środa, 15 grudnia 2010

Epizod 21

- Ta czy ta? - W niedzielny poranek, pewien złotowłosy chłopak stał przed lustrem zastanawiając się jaką to wybrać koszulę.
- A wychodzisz gdzieś? - zapytał z nie mniej ukrywanym niezadowoleniem na twarzy młody Uchiha.
- Jakbyś zgadł - powiedział z sarkazmem i zbliżył się do fotela na którym rozgościł się czarnowłosy. - Mam dzisiaj randkę - wyszeptał do ucha swojego partnera po czym powoli podniósł się dotykając lekko, ale celowo miejsca za uchem. Niby nic nie znaczący gest, ale w wykonaniu blondyna wyprowadzał Uchihe z rzeczywistego świata, dając tym samym dostęp do jego własnej krainy, w której nic innego nie liczy się poza tym opalonym ciałem, niebieskimi oczami i włosami koloru słoneczników. Złapał go za rękę ciągnąc do siebie i usadawiając go na swoich kolanach.
- To z kim masz dzisiaj tą randkę? - powiedział opanowanym głosem, zaznaczając palcem drogę na gołym torsie Uzumakiego.
- Z ni...nikim ważnym - blondyn westchnął gdy blady palec zakreślił kółko na około pępka swojej potencjalnej ofiary. Potencjalnej, bo żaden z nich nie był gotowy na następny krok. Chociaż Uchihe czasem ponosiło, to jednak Uzumaki sprowadzał go na ziemię dając tym samym do zrozumienia, że nie jest gotowy. Uświadamiał tym samym czarnookiemu, że on też nie potrafi zrobić kolejnego kroku. Pozwalali sobie jedynie na drobne pieszczoty, które można powiedzieć, całkowicie im wystarczały.
- To dlaczego się tak stroisz skoro to nikt ważny? - zapytał szeptem, owiewając ciepłym oddechem ucho blondyna.
- To dla Ciebie...nie chcę abyś się mnie wstydził - odpowiedział zaczepnie, odchylając lekko głowę do tyłu, dając tym samym czarnowłosemu dostęp do wrażliwej szyi. Musnął ją zostawiając tym samym wilgotny ślad na jej opalonej powierzchni. Jednak gdy słowa wypowiedziane przez Naruto do niego dotarły, ich sens zrozumiał zupełnie inaczej.
- Przecież wiesz, że nie możemy nikomu powiedzieć o tym, że jesteśmy razem...przynajmniej nie teraz, jest za wcześnie - powiedział szybko odrywając głowę od jego ciepłej skóry i patrząc niespokojnie.
- Sasuke, wiem o tym...nie o to mi chodziło, nie masz się co martwić, przecież wiesz, że nie chcę abyś miał jakiekolwiek nieprzyjemności z powodu naszego związku. Znam ludzi, wiem jacy potrafią być okrutni. Ja poczekam aż sam będziesz na to gotów, nie chcę Cię do niczego zmuszać - powiedział całując na koniec jego wiśniowe wargi. - A o to, że nie chce Ci przynieść wstydu to przecież normalne, w końcu idziemy większą grupą...nie chcę wyglądać źle na tle tych wszystkich ludzi...kumasz nie? - powiedział wstając i na powrót przysuwając do swojej sylwetki to jedną, to drugą koszulę.
- Jak dla mnie możesz iść nawet tak jak stoisz - powiedział lekko zacieszając, na co Uzumaki posłał mu karcące spojrzenie. - A tak na serio ubierz tą czarną koszulkę, ma fajny napis - wskazał na leżącą na łóżku rzecz.
- Ty zapewne po drugim kieliszku tequili byś tak widział - rzucił z uśmiechem na ustach wskazując na ostatnią linijkę napisu. Otóż na koszulce widniał napis "One tequila, two tequila, three tequila" gdzie z każdą kolejną linią był coraz to bardziej rozmazany. Sasuke w odpowiedzi rzucił w niego poduszką po czym sam ubrał się w czarną koszulkę, na której widniał gotycki napis "So not a prince". - Taaa jasne...to tak jakby powiedzieć, że jestem brunetem - powiedział z nutką kpiny w głosie Naruto i wyszczerzył zęby. Czarnowłosy na początku nie zrozumiał o co chodzi i patrzał się tylko na niebieskookiego z głupią miną, jednak po chwili zerknął na napis na koszulce odbijający się w lustrze i ze złością rzucił prosto w blondyna kolejną poduszką. - Oi! To bolało! - powiedział rozmasowując sobie policzek i nadymając się.
- Bo miało, skoro to założyłem to znaczy, że to prawda, i nie waż się myśleć inaczej...chyba, że naprawdę tak o mnie myślisz? - spojrzał na niego z zaciekawieniem obserwując zakłopotanie wkradające się na jego twarz - czyli naprawdę tak o mnie myślisz - powiedział przeczesując ręką włosy po czym powoli skierował się w stronę łazienki.
- W-wcale nie...może na początku tak myślałem, ale to było dawno, już nie myśle o Tobie jak o Dumnym Lodowym Księciu...- zaczął się zaciekle tłumaczyć
- Że jak? - brunet wystawił głowę zza drzwi łazienki, chwilę analizując słowa blondyna.
- No...że...
- Dumny Lodowy Książę?- Uchiha zrobił głupią miną - Czyli, że uważasz, że jestem zimny jak śniegi Arktyki, tak? - zapytał wychodząc z łazienki i kierując się w stronę zakłopotanego Naruto.
- Powiedziałem, że już tak nie myślę...jakiś tydzień temu mógłbym tak stwierdzić, ale teraz już...pogrążam się jeszcze bardziej? - westchnął ze zrezygnowaniem opuszczając ręce
- Oj Uzumaki...i co ja mam z Tobą zrobić? - zapytał czarnooki podchodząc powoli, tym samym zmuszając go do cofnięcia się i gdy już dotykał gołymi plecami zimnego lustra, Uchiha oparł rękę o taflę aby blondyn mu nie uciekł. - Zastanawiam się...czy by Ci nie udowodnić jak bardzo potrafię być gorący...hmmm? Jak sądzisz? Chcesz wiedzieć jak szybko potrafię stopić zimowy całun? - Naruto tylko z lekką obawą w oczach pokiwał przecząco głową i gdy ciepły oddech drażnił jego ucho wydał niekontrolowane westchnięcie.
- Sa-sasuke...mu-muszę się doprowadzić do porządku więc...- kolejne westchnięcie wydobyło się z ust blondyna gdy miękkie wargi ujęły płatek jego ucha.
- Teraz to musisz odbyć odpowiednią karę - powiedział wystarczająco stanowczym głosem pod którym Naruto zadrżał. Po głowie niebieskookiego chodziły najdziwniejsze myśli, a jednej przestraszył się szczególnie. Bo co jeśli Uchiha myśli właśnie o TYM? Czy nie jest na to za wcześnie?? Przecież znają się niecałe dwa tygodnie, a nawet tydzień nie minął od kiedy są w związku, nie może być tak, że oni już teraz będą uprawiać seks. Nie tak to wszystko sobie wyobrażał.
- S-sasuke...ja nie...proszę...to nie tak miało wyglądać - powiedział przerażonym głosem.
- Hę? - Brunet odsunął się od niego patrząc podejrzanie w przestraszone oczy blondyna, który kurczowo zaciskał obie koszule, które przymierzał wcześniej. - Że co? Ty myślałeś, że ja? - Czarnowłosy zdziwił się tokiem myślenia swojej ofiary. Wprawdzie miał zamiar go troszkę podręczyć, wycałować, dotknąć tu i ówdzie, ale jego myśli nie schodziły na ten tor. Kara miała polegać na przywiązaniu go do łóżka i męczeniu gorącym woskiem, kapiącym ze świeczki zapachowej, ot taka nutka romantyzmu w aromacie lawendy, ale nie przyszło mu do głowy aby uprawiać z nim seks. - Naruto ja nawet o tym nie pomyślałem - powiedział spokojnie patrząc w błękitne tęczówki.
- N-nie? - zapytał śmiesznie mrugając oczami i prostując się. - Serio?
- W ani jednej sekundzie - powiedział przyciągając go jednym ramieniem i wtulając się w złote włosy pachnące grejpfrutem. Poczuł jak mięśnie Naruto rozluźniają się pod wpływem jego zapewnienia. - Chwila...co miało znaczyć "to nie tak miało wyglądać"? - zapytał odsuwając go od siebie tak, aby mógł mu spojrzeć w oczy. Blondyn zarumienił się i uciekł wzrokiem w bok - To znaczy, że już o tym myślałeś? - zapytał z cwanym uśmieszkiem
- A...a ty nie? - odpowiedział pytaniem na pytanie i zalał się jeszcze bardziej czerwoną falą wstydu.
- Myślałem, ale to nie ważne...czas na twoją karę - powiedział szybko ciągnąc go na łóżko i przywiązując paskiem od szlafroka jego ręce
- Powiedziałeś, że...
- Ciii - przerwał mu namiętnym pocałunkiem przy którym zbadał wnętrze ust partnera - To nie będzie bolało - uśmiechnął się zwycięsko i podszedł do szafki na, której stała fioletowa świeczka o zapachu lawendy.
- Co Ty chcesz z nią zrobić? - niebieskie oczy rozszerzyły się do nierealnych rozmiarów gdy do jego mózgu doszedł najbardziej zboczony obraz z udziałem świeczki - Uchiha! - krzyknął gdy brunet usiadł okrakiem na jego biodrach. Spojrzał zwycięsko w krystaliczne tęczówki.
- Nie ruszaj się, nie chcę zrobić Ci krzywdy...chyba - powiedział wciąż się uśmiechając i podpalając świeczkę (skąd on tam miał zapalniczkę?)
- C-chyba? - blondyn przełknął głośno śliną i chwilę potem poczuł na swojej skórze ciepłą kroplę wosku. Na początku zaczął się wiercić w celu wyrwania się swojemu oprawcy, po chwili jednak stwierdził, że to całkiem miłe uczucie, a Sasuke całkiem uroczo wygląda jak się skupia. Przymknął więc powieki i obserwował bladą twarz, której grafitowe oczy wlepione były w opalony tors.
***
- Sasuke draniu! Rozwiąż mnie natychmiast! – Naruto wił się pod ciężarem siedzącego na nim bruneta. – Zostały nam dwie godziny kretynie! Rozwiąż mnie!
- Ani mi się śni – powiedział z uśmieszkiem na twarzy dalej topiąc wosk. Aromat ze świeczki wdzierał się do nozdrzy i chociaż lawenda uspokaja, to w tym przypadku jej zastosowanie nie sprawdziło się w praktyce. Brunet był niezwykle zadowolony i odprężony jednak leżący pod nim Uzumaki nie zwracał uwagi na rozchodzący się po pokoju, przyjemny zapach.
- Sasuke! Ostatni raz mówię do Ciebie! Natychmiast zwlecz ze mnie swoje ciężkie dupsko i rozwiąż mi ręce! Muszę się doprowadzić do porządku! Czy Ty mnie w ogóle słuchasz?! – niebieskooki wrzeszczał próbując się wyswobodzić, jednak jego działania były z góry skazane na niepowodzenie. Mógł tylko liczyć na łaskę grafitowych tęczówek, które z zafascynowaniem kontynuowały swój eksperyment.
- Za Twoje obelgi moja zabawa się przedłuży, chyba nie chcesz być tutaj przywiązany do wieczora. Wiesz, możesz się wtedy spóźnić, co gorsza nie stawić w ogóle – wyszeptał mu do ucha seksownym głosem.
- Ty też się wtedy spóźnisz! – wyrzucił mu prosto w twarz na której chwilę później zagościł cwany uśmieszek.
- Prawdę mówiąc wolałbym tutaj z Tobą zostać. Raczej nie za bardzo przejął bym się opuszczeniem tego, jak Ty to ostatnio nazwałeś? Spotkanie integracyjne? Perspektywa integracji z Tobą bardziej by mnie zadowoliła…Tylko z Tobą – powiedział brunet muskając lekko morelowe wargi.
- Kuso! Jeżeli w tej chwili mnie nie rozwiążesz możesz zapomnieć o naszej integracji tylko we dwoje! Na zawsze! – powiedział wściekle wpatrując się w czarne oczy, w których przez chwile widać było niezadowolenie z wypowiedzianych słów.
- Przekonałeś mnie – powiedział zrezygnowany i odstawił świeczkę na stolik nocny po czym rozwiązał zdrętwiałe już ręce. Gdy Naruto poczuł, że węzeł na jego nadgarstkach się rozluźnia, natychmiast wyrwał się zrzucając tym samym swojego oprawce na podłogę. – Wow! Wyluzuj, sam bym wstał – powiedział rozcierając obolałe pośladki. Blondyn szybko podszedł do lustra, a po chwili złapał się za głowę.
- Ty popieprzony kretynie! Wyglądam jak dalmatyńczyk! – wykrzyczał w jego stronę przecierając twarz dłońmi.
- Przesadzasz – mruknął podchodząc do niebieskookiego i próbując objąć w pasie.
- Pieprz się – powiedział wściekle blondyn, odpychając od siebie Uchihe i poszedł do łazienki, której drzwi zamknęły się z hukiem.
- Coś Ty taki wulgarny? – zapytał z głupią miną – Zachowujesz się jakbyś był związany a ja siedział na Tobie dwie godziny i nakrapiał woskiem – parsknął z sarkazmem opierając się plecami o drzwi łazienki.
- Przestań sobie stroić żarty! – krzyknął Uzumaki szybko otwierając drzwi. Pech chciał, że Sasuke nie zdążył zareagować i wpadł prosto na blondyna, przy czym obaj upadli na podłogę. – Złaź ze mnie do jasnej cholery! I tak już jestem wystarczająco zły, a przez Twoje zabawy zostało nam niecałe półtorej godziny. Z godzinę mi zejdzie zdrapywanie tego gówna! – powiedział spychając z siebie rozbawione, blade ciało bruneta.
- Czym się tak przejmujesz, przecież mogę Ci pomóc – powiedział wstając i wyciągając rękę w stronę niebieskookiego.
- Nie dzięki! Wystarczająco mi pomogłeś tworząc ten popieprzony rodzaj ekspresji na moim ciele! A teraz spadaj stąd, muszę się tego pozbyć! Sam! – powiedział Naruto wypychając go z łazienki i przekręcając zamek w drzwiach.
- Spoko – powiedział tylko dalej w dobrym humorze i opuścił powoli sypialnie, kierując się do kuchni. – Zrobię chociaż śniadanie, pewnie jest głodny i ja też – powiedział sam do siebie zaglądając z ciekawością do lodówki. Po kilkunastu minutach na stole wylądowało kilka potraw, zachwycając swoim zapachem całą rezydencję blondyna. Sam gospodarz niechętnie jednak zszedł na dół. Niezadowolony z efektów swojej pracy w przerwie, której wciąż widniało sporo kropek na jego gołym torsie, usiadł do stołu nie zaszczycając Uchihy ani to jednym, najmniejszym spojrzeniem. Sasuke obserwował jedzącego w ciszy blondyna i zastanawiał się tylko jak długo jeszcze będzie tak milczał. Bo w końcu nie było to do niego podobne, zawsze rozgadany złotowłosy, a teraz siedzący w ciszy bez najmniejszego uśmiechu na ustach.
- Gniewasz się na mnie? - zapytał przechylając głowę w bok i opierając ją na jednej ręce, gdy drugą grzebał widelcem w swoim talerzu. Niebieskooki obrócił tylko głowę w drugą stronę dalej przeżuwając pożywienie. - Czyli, że tak - powiedział sam do siebie wstając od stołu i zabierając talerz z niedokończonym posiłkiem. Podszedł do śmietnika i wyrzucił resztki, po czym umył naczynie. Odwrócił się wycierając resztę i zobaczył wpatrujące się w niego lazurowe tęczówki. Stał tak chwile próbując wyczytać z nich emocje kłębiące się w ich właścicielu, jednak na marne. Naruto wstał od stołu i wyszedł z kuchni nie odzwywając się ani słowem. Sasuke nie wytrzymał, nie był przyzwyczajony do takiego zachowania blondyna. Wyszedł z kuchni i zobaczył tylko opaloną sylwetką znikającą na piętrze. Wbiegł szybko za niknącą osobą blondyna i chciał wejść do sypialni. Niefartem idący z przodu Naruto po wejściu do pokoju zamknął za sobą drzwi, co zaowocowało bliskim spotkaniem czarnej głowy z twardym drewnem, z którego były wykonane. - "Należało Ci się! Opanuj się zanim tam wejdziesz! Kuso! Ale to boli, nic dziwnego, powinno! A teraz głęboki wdech i rozluźnij się! Ok, wchodzimy!" - mówił w myślach czarnowłosy masując lekko obolały nos. Złapał za klamkę i wszedł do środka. W pomieszczeniu unosił się jeszcze lawendowy aromat. Na fotelu siedział blondyn z szorstką gąbką w ręce, starając się usunąć ślady zabawy czarnookiego. Sasuke wszedł do pokoju tak cicho, że przebywający w nim Uzumaki nawet go nie usłyszał. Uchiha stał tak chwilę wpatrując się w czerwone ślady po tarciach na torsie swojego partnera i na twarz wykrzywioną w grymasie złości pomieszanej z bólem. - "Szkoda, że nie złamał Ci nosa Ty głupi psychopato! Nie mogę patrzeć jak się z tym męczy! Może ta kara to nie był wcale taki mądry pomysł? Co ja mówię, z pewnością nie był, teraz na tej gładkiej, opalonej, pachnącej skórze będzie miał zadrapania." - automatycznie na twarzy Uchihy pojawiła się smutna mina. Podszedł powoli do niebieskookiego i wziął do ręki stojący obok fotela balsam do ciała. Nie patrząc na zdziwionego blondyna wycisnął na rękę odrobinę specyfiku i delikatnie posmarował poczerwieniałe miejsce w okolicy żeber. - Przepraszam - powiedział cicho nie podnosząc głowy i dalej smarował powstałe rany w wyniku tarcia. - Nie chciałem sprawić Ci bólu, nie przyszło mi do głowy, że tak trudno będzie się tego pozbyć - mówił cały czas pół szeptem. Przez chwilę zapadło milczenie, a zaraz po tym kucający Uchiha poczuł na czubku swojej głowy ciepłe, morelowe usta. Podniósł głowę i spojrzał w krystaliczne tęczówki, w których kryło się współczucie? Tak, właśnie z niewiadomych przyczyn w jego oczach wypatrzył to uczucie. Współczuł mu, tylko czego? Zmrużył oczy i ponownie spojrzał na tors, dalej wsmarowując w niego balsam. Zastanawiał się chwilę nad powodem gdy nagle usłyszał go z ust blondyna.
- Wiesz Sasuke, czasami żal mi z powodu Twojej głupoty, dlaczego nie pomyślisz czasami nad skutkami swoich czynów? - zapytał spokojnie, lecz w barwie jego głosu nie było pretensji, raczej przewyższała w nim ciekawość. Uchiha tylko westchnął i przerwał na chwilę opatrywanie go.
- Sam nie wiem...jesteś na mnie zły? - zapytał z nieukrywaną nadzieją.
- Nie, już nie - powiedział Naruto podciągając go za podbródek i obdarowując całusem, o czym uśmiechnął się i wstał. Podszedł do lustra i spojrzał na siebie. Zostało jeszcze tylko kilka plamek z wosku i 30 min do wyjścia na umówione spotkanie. Szybko ich się pozbył i założył proponowaną przez Sasuke koszulkę. Szybko zajął się jeszcze swoimi włosami i byli oboje gotowi do wyjścia.
- Sasuke - powiedział Naruto wychodząc z domu i przekręcając klucz w zamku.
- Tak? - zapytał schodząc z werandy i patrząc przez ramię na blondyna.
- Obiecaj mi, że będziesz się dzisiaj dobrze bawił - powiedział z lekkim uśmiechem na ustach podchodząc do niego. Sasuke zawahał się trochę zanim odpowiedział.
- Obiecuję - powiedział z całą pewnością siebie - postaram się abyś Ty też się dobrze bawił - uśmiechnął się i rozejrzał dookoła. Gdy jednak nikogo nie zobaczył pochylił sie lekko nad złotowłosym i pocałował delikatnie, pieczętując tym samym swoją obietnicę. Pech chciał, że w tym samym momencie w jednym z domów otworzyły się drzwi, aby osoba go zamieszkująca mogła go opuścić. Niestety zastygła w bezruchu widząc chłopaków złączonych w pocałunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz