wtorek, 14 grudnia 2010

Epizod 19

- Gdzie oni są? Mieli tu już dawno na nas czekać - Marudził Naruto, który dobre 10 minut dłużej czekał już na swoich przyjaciół. Teraz mógł ich tak nazywać i był bardzo z tego powodu szczęśliwy. Jednak niepunktualność była wadą, której nie mógł znieść. Jeżeli ktoś się z nim konkretnie umawiał, to miał być o tej godzinie i koniec.
- No nareszcie, jeszcze trochę bym posłuchał jego narzekań, a nie powstrzymał by mnie nikt od przyłożenia mu - burknął Sasuke, do którego podeszła para chłopaków.
- Jesteście prawie 15 minut po czasie, a to wy mieliście na nas czekać - zarzucił im błękitnooki.
- Sorki stary, ale wiesz jak bywa, czasem pęcherz nie wytrzymuje - wyszczerzył się Kiba, a Uzumaki rzucił mu niewierzące spojrzenie - Kolejka była...wiesz jak taki mały dzieciak dostanie moczopędną coca-cole to ciągnie, nie?
- Nieważne - skwitował jego wymówkę - gdzie byliście?
- Na kolejce górskiej, a wy? - zapytał promiennie
- Niby się cieszy, a mało co pawia nie puścił - powiedział spokojnie długowłosy, a Inuzuce uśmiech zszedł z ust. Uzumaki skomentował go tylko wybuchając głośnym śmiechem, a Uchiha stał z grobową miną i tylko prychnięcie, które wydobyło się z jego gardła, było potwierdzeniem, że słuchał o czym się mówi.
- To...nie jest śmieszne - orzechowooki przyłożył blondynowi, na co ten się opanował.
- My byliśmy na diabelskim młynie - powiedział, powstrzymując cisnący się na twarz uśmiech zadowolenia, udawał, że nie było tak ciekawie jak w rzeczywistości. Bał się pytań i sama myśl, że chłopcy będą rzucać dziwne docinki co do związku w jakim znajduje się wraz z Sasuke, powodowała, że miał nogi z galarety. Para wymieniła między sobą porozumiewawcze spojrzenia i zaproponowali wycieczkę do jakiegoś pobliskiego baru, aby uczcić nadejście weekendu.
- Poczekajcie chwilę - rzucił blondyn gdy przechodzili koło stanowiska Gaary. Czarnookiemu stanowczo się to nie spodobało i skinął na chłopaków aby poszli razem z nim za Naruto.
- Nie musieliście iść za mną, mogliście poczekać - powiedział zaskoczony niebieskooki lekko denerwując się w środku.
- Chciałem postrzelać - rzucił Sasuke nie patrząc na blondyna i wyminął go stając przy blacie, po czym wziął broń. Uzumaki wiedział, że tak naprawdę nie o to mu chodzi i poszedł za nim aby mieć go w zasięgu wzroku i słuchu. Uczucie zdenerwowania zaczęło powoli podnosić się do gardła gdy Sasuke rzucił kilka niemiłych spojrzeń w stronę czerwonowłosego chłopaka. Czuł się nie mniej jak winny tego w co wciągnął Gaarę, musiał szybko wymyślić jakąś wymówkę, bo jeszcze trochę, a czarnowłosy zamienił by chłopaka w tarczę, a strzał między oczy punktowany byłby najwyżej.
- To jak Naruto? W niedzielę mam wolne, więc może wybierzemy się do jakiejś knajpy, co o tym myślisz? - zupełnie nie świadomy sytuacji w jakiej się znalazł, z uśmiechem na ustach zadał pytanie blondynowi. Odpowiedź Uzumakiego poprzedził jednak głośny odgłos wystrzału. Przełknął głośno ślinę i wymusił uśmiech.
- "Taaa, to było mądre...to żeś wdepnął w wielkie gówno...Uchiha rozszarpie mnie na kawałki jeżeli się zgodzę, a Gaara stwierdzi, że jestem idiotą jeżeli mu odmówię...trzeba było pomyśleć najpierw...teraz mogę się tylko modlić o szybką i bezbolesną śmierć" - po głowie blondyna tułały się najczarniejsze scenariusze. - "No dalej Uzumaki myśl, zawsze jesteś tak mądry, a teraz co? No wytęż swój umysł...wiem!" - w głowie pojawiła mu się wspaniała myśl. Uśmiechnął się w duchu, dziękując swojemu umysłowi. - A nie przeszkadzało by Ci gdybyśmy zabrali ze sobą moich przyjaciół?
- Pewnie, że nie, to jesteśmy umówieni, ja też kogoś ze sobą zabiorę, im nas więcej tym weselej, moglibyśmy się wybrać do jakiegoś klubu potańczyć, co wy na to? - Uśmiechnięty chłopak zwrócił się do całej reszty. Zakochana para skinęła głową popierając pomysł rudowłosego,a  Sasuke nie odezwał się ani słowem. Rzucił tylko rudemu gniewne spojrzenie.
- Wybacz jego brak manier, ale mama nie pozwala mu rozmawiać z obcymi, więc tak naprawdę się nie przejmuj, on też chętnie pójdzie, prawda Sasuke? - Wyrzucił bez namysłu chcąc rozładować napięcie powstałe między dwoma młodzieńcami, co jednak się mu całkowicie nie powiodło i w rezultacie pogorszył jeszcze sytuację. Czarnowłosy odwrócił się na pięcie i ruszył przed siebie. Kiba stał z rozwartymi szeroko ustami i myślał, że on za takie coś dostałby prosto w pysk. Neji tez był nieco zaskoczony szczerością niebieskookiego. - Jest bardzo wrażliwy - wyszeptał do zdziwionego młodzieńca, który trzymał w ręku nagrodę Uchihy. Cóż nie zdążył nawet mu jej dać - Ja to wezmę, a tu jest mój numer, zdzwonimy się jeszcze...wybacz muszę lecieć bo jeszcze nam się gdzieś biedak zgubi...to pa! - wypowiedział szybko i zabrał z rąk chłopaka pluszowego, czarnego kota, nie dając szans na odpowiedź. Pociągnął dwóch chłopaków za sobą i ruszyli za czarnookim.
- Naruto, to było...niemiłe - skwitował Inuzuka, krzywiąc usta w dziwnym grymasie.
- Jestem martwy - wymamrotał - Cholera! To tak samo z siebie, nie pomyślałem...
- Musisz przestać być taki zaczepny, czasami może Ci to przynieść niepożądane skutki - odezwał się łagodnie lecz stanowczym głosem Neji.
- Tak, wiem...muszę przeprosić - powiedział i wyprzedził chłopaków doganiając czarnookiego. Zrównał się z nim i wyciągnął w jego stronę rękę z maskotką. Niestety nawet nie został obdarzony spojrzeniem Uchihy, który szedł z rękami w kieszeniach nie zwracając uwagi na towarzyszącego mu blondyna.
- Sasuke...- zaczął Uzumaki jednak nie miało to żadnego znaczenia, gdyż brunet przyspieszył kroku zostawiając go w tyle.
- Oi! Naruto! My zawijamy do mnie, trzymaj się, z pubu dzisiaj chyba raczej nici, to na razie! - krzyknął Inuzuka, a blondyn ze zrozumieniem kiwnął głową w geście pożegnania, po czym zniknęli mu z oczy za jakimś zakrętem.
- Sasuke, poczekaj! - zawołał za brunetem i podbiegł do niego. - Ja przepraszam, nie chciałem żeby tak wyszło, czasami najpierw coś mówię, a potem myślę...tak naprawdę nie chciałem tego powiedzieć! - tłumaczył się zaciekle, ale czarnooki go lekceważył nie zmieniając zimnej mimiki twarzy. Blondyn coraz bardziej irytował się jego milczącą postawą. Na jego twarz wstąpił gniew i złapał mocno bruneta za ramię zmuszając do zatrzymania się. Sasuke syknął bezgłośnie, ale jego twarz nie zmieniła się. Spojrzał tylko na wkurzonego Naruto i czekał. - Chyba nie muszę Ci do cholery przypominać, że tak naprawdę to Ty byłeś niemiły w stosunku do nas! - wyrzucił z siebie odwracając sytuację, która czyniła z niego ofiarę. - To Twoje cholerne lodowate nastawienie do wszystkiego co się rusza, sprawia, że atmosfera jest cały czas napięta! Nie potrafisz czasami okazać trochę...trochę...- blondyn zaciął się nie wiedząc co dalej powiedzieć. Widząc, że mina Sasuke, ani trochę nie zmieniła swojego obojętnego wyrazu, podniósł jego rękę i wepchnął mu w nią maskotkę. - Twoja wygrana - powiedział i odwrócił się z zamiarem odejścia, jednak silna ręka mocno zacisnęła się na jego nadgarstku. Spojrzał zdziwiony przez ramię, ale nie zwrócił się w jego stronę. - Puść mnie - powiedział tylko już spokojnym głosem.
- Przestań robić ze mnie idiotę - powiedział Uchiha, a jego ton głosu był ostry i zdecydowany taki, którego Naruto doświadczył po raz pierwszy w swoim życiu. - Gówno Ci do moich manier, gówno Ci do tego jakie mam nastawienie do ludzi - Wysyczał zbliżając się do blondyna i odwracając go w swoją stronę. Uzumaki wystraszył się na dobre, gdy po każdej komórce w jego ciele zaczął rozchodzić się intensywny dźwięk wydobywający się z gardła bruneta. - Nie chcę to nie będę się odzywał, nie chcę to nie będę poznawał nowych ludzi i nie chcę to nie będę się dzielił swoją własnością, zrozumiałeś? - zapytał przenikliwie, a niebieskooki drgnął, co dało znać czarnowłosemu o tym, że doskonale słyszał każde jego słowo.
- Nie jestem...Twoją własnością - blondyn drżącym głosem zaryzykował to stwierdzenie.
- Masz rację, Ty nie, ale moje życie należy tylko do mnie i to ja będę wybierał gdzie, z kim i kiedy chcę się umówić, a nie jakiś parszywy rudzielec...zwłaszcza nie on, rozumiesz? - zapytał rozluźniając nieco uścisk.
- Rozumiem - powiedział niebieskooki smutno się uśmiechając - w takim razie pójdziemy bez Ciebie...myślę, że nie zrobi to nam ani Tobie większej różnicy, prawda? To do zobaczenia w szkole, dobranoc - powiedział siląc się na opanowany głos, który jednak przesiąknięty był nutką strachu i rozczarowania, zrobił kilka kroków i się odwrócił - Prawdę mówiąc, to miałem nadzieję, że się ucieszysz, że zaproponowałem mu wyjście razem z wami, ale...może to jednak nie był dobry pomysł? Przecież Ciebie i tak tam nie będzie, więc czy pójdę sam, czy z Kibą i Nejim, to chyba nie zrobi żadnej różnicy - powiedział i wymusił uśmiech, co zaowocowało raczej dziwnym grymasem na jego twarzy.

1 komentarz:

  1. I znów Naru w jakimś stopniu manipuluje Uchihą :] . Super. A i Sasuke taki jak zawsze, zaryzykowałabym stwierdzenie - trup, którego gorąca, żarliwa zazdrość trzyma przy życiu :] fajne, fajne.

    OdpowiedzUsuń