i zbliżył twarz ujmując delikatnie płatek ucha. - To była jego matka, moja przyjaciółka - wyszeptał i odsunął się z powrotem.
- Więc Sasuke chodziło o te zdjęcia? - zdziwił się patrząc na kolejną fotografię - Ale po co mu one?
- Wydaje mi się, że Naruto nie posiada żadnego zdjęcia swojej rodziny - powiedział Uchiha zabierając fotografie z rąk chłopaka. - To chyba ma być prezent - zapytał jakby sam siebie. - Już po 7 - powiedział spoglądając w telefon komórkowy - Mieli być na 19, ale w sumie dobrze, że się spóźniają bo przez Ciebie i tak nie ma jeszcze kolacji. - burknął
- Przeze mnie? - zapytał wstając z kolan czarnowłosego
- A przez kogo? To Ty się uparłeś na szybki numerek - westchnął opierając głowę o oparcie
- Jak tak bardzo "moja" ochota na kilka chwil zapomnienia przeszkodziła w przygotowaniach kolacji, to powinienem chyba narzucić sobie nakaz abstynencji na tydzień? - złotooki maszerował po pokoju mówiąc do siebie i przybierając zamyśloną minę - Tak, to będzie dobry pomysł - pokiwał głową - Co o tym my...
- Zapomnij - przerwał mu czarnowłosy nie pozwalając dokończyć pytania.
- Mówiłeś, że nie będziesz mnie do niczego zmuszał - próbował za argumentować swoje wnioski.
- Tak. Przecież nie mogę Cię zmuszać do celibatu. - powiedział wstając i kierując się w stronę chłopaka.
- Ale to nie jest wymuszone. Sam tego chcę! - powiedział obronnie cofając się.
- Nakaz jest nakazem. To nie jest Twoja dobra wola. Poza tym stwierdziłeś, że pewna sytuacja Cię do tego zmusiła. Wychodzi na to, że tego nie chcesz tylko tylko znalazłeś się w zmuszających Cię do tego okolicznościach. - wydedukował czarnooki, obejmując chłopaka i umieszczając swoje dłonie na jego pośladkach.
- Żądam ponownego rozpatrzenia tej sprawy! - powiedział stanowczo złotooki. Chciał coś dodać ale przerwał im dzwonek do drzwi.
- Termin następnej rozprawy wyznaczam na późne godziny wieczorne - powiedział z chytrym uśmieszkiem kierując się w stronę drzwi. - Czekasz na zaproszenie? - zapytał unosząc brew i zatrzymując się.
- C-co?
- No rusz się, przecież Ty też tu mieszkasz. Trzeba przywitać gości - powiedział wyciągając rękę i czekając aż chłopak podejdzie.
- Jakoś mi się nie pali - burknął pod nosem i podszedł do czarnowłosego dając się objąć w pasie i prowadzić w kierunku drzwi.
- Wstydzisz się? - zapytał, delikatnie głaszcząc go po biodrze.
- Nie za bardzo, moja praca nauczyła mnie odrzucać wstyd - zironizował - Raczej denerwuje - wypuścił powietrze.
- Nie ma czego - zapewnił go Itachi - Jak mój brat Cię nie zaakceptuje, zrobi to jego chłopak. I na pewno przemówi mu do rozumu - pocałował go dodając pewności siebie.
Dzwonek zadzwonił ponownie, a gospodarz"e" podeszli do drzwi. Itachi uśmiechnął się szeroko i nacisnął klamkę.
- Zdarza się, przestań wyolbrzymiać - westchnął blondyn.
- Mogłeś zadzwonić to bym ich poinformował, że się spóźnimy, ale nie bo po co - Sasuke rozłożył ręce ukazując ogrom sprawy.
- To tylko 15 minut! Nic im się nie stanie jak poczekają - skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej. Dopiero chrząknięcie starszego Uchihy sprawiło, że zwrócili uwagę na otwarte drzwi. - Eee...
- No witam - powiedział Itachi uśmiechając się przyjaźnie.
- Baka Sasuke! - mruknął tylko Uzumaki i minął właściciela posiadłości, wchodząc do środka, nie zwracając uwagi na zdziwione spojrzenia, skierował się w stronę salonu.
- Sorry za spóźnienie - powiedział czarnowłosy mijając zaskoczoną parę.
- Proszę, rozgośćcie się - czarnooki spojrzał się na swojego chłopaka i wzruszył ramionami.
- O co się pokłóciliście? - zapytał Itachi wchodząc za nimi do salonu.
- Bo ten drań nie rozumie, że każdemu może uciec autobus! - warknął wskazując ręką czarnowłosego.
- Ta, a on nie wie, że w takich sytuacjach powinno się zadzwonić i poinformować - powiedział zimno Sasuke patrząc groźnie na blondyna. - Zwłaszcza gdy się z kimś, na coś umawiasz - dodał dosadnie. Naruto spuścił wzrok i burknął coś niezrozumiale. - Jak coś do mnie mówisz to się patrz na mnie, a nie w podłogę - powiedział patrząc intensywnym wzrokiem w sylwetkę niebieskookiego. Ten zmarszczył brwi i znów powtórzył coś niewyraźnie. - Nie słyszę - żyłka na czole Uzumakiego zaczęła niebezpiecznie pulsować.
- Nie mam środków na koncie, palancie - warknął niebieskooki w stronę Uchihy, na co ten zrobił zdziwioną minę. Do ich uszu dobiegł cichy chichot od strony stojących w wejściu chłopaków.
- Z czego się śmiejesz - warknął młodszy Uchiha do brata.
- W dziwny sposób okazujesz troskę, Sasuke. - powiedział Itachi z uśmiechem, a czarnooki uciekł wzrokiem i nieznacznie się zarumienił. Do jego uszu dobiegł kolejny śmiech od blondyna.
- Z czego TY się śmiejesz? - zapytał zdezorientowany i lekko zawstydzony Sasuke.
Uzumaki wstał i podszedł do czarnookiego.
- Baka Sasuke! - zaśmiał się jeszcze raz i schylił całując w czoło i wkradając się na jego kolana - Jak się o mnie martwiłeś to trzeba było powiedzieć - westchnął i pokręcił głową. - Ojejku! - podskoczył nagle i odwrócił się w stronę gospodarzy, wstając szybko. - Przepraszam! - pociągnął Sasuke za rękę i podszedł do kochanków. - Uzumaki Naruto - powiedział wyciągając rękę w kierunku złotookiego, który stał lekko zdezorientowany. Niebieskooki szturchnął czarnowłosego pod żebra.
- Uchiha Sasuke - powiedział podając dłoń.
- Nugato Kyoushi - powiedział kasztanowo włosy uśmiechając się uprzejmie. - Miło mi poznać.
- Więc Ty jesteś...- zaczął Sasuke ale Itachi mu przerwał.
- To mój chłopak - powiedział uśmiechając się dumnie i przytulił chłopaka bardziej zaborczo.
- No, no to żeś wyrwał - wyszczerzył się niebieskooki idąc wraz z innymi w kierunku zastawionego stołu. Usiedli, a po chwili rozległ się alarm w piekarniku.
- Kochanie, pomożesz mi? - zapytał czarnowłosy i ruszył wraz z zawstydzonym chłopakiem do kuchni.
- Ty, Sasuke! - szepnął Uzumaki, łapiąc siedzącego obok czarnowłosego za rękę. - Co o nim myślisz? - zapytał uśmiechając się.
- Pytasz mnie jakie mam o nim zdanie? - upewnił się Uchiha na co blondyn pokiwał energicznie głową - Więc nic o nim nie myślę - powiedział gasząc zapał niebieskookiego.
- Nic, a nic? - zapytał mając nadzieje na inną odpowiedź - Nawet o tym jak wygląda?
- Dopiero go poznałem, co mam o nim myśleć? A wygląda jak wygląda - powiedział i wzruszył ramionami.
- Itachi ma szczęście, takie ciacho - powiedział odchylając się na krześle i zerkając w stronę kuchni.
- Możesz powtórzyć? - zapytał czarnooki marszcząc brwi
- Żartowałem - powiedział i pocałował go dla pewności. - Gdzie idziesz? - zapytał gdy czarnowłosy wstał.
- Zaraz wracam, poczekaj tutaj - uśmiechnął się i skierował w stronę kuchni. Przystanął przed wejściem nasłuchując chwilę.
- A co jeśli...
- Mówiłem Ci już. Nie ma się co martwić, na pewno Cię polubią. - Uchiha usłyszał głos brata
- A jak się dowiedzą?
- O czym?
- No wiesz - głos złotookiego był smutny.
- Na razie nie muszą wiedzieć
- Na razie?! - kasztanowo włosy był wyraźnie zaniepokojony - Masz zamiar im powiedzieć? - w jego głosie można było wyczuć drżenie.
- Nie teraz, później. Chcę żeby Cię najpierw dobrze poznali. Nie mogą Cię oceniać powierzchownie. - czarnooki wyczuł wsparcie w głosie brata. Postanowił przeszkodzić ta małą konwersację, wchodząc do kuchni.
- Sasuke? Zostawiłeś Naruto samego? - zapytał zaskoczony widokiem brata.
- A co? Myślisz, że poparzy się grzebiąc w kominku? - parsknął wkładając ręce do kieszeni spodni - Masz te zdjęcia, o które pytałem wcześniej? - zapytał zerkając na złotookiego, który stał zmieszany, nerwowo przeskakując wzrokiem od jednego do drugiego. Starszy z braci stał chwilę zastanawiając się nad fotografiami.
- Położyłeś je na kominku - wtrącił nieśmiało kasztanowo włosy.
- Ach tak! - czarnooki spojrzał na brata - Położyłem je na kominku - powiedział uśmiechając się
- Jak mam je teraz wziąć? - zapytał Sasuke.
- Naruto-kun siedzi tyłem do kominka, prawda? - zapytał niepewnie Kyoushi, a w odpowiedzi dostał skinienie głową. - Itachi, gdzie jest wino?
- Obok lodówki jest spiżarka - wskazał głową brązowe drzwi, a sam położył upieczonego kurczaka na przystrojony talerz.
- To ja go czymś zajmę, a Ty, Sasuke-san...
- Mów do mnie Sasuke - powiedział pewnie czarnowłosy
- Więc, Sasuke, będziesz mógł je stamtąd zabrać - powiedział lekko zakłopotany i myśląc o tym jak bracia są do siebie bardzo podobni, skierował się w stronę salonu z butelką wina.
Chwilę później kuchnię opuścił także Sasuke i korzystając z nieuwagi blondyna, schował zdjęcia do wewnętrznej kieszeni marynarki. Usiadł z powrotem na swoim miejscu, dziękując lekkim skinieniem głowy. Po chwili z kuchni wyszedł Itachi niosąc jedzenie. Zanim jednak wylądowało ono na stole, w pomieszczeniu rozległ się dźwięk telefonu komórkowego.
- Przepraszam - powiedział zmieszany Nugato szukając komórki po kieszeniach.
- Odbierz - powiedział spokojnie Itachi i z lekkim uśmiechem położył talerz na środku.
Złotooki przeprosił i wyszedł z pomieszczenia.
- Itachi? O czym planujesz powiedzieć nam, dopiero gdy poznamy go bliżej? - zapytał z powagą i zacięciem Sasuke upijając łyk wina, które nalał mu brat.
***
- Tak, słucham? - powiedział naciskając zieloną słuchawkę
- Nugato? Dzwonię do Ciebie od wczoraj! - po drugiej stronie telefonu rozległ się głos jego współlokatora.
- Neji, przepraszam ale nie mogę teraz rozmawiać - powiedział ciszej
- No dobra, powiedz chociaż, o której wrócisz, martwię się. Nie ma Cię od piątku.
- Będę w poniedziałek, będziemy też musieli porozmawiać - powiedział drapiąc się w głowę.
- Nie ma sprawy ale w poniedziałek będę później, mam coś do załatwienia. Cieszę się, że nic Ci nie jest. Do zobaczenia. - powiedział Hyuuga i się rozłączył.
- Raaa
aany, jak ja mu to wyjaśnię - zawył i schował telefon.
Skierował się do salonu, pakując się w panującą w nim dosyć ciężką atmosferę.

1 komentarz:

  1. Ta zazdrość Sasuke jest wręcz ujmująca :]
    świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń