wtorek, 14 grudnia 2010

Epizod 20

- "Cholera Uchiha, znowu wszystko spieprzyłeś. Czasami zastanawiam się czy w ogóle myślisz. Pewnie nie, bo po co, tylko Twoja cholerna zazdrość i przywłaszczanie sobie tego co nie jest Twoje!" - Czarnooki wyrzucał sobie w myślach, wszystko to co przed chwilą zrobił źle. Nie mógł uwierzyć, że po raz kolejny coś spartolił. Czuł się winny i wiedział, że zawiódł Uzumakiego. Przecież to w końcu dla niego zaproponował wspólne wyjście. Powinien się cieszyć, więc co jest nie tak? Dlaczego poczuł się zdradzony? Naruto tak naprawdę próbował załagodzić sytuację i w pewnym sensie wymigać się ze spotkania z czerwonowłosym.
Dlaczego poczuł się jak niechciana lalka, którą ktoś po znudzonej zabawie rzuca w kąt? Dlaczego poczuł, że to z powodu presji Naruto zaoferował wspólny wypad? To tak jakby ktoś go do tego zmusił, to dlatego poczuł się niechciany, ale to nie była prawda. Niebieskooki pragnął całym sercem aby Sasuke poszedł z nimi. Chciał spędzać z nim jak najwięcej czasu, ale dlaczego Uchiha tego nie zauważył, nie chciał zauważyć, nie chciał zrozumieć? Czarnooki pogubił się we własnych myślach i znów trafił do punktu wyjścia. Nie zauważył nawet, że doszedł już do domu. Spojrzał na przeciwną stronę ulicy i powędrował wzrokiem do posesji Uzumakiego, w której paliło się światło. - "Powinienem chyba z nim porozmawiać. A co jeśli nie będzie chciał? Może po prostu zamknie mi drzwi przed nosem? Nieee, on nie jest taki jak ja. W każdym razie, zapewne będzie mnie ignorował. Co mi tam! Jakby co wywinę się tym, że przyszedłem po swoje ciuchy. Raz kozie śmierć"
We wnętrzu spokojnej, cichej rezydencji rozległ się dźwięk dzwonka. Niebieskooki leniwie podniósł się z kanapy i z butelką piwa w ręce podszedł do drzwi. Wiedział kto za nimi stoi. Nie miał ochoty na dalsze kłótnie i bezsensowne wnioski bruneta. Otworzył drzwi i z powrotem ruszył w kierunku miękkiej sofy. Czarnooki niepewnie wszedł do środka i powiódł wzrokiem za blondynem.
- Naruto...
- Nie mam ochoty na kłótnie, jestem tym znudzony, więc jeśli masz taki zamiar będę musiał prosić Cię o opuszczenie mojego domu, jeżeli natomiast Twoje plany nie idą w tym kierunku, możesz sobie urzędować po moich skromnych czterech kątach - wyrecytował niebieskooki tępo patrząc się w telewizor. Ani na chwilę nie zwrócił wzroku w jego stronę. Wziął pilota i zaczął szukać jakiegoś ciekawszego programu. Uchiha usiadł na fotelu i oparł niepewnie ręce po jego obu stronach.
- "Może lepiej będzie jak wezmę rzeczy i stąd ucieknę. Nie! Nie można uciekać od problemów. Weź się w garść i przeproś. To nie takie trudne słowo" - zwiesił głowę z rezygnacją i wziął głęboki oddech.
- Naruto...ja przepraszam...nie powinienem...- Jego wypowiedź została przerwana przez intensywny atak kaszlu blondyna, który na dźwięk słowa "przepraszam" zakrztusił się piwem. Czarnowłosy doskoczył do niego szybko i zaczął klepać po plecach w celu załagodzenia kaszlu. Gdy Uzumaki już się opanował spojrzał załzawionymi oczami na bruneta. Przetarł oczy i przechylił głowę w bok. Próbował przeanalizować w głowie tą krótką wypowiedź Uchihy, jednak sprawiało mu to trudność.
- Czy ja się przesłyszałem...czy dobrze rozumiem? Ty mnie przeprosiłeś? - zapytał z niedowierzaniem, na co Sasuke lekko się zarumienił i zrobił gniewną minę.
- T-tak, czy to jakiś ósmy cud świata czy co? - zapytał naburmuszony.
- Coś w ten deseń - powiedział i upił łyk złotego trunku - Chcesz piwo?
- Ehhh, dawaj - westchnął czarnooki i opadł ciężko na kanapę
- Trzymaj - powiedział złotowłosy siadając obok bruneta, ten pociągnął spory łyk i spojrzał w niebieskie oczy.
- Ta cała sytuacja mnie przerosła...nie chciałem żeby tak wyszło - powiedział skubiąc naklejkę na butelce - Ci wszyscy ludzie, niby starzy znajomi, a jednak zupełnie inaczej się czuję...to tak jakby ktoś nagle miał mi zabrać pamiętnik i przewertować moje życie...nie lubię kiedy ktoś na siłę próbuje wyciągać ze mnie sekrety. Tyle tych pytań i...- zaciął się i westchnął ciężko - Przepraszam za to w wesołym miasteczku...po prostu ten chłopak, on był taki...taki przystojny i zapowiadał się tak ciekawie, że przez chwile pomyślałem, że...
- Że wskoczę w jego ramiona, a Tobie wystawie sądowy zakaz zbliżania się? - parsknął rozbawiony - Pogięło cię?
- Co w tym jest zabawnego? - obruszył się - pierwszy raz zdobyłem się na takie coś, a ty mnie wyśmiewasz? Wiesz jakie to dla mnie trudne - odwrócił głowę w bok i ponownie się napił - Nie chcę stracić osoby, która jako jedyna zdołała do mnie dotrzeć, która jako jedyna wie więcej o mnie niż ja sam, a przecież nie znamy się długo - powiedział cicho rumieniąc się. Odwrócił głowę gdy poczuł na swoim policzku ciepłą dłoń blondyna.
- To nieprawda...ja o tobie prawie nic nie wiem...Po prostu czuję, że jesteś taki sam jak ja - przechylił głowę - W sumie to jesteśmy zupełnie inni - powiedział i uśmiechnął się.
- Masz rację...w ogóle ciebie nie przypominam, nic a nic - Sasuke uśmiechnął się krzywo i pochylił opierając swoje czoło o czoło niebieskookiego. Siedzieli tak chwile patrząc sobie w oczy - Tylko ty masz oczy koloru niezapominajek - powiedział cicho i przejechał ręką po złotych włosach. Uzumaki się lekko zarumienił, ale nie oderwał wzroku od Uchihy. Nie powiedział nic tylko musnął delikatnie usta partnera. Sasuke nic więcej nie potrzebował ten drobny gest sprawił, że wszystkie zmartwienia zniknęły. Był szczęśliwy i chciał aby to szczęście trwało jak najdłużej jednak wszystko co piękne szybko się kończy.
- Naruto? Masz jeszcze piwo? - zapytał z nadzieją.
- Zasmakowało? - zapytał chytrze
- No właśnie, co to za piwo? - zapytał i zabrał z rąk chłopaka butelkę aby obejrzeć naklejkę. Jego była kompletnie zdrapana.
- Tyskie prosto z Polski - zaśmiał się i zabrał ze sobą puste butelki idąc do kuchni.
- To u nas takie sprzedają? - zapytał zanim chłopak opuścił salon.
- Nie...sprowadzam - powiedział z sarkazmem - nigdy nie zwróciłeś na to uwagi więc nie dziw się, że nie wiesz, w supermarkecie można je kupić...może nie jest takie tanie jak nasze, ale za to najlepsze - powiedział i uśmiechnął się podając schłodzone idealnie piwo swojemu chłopakowi, aby zaraz ułożyć się obok niego i wygodnie ulokować głowę na torsie czarnowłosego. Ten w zamian pogłaskał go delikatnie po złotych włosach.
- Rzeczywiście najlepsze - mruknął z zachwytem
- A nie mówiłem? Ja mam zawsze racje - bąknął popadając w samozachwyt.
- No właśnie, co do tej twojej racji...to jak to będzie z tym Gaarą? Co masz zamiar zrobić? - zapytał niepewnie, starając się aby nie doprowadzić do kolejnej kłótni.
- Wezmę cię ze sobą - powiedział spokojnie - Albo odwołam spotkanie tylko, że będę musiał podać powód...i tu jest problem bo żadna konkretna wymówka nie przychodzi mi do głowy - mruknął lekko zniesmaczony
- Pójdę z tobą na to spotkanie - powiedział czarnowłosy i uśmiechnął się lekko czując drgnięcie blondyna
- Naprawdę? Nie żartujesz? - w niebieskich oczach pojawiły się iskierki szczęścia
- Wolę iść tam z tobą niż puścić Cię samego...będę miał cię na oku - zapowiedział swoje zamiary i uśmiechnął się sprytnie
- Nie zapominaj, że ja też będę cię obserwował...pamiętasz co powiedział Gaara? - zapytał cwanie
- Co takiego?
- Że on tez weźmie paru znajomych...więc będę musiał na Ciebie uważać - powiedział seksownym głosem podnosząc się lekko na rękach i zbliżając twarz do twarzy Uchihy, który już też lekko pochylał głowę aby złączyć się w pocałunku. - Tak na marginesie...po co się wcześniej awanturowałeś, skoro i tak wyszło na moje? - zapytał uśmiechając się tryumfująco.
- Bo uwielbiam odbierać nagrody...a za przeprosiny jak na razie była najlepsza...- uśmiechnął się i pociągnął jednym ruchem zdezorientowanego blondyna, wpijając się w jego morelowe usta.
- No właśnie już dostałeś nagrodę - wysapał szybko gdy tylko się od siebie oderwali
- A za to? - Sasuke wręczył mu czarnego pluszowego kota i ponownie przylgnął do jego miękkich warg, powoli i z gracją penetrując ich wnętrze, zapraszając do zabawy drugiego tancerza, którym był język Naruto. Jego nieśmiałe ruchy sprawiły, że na opalonych policzkach pojawiły się małe rumieńce, które zaraz przepędziło ciche westchnięcie. - Może pójdziemy na górę? - zapytał Sasuke ryzykując idealną atmosferę.
- Faktycznie, było by lepiej...- Naruto wstał i pociągnął Uchihe za koszulkę zmuszając go, aby poszedł za nim - Jest już późno...- przerwał ofiarowując jeden pocałunek w szyję i ciągnąc dalej po schodach - Więc dobrze by było...- powiedział pchając go na łóżko - Gdybyśmy poszli już spać...ja też już jestem trochę zmęczony - powiedział zdejmując koszulkę, na co Uchiha wydał wewnętrzny jęk zachwytu. Dopiero gdy dotarły do niego słowa złotowłosego mina mu zrzedła.
- Ale...- zaciął się czarnowłosy chcąc zaprotestować
- Jest jakieś "ale"? - zapytał przenikliwie na co grafitowe oczy pociemniały lekko.
- Niee - jęknął i opadł na poduszkę wiedząc, że i tak nic nie wskóra swoją zachłannością.
- Tak myślałem, dobranoc- powiedział i pocałował partnera w policzek opierając głowę na jego torsie.
- Dobranoc - mruknął niezadowolony i objął go ręką w pasie.
Po niecałych 20 minutach dało się słyszeć regularne oddechy, które spały spokojnym snem. Szczęśliwe, że mogą cieszyć się własnym ciepłem i obecnością.

2 komentarze:

  1. Hurra, a już myślałam, że COŚ cię... zjadło? ;-) To super, że kiedyś tam będzie ciąg dalszy, bo to jedno z moich ulubionych opowiadań. Ja też miewam problemy z weną na SasuNaru... No, w każdym razie powodzenia życzę.
    P.s. Drugi blog też jest fajny
    Do_ris

    OdpowiedzUsuń
  2. 'Tyskie prosto z Polski' , roz**bało mnie to ^^ .

    OdpowiedzUsuń