środa, 15 grudnia 2010

Epizod 22

- Przepraszam, przepuścisz mnie? – zapytała łagodnym głosem dziewczyna o mlecznych oczach.
- Ach tak, już…to znaczy nie…czy…mogłabyś mi podać moją kurtkę?? Tak, tak kurtkę, właśnie o niej zapomniałem – powiedział długowłosy zwracając się nieskładnie do kuzynki i drapiąc w tył głowy.
- Tak, jasne – odpowiedziała nieco zdziwiona niecodziennym zachowaniem przyszywanego brata. Cofnęła się do przedpokoju, przy czym brunet skorzystał z okazji wychylając się za drzwi swojej posiadłości, po czym zwrócił wzrok w stronę, przed chwila  jeszcze złączonej w pocałunku pary.
- Dzięki – powiedział gdy nie zauważył dla nich już żadnego zagrożenia. Wyszedł z domu mówiąc ciche „Do widzenia”. Za nim zaś wyszła ciemnowłosa Hinata zeskakując po schodkach werandy, oznajmiając tym samym, że nie wróci późno. Biegnąc w przeciwną stronę, nie zauważyła nawet chłopaków zbliżających się do jej rezydencji.
- „Ok., i co mam teraz zrobić? Zachowywać się jak normalny człowiek, czy jak przyjaciel? Może powinienem mu powiedzieć? Chociaż on nigdy nikogo nie uważał za przyjaciela, ale może powinienem powiedzieć mu co o tym myślę? Tak, tak z pewnością powinienem. Tylko jak? Przecież nie mogę mu powiedzieć przy blondynie. Cholera jasna, jakby to powiedział Shikamaru? Takie to kłopotliwe”
- Yo Neji  - krzyknął uradowany blondyn doskakując do długowłosego.
- Cześć Naruto, Sasuke – odpowiedział z uśmiechem ściskając obu ręce. Spojrzał na czarnowłosego, u którego na ustach przejawiała się nikła, aczkolwiek widoczna iskierka szczęścia. Uśmiechnął się w duchu – „Przynajmniej nie jest już samotny, kto by pomyślał, że ta złota czupryna zrobi w jego życiu tyle zamieszania, chociaż…te niebieskie oczy mają w sobie to coś…wróć…dla Ciebie tylko te orzechowe są najważniejsze, i tak ma zostać”
- Alfa, Bravo, Charlie – niebieskooki stał przed długowłosym machając mu ręką przed oczyma.
- Przepraszam zamyśliłem się – powiedział śląc uśmiech do obu chłopaków.
- A co z Kibą? – zapytał czarnooki robiąc krok w przód, oznajmiając tym samym, że pora ruszać.
- „Zdecydowanie obecność blondyna mu sprzyja, zaczyna interesować się otoczeniem” – Neji mimowolnie zakpił z zachowania czarnowłosego – Kiba będzie czekał na miejscu – powiedział już na głos po czym ruszył za chłopakami – A co wy żeście się tak odstawili? – powiedział oglądając chłopaków od góry do dołu, przy czym gwizdnął, oznaczając siłę ich prezencji.
- W końcu mam randkę, nie? – powiedział pół złośliwie pół żartem, puszczając oczko. Kątem oka zauważył drgnięcie czarnookiego i spinające się mięśnie szczęki – Ale…co to za randka gdy jesteśmy wszyscy razem…niestety moja szansa minęła – westchnął i położył rękę na ramieniu długowłosego -  Tobie Neji też raczej się nie widzi skorzystać bo Kiba zapewne poszczułby Cię psem, ale…Ty Sasuke, śmiało nie krępuj się, powiedzmy sobie szczerze, masz teraz największe szanse – uśmiechnął się pod nosem widząc malującą się złość na twarzy partnera – Jesteś przystojnym, dojrzałym mężczyzną, z pewnością spodobasz się naszemu nowemu znajomemu, no chyba, że woli blondynów. – Dodał klepiąc go lekko w plecy.
- Jeszcze chwila, a będę zmuszony do rękoczynów – wysyczał prosto w niebieskie tęczówki, łapiąc przy tym opalony nadgarstek.
- Tak jest kapitanie, ale…czy to spojrzenie miało oznaczać coś w stylu „Zabiję Cię za jeszcze jedno słowo” czy raczej coś typu „Nie oddam go bez walki, z blondynem nie przegram” – rzucił zaczepnie naśladując głos bruneta, narażając się tym samym jeszcze bardziej. Neji zachichotał pod nosem, a i Naruto nie ukrywał, że sytuacja go rozbawiła, ledwo powstrzymując się od parsknięcia prosto w twarz wkurzonemu właścicielowi grafitowych tęczówek.
- Raczej coś w rodzaju „Jeżeli z twoich ust wypłynie jeszcze jakakolwiek niepożądana sylaba, treningi siatkówki będą dla Ciebie ponownie odległym marzeniem” – powiedział ostro patrząc przenikliwie na twarz blondyna, który momentalnie spoważniał. Tak, na temat siatkówki nie ma żartów i on o tym dobrze wie. Mógłby się spodziewać, że mimo wszystko groźby nie zamieniłyby się w czyny, ale lepiej nie ryzykować. Kiwnął potakująco głową oznaczając tym samym swoją skruchę i w ciszy ruszyli dalej.
Mleczne tęczówki co chwila zerkały na bruneta próbując wyczytać z jego twarzy emocje. Każda próba jednak kończyła się niepowodzeniem, gdyż Sasuke był mistrzem w ukrywaniu swoich uczuć przed innymi. Nie dotyczyło to już blondyna, który nie raz był świadkiem nagłej, niczym nie wytłumaczonej wylewności czarnookiego. Dla innych jego osoba w dalszym ciągu była zdystansowana i porażająca chłodem. Długowłosy pogrążony w swoich myślach nie zauważył, że dotarli na umówione miejsce, a i rozmowa między chłopakami, ciągnąca się przez całą drogę, umknęła jego uwadze.
- Cześć chłopaki – powiedział szczerzący się Kiba i podszedł do nich w celu przywitania się – Ale dzisiaj gorąco, idealny wieczór na imprezę – rozradowany szatyn okazał swoje pełne zadowolenie, po czym pociągnął ich w stronę wejścia do knajpy, w której miała się odbyć „integracja”, tłumacząc się tym, że nie będzie wolnych stolików. Sam zaś udał się prosto do baru pozostawiając im kwestię zajęcia loży, na jednym z górnych balkonów. Drink bar w „Kamiya”, najlepszym klubie w Asakusie, oferował najróżniejsze alkoholowe ekscesy. Od najzwyklejszego sake, poprzez różnego rodzaju piwa, w których znajdował się między innymi Guinness, do sprowadzanych z zagranicy najwytrawniejszych alkoholi, z których sprawne ręce barmana tworzyły raj dla każdego podniebienia.
- Co podać? – zapytał męski głos, należący do jednego z barmanów. Inuzuka rozejrzał się po zajętej przez nich loży, którą zajmowała jak na razie tylko ich czwórka.
- Na początek może cztery Guinnessy – powiedział zacierając ręce.
- Zanieść do stolika? – zapytał zakręcając w rękach dwa pokale.
- Jeżeli można, to bardzo bym był wdzięczny – powiedział z uśmiechem na ustach wskazując na loże znajdującą się na balkonie. Chwilę później siedział już razem z chłopakami śmiejąc się i czekając na obiecanego kelnera.
- Co zamówiłeś? – zapytał Naruto przyglądając się z ciekawością nieobliczalnemu szatynowi. Jakby nie było, wszystko w jego wykonaniu mogło mieć niepowołane skutki. Jednak nim Inuzuka zdążył odpowiedzieć do stolika podeszły trzy osoby. Dwie pary oczu rozszerzyły się niewyobrażalnie gdy koło oczekiwanego rudowłosego prezentowała się im znajoma postać.
- Ino!? – z ust obu chłopców wyrwało się pełne szoku pytanie, a mina blondynki równie wyrażała zdziwienie.
- Znacie się? – zapytał rudzielec przeskakując wzrokiem po zastygłych w zaskoczeniu postaciach.
- Ten tu jest moim przyjacielem – wskazała na szatyna, który dalej siedział nieruchomo – ten długowłosy przystojniak to jego chłopak – mówiąc to uśmiechnęła się do Neji’ego – a z tymi tutaj chodzę do klasy, jeden z nich to szkolny Casanova… – powiedziała wskazując czarnowłosego, który siedział już jak gdyby nie obchodziła go ta cała rozmowa - …który od pewnego czasu ma konkurenta – uśmiechnęła się szeroko do blondyna, na którego twarz wpełzł uśmiech zadowolenia – teraz już wiem dlaczego się zgodziłeś, trudno odmówić takim oczom – powiedziała zaczepnie, a Sasuke jakby wyłapał tylko tę część wypowiedzi, spojrzał na blondynkę, potem na oczy blondyna i zrozumiał sens jej słów. Nie był zły. Czuł się raczej dumny z komplementu jakim został obdarowany jego partner. W duchu cieszył się też, że nie ma już zagrożenia w osobie rudowłosego. Mógł się teraz całkowicie odprężyć i poświęcić obietnicy złożonej Naruto. Będzie się dobrze bawił.
- Czy moglibyśmy poznać imię waszej towarzyszki? – zapytał Neji, który jako jedyny aktualnie wrócił do swojego pierwotnego toku myślenia.
- To moja starsza siostra, Temari – wskazał średniego wzrostu blondynkę stojącą lekko za plecami rudowłosego. Uśmiechnęła się do wszystkich po czym po kolei się przedstawili robiąc tym samym miejsce dla nowo przybyłych.
- Czy podać menu? – niespodziewanie przy ich stoliku pojawił się kelner z zamówieniem złożonym przez Kibę.
- To samo jeszcze trzy razy – powiedział rudowłosy uprzejmie zwracając się do szczupłego mężczyzny po dwudziestce. Ten tylko skinął głową i z tacą pod ręką ruszył w stronę baru.
- Zobaczmy co Ty nam tu zamówiłeś – powiedział Naruto odwracając pokala napisem do siebie. – Wow, Guinness szalejesz – wyszczerzył zęby i spojrzał po zebranych. Szczególną uwagę zwrócił na blondynkę zaczesaną w cztery kitki, która obrała sobie miejsce koło siedzącego obojętnie bruneta. Przyjrzał jej się dyskretnie zauważając na jej twarzy delikatny rumieniec i co chwila ukradkowe spojrzenia, którymi obrzucała czarnookiego. Nie trudno było zrozumieć, że na cel dzisiejszego wieczoru wybrała sobie kapitana drużyny. Co rusz rozpoczynała rozmowę, która polegała na zadaniu pytania, a kończyła się krótką odpowiedzią, tylko dzięki wklepanym manierom Uchihy. Nie można powiedzieć, że nie było zabawnie gdy dziewczyna nie zaprzestawała swojej syzyfowej pracy. Na usta blondyna wkradło się rozbawienie gdy po raz kolejny granatowooka została zbita z tropu przez krótką i nieco szorstką odpowiedź bruneta.
Mijały minuty, godziny co oznacza także, że i kolejne kolejki mijały, można powiedzieć w atmosferze, której tak naprawdę nikt się nie spodziewał. Sam blondyn był nieco zaskoczony, ale równie dobrze się bawił. Do czasu gdy przy piątej, czy może już szóstej kolejce różnorakich alkoholi czarnooki nie poszedł do toalety. Trochę już chwiejnym krokiem, jednak trzymał fason jak na Uchihe przystało. Momentalnie w długowłosego jak grom z jasnego nieba, uderzył postawiony sobie wcześniej cel. Wstał i przepraszając siedzących, pogrążonych w rozmowie, poszedł do toalety za czarnookim.
Zobaczył w lustrze odbicie mlecznych oczu, z zaciekawieniem wpatrujących się w niego. Mógłby przysiąc, że próbował go prześwietlić niczym rentgen. Odwrócił się wycierając ręce papierowym ręcznikiem i wyczekująco spojrzał na towarzysza.
- Więc będziesz tak stał i wypalał we mnie dziurę swoim wygłodniałym wzrokiem, czy może powiesz co ci chodzi po głowie? – zapytał ze spokojem chociaż lekko irytowała go bezpośrednia postawa bruneta. Jednak czego mógł się spodziewać? Neji także pochodzi z wysoko postawionej rodziny, której drzewo genealogiczne sięga korzeniami kilkaset lat przed ich urodzeniem. Tak samo nie ma rodziców, a jest na łasce swojego wuja, który nie pała miłością do homoseksualistów. Który jest po prostu kolejnym homofonem, pozbawionym uzasadnionych przyczyn swojej nienawiści i nietolerancji. Który gdyby mógł wyrzucił by go na zbity pysk. Niestety, taki ktoś jak Hyuuga dotrzymuje obietnic, zwłaszcza tych, które złożył umierającemu członkowi rodziny. Tak, gdyby mógł cofnąć czas na pewno przemilczał by prośbę swojego bliźniaka. Mógłby wtedy bezkarnie oddać go do domu dziecka, czy gdzieś w cholerę, byleby nie mieć pod dachem odmieńca. Dlatego Uchiha nie mógł mieć mu za złe tego, że jego wzrok jest równie zimny. Przynajmniej tak było do czasu, gdy nie poznał Kiby, swojej pierwszej, prawdziwej i być może jedynej miłości. Tak, to wszystko przewalało się w głowie Sasuke w tym właśnie momencie. Zapomniał on już o zadanym wcześniej pytaniu, na które o dziwo nie dostał odpowiedzi. Teraz myślał jak bardzo Neji się zmienił od tamtego czasu. Stał się spokojny, radosny i bardziej kontaktowy. Nie bał się już zbliżyć do kogokolwiek. Stał się częścią tego szczęśliwego świata, o którym on zawsze marzył, a do którego bał się zbliżyć jak do ognia. I to zimne, ostre spojrzenie. Tak, to ono wyrwało bruneta z zamyśleń. Musiało stać się coś poważnego, aby zobaczył u niego te stare oczy. Jednak nie były one takie same. Nie było w nich nienawiści do świata czy do siebie samego. Były one teraz nad wyraz skupione i zawierające przestrogę. Czarnookiego przeszły mimowolne dreszcze, które były oznaką lekkiego strachu, przed tym co zaraz miał powiedzieć długowłosy.
Oparł ręce o marmurowy blat utrzymujący umywalki i zapytał jeszcze raz.
- Więc co chciałeś mi powiedzieć? W twoich oczach widać, że nie przyszedłeś załatwić tu potrzeby fizjologicznej. – ni to z kpiną ni z sarkazmem wypowiedział ostatnie słowa.
- Chodzi o Naruto – powiedział spokojnie, chociaż powstrzymywał się żeby nie doskoczyć do bruneta i w panice wykrzyczeć wszystko, co go dręczyło po tym, jak zobaczył ich przedstawiających obraz idealnej pary.
- Naruto? To dlaczego nie porozmawiasz z nim jeżeli to o niego chodzi? – zapytał zdziwiony zakładając ręce na piersi.
- Mówiąc ściślej tu chodzi o was – długowłosy kontrolował swoje emocje najlepiej jak potrafił. Jednak tak długo nie musiał tego robić, że już niemal zapomniał jakie to jest trudne, i z ledwością trzymał nerwy na wodzy. Sam nie wiedział, dlaczego jest taki wzburzony. Czy dlatego, że o niczym nie wiedział? Zazdrosny? Nie. Czy może dlatego, że znając bruneta nieco dłużej niż blondyn, spodziewał się, że może on z zimną krwią podeptać jego serce? Ale czy jego obawy były uzasadnione? Bo przecież gdy ich widział to wyglądali na szczęśliwych. Uchiha się częściej uśmiechał. Ba! On nawet przyszedł na spotkanie! Co nigdy, nigdy wcześniej nie miało miejsca. Nie licząc oczywiście zbiórek drużyny, czy krótkich randek z tą czy tamtą pustą lalą. Mało tego, podoba mu się tu, a to już było przegięcie.
- Jakich nas? – zapytał z nie udawanym szokiem brunet.
- No właśnie…- westchnął zrezygnowany długowłosy. Mógł się spodziewać, że pójdzie nieco opornie. Jednak udawanie głupka w wykonaniu Uchihy trochę go zaczynało irytować. – Powiem szczerze, że na początku się zdziwiłem…Tak potrafisz zaskoczyć człowieka, ale nie o tym, przejdę do rzeczy. Mówiąc jaśniej, to chodzi mi o Ciebie i o Naruto czyli o Was – ostatnie słowo wyraźnie zaakcentował, na co Sasuke przełknął ślinę obawiając się dalszej części jego wypowiedzi. Jego twarz nadal jednak pozostawała obojętna. – Rozumiem, że trudno jest się oprzeć tym niebieskim oczom i złotym włosom pięknie kontrastującym z opalaną karnacją, ale Sasuke…- I  w tym momencie Uchiha zdał sobie sprawę z powagi sytuacji. Zdążył się bowiem przyzwyczaić, że długowłosy tylko w nagłych, poważnych wypadkach mówi do niego po imieniu - …musisz być bardziej ostrożny. Tu nie chodzi o mnie, jak wiesz ja nie mam nic przeciwko takim związkom. W końcu sam w jednym siedzę po uszy. Wiedz, że w tym wypadku chodzi mi wyłącznie o Twoje bezpieczeństwo. Chyba nie chcesz stracić reputacji i tego wszystkiego nad czym tak ciężko pracowałeś?
- Więc co mam zrobić? – to zbiło długowłosego z tropu. Uchiha proszący o radę, świat się wali. Mlecznooki podszedł i położył rękę na ramieniu przyjaciela. Bo chociaż nigdy się do tego nie przyznał zawsze nimi byli.
- Raczej czego nie powinieneś robić – powiedział lekko się uśmiechając.
- Masz na myśli, że w ogóle nie powinienem tego zaczynać? – zapytał niby to z oburzeniem, za którym kryła się rezygnacja i nutka rozpaczy.
- Chodzi mi o to, że pod żadnym pozorem nie możesz postawić Naruto na równi ze swoją reputacją. Nie mam na myśli tego, że to jest Naruto, ale to, że jest on człowiekiem i jak każdy człowiek zasługuje na szacunek. Bo to nie człowieka przypisuje się statusowi społecznemu, ale status człowiekowi. Ludzie nie są rzeczami, zabawkami czy co gorsza śmieciami. Musisz wiedzieć, być pewny tego czy jest on dla Ciebie kimś ważnym, jeżeli będzie on górował nad wszystkimi Twoimi celami, czy marzeniami, będzie to oznaczało, że świat jest gotowy na przyjęcie jeszcze jednej pary. Ludzie będą gotowi na wasz związek, jeżeli wy nie będziecie mieć wątpliwości. – poklepał go pokrzepiająco po ramieniu. – Tak na marginesie, ile już wypiliśmy? Bo straciłem rachubę przy tym różowo jakimś tam drinku z zakręcaną słomką. – zapytał niespodziewanie, a na twarz Uchihy wpełzł dziwny grymas wyrażający prawdopodobnie uśmiech.
- To była piąta kolejka – powiedział i odepchnął się od umywalki.
- Swoją drogą chyba jego towarzystwo Ci sprzyja, zaczynasz przypominać człowieka – powiedział z sarkazmem.
- Zamknij się – odparł tylko z udawanym gniewem i skierował się w stronę drzwi. W duchu dziękował, że tylko Neji ich zobaczył, bo gdyby to była Hinata to z pewnością by zemdlała, a na Kibę na pewno nie był gotowy. – „Kiba nie nadaje się na pierwszą osobę, która powinna się o tym dowiedzieć, mógłby być drugi, Neji przynajmniej by go utemperował zanim rzucił by jakieś głupie hasło. Zaraz, czy ja właśnie pomyślałem, że mi to nie przeszkadza?” – zaskoczony usiadł w loży koło blondyna i przyjrzał się jego twarzy. Przeanalizował swoją poprzednią myśl i uznał, że tak naprawdę to w tym towarzystwie, nawet dobrze się czuje i z pewnością stwierdził, że mogliby być ludźmi którzy zasługują na poznanie prawdy. Musiałby najpierw uzgodnić to z blondynem. – „Tak, zdecydowanie przedstawię mu ten pomysł” – pomyślał gdy do jego boku przykleiła się blondyna uczesana w cztery kitki. Była już dosyć podpita, a jej głowa mimowolnie opadała co chwila w dół. Widać było, że resztką sił powstrzymuje się przed wygodnym ułożeniem jej na stoliku i zapadnięciem w sen. Czarnooki się trochę skrzywił odwrócił głowę w stronę uśmiechającego się promiennie blondyna, który też miał lekkie morze pod kopułą. Kiba też nie wyglądał już najlepiej co na jego głowę i tak było rekordem. Gaara z Ino byli nieco zajęci sobą, tak więc jako jedyni ostali się bruneci. Teraz wpatrujący się w siebie. Spojrzeli jeszcze raz po wszystkich to znów na siebie i jak nigdy wcześniej wybuchli głośnym śmiechem, zwracając na siebie uwagę nieco już opustoszałego klubu. Naruto wyrwany z krainy otępiałych położył rękę na udzie czarnookiego, który momentalnie zamilkł nabierając lekkich rumieńców. Nikt tego nie zauważył gdyż albo byli zbyt pijani jak Kiba, albo spali jak Temari, albo zajęci sobą jak Gaara i Ino. Rzecz jasna długowłosy zrozumiał po rumieńcach i starał się powstrzymać śmiech widząc zmieszaną twarz kompana.
- Sasuke, chodźmy już, jutro trzeba wstać bardzo wcześnie i trening jest…a już jest druga – wyszeptał do ucha swojego partnera na co ten przytaknął.
- Spadamy, idziecie z nami? – zapytał brunet bardziej Neji’ego, który tulił wpół śpiącego Inuzuke.
- Chodź kochanie – powiedział cicho podtrzymując szatyna pod rękę i żegnając się z resztą.
- Na razie, dzięki za miły wieczór, naprawdę dobrze się bawiliśmy – blondyn ściskał dłoń rudzielca, żegnając się także z Ino, po czym wyszli z lokalu. Powietrze było bardzo przyjemne i ciepły wiatr lekko rozwiewał włosy chłopców. Dodatkowym plusem było to, że „Kamiya” znajdowała się właśnie w Asakusie. Mieli blisko, a świeże powietrze przed snem dobrze im zrobi.
- Stójcie – powiedział nagle Hyuuga kierując się z szatynem w pobliskie krzaki. Już po chwili słychać było odgłos oddawanych treści żołądkowych.
- Może lepiej będzie jak będziecie spali u mnie, do Kiby macie za daleko, a widać, że on nie czuje się najlepiej -  zaproponował blondyn gdy ruszyli ponownie w drogę powrotną.
- Nie ma sensu go wlec aż do Ueno, a poza tym podróż metrem nie najlepiej mu zrobi – powiedział czarnooki.
- Już się dobrze czuję – wymamrotał Kiba jednak czyny mówiły coś innego gdy zaraz po tym pobiegł w krzaki.
- Dzięki, chętnie skorzystam – uśmiechnął się Neji
- Mam w domu herbatę miętową, powinna mu pomóc – dodał na koniec, po czym przyspieszyli kroku.
***
- Nie tutaj, w pokoju na górze jest przygotowane dla was spanie – powiedział schodząc po schodach i wkraczając do salonu, gdzie na sofie leżał pół śpiący Kiba.
- Dzięki – Neji wstał i wziął na ręce Inuzuke, gdyż dla niego podróż po schodach trwała by wieki. Gdy zniknęli na piętrze Uzumaki spojrzał na siedzącego na fotelu, zmęczonego minionym wieczorem bruneta. Była już 3 nad ranem.
- Idź się położyć do góry, ja prześpię się na kanapie – powiedział ściągając buty.
- Dlaczego? – zapytał lekko zdziwiony.
- Przecież mamy gości, co będzie jak nas razem znajdą w mojej sypialni? – zapytał nieco zaskoczony nieostrożnością bruneta.
- Właśnie, chciałem Ci o czymś powiedzieć – zaczął niepewnie, ale gdy napotkał wyczekujące spojrzenie zmęczonych, niebieskich oczu, kontynuował. – Neji wie – powiedział krótko.
- Jak to Neji wie? – zszokowane oczy popatrzyły na niego z lekkim strachem. Uzumaki obawiał się teraz, że po tym Uchiha po prostu go odstawi, aby ukryć ich sekret i udowodnić, że między nimi nic nie było.
- Po prostu, widział nas dzisiaj jak wychodziliśmy od Ciebie, jak Cię pocałowałem – odpowiedział spokojnie wpatrując się w blednącą twarz blondyna.
- I…i co teraz? – wypowiedział w końcu drżącym głosem pytanie, na które nie chciał znać odpowiedzi. Odpowiedzi, która mogłaby okazać się niczym kara śmierci dla jego serca.
- Wydaje mi się, że powinniśmy…- przerwał na chwile bojąc się reakcji blondyna, w którego oczach zaczaiły się słone krople. Wstał powoli z fotela i podszedł do Naruto wymijając go nieznacznie. Stał teraz ramię w ramię z niebieskookim, który oczekiwał jak skazaniec, na dalszą część wyroku. – Wydaje mi się, że powinniśmy…powiedzieć o tym także Kibie – dodał, a twarz Uzumakiego zastygła w bliżej nie określonym grymasie. Ulga jaką poczuł, była jak maść na rany. Jego wszystkie lęki odeszły w jednej sekundzie.
- To znaczy…znaczy, że ty…że my, możemy dalej, być ze sobą? – wyjąkał ze zdziwieniem.
- Tak, a czego się spodziewałeś? Że zostawię, Cię tylko dlatego bo ktoś dowiedział się o naszym związku? Owszem, nie planuję na razie wtajemniczać w to całej szkoły, ale skoro Neji o tym wie, to jego chłopak też ma prawo, poza tym trudno by nam był to przed nim ukryć. Ciągnął by Hyuugę za język, aż ten nie miał by wyboru. Poza tym Ty mu ufasz, więc ja też mu zaufam. – odpowiedział odwracając do siebie przodem blondyna i składając na jego ustach delikatny pocałunek. – Chodźmy spać, jutro trening, Kakashi da nam popalić za ostatni wyskok – powiedział ciągnąc go na górę.
- Taa, poza tym będziemy musieli przed treningiem omówić zagrywki, bo za to też Cię ścignie – powiedział ściągając już koszulkę i spodnie, a na bokserki wciągając pomarańczowe spodnie od dresu. Położył się wygodnie wtulając w poduszki, a blade ręce jego partnera oplotły go w pasie, sylwetką przylegając do opalonych pleców. Dwa równomierne oddechy opanowały pomieszczenie, oznajmiając tym samym, że dwójka najprzystojniejszych facetów w szkole oddała się pod opiekę piaskowego dziadka.
***
- Myślisz, że z tego wyjdzie? – zapytał lekko drżący, dziewczęcy głos.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze. Poradzi sobie z tym – głęboki męski głos, próbował dodać otuchy rozdygotanej dziewczynie – Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, ma duże szanse. – powiedział po czym uśmiechnął się kojąco.

1 komentarz:

  1. Świetne, jak zawsze. Kurcze, końcówką mnie zaintrygowałaś ':]

    OdpowiedzUsuń