wtorek, 14 grudnia 2010

Epizod 12

Nie zdążył przejść przez szklane drzwi, które były granicą łączącą dwa różne światy, a już poczuł zgrabne ciało blondynki, która wisząc na nim przywitała całusem w policzek. Tak, Ino zdecydowanie nie potrafiła podejść spokojnie. Jak lwica wyczekująca swojej zdobyczy czekała na okazję, w której ofiara opuści gardę. Takiej energii nie posiadała żadna inna dziewczyna w ich szkole. Blondynka była jedyna w swoim rodzaju. Żywiołowa, radosna można by powiedzieć, że druga „Naruto”, ale była kobietą oraz nie posiadała tej samej szczerości w uśmiechu i tych krystalicznie czystych szafirowych oczu.
- Cześć Ino – powiedział i obdarował ją jednym ze swoich słynnych uśmiechów – wybacz, ale zejdź ze mnie, nie jestem dzisiaj w najlepszej formie – dodał pocierając skroń i otwierając wrota do „nudy”. Jednak nie dla niego, lubił się uczyć i nie był oporny na wiedzę. Wręcz przeciwnie. Szybko zapamiętywał, analizował i liczył. Czasami sprawiało mu przyjemność przyswajanie nowych informacji. Od zawsze uważał, że nauka jest potrzebna i przydaje się w życiu codziennym.
- A co się takiego stało? – zapytała puszczając chłopaka i spokojnie kroczyła obok.
- Schlał się jak świnia – skwitował Kiba klepiąc kolegę w plecy
- JA!? Ja się upiłem...to...TY się schlałeś – krzyknął i kilka osób zwróciło na niego uwagę czym się w ogóle nie przejął – żebyś Ty widziała co on wyprawiał – powiedział już nieco ciszej.
- Co takiego? – blondynka spojrzała na Kibe podejrzliwie
- No właśnie co takiego? – zapytał nie do końca świadom swoich wyczynów
- Zacząć od „niewłaściwych” zachowań czy od „bardziej niewłaściwych”? – zapytał, a Kiba poczerwieniał próbując sobie przypomnieć za wszelką cenę o jakich zachowaniach mówi Naruto. Prawdą jest, że po 6 piwie przestał panować nad swoim zachowaniem i stracił kontrolę nad rzeczywistością. Ten stan upojenia alkoholowego przyniósł skutek w postaci dziury w umyśle. Tak się pogrążył w swoich myślach, że nie słuchał nawet jak blondyn opowiadał o jego rzekomym striptizie dla Neji’ego i kiedy usłyszał tylko coś o zdejmowaniu spodni zrobił się purpurowy.
- Że co!? – zapytał zszokowany – Serio? – dodał
- A wiesz co było potem? – zapytał złośliwie Uzumaki - Zszedłeś ze stołu – powiedział i obszedł go dookoła zarzucając rękę na ramię – podszedłeś do Neji’ego i...- zbliżył powoli twarz do jego ucha i coś mu wyszeptał. Ino tylko stała i patrzyła jak Kiba pogrąża się w czerwieni. Musiało to być coś naprawdę intymnego i bardzo wstydliwego bo chwilę potem zasłonił sobie ręką usta, a drugą wyciągnął telefon. Wybrał numer partnera i przyłożył telefon do ucha oczekując aż odbierze.
- Czy ja TO zrobiłem? – zapytał się oczekując szybkiej odpowiedzi
- Co? – zapytał zaskoczony głos po drugiej stronie telefonu.
- No jak to co? No...sam wiesz...TO – ostatni wyraz powiedział nieco ciszej
- Posłuchaj kochanie...jestem właśnie w połowie nudnego wykładu...bardzo się cieszę, że dzwonisz, ale wykład to wykład i niestety nie mogę za bardzo rozmawiać więc proszę Cię wytłumacz tak szybciutko o co ci chodzi z TYM? – zapytał nieco ściszonym głosem Neji.
- Czy uprawialiśmy seks, tępaku? – zapytał już zniecierpliwiony chłopak co było przyczyną tego, że powiedział to nieco głośniej niż się spodziewał. Kilka głów zwróciło uwagę na szatyna stojącego niemalże na środku korytarza. Niektóre były zdziwione inne rozbawione, a jeszcze inne pogardliwe. Naruto z kolei ze śmiechu wił się na ziemi niczym wąż.
- Kiedy? Przecież wiesz, że o tym rozmawialiśmy i...
- No tak, ale Naruto powiedział, że ja...- przerwał mu Kiba chcąc za wszelką cenę dowiedzieć się co tak naprawdę się wydarzyło.
- To wyjaśnia całą sprawę, trzeba było tak od razu – roześmiał się cicho do słuchawki – wyjaśnię Ci w ekspresowym tempie. Nie. Zaciągnąłeś mnie do pokoju w którym mieliśmy spać, ale do niczego nie doszło. Położyłem Cię spać. – powiedział nadal się podśmiewając.
- Dzięki Bogu – Inuzuka odetchnął z ulgą – nie chciałem Ci zawracać głowy, w sumie to mogłem zadzwonić później. W każdym razie rozwiałeś moje wątpliwości. Kocham Cię i zadzwonię do Ciebie po szkole. – powiedział opanowany szatyn
- Ja też Cię kocham – odpowiedział Neji.
- I przepraszam za tego tępaka – dodał szybko i się rozłączył. Spojrzał na trzęsącego się ze śmiechu blondyna – Ty podły kłamco! – krzyknął w stronę Uzumakiego
- To my spadamy do klasy – powiedział szybko, złapał Ino za ramię i pobiegł w stronę swojej sali.
   Do klasy, w której było już sporo osób czekających na dzwonek wpadła nagle dwójka rozbawionych licealistów. Ich śmiech dzwonił w uszach tym, którzy ich obserwowali i tym którzy próbowali zerwać kontakt ze światem realnym i pogrążyć się we własnej krainie. W tej drugiej grupie znajdował się oczywiście Uchiha. Siedział w samej koszuli gdyż marynarkę od mundurku miał zdjętą i powieszoną na oparciu krzesła. Z brodą opartą o splecione dłonie wpatrywał się w okno, szukając tam mniej lub bardziej interesującego punktu, na którym mógł zawiesić swoje spojrzenie.
- Cześć stary – powiedział do Shikamaru przechodząc koło jego ławki. Chłopak leniwie podniósł głowę pieszczony jeszcze śmiechem blondyna i odpowiedział mu mruknięciem.
- Ty też wczoraj coś piłeś? – zapytała blondynka próbując nie wybuchnąć na nowo. Ledwo łapiąc powietrze usiadła w swojej ławce a w ślad za nią podążył Uzumaki. Niestety nie było dane mu się odprężyć gdyż na kogoś wpadł
- Przepraszam, pomogę Ci – powiedział do Sakury podnoszącej z ziemi jakieś kartki
- Nic nie szkodzi, poradzę sobie – powiedziała tylko i wzięła zebrane kartki od chłopaka – nie zawracaj sobie głowy – dodała oschle spoglądając ukradkiem na brechtającą Ino
- Daj spokój Naruto niech sama sobie pozbiera – powiedziała blondynka
- Ale to moja wina i powinie...
- Nie ma sensu, poradzi sobie sama – spojrzała na Haruno a w jej oczach widać było pogardę.
- Co jest Ino? – zapytał szeptem siadając w ławce gdy zauważył, że różowo włosa nie potrzebuje pomocy
- A co ma być? – zapytała sztucznie się uśmiechając
- Nie to, że jestem ciekawski, ale dlaczego tak na nią patrzysz?
- Tak samo jak na Ciebie – powiedziała
- Nieprawda...Na nią patrzysz tak jakby...z góry – powiedział zastanawiając się czy określenie którego użył jest odpowiednie
- Wydaje Ci się...odpuść sobie – powiedziała i wyciągnęła ze swojej torby podręcznik od historii.
- Co ona Ci zrobiła? – zapytał ze swego rodzaju troską w głosie bowiem nie dawało mu to spokoju
- Stracę cierpliwość – powiedziała lekko podburzona nachalnością blondyna
- Ino..
- Nie Twój zasrany interes! – podniosła głos patrząc z gniewem na Naruto, który sam zawstydził się swoją natarczywością
- Przespała się z jej facetem – Uzumaki momentalnie odwrócił głowę patrząc na siedzącego w ławce przed nim czarnowłosego.
- Nie Twoja sprawa Uchiha! – rozjuszona blondynka podniosła się z krzesła i nawet wpół śpiący Nara podniósł szybko głowę dołączając tym samym do reszty klasy, która obserwowała przedstawienie. Sakura znieruchomiała stojąc aktualnie ławkę przed tą, w której siedział Uchiha.
- Masz rację, ale nie mam ochoty słuchać za moimi plecami trajkotu tego matoła przez całą przerwę – powiedział spokojnym tonem nie odrywając wzroku od okna. Wiedział, że wszyscy oglądają ich małe przedstawienie.
- Matoła? – zapytał zaskoczony nagłym obrotem spraw – Czekaj...czy Ty mówisz o mnie? – dodał pokazując na siebie palcem
- A czy jeszcze jakiś chłopak siedzi za mną? – zapytał i odwrócił się w jego stronę
- Nie wiesz, że nie ładnie podsłuchiwać? – zapytał z drwiną w głosie
- Nie dało się nie słyszeć – powiedział czarnowłosy a w jego oczach pojawił się gniew
- Nie ładnie także wtrącać się do rozmowy – Uchiha znowu usłyszał ten pouczający ton
- Wybacz ale nie mam ochoty słuchać Twoich wywodów. Jedno kazanie wypowiedziane przez Ciebie wystarczy na cały dzień – pewny w swym fachu Sasuke zaczął przypominać sobie dzisiejszą sytuację z rana.
- Widzę, że wtedy też podsłuchiwałeś – Naruto dalej sobie z niego kpił, a Uchiha powoli wstał. Dla niego już było za dużo. Nigdy w życiu nikt mu jeszcze nie działał tak na nerwy jak ten „pyskaty blondasek”. Tak to określenie według Sasuke pasowało do niego idealnie.
- Wydaje mi się, że nie tylko ja usłyszałem wtedy Twoje oświadczenie o odmiennej orientacji seksualnej. Powiedz, naprawdę jesteś gejem? – o tak! Teraz serce czarnowłosego chłopaka skakało z radości. Upokorzył go. Upokorzył przy całej klasie. Już dawno się tak nie czuł, to uczucie powoli wypełniało każdą komórkę na jego ciele. Wdzierała się w nie satysfakcja. Satysfakcja, która już jakiś czas temu opuściła go, a teraz wraca jakby szukała schronienia. Zadowolenie z faktu iż udało mu się go przegadać rosło i rosło. Było jeszcze większe kiedy na twarz blondyna wkradł się rumieniec wstydu. Jakże wielka złość opanowała jego umysł kiedy chłopak zadał pytanie.
- Gardzisz czy może jesteś zainteresowany? – spytał siedzący dalej w swojej ławce chłopak, a na jego twarz znów wkradła się kpina. Wstał powoli i podszedł do Sasuke. Spojrzał w jego grafitowe tęczówki oczami, które były pozbawione emocji – Możesz mnie upokarzać, poniżać, wyśmiewać i nawet wykorzystywać jeżeli sprawia Ci to przyjemność, ale pamiętaj...dla mnie to nie jest pierwszy raz...Nauczyłem się...Jak chcesz się pastwić nad moją osobą proszę bardzo, ale ja nauczyłem się jak być głuchym na osądy takich ludzi jak Ty...Umiem się bronić Uchiha i normalnie to bym Cię zignorował – powiedział nieco olewającym tonem – ale czasami lubię się wdać w konwersację, a z Tobą nawet sprawia mi to jako taką frajdę – dodał jeszcze po czym tryumfująco poklepał chłopaka po ramieniu i wyszedł z klasy
- Jeszcze nie skończyłem – powiedział z opanowaniem czarnowłosy ale w środku aż go paliło z wściekłości. Spojrzał na zegarek i z zadowoleniem stwierdził, że zostało mu jeszcze niecałe 10 min do zrobienia Sajgonu w życiu Naruto. Wyszedł z klasy odprowadzany zaskoczonymi spojrzeniami i zaczął szukać chłopaka.
   Wszedł do łazienki i spojrzał w lustro po czym odkręcił wodę i przemył twarz lodowatą wodą aby się ostudzić. Jego dobry humor znikł, pękł jak mydlana bańka. Nie ubolewał, słowa wypowiedziane z tamtych ust nie trafiły w żaden czuły punkt. Właściwie w ogóle nie były obraźliwe. Wyszedł z łazienki i skierował się w stronę klasy. Usłyszał głosy (xD). Uchylone drzwi sali w której znajdowały się dwie osoby umożliwiały przysłuchanie się trochę rozmowie.
- Pobawimy się w Uchihe – powiedział po cichutku stając obok drzwi i przyglądając się skrycie.
- ...i znowu się to zaczęło, dlaczego po prostu nie zostawisz mnie w spokoju? – dziewczyna mówiła podniesionym głosem.
- Przecież wiesz, że tak naprawdę nie możesz beze mnie żyć, prawda? – zapytał chłopak zbliżając się do niej
- Przestań myśleć, że jestem Twoją własnością, nigdy nią nie byłam, przez Ciebie straciłam wszystko. Wszystko! Ludzie mną gardzą i obgadują twierdząc, że to moja wina, że zrobiłam to specjalnie. Straciłam zaufanie bliskich mi osób i co najgorsza moją najlepszą przyjaciółkę, która traktuje mnie jak śmiecia!
- Wiesz jak bardzo mnie to obchodzi? Wystarczy mi tylko Twój piękny widok i moje pożądanie. Jesteśmy sami. Nikt nie zauważy – zbliżył się na niebezpieczną odległość. Fakt. Dziewczyna miała nieprzeciętną figurę i ładną twarz.
- Zostaw mnie – powiedziała opierając się o biurko, które zagrodziło jej drogę.
- Przecież było nam miło – pogłaskał ją po policzku zjeżdżając ręką coraz to niżej.
- To nie prawda...przecież...przecież Ty mnie...zgwałciłeś – ostatni wyraz powiedziała nieco ciszej przez zaciśnięte zęby a w jej oczach zebrały się łzy.
- Przestań pieprzyć chciałaś tego! Kusiłaś mnie! – powiedział ostro i położył ja na biurko trzymając mocno nadgarstki.
- Nie...ja nie chciałam...mówiłam...przecież mówiłam, że nie chce. Powiedziałam NIE! – krzyknęła – Wykorzystałeś najpierw moją przyjaciółkę...żeby się do mnie zbliżyć, a potem...a potem zgwałciłeś mnie! Czy słowo „nie” nic nie oznacza. – Dziewczyna starała się wyrwać z rąk oprawcy. Ten jednak nie wydawał się być w jakikolwiek sposób ustępliwy. Jedną rękę włożył pod spódniczkę dziewczyny.
- Przekonasz się, że znowu będzie nam dobrze! – powiedział z miną szaleńca.
- Może innym razem  – Uzumaki nie mógł już dłużej tego słuchać i postanowił wkroczyć aby to dziewczynie nie stała się krzywda. Oboje spojrzeli na niego. Chłopak puścił ją i skierował się w stronę blondyna.
- Tutaj jesteś Usuratonkachi! – do sali wszedł wściekły Uchiha i też skierował się na chłopaka. Napierali z dwóch frontów. Naruto teraz tylko zastanawiał się co zrobić. Nie chciał oberwać, ani od jednego ani od drugiego.
- Wpieprzę mu pierwszy przeszkodził mi! – dopiero teraz Sasuke zauważył rzekomą „parę”. Spojrzał na dziewczynę, była nieco w nieładzie.
- Niema mowy wkurza mnie już od rana! – powiedział zimno Uchiha i dalej szedł w kierunku chłopaka. Ten wiedząc, że niema szans ucieczki zakrył twarz rękami. Oboje byli już blisko. Obie pięści zaciśnięte i uniesione.
- Naruto-kun...- szepnęła przerażona dziewczyna. Chłopak nie miał innego wyjścia.
- On...on ją zgwałcił – powiedział lekko drżącym głosem ze strachu przed dostaniem batów od dwóch silnych facetów. Chwilę potem usłyszał głuchy dźwięk. To było szybkie. Ręka Sasuke, która gnała w stronę Naruto szybko zmieniła kurs i silna pięść uderzyła chłopaka, który chwilę potem upadł na podłogę. Uzumaki otworzył szeroko usta.
- „Zdążyłem” – pomyślał tylko Sasuke – Zgwałcił? – zapytał zaskoczony
- Słyszałem – powiedział – wszystko – dodał.
- Podsłuchiwałeś? – powiedział zimno czarnooki – i Ty mi morały prawisz?
- Nieważne, trzeba z nim coś zrobić – pokazał na zakrwawioną twarz chłopaka, który teraz siedział trzymając się za nos – Sakura, wszystko w porządku? – zapytał po czym podszedł. Po policzkach ciekły jej łzy. – Już dobrze – powiedział i ją przytulił. Było w nim teraz tyle troski ile potrzebowała zielonooka.
- Pójdę z nim do pielęgniarki – powiedział zimno patrząc na chłopaka i podnosząc go za kołnierz z ziemi – A Ty – zwrócił się do Naruto – jeszcze Cię dorwę, musimy sobie coś wyjaśnić.
- Może powinnaś to komuś powiedzieć? – zapytał gdy chłopak wyszedł z sali
- Nie! – krzyknęła i spojrzała wzrokiem, który prosił o dyskrecję.
- Jak chcesz...jeżeli będziesz gotowa to porozmawiaj o tym z kimś...najlepiej z dyrekcją – poradził jej Naruto – a teraz może odprowadzisz mnie do klasy? – zapytał gdy usłyszał dzwonek - nie pamiętam drogi powrotnej poza tym idziemy w tym samym kierunku, to jak? – spojrzał pytająco na dziewczynę i podał jej marynarkę, która leżała gdzieś na ziemi. Ubrała ją i się uśmiechnęła.
- Dziękuję – powiedziała
- Jeżeli jeszcze będzie Ci się narzucał daj znać...wiesz...ja też coś potrafię...tylko ich było dwóch, byłem bez szans...i przepraszam, że mu to powiedziałem...wiesz Sasuke, on na pewno nic nie powie nikomu...stroni od ludzi...zresztą znasz go lepiej niż ja – gadał jak połamany.
- Dziękuję – powtórzyła dziewczyna i uśmiechnęła.
   Otworzył jej drzwi i wpuścił do klasy. Nauczyciela jeszcze nie było. Zaskoczone spojrzenia uczniów były nie do ukrycia. Obserwowali jak dziewczyna siada, a chłopak coś szepcze aby potem ruszyć na swoje miejsce. Usiadł rozglądając się po klasie, a w powietrzu niosły się ciche uwagi. Spojrzał na Shikamaru siedzącego w rzędzie pod ścianą, który jako jedyny zdawał się nie interesować otoczeniem. Jednym słowem spał w najlepsze. Odwrócił się i napotkał wzrok Ino.
- Tak? – zapytał wiedząc na wstępie o co chodzi blondynce
- Ty z...nią? – zapytała zdziwiona
- Wiem Ino o co Ci chodzi i nie chcę Cię urazić czy coś, ale...widzisz ja wyznaję trochę inne zasady niż Ty...chodzi mi o to, że tak naprawdę to ona mi nic nie zrobiła...A Sasuke tak nagle to powiedział...trochę mi jej szkoda było więc kiedy wyszła poszedłem jej poszukać – tu skłamał - i znalazłem kiedy...
- Nie musisz się tłumaczyć – przerwała gdy Naruto za bardzo się rozgadał
- „Cholera!” – pomyślał gdy doszło do niego, że prawie się wygadał – Sądzę, że powinnaś z nią jednak porozmawiać – powiedział do blondynki, która posłała mu tylko gniewne spojrzenie. Odwrócił się kiedy usłyszał, że Uchiha siada w ławce. Klasa dalej oglądała ich poczynania jakby byli w kinie. Brakowało tylko popcornu.
- Co z nim? – szepnął cicho Uzumaki
- Przeżyje – odburknął tylko czarnowłosy
- Jakieś szczegóły?
- Chyba złamałem mu nos – powiedział patrząc w okno
- Co? Przecież nie uderzyłeś go aż tak mocno! – powiedział wstając bowiem do klasy wszedł nauczyciel
- No za pierwszym razem nie – powiedział spokojnie
- Za pierwszym...razem? Chwila! To było ich więcej? – zapytał pochylając się bardziej w jego stronę aby mieć pewność, że nikt ich nie usłyszy. Uchiha odwrócił się i spojrzał lodowato na blondyna, a ten się lekko wzdrygnął. Sasuke wyczytał z jego twarzy niemałe przejęcie całą sytuacją i coś na wzór strachu.
- Przy trzecim uderzeniu obiecał, że już się do niej więcej nie zbliży – powiedział najspokojniej w świecie i usiedli na miejscach. Lekcja ciągnęła się niemiłosiernie. W końcu uczniowie usłyszeli upragniony dzwonek.
- Wiesz...sorry za tamto – powiedział Uzumaki nachylając się do pogrążonego we własnych myślach Uchihy.
- Boisz się? – zapytał czarnooki czując w tym momencie przewagę nad blondynem
- N-nie...po prostu zapędziłem się trochę, ale tak na zapas możesz zapamiętać to co powiedziałem – uśmiechnął się, a chłopak się odwrócił i spojrzał na niego z nieukrywanym zaskoczeniem – znaczy się wiesz...chodzi o to, że jakbym musiał to kiedyś powtórzyć to nie powiem już tak mądrze – zrobił głupią minę wyrażającą analizę całej sytuacji – zapewne...- dodał po chwili
- Zapewne – zawtórował mu czarnowłosy
- To co Sasuke? Rozejm? – zapytał niebieskooki i obdarował go szczerym uśmiechem, wyciągając rękę. Uchiha patrzał tak na niego chwilę się zastanawiając co zrobić. Z radością można by rzec przyjął jego uśmiech kiedy zorientował się, że po raz pierwszy to nastąpiło.
- Niech będzie – powiedział i uścisnął mu dłoń. Kiedy odwrócił się z powrotem zatapiając się w widoku za oknem przeszło mu przez myśl, że sprawia mu przyjemność patrzenie na „pyskatego blondaska”.
- „Nie myśl” – skarcił się i kolejne lekcje minęły bez większych sensacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz