wtorek, 14 grudnia 2010

Epizod 17

- "Powiedzmy sobie szczerze Uchiha...Naruto ma rację" - wpół leżący na kanapie brunet wpatrywał się tępo w jakiś punkt poniżej ekranu telewizora - "Dokładnie...i tutaj nie ma co się kłócić, musisz się z tym pogodzić...bo niby czemu żadna dziewczyna ze szkoły nie zrobiła na Tobie żadnego wrażenia? Seks też nie sprawiał Ci większej przyjemności...ot co jednorazowo...facet w sumie to powinieneś być z siebie dumny, spałeś prawie z połową szkoły!" - na tą myśl Sasuke podniósł brwi do góry i nie zauważył nawet wchodzącego blondyna, który teraz siadał na fotelu - "Ale co mi tam po tych pustych laskach, których w gruncie rzeczy nawet nie lubiłem...czyli wszystko sprowadza się do jednego i nic na to nie poradzisz...jesteś gejem" - wywnioskował, a z jego własnych myśli wyrwał go głos Naruto.
- Nad czym tak gorączkowo rozmyślasz? - zapytał obserwując go już chwilkę i widząc, że wcale nie interesuje się telezakupami mango, które aktualnie leciały w telewizji.
- Naruto? - spojrzał pytająco na blondyna - skąd wiedziałeś, że jestem gejem? - zapytał bez ogródek i przechylił lekko głowę w bok.
- Nie wiedziałem, a jesteś? - odpowiedział zdziwiony pytaniem bruneta
- Jak to...nie wiedziałeś? - zapytał i zmieszał się nieco
- A Ty wiedziałeś? - podniósł jedną brew i spojrzał badawczo w czarne oczy.
- O czym?
- No, że jesteś gejem? - zapytał co wytrąciło nieco bruneta z równowagi.
- No...nie - zająknął się
- To skąd ja miałem o tym wiedzieć, przecież nie czytam Ci w myślach - powiedział niebieskooki i upił łyk ciepłego napoju.
- To dlaczego mnie pocałowałeś, skąd wiedziałeś...nie, skąd miałeś pewność, że Cię nie odepchnę? - Sasuke najwidoczniej nie mógł sobie poradzić ze swoją nagłą, jak mu się wydawało, zmianą orientacji. Chociaż prawdę mówiąc nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiał.
- Zaryzykowałem - rzucił lekko i uśmiechnął się uspokajająco.
- Taaa, jasne...zaryzykowałeś...to pewnie znowu jakaś Twoja manipulacja...mam rację? Taka sztuczka, bo przecież będąc gejem łatwo rozpoznać drugiego, a to, że jesteś dobrym obserwatorem mówi samo za siebie, że wiedziałeś - powiedział przekonany swoim rozwiązaniem, w którym sam nieco się zaplątał.
- Kto powiedział, że jestem gejem? - zapytał odstawiając kubek na stolik i wstając z fotela.
- No s..sam to powiedziałeś - Uchiha mimowolnie zaczął się jąkać gdy Naruto usiadł na niego okrakiem - o...ojcu Hinaty...nie pamiętasz?
- Pamiętam...to było tylko takie uświadomienie mu, że ludzi nie ocenia się po orientacji seksualnej - odpowiedział stopniowo ściszając głos i wplatając jedną rękę we włosy podczas gdy druga ujmowała podbródek czarnookiego. - Nigdy nie myślałem o sobie w ten sposób...można powiedzieć, że nie interesują mnie faceci - dodał, a brunet przełknął głośno ślinę. Pierwszy raz nie był w stanie wykonać jakiegokolwiek ruchu. Czuł się całkowicie sparaliżowany bliskością blondyna. Zimny pot zaczął spływać mu po plecach i pomyślał, że jeszcze trochę a całkowicie spanikuje. Czuł takie podniecenie, którego trudno mu było doświadczyć w ramionach jakiejkolwiek dziewczyny.
- Skoro nie interesują Cię faceci to dlaczego robisz właśnie to co teraz? - zapytał odzyskawszy głos i ledwo panujący już nad swoimi emocjami.
- Zawsze interesowałem się bardziej dziewczynami, ale...- przerwał muskając czule wargi bruneta -...ale Ty Sasuke, pociągasz mnie bardziej niż jakakolwiek dziewczyna - wyszeptał mu w usta parząc słodkim oddechem kawy z mlekiem. Uchiha nie wytrzymał i jednym ruchem przyciągnął głowę blondyna, zatapiając się w głębokim pocałunku. Na początku badał tylko kontur jego ust i poznawał smaki. Rozpoznał dwa splątane ze sobą, które ukrywały trzeci zakazany składnik morelowych warg. Awokado i orzech, tworzyły dla niego coś w rodzaju raju na ziemi.
- "Zakazany owoc najlepiej smakuje" - pomyślał powoli przechodząc w dalsze zakamarki. Delikatnie rozchylił wargi zapraszając blondyna do wspólnego tańca. Ich oddechy sie połączyły, a serca zaczęły wspólnie wybijać rytm. Dla Uzumakiego było to siódme niebo. Wiśniowe wargi nic nie miały w sobie posmaku tego owocu. Częstowały raczej wanilią i soczystą pomarańczą. Te dwa smaki połączone ze sobą sprawiły, że przez chwilę poczuł się jakby pływał w chmurach. W podbrzuszu poczuł lekkie uniesienie, jakby stado motyli zerwało się do lotu i swoimi gładkimi skrzydełkami łaskotało od środka. Czarnooki delikatnie rozchylił powieki wyłapując lekkie rumieńce na policzkach kochanka. Uśmiechnął się figlarnie co usta blondyna od razu wyczuły. Otworzył oczy, które jeszcze patrzały na świat przez lekką mgiełkę ekscytacji.
- Śmieszy Cię coś? - zapytał odrywając od niego głowę i nabierając większych rumieńców.
- Można powiedzieć, że raczej przypadło mi to do...smaku? - wywnioskował po czym oblizał usta. - "Już nie jest taki pewny siebie" - pomyślał jeszcze, a niebieskooki ułożył swoją głowę na jego torsie. - Rumienisz się...to urocze - dodał wywołując jeszcze większy napływ czerwieni na opalone policzki. Prawda była taka, że w chwili gdy Uchiha przejmował inicjatywę, nie pozostawiając mu wybory jak tylko podporządkowanie się , Naruto się rozpływał. Nie miał siły na kłótnie, czy nawet jakiekolwiek przemądrzałe słowa. Poddawał się, czując jego władczość.
- Wolałbym być męski, szczerze mówiąc - prychnął niezadowolony
- Nie twierdze, że nie jesteś, ale jak się rumienisz to jesteś bardziej uroczy niż męski - powiedział i pogłaskał go po włosach, wplątując jeden kosmyk między palce.
- Sasuke...- powiedział blondyn jakby oczekując aż brunet zahaczy o to i zapyta się co chciałby powiedzieć.
- Tak? - Uchiha podporządkował się myślom złotowłosego i czekał na jego wypowiedź
- Nie chcę żebyś uważał mnie za nadętego mądralę, czy chociażby jakiegoś filozofa, ja nie taki jestem...to znaczy nie zawsze - zaplątał się trochę - wiem co myślę, ale raczej zachowuję się normalnie, to znaczy wiesz jak, że się śmieje i jestem radosny, a jak mam coś ważnego do przekazania to potrafię ubrać w słowa...ale nie zawsze jestem taki wszystko wiedzący...no rozumiesz, nie?
- Nie uważam Cię za mądralę...Sądzę raczej, że jesteś radosnym i szczerym facetem, o bardzo silnej psychice i do tego masz najpiękniejsze oczy jakie dotąd widziałem...- uniósł jego podbródek i spojrzał w niebieskie tęczówki -...są takie czyste i niewinne - pocałował go w nos obejmując ręką w pasie. W jego grafitowych oczach widać było ciepło i troskę. - A teraz...- powiedział podnosząc go do pozycji siedzącej -...sięgnij mi po kawę nim wystygnie - powiedział uśmiechając się złośliwie
- Sam sobie sięgnij - rzucił i wstał szybko z niego przy czym kompletnie zapomniana już rana doznała lekkiego urazu. Chłopak pisnął cicho łapiąc się za pośladek - Kuso! Zapomniałem zupełnie - powiedział i obejrzał ranę delikatnie odciągając spodnie - Znowu krwawi - wywnioskował i stał tak patrząc na bruneta.
- Co tak patrzysz? - zapytał zdezorientowany
- Mam tak stać do jutra, nie jestem rzeźbą w jakiejś tam galerii, przynieś mi husteczkę czy coś - powiedział i machnął na niego ręką
- Jesteś facetem, a zrzędzisz jak baba - sarknął Sasuke.
- To moja kobieca natura, a teraz Uchiha szybciutko nim pobrudzę sobie bokserki - uśmiechnął się szeroko, wymuszając tym samym na brunecie aby zebrał się z kanapy.
***
- Jak tylko odzyskam siły to jak Boga kocham, zabiję Cię! - wysyczał po raz kolejny blondyn. Leżał on bowiem na kanapie z rękami wzdłuż ciała i głową schowaną w poduszkę.
- Leż spokojnie to nie będzie tak bardzo bolało - powiedział uspokajając go czarnooki, który teraz przyklejał gazę na oczyszczoną wodą utlenioną ranę. - Poza tym chyba nie wystąpisz przeciwko piątemu przykazaniu?
- I tu się mylisz! Złamię tę zasadę z wielką ochotą! - podniósł lekko głowę i rzucił gniewne spojrzenie.
- Więc tak mi się odwdzięczasz za to, że dla Ciebie, po raz kolejny zresztą, stałem się pielęgniarką? - uśmiechnął się i zaczął pakować apteczkę.
- Też mi coś, jeżeli świat ma do dyspozycji tylko takie...- Niebieskookiemu nie dane było dokończyć gdyż zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Otworze - powiedział brunet i skierował się na korytarz. Tymczasem Naruto dalej narzekał pod nosem na niewykwalifikowaną kadrę lekarską, która urzęduje w jego domu. - Ktoś do Ciebie - powiedział a blondyn podniósł głowę i spojrzał w kierunku przybysza, aby zaraz spłonąć rumieńcem i schować ją z powrotem.
- Ki...Kiba? Cześć...he he...co Ty tutaj robisz? - zapytał spod poduszki nieznacznie się jąkając.
- Cześć - powiedział szatyn i spojrzał badawczo na ciało złotowłosego, które było, można by powiedzieć, w małym stopniu obnażone. Miał on bowiem zsunięte do połowy tyłka spodnie. - Nie przeszkadzam? - zapytał i usiadł na fotelu.
- Nie skądże, rozgość się - powiedział dalej ukrywając głowę i tylko machająca ręka w geście zaproszenia informowała, że nie śpi.
- Może kawy? - zapytał stojący obok brunet z lekkim uśmiechem na ustach.
- "Uchiha się uśmiecha? Od kiedy? Nieee...niemożliwe!" - pomyślał Kiba lustrując podejrzanego osobnika - Chętnie - odpowiedział już głośno i posłał serdeczny, ale podejrzliwy uśmiech. - Co tu się stało? - zapytał gdy czarnooki opuścił pokój - Uchiha u Ciebie? Z uśmiechem na ustach? O czymś nie wiem? - wypytywał zażenowanego blondyna.
- Yhy - udało się tylko słyszeć spod poduszek - Jak odzyskam siły zdepcze go jak karalucha, przysięgam! I nie patrz tak na mnie to upokarzające - warknął w stronę szatyna na co ten otworzył szeroko oczy gdyż opacznie zrozumiał sens jego wypowiedzi.
- To Wy już? Tak szybko? - wyrzucił z siebie zaskoczony
- Co My? Nieee...nie myślisz chyba, że...myślisz? - Naruto podniósł się gwałtownie na rękach co poskutkowało bólem. Syknął głośno i opadł z powrotem na poduszki
- Ja już nie jestem pewien, skoro mam potem wyglądać tak jak Ty to...nieeee dziękuję - Kiba zamachnął rękami w geście rezygnacji - Zaraz...czyli to co mówiłeś pod domem Hyuugi to prawda? - szeroko rozwarte orzechowe oczy spojrzały na blondyna
- O czym Ty w ogóle mówisz? Jak wyglądać...czekaj! Moment! - Naruto delikatnie wciągnął spodnie - Nie mów, że myślałeś o TYM...? - zapytał, a szatyn skinął potwierdzająca głową. - No więc, pokazałeś swoją zboczoną naturę kolego...po pierwsze jakbyś nie zauważył, do mojego biednego pośladka została przylepiona jakaś śmierdząca gaza bo ostatnio miałem mały wypadek z tym burdelem, który po sobie zostawiliśmy! - Rozpoczął wściekle się tłumacząc- po drugie...ból promieniujący z tego miejsca jest nie do zniesienia, gdyż ta śmierdząca substancja, którą Sasuke odważył się użyć, cholernie piecze, a po trzecie...po trzecie to co Ty tu w ogóle robisz? - zapytał ze śmiesznym wyrazem twarzy, krzywiąc się lekko w cierpieniu.
- Teraz rozumiem...przyszedłem do Neji'ego - powiedział spokojnie gdy przed nim na stole pojawił się kubek parującego napoju. Spojrzał na Uchihę, który skierował się w stronę kanapy, na której dalej leżał Uzumaki jednak już w skompletowanym stroju.
- A to Neji'ego nie ma...przykro mi nie ten adres - odpowiedział zgodnie z prawdą Sasuke, zmuszając gestem ręki niebieskookiego do zrobienia mu miejsca. Lekko ociągając się, udostępnił mu tyle kanapy ile był w stanie.
- To wiem...jeszcze nie wrócił z wykładów więc postanowiłem odwiedzić Naruto, ale chyba to nie był najlepszy pomysł - stwierdził upijając łyk kawy.
- Ależ skądże, uratowałeś mnie ze szponów tego potwora, gdyby nie Ty to nie wiem co by się stało, pół tyłka by mi wypaliło...dzięki stary...jestem Ci dozgonnie...- przerwał gdy napotkał gniewny wzrok Uchihy - wdzięczny? - dokończył z lekką obawą.
- Jeszcze słowo, a Twoja wdzięczność będzie bardzo krótka - wysyczały Uzumakiemu wiśniowe usta, a Inuzuka się lekko zaśmiał. - A Ciebie co tak bawi? - spojrzał groźnie na gościa.
- Zaryzykowałbym stwierdzenie, że...albo i nie...nieważne - powiedział wciąż czując rażące spojrzenie czarnych oczu. Nie czuł potrzeby podpadnięcia kapitanowi drużyny. W końcu może się to źle odbić na jego karierze.
- Śmiało dokończ - powiedział opierając się na kolanach i nadstawiając uszu. - Nie daj się prosić - rzekł gdy z ust szatyna nie wydobył się żaden dźwięk.
- Że...j-jesteście...parą? - bardziej zapytał niż stwierdził, a chłopcy spojrzeli po sobie.
- Dlaczego tak uważasz? - zapytał ostrożnie Naruto
- No bo...w sumie...to sam nie wiem - podniósł jedną brew jakby się zastanawiał nad powodem jego tezy.
- To na przyszłość, wyrażaj swoje założenia gdy będziesz pewien argumentów - Uchiha wstał i skierował się w stronę wyjścia rzucając tylko krótkie "do zobaczenia".
- Co go ugryzło? - zapytał zaskoczony Kiba
- Cóż...zaryzykowałbym stwierdzenie, że to tylko Uchiha - powiedział i obaj się roześmiali.
Prawdą było, że Sasuke nie miał najmniejszej ochoty przebywać w innym towarzystwie poza osobą blondyna. Poza tym, ich dwóch tworzy duet komików, a jemu nie zbierało się na żarty z Inuzuką. Nie był jeszcze gotowy aby uchylić swojej duszy innym ludziom. I tak w jego wykonaniu, wielkim krokiem było otworzenie się przed Uzumakim. Uczucia, które dotąd gnieździły się gdzieś na dnie jego serca, zaczęły powoli wypływać znajdując swój ratunek w czystych, błękitnych oczach, a te z kolei z radością służyły mu wparciem. Trudno było mu się w tym przełamać, ale w końcu gdy już to zrobił, pozostało mu tylko zacieśniać tą więź, pierwszą więź, którą stworzył.
- O wróciłeś - dało się słyszeć z salonu gdy Sasuke wszedł zamykając drzwi dosyć głośno, co spowodowane było przeciągiem. - Jak tam Naruto się czuje?
- Lepiej - odpowiedział mu tylko ledwo słyszalny pomruk ze strony bruneta.
- To czego jesteś taki naburmuszony, to chyba dobrze, nie? I dlaczego znowu zostawiłeś go samego? - Itachi wstał, podchodząc z lekkim niepokojem do młodszego.
- Nie jest sam, jest z nim Kiba - żachnął się i wszedł do salonu opadając na fotel.
- Rozumiem - spojrzał badawczo na brata - I to Cie tak dręczy, ale to, że on ma przyjaciół to chyba nie powód do złości? Chyba, że...
- Chyba, że co? - podburzony lekko czarnooki, spojrzał gniewnie na starszego Uchihę
- Jesteś zazdrosny - skwitował i usiadł pewnie na przeciwko Sasuke. Nic nie odpowiedział. - Pytanie tylko o co? O przyjaźń? Nie...Ciebie interesują tylko rzeczy, które należą do Ciebie...więc wychodzi na to...
- Skończ już - syknął i wstał kierując się do swojego pokoju.
- Wychodzi na to, że jesteś zazdrosny o samego Naruto - dodał wystarczająco głośno, aby brunet go usłyszał, co jeszcze bardziej go zezłościło.
- "Wcale nie jestem zazdrosny!" - krzyczał w myślach - "Niby dlaczego, przecież Kiba jest z Nejim, dlaczego niby mam być zazdrosny?" - Tłumaczył sobie zawzięcie. Uchiha naprawdę nie czuł zazdrości, był raczej zawiedziony, że gdy Naruto odzyskał dobry humor i mieli okazje spędzić razem trochę czasu, przerwał im Inuzuka. W końcu był piątek, a co za tym idzie, zaczynał się weekend. Miał tylko cichą nadzieję, że Uzumaki zaproponuje mu nocleg. Cóż, można powiedzieć, że się przeliczył. Myślał tak gdy przerwał mu głos Itachi'ego.
- Czego chcesz - syknął schodząc na dół na prośbę brata. - Co wy tu robicie? - zapytał niepewnie widząc blondyna razem z Kibą i Nejim.
- Wpadliśmy się zapytać, czy nie masz może ochoty wybrać się z nami do Hanayashiki? (nazwa miejscowego wesołego miasteczka) - zapytał długowłosy
- Nie wydaje mi się - odpowiedział z bezinteresowną miną
- Sasuke nie bądź taki, chodź z nami, będzie fanie, zobaczysz! - krzyknął Uzumaki stając za nim i lekko popychając w kierunku drzwi.
- Ale...- próbował stawiać opór
- Jakie tam "ale" - powiedział blondyn łapiąc po drodze przewiewną czarną kurtkę z ręki starszego Uchihy, i wypychając tym samym za drzwi - Nie czekaj na niego! - rzucił jeszcze w stronę Itachi'ego.
- Przestań mnie popychać - syknął groźnie odwracając się w stronę Naruto
- A..ale...wata cukrowa czeka...i..i...karuzela - powiedział zasłaniając się nieznacznie kurtką, którą zaraz zabrał brunet. Znajoma para oglądała to całe przedstawienie w milczeniu, lekko się podśmiewając. Spojrzeli po sobie porozumiewawczo, gdy Uchiha się zgodził. Bo kto by się nie zgodził gdyby miał okazję spędzić najbliższe 2, a nawet i więcej godzin, w towarzystwie ciepłych, niezapominajkowych oczu.
- Pierwszy i ostatni raz - rzucił jeszcze ostro i przyodział się w ubranie. Na dworze było już prawie ciemno, ale oznaczało to tylko, że światła wesołego miasteczka będą niesamowitą atrakcją, i że będzie to niezapomniany wieczór.

1 komentarz: