poniedziałek, 20 grudnia 2010

Epizod 33

- Tu jesteś, szukałem Cię – powiedział blondyn wchodząc na szkolny dach. W ręku trzymał dwie papierowe torebki świadczące o tym, że najprawdopodobniej znajduje się w nich jedzenie. – Co robisz na dachu? –zapytał, a jego niebieskie oczy przebiegły po otoczeniu. Podszedł i usiadł koło bruneta, który miał odchyloną do tyłu głowę i lekko przymrużone oczy. Gdy ten się odwrócił, niebieskooki podał mu papierową torebkę.
- Co to? – zapytał brunet niepewnie wkładając rękę.
- Pomyślałem, że jesteś głodny – westchnął blondyn i wyciągnął kanapkę uśmiechając się przy tym szeroko.
- Dzięki – mruknął tylko czarnooki i z powrotem odchylił głowę przeżuwając jedzenie.
- Jak Ci poszło? – zapytał Naruto wpatrując się w bladą,beznamiętna twarz, która momentalnie przestała przeżuwać pożywienie. Chłopak podniósł brwi, wpatrując się z zaciekawieniem w partnera. Ten tylko szybko przełknął to co miał w ustach.
- Ty też? – zapytał z niesmakiem odkładając kanapkę z powrotem do torebki.
- Co ja też? – zapytał robiąc zdziwiona minę.
- Myślisz, że dlaczego siedzę akurat na dachu? – brunet podniósł się z miejsca i oparł plecami o nadbudówkę.
- Skąd mam to niby wiedzieć? – zapytał oburzony także się podnosząc – Jak się zapytałem to nie raczyłeś mi odpowiedzieć – westchnął i ugryzł kanapkę.
- Bo mam dość tej przepełnionej stresem atmosfery, gdzie każdy pyta każdego „Jak Ci poszło?”. A skąd mam to wiedzieć, przecież nie wywieszono jeszcze wyników – odpowiedział sarkastycznie i westchnął.
- Przepraszam, nie wiedziałem – burknął, a w jego głosie nie było słychać ani nutki skruchy.
- Słyszę jak Ci przykro – syknął i skrzyżował ręce na piersi.
- Bo Sasuke trzeba było powiedzieć jak się pytałem, że chowasz się przed tą bandą dzieciaków, która utknęła przy rozmyślaniu nad egzaminami – podniósł teatralnie ręce i zrobił krok w stronę bruneta – Możesz mnie ukarać za brak taktu – mruknął mu na ucho, a jedna dłoń powędrowała w stronę zgrabnych pośladków. Czarnooki wychwycił ją swoim spojrzeniem i złapał delikatnie za nadgarstek.
- Myślę, że dzisiaj podaruję Ci ten Twój brak taktu –powiedział, a jego twarz w żaden sposób nie drgnęła. Tylko blondyn został brutalnie sprowadzony do rzeczywistości. Patrząc za oddalającą się zgrabną sylwetką, opuścił bezradnie ręce.
- Sasuuuke, jesteś okrutny…- zawył i ruszył za chłopakiem.

