wtorek, 14 grudnia 2010

Epizod 11

Błękitnooki wsypywał już ostatnią paczkę chipsów do miski, ustawiając ją tym samym na stoliku gdy zadzwonił telefon. Podszedł spokojnie do telefonu zachodząc w głowę kto mógł do niego dzwonić. Spojrzał na wyświetlacz komórki po czym odebrał.
  - No hej, o której będziecie? – zapytał się słysząc wesoły głos Inuzuki
  - W sumie to jesteśmy prawie u Ciebie, ale musisz wyjść i pomóc nam z prowiantem – powiedział lekko zdyszany do słuchawki – jesteśmy naprzeciwko – dodał po czym się rozłączył. Naruto wyrzucił paczkę po chipsach do kosza i wyszedł z domu. Niebo tonęło już w głębokiej szarości co ograniczało widoczność. Po przeciwnej stronie ulicy przed drzwiami domu rodziny Hyuuga stały dwie lekko oświetlone postacie. Naruto podniósł rękę w geście powitania po czym skierował się aby pomóc kolegom.
  - I po co żeście tego tyle nakupowali? – spojrzał na siatki spoczywające na werandzie. Westchnął i ujął w ręce dwie stojące najbliżej.
  - Mieliśmy sobie popić, co nie? A poza tym myślałeś, że tak po prostu wypijemy po jednym piwku? Przecież dostałeś się do drużyny – powiedział zadowolony z wizji popijawy, która miała nastąpić w niedługim czasie.
  - Wypijesz trzy piwa i zaśniesz tak jak ostatnio – powiedział spokojnie Neji co zezłościło szatyna. Zanim jednak zdołał cokolwiek powiedzieć brunet przyciągnął go jedną ręką do siebie i pocałował. Wystarczyło, aby Inuzuka zaprzestał działań związanych z odwetem za to co powiedział jego chłopak. Naruto widząc władczość Neji’ego nie zdziwił się faktem, że Kiba się uciszył. Uśmiechnął się lekko i ruszył w stronę swojego domu.
  - Rozgośćcie się – powiedział stawiając siatki na stole po czym zaczął wyciągać zakupy. Pozostała dwójka postanowiła więc pomóc. Po kilku minutach uporali się ze wszystkim.
  - Przytulne gniazdko – powiedział Kiba ciągnąc Neji’ego za rękę na sofę. Naruto podał chłopakom po piwie i rozsiadł się wygodnie w fotelu.
  - Czy ja wiem czy takie przytulne? Za duże trochę jak dla mnie – powiedział szczerze Uzumaki rozglądając się po salonie.
  - To ty sam tu mieszkasz? – zapytał niczego nieświadomy Kiba – Suuuper! – krzyknął z entuzjazmem – taka chata, niema co – dodał i gwizdnął w podziwie.
  - W pewnym sensie – odpowiedział Uzumaki pamiętając jak zawsze w domu dziecka marzył o własnym kącie, takim tylko dla niego. O miejscu, w którym mógłby się schować i rozmyślać. W końcu otrzymał swój azyl. Tylko może trochę za duży.
  - Przygarniesz mnie? – zapytał po chwili co wprowadziło Naruto w lekkie zaskoczenie – Było by super, miałbym blisko do Ciebie – powiedział do bruneta oplatającego go ramieniem.
  - Pod żadnym pozorem się nie zgadzaj – powiedział spokojnie do Uzumakiego – zwariowałbyś – dodał i poczochrał szatyna, który się naburmuszył. Chłopcy zaczęli się śmiać.
  - Jak to jest z wami? – zapytał i widząc niezrozumienie na twarzach dodał – no jak się zeszliście? – Gdy to powiedział Kiba od razu się zarumienił a Neji lekko zaśmiał
  - Opowiesz mu, kochanie? – zamruczał seksownie do ucha swojego chłopaka Neji.
  - Nie ma mowy! – zaprzeczył zdecydowanie Inuzuka i zrobił się jeszcze bardziej czerwony. Naruto nie mógł wyjść z podziwu, który czuł w tej chwili do bruneta. Potrafił zrobić z Kiby zupełnie inną osobę, wystarczyło jedno słowo, jeden ciepły oddech skierowany w okolicach karku, a szatyn miał nogi jak z waty.
  - Więc? – zapytał ponownie blondyn czując tym samym, że okoliczności, które ich złączyły musiały być nieco zabawne.
  - To może ja opowiem – powiedział Hyuuga i złapał mocniej wyrywającego się Inuzuke.
  - Ja nie chcę tego słuchać, puść mnie! – szarpał się dalej, co rozbawiło Naruto – to nie jest śmieszne, to upokarzające! – powiedział naburmuszony do Uzumakiego.
  - Bądź facetem stary! – powiedział pokrzepiająco – No więc Neji?
  - To było krótko po tym jak Kiba wstąpił do drużyny, jakoś w tamtym roku szkolnym. Od razu zwrócił uwagę na Haku. Jako, że był luzakiem i podrywaczem nie trudno było zgadnąć jak podziałała na niego kobieca uroda Haku. Nie był do końca świadom jakiej płci jest chłopak, żeby więc było zabawniej postanowiliśmy ukryć przed nim ten fakt, namawiając tym samym Haku do odegrania powierzonej mu roli. Chłopak miał z tym niewielkie problemy ponieważ jest hetero, ale zgodził się. Kokietował więc naszego Kibe jak się dało. Ja oczywiście od samego początku miałem na niego oko, poprosiłem więc Haku o doprowadzenie do sytuacji w której łatwiej będzie mi się do niego zbliżyć i dać mu do zrozumienia, że mi się podoba. Fakt, że Kiba był wtedy hetero trochę utrudniał sprawę, ale to mnie nie zraziło. Pewnego dnia po treningu poprosiłem Haku aby został z nim w szatni. Ten zaczął flirtować z nim doprowadzając tym samym do chęci zasmakowania swoich ust. Nasz aktor poprosił go aby zamknął oczy. Kiba oparty plecami o szafkę spełnił prośbę „flirtującej” z nim „dziewczyny”. Kiedy zamknął oczy podszedłem powoli dotykając jego policzka przy czym przejechałem kciukiem po dolnej wardze – Neji przerwał na chwilę czując przechodzące drgawki po ciele partnera i zauważając po raz kolejny rumieniec wstydu. Naruto z kolei zrobiło się bardzo gorąco co go trochę przestraszyło i starał się jak najszybciej stłumić to uczucie ciepła. Hyuuga kontynuował – Uchylił lekko usta, co miało oznaczać zaproszenie do zabawy. Nie potrafiłem tak po prostu go wykorzystać gdy patrzyłem na jego rozanieloną twarz. Przejechałem palcami po szyi ciesząc się serią dreszczy przechodzących po jego ciele. Dojechałem do karku wplatając rękę we włosy i oparłem się czołem o jego czoło. Gdybyś wiedział Naruto jaki byłem w tamtej chwili szczęśliwy – spojrzał z błogim uśmiechem na blondyna któremu coraz to bardziej brakowało oddechu. Inuzuka słuchał tego z coraz większym zażenowaniem – Oddechem błądziłem po jego ustach ze strachem zetknięcia się z nimi. Moja ręka opuściła jego kark, a głowa cofnęła się tak, że nie dotykałem go żadną częścią swojego ciała. Odezwałem się po raz pierwszy wyobrażając sobie jego reakcję. Przełknąłem ślinę i nieco drżącym głosem powiedziałem „Czy gdybyś otworzył oczy, byłbyś w stanie przywołać te same dreszcze podniecenia, które właśnie przeszły po Twoim ciele?”. Otworzył je wtedy szeroko i z lekkim przerażeniem wbił się jeszcze bardziej w metalową szafkę. Myślałem, że dostanie zawału. Wiesz co odpowiedział? – zapytał słuchającego go blondyna. Naruto tylko pokręcił przecząco głową – powiedział tylko cichym drżącym głosem „Nie wiem”.  W tamtej chwili niczym nie przypominał tego „luzaka”, sprawiło to, że moje serce zabiło jeszcze mocniej. Postawiłem wszystko na jedną kartę. Zapytałem „Mogę sprawdzić?”, a on przełknął ślinę ze zdenerwowania. Przybliżyłem swoją twarz powoli cały czas patrząc mu w oczy i wykonałem ten sam gest ręką dotykając jego policzka. Ponownie przejechałem kciukiem po dolnej wardze, a jego policzki zrobiły się czerwone. Na jego delikatnej skórze poczułem gęsia skórkę. Uśmiechnąłem się lekko pieszcząc oddechem jego wargi. Musnąłem lekko, a on otworzył oczy chyba najszerzej jak tylko potrafił. Słodko wyglądał taki przestraszony, bezbronny. Utrzymując z nim kontakt wzrokowy pogłębiłam pocałunek na co się lekko wzdrygnął, a jego powieki zaczęły powoli opadać. Już wiedziałem, że będzie dobrze. Musiałem go chwilę później podtrzymać gdyż nogi miał jak z waty – zaśmiał się delikatnie Neji, a szatyn kompletnie skulony z głową schowaną w kolanach czuł się jeszcze bardziej skrępowany – Gdy się od niego odkleiłem powiedziałem tylko „Wydaje mi się, że nie masz innego wyjścia jak zaakceptować to, że moim przeznaczeniem jest bycie z Tobą”. Spojrzał na mnie zamglonym wzrokiem, podniósł dłoń i opuszkami palców dotknął moich ust, aby po chwili zastąpić je swoimi. Oderwaliśmy się od siebie po czym powiedział tylko „Nie, to jest moje przeznaczenie, Ty musisz to zaakceptować”. Podniósł torbę i omijając mnie ruszył do domu. Zostałem tam kompletnie osłupiały. Od tego czasu zaczęliśmy się spotykać. Prawda kochanie? – zapytał już purpurowego Kiby.
  - Zamknij się! Czy ty za każdym razem musisz to opisywać jak jakąś cholerną przygodę erotyczną?! – wydarł się Inuzuka.
  - Bo to była najważniejsza chwila w moim życiu – powiedział zmysłowo przygryzając płatek jego ucha. Tym razem, można powiedzieć, że w ogóle to nie podziałało.
  - Dla mnie to jedna, wielka, cholerna żenada! – krzyknął rozjuszony i wstał nerwowo z sofy
  - Czyli moje uczucie do Ciebie jest, jak to nazwałeś „żenadą”? – zapytał spokojnie lecz stanowczo Neji.
  - Gdybyś po prostu powiedział, że mnie pocałowałeś w męskiej szatni, a ja odwzajemniłem pocałunek to wiesz ile upokorzenia byś mi zaoszczędził?! – Krzyknął z wyrzutem, już nie panując nad słowami, a w jego oczach niebezpiecznie zabłyszczały łzy żalu.
  - Kochan..
  - Daruj sobie! – przerwał mu Inuzuka i poszedł do łazienki aby nie pokazać im swojej słabości w postaci łez
  - Czy ja przesadziłem? – zapytał patrząc nieobecnym wzrokiem gdzieś w podłogę
  - Trochę – odpowiedział Naruto – to...jakby to powiedzieć...tak bardziej intymna sprawa, ale...ale nie martw się, jak się uspokoi to z nim porozmawiasz i wszystko będzie dobrze – powiedział blondyn i się uśmiechnął do Hyuugi co podniosło go na duchu.
  Po około 10 minutach w miarę opanowany szatyn wyszedł z toalety co dało się słyszeć w salonie. Chłopcy przerwali rozmowę i nasłuchiwali zbliżających się kroków. Po chwili w pokoju pojawił się chłopak.
  - Neji..- powiedział niepewnie patrząc na chłopaka przy czym głos mu lekko zadrżał.
  - To ja nie będę przeszkadzał – powiedział Uzumaki biorąc butelkę z trzecim już piwem do ręki i wyszedł na werandę. Zamykając oczy wziął głęboki wdech i cieszył się świeżym powietrzem. Otworzył oczy i wpatrywał się w czyste i czarne niczym heban niebo pokryte milionami świecących perełek. Usiadł na schodku, odstawił piwo i przetarł twarz dłońmi. Nie mógł zrozumieć dlaczego historia ich miłości tak na niego podziałała. Dlaczego nie potrafił stłumić uczucia podniecenia i pozwolił aby Neji kontynuował, doprowadzając Inuzuke do tak wielkiego zawstydzenia. Trzymając twarz schowaną w dłoniach, szukał odpowiedzi.
  - Już dawno po dobranocce – usłyszał nagle i wzdrygnął się przy czym trącił ręką butelkę z piwem. Alkohol polał się po schodkach spływając na kostkę brukową.
  - Mógłbyś nie doprowadzać ludzi do zawału? – powiedział z wyrzutem do stojącego przed nim czarnookiego – coś Ty taki towarzyski? – zapytał z przekąsem blondyn.
  - Wyszedłem się przewietrzyć i zastanawiałem się czy nie straszna Ci ciemność panująca wokół – powiedział beznamiętnie brunet i dodał zanim Uzumaki zdążył odpowiedzieć – Tak naprawdę przyszedłem się zapytać czy masz jutro po szkole czas. Kakashi prosił abym zajął się Twoimi niedociągnięciami. Muszę omówić z Tobą teorię i kilka zagrywek – znudzony spojrzał na niebieskookiego, który zdawał się go nie słuchać. Cały czas pochłonięty był w swoich myślach. Oceaniczne tęczówki skierował na przewróconą butelkę z piwem, której nie zdążył złapać co zaowocowało tym, że z jego ręki kapały kropelki złocistego trunku. Uchiha zauważył zniewagę blondyna co lekko go rozzłościło.
  - Pójdę po szmatkę – usłyszał krótkie zdanie wypowiedziane przez Uzumakiego. Naruto wstał i odwrócił się w stronę drzwi wejściowych. Sasuke widząc, że blondyn go lekceważy złapał go za nadgarstek.
  - Dlaczego mnie lekceważysz? – zapytał ostro Uchiha, a jego wzrok stał się jeszcze zimniejszy.
  - Przepraszam...Mówiłeś coś? – zapytał Naruto z iskierkami tryumfu w oczach – pobrudzisz się – dodał gdy zobaczył, ze brunet trzyma go za oblaną rękę. Uchiha puścił blondyna i odwrócił się ruszając w kierunku swojego domu – wpadnij o 17 – rzucił Uzumaki w stronę czarnookiego przechodzącego przez jezdnię. – „Będzie trudno” – pomyślał i wszedł do domu. Aby dostać się do kuchni musiał przejść przez salon w którym siedzieli przytuleni do siebie partnerzy. – „Pogodzili się, dzięki Bogu” – przeszło mu przez myśl i wszedł do kuchni biorąc ścierkę.
  - Widzę, że wszystko w porządku – powiedział uśmiechnięty szeroko blondyn.
  - Musi być dobrze – powiedział Kiba i zaraz po tym dostał buziaka w policzek od partnera – może obejrzymy jakiś film? – zapytał
  - Nie mam nic przeciwko, tam na półce pod telewizorem leży kilka, wybierzcie jakiś – wskazał palcem na stos płyt.
  - Po co Ci ta ściera? – zapytał Inuzuka
  - Wylałem piwo, muszę wytrzeć bo zacznie śmierdzieć, nienawidzę tego zapachu – powiedział i skrzywił się na samą myśl – może chcesz pomóc? – zapytał uśmiechając się sprytnie
 - Nie dzięki, zajmę się wyborem filmu – powiedział odwzajemniając uśmiech
 - Leń – rzucił jeszcze i wyszedł na werandę – znikła? – zapytał sam siebie patrząc na plamę, a może bardziej jej brak. Zobaczył małą karteczkę i podniósł ją. – 17.30 – przeczytał na głos – Niech Cię szlag Uchiha – powiedział i poszedł do domu.
 - Szybki jesteś – rzucił Kiba
 - Ktoś mnie uprzedził – powiedział i poszedł odłożyć ścierkę. Partnerzy wymienili między sobą znaczące spojrzenia.
 - Masz cichego wielbiciela? – zapytał podejrzanie Kiba gdy Naruto pojawił się w salonie z piwami.
  - Drwisz? Pewnie nie jednego! – powiedział siadając na fotelu i seksownie zakładając nogę na nogę
  - Z tym się zgodzę – powiedział Neji, a jego chłopak rzucił mu karcące spojrzenie
  - Tak naprawdę to Uchiha – powiedział spokojnie, a Inuzuka aż się zakrztusił piwem.
  - Że jak? Że Sasuke? Nasz kapitan? – zaczął zadawać miliony pytań
  - Kiedy siedziałem na werandzie podszedł i się wystraszyłem przy okazji rozlewając piwo, chciał się umówić aby przedyskutować ze mną teorię i zagrywki – powiedział upijając łyk złotego napoju – Pewnie przyszedł wytrzeć kiedy byłem w domu, w końcu to z jego winy, a tak poza tym musiał postawić na swoim – podając kartkę chłopakom dodał – mówiłem mu że mam czas wolny o 17 – Chłopcy spojrzeli na kartkę na której była podana godzina i zaczęli się śmiać.
  - No i co z tego, ale posprzątał – powiedział Kiba i wszyscy zaczęli się śmiać. Trwali tak jeszcze do godziny 4.30 po czym zdrzemnęli się aby w szkole nie byli nieprzytomni.
   Gdy się obudzili Neji’ego już nie było. Na stole leżała karteczka.
  - „Wybaczcie musiałem iść na zajęcia, nie chciałem was budzić” – przeczytał na głos Kiba i odłożył ją z powrotem – Mój mózg dzisiaj nie funkcjonuje, dobrze, że jest wtorek - powiedział
  - A to ma jakieś znaczenie? – zapytał Uzumaki zalewając herbatę miętową
  - No bo gdyby była środa, byłby trening, a mój żołądek mógłby tego nie wytrzymać – powiedział biorąc kanapkę do ręki – wiesz...góra, dół, góra, dół – mówił ruszając kanapką zgodnie ze słowami.
  - Nie jestem głodny – powiedział Naruto upijając łyk herbaty. Manewry Kiby kanapką sprawiły, że wszystko co wczoraj wypił zaczęło podnosić się mu do gardła. Jednak miętowa herbata spełniła swoje zadanie. – Idę wziąć prysznic, jeżeli chcesz...
  - To mogę iść z Tobą? – zapytał zalotnie Kiba, a na czole blondyna pojawiła się żyłka
  - Jeżeli chcesz to na górze jest druga łazienka – dokończył zdanie na co Inuzuka wytknął mu język. Po niecałej godzinie byli ogarnięci i szykowali się do wyjścia.
  - Ale tu syf – skwitował Kiba patrząc na salon.
  - Wrócę to posprzątam, nie przejmuj się tym – powiedział zamykając drzwi wejściowe – Hinata się ucieszy, będzie miała z kim iść na lekcje – dodał – a właśnie, nie przyszła dzisiaj – powiedział i podrapał się w głowę
  - A miała?
  - No tak, powiedziała, że będzie mnie rano budzić – powiedział – może pójdziemy sprawdzić – Chwile później po rezydencji państwa Hyuuga rozniósł się dźwięk dzwonka. Otworzył im wysoki czarnowłosy mężczyzna.
- Dzień dobry, jest może Hinata? – zapytał grzecznie chłopak
  - Hinata jest chora, a Ty to? – zapytał blondyna i spojrzał z pogardą na Kibę na co ten spuścił wzrok. Uzumaki to zauważył.
  - Przepraszam, nazywam się Uzumaki Naruto, niedawno się wprowadziłem naprzeciwko – odpowiedział wysuwając maniery na pierwszy plan
  - Uzumaki mówisz? – zapytał lekko się uśmiechając mężczyzna – Więc wróciliście - dodał
  - Wróciłeś – poprawił go
  - Powiedz mi...jak chłopak z tak dobrej i szanowanej rodziny, może się zadawać z kimś...takim – tu spojrzał z odrazą na szatyna
- Przepraszam, ale do czego pan zmierza? – zapytał blondyn z opanowaniem
- Daj spokój Naruto – powiedział cicho Kiba ciągnąc go lekko za rękaw
- Nie Kiba – powiedział stanowczo – co chciał pan przez to powiedzieć? – blondyn drążył temat
- To on sprowadził mojego siostrzeńca na taką drogę, żeby to było tylko nienormalne, ale to jest po prostu odrażające! – powiedział uniesionym głosem gospodarz
- Rozumiem więc, że chodzi panu o jego orientację seksualną – powiedział Naruto ze zdecydowaniem
- I Ty to tak spokojnie przyjmujesz? – zapytał z oburzeniem ojciec Hinaty
- Najspokojniej w świecie, bo wiem doskonale jak to jest kiedy jest się obrażanym i wyśmiewanym i nie wydaje mi się, że mógłbym pozwolić, aby moi przyjaciele czuli się tak samo jak ja, to, że ktoś jest inny nie oznacza, że jest gorszy – powiedział pouczającym tonem Naruto, a Kiba patrzył na niego z szeroko otwartymi oczami – sądzę, że powinien pan się nauczyć tolerować odmienność innych ludzi, nie wszyscy są doskonali – dodał i zszedł po schodach z werandy, odwrócił się – Poza tym też jestem gejem, bo to chyba to słowo którego pan się tak boi – powiedział i pociągnął Inuzuke w stronę metra.
  „Poza tym też jestem gejem”. To zdanie niosło się echem w głowie Uchihy, który akurat wychodził z domu i przysłuchiwał się kazaniu blondyna. Stał tak na werandzie z szeroko otwartymi oczami. Obserwował wściekłego blondyna ciągnącego za sobą Kibe. Przechodząc koło jego domu Uzumaki rzucił krótkie, gniewne spojrzenie. Można by powiedzieć, że brunet się lekko speszył i opuścił wzrok schodząc z werandy kierując się do samochodu w którym już czekał na niego jego brat.
    - Słyszałeś to? – zapytał starszy, który siedział za kierownicą z otwartym oknem.
    - Tak – powiedział wsiadając do samochodu
    - I? - zapytał
    - I co? – młodszy zapytał nieco rozzłoszczony
    - I co o tym sądzisz? Mało jest osób, które potrafią się mu postawić, a widziałeś jego minę kiedy Naruto wymówił ostatnie zdanie? Była taka sama jak Twoja – rzucił do bruneta od którego otrzymał tylko gniewne spojrzenie.
  - „Ten jego cholerny, pouczający ton! Ale z drugiej strony kiedy tak na mnie spojrzał...aż mnie ciarki przeszły” – myślał gorączkowo Uchiha – „Kto by pomyślał, że może być taki...taki...ostry?” – zastanawiał się jakiego słowa użyć, aby określić blondyna.
   Zły Uzumaki dalej ciągnął za sobą szatyna, który starał się nie potykać o własne nogi.
  - Naruto stój do cholery! – wrzasnął Kiba czym wytrącił blondyna z zamyślenia.
  - O sorry, zapomniałem się – odpowiedział   uspokajając się trochę. Przyjechał pociąg i chłopcy wsiedli. Zajęli miejsca i niebieskooki wziął głęboki wdech aby trochę opanować panujący w nim gniew oraz ból głowy, który przez to zaczął mu dokuczać.
  - Naruto nie musiałeś – powiedział Kiba do spokojnego już blondyna na co ten się tylko spojrzał zdziwiony
  - To ja tu prowadzę wykłady umoralniające i poświęcam godność swojej rodziny żeby usłyszeć „nie musiałeś”? – powiedział nieco rozbawionym głosem blondyn
  - Wiem wielkie dzięki, ale ja mówię serio – dodał Kiba – pomyślałeś trochę o Hinacie? – zapytał zmartwiony Inuzuka.
  - Hinata – powiedział i palnął się w czoło. Nie chodziło tu bynajmniej o to, że pomyśli o nim, że może być gejem, ale o jej Ojca, który zapewne nie będzie zadowolony z tego, że dziewczyna się z nim kumpluje. – Masz rację, jestem strasznym egoistą – powiedział i opadł bezradnie na oparcie.
  - No tutaj to przesadziłeś, to dzięki Tobie byłem w stanie zobaczyć zdziwioną twarz jej ojca, uwierz mi pierwszorzędny widok – powiedział i zaczęli się śmiać. – Serio jesteś gejem? – walnął niespodziewanie szatyn, a na polikach jego towarzysza wystąpiły rumieńce i sam nie wiedział co odpowiedzieć.
  - Nie wydaje mi się, przynajmniej nic o tym nie wiem – odpowiedział
  - A widziałeś twarz Uchihy? – zapytał, a Uzumaki znieruchomiał na chwilę.
  - „No tak! Cholera zapomniałem, że on to wszystko słyszał, a jeżeli sobie coś pomyśli? Kuso! Nie wyobrażam sobie naszego dzisiejszego spotkania, jednym słowem...dno” – pomyślał Naruto.
  - Chyba się tym nie przejmujesz?
  - Nie bardzo, raczej chodzi o fakt, że będę z nim dzisiaj omawiał zagrywki i nie wydaje mi się, żeby atmosfera była do zniesienia...po tym co usłyszał, chociaż...- zamyślił się na chwilę - Dużo bardziej nie będzie się chyba różniła, w końcu to Sasuke - skwitował wychodząc z metra.

1 komentarz:

  1. I znów ta nudna Inata ^^
    Wiedziałam, że znam to opo i ten epizod mi to uświadomił...
    Ale ja nie o tym.. To, jak Naruto , w pewnym sensie bawi się , ba, nawet manipuluje Sasuke.. świetne. Arigato za to opowiadanie.
    A i ku pamięci. Podoba mi sie jak opisałaś akcję z Haku, a nawet więcej powiem - genialny pomysł na pojączenie Kiby i Nejiego ;3

    OdpowiedzUsuń