***

- Jak się czujesz? – zapytała dziewczyna siedząca przyszpitalnym łóżku. W ręce trzymała bladą dłoń, do której podłączona była kroplówka.
- Jak widać – szepnęła beznamiętnie.
- Przepraszam, to było głupie pytanie – dziewczyna zmieszała się nieco i spuściła wzrok.
- Nic nie szkodzi, cieszę się, że mnie odwiedziłaś Ino –dodała słabym głosem gdy zauważyła smutek na jej twarzy.
- Jak tylko usłyszałam, że się obudziłaś…od razu wybiegłam z klasy – powiedziała uśmiechając się, a w jej oczach zgromadziły się łzy, które szybko wytarła. – Bałam się, że już się nie obudzisz – szepnęła i schowała twarz w dłoniach.
- Lekarz powiedział, że teraz powinno być wszystko dobrze,nie ma zagrożenia życia – dwie pary oczu zwróciły się w stronę drzwi do sali.
- Shikamaru – powiedziała cicho różowo włosa i uśmiechnęła się.
- Co Ty tu robisz? – zapytała zaskoczona blondynka przecierając zapłakane oczy.
- Egzaminy się skończyły i stwierdziłem, że nie mam powodu dłużej siedzieć w szkole skoro Sakura się obudziła – wzruszył bezradnie ramionami i schował ręce w kieszeniach siadając obok Ino. – To kłopotliwe pytanie, ale jak się czujesz? – zapytał ze znudzonym wyrazem twarzy.
- Jak widać – uśmiechnęła się delikatnie – Czyli mówicie, że teraz były egzaminy? – Oboje kiwnęli potwierdzająco głowami. – Przeze mnie będziesz musiała pisać poprawkę? – zapytała ze zdziwieniem.
- Jedna mi nie zaszkodzi, poza tym to Historia – westchnęła blondynka– Wiesz, że jestem z niej dobra. – dodała i obie się cicho roześmiały. Po chwili jednak Haruno spoważniała i uważnie spojrzała na obojga.
- Czy możecie mi powiedzieć jak się tu znalazłam? – zapytał z lekkim smutkiem i zażenowaniem. Niebieskooka momentalnie zastygła i po chwili zastanowienia postanowiła mówić.
- No więc po tym co zrobił…
- Nie możemy Ci udzielać takich informacji – przerwał jej Nara – Przepraszam ale lekarz nam zabronił. Wiem, że chciałabyś usłyszeć wszystko od nas ale nie możemy. – powiedział – Przykro mi – zakończył swoją wypowiedź.
- A-ale dlaczego? – zapytała zdziwiona i spojrzała na Ino,która była równie zaskoczona. – nie rozumiem.
- Nie wystarczy Ci powód, że jesteśmy przyjaciółmi? –zapytał znudzonym jak zwykle głosem – To mogłoby źle wpłynąć na nasze stosunki,niektórych rzeczy lepiej jest się dowiedzieć od osoby, która jest Ci obca. –dodał i wstał. Nachylił się nad różowo włosą i pocałował ją w czoło. – To kłopotliwe ale muszę coś załatwić – uśmiechnął się tajemniczo i podniósł do góry jedną rękę wychodząc z sali.
- On ma rację – powiedziała Ino, a Haruno się uśmiechnęła.
- Tak – powiedziała – A widziałaś jego uśmiech? – zapytała spoglądając na przyjaciółkę.
- Yhym, chyba ma kogoś na oku, ostatnio nie tylko jest leniwy ale i jakiś taki nieobecny – powiedziała odgarniając grzywkę za ucho – Cieszę się
- Fajnie, że mu się układa i wiesz co? Myślę, że to całe „muszę coś załatwić” to tak naprawdę „mam randkę” – powiedziała i obie się roześmiały –A jak u Ciebie te sprawy? – zapytała i skrzywiła się lekko gdy chciała się podnieść wyżej.
- Poczekaj pomogę Ci – niebieskooka wstała i poprawiła jej poduszkę, pomagając przy tym usiąść wygodnie – No więc u mnie także się układa –powiedziała tajemniczo i wróciła na swoje miejsce
- Masz chłopaka? Opowiadaj – pospieszyła ją pacjentka.
- No więc jest ode mnie młodszy, tylko się nie śmiej! –zastrzegła co w ogóle nie zrobiło wrażenia na Sakurze.
- Ty? Ty, która zawsze mówiła, że faceci dorastają psychicznie trzy lata później, a nasi rówieśnicy to dzieciaki? – zaśmiała się znowu – Nie mogę w to uwierzyć.
- Przestań ja też nie mogłam, ale okazał się całkiem…dojrzały– powiedziała i uśmiechnęła się. – Ma na imię…
Rozmawiały jeszcze długo. Po tym jak się pogodziły nie miały na to wielu okazji. Więc właśnie dzisiaj, kiedy Haruno się obudziła, nadrabiały zaległości. Rozmawiały dopóki lekarz prowadzący nie przerwał ich wesołej konwersacji. W końcu pacjentka powinna wypoczywać. Tak więc pożegnały się,umawiając na jutro i blondynka opuściła szpital, wiedząc, że przed nim czeka na nią pewien rudowłosy chłopak.
- Cześć, długo stoisz? – zapytała podchodząc i witając się buziakiem w policzek. Chłopak spojrzał na zegarek.
- Raczej nie – odpowiedział i objął dziewczynę kierując się w stronę metra. – Mam pytanie – powiedział po dłuższej chwili milczenia.
- Śmiało – powiedziała i złapała go pod rękę.
- Pamiętasz tą naszą integrację z Naruto?
- Tak, doskonale można powiedzieć. – powiedziała zatrzymując się na światłach.
- Ten brunet ma na imię Sasuke, prawda?
- Tak, do czego zmierzasz? – spojrzała na niego z zaciekawieniem.
- No więc, czy on ma dziewczynę? – rudzielec podrapał się pogłowie i uśmiechnął.
- Nic o tym nie wiem – odpowiedziała ciągnąc chłopaka przez przejście.
- A umawia się z kimś konkretnym? To znaczy wiesz, czy niema kogoś na oku?
- Nie wiem, powiesz mi w końcu o co chodzi?
- O Temari, wpadł jej w oko – powiedział i odetchnął głęboko,dając tym samym do zrozumienia jak bardzo jego siostra jest męcząca.
- Nie zauważyłam żeby się nią zainteresował – powiedziała wyszukując wzrokiem jakiejś wolnej ławki.
- Też jej to powiedziałem, ale dziewczyna stwierdziła, że jeżeli się go nie zapytam to nie będę wiedział. Wcale nie mam zamiaru się go oto pytać, chłopak wydaje się dziwny, sama wiesz, znasz go. – powiedział ciągnąc dziewczynę w kierunku pustej ławki.
- Można powiedzieć, że go znam – westchnęła – Sasuke jest typem, który nie umawia się na drugie randki. Taki szkolny przystojniak. Mimo to nie jest aż taki dziwny jak Ci się wydaje, owszem jest bezpośredni i może trochę chłodno nastawiony, ale jest porządku. – powiedziała siadając na drewnianej ławeczce.
- Temari sobie go upatrzyła i chce wiedzieć czy ma szanse. Z tego co zaobserwowałem na naszym małym spotkaniu, bardzo często ją zbywał krótkimi odpowiedziami ale ona się chyba tym nie przejęła – jęknął – Inoooo…mam jej dość, ona nie daje mi spokoju. Proszę Cię zrób coś.
- A co ja mam zrobić. Nie wiem czy ona wpadła mu w oko czy też nie, chociaż wydaje mi się, że raczej nie. Przecież nie mogę jej tego powiedzieć tylko dlatego, że to moje przypuszczenia. – Tak wiem, to może po prostu zapytaj się go, co? – zielone oczy spojrzały błagalnie na twarz blondynki.
- No dobrze, dowiem się – powiedziała – Ale Ty jej powiesz jeżeli się okaże, że uważa ja za natrętną blondynkę – zastrzegła i zaśmiała się cicho.

***

W świetle latarni, w najbardziej bezludnym zakątku bulwaru niedaleko Rainbow Bridge, stanęła wywoskowana, czarna Toyota Camry. Kierowca nie musiał długo czekać, już po chwili przy otwartym oknie pojawiła się sylwetka młodego mężczyzny.
- Szukasz randki? – zapytał zalotnie, opierając jedną rękę na biodrze, a drugą w otwartym oknie. Kierowca zmierzył go od góry do dołu i z powrotem spojrzał przez przednią szybę. Niedaleko siedziało jeszcze kilka osób.Zatrzymał wzrok na chłopaku siedzącym na barierce i palącym papierosa.
- Nie Ty, On. – wskazał ręką sylwetkę siedzącego na barierce, a chłopak stojący przy samochodzie niechętnie odszedł. Wrócił do grupki i mówiąc coś do chłopaka, wskazał ręką na samochód. Ten uśmiechnął się tajemniczo i wstając, skierował się do samochodu od razu do niego wsiadając. Nie czekając dłużej samochód ruszył.

***

- Nikogo nie ma? – zapytał jakby sam siebie i wszedł razem z Naruto i Kibą do środka. Zapalił światło i rozejrzał się. –
- Na podjeździe nie było samochodu – odezwał się cicho Kiba i ze spuszczoną głową skierował na górę – Możemy się pospieszyć?
- Nie, nie możemy – powiedział ostro Sasuke – Trzeba było powiedzieć,zanim umówiłeś się na randkę, że jesteś dzisiaj zajęty. – dodał po chwili brunet.
- Nie wiedziałem, że dopiero teraz będę przenosił Twoje graty – sarknął i się naburmuszył.
- Nie przejmuj się nim, pomogę Ci – powiedział blondyn klepiąc chłopaka po ramieniu.
- Pewnie pojechał do wydawcy – powiedział Uchiha i skierował się do salonu, zapalił światło. – Dobra jak skończycie dajcie mi znać –powiedział siadając na fotelu.
- Ty chyba żartujesz – powiedział niebieskooki podchodząc do bruneta. Złapał go za rękę i podniósł do góry.
- Nie, nie żartuje – powiedział opierając się – Zapomniałeś,że to robota Kiby, zasłużył na to.
- To nie znaczy, że nie możesz pomóc, przecież to zajmie wieki jak będzie się z tym sam męczył. – powiedział unosząc do góry ręce – Rusz swój tyłek
- Nie mam zamiaru – upierał się przy swoim
- Sasuke proszę, współlokator Neji’ego ma dzisiaj nocną zmianę – powiedział błagalnie Inuzuka.
- A jak obiecam Ci nagrodę? – zapytał przekornie blondyn.
- Chcesz mnie przekupić? – zapytał ze sprytnym uśmieszkiem.Niebieskooki kiwnął powoli głową i szepnął mu coś na ucho – No skoro nalegasz,to wam pomogę. – powiedział i wstał z fotela kierując się z chłopakami na górę.
Po drodze do swojego pokoju zauważył otwarte drzwi do biura Itachi’ego. Nie przejąłby się tym za bardzo gdyby nie to, że na biurku leżała wydrukowana powieść. Zatrzymał się i otworzył szerzej drzwi wchodząc do pokoju.
- Sasuke? – zapytał blondyn wchodząc za czarnookim do pokoju.
- Nie pojechał do wydawnictwa – powiedział i spojrzał na pierwszą stronę z tytułem książki.
- Może ma randkę? – zapytał niebieskooki uśmiechając się szeroko – Hej, co Ty robisz? – zapytał gdy brunet zaczął przeglądać kartki.
- Nie ma go, chce się dowiedzieć o czym jest ta książka –powiedział patrząc ze zdziwieniem na partnera.
- Czy Itachi nie powiedział, że nie możesz? – zapytał kładąc rękę na pierwszej stronie, uniemożliwiając przeglądanie ich.
- Co robisz? – powiedział poirytowany.
- Tak nie można, Twój brat Ci ufa, a Ty chcesz go oszukać –powiedział gestykulując.
Sasuke spojrzał się na niego jak na ufoludka. Przecież to nic złego jeżeli przeczyta sobie jedną czy dwie strony. Jego brat się o tym nie dowie. Tak przynajmniej uważa.
- Skąd wiesz, że mi ufa? – zapytał ze zdziwieniem.
- Gdyby tak nie było nie zostawiłby tutaj swojego maszynopisu, wiedząc, że mamy dzisiaj przyjść – wyjaśnił mu. Czarnooki spojrzał na książkę, a potem na blondyna.
- Masz rację – powiedział, a niebieskooki pocałował go w policzek.
- Chodź – powiedział i skierowali się do pokoju młodszego Uchihy.

***

- Na co masz dzisiaj ochotę – zapytał młody mężczyzna gdy tylko samochód zatrzymał się w tym samym zaułku co zawsze.
- Dzisiaj przyjechałem tylko porozmawiać – powiedział kierowca i spojrzał na chłopaka. Wyciągnął papierosy i poczęstował pasażera.
- Dzięki – powiedział i odpalił od płomienia – O czym dzisiaj porozmawiamy? – zapytał odkręcając szybę w samochodzie i wypuścił dym z ust. – Na pewno nie masz ochoty na nic więcej? – dodał uśmiechając się sprytnie.
- Na pewno – odpowiedział starszy mężczyzna – A co?Nalegasz?
- Zazwyczaj były najpierw przyjemności, a potem przesłuchanie – powiedział wzruszając ramionami.
- To nie przesłuchanie, po prostu jesteś interesującą osobą –powiedział uśmiechając się lekko.
- Interesujące są tylko moje łóżkowe umiejętności, więc nie pieprz mi tu komplementów – powiedział z irytacją lekko zawstydzony.
- Nie denerwuj się tak, zapłacę Ci taką samą cenę. Można powiedzieć, że dzisiaj nawet nie będzie dłuższej rozmowy – powiedział i wypuścił ciężko dym z ust.
- Znudziłem Ci się już? Trzeba było wybrać kogoś innego do towarzystwa skoro nie chcesz nawet rozmawiać – naburmuszył się i zaciągnął głęboko dymem.
- Chciałem Cię o coś zapytać – spojrzał uważnie na młodzieńca
- Nie musisz pytać dlaczego to robię, znasz przecież odpowiedź – burknął krzyżując ręce na piersi i wbijając się głębiej w siedzenie.
- To nie o to chodzi. Posłuchaj mnie uważnie, nie chcę żebyś coś źle zrozumiał. – chłopak tylko kiwnął głową – To wszystko trwa już dość długo.Dwa lata. – powiedział i spojrzał na chłopaka, który potwierdził kiwnięciem głowy. – Przez te dwa lata wiele się o Tobie dowiedziałem. Mówiąc, że przeleciało mi to koło nosa, skłamałbym. Jesteś bardzo interesującą osobą i przez te dwa lata nie przyjeżdżałem tu tylko z powodu Twoich usług. –powiedział, a chłopak przyjrzał mu się z zaciekawieniem.
- To z jakiego powodu? – zapytał z lekkim strachem
- Ty i całe Twoje życie miało wpływ na mnie i na moje życie.
- Nie rozumiem
- Przez ten cały czas…pisałem o Tobie książkę – powiedział biorąc głęboki wdech i zaraz poczuł pieczenie na policzku. – Byłem na to przygotowany –westchnął i spuścił głowę.
- Dlaczego? – krzyknął chłopak – Jesteś jakimś pieprzonym pismakiem?! – wrzasnął
- Jestem pisarzem. Piszę thrillery i powieści detektywistyczne.
- I do tego jesteś psem?! – chłopak był zdezorientowany
- Kiedyś byłem, stare czasy. Dlatego mówiłem żebyś słuchał uważnie bo możesz mnie źle zrozumieć.
- Co można źle zrozumieć słysząc „pisałem o Tobie książkę”?!
- Bo nie wiesz z jakich powodów ją napisałem – powiedział –Twoje życie bardzo mnie zafascynowało. Masz dopiero 20 lat..
- A co to ma kurwa do rzeczy?!
- Zamknij się i słuchaj mnie. Masz dopiero 20 lat, a Twoje życie to piekło. Jedna wielka pomyłka. Jesteś piękny, utalentowany, inteligentny i mógłbym jeszcze wiele Twoich zalet wymieniać. Ale kilka wydarzeń z przeszłości zmieniło twoje życie o 360 stopni. – powiedział gestykulując –Przez Twoje problemy zostałeś zmuszony do takiej a nie innej pracy to zainspirowało mnie do napisania książki o tym jak w dzisiejszych czasach wygląda życie dzieciaków z problemami.
- Dzieciaków? Z problemami? Ja nie mam żadnych cholernych problemów!
- Ale to przez nie trafiłeś na ulice – powiedział, a chłopak spuścił głowę – Chcę aby ludzie nie patrzeli na was jak na trędowatych tylko jak na normalnych obywateli zmuszonych przez los do takiego, a nie innego życia. – powiedział, a chłopak spojrzał się na niego. – Gdyby ta książka nie miała nieść przesłania, nie trudziłbym się pisząc ją. Chcę pokazać ludziom przez jakie trudności musicie przechodzić. Dlatego…
- Dlatego co? – zapytał chłopak patrząc uważnie w czarne oczy.
- Dlatego nie odważę się jej opublikować bez Twojej zgody. Mógłbym co prawda pozmieniać imiona, miejsca i wszystkie inne dane osobowe jednak wiem, że to nie byłoby to samo. – powiedział czarnowłosy i przejechał dłonią po policzku chłopaka, chowając palce w przydługich kasztanowych kosmykach – Chcę żeby ludzie wiedzieli przez co musiałeś przechodzić i jak Tobie musiało być przykro. Jeżeli się nie zgodzisz, po prostu spalę tę książkę.– Powiedział wpatrując się w głęboki złoty kolor oczu. Sięgnął drugą ręką do kieszeni i wyciągnął z niej wizytówkę. – Trzymaj, zrób z nią co chcesz albo zadzwoń jak się zastanowisz i jeszcze jedno…- powiedział nim wizytówka trafiła do rąk chłopaka – Chciałbym żebyś nie musiał więcej tego robić z nikim innym prócz ze mną. Chciałbym Cię zabrać do siebie, żebyśmy mieszkali razem i żebyś był tylko mój. Nie zniosę dłużej tego, że muszę się Tobą dzielić. – powiedział podając mu wizytówkę, a chłopak wysiadł z samochodu. – Pamiętaj, że bez Twojej zgody książka się nie pojawi, a moja propozycja nie zależy od tego czy się zgodzisz czy też nie. Bez względu na to chcę abyś zamieszkał ze mną. Będę czekał na telefon. – Mówiąc to odjechał. Nie bał się o chłopaka, zawsze się tam rozstawali. Wiedział, że nie stanie mu się nic złego. Chłopak miał blisko domieszkania.
- Uchiha Itachi! Niemożliwe! – szepnął chłopak i spojrzał zaodjeżdżającą Toyotą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz