<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467</id><updated>2012-03-10T19:06:11.256+01:00</updated><category term='For you'/><category term='NaruSasu'/><category term='Christmas call'/><category term='SasuNaru'/><category term='Night Call'/><category term='Love Call'/><category term='SasuNaruSasu'/><title type='text'>"Rzeczywistość" może być "fotomontażem" - Fanfiction SasuNaru</title><subtitle type='html'>Blog o tematyce yaoi. Głównie SasuNaru. Opowiadanie nie jest nowe. Przeprowadziłam się tutaj z Onetu, bo robił mi psikusy. 
Ci, którzy mnie znają i znają opowiadanie, to wiedzą o czym jest. Nowych czytelników zapraszam do zapoznania się z jego treścią i wyrażania swoich opinii.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>75</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-4098286572943804779</id><published>2012-02-26T09:40:00.003+01:00</published><updated>2012-02-26T09:52:13.717+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Love Call'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Night Call'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaruSasu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Christmas call'/><title type='text'>Night Call (Sequel do Love Call)</title><content type='html'>&lt;span style="color: red; font-weight: bold;"&gt;Daimon&lt;/span&gt;, kochana.  Zbliżają się Twoje urodziny, więc ta miniaturka, chociaż wybrakowana, została napisana specjalnie dla Ciebie. Mam nadzieję, że życzeń już składać nie muszę? XDD&lt;br /&gt;W każdym bądź razie, wszystkiego najlepszego... jutro~!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Naruto nie miał problemów ze snem.  Właściwie, to przychodził mu łatwo, kiedy wracał do domu przed dziewiętnastą, mając za sobą dziesięć godzin pracy. Jeśli już zapadał w sen, to obudzić mógł go tylko dźwięk budzika. Jednak od pewnego czasu zdarzało mu się wstawać w nocy. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Rano był niewyspany, a worki pod jego oczami stały się bardziej widoczne. Powodem było głównie to, że w pracy miał masę roboty, którą czasami zabierał ze sobą do domu i ograniczało to czas, który zazwyczaj spędzał z Sasuke. Czuł się zestresowany, a nie miał nawet czasu by rozładować napięcie. Zdarzało mu się być opryskliwym, co martwiło go najbardziej, bo przecież Sasuke nie mógł nic poradzić w związku z jego pracą.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Teraz znów, przekręcając się z boku na bok, westchnął w końcu ciężko i usiadł, przecierając dłonią twarz. W pomieszczeniu było ciemno, a miejsce obok puste. Włożył kapcie na nogi i w samych spodniach od dresu, wyszedł z sypialni. W salonie było ciemno, więc skierował swoje kroki do małego pomieszczenia, które zostało przerobione na biuro. Drzwi były otwarte, a w środku paliło się światło.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Nie śpisz? – zapytał, podchodząc do Sasuke siedzącego przed komputerem i zawzięcie stukającego w klawiaturę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Mhm – odparł brunet, nie odrywając wzroku od monitora. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Naruto przyuważył leżące na biurku, puste opakowanie po odgrzewanym posiłku i skrzywił się nieznacznie. Podszedł powoli do mężczyzny i położył mu dłonie na ramionach, zaczynając je niespiesznie masować. Ramiona powoli rozluźniały się pod dotykiem jego palców. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Znowu jesz chemię? – zapytał cicho, pochylając się do przodu i wczytując się w pierwsze zdanie, na które trafił.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Sasuke trącił go tyłem głowy, ale nie oderwał palców od klawiatury, które znały ją lepiej niż jego oczy. Naruto prychnął pod nosem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Bronisz tego tekstu, jakby był tajemnicą państwową. – Zaśmiał się, ale wyprostował, respektując prywatność swojego chłopaka. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Nie jest skończony – odparł tylko Sasuke, opierając głowę o brzuch blondyna i patrząc na ekran spod przymrużonych powiek. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Skoro już musisz pisać po nocach, to chociaż odżywiaj się porządnie. – Uzumaki westchnął i pochylił się, owijając rękami ramiona Uchihy i opierając na nich brodę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Sasuke nie potrafił gotować. Szczytem jego możliwości kulinarnych było odgrzanie jakiegoś gotowca, który i tak smakował jak przeterminowane jedzenie, w mniemaniu Naruto oczywiście. Sam Sasuke dowiedział się o tym, dopiero po zasmakowaniu kuchni Uzumakiego. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Czyli mam cię wyciągać z łóżka, za każdym razem, gdy zrobię się głodny? – Uchiha w końcu oderwał palce od klawiatury i przejechał dłońmi po przedramionach Naruto, zerkając w bok na jego twarz.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Hmm... – Naruto udał, że się zastanawia. – Nie, ale możesz mnie wyciągać z łóżka, kiedy najdzie cię ochota na coś innego – wymruczał mu do ucha i przygryzł małżowinę. Sasuke zaśmiał się, odwracając głowę, by sięgnąć jego ust.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Co powiesz na spacer? – zapytał Uzumaki, zjeżdżając dłońmi do brzucha bruneta. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Jest trzecia nad ranem, Naruto. – Sasuke spojrzał na niego z politowaniem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Nie byliśmy jeszcze na plaży po zmierzchu – westchnął Naruto i pocałował ramię Uchihy. Miał wielką ochotę na seks. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Nic dziwnego, po ciemku nie ma co oglądać – prychnął brunet.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Cóż, w takim razie pójdę sam. Pewnie znajdzie się ktoś, kto będzie chciał ze mną &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;zwiedzać po ciemku &lt;/i&gt;– powiedział Naruto z udawaną obojętnością i cofając ręce, wzruszył ramionami.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Może trochę świeżego powietrza mi nie zaszkodzi. - Uchiha odchrząknął i zamknął laptopa. – Pozwolisz tylko, że się przebiorę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- W tym mógłbym ci nawet potowarzyszyć. – Naruto uśmiechnął się przekornie i pozwolił Sasuke obcałować swoją szyją. Przeszło mu przez myśl, żeby podstępem zwędzić poślizg.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;*&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Na zewnątrz było parno. Sasuke wziął głęboki wdech, ale wcale go to nie orzeźwiło. Jedyną pociechą był brak słońca i im bliżej byli bulwaru, tym bardziej odczuwalny wiatr. Zarzucił rękę na ramiona Naruto, idąc oświetloną ścieżką, prowadzącą do wejścia na plaże. O tej porze w okolicy nie było nikogo, jedynie ptaki przerywały ciszę panującą wokół. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Uzumakiemu nie udało się niepostrzeżenie zabrać ze sobą lubrykantu. Poza tym, głupotą byłoby wzięcie całej tubki, gdzie by ją schował? W skarpetkę? Zdążył jednak przed wyjściem zerknąć na kalendarz, co wprowadziło go w jeszcze lepszy nastrój. Zrzucając klapki z nóg, wkroczył na piasek i skierował się prosto do brzegu. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ocean był spokojny, fale znikome, a woda naprawdę ciepła. Uśmiechnął się pod nosem, rzucając obuwie na piasek.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Naruto? Co robisz? – Sasuke dołączył do chłopaka, trzymając dłonie w kieszeniach i niezbyt entuzjastycznie podchodząc do całej sytuacji. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Rozbieraj się – rzucił chłopak i pozbył się koszulki, rozpiął pasek u spodni, które po chwili dołączyły do reszty garderoby. Nie omieszkał pozbyć się także bokserek.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Oszalałeś? – zapytał Uchiha, unosząc brew i nie wykonując żadnych ruchów. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- To ty oszalałeś, nie dość, że mnie po ciemku nie zobaczysz, to rezygnujesz z możliwości zmacania? – prychnął Uzumaki i ignorując swojego chłopaka, wszedł do wody. Aż westchnął cicho, kiedy był na tyle głęboko, by zanurzyć się po szyję. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Sasuke wpatrywał się w ciemność, w której stracił z oczu zarys sylwetki blondyna. Przygryzł wargę, a następnie zrzucił z siebie szybko ubrania, wchodząc ostrożnie do wody. Poza tym, że nie mógł nic zobaczyć, to nie słyszał Uzumakiego. Pomimo tego, rozejrzał się dookoła.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Naruto? – rzucił w przestrzeń i usłyszał plusk po swojej lewej stronie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Tu jestem – oznajmił blondyn i naprowadzając go głosem, poczekał aż Uchiha do niego dołączy. Kiedy mokre dłonie spoczęły na jego biodrach, uśmiechnął się szeroko. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Co takiego mówiłeś o macaniu? – wyszeptał Sasuke tuż przy uchu Naruto i zjechał dłońmi na jego pośladki, prowadząc ich na głębszą wodę. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Uzumaki położył dłonie na łopatkach bruneta, przytulając się do niego i wdychając jego zapach. Sasuke wciąż był suchy od pasa w górę, dopóki nie doszli na głębokość klatki piersiowej. Naruto pociągnął go w dół, zanurzając się z nim po szyję i całując głęboko. Tego mu brakowało. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;To nie tak, że się nie całowali, ale brakowało im takiej intymnej atmosfery. Sasuke goniły terminy, a Naruto większość czasu spędzał w pracy. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Masz jutro wolne? – zapytał Uchiha, trącając nosem, nos Naruto i całując krótko.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;- Jutro niedziela – westchnął Uzumaki, wtulając twarz w jego szyję. – I twoje urodziny – uśmiechnął się szeroko, co Uchiha poczuł na skórze. – Wszystkiego najlepszego, Sasuke. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Uzumaki zniknął pod powierzchnią wody. Sasuke sapnął głucho, gdy poczuł jak usta blondyna pochłaniają jego członka. Naruto doszedł do wniosku, że lubrykant nie będzie potrzebny. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-4098286572943804779?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/4098286572943804779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=4098286572943804779&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/4098286572943804779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/4098286572943804779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2012/02/night-call-sequel-do-love-call.html' title='Night Call (Sequel do Love Call)'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02285581540277526516</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-7425364762350828395</id><published>2012-02-14T21:40:00.003+01:00</published><updated>2012-02-26T09:47:42.791+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Love Call'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Night Call'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Christmas call'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='NaruSasu'/><title type='text'>Love Call (Sequel do Christmas Call)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ekhm.. no więc, Walentynki, co nie? Z tej właśnie okazji zamieszczam uroczo NIEwalentynkowy sequel do &lt;a href="http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/12/christmas-call.html" target="_blank"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Christmas Call&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;, ze specjalną dedykacją dla &lt;b&gt;&lt;span style="color: #cc0000;"&gt;Daimon&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;&lt;span style="color: #cc0000;"&gt;Kota&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Właśnie kończył&amp;nbsp;układać książki w kartonach, kiedy zadzwonił jego telefon. Trzeci raz,należałoby wspomnieć. Pierwsze dwa zignorował, mając nadzieję, że natręt samzrezygnuje, jednak okazało się, że ktoś był niezwykle zdeterminowany. Odłożył zgłuchym stęknięciem książkę, którą właśnie trzymał i sięgnął po telefon,którego dźwięk dobiegał gdzieś spod zmiętej pościeli. Na jego dokładnepołożenie, naprowadził go ustawiony przez jego chłopaka idiotyczny dzwonek, któregodo tej pory nie zmienił z czystego lenistwa. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Nie zerknął nawet na wyświetlacz, nacisnął zielony przyciski przytrzymał &amp;nbsp;telefon ramieniem przyuchu.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Halo? – rzucił zirytowany, na powrót sięgając książkę zbiurka i wkładając ją do kartonu. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Spakowany? – usłyszał w odpowiedzi pytanie i skrzywił się,na wyraźnie radosny ton głosu, docierający do jego ucha.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jesteś moją matką? &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Twoją matkę, by to nie obchodziło – odparł beztroskochłopak po drugiej stronie telefonu. – No więc?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jestem w trakcie. – Mężczyzna wyciągnął rękę po taśmę inożyczki, mając zamiar zakleić karton.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Część twoich rzeczy już dotarła, brakuje jeszcze, no cóż,tylko ciebie. – Pomimo tego, że rozmówcy nie było widać, mężczyzna mógł sobiewyobrazić, jak wzrusza on ramionami i uśmiecha się głupio.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Rozumiem, że połowa mojego dobytku w takim razie, ma pójśćna śmietnik? – prychnął i rozwinął taśmę, zaklejając i opisując pudło.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tego nie powiedziałem, ale przyznam, że jest dla mniesprawą drugorzędną. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Mam nadzieję, że połowa, która już do ciebie dotarła, jesttraktowana z większym zainteresowaniem – rzucił ironicznie i rozejrzał się popomieszczeniu. Wszystko powinno mu się zmieścić w jeszcze jednym kartonie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Niemalże z namaszczeniem. O której masz samolot? &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Zdajesz sobie sprawę, że od tygodnia zadajesz to samopytanie, a ja ci na nie tak samo odpowiadam? – Mężczyzna westchnął, odrzucająctaśmę z powrotem na biurko i przeczesując palcami włosy. Usiadł niechętnie nakrześle i złapał w dłoń kubek z zimną kawą. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie mogę się już doczekać, to nie moja wina, że niewyjechaliśmy razem. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Owszem, twoja. Nie możesz tak po prostu zaskakiwać ludzi,wyskakując z dziwnymi propozycjami. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jest luty, dowiedziałeś się w grudniu, Sasuke. –Wspomniany mężczyzna, mógł niemal wyobrazić sobie, wykrzywione w niezadowoleniuusta. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Wybacz, że brak mi takiej spontaniczności, i że mamzobowiązania wobec innych ludzi. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ty i twoje zobowiązania – prychnięcie po drugiej stronietelefonu, wywołało uśmiech na jego twarzy. – A wobec mnie, nie masz żadnych?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie wydaje mi się, byśmy byli po ślubie. – Sasuke podniósłsię zirytowany i zaczął wypełniać ostatnie pudło. – Zachowujesz się jakbyś miałokres, a przypominam ci, że kobietą nie jesteś.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Po prostu tęsknię, ok? &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Zrezygnowane westchnięcie dotarło do jego ucha i na chwilęprzerwał czynność. Sam nie mógł powiedzieć, że nie podzielał jego uczuć, alemiesiąc to nie wieczność. Poza tym, nie żeby miał sporo doświadczenia wzwiązkach, ale lubił swoją niezależność. Codzienne rozmowy w dalszym ciągu byłydla niego nieco męczące. To nie tak, że nie chciał się angażować, po prostu niemiał w tym wprawy i nie był pewien, czy potrafi dzielić się swoim życiem z kimśinnym. W dalszym ciągu miał pełno wątpliwości, ale to był Naruto. Dla niego wartobyło stawić im czoła.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ja też, ale to wciąż nie tłumaczy tego, dlaczegozachowujesz się jak kobieta. – Uśmiechnął się pod nosem, wznawiając pakowanie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dupek z ciebie. – Usłyszał odpowiedź, a po chwili takżeśmiech. – Czyli zobaczymy się jutro? &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Najprawdopodobniej, powtórzyć jeszcze raz, o której mamsamolot? – zapytał złośliwie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie musisz – burknął wyniośle Naruto. – Wyjadę po ciebie. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;To nie była przyjacielska propozycja, tylko stwierdzenie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Poradzę sobie, mam adres – odparł odruchowo. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wciąż nie mógł się przyzwyczaić do zmiany statusu ich związkui trudno mu było traktować to, co kiedyś byłoby przysługą, jako naturalnyodruch swojego chłopaka. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Sasuke...&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tak, wiem. Przepraszam – odparł ze skruchą i westchnął. –Nie mogę się przyzwyczaić. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Cóż, byliśmy normalną parą niecałe dwa tygodnie, nie mogęcię winić. &amp;nbsp;Mamy mnóstwo czasu donadrobienia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Mhm... – zgodził się Sasuke, wkładając do kartonu ostatniąksiążkę i opierając się ramieniem o regał. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- To do zobaczenia?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tak – potwierdził, mimowolnie uśmiechając się pod nosem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Acha, Sasuke... – Mężczyzna tylko mruknął w telefon, dającznak, że czeka na resztę wypowiedzi. – Uważaj na siebie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dobrze, mamo. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Sasuke rozłączył się, kręcąc głową, ale słowa Narutosprawiły, że zrobiło mu się cieplej. Wciąż z uśmiechem na ustach, rozejrzał siędookoła. Jego wzrok przesuwał się po pustych ścianach i półkach. Westchnął.Okinawa, tak?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;I znów musiał wstawać w środku nocy, przynajmniej jegozdaniem. Godzina piąta trzydzieści nad ranem, na pewno nie była jego ulubionąporą. Było ciemno, zimno i według niego, pogoda nie sprzyjała podróżom. A miałich dzisiaj trochę. Najpierw czekał go lot do Tokio, gdzie na jego szczęście,temperatura miała być już na plusie. Na tą myśl odetchnął cicho i na siedzenieobok kierowcy, położył laptopa. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Reszta rzeczy została wczoraj zabrana przez firmę, którazajmowała się transportem jego całego dobytku i miał nadzieję, że wszystko zostaniedowiezione bez przeszkód i w stanie idealnym. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Powietrze było mroźne, ale znikoma obecność wiatrusprawiała, że nie odczuwało się tego aż tak bardzo. Dojazd na lotnisko zajął muponad godzinę i kiedy w końcu na nie dotarł, rozejrzał się jeszcze po wnętrzusamochodu, który postanowił sprzedać przyjacielowi. Mężczyzna powinien już naniego czekać. Wysiadł więc z pojazdu i zabierając laptopa, ruszył do wejścia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Już na samym początku rzuciła mu się w oczy dziwnaatmosfera, panująca w przestronnej hali. Trudno było mu jednak wyczuć, co jestnie tak i nie zdążył się nad tym dłużej zastanowić, bo na widok przyjaciela,wyciągnął z torby wszystkie dokumenty. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Cześć – odezwał się, gdy dotarł do stojącego niedalekowejścia, bruneta. – To wszystkie papiery. – Wręczył plik do ręki mężczyzny,który uśmiechnął się lekko.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dzięki – odparł, a Sasuke tylko pokręcił głową.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- To ja jestem wdzięczny, że byłeś zainteresowany. Niebardzo nadaje się na bagaż podręczny. – W odpowiedzi usłyszał niski śmiech imężczyzna klepnął go w ramię. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Odezwij się czasem – dodał i unosząc dłoń z dokumentami,pożegnał się z Sasuke, którego właśnie czekała odprawa.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Podróż nie była długa, półtoragodzinny lot minął w mgnieniuoka i Uchiha wraz z innymi pasażerami, bezpiecznie wylądował na tokijskimlotnisku. Dopiero tam zrozumiał dziwną atmosferę. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Walentynki. Oczywiście zapomniał. Właściwie, to nawet mu nieprzeszły przez myśl, odkąd wciąż nie był przyzwyczajony do faktu, że jest wzwiązku. Nie musiał nigdy o tym myśleć, więc takie dni automatycznie stawałysię dla niego kolejnym, zwykłym dniem. Rozejrzał się dyskretnie po parachotaczających go z każdej strony i skrzywił się nieznacznie. Miał nadzieję, żeNaruto nie wymyśli czegoś równie genialnego, jak niezapowiedziane święta urodziny blondyna.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Najgorsze w tej podróży nie były jednak zakochane pary, aleczęste przesiadki. Na kolejny samolot musiał czekać trzy i pół godziny, anastępna przesiadka dodawała do czasu oczekiwania kolejne dwie. Postanowił wtym czasie zająć się powieścią, licząc na to, że jego laptop wytrzyma chociażbyten jeden przystanek.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Gdy wylądował na lotnisku w Naha, różnica temperatur byławyczuwalna do tego stopnia, że czuł jak się poci pod ciepłym, zimowympłaszczem. Zajmując jedno z wolnych miejsc, w oczekiwaniu na samolot doKumejimy, celu jego podróży, postanowił pozbyć się odzienia i zostawił na sobiejedynie cienką, białą bluzę z długim rękawem. Westchnął głęboko i odgarnąłwłosy wpadające mu do oczu. Wyciągając laptopa z torby, wykorzystał resztkębaterii, która mu pozostała. Pół godziny później spacerował po usytuowanych whali sklepach, zatrzymując się przed wejściem do sklepu z alkoholami, z któregowyszedł lżejszy o kilka tysięcy jenów i z dobrą butelką wina. Miał nadzieję, żeobowiązek Walentynowy został spełniony. Zdążył jeszcze wypić kawę w jednej zkawiarni i chociaż czuł już znudzenie czekaniem, nie mógł powiedzieć, że podróżmu się dłużyła. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Około godziny osiemnastej wszedł na pokład samolotuodlatującego do Kumejimy, nowego miejsca zamieszkania. Z tego, co opowiadał muNaruto, podobno było tam pięknie. Sasuke jednak nigdy nie był skory dopodziwiania krajobrazów, cieszył go jedynie fakt, że będzie tam ciepło. Miałdość mrozów. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Mimo wszystko, głowę zaprzątała mu myśl, że w końcu zobaczyUzumakiego. Jego klatkę piersiową zalała fala ciepła i aż zerknął nerwowo zaokno. Zerknął na zegarek, już niedługo.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Naruto niecierpliwie wyczekiwał przylotu Sasuke, nie mogącusiedzieć w domu, na lotnisku był już przed osiemnastą, więc czas dłużył mu sięniemiłosiernie. W dodatku samolot z Naha miał niewielkie opóźnienie i wylądowałdopiero wpół do dziewiętnastej. Jednak w momencie, w którym wypatrzył w tłumiesylwetkę swojego chłopaka, nie miało to najmniejszego znaczenia. Biorąc poduwagę fakt, że lotnisko to miejsce publiczne, zdusił w sobie chęć rzucenia sięna Uchihę. Niestety nic nie mógł poradzić na tęskne spojrzenie, którego niemógł oderwać od jego warg. Przełknął ślinę i podniósł rękę, zwracając na siebieuwagę Sasuke. Wiedział, że ten już dawno go zauważył, ale nie mógł powstrzymać &amp;nbsp;się od tego gestu. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Ruszył powoli w jego kierunku z dłońmi w kieszeniach,uśmiechając się szeroko. Oczywiście twarz Sasuke pozostawała obojętna. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Hej! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Hn. – Wyniosłe burknięcie wydobyło się w odpowiedzi naprzywitanie Uzumakiego. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Naruto spojrzał wesoło na mężczyznę i odwrócił się napięcie, nakazując mu dłonią, by za nim poszedł. Wieczorne słońce oślepiło namoment bruneta, gdy tylko wyszli z terminalu i przesłaniając sobie dłonią oczy,ruszył za Naruto, jak mógł się spodziewać, w stronę samochodu. Pamiętał jakmężczyzna wspominał mu przez telefon, że najlepiej poruszać się po mieściesamochodem. Gdy dotarli do pojazdu, Sasuke uniósł brew, spodziewał się czegośgorszego, ale nie było źle. Najważniejsze było to, że samochód nie był pomarańczowy,a w przyjemnym dla oka odcieniu granatu. Tyle mu wystarczyło, by zgodzić sięwsiąść do środka.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Naruto najwidoczniej też czekał tylko na to, bo gdy zabrunetem zamknęły się drzwi, zaatakował zachłannie jego usta. W pierwszejchwili Sasuke znieruchomiał, bo nie zdążył się nawet dobrze odwrócić, ale jużpo chwili aktywnie uczestniczył w pocałunku. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Ciężkie westchnięcie przerwało pocałunek, a gorący oddechtuż przy uchu Naruto sprawił, że chłopak zaśmiał się i odsunął od swojegopartnera. Spojrzał na niego radośnie i odpalił silnik. Sasuke zapiął pas ioparł się wygodnie na siedzeniu, był zmęczony, ale nie zamierzał dzisiaj tegookazywać. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Gdy podjechali pod przyjemnie wyglądający blok mieszkalny,Sasuke kiwnął głową z uznaniem. Spodziewał się gorszej okolicy, a tymczasemokazało się, że w sąsiedztwie jest całkiem spora plaża. Do jego uszu docierałnawet szum wody. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wysiadł i rozejrzał się dookoła. Wciągnął głęboko powietrzei wystawił twarz do słońca, by jeszcze zanim zajdzie, nacieszyć się nim przezchwilę. Uzumaki jednak wydawał się mieć mniej cierpliwości od niego i łapiąc golekko, ale zdecydowanie za łokieć, pociągnął go w stronę budynku.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;Mieszkanie było schludne, pomimo stojących pod ścianą naprzeciwko wejścia kartonów, przesłanych wcześniej przez Sasuke. &lt;br /&gt;- Nie ruszałem twoich rzeczy. – Naruto rzucił klucze na szafkę przy drzwiach i zsuwając z nóg buty, wszedł w głąb mieszkania. – Pomyślałem, że może ci się to nie spodobać, ale jak będziesz chciał, chętnie pomogę ci się rozpakować. – Posłał brunetowi szeroki uśmiech.&lt;br /&gt;Sasuke odłożył torbę z laptopem na ziemię, a płaszcz przewieszony przez ramię, powiesił na wieszak. W dłoni została mu jedynie torebka z winem. Podwinął rękawy i wyciągając trunek ze środka, ruszył w stronę Naruto, który nie pofatygował się nawet, by usiąść na sofie, stał po prostu na środku salonu. Przez okno wpadały ostatnie promienie słońca, nadając pomieszczeniu przytulnej atmosfery.&lt;br /&gt;Uchiha rozejrzał się jeszcze po ścianach, na których już rozwieszone były jakieś krajobrazy, zaraz jednak powrócił wzrokiem do twarzy Naruto. Na usta wpłynął mu lekki uśmiech, gdy Uzumaki wbił w niego niecierpliwe spojrzenie. Zdążył już się zorientować, że na szczęście nie został niemile zaskoczony nadmiarem serc i innego badziewia, towarzyszącego Walentynkom.  &lt;br /&gt;Będąc już wystarczająco blisko mężczyzny, pochylił się do jego szyi i owiał ją ciepłym oddechem, wywołując na skórze blondyna gęsią skórkę. Złożył na niej kilka leniwych pocałunków, wyczuwając pod ustami szybki puls Naruto i odsunął się od niego na wyciągnięcie ręki, na pożegnanie całując go w szczękę. &lt;br /&gt;- Więc? – Uchiha spojrzał w niebieskie oczy, zaintrygowany niezwykłą, jak na blondyna, cierpliwością. Uzumaki wpatrywał się w niego intensywnie. – Wino... czy seks? &lt;br /&gt;Pytanie było głupie i nie na miejscu, ale błysk w oczach Naruto, był wart zadania go. O mały włos nie wypuścił butelki z dłoni, gdy ręka blondyna oplotła go mocno w pasie i przyciągnęła do siebie, a jego usta zainicjowały namiętny pocałunek. Uzumaki na oślep pokierował ich obu do blatu, na który bezpiecznie odstawili wino. &lt;br /&gt;- Pokażesz mi sypialnię? – wysapał prędko Sasuke, gdy przerwali na chwilę pocałunek. Dłonie Naruto już dawno zabłądziły pod jego ubranie, podciągając materiał do góry i zanim pokierował Uchihę do sypialni, pozbył się szybko górnej części jego garderoby. &lt;br /&gt;Sam zainteresowany nie miał nawet czasu, by obejrzeć pomieszczenie. Jego palce zręcznie rozpinały pasek u spodni blondyna, o którego otarł się mocno chwilę później, wsłuchując się w przyjemny dla ucha pomruk aprobaty. Łapiąc dłońmi za biodra Naruto, znów zaatakował jego szyję. Lewa ręka powędrowała powoli w górę, nie zapominając po drodze o koszulce, którą miał na sobie blondyn. Zostawił ją jednak na tę chwilę i wplótł palce we włosy mężczyzny. Przez chwilę spoczywała tam ona w celu pogłębienia pocałunku, ale szybko mu się to znudziło i łapiąc mocno jego włosy, odchylił mu głowę w tył. Przejechał językiem po wyeksponowanym jabłku Adama, na widok którego przepełniło go jeszcze większe pożądanie. Szalę przechyliło jednak zamglone spojrzenie Naruto. &lt;br /&gt;W pierwszym odruchu, Sasuke chciał popchnąć blondyna na łóżko, ale w porę zorientował się, że nie ma pojęcia gdzie stoi. Oderwał wzrok od opalonej twarzy i już miał zamiar zlokalizować najważniejszy mebel w całym mieszkaniu, kiedy poczuł jak leci w tył. Opadł na miękki materac, szybko odzyskując rezon i unosząc się na łokciach. &lt;br /&gt;Naruto z uśmiechem zadowolenia szybko zrzucił z siebie koszulkę i z rozpiętymi dżinsami, dołączył do Sasuke. Zawisł nad nim, powoli całując usta bruneta, który zamruczał z satysfakcją. Jego palce przejechały po opalonej skórze brzucha i chwilę później zniknęły pod materiałem bokserek blondyna, z ust którego wydobyło się głuche stęknięcie. Uchiha pomasował męskość kochanka, czując jak powoli twardnieje w jego dłoni. &lt;br /&gt;Naruto aż na moment musiał przerwać pocałunek. Utrzymał jednak z brunetem kontakt wzrokowy, wyraźnie dając do zrozumienia, jak bardzo podobają mu się jego poczynania. Utrzymując się na jednej ręce, drugą rozpiął guzik, a następnie rozporek spodni Uchihy. Klękając ściągnął je z niego, nie mając zamiaru dłużej czekać. Chwilę później uwolnił spod materiału bokserek, półtwardego członka Sasuke i pochylił się nad nim, patrząc przy tym w czarne, przenikliwe oczy mężczyzny, w których widoczne było jedynie podniecenie. Nie przedłużając, polizał penisa po całej długości, nie przerywając kontaktu wzrokowego. &lt;br /&gt;- Co powiesz... – Uzumaki potarł dłonią, już prawie całkiem twardego, członka, a drugą pomasował blade udo mężczyzny. Przechodząc z ustami na jego jądra, zassał je lekko. – Na zmianę konfiguracji? – dokończył pytanie. &lt;br /&gt;Sasuke spojrzał na niego spod półprzymkniętych powiek i wplótł palce w jego włosy, naprowadzając usta blondyna, z powrotem na swojego penisa. &lt;br /&gt;- Rób co chcesz... – wysapał, kiedy poczuł jak wargi chłopaka obejmują jego żołądź. &lt;br /&gt;Właściwie Uchiha był świadom tego, że Naruto ma swoje potrzeby, był też gotów je spełnić. Wiedział, że w związku nie chodzi tylko o to, by brać, trzeba coś też dawać od siebie. Tyczyło się to także kwestii seksu. Prawdę mówiąc, to ta prośba nawet nie zaskoczyła bruneta. Może podświadomie sam tego chciał? W tej chwili nie było to jednak ważne. Najważniejsze było to, że starali się  zbudować stabilny związek, który wymagał od nich poświęceń. Sasuke miał zamiar i chciał się poświęcać dla Naruto. Nie tylko w seksie, ale dlaczego od niego nie zacząć? &lt;br /&gt;Jęknął gardłowo, gdy Naruto zassał się mocno na główce jego penisa i wypuścił powietrze w tym samym momencie, w którym Naruto wypuścił z ust jego członka. Przenosząc się z ustami na jego podbrzusze, kierował pocałunki coraz wyżej, aż nie dotarł do ust Uchihy. Całując go szybko, wychylił się i sięgnął z szuflady stojącej przy łóżku szafki, lubrykant. &lt;br /&gt;Sasuke parsknął krótko, widząc na twarzy Naruto uśmiech zwycięzcy. Wsunął palce pod materiał jego bokserek i wraz ze spodniami, zsunął je powoli, pozwalając spocząć dłoniom na pośladkach blondyna. Ścisnął je mocno, przejeżdżając  pomiędzy nimi palcem i posyłając Uzumakiemu złośliwy uśmiech. &lt;br /&gt;W odpowiedzi, Naruto przejechał dłonią po jego udzie i łapiąc jego nogę pod kolanem, podniósł ją wysoko, przyciskając do klatki piersiowej bruneta. Pocałował mocno jego usta, schodząc po chwili na linię szczęki i w tym czasie rozprowadzając na swoich palcach żel, który następnie odrzucił w poduszki. Przygryzając lekko skórę szyi Sasuke i całkiem zadowolony z dźwięków, które wydawał, potarł palcem jego wejście. Odsunął twarz, by móc na niego spojrzeć i czekał, aż Sasuke zrobi to samo. &lt;br /&gt;Uzumaki miał po raz pierwszy okazję, zobaczyć Sasuke w takim wydaniu. Porozrzucane i prawie niewidoczne na czarnej pościeli włosy oraz blada skóra, wyraźnie z nią kontrastująca. Do tego wszystkiego wypieki na policzkach i rozchylone wargi, przez które łapał zachłannie powietrze. Zamglone, czarne spojrzenie spod wpółprzymkniętych powiek, nie opuszczało jego twarzy ani na sekundę. Nawet wtedy, gdy wsunął w niego powoli palec, z fascynacją przyglądając się jak mężczyzna marszczy brwi, by za chwilę znów przywołać udawaną obojętność, zdradzoną przez jego oczy. &lt;br /&gt;Pochylił się do jego szyi, którą najpierw lekko ugryzł, by odwrócić uwagę od drugiego palca, który dołączył do poprzedniego, rozciągając powoli, bez pośpiechu. Uchiha sapnął ciężko, przejeżdżając dłońmi po plecach Naruto i rozchylając bardziej uda, dla własnej wygody. Nie spieszyło im się nigdzie, ale kiedy miał Naruto tak blisko siebie, nie potrafił zaprzeczyć temu, że chciałby już mieć go w sobie. Złapał go za kark i przyciągnął do gwałtownego pocałunku, dając mu niewypowiedziany znak, że już wystarczy, że dłużej czekać nie chce. &lt;br /&gt;Uzumaki na oślep sięgnął po wcześniej odrzucony lubrykant i wyciskając sporą ilość na dłoń, nasmarował nią swojego członka i wejście Sasuke. &lt;br /&gt;- Mam nadzieję, że nie każesz mi przestać w połowie. – Ciężkiemu oddechowi Naruto towarzyszył nerwowy śmiech. Nakierował główkę swojego penisa na wejście Uchihy i jeszcze raz spojrzał mu uważnie w oczy, szukając potwierdzenia.&lt;br /&gt;- Hn. – Wydobyło się tylko z ust bruneta i delikatny uśmiech wpłynął na jego twarz. &lt;br /&gt;Nie złośliwy, nie wyniosły, nawet nie pogardliwy. Delikatny. Przepełniony zaufaniem, co rozczuliło Naruto do tego stopnia, że nie mógł się powstrzymać od szerokiego uśmiechu i krótkiego pocałunku. &lt;br /&gt;- To twój pierwszy raz na dole? – spytał jeszcze, podejrzliwie spoglądając na mężczyznę, na którego twarz wstąpił wyraz irytacji.&lt;br /&gt;- Z tobą owszem, ale jeśli nie przestaniesz zadawać głupich pytań, to nie jestem pewien, czy do niego doj... ugh! &lt;br /&gt;Uzumaki nie pozwolił mu dokończyć zdania, wchodząc w niego jednym, płynnym ruchem. Sasuke nie spiął się, tak jak blondyn się tego spodziewał, więc od razu zaczął się ruszać, raz po raz zagłębiając się w nim aż po same jądra.&lt;br /&gt;- Kre... tyn... – wysapał tylko Uchiha, łapiąc się mocniej ramion swojego kochanka.&lt;br /&gt;- Właśnie za to... mnie kochasz. – Blondyn poczęstował go kolejnym oślepiającym uśmiechem. Włosy przylepiały mu się do czoła, a oddech przyspieszał coraz bardziej. Jego zaczerwieniona twarz przez cały czas zwrócona była w stronę twarzy Uchihy, który mocno zacisnął powieki, gdy Naruto trafił we wrażliwe miejsce. &lt;br /&gt;- Też... ah! – Sasuke jęknął niekontrolowanie, gdy Naruto trafił któryś raz z kolei w jego prostatę. – Też prawda – dokończył i zjechał dłońmi do napiętych pośladków blondyna, dociskając go do siebie i całując zachłannie, czując, że niewiele mu brakuje do końca. Sięgnął do swojego penisa, a Uzumaki, gdy to zauważył bardzo ochoczo pomógł mu się zaspokoić, samemu wchodząc w bruneta coraz bardziej chaotycznie. &lt;br /&gt;Chwilę później Sasuke doszedł pomiędzy ich ciałami, zaciskając się na członku Naruto, doprowadzając go także na skraj. Uzumaki opadł ciężko na bruneta, dysząc mu w szyję i kompletnie ignorując fakt zabrudzonej pościeli. Leżeli tak przez jakiś czas, wyrównując oddechy, dopóki palce Sasuke nie zabłądziły pomiędzy pośladki Uzumakiego.&lt;br /&gt;A potem było wino... i seks, po raz kolejny. Na dobranoc przywitał ich wschód słońca, chociaż Sasuke miał już u boku swoje własne.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-7425364762350828395?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/7425364762350828395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=7425364762350828395&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/7425364762350828395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/7425364762350828395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2012/02/love-call-sequel-do-christmas-call.html' title='Love Call (Sequel do Christmas Call)'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-4603086197221425995</id><published>2011-12-27T16:58:00.000+01:00</published><updated>2012-02-26T09:46:45.629+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Love Call'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Night Call'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaruSasu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Christmas call'/><title type='text'>Christmas Call</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postanowiłam opublikować świątecznego one shota, który już pojawił się na &lt;a href="http://sasunaru.xn.pl/" target="_blank"&gt;forum&lt;/a&gt;. Tam w trzech częściach, tutaj jako całość.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wesołych Świąt po świętach. ^^&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Czy możesz mi jeszcze raz wytłumaczyć, dlaczego to ja mam pełnić rolę Twojego kierowcy? &lt;br /&gt;Po  klatce schodowej rozniosło się echo. Przecierając oczy, czarnowłosy  mężczyzna schodząc w dół wciąż zastanawiał się, czy nie lepiej byłoby,  gdyby po prostu wrócił do łóżka.  Kiedy o czwartej nad ranem zadzwonił  mu telefon, jedyne o czym marzył, to roztrzaskanie urządzenia o ścianę.   Ziewając szeroko, otworzył drzwi i wyszedł na mroźne, poranne  powietrze. Na zewnątrz wciąż było ciemno, a do tego wiał mocny wiatr. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;-  Mój samochód wziął ze mnie przykład i zrobił sobie wolne. - Usłyszał w  słuchawce telefonu, który wciąż trzymał przy uchu i szybko otworzył  drzwi pojazdu. Wsiadł do środka, od razu włączając silnik. Opierając się  o siedzenie, westchnął głęboko i odgarnął włosy opadające mu na oczy.&lt;br /&gt;- Skąd ta pewność, że ja mam czas, by robić za twojego szofera? &lt;br /&gt;Zirytowane  warknięcie mimowolnie wydobyło się z ust mężczyzny, który wyciągnął  dłoń, by włączyć ogrzewanie. Kto przy zdrowych zmysłach wyciąga  człowieka z łóżka o czwartej rano? Zrozumiałby, gdyby się paliło, albo  działo się coś równie naglącego. Jednak, gdy brakowało dobrego argumentu  wyjaśniającego zaistniałą sytuację, nie mógł powstrzymać wzbierającej w  nim złości. Cóż, nigdy nie był rannym ptaszkiem.&lt;br /&gt;- Och daj spokój,  Uchiha. - Prychnięcie po drugiej stronie telefonu sprawiło, że  zmarszczył brwi. - Ty zawsze masz czas. Poza tym, mój ojciec mnie  zabije, jeśli moja nieobecność nie będzie miała dobrego wytłumaczenia.  "Jeśli ja nie zrobię tego wcześniej." Pomyślał mężczyzna. &lt;br /&gt;- Dlaczego nie pojechałeś już wczoraj? - zapytał i wysiadł z samochodu, by oczyścić szyby ze szronu.&lt;br /&gt;- Chociażby dlatego, że dostałem wolne pod warunkiem zostania po godzinach. Wróciłem do domu dopiero po dziesiątej wieczorem!  &lt;br /&gt;-  Mogłeś pojechać prosto z pracy, przynajmniej ja bym miał dzisiaj  spokój. -  Odparł mężczyzna coraz bardziej zirytowany, czując jak marzną  mu palce. Otarł mokrą od śniegu dłoń o płaszcz i wsiadł z powrotem do  samochodu, z ulgą odnotowując, że ogrzewanie zrobiło swoje.&lt;br /&gt;- Jesteś  bez serca. Nie myśl, że robię to tylko dla siebie, chcę ci zaoszczędzić  spędzania świąt w samotności. Powinieneś być mi wdzięczny. - Uchiha mógł  sobie wyobrazić jak mężczyzna, z którym  rozmawiał nadyma policzki.&lt;br /&gt;-  Nie obchodzę tych świąt, a nawet gdyby tak było, to wolałbym je spędzić  samotnie niż słuchać twojego gadania. - Warknął i zanim się rozłączył,  usłyszał jeszcze zdesperowane pytanie o to, czy na pewno przyjedzie. &lt;br /&gt;Ulice  o tej porze dnia były niemalże puste. Co prawda, można było dostrzec  ludzi spieszących się do pracy, jednak zima sprawiała, że nikt nie miał  ochoty balować do rana, zwłaszcza w Sapporo. Chociaż niektórzy pewnie  byli już przyzwyczajeni do niskich temperatur panujących w tym mieście. &lt;br /&gt;Sasuke  zmrużył oczy, kiedy obraz zaczął mu się zamazywać i włączył  wycieraczki. Prószący śnieg jeszcze bardziej spotęgował uczucie  irytacji. Przeklął, gdy po raz kolejny rozległ się dźwięk jego komórki i  wjeżdżając na podziemny parking, ze złością wyciągnął kluczyki ze  stacyjki. Wysiadł z samochodu i wyciszając telefon ruszył w kierunku  wind.  Wysiadając na szóstym piętrze, skręcił w lewy korytarz i zapukał  głośno w pierwsze drzwi.&lt;br /&gt;- Ty dupku! Dzwoniłem! &lt;br /&gt;Drzwi otworzył  wysoki blondyn ubrany w ciepły, granatowy sweter, dżinsy i jedną  skarpetkę. Na jego twarzy malowała się złość, ale w głosie można było  usłyszeć ulgę. Odsunął się od drzwi, robiąc przejście dla bruneta.&lt;br /&gt;- Widzę, jak ci się spieszy. - Rzucił chłodno mężczyzna patrząc wymownie na jego bosą stopę. Wszedł do środka odwijając szalik. &lt;br /&gt;-  Zabawne. - Burknął gospodarz i zatrzasnął drzwi, zupełnie ignorując  wczesną godzinę. - Mogłeś odebrać, skąd miałem mieć pewność, czy w końcu  przyjedziesz? Pięć minut, a zadzwoniłbym do Kiby!&lt;br /&gt;- Trzeba było. -  Uchiha zignorował desperację w głosie przyjaciela, kiedy ten wypowiadał  ostatnie zdanie i bezceremonialnie wszedł w butach do kuchni, wstawiając  wodę na kawę. Musiał się rozbudzić. &lt;br /&gt;- Jeżeli jest to dla ciebie aż  taki problem, to trzeba było odmówić od razu. - Blondyn usiadł  naprzeciwko i opierając kostkę o kolano, założył zagubioną skarpetkę.&lt;br /&gt;-  Skorzystałbym z tej opcji, tylko trzeba było ją umieścić przed: Boże,  Sasuke, jak zaraz po mnie nie przyjedziesz to zginę! - warknął mężczyzna  i rozpinając płaszcz, ściągnął go i powiesił na oparcie. - Czy ty  zdajesz sobie sprawę, jak trudno jest w moim mieszkaniu wyrobić na  zakrętach? Nie wspomnę już o tym, że gdybyś nie zadzwonił drugi raz, to  prawdopodobnie spadł bym ze schodów biegnąc tobie na ratunek. &lt;br /&gt;-  Doceniam troskę, ale trzeba było poczekać aż skończę zdanie, zamiast się  rozłączać. - Prychnął blondyn i wstał, by zalać wcześniej przygotowany  przez Uchihę, kubek z kawą. - Mimo wszystko dzięki, Sasuke. - Stawiając  kubek przed mężczyzną, uśmiechnął się w podzięce i zabrał się za  przygotowanie śniadania i czegoś na drogę.&lt;br /&gt;- Więc, gdzie mam cię zawieźć? - spytał brunet przyglądając się plecom przyjaciela i upijając łyk ciepłego napoju.&lt;br /&gt;- Chiebun, Nayoro. - Powiedział bez wahania blondyn, czując jednak na sobie palące spojrzenie mężczyzny.&lt;br /&gt;-  Żartujesz, prawda? - pytanie miało prawie błagalny wydźwięk.  Nienawidził niskich temperatur, a na domiar złego miał właśnie jechać w  miejsce, gdzie są one jeszcze niższe. &lt;br /&gt;- To tylko cztery godziny  drogi. - Powiedział blondyn i odwrócił się z uśmiechem na ustach,  próbując udobruchać przyjaciela. - Może i sześć przy takiej pogodzie,  ale to chwila beret. - Zaśmiał się nerwowo i zerknął za okno, gdzie  śnieg zaczynał sypać coraz mocniej.&lt;br /&gt;- Czy twoi rodzice nie mogą  mieszkać w cieplejszych rejonach? - burknął zły i wyszedł do salonu,  zostawiając Naruto samego w kuchni.&lt;br /&gt;- Nie narzekaj. Nawet gdybyś  mieszkał w Naha, to i tak byłoby ci źle. - Blondyn rzucił przez ramię,  uważając by nie przypalić jajek. &lt;br /&gt;Gdy wrócił w końcu do salonu, by  podać śniadanie, zastał Sasuke śpiącego na fotelu. Prychnął pod nosem i  trącając mężczyznę nogą wrócił do kuchni, ignorując nienawistne  spojrzenie. &lt;br /&gt;- Smacznego. - Powiedział Naruto, siadając przy stole i gdy Sasuke wymamrotał pod nosem odpowiedź, zaczął jeść. &lt;br /&gt;- Kiedy wyjeżdżamy? - zapytał, odsuwając na dno umysłu myśl, że jego przyjaciel gotuje naprawdę dobrze. &lt;br /&gt;-  Po śniadaniu, powinniśmy być u rodziców w południe. - Nie przejmując  się dwuznacznością zdania, Naruto wpakował sobie kolejną porcję ryżu w  usta. Brunet przyglądał mu się przez chwilę, ale pozostawił to bez  komentarza, kończąc swoje śniadanie. &lt;br /&gt;Obaj studiowali na  Uniwersytecie Hokkaido. Sasuke literaturę japońską, a Naruto turystykę.  Właściwie poznali się na grupowej randce, jakkolwiek dziwnie by to nie  brzmiało. Blondyna wyciągnął Kiba, współlokator z akademika, twierdząc,  że brakuje im jednej osoby, by mogli spotkać się ze ślicznymi  studentkami z wydziału mediów i komunikacji. Naruto chcąc nie chcąc,  bardziej nie chcąc, zgodził się wyświadczyć przyjacielską przysługę. Tak  właśnie poznał Uchihę, który doskonale wiedział dlaczego go tam nie  powinno być. Geje nie chodzą na randki z kobietami, ale będąc dłużnikiem  wobec kumpla, nie miał innego wyboru jak mu towarzyszyć. Okazało się  jednak, że nie lada przyjemność sprawia im przekomarzanie się ze sobą i  zanim zdążyli się zorientować, zostali najlepszymi przyjaciółmi. Nikt  tak naprawdę nie wiedział, na czym ich przyjaźń się opiera, bo patrząc  na to z boku, ich wieczne docinki bardziej podchodziły pod nienawiść. &lt;br /&gt;Uchiha  był osobą trudną w obejściu, ale Uzumaki nie potrzebował do niego  instrukcji obsługi. Pewnego dnia obaj wylądowali pijani w mieszkaniu  Sasuke. Do tej pory brunet nie mógł sobie wybaczyć, że nie wykorzystał  tej okazji. Nigdy nie zapytał Naruto o jego preferencje, więc mógł winić  wyłącznie siebie. Dlatego następnego ranka obudził się sfrustrowany i  z  wielkim kacem, przez cały dzień leżąc w łóżku i ignorując obecność  Naruto, który późnym popołudniem pożegnał go zostawiając na szafce  szklankę z wodą, tabletki na kaca oraz małą karteczkę z krótkim  „Dziękuję”. Uchiha nigdy nie dowiedział się, za co były te  podziękowania, co sprawiło, że zrobił się jeszcze bardziej oziębły.  Sądząc, że jego chłodna postawa ratuje ich przyjaźń przed jej  ewentualnym końcem, postanowił się nieco zdystansować. &lt;br /&gt;Naruto  doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co tak naprawdę jest powodem  dystansu pomiędzy nimi. Nigdy jednak nie dłubał w przeszłości Uchihy, bo  wiedział, że im bardziej jest ciekaw, tym bardziej Sasuke się przed nim  zamyka. I chociaż ich przyjaźń opierała się na dziwnych relacjach i  wielu sekretach, przetrwała już sześć lat. Naruto po studiach zatrudnił  się w firmie zajmującej się turystyką w Sapporo, a Uchiha dzięki temu,  że podczas studiów opublikował kilka swoich prac, podpisał umowę z  wydawnictwem, które miało sprawić, by jego pierwszą powieść ujrzała  światło dzienne. Wbrew wszelkim zarzutom Uzumakiego, pisanie było  zajęciem stresującym.&lt;br /&gt;- Weź notebooka. - Sasuke sięgnął po swoją niedopitą, zimną już, kawę, zerkając na blondyna znad kubka. &lt;br /&gt;-  Po co? - Naruto spojrzał przelotnie na mężczyznę, zbierając naczynia ze  stołu. Wbrew temu co mogłoby się wydawać, utrzymanie porządku nie  stanowiło dla niego większego problemu.  &lt;br /&gt;- W przeciwieństwie do ciebie, ja muszę pracować. &lt;br /&gt;- Tak, oczywiście. - Odparł blondyn kpiącym tonem. &lt;br /&gt;-  Przestań na mnie patrzeć z góry. - Urażony Sasuke podniósł się z  miejsca. - To, że nie mam określonych godzin pracy, nie oznacza, że cały  dzień leżę w łóżku. - Nie zamierzał jednak tłumaczyć mu wszystkiego  jeszcze raz, nie miał na to nerwów. &lt;br /&gt;Naruto potrafił doprowadzić  człowieka do szewskiej pasji, a teraz ewidentnie się z nim droczył, na  co Uchiha nie miał najmniejszej ochoty w chwili obecnej. &lt;br /&gt;- Idziemy? - wyciągając z kieszeni kluczyki do samochodu, oparł się o futrynę i spojrzał wyczekująco na blondyna.&lt;br /&gt;-  Jakbyś był tak miły. - Powiedział Uzumaki, wręczając Sasuke pakunek, w  którym prawdopodobnie znajdowało się przygotowane wcześniej jedzenie.  Brunet z niechęcią wypisaną na twarzy odebrał go od Naruto i ruszył w  kierunku drzwi, informując, że będzie czekał w samochodzie. Chwilę  później wyjeżdżali już z parkingu w stronę, którą wskazywała nawigacja. &lt;br /&gt;Przez  dłuższy czas jechali słuchając jedynie radia. Pogoda z minuty na minutę  się pogarszała, całkowicie pochłaniając uwagę Sasuke, który ze  zmarszczonymi brwiami wpatrywał się w drogę przed sobą. Ponad godzinę  później, było już jasno i skupienie na twarzy bruneta było doskonale  widoczne. Naruto jednak postanowił to zignorować.&lt;br /&gt;- Nie nadajesz się  na towarzysza w podróży, Sasuke. - Naruto poprawił pas bezpieczeństwa,  oczekując odpowiedzi, która nie nadeszła. - Masz zamiar całą drogę  milczeć jak zaklęty?&lt;br /&gt;- Lepiej zadzwoń do rodziców i poinformuj ich,  że nie będziesz sam. - Uchiha zerknął na chwilę w niebo, z którego wciąż  mocno sypał śnieg. &lt;br /&gt;- Dzwoniłem do nich wczoraj. - Westchnął Naruto i sięgnął po wcześniej przygotowane jedzenie.&lt;br /&gt;-  Słucham? - Sasuke nie kryjąc zdziwienia, zwolnił trochę, by bardziej  skupić się na prowadzonej rozmowie. Z ust blondyna wyrwało się tylko  krótkie "Ups!" - Chcesz mi powiedzieć, że już wczoraj powiedziałeś  rodzicom, że przyjadę z tobą, nie wiedząc nawet, że popsuł ci się  samochód? &lt;br /&gt;- Już wczoraj się popsuł, po prostu byłem zbyt zmęczony,  by się z tobą kłócić, więc postanowiłem zadzwonić rano. - Naruto  wzruszył ramionami, skupiając się na rozpakowywaniu jedzenia.&lt;br /&gt;- Jak wrócimy, chętnie sprawdzę, co jest nie tak z twoim samochodem. &lt;br /&gt;-  Naprawdę nie musisz, nie chcę sprawiać ci kłopotu. - Odparł Uzumaki,  uśmiechając się nerwowo i zerkając niepewnie na przyjaciela.&lt;br /&gt;- Ty kłamco! - syknął Uchiha. &lt;br /&gt;- Daj spokój, Sasuke. Kto by chciał sam spędzać święta? - Naruto wzruszył ramionami, ignorując złość mężczyzny.&lt;br /&gt;- Ile razy mam ci to powtarzać? Ja tych świąt nie obchodzę! - brunet podniósł głos, zupełnie wyprowadzony z równowagi.&lt;br /&gt;- Ale ja obchodzę! I nie chciałem, żebyś był na święta sam, ok!? &lt;br /&gt;-  Dla mnie to naprawdę nie ma znaczenia! Doskonale wiesz, że jest to  dzień jak co dzień. - Westchnął zrezygnowany Sasuke. Nie cierpiał, kiedy  ktoś za niego podejmował decyzje, a tutaj w dodatku został jej  pozbawiony. &lt;br /&gt;- Przestań być wiecznie taki naburmuszony, krzywdy ci  przecież nie robię. Nawet pracę możesz wziąć ze sobą, co za różnica  gdzie będziesz pisał. - Burknął Naruto i zanim jego przyjaciel zdążył  coś odpowiedzieć, wepchnął mu w usta onigiri. &lt;br /&gt;Sasuke w pierwszym  odruchu chciał wypluć cokolwiek blondyn mu w usta wpakował, ale wydało  się to całkiem smaczne, więc tylko wypuścił powietrze nosem i skupił się  z powrotem na drodze. Po raz kolejny musiał przyznać, że Naruto potrafi  całkiem nieźle gotować. Zjadając do końca ryżową kulkę, zerknął kątem  oka na resztę jedzenia. Cóż, był głodny, niestety nie mógł kierować i  jeść pałeczkami jednocześnie, więc na razie mógł zapomnieć o posiłku.  Naruto spojrzał uważnie na bruneta, gdy ten powrócił do wpatrywania się  przez przednią szybę, w drogę przed nimi. &lt;br /&gt;- Może cię zmienię? - zaproponował blondyn, wciąż obserwując mężczyznę za kierownicą.&lt;br /&gt;- Hm? - wyrwany z rozważań Uchiha, zerknął pytająco na przyjaciela.&lt;br /&gt;- Mówię, że mogę cię zmienić za kierownicą. Wyglądasz na zmęczonego. - Odparł Naruto.&lt;br /&gt;-  Nie jestem. - Fakt, że spał tylko trzy godziny, o niczym przecież nie  świadczył. Jednak worki pod jego oczami były wystarczającym dowodem  braku snu. &lt;br /&gt;- Potraktuj to jako troskę o moje własne bezpieczeństwo. -  Powiedział Naruto, uśmiechając się szeroko i odpinając pas. -Wybacz,  ale wolę sam prowadzić, niż pozwolić na to komuś, kto ledwo widzi na  oczy.&lt;br /&gt;Sasuke doskonale sobie zdawał sprawę z zagrania blondyna, nigdy  nie wiedział jak ma zareagować, kiedy ktoś się o niego martwił, więc  zdecydowanie bardziej spodobał mu się ten argument. Mógłby się co prawda  dalej kłócić, że da sobie radę, ale śnieg raził go w oczy na tyle, by  już teraz przystał na propozycję Uzumakiego. Zatrzymał się więc na  poboczu i odpiął pas, wysiadając z samochodu. Ledwo  stanął na ziemi, a  poślizgnął się na oblodzonej powierzchni. Przeklął pod nosem słysząc  śmiech Naruto i mijając go, wsiadł szybko na miejsce pasażera,  zatrzaskując za sobą drzwi. Zaczynał nienawidzić zimy jeszcze bardziej.  Sięgnął po jedzenie i bez słowa się za nie zabrał. Naruto prowadził w  ciszy, za to z szerokim uśmiechem na ustach, który był ostatnią rzeczą  jaką zapamiętał, zanim zasnął.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Sasuke. - Naruto potrząsnął lekko brunetem, który wciąż spał w  najlepsze. Westchnął i odgarniając włosy opadające na oczy przyjaciela,  uśmiechnął się pod nosem. Zdecydowanie nie pasował do Sasuke ten  spokojny wyraz twarzy, który miał podczas snu. Zatrzymał dłoń na jego  policzku. - Zmarszczył byś się chociaż. - Mruknął pod nosem i złapał  palcami płatek jego ucha. &lt;br /&gt;- Sasuke. - Powiedział głośniej i ciągnąc  go lekko za ucho, powrócił wzrokiem do drogi przed nimi. Za jakieś  piętnaście minut powinni być na miejscu. &lt;br /&gt;Sasuke wymamrotał coś pod  nosem, nie wybudzając się jednak. Naruto doszedł do wniosku, że musiał  być naprawdę zmęczony skoro przespał prawie cztery godziny jazdy,  chociaż trochę mu współczuł warunków.  Pociągnął mocniej za ucho  przyjaciela, który z niezadowolonym wyrazem  twarzy otworzył oczy. &lt;br /&gt;-  Dojeżdżamy już. - Powiedział blondyn z szerokim uśmiechem na ustach,  wciąż jednak trzymając Sasuke za ucho. Mężczyzna spojrzał na dłoń Naruto  kątem oka, a następnie przeniósł pytające spojrzenie na jego twarz. &lt;br /&gt;-  Powiedz mi, Sasuke, byłeś grzeczny w tym roku? - zapytał blondyn  zupełnie poważnie. Uchiha odtrącił w końcu jego dłoń i krzywiąc się na  zadane pytanie, postanowił je zignorować. - Mam dla ciebie prezent, ale  nie wiem czy na niego zasługujesz. - Dodał po chwili, spoglądając na  bruneta nieodgadnionym wzrokiem i położył rękę z powrotem na kierownicy,  mimowolnie zaciskając mocniej dłonie. &lt;br /&gt;- No, ewentualnie podaruję ci  rózgę. - Uśmiechnął się jednak szeroko i zwrócił wzrok na drogę. Sasuke  zastanawiał się przez chwilę, czy aby na pewno rodzice Naruto nie  mieszkają na końcu świata, bo jedyne co widział, to śnieg, śnieg i  śnieg. &lt;br /&gt;- Dlaczego właściwie obchodzicie Boże Narodzenie? - zapytał,  zastanawiając się jak to jest możliwe, że w ciągu sześciu lat nie weszli  na temat dotyczący poglądów religijnych. Gdy jeszcze studiowali, Sasuke  wiedział jedynie, że w tym okresie Naruto wracał do domu, by spędzić z  rodzicami Nowy Rok. Oczywiście zdawał sobie sprawę, jak bardzo w Japonii  rozpowszechniło się obchodzenie Bożego Narodzenia, jednak było ono  traktowane jako drugie Walentynki, więc tym bardziej Naruto nie miał po  co świętować. W końcu Uchiha ani razu nie widział blondyna w związku z  kimkolwiek, chyba, że umiejętnie skrywał swoją lubą przed jego  przenikliwym wzrokiem. &lt;i&gt;„Może w prezencie chce mi przedstawić swoją narzeczoną?”&lt;/i&gt;  pomyślał i aż jęknął w duchu.&lt;br /&gt;-  Byłem pewien, że ci mówiłem. - Zdziwił się blondyn i zerknął tylko na  Uchihę. - Mój tata wychowywał się w Europie, ale prawdę powiedziawszy,  to moja mama ma teraz większa obsesję na punkcie tego święta. - Zaśmiał  się i skręcił w prawo, zjeżdżając z głównej drogi. - Jako, że sam nie  skłaniam się ku żadnej wierze, obchodzę z nimi cokolwiek zechcą. Gdy  tylko mogę, biorę sobie wolne, żeby ich odwiedzić. - Dodał, zwalniając  znacznie, by nie wpaść w poślizg. Droga nie była aż tak przejezdna, ale  nie wyglądało na to, by mieli utknąć w jakiejś zaspie. &lt;br /&gt;- Współczuję twojemu pracodawcy. - Skomentował tylko Sasuke.&lt;br /&gt;W  końcu ich oczom ukazał się niewielki, drewniany dom i chociaż wokół  było mnóstwo śniegu, którego brunet nienawidził, to już z zewnątrz  wydawał się on przytulny. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że nie zabrał  ze sobą bagażu. Zmarszczył brwi, a kiepski nastrój powrócił do niego  momentalnie. &lt;br /&gt;- Rozumiem, że mogę wracać? - zapytał z nadzieją w  głosie i wyraźnie niezadowoloną miną, kiedy tylko samochód zatrzymał się  na podjeździe. &lt;br /&gt;- Przestań żartować  i weź bagaże. - Rzucił i zanim  wyłączył silnik, otworzył bagażnik. Sasuke tylko spojrzał na niego i  schował dłonie w kieszenie. Rzeczy Naruto były na tylnym siedzeniu, a  sam brunet nie chował nic do bagażnika. Blondyn zwrócił pytający wzrok w  stronę mężczyzny i widząc, że Uchiha nie ma zamiaru się ruszyć, sam  podszedł do bagażnika, w którym oprócz zapasowego koła, nie było nic  więcej. - Gdzie twoja torba?&lt;br /&gt;- W domu? - odpowiedział pytaniem na pytanie i uniósł brew, jakby to było oczywiste.&lt;br /&gt;- Zapomniałeś? - zapytał Naruto, wybuchając śmiechem. Pierwszy raz był świadkiem aż takiego roztargnienia bruneta.&lt;br /&gt;-  Wybacz, ale jedyne o czym człowiek myśli o czwartej nad ranem, to  położyć się z powrotem do łóżka. - Uchiha podszedł szybkim krokiem do  blondyna i zabrał śmiejącemu się wciąż mężczyźnie, torbę, w której  zapewne były ubrania Naruto. - Dzięki. &lt;br /&gt;- Chwila! To moje! - Uzumaki  wyciągnął rękę, ale Sasuke zrobił krok w tył co sprawiło, że blondyn  stracił równowagę. Chcąc ją odzyskać, zaczął machać rękami, jednak  pomogło mu to jedynie w tym, że zamiast samemu, wylądował na ziemi razem  z Sasuke. Właściwie, to Naruto wylądował na ziemi, a Uchiha na Naruto,  próbując jakoś dojść do tego, co się właśnie stało. Śnieg w miejscu, w  którym upadli był ubity i z ust blondyna wydobyło się kilka jęków,  potwierdzających twardość podłoża. Sasuke już miał zamiar wstać, kiedy  poczuł pod sobą drgania, a chwilę później dobiegł go głośny śmiech  leżącego pod nim mężczyzny. &lt;br /&gt;- Kretyn. - Rzucił tylko brunet i wstał.  Gdy usłyszał za plecami trzask drzwi, postanowił zignorować Naruto,  który najwidoczniej nie miał zamiaru podnieść się z podjazdu, a jedyny  ruch jaki wykonywał, to ocieranie ramieniem łez płynących po jego  twarzy. &lt;br /&gt;Sasuke ukłonił się i wymienił krótkie, niezręczne  przywitanie, kiedy osoba, która do nich wyszła okazała się być mamą  blondyna. Kobieta o rudych, ułożonych w eleganckiego koka, włosach,  przyglądała się brunetowi z szerokim uśmiechem na ustach. &lt;br /&gt;- Wstań  wreszcie z tej ziemi, chyba, że zamierzasz tu spędzić resztę świąt? -  rzuciła nagląco, zerkając  na swojego syna tylko kątem oka. Jej uwaga  wciąż skupiona była na mężczyźnie, który z nim przyjechał. Wysoki,  przystojny, urody typowo japońskiej. Uchiha speszył się pod jej  spojrzeniem, ale doskonale to zamaskował, czekając tylko aż Naruto w  końcu przerwie ten niezręczny moment. &lt;br /&gt;- Nie błaznuj, wszyscy już są!  - dodała zirytowana kobieta i tak jak wcześniej Uzumakiemu się nie  spieszyło, tak teraz poderwał się szybko do pozycji siedzącej.&lt;br /&gt;- Jacy wszyscy? - zapytał zdziwiony i przeniósł zdezorientowany wzrok na Uchihę, zaczynając powoli się podnosić. &lt;br /&gt;-  Jak to, nie wspominałam ci przez telefon? - zapytała, nic sobie nie  robiąc z zaskoczenia wymalowanego na twarzy blondyna i kładąc dłoń na  plecach Sasuke, skierowała się wraz z nim w stronę wejścia.&lt;br /&gt;- Tak  jakby...nie, nie wspominałaś. - Odparł kwaśno i ruszył za nimi. Uchiha  przywłaszczył sobie jego bagaż, który postara się odzyskać po kolacji. -  Więc, o czyim przyjeździe zapomniałaś mi powiedzieć? - prychnął, tym  samym zwracając uwagę bruneta, który tylko uniósł kącik ust widząc  niezadowolenie swojego przyjaciela. Naruto posłał mu piorunujące  spojrzenie i popchnął lekko w progu, wchodząc za nim do środka i  zamykając za sobą drzwi. Nim matka Uzumakiego zdążyła odpowiedzieć, ich  oczom ukazała się dziewczyna o różowych włosach i kobieta w średnim  wieku.&lt;br /&gt;Sasuke zamrugał oczami, gdy tylko uświadomił sobie, jakiego  koloru są włosy dziewczyny i pierwszy raz trudno mu było zachować  powagę. Spojrzał przez ramię na Naruto, który wyglądał jednak na  bardziej zszokowanego niż rozbawionego. &lt;br /&gt;- Sa... - Blondyn zaciął się i zerknął na chwilę na Uchihe, jakby chciał się upewnić, że on również widzi coś niecodziennego. &lt;br /&gt;-  Fajny kolor. - Sasuke zwrócił się bezpośrednio do dziewczyny, będąc  pewien tego, że była to w wykonaniu Naruto, prośba o potwierdzenie  widoku. W pomieszczeniu na chwilę zapadła cisza, a dziewczyna solidnie  się zarumieniła.&lt;br /&gt;- Sakura? - zapytał w końcu z niedowierzaniem  Naruto. - Coś ty zrobiła z włosami? - przyglądał jej się uważnie,  zdejmując kurtkę i szalik.&lt;br /&gt;- Pomyślałam, że... - Sakura zacięła się i zarumieniła jeszcze bardziej, o ile to było możliwe.&lt;br /&gt;-  Że będą pasować do imienia? - posłużył jej myślą Sasuke, na co  dziewczyna tylko skinęła głową nie wyczuwając ironii. Zaraz jednak  zmarszczyła brwi i krzyżując ręce na piersi, zwróciła się do Uzumakiego.&lt;br /&gt;- Coś z nimi nie tak? - zapytała wojowniczo i naburmuszyła się.&lt;br /&gt;-  Nie,nie...wyglądasz świetnie! - zapewnił ją Naruto, zabierając kurtkę z  rąk Uchihy i wieszając obok swojej. Położył rękę na jego ramieniu,  zmuszając do wejścia w głąb domu. &lt;br /&gt;- To jest Sakura, moja  przyjaciółka. - Przedstawił dziewczynę, gdy podeszli wystarczająco  blisko. - A to jest Sasuke... - dodał, gdy Sakura wystawiła do bruneta  dłoń, czekając aż ten ją pocałuje. - ...mój przyjaciel. - Dokończył  płasko, obserwując z niesmakiem poczynania dziewczyny. &lt;br /&gt;Uchiha  spojrzał chłodno na twarz Sakury, złapał jej dłoń w swoją i potrząsnął  lekko, dodając krótkie przywitanie. Speszona Haruno zerknęła pytająco na  Naruto, który tylko wzruszył ramionami z uśmiechem. Chwilę później  Sasuke przywitał się także z kobietą stojącą za dziewczyną, która  okazała się być jej matką. Wymienił jeszcze porządne przywitanie z matką  Naruto, która przedstawiła się jako Kushina i kazała mówić do siebie po  imieniu. Brunet nie mógł się pozbyć wrażenia, że jest równie pozytywna  co jej syn.&lt;br /&gt;- Przygotowałaś pokój dla Sasuke? - Naruto skierował  pytanie do Kushiny, po wymianie całusów z natrętną matką Sakury,  wchodząc za nią do salonu. Uchiha, który szedł za nimi aż się skrzywił  na widok wielkiej choinki, bogato przyozdobionej bombkami, lampkami i  łańcuchami. Złote, zielone i czerwone dekoracje zdobiły również cały  salon, a w tle leciały świąteczne przeboje, jak zdążył wydedukować. Aż  nie mógł się powstrzymać przed głośnym westchnięciem, co mylnie odebrała  Sakura, która pomyślała, że podoba mu się zapach unoszący w powietrzu.&lt;br /&gt;- Lubisz zapach cytrusów? - zapytała, pojawiając się niespodziewanie u jego boku i próbując nawiązać rozmowę. &lt;br /&gt;- Mam na nie alergię. - Odparł i pozwolił Uzumakiemu, by pociągnął go za ramię w stronę schodów prowadzących na górę. &lt;br /&gt;-  Chodź, pokażę ci gdzie będziesz spał. - Rzucając przez ramię do reszty,  że niedługo wrócą, tylko się trochę odświeżą, praktycznie zawlekł go na  górę. - Byłem pewien, że ulokują cię w pokoju mojej babci, ale okazało  się, że Sakura z mamą także zostają na noc. - Naruto skrzywił się i  otworzył drzwi, wprowadzając Sasuke do pomieszczenia, w którym każda  ściana bardziej przypominała atlas świata. Stanął na środku i rozłożył  ręce. - Jak ci się podoba mój pokój? &lt;br /&gt;Uchiha rozejrzał się dookoła,  odkładając torbę na łóżko przykryte grubym, ciepłym zapewne, kocem. Po  chwili samemu na nie usiadł, sprawdzając jego miękkość. Najchętniej znów  by się położył spać, tak działały na niego niskie temperatury. Albo  jeszcze lepiej, zaszyłby się tu z ciepłą herbatą i oddał się pisaniu.&lt;br /&gt;-  Czuję się jak w sali od geografii. - Odparł szczerze i opadł plecami na  łóżko, zakładając ręce pod głowę i zamykając oczy. Musiał przyznać, że  mimo wszystko było przyjemnie.&lt;br /&gt;- Ty uwielbiasz świat fikcyjny, ja rzeczywisty. - Naruto wzruszył ramionami i opadł na miejsce obok przyjaciela. &lt;br /&gt;- Gdybyś też był postacią fikcyjną, przynajmniej zaznałbym trochę spokoju. - Sasuke zerknął kątem oka na mężczyznę. &lt;br /&gt;- Musiałbyś mieć zrytą psychikę, żeby wymyślić takiego mnie! - zaśmiał się Uzumaki i spojrzał na profil bruneta.&lt;br /&gt;-  Następnym razem, nie pozwól mi się upić, bym nie mógł nawiązać  kolejnych przyjaźni z ludźmi twojego pokroju. - Prychnął Uchiha  i  zaśmiał się pod nosem. Uwielbiał się droczyć z Naruto. &lt;br /&gt;- A co? Źle  ci ze mną? - zapytał blondyn i uniósł się na łokciu, przyglądając się  bladej twarzy Sasuke z radosnym uśmiechem na ustach.&lt;br /&gt;- Źle mi obok. -  Westchnął Sasuke nim zdążył pomyśleć. Zauważając, że uśmiech  przyjaciela zniknął, i powróciło to nieodgadnione spojrzenie z  samochodu, postanowił przerwać jakoś niezręczną ciszę. Podciął rękę  Naruto, sprawiając, że spadł on twarzą w koc. - Byłbym wdzięczny, gdybym  mógł skorzystać z łazienki. - Rzucił przez ramię, grzebiąc w torbie  blondyna i sprawdzając co takiego tam zostało zapakowane. Wyciągnął  jakąś koszulkę w kolorze ciemnej zieleni, stwierdzając, że może być.&lt;br /&gt;- Tak, jasne. - Naruto podniósł się na rękach i zszedł z łóżka. - A mogę z tobą? &lt;br /&gt;Jego uśmiech został ukryty pod materiałem koszulki, zanim zdążył zobaczyć go Sasuke.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy obaj się już odświeżyli, a Sasuke ubrał na siebie koszulkę, którą  wybrał wcześniej, a która była na niego trochę luźna, postanowili zejść z  powrotem do salonu. Pomimo tego, że Uchiha miał wielką ochotę  popracować nad powieścią, uznał jednak, że byłoby to nie w porządku  jako, że był tutaj gościem. W dodatku ubranym w cudze ciuchy. &lt;br /&gt;W  salonie tymczasem trwały ożywione rozmowy na tematy, których mężczyźni  nie próbowali nawet zgłębiać, a z kuchni poczuć można było zapach dań  przygotowywanych na dzisiejszą kolację. Kobiety odwróciły głowy, gdy  Naruto zaanonsował ich obecność. &lt;br /&gt;- Siadajcie, napijecie się czegoś? –  zapytała od razu Kushina, wstając i podchodząc do nich z szerokim  uśmiechem. – Może jesteście głodni?&lt;br /&gt;- Jedliśmy w drodze, poczekamy do  kolacji. – Odparł Naruto, odwzajemniając uśmiech swojej mamy i  obejmując ją ramieniem. – Ale kawą nie pogardzę, Sasuke?&lt;br /&gt;- Poproszę herbatę. – Powiedział brunet. – Z cytryną, jeśli to nie problem. – Dodał i uśmiechnął się do zdziwionej Sakury.&lt;br /&gt;- Ale mówiłeś, że masz alergię na cytrusy. – Odezwała się skołowana i zamrugała oczami. &lt;br /&gt;- Zależy od okoliczności. – Sasuke trącił łokciem próbującego powstrzymać się od śmiechu blondyna. &lt;br /&gt;- Mamo, gdzie jest ojciec? – Naruto dopiero teraz zdał sobie sprawę, że jeszcze się z nim nie przywitał.&lt;br /&gt;- W garażu, znowu psuje samochód. – Kushina zaśmiała się pogodnie. – Idź się z nim przywitać, a ja w tym czasie zrobię kawę. &lt;br /&gt;-  I herbatę, mamo, z cytryną. – Dodał Uzumaki, jakby od tego zależało  jego życie i pomachał zielonookiej Haruno. Nic nie mógł poradzić, że  sprawiało mu przyjemność patrzenie na to, jak jego przyjaciel odtrąca  zaloty dziewczyny. &lt;br /&gt;- Sasuke, idziemy. &lt;br /&gt;- Gdzie? – zapytał brunet,  ciesząc się jednak, że nie zostanie z różowo-włosą i jej matką, która  spoglądała na niego podejrzanym wzrokiem.&lt;br /&gt;- Poznasz mojego ojca. –  Dodał jak zwykle z uśmiechem, od którego Sasuke już zaczynały boleć  oczy. Czy tak właśnie wyglądały święta? Wszyscy dookoła roześmiani, w  dobrych humorach, przyjaźnie nastawieni? Czy w tym czasie nikt się nie  złościł? &lt;br /&gt;To nie tak, że życzył innym ludziom nieszczęścia, po prostu  łatwiej mu się rozmawiało z ludźmi podobnymi do niego. Wiecznie  zirytowanymi i zamkniętymi w sobie, z którymi właściwie nie musiałby  prowadzić żadnych rozmów. Sam mógłby wtedy odpocząć, a przy Uzumakim  wydawało się to niemożliwe. Wiecznie rozgadany, szczęśliwy i  uśmiechnięty nawet wtedy, gdy do śmiechu nikomu nie było. Jednak mający w  sobie coś takiego, co przyciągało Uchihę do niego przez te wszystkie  lata. Co ani na moment nie osłabło. Coś cholernie irytującego.&lt;br /&gt;Sasuke  stanął w wejściu i zamrugał, będąc pewnym, że oczy płatają mu figla.  Tuż przed nim stała kopia Naruto. Może trochę starsza, ale widok z  pewnością wzbudzał niepokój. Gdzieś tam jednak tliła się w nim cicha  nadzieja, że okaże się on tylko podobny z zewnątrz. Nie miał pojęcia jak  sobie poradzić z jednym, więc o dwóch mowy nie było. Po krótkiej  wymianie uścisków i, po raz kolejny, uśmiechów, Uzumaki postanowił  przedstawić bruneta.&lt;br /&gt;- Tato, to jest...&lt;br /&gt;- Uchiha Sasuke –  wypowiedź Naruto została przerwana przez jego ojca. – Sporo o tobie  słyszałem. – Dodał mężczyzna i wytarł umazaną olejem silnikowym dłoń, o  jakiś ręcznik. – Miło mi w końcu poznać, mów mi Minato. &lt;br /&gt;Sasuke nie  umknęło wyrażenie „w końcu” i wyciągając do przodu rękę, uścisnął dłoń  mężczyźnie. Teraz wiedział, po kim Naruto odziedziczył urodę, za moment  mając się również przekonać, że nie tylko uroda została mu przekazana,  ale także brak taktu.&lt;br /&gt;- Nie mówiłeś, że jest aż tak przystojny. – W  pomieszczeniu zapanowała nagle niezręczna cisza, gdy Minato  niespodziewanie zwrócił się ze słowami do swojego syna. Naruto pokrył  się szkarłatem i otworzył szeroko usta w wyrazie głębokiego zdziwienia.  Uchiha spiął się, nie wiedząc jak zareagować na słowa mężczyzny. Czy  miał to odebrać jako komplement? – Och...och! To wy jeszcze nie...?–  Minato spojrzał na jednego i na drugiego, i gdy spadła na niego  realizacja, zakrył dłonią usta.&lt;br /&gt;- Tato! – jęknął Naruto, zakrywając  dłonią twarz i spoglądając ukradkiem przez palce na Sasuke. Serce biło  mu niemiłosiernie i czuł jakby miało zaraz zwiać w góry i zostawić jego  ciało na pastwę losu. Wiedział, że jego ojciec ma niewyparzoną gębę, ale  nie spodziewał się też, że takie będą jego pierwsze słowa. Kiedy  napotkał wzrokiem czarne oczy Uchihy, na chwilę zapomniał jak się  oddycha.&lt;br /&gt;Brunet natomiast wbity w ziemię słowami Minato i lekko  zdezorientowany, wpatrywał się uparcie w twarz blondyna, który dziwnym  trafem zamiast zaprzeczyć, po prostu się zawstydził. Jak dziewczyna,  która po praz pierwszy przyprowadza do domu swojego chłopaka. Uniósł  wysoko brwi, gdy zrozumiał znaczenie własnych myśli.&lt;br /&gt;- Pójdę...-  zaciął się na chwilę, wskazując kciukiem drzwi za sobą. – Pójdę się  przewietrzyć. – Oznajmił i odwrócił się, kierując się do salonu, przez  który musiał przejść, by dotrzeć do swojej kurtki.&lt;br /&gt;- Wielkie dzięki!  Nawet mama się nie wygadała! – warknął na ojca czerwony Uzumaki i kopnął  leżącą na ziemi, skrzynkę z narzędziami. &lt;br /&gt;- Przecież mówiłeś, że mu  się podobasz, to chyba powinien być zadowolony. – Minato wzruszył  ramionami i zaczął robić porządek. Na zewnątrz było już prawie ciemno,  więc wypadało w końcu pomóc Kushinie w przygotowaniach.&lt;br /&gt;- Tak! Po  pijaku, bo na trzeźwo jest zbyt dumny, by się do tego przyznać. – odparł  Naruto. – Mimo wszystko, to nie są sprawy, o których się mówi przy  okazji wymiany grzeczności! – rzucił wściekle i w końcu ruszył za  brunetem. &lt;br /&gt;- Sasuke! – zawołał, gdy przechodząc przez salon, zobaczył  mężczyznę kończącego wiązać buty. - Sasuke daj spokój, przecież wiem,  że nie cierpisz śniegu, porozmawiajmy na górze! – nie zwracając uwagi na  ciekawskie spojrzenia Sakury i jej matki, ruszył szybkim krokiem w jego  stronę. &lt;br /&gt;- Nie cierpię też kłamstw. – Odpowiedział gniewnie Uchiha w  momencie, w którym przez przedpokój przechodziła Kushina z tacą. Nie  zwracając uwagi na zaskoczoną jego słowami kobietę, wyszedł zostawiając  za sobą ubierającego się w pośpiechu blondyna. &lt;br /&gt;- Naruto? &lt;br /&gt;- Mamo, nie teraz. – Uzumaki zarzucił jeszcze na siebie szalik i także zniknął za drzwiami frontowymi. &lt;br /&gt;Gdy  tylko wyszedł na zewnątrz, zobaczył Uchihę idącego szybko drogą, którą  przyjechali. Podbiegł ostrożnie do mężczyzny i złapał go za ramię, by  ten się zatrzymał. &lt;br /&gt;- Nie okłamałem cię! Po prostu, kiedy ty wciąż  się wstrzymywałeś, ja zastanawiałem się jak to wszystko ugryźć! –  wyrzucił z siebie na wdechu Naruto, ściskając mocniej ramię bruneta i  patrząc zdeterminowanym wzrokiem w jego oczy.&lt;br /&gt;- Wstrzymywałem się, bo  mi nie powiedziałeś. – Sasuke wyrwał rękę z uścisku blondyna i schował  dłoń do kieszeni, odwracając się do niego plecami i biorąc głęboki  wdech. Mroźne powietrze dało o sobie znać, boleśnie kując go w gardło. -  Myślisz, że  ile dla mnie znaczy nasza przyjaźń? Miałbym ją poświęcić   tylko dla własnych zachcianek? – wbijając na powrót wściekły wzrok w  Uzumakiego, ruszył znów przed siebie, starając się opanować złość. &lt;br /&gt;-Wiem  ile znaczy i jestem wdzięczny, że nie wykorzystujesz okazji, kiedy  jestem pijany, ale czasami dystans oznacza gorsze rozwiązanie! – Naruto  znów spróbował go zatrzymać, tym razem łapiąc go za rękaw, jednak na  wiele to się nie zdało. Mocny wiatr sprawiał, że śnieg z przydrożnych  drzew sypał im się na głowy. Blondyn pomimo rozpiętej kurtki i byle jak  zarzuconego na szyję szalika, nie zwracał na to w ogóle uwagi.&lt;br /&gt;-  Gorsze rozwiązanie? – prychnął Uchiha i zaśmiał się, nie wiedząc co  zrobić z buzującymi w nim emocjami. - Sześć lat, przez sześć lat  trzymałeś język za zębami, a wystarczyła mi chwila w twoim domu, by  skończyć to przedstawienie! – warknął zatrzymując się nagle i przeczesał  nerwowo dłonią włosy. Nie wiedział jak mu spojrzeć w oczy, nigdy nie  zdarzyło mu się być aż tak emocjonalnym przy Naruto. W dodatku właśnie  dowiedział się, że blondyn nie chce być tylko jego przyjacielem, co on  sam też skrywał przed nim przez sześć lat. To było chore! Musiał  przyjechać na koniec świata, gdzie oprócz śniegu wiele nie ma, by  dowiedzieć się, że Uzumaki żywi do niego cieplejsze uczucia. Zdziwił  się, że śnieg pod jego stopami się jeszcze nie roztopił od gniewu, który  w nim wrzał.&lt;br /&gt;- Że niby ty mi powiedziałeś? – wytknął mu blondyn,  puszczając jego rękaw. Rozumiał, że może nie fair było wyjawienie tego  wszystkiego akurat przez jego ojca , ale nie zamierzał brać na siebie  całej winy. W końcu Uchiha też okłamywał go przez długi czas.  &lt;br /&gt;- To co innego! Domyśliłeś się!&lt;br /&gt;-  Też byś się domyślił, gdyby zamiast się ode mnie oddalać, próbowałbyś  się do mnie zbliżyć! – warknął w końcu, odpychając Sasuke i samemu teraz  idąc przed siebie szybkim krokiem. Brunet zamrugał oczami.&lt;br /&gt;- Tak  było łatwiej. – Powiedział niepewnie, krocząc za Uzumakim. Ta sytuacja  była absurdalna, to Naruto miał go przepraszać, a teraz sam idzie za nim  jak idiota, zastanawiając się, w którym momencie role się odwróciły.&lt;br /&gt;-  Dla ciebie na pewno, tylko, że to przede mną się coraz bardziej  zamykałeś, co miałem zrobić? – Naruto naburmuszył się i zatrzymał  niespodziewanie, sprawiając, że Sasuke na niego wpadł. – Najlepiej pójść  na łatwiznę i zostawić wszystko w moich rękach.&lt;br /&gt;Byli dorosłymi  facetami, a zachowywali się jak nastolatki, co z nimi nie tak? Może to  wina tych przeklętych świąt? Tego ponoć, magicznego czasu? Wszystkie  pretensje o skrywane tajemnice schodziły na drugi plan, gdy do  świadomości dopuścił w końcu myśl o tym, że Naruto czuje do niego coś  więcej niż przyjaźń. &lt;br /&gt;-Uwielbiasz odwracać kota ogonem. – Prychnął w  niedowierzaniu Uchiha i zaśmiał się, bo cała ta sytuacja zaczęła mu się  wydawać idiotyczna. &lt;br /&gt;- Nie, ale uwielbiam się z tobą kłócić. –  Uzumaki korzystając z tego, że Sasuke wciąż stoi blisko za jego plecami,  odwrócił się szybko i złapał go za szalik. – Myślisz, że godzenie się  będzie równie przyjemne?&lt;br /&gt;- Zapomnij! – Uchiha złapał jego dłonie w swoje, próbując odciągnąć je od swojego szalika.&lt;br /&gt;-  Ty chyba naprawdę jesteś masochistą. – Zaśmiał się Naruto, zbliżając  się do bruneta na ile tylko mógł. To, że Uchiha wciąż próbował zachować  zimną krew, naprawdę go rozbrajało. – Jak to szło? „Jedną z rzeczy,  których pragnę najbardziej, to być bliżej ciebie.” – Wyszeptał  mężczyźnie prosto w usta, wpatrując się w jego szeroko otwarte oczy.&lt;br /&gt;- Nie powiedziałem czegoś takiego! – zaprzeczył gwałtownie Uchiha.&lt;br /&gt;-  Wybacz, ale tylko, gdy jesteś pijany, mogę dowiedzieć się o tobie  czegoś więcej. – Uzumaki westchnął teatralnie i pociągając gwałtownie za  szalik, pocałował mocno wciąż zszokowanego jego słowami bruneta, tym  samym nie pozwalając mu już na odpowiedź. &lt;br /&gt;Za ich plecami dom  rozświetliły tysiące lampek, na które nie zwrócili uwagi zbyt sobą  pochłonięci. Dało się zauważyć mikołaja w saniach, które ciągnęły  renifery, a z krawędzi dachu zwisały ledowe imitacje prawdziwych,  lodowych sopli. Znalazła się także gwiazda betlejemska. Sasuke wplatając  dłoń we włosy Naruto, pogłębił pocałunek , starając się zapanować nad  rozpierającą go radością, której Uzumaki nawet nie starał się ukryć,  uśmiechając się prosto w jego usta. &lt;br /&gt;Czy to był ten prezent, o którym  wspomniał Naruto? Najpierw wyprowadzić go z równowagi, by potem  wywrócić jego żołądek do góry nogami całując go tak namiętnie? Jeżeli  miał taką huśtawkę nastrojów przeżywać codziennie, to naprawdę nie był  przekonany o tym, czy dobrze ulokował swoje uczucia.&lt;br /&gt;- Chodźmy do środka, przecież nie cierpisz śniegu. - Propozycja Naruto została przyjęta z wdzięcznością. &lt;br /&gt;Zanim  jeszcze weszli do środka, Uchiha oznajmił, że ma inspirację, która nie  może się zmarnować na rzecz rozmów o niczym i postanowił przysiąść do  pisania. Naruto nie zamierzał się już więcej kłócić, więc tylko  przytaknął i poprosił Kushinę, by zrobiła nową herbatę, a sam usiadł w  salonie, w którym do gości dołączył już Minato. &lt;br /&gt;Szerokiego uśmiechu  na twarzy Uzumakiego nie dało się nie zauważyć i chyba tylko matka  Sakury nie zdawała sobie z niczego sprawy. Jako, że jej córka była  przyjaciółką Naruto, jego sekret już dawno został jej wyjawiony.  Siedziała jednak naburmuszona, bo jej nadzieja, że są tylko przyjaciółmi  okazała się płonna. Cóż, byli, do niedawna. I nawet jeśli nic  konkretnego nie ustalili, wszystko stanie się jasne po kolacji. &lt;br /&gt;Minato klepnął syna w ramię i nim Naruto zdążył usiąść, Kushina przyniosła świeżo zaparzoną herbatę.&lt;br /&gt;- Zaniosę. – Zaoferował nie zdając sobie nawet sprawy, że uśmiech rozrywał mu prawie twarz na pół.&lt;br /&gt;- Tylko wróć do nas. – Mrugnęła do niego rudowłosa i usiadła obok Minato na sofie.&lt;br /&gt;-  Twój Naruto zawsze jest taki radosny. – Westchnęła matka Sakury i  podnosząc do ust filiżankę, upiła łyk herbaty. – Teraz, kiedy już  skończył studia i ma stałą pracę, pewnie się ustatkuje? – zapytała niby  od niechcenia.&lt;br /&gt;- Mam taką nadzieję. – Odparła wesoło Kushina i  prosząc Minato, by zamiast siedzieć bezczynnie zaczął przygotowywać  stół, sięgnęła po swoją kawę.&lt;br /&gt;Kobiety dyskutowały dłuższy czas, w  ciągu którego Naruto wrócił do salonu i prowadził teraz ożywioną rozmowę  z Sakurą. Nim się zorientowali przyszła pora na kolację.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Uchiha  wcale nie wyglądał w odświętnych ubraniach Naruto tak źle, jak mogłoby  się wydawać. Z racji tego, że był szczuplejszy i wyższy o głowę,  spodziewał się komicznego widoku, ale o dziwo wszystko w miarę pasowało.  Fakt, że był to Sasuke kompletnie odwracał uwagę od wszelkich  niedociągnięć. &lt;br /&gt;Brunet nie mógł też powiedzieć, że nie był  zaskoczony, kiedy w końcu usiedli do stołu. Spodziewał się dań, których  nazw nie będzie potrafił wymówić, zamiast tego wszystkie dania były jak  najbardziej japońskie. Znalazły się wśród nich jednak droższe specjały,  których na co dzień przeciętny Japończyk nie jada. Mimo wszystko było  widać, że Kushina się postarała, nadając niektórym potrawom świąteczne  kształty. Od dłuższego czasu Sasuke poczuł się jak w rodzinie, bo z  własną nie miał najlepszych kontaktów od momentu, w którym jego ojciec  jasno wyraził się na temat jego pasji.&lt;br /&gt;Naruto posłał mężczyźnie  uśmiech z nad talerza i trącił stopą pod stołem. To co się między nimi  wydarzyło, może i było wspaniałym prezentem świątecznym, ale nie  zamierzał rezygnować z tego, na czym tak naprawdę opierała się ich  relacja. Mianowicie z doprowadzania Uchihy do wrzenia. Jakiegokolwiek i w  jakichkolwiek warunkach. Uwielbiał wzbudzać w nim emocje. Jego małe  przedsięwzięcie zostało jednak przerwane przez słowa matki Sakury.&lt;br /&gt;-  Teraz, kiedy Sakura już skończyła studia i postanowiła się wyprowadzić,  mam nadzieję, że może liczyć na twoją pomoc, Naruto? – kobieta podjęła  rozmowę.&lt;br /&gt;- Wyprowadzasz się? Super! – blondyn zwrócił się do Sakury,  która radośnie przytaknęła. Naruto spodziewał się jaką przyjemność musi  sprawiać jej wyrwanie się z tej nory. &lt;br /&gt;- Tak. – Potwierdziła matka  Sakury. – Skoro już jesteśmy przy tym temacie, uważam, że jesteś bardzo  zaradnym młodzieńcem, Naruto. – Skierowała słowa w stronę blondyna,  który tylko podziękował, nie za bardzo wiedząc, do czego kobieta  zmierza. – Nie pogniewałabym się mając takiego zięcia jak ty. – Dodała,  tym samym wprowadzając mężczyznę w osłupienie. &lt;br /&gt;Uzumaki spojrzał na  Sakurę i znów na jej matkę, wskazując palcem na siebie i swoją  przyjaciółkę. Otworzył szerzej oczy, kiedy kobieta tylko potwierdziła  jego domysły.  Uchiha siedzący po jego prawej stronie aż się zakrztusił.  Poratowała go jednak Kushina, klepiąc bruneta w plecy, który rzucił jej  przez ramię krótkie podziękowanie.&lt;br /&gt;- Fuj!&lt;br /&gt;- Fuj!&lt;br /&gt;Jak na zawołanie para przyjaciół powiedziała co o tym myśli, zupełnie nie przejmując się zszokowaną twarzą kobiety.&lt;br /&gt;- Nie rozumiem, tak dobrze się przecież dogadujecie. – Powiedziała zdezorientowana. &lt;br /&gt;- Tak, bo widuję tego matoła kilka razy w roku. Nie wytrzymałabym z nim pod jednym dachem. – Oburzyła się Sakura.&lt;br /&gt;-  Z ust mi to wyjęłaś. – Odparł Naruto, ignorując przytyk ze strony  różowowłosej. – Z resztą nie ważne, nawet jeśli miałaby się  przeprowadzić do Sapporo, to trochę za późno. – Uzumaki wzruszył  ramionami. – A jeśli już o tym mowa, to jest to idealny moment na  wręczenie mojego prezentu.&lt;br /&gt;Blondyn uśmiechnął się szeroko i wstał od  stołu, podchodząc do pachnącej choinki. Schylając się, wziął jeden z  prezentów, którym była podłużna koperta. Siadając z powrotem na swoim  miejscu wręczył go Sasuke. &lt;br /&gt;Brunet zamrugał zdziwiony i spojrzał po  twarzach zebranych. Miał małe opory przed otwarciem prezentu, właściwie  była to jedna z sytuacji, w której nie wiedział jak się zachować.  Ciekawskie spojrzenia trochę go peszyły, ale sam był ciekaw co takiego  Naruto wymyślił. Blondyn oparł brodę na dłoni, przyglądając się  poczynaniom Uchihy i zachęcając go wzrokiem. W końcu Sasuke otworzył  kopertę i wyciągnął jej zawartość. &lt;br /&gt;- Bilet w jedną stronę? – zapytał kpiąco, spoglądając na Uzumakiego. – Chcesz się mnie pozbyć?&lt;br /&gt;-  Żarty na bok, Uchiha. – Odparł wesoło niebieskooki. – Dostałem w pracy  propozycję zmiany otoczenia. – Wyjaśnił, gdy Sasuke wciąż patrzył na  niego z niezrozumieniem. – Może to nie Naha, ale to wciąż Okinawa. –  Dodał zachęcająco.&lt;br /&gt;- Wiesz, ja też mam pracę. – Odpowiedział ostrożnie Uchiha. Czy Naruto właśnie proponował mu zamieszkanie razem? &lt;br /&gt;-  Właśnie dlatego, że jest ona taka, a nie inna, składam ci tą  propozycję. – Matka Sakury przyglądała się całej sytuacji zupełnie  niewtajemniczona. Sakura z lekką zazdrością zerkała na obu mężczyzn, a  rodzice Naruto w napięciu czekali na odpowiedź bruneta.&lt;br /&gt;Sasuke  spojrzał na bilet i przeniósł wzrok z powrotem na twarz Naruto, który  wyczekiwał jego odpowiedzi przygryzając wargę. Właściwie, to nie  wyobrażał sobie, pozwolić mu pojechać samemu. Wiedział, że Naruto  uwielbia podróże i bez względu na jego odpowiedź wyjedzie na Okinawę.  Uśmiechnął się pod nosem, dość szeroko jak na niego, ale całkiem  szczerze.&lt;br /&gt;- I jesteś pewien, że tam nie ma śniegu? – prychnął Uchiha i  zanim się zorientował, poczuł usta Naruto na swoich. Zażenowany,  odepchnął go od siebie, wytykając mu brak jakichkolwiek manier, na co  blondyn tylko zaśmiał się radośnie. Sasuke pokręcił głową i unikając  wzrokiem zadowolonych spojrzeń rodziców Naruto ,zabrał się z powrotem za  jedzenie. Mężczyzna, którego przed chwilą nazwał kretynem przymierzał  właśnie sweter, który zrobiła dla niego Kushina i namawiał go, by zrobił  to samo ze swoim. &lt;br /&gt;Tak, to była osoba, dla której zdecydowanie warto  się poświęcać, bo teraz, po tym wszystkim, nawet zima nie wydawała mu  się już taka mroźna.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-4603086197221425995?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/4603086197221425995/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=4603086197221425995&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/4603086197221425995'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/4603086197221425995'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/12/christmas-call.html' title='Christmas Call'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-6655519839965445576</id><published>2011-11-04T11:50:00.000+01:00</published><updated>2012-01-22T15:29:46.725+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='For you'/><title type='text'>For you - 5/5</title><content type='html'>&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;W tym miejscu wyjaśnię dlaczego tak, a nie inaczej. Cały tekst nie powstałby, gdybym w tamtym czasie nie tłumaczyła pewnych piosenek, które są podstawą dla moich postaci. Oczywiście nie bierzcie tekstów tych piosenek dosłownie, chodzi mi bardziej o zawarte w nich przesłanie.&lt;br /&gt;Do wykreowania Sasuke zainspirowała mnie &lt;a href="http://www.dailymotion.com/video/xkbrzc_kim-jaejoong-for-u-tyumaczenie-pl_music" target="_blank"&gt;ta piosenka&lt;/a&gt;, jak już wcześniej pisałam. Do napisania tego z jego perspektywy, mnóstwo tekstów anglojęzycznych.&lt;br /&gt;Oczywiście przeklęty Naruto wciąż próbował mnie przekabacić (moje uwielbienie do tej postaci jest po prostu przerażające), ale jak to bywa w tekstach pisanych z czyjejś perspektywy nie mogłam wyraźnie przedstawić jego uczuć. Podstawą do stworzenia Naruto była piosenka &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=tEiDfNOwnjs" target="_blank"&gt;Wasurenaide&lt;/a&gt;, której tłumaczenie możecie sobie obejrzeć, jeżeli przedstawione przeze mnie jego uczucia nie będą dla Was wystarczające.&lt;br /&gt;Dziękuję &lt;b&gt;Kotu,&lt;/b&gt; że się tak wcześnie uwinęła z poprawieniem tego rozdziału, chociaż przesłałam jej go w nocy cichaczem. &lt;br /&gt;Zakończenie zostawiam do Waszej interpretacji.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;„To prawda, nie miałeś nawet odwagi powiedzieć mi, że wyjeżdżasz. Po prostu uciekłeś.” Trudno było mi się do tego przyznać, a jeszcze gorzej usłyszeć to z jego ust. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że mój wyjazd zostanie tak właśnie odebrany, a mówienie o własnych uczuciach na pewno nie przychodziło mi łatwo. Tym bardziej o uczuciach, które przez długi czas od siebie odpychałem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&amp;nbsp;„Wiem jak to wszystko wygląda z twojego punktu widzenia, ale wiem też, że nie jesteś w stanie mnie zrozumieć.” Chciałem, by przestał drążyć ten temat i jednocześnie czułem, że muszę zrzucić z siebie ciężar niewypowiedzianych słów. Przyznałem się, ale wciąż było mi ciężko cokolwiek z siebie wydusić. Ten okres był dla mnie tematem tabu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&amp;nbsp;„Skąd możesz mieć pewność?” Z każdym jego słowem, czułem jak przeciska się coraz głębiej, jak powoli toruje drogę emocjom, które się we mnie kłębiły.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&amp;nbsp;„Co ty mógłbyś o tym wiedzieć?! Żyłeś sobie beztrosko bez zobowiązań wobec rodziny, bez reputacji, o którą trzeba się martwić!” Zaczynając powoli tracić nad sobą panowanie, nie powstrzymałem się od nerwowych pretensji, których nie powinienem mieć. Bo to nigdy nie była jego wina. Nie mogłem winić go za swoje tchórzostwo.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&amp;nbsp;„Skąd mógłbym wiedzieć.” Naruto prychnął pod nosem i wstał, wsuwając dłonie w kieszenie spodni. Widziałem jak zaciska szczękę, a jego chłodne spojrzenie zatrzymuje się na mojej twarzy. „To nie mnie ojciec wysłał do Anglii, by pozbyć się ciężaru w postaci syna-geja. Nie z moją matką się rozwiódł i nie mnie kazał zmienić nazwisko, by zatrzeć wszelkie ślady mojego istnienia.” Jego głos nie zadrżał ani razu, ale gdy wypowiadał te słowa nie spuszczał ze mnie wzroku. Czułem, że ciężaru tych słów nie jestem już w stanie udźwignąć. „To nie ja musiałem żyć ze świadomością, że dla mojego ojca ważniejsza od własnego dziecka była cholerna reputacja! Ale przecież ty wiesz lepiej!” Ton jego głosu stawał się coraz ostrzejszy i byłem pewien, że straci nad sobą panowanie, jednak ostatnie słowa zaakcentował po prostu uśmiechem. Tak delikatnym i zupełnie nie pasującym do sytuacji, że wydawałoby się jakby nie dotyczyło to wcześniejszej części jego wypowiedzi. „Jak mógłbym cię zrozumieć?”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&amp;nbsp;„O czym ty mówisz?” Zupełnie wytrącił mnie tym z równowagi. Musiałem wyglądać naprawdę głupio, bo z jego ust wyrwał się krótki śmiech. Po chwili jednak zrozumiałem, że śmieje się z siebie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&amp;nbsp;„Wiedziałem kim jesteś,” Wciąż spoglądał na mnie, a jego słowa znów zwieńczył krótki śmiech. „Pomimo tego pozwoliłem sobie na zbliżenie się do ciebie, bo słowem nie wspomniałeś o swoich wątpliwościach, o tym, że nie możesz, że nie powinieneś! Pozwoliłeś mi na to wszystko, ani przez chwilę nie myśląc o mnie!” Dawny Naruto podszedłby do mnie i wykrzyczał mi to prosto w twarz, najprawdopodobniej przyprawiając mnie o siniaka. Ale to nie był dawny Naruto, ton jego głosu powędrował lekko w górę, ale nie można było tego nazwać krzykiem. Odległość między nami nie uległa zmianie. Coś go blokowało, byłem tego pewien, tak jak i tego, że to z mojej winy. Ledwo udało mi się zdobyć na odpowiedź.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&amp;nbsp;„To nie tak,” Powiedziałem słabo i nazbyt nerwowo jak na mnie. Cały czas o nim myślałem, dlatego nic mu nie mówiłem. Nie chciałem niszczyć życia, które już sobie ułożył z Iruką. Tak to wtedy widziałem. „Myślałem o tobie bez przerwy, zapomniałem właśnie o tym, że nie powinienem! Chciałem przez chwilę poczuć się wolny, być człowiekiem, a nie cholernym robotem-” &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&amp;nbsp;„Zapomniałeś chyba o tym, że ta chwila się skończy i że ja też jestem człowiekiem!” &lt;i&gt;Nie zapomniałem! &lt;/i&gt;Chciałem krzyknąć, ale Naruto nie skończył mówić. „Obiecałem sobie, że nie dopuszczę do tego, by ktoś potraktował mnie tak jak mój ojciec, dlatego wtedy pozwoliłem ci odejść.” &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&amp;nbsp;„Chciałem, żebyś był szczęśliwy!” Wybuchnąłem, ignorując jego wcześniejsze słowa. „Ja nie mogłem ci tego zapewnić!” Bolało. Nie byłem taki jak jego ojciec, nie zostawiłem go dla własnego szczęścia, zrobiłem to dla niego i teraz wiedziałem, że w świetle moich wcześniejszych wymówek, moje prawdziwe intencje wypadały słabo.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&amp;nbsp;„Dlatego wspaniałomyślnie postanowiłeś powrócić do swojej narzeczonej i wieść marny żywot u jej boku, jako prezes dobrze prosperującej firmy.” Prychnął pogardliwie i odwrócił wzrok. Jednak tylko na moment, chwilę później spojrzał na mnie ze zmarszczonymi brwiami. „Wybrałeś najprostsze rozwiązanie zacierając ślady po swojej małej przygodzie w Anglii, która mogłaby być zabójcza dla twojej reputacji.”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Jego osąd sprawił, że poczułem się strasznie. Nigdy nie sądziłem, że to wszystko było aż tak skomplikowane. Myślałem, że po moim wyjeździe ustatkuje się z Iruką, albo kimś innym, że o mnie zapomni, że ja zapomnę o nim. Żyłem w przeświadczeniu, że Naruto prowadzi szczęśliwe życie w Anglii, a ja męczę się na każdym kroku, próbując zaprzeczać samemu sobie by tym samym zamaskować swoje uczucia. A tymczasem nigdy nie pomyślałem, że on może czuć coś do mnie. Po prostu sam wyciągnąłem wnioski.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&amp;nbsp;„Kiedy zwierzę, które przez całe życie trzymane jest w klatce, wypuszcza się nagle na wolność, to nie potrafi ono sobie tam poradzić.” Słowa ledwo przeszły mi przez gardło, jednak mówiłem dalej, nie chciałem po raz kolejny wyrzekać się swoich uczuć. „W moim życiu ty właśnie byłeś taką wolnością. Byłeś wszystkim czego potrzebowałem i wszystkim po co bałem się sięgnąć.” Gdybym miał normalne życie, jestem pewien, że nie wytrzymałbym presji i się rozkleił. Ale nie miałem zwykłego życia i chociaż słowa dławiły mnie boleśnie, nie byłem kimś, kto był w stanie zareagować tak, jak powinien zareagować człowiek. „Wyjechałem, bo bałem się, że zobaczę jak cierpisz. Nie przeze mnie, ale przez to kim jestem i przez to, czego się po mnie oczekuje.” Fakt, że moje życie było zaplanowane praktycznie od początku do końca, nie pozostawiał wolnego miejsca na to wszystko. Ale Naruto zdołał wypełnić każdą pustą przestrzeń mojego życia. „Gdybym mógł, zostałbym z tobą w Anglii na zawsze.”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: center;"&gt;*** &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;„Znowu szedłeś piechotą.” &lt;i&gt;Westchnąłem zirytowany, gdy coś mokrego przykleiło mi się do pleców. Chwilę później poczułem zimne dłonie wkradające się pod moją koszulkę i wzdrygając się lekko, odsunąłem od siebie natręta. Naruto wyglądał tak jak zwykle. Wilgotne włosy, przemoczone trampki i brak parasola.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;„Nic na to nie poradzę. Nie stać mnie teraz na rower.” &lt;i&gt;Wzruszył ramionami i z szerokim uśmiechem ruszył do łazienki, jak zwykle.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;„A co ze środkami komunikacji miejskiej?” &lt;i&gt;Spytałem pomimo tego, że odpowiedź była zawsze taka sama.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;„Nie lubię z nich korzystać, przecież wiesz.” &lt;i&gt;I wiedziałem, ale myśl o tym, że któregoś dnia może dostać zapalenia płuc kazała mi pytać o to za każdym razem. Poza tym nie lubiłem jak robił bałagan. Wystarczyło mu na to pięć minut i gdzie nie spojrzałem, tam porozrzucane były jego rzeczy. Sam nie wiem skąd było ich aż tyle, ale jak zwykle nie mogłem się powstrzymać przed sprzątnięciem każdej z nich. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Naruto był nieprzewidywalny, energiczny i bardzo irytujący. Intrygowało mnie to, bo był inny niż ja. Nie poprzestaliśmy na jego pierwszej wizycie. Po kilku kolejnych niezapowiedzianych i tym, że nie potrafiłem zdobyć się na wyrzucenie go, stały się one codziennością. Denerwował mnie strasznie i patrzył na wszystko z zupełnie innej perspektywy, ale miał w sobie coś, co nie pozwoliło mi go odepchnąć. Wpuszczałem go za każdym razem i doszło nawet do tego, że przestałem zamykać drzwi. Byłem pewien, że przyjdzie. Zawsze to robił.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Nigdy nie pytałem go o jego życie prywatne. Dowiedziałem się jednak o tym, że blondyn na pewno nie posiada rodzeństwa, ale nie wspomniał słowem o swoich rodzicach, a ja nie drążyłem. Tym samym omijałem szerokim łukiem temat profesora Umino. To ja tu byłem zapasowym kołem i nie chciałem nawet myśleć o tym, jak mógłby czuć się Iruka, gdyby się dowiedział. Wywnioskowałem jednak, że na pewno razem nie mieszkają, bo Naruto często spędzał u mnie noce, a to zdecydowanie&amp;nbsp; wzbudziłoby podejrzliwość u mojego wykładowcy. Chociaż kto wie? Może byli w otwartym związku. Nie mogłem być tego pewien i nie byłem. Wolałem jednak mieć w głowie zarys naszej relacji, który będzie działał na moją korzyść i nie będzie wpędzał mnie poczucie winy.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;To wszystko przestało mi się podobać, gdy uświadomiłem sobie, że zacząłem na niego czekać. Codziennie. Wiedząc, że pojawi się prędzej czy później. Martwiłem się, gdy wpadał dopiero późnym wieczorem, ale gdzieś tam pojawiała się zawsze myśl wywołująca u mnie zazdrość. Myśl, że w tym momencie może być z Iruką i nie przyjdzie. Zaczynałem się angażować i mieć obawy. Zaczynałem się zakochiwać, a jak już wiadomo, nie mogłem sobie na to pozwolić. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Ciążyło mi to. Wiedziałem, że nie mogę rozczarować ojca i moja przyszłość już jest zaplanowana. Nie mogłem jej zmienić, nie chciałem wciągać w nią Naruto. Przed nim przyszłość malowała się zupełnie inaczej i chociaż zazdrość paliła mnie od środka, wiedziałem, że z Iruką będzie szczęśliwy. Kim byłem, by mu to szczęście odbierać?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Obserwowałem jak siada koło mnie bez skarpetek i z ręcznikiem na głowie, jak zawsze. Wciąż jeszcze nie byłem do końca pewien, kiedy nadejdzie odpowiedni moment, by powiedzieć mu, że jutro wyjeżdżam i czy w ogóle nadejdzie. Właściwie to, gdy poczułem jego usta na swojej szyi, chciałem tu z nim po prostu zostać.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;„Sasuke! Mam coś dla ciebie, zupełnie zapomniałem.” &lt;i&gt;Słysząc podekscytowany głos blondyna, podążyłem za nim wzrokiem, by zobaczyć jak sięga po torbę i zaczyna czegoś w niej szukać. Gdy małe pudełeczko znalazło się niespodziewanie na moich kolanach, zamrugałem zdziwiony.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;„Co to?” &lt;i&gt;Nieprzekonany zupełnie, obejrzałem je z każdej strony czekając na odpowiedź. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;„Prezent.” &lt;i&gt;Zerknąłem jeszcze na nie krytycznie i potrząsnąłem nim przy swoim uchu. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;„Z jakiej to okazji?” &lt;i&gt;Prawdę mówiąc, bałem się zajrzeć do środka. Kształt i wielkość pudełka nasuwały mi na myśl pewien przedmiot, ale może były to spinki do mankietów?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;„Po prostu mi się spodobał.” &lt;i&gt;Wzruszył ramionami i uśmiechnął się szeroko, ponaglając mnie ruchem dłoni. Z westchnieniem pociągnąłem za wstążkę i otworzyłem wieczko. Przełknąłem niezauważalnie ślinę, czując jak coś mocno ściska mnie w klatce piersiowej. W środku była srebrna obrączka i nie miałem zielonego pojęcia jak mam to odebrać.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;„Oświadczasz mi się?” &lt;i&gt;Prychnąłem, próbując ukryć zażenowanie. Wyjąłem przedmiot z pudełeczka i przyjrzałem się mu uważnie. Wyglądała całkiem zwyczajnie i już chciałem ją odłożyć, gdy mój palec natrafił na grawer na wewnętrznej stronie. Przysunąłem ją bliżej, by móc odczytać napis. Wasurenaide. Nie zapomnij.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;„Chciałbyś.” &lt;i&gt;Prychnął i popchnął mnie lekko w bok przez co prawie upuściłbym obrączkę. &lt;/i&gt;„Po prostu chcę, żebyś pamiętał.” &lt;i&gt;A żeby jeszcze bardziej podkreślić co ma na myśli, ugryzł mnie lekko w ucho. Wyrwał mi z rąk obrączkę i dosłownie wcisnął mi ją na palec. Zamrugałem zdziwiony, ale zaraz dałem pociągnąć się w stronę sypialni.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;„To cię kręci?” &lt;i&gt;Zapytałem po drodze, próbując zachować powagę, gdy do moich uszu dotarł śmiech Naruto, który zerknął tylko przez ramię i puścił mi oczko. Wiedziałem, że jutro już nie usłyszę jego śmiechu. Że to ostatni raz.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Przez całą noc nie zmrużyłem oka i teraz zmęczenie dawało o sobie znać. I chociaż pragnąłem zasnąć, bo lot miał być długi, to gdy tylko zamykałem oczy stawał mi przed nimi obraz&amp;nbsp; Naruto i pozostawionej przeze mnie na stoliku nocnym, obrączki.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;„Po twoim wyjeździe doszedłem jednak do wniosku, że nie powinienem drugi raz przechodzić przez to samo. W końcu byłeś już dorosły i sam mogłeś decydować o swoim życiu, więc nie powinienem brać za nie odpowiedzialności.” Odparł spokojnie, jakby wcześniej wyrzucił już z siebie cały żal. A może moje słowa sprawiły, że napięcie między nami lekko opadło. „Wcale nie miałem zamiaru tu za tobą przyjeżdżać, nie mogłem tak po prostu porzucić studiów z powodu głupiego romansu.” Naruto prychnął i pokręcił głową, jakby chciał tym wyrazić jak nieodpowiedzialną byłaby ta decyzja. „Ale ten głupi romans stał się podstawą do podjęcia pewnych kroków. Zdecydowałem się wrócić do Japonii i pokazać mojemu ojcu, że świetnie sobie bez niego radzę.” Powiedział to z taką determinacją, której ja potrzebowałem, by w końcu zacząć żyć po swojemu. „Te kilka lat upłynęło mi na nauce i pracy dla kilku całkiem dobrych firm, ale nie spodziewałem się, że pod koniec studiów zainteresuje się mną akurat twoja.” Naruto świetnie sobie radził na studiach, ale mój ojciec zatrudniał tylko najlepszych, poza tym nie miałem zielonego pojęcia czym mógłby się zajmować. Wiedziałem jednak, że był świetnym hakerem, ale tymi umiejętnościami raczej nie powinien się chwalić przed moim ojcem. „Dostałem propozycję, by zaprojektować system zabezpieczeń dla waszej bazy danych, co prawda potrwa to jakiś czas, ale przecież mi się nigdzie nie spieszy.” Podszedł do mnie powoli i zatrzymał się kilka centymetrów przede mną. Wpatrywałem się w niego intensywnie, a zapach jego wody kolońskiej przyjemnie drażnił moje nozdrza.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Dlatego tym razem masz więcej czasu na podjęcie decyzji, bo teraz już nie ma nieporozumień.” Wyszeptał powoli, nie spuszczając ze mnie wzroku. „Jestem tuż obok.” Z lekkim uśmiechem, wcisnął mi w rękę srebrną obrączkę. „Nie zapomnij.” &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Przez chwilę stałem w bezruchu obserwując jak znika za drzwiami prowadzącymi do wyjścia z dachu. W głowie huczały mi jego słowa, które przez moment starałem się pozbierać i ułożyć w sensowną całość, ale taka ilość informacji kompletnie mnie zdezorientowała. Gdy ocknąłem się z otępienia, zerknąłem w dół na srebrną obrączkę, którą pozostawił w mojej dłoni. I wtedy coś kliknęło w mojej głowie. Nagle wszystkie wypowiedziane wcześniej pretensje zostały zepchnięte na bok.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Naruto jest tutaj, jest w Tokio. Będzie tu mieszkał, będzie ze mną pracował...i będzie czekał. Będzie czekał, aż uporządkuję swoje sprawy. Dał mi wybór, który ja mu odebrałem. Dał mi szansę, z której nie mogłem zrezygnować, bo wiedziałem, że nie zapomnę. Bo wiedziałem, że nie chcę zapomnieć. Nie tym razem.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-6655519839965445576?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/6655519839965445576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=6655519839965445576&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/6655519839965445576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/6655519839965445576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/11/for-you-55.html' title='For you - 5/5'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-6032706708490185591</id><published>2011-10-08T17:05:00.008+02:00</published><updated>2012-01-22T15:30:43.167+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='For you'/><title type='text'>For you - 4/5</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozdział niebetowany. Tym samym wielu z Was może być rozczarowanych końcówką, ale tak miało być i koniec kropka. Resztę wyjaśnię przy ostatnim rozdziale, bo miałam na tego "one shota" pewien zamysł.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;EDIT:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;OMG~!&lt;/b&gt; Zupełnie zapomniałam, że miałam podziękować &lt;b&gt;Kotu&lt;/b&gt; za mój nowy wygląd bloga! To miało być pierwsze co zrobię, gdy będę wrzucać nowego posta, a tymczasem wypadło mi z głowy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No więc, kochana mam nadzieję, że wiesz jak bardzo jestem Ci wdzięczna i mam nadzieję, że w przyszłości równie bezproblemowo będziesz mi czytać w myślach :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Mój pobyt w Anglii dobiegał końca. Jakimś cudem udało mi się uniknąć spotkania Naruto, chociaż prawdę mówiąc niespecjalnie starałem się to robić. Nie mieliśmy razem wielu wykładów, właściwie jedynie programowanie, które ja miałem raz w tygodniu. Na szczęście zaraz po zajęciach zdążyłem opuścić salę zanim chłopak miał okazję mnie zaczepić. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Z jednej strony poczułem ulgę, gdy pomyślałem o tym, że jutro wracam do domu. Z drugiej wiedziałem, że coś mi umyka. Jednak będąc uwięzionym przez własne lęki, nie miałem odwagi dowiedzieć się co takiego mogłoby się wydarzyć. Podświadomie czułem, że blondyn odgrywał w tym pewną rolę. Miałem w głowie pełno sprzecznych myśli i kolejna pojawiła się, gdy przed samym wyjściem z uczelni zaczepił mnie profesor od grafiki komputerowej.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Wracając do domu moje wątpliwości się mnożyły. Miałem w zasięgu ręki szansę, z której nie mogłem tak po prostu zrezygnować, a tym samym skorzystać z niej bez konsultacji z ojcem. Marszcząc brwi zastanawiałem się jednak, czy jest on jedynym, który wpływa na mój wybór. Doszedłem do bardzo niepokojącego wniosku, że jest i druga osoba. I chociaż trudno było mi to przyznać nawet przed samym sobą, był nią Naruto.&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Gdy tylko przekroczyłem próg mojego apartamentu, a właściwie apartamentu mojego ojca, bez zwlekania wykręciłem do niego numer i przedstawiłem mu&amp;nbsp; propozycję, którą otrzymałem. Zgodził się bez wahania stwierdzając, że to dla mnie idealna okazja, by spojrzeć na wszystko z perspektywy Europejczyków. Mogę się jednak założyć, że myślał jedynie o tym jak poszerzyć nasze terytorium. Zapewne nie mówiłem jeszcze czym tak naprawdę zajmuje się firma mojego ojca. I tak bardzo jak trywialne mogłoby to się wydawać, wcale takie nie jest. Tworzenie gier komputerowych jest naprawdę skomplikowanym procesem, o którym nie będę się rozpisywał, a który musiałem zrozumieć na wielu płaszczyznach, by móc kiedyś zająć stanowisko mojego ojca. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Gdy tylko odłożyłem słuchawkę, westchnąłem głęboko i kierując się, by wziąć szybki prysznic, postanowiłem rzucić okiem na to, co udało mi się zanotować na zajęciach. Skoro miałem pozostać tu miesiąc dłużej, musiałem udowodnić, że jestem tego wart. Zdążyłem jedynie zrobić kawę i przeczytać dwie strony zanim przerwał mi dzwonek do drzwi.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center; text-indent: 35.4pt;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„To co powiem już nic nie zmieni.” Odparłem po chwili milczenia, wpatrując się w jego sylwetkę. Wydawał się w tym momencie zupełnie inną osobą. Opierając się na przedramionach o swoje kolana, miał spuszczoną głowę. Nie widziałem jego twarzy, częściowo zasłaniały mi ją włosy, a po części winę stanowiło oświetlenie. Przyglądając się jednak jego posturze, byłem pewien, że na jego ustach nie dostrzegłbym uśmiechu. Odwróciłem twarz, bo w tej chwili oddałbym wszystko, by przywrócić mu dawny blask i to mnie przeraziło. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Pewnie masz rację.” Głębokie westchnienie wyrwało się z jego ust, jakby chciał mi jeszcze dodatkowo uświadomić wagę tego tematu, którą ja ledwo potrafiłem udźwignąć. „Przez chwilę wydawało mi się, że może-” Słyszałem jak bierze głęboki wdech i czekałem, aż dokończy zdanie. Jednak nic więcej się z jego ust nie wydobyło.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Że co?” Zapytałem siląc się na kpinę. „Że mi zależy?” Serce waliło mi niemiłosiernie z obawy przed zranieniem go jeszcze bardziej. Ale nie mogłem teraz odpuścić. I chociaż słowa ledwo przechodziły mi przez gardło, nie mogłem mu pozostawić żadnej pustej strony, którą mógłby zapełnić. Nie mogło być drugiego rozdziału. Nie powinno. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Widziałem jak sięga dłonią do karku, zawsze to robił, gdy przejrzałem jego zamiary lub gdy chciał ukryć zakłopotanie. Zdałem sobie sprawę, że po tylu latach wciąż pamiętam ten gest. Patrzyłem na niego, ale teraz jedynie widziałem jak zaciska dłonie na włosach i warcząc z frustracji opiera czoło o rozłożony przed nim zeszyt. Jak staje przede mną z szerokim uśmiechem, drocząc się przez jakiś czas zanim powie mi o co chodzi. Jak rzuca swoją torbę na sofę obok mnie, a sam ładuje mi się na kolana, przeszkadzając mi w nauce jak najlepiej potrafi. Jak marszczy nos niezadowolony, wrzeszczy podekscytowany i irytuje mnie w każdej wolnej chwili. Jak doprowadza mnie do obłędu jednym spojrzeniem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Nie zauważyłem nawet kiedy podniósł głowę i nie usłyszałem wyraźnie jego słów, ale zrozumiałem ich znaczenie. Spojrzałem w twarz, z której nie potrafiłem w tej chwili wiele wyczytać. Wspomnienia przyćmiły mi umysł na tyle, że zupełnie nie zwróciłem uwagi na to, że nawiązaliśmy kontakt wzrokowy.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Dlaczego chcesz do tego wracać?” Otrząsnąwszy się z otępienia, zmarszczyłem w irytacji brwi, kiedy powiedział, że należą mu się wyjaśnienia. Nie przerwałem kontaktu wzrokowego, bo chciałem mu pokazać jak bardzo nie na rękę jest mi ta rozmowa. Jak bardzo chcę o tym zapomnieć.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Bo jesteś mi to winien.” Myślałem, że to wykrzyczy i da się ponieść emocjom jak zawsze, ale pozostawał zrównoważony. Jakby stała przede mną zupełnie inna osoba, z którą nie wiedziałem jak sobie poradzić. To ja zawsze podchodziłem do wszystkiego na spokojnie, teraz wydawało się mi, że miejsca się zamieniły. Emocje we mnie buzowały i czułem, że już długo nie wytrzymam. Nie mogłem dać się ponieść, dać po sobie poznać, że mnie to obchodzi. Czułem się jak nadmuchany balon, który lada moment pęknie. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Nic nie jestem ci winien.” Rzuciłem nieco gwałtowniej niż planowałem. Naruto wziął głęboki oddech i poczułem się, jakbym spoglądał w lustro. Te kilka lat trzymania emocji na smyczy sprawiło, że byłem ja bomba zegarowa. Naruto, z tego co zdążyłem już zauważyć, stał się bardziej wyciszony i poważny. Nie sądziłem, że kiedykolwiek to nastąpi i w ogóle mi się to nie podobało. Chciałem usłyszeć w jego głosie wściekłość, żal, cokolwiek. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Myślisz, że możesz spieprzyć komuś życie nie mówiąc ani słowa?” Jego ton był chłodny i wyważony. Chciałem się odwrócić i odejść, tak po prostu, ale nie potrafiłem przerwać kontaktu wzrokowego. „Dlaczego, Sasuke?”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Nie to jak się zachowywał, nie ton jego głosu, od którego na całym ciele stawały mi włosy, lecz jego spojrzenie. Te cholernie szczere, niebieskie oczy sprawiły, że nie mogłem już dłużej zaprzeczać. Nie mogłem już dłużej siebie okłamywać. Byłem mu to winien, nawet jeśli by nie zrozumiał. „Bo jestem tchórzem.”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center; text-indent: 35.4pt;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Ty?” &lt;i&gt;Nie kryjąc zdziwienia po otwarciu drzwi, w których stał blondyn z moich dzisiejszych rozważań, wpatrywałem się w niego intensywnie jakbym oczekiwał, że na skutek tego zniknie. Tak się jednak nie stało, czego niestety mogłem się spodziewać i najchętniej zamknąłbym mu przed nosem drzwi, ale nazwisko Uchiha do czegoś zobowiązywało. Przekląłem w duchu i przywróciłem na twarz swoja zwyczajową maskę, chowając pod nią zaskoczenie i ciekawość, która powoli zaczęła się we mnie zbierać.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Mi też miło cię widzieć.” &lt;i&gt;Blondyn uśmiechał się szeroko, zupełnie ignorując mój nieprzychylny wyraz twarzy. A byłem pewien, że spojrzenie Uchihy wszystkich jest w stanie wprowadzić w dyskomfort. Okazało się jednak, że uchował się osobnik odporny na rzucaną przez moje oczy morderczą aurę. Może trochę przesadzam, ale jeszcze nigdy w życiu nikt nie patrzył mi w oczy z taką śmiałością, z jaką robił to niebieskooki. Przyznam, że to było dziwnie orzeźwiające.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Skąd znasz mój adres?” &lt;i&gt;Postanowiłem zapytać, chociaż myśl o tym, że zapewne bez problemu wyłudził go od profesora Umino, wywołała grymas na mojej twarzy. Cholera by go wzięła za sprawianie mi trudności w byciu obojętnym.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Może porozmawiamy o tym przy herbacie?” &lt;i&gt;Zaproponował i zrobił krok w przód zatrzymując się jednak, gdy zauważył, że nie mam zamiaru go przepuścić. &lt;/i&gt;„Wiesz, jest dzisiaj wyjątkowo chłodno.” &lt;i&gt;Dodał, jakby to miało cokolwiek zmienić. Cóż, zmieniło. Może i byłem dupkiem, ale nie zamierzałem być powodem jego potencjalnej choroby. Poza tym dzisiaj padało, zresztą jak&amp;nbsp; przez całe dwa tygodnie mojego pobytu tutaj. Pogoda w Anglii była naprawdę beznadziejna i gdyby nie pewne okoliczności, podarowałbym sobie ten wyjazd już po jednym dniu. Chociaż deszcz idealnie pasował do mojej ponurej osobowości. W każdym bądź razie, opuściłem rękę blokującą przejście blondynowi i zamknąłem drzwi, gdy tylko znalazł się w środku.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Jak na kogoś, kto mieszka w Anglii był wyjątkowo nieprzystosowany do środowiska. Miał na sobie trampki, po których od razu widać było, że są całe przemoczone i kurtkę, która z pewnością nie chroniła przed wiatrem. Nie zauważyłem też u niego parasola, więc zapewne przed deszczem uchronił go kaptur. Przypominał w tym momencie przedszkolaka, który wyszedł się popluskać w kałużach. Tylko, że te z reguły zakładają kalosze, a nie trampki. Gdy je ściągnął i skierował się do salonu, jego stopy zostawiły na parkiecie mokre ślady. Skrzywiłem się momentalnie i ruszyłem w stronę sypialni, z której zabrałem parę skarpetek. Nie miałem zamiaru po nim sprzątać. Po drodze jeszcze zaszedłem do łazienki i sięgnąłem po czysty ręcznik. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Gdy wróciłem do salonu spodziewałem się, że zastanę blondyna na kanapie, tymczasem chyba zdążył się rozgościć, bo krążył po nim przyglądając się obrazom, zdjęciom i tym wszystkim, w co wystroił go ojciec. Rzuciłem ręcznik i skarpetki na sofę i wskazałem na nie dłonią, gdy odwrócił twarz w moją stronę. Z zamiarem przygotowania herbaty ruszyłem do kuchni.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Naruto siedział wygodnie na sofie, gdy wróciłem z zaparzoną herbatą. Stawiając obie filiżanki na stoliku, skrzywiłem się rejestrując jego mokre skarpetki na podłodze obok ręcznika. Nie lubiłem bałaganu, tym bardziej jak robił go ktoś inny niż ja, a blondyn zdawał się mieć to we krwi. Całym sobą wyrażał nieporządek i sprzeczność z zasadami. Zauważyłem jak na jego wargach pojawił się uśmiech, gdy sięgnąłem po rzeczy, by zanieść je do łazienki. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Skąd masz mój adres?” &lt;i&gt;Postanowiłem przejść od razu do rzeczy, by pozbyć się go jak najszybciej lecz chłopak w ogóle nie zwrócił uwagi na pośpiech, który można było usłyszeć w moim głosie. Usiadł tylko po turecku i wziął filiżankę w dłonie. Zmarszczyłem brwi na brak jakichkolwiek manier, wciąż wpatrując się w niego uparcie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Fajna chata.” &lt;i&gt;Rzucił tylko rozglądając się jeszcze dookoła, ale po chwili powrócił spojrzeniem do mojej twarzy. &lt;/i&gt;„Chociaż jakoś mi do ciebie nie pasuje. To mieszkanie twojego ojca?” &lt;i&gt;Zapytał sprawiając, że zaczynałem tracić cierpliwość.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Zadałem ci pytanie.” &lt;i&gt;Odparłem jednak niewzruszenie, przynajmniej tak to wyglądało. Wewnątrz miałem ochotę po prostu wyrzucić go za drzwi. &lt;/i&gt;„Skąd masz mój adres i kto cię tu wpuścił?” &lt;i&gt;Apartamentowiec był strzeżony, więc nie było mowy o tym, by dostali się tutaj nieproszeni goście. Jednak Naruto się to jakoś udało.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Zawsze jesteś taki niecierpliwy?” &lt;i&gt;Burknął i odstawił naczynie na stolik. &lt;/i&gt;„Ta babka na dole niczym nie różni się od innych, wystarczyło mrugnąć.” &lt;i&gt;Wzruszył ramionami jakby to, że kobieta prawdopodobnie wyleci z pracy nie miało dla niego żadnego znaczenia, albo po prostu nawet nie pomyślał o konsekwencjach. &lt;/i&gt;„No dobra, trochę nazmyślałem. Powiedziałem, że jeżeli mnie nie wpuści, to nie tylko ty stracisz pracę, ale ona również.” &lt;i&gt;Dodał z miną jakby został złapany na gorącym uczynku. &lt;/i&gt;„No i mrugnąłem w podziękowaniu.”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Skąd masz mój adres?” &lt;i&gt;Poziom mojej irytacji wzrastał z każdym wypowiedzianym przez niego słowem. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Nie żeby nazwisko Uchiha było popularne, nawet nie wiesz jak łatwo jest dostać się do bazy danych naszej uczelni.” &lt;i&gt;Na jego ustach pojawił się przebiegły uśmiech.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Włamałeś się?” &lt;i&gt;Cóż, niedowierzania w moim głosie na pewno nie można było przeoczyć. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Od razu włamałem się.” &lt;i&gt;Wydął usta niepocieszony moim określeniem. &lt;/i&gt;„Odwiedziłem tylko.” &lt;i&gt;Wzruszył ramionami, a ja postanowiłem, że nie będę jednak drążył tego tematu. Jeżeli dopuścił się przestępstwa, wolałbym o tym nie wiedzieć, chociaż w tym momencie było już chyba za późno na mówienie takich rzeczy. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Właściwie to czemu zawdzięczam twoją wizytę?” &lt;i&gt;Sarkazm w moim głosie z pewnością był wyczuwalny i nie zamierzałem się z tym kryć.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Oficjalnie, żeby ci to oddać.” &lt;i&gt;Powiedział wyciągając z torby zwiniętą reklamówkę i podając mi ją. Gdy zajrzałem do środka okazało się, że znajduje się w niej wyprany dres, który pożyczyłem mu tamtego dnia.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„A nieoficjalnie?” &lt;i&gt;Zapytałem pochylając się do przodu, by odłożyć siatkę na stolik. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Nawet nie wiecie jakie było moje zdziwienie, gdy zorientowałem się, że z powrotem opieram się plecami o fotel, posiadając dodatkowy bagaż w postaci blondyna na kolanach. Momentalnie powróciłem myślami do naszej krótkiej chwili zapomnienia w uczelnianej toalecie i zrobiło mi się gorąco. Nawet Uchiha w niektórych momentach ma chwile słabości, poza tym do mojego ojca wiele mi brakowało, więc czasami takie niespodziewane sytuacje wywoływały u mnie emocje. Oczywiście nie było wiele takich momentów, ale ten akurat można było do nich zaliczyć. Zwłaszcza, gdy na kolana pcha się całkiem pociągający student. &lt;/i&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zaskoczenia nie udało mi się ukryć, gdyż prawdę mówiąc nie spodziewałem się czegoś takiego. I chociaż Naruto wydawał się całkiem nieprzewidywalną osobą, nie wpadłbym na to, że się na mnie rzuci. Dobra, może przesadziłem, ale w tej chwili naprawdę byłem zdezorientowany. Nie miałem pojęcia do czego zmierza.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Nieoficjalnie przyszedłem się pożegnać.” &lt;i&gt;Odparł z podejrzanym uśmiechem błąkającym się na jego ustach, na których zatrzymałem na chwilę spojrzenie. Czułem, że robiło się niebezpiecznie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Pożegnać się?” &lt;i&gt;Moja brew powędrowała w górę, bo nie czułem się w obowiązku nikogo informować o moim wyjeździe czy też nie byłem z Naruto na tyle blisko, nie licząc naszego małego incydentu, by się z nim&amp;nbsp; żegnać. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Słyszałem, że jutro wyjeżdżasz.” &lt;i&gt;Powiedział spokojnie, a ja tylko mogłem się domyślać skąd czerpie swoją wiedzę. Tym razem jednak postać Umino bezzwłocznie stanęła mi przed oczami i momentalnie się skrzywiłem. Zmusiłem się, by oprzeć dłonie na ramionach chłopaka i chciałem go tym przekonać do zejścia ze mnie, ale chyba był bardzo zdeterminowany, bo ani drgnął. Pochylił się do przodu, sprawiając, że moje ręce zgięły się w łokciach. &lt;/i&gt;„Postanowiłem nie marnować okazji.”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;No dobra, gdybym był bardziej stanowczy, na pewno bym sobie z nim poradził, ale strasznie korciło mnie, by dowiedzieć się do czego dąży. Stwierdziłem, że jeżeli pozwolę mu na odrobinę swobody, dowiem się o tym szybciej i tym samym szybciej się to skończy. Ale coś, co zaczyna się namiętnym pocałunkiem, w przypadku dwóch przepełnionych pożądaniem mężczyzn, skończyć się może tylko w łóżku. Przynajmniej powinno. Niestety, gdy poczułem jego usta na swoich i jego gorący język, który prosił o dostęp do środka, łóżko wydało mi się nagle zbyt dalekie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Przez myśl przewinęła mi się sofa, ale nic nie wskazywało na to, by Naruto zamierzał ze mnie zejść, wręcz przeciwnie. Doszedłem nawet do wniosku, że fotel zaczyna mu bardzo odpowiadać i chociaż czułem się trochę ograniczony w ruchach, moje dłonie same powędrowały do jego pośladków.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Postanowiłem raz w życiu zrobić to, na co miałem ochotę, a w tym momencie miałem wielką ochotę na Naruto, który właśnie górował nade mną, znów odbierając mi dominację co mnie niezmiernie irytowało. Wsuwając dłonie pod jego pośladki, poczułem jego ciepły oddech na ustach, gdy przerwaliśmy pocałunek i zebrałem w sobie wszystkie siły, by podnieść się z fotela. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Nie, żeby blondyn był lekki w dodatku to, że się tego nie spodziewał, sprawiło, że się lekko zachwiałem, ale szybko odzyskałem równowagę. Do sofy były dwa kroki, więc chwilę później niebieskooki wylądował na niej plecami, pociągając mnie za sobą. Nie protestowałem i gdy tylko znalazłem się nad nim, przyssałem się łapczywie do jego szyi sprawiając, że z jego ust wydobyło się aprobujące mruknięcie. Jedno z wielu.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Mówiąc prawdę, nie myślałem o konsekwencjach, ani o tym, że jutro i przez cały miesiąc wciąż tutaj będę. Po prostu wiedziałem, że napięcie, które między nami było musieliśmy rozładować i nie tylko ja się tak czułem. Naruto wiedział po co tutaj przyszedł i teraz widziałem to w jego oczach wyraźnie. Pożądanie z niego wypływało i tak samo było ze mną. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Zapominając na tę chwilę o wszystkim, o tym kim jestem i po co tutaj przyjechałem. O tym, że stąd wyjadę i o moich zobowiązaniach wobec ojca, uznałem to za chwile słabości, która należy się każdemu. Nie spodziewałem się, że ta chwila była tylko początkiem czegoś większego. Czegoś, do czego nigdy bym się nie przyznał. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-6032706708490185591?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/6032706708490185591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=6032706708490185591&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/6032706708490185591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/6032706708490185591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/10/sasunaru-for-you-4.html' title='For you - 4/5'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-5001086352486213911</id><published>2011-09-01T23:54:00.003+02:00</published><updated>2012-01-22T15:31:18.691+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='For you'/><title type='text'>For you - 3/5</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uff...zdążyłam. Więc, życzę wszystkim miłej nauki w nowym roku szkolnym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozdział betowała &lt;b&gt;Kuroneko&lt;/b&gt;. Wdzięczna jestem bardzo i mam nadzieję, że zauważyła w nim nawiązanie do naszej rozmowy o fetyszach. &lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłego czytania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Dlaczego nie poprosisz o pomoc profesora Umino? Wygląda jakbyście byli ze sobą blisko.” &lt;i&gt;Nie wiem dlaczego to powiedziałem. Może troska w głosie wykładowcy sprawiła, że automatycznie przeniosłem ich relacje na wyższy poziom. Oczywiście nie miałem co do tego&amp;nbsp; żadnej pewności. Chciałem też przerwać nieprzyjemną ciszę, która zawisła między nami. Stojąc przy oknie w męskiej toalecie, czekałem aż blondyn przebierze się w jednej z kabin. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Aż tak bardzo się to rzuca w oczy?” &lt;i&gt;Usłyszałem pełne przejęcia pytanie, które padło zza zamkniętych drzwi. Uśmiechnąłem się lekko pod nosem, w duchu&amp;nbsp; gratulując sobie spostrzegawczości. Moje oczy powędrowały do zostawionej na parapecie torby chłopaka, która także ucierpiała dzisiejszego poranka. Nie była zniszczona, trochę brudna i wystarczyło ją wyprać, ale nie spodobało mi się to, że sprawiłem mu tyle problemów. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Uniosłem w zdziwieniu brew, gdy ogarnęło mnie poczucie winy. Analizując dokładnie dzisiejszy poranek, próbowałem tłumaczyć swoje zachowanie wzięciem odpowiedzialności za całą sytuację, starając się uparcie ignorować chęć zbliżenia się do Naruto. Nie mogłem tego zrozumieć, nie chciałem. To by oznaczało, że się w to angażuję, a na to sobie pozwolić nie mogłem. Nie powinienem nawet tego rozważać.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Do moich uszu dotarł stukot szpilek, który stawał się coraz głośniejszy. Zirytowany tym, że wyrwał mnie z rozmyślań, czekałem aż znów ucichnie, gdy osoba będzie się oddalać. Ucichł w momencie, gdy drzwi od kabiny otworzyły się i zobaczyłem ubranego w mój czarny dres Naruto. Jego mina wyraźnie dawała do zrozumienia, że nie czuje się w nim dobrze. Nic dziwnego, moje spodnie były na niego trochę za długie i wchodziły mu pod buty, poza tym wyglądał jakby dopiero co wstał z łóżka. Kto normalny chodzi w piżamie na uczelnię?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Widziałem, że chciał&amp;nbsp; skomentować, ale uprzedził go dziewczęcy głos. Zapewne właścicielka irytujących szpilek stała przed męską toaletą, bo do naszych uszu dotarł także odgłos pukania.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Wiem, że tam jesteś Naruto! Mieliśmy zjeść razem lunch, tylko mi nie mów, że znowu o tym zapomniałeś!” &lt;i&gt;Głos dziewczyny był dla mnie tak samo denerwujący jak stukot jej szpilek. &lt;/i&gt;„Wyjdź, albo tam wejdę!”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Cholera!” &lt;i&gt;Usłyszałem głos Naruto&amp;nbsp; i przez chwilę nie wiedziałem co się dzieje. Na rozeznanie się w sytuacji znalazłem czas po tym, gdy zorientowałem się, że siedzę na klozecie. Okrakiem&amp;nbsp; na moich kolanach ulokował się Naruto, zapewne po to, by ukryć obecność dwóch osób. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Co ty do cholery wyprawiasz?” &lt;i&gt;Warknąłem w tym samym momencie, w którym drzwi od męskiej toalety się otworzyły. Najwyraźniej plan blondyna nie przewidywał moich pretensji, gdyż chwilę później poczułem jak zakrywa mi usta dłonią, próbując mnie uciszyć. Zmarszczyłem brwi, bo zdecydowanie mi się to nie spodobało i złapałem za jego nadgarstek, odciągając dłoń od swojej twarzy. Spojrzenie jego niebieskich oczu na chwilę mnie przytłoczyło i zamroczyło umysł, który znów zaczął pracować, gdy po raz kolejny usłyszałem głos dziewczyny.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Naruto! Nie bądź głupi, przecież wiem, że tam jesteś. Twoja torba leży na parapecie.” &lt;i&gt;Dziewczyna zapukała w drzwi od naszej kabiny. Miała pewnie nadzieję, że blondyn sam jej otworzy, ten jednak zerknął tylko szybko za siebie, po czym znów wbił we mnie spojrzenie. Chciałem się podnieść, ale mi to uniemożliwił. Nie miałem ochoty bawić się w chowanego, byłem na to za stary. Otworzyłem usta, by powiedzieć co o tym myślę, zapominając tym samym, że chłopak tak jak ja posiada dwie ręce. Skoro jedną mu unieruchomiłem, postanowił użyć drugiej, by z mojego gardła nie wydobyły się żadne dźwięki. &lt;/i&gt;„Co ty tam robisz, Naruto?”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„A co takiego można robić w toalecie, Emily?” &lt;i&gt;Ton w jakim wypowiedział te słowa był pełen niechęci. Wyglądało jakby chciał ją do siebie za wszelką cenę zrazić i po chwili wiedziałem dlaczego.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Może ci jakoś pomóc?” &lt;i&gt;Gdybym mógł, parsknąłbym śmiechem, ale nie pozwalała mi na to dłoń blondyna. W moich oczach mógł jednak wyraźnie dostrzec rozbawienie i zdecydowanie go to rozzłościło. Mimo wszystko, uczucie jego dłoni blokującej mi usta nie było przyjemne. Zwłaszcza, że pod jej naciskiem moja głowa była odchylona do tyłu, co nadwerężało mój kark. Mi również pozostała do dyspozycji jeszcze jedna ręka. W oczach Naruto pojawiła się panika.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„N-nie, Emily, nie możesz!” &lt;i&gt;Rzucił szybko przez ramię, wciąż siłując się z moją ręką. &lt;/i&gt;„Idź już!” &lt;i&gt;Gdy udało mi się uwolnić od jego dłoni, dziewczyna wciąż jeszcze była w toalecie, bo słychać było jak kieruje się w stronę wyjścia. Byłem na tyle zirytowany wszystkim do czego posunął się blondyn, że nie zamierzałem czekać aż ta cała Emily się ulotni. Najchętniej bym go zrzucił, ale niestety trudno mi było w tej sytuacji wstać, więc postanowiłem użyć ust.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Kiedy myślałem o ich użyciu, chodziło mi głównie o wypowiedzenie kilku słów, więc to co się wtedy stało zupełnie mnie otępiło. Spodziewałem się, że blondynowi bardzo zależy na spławieniu dziewczyny, jednak nie myślałem, że do tego stopnia, by uciszyć mnie pocałunkiem.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;Nie był on romantyczny, ale skuteczny. Nie byłem w stanie wydusić z siebie ani słowa. Niebieskie oczy wpatrywały się we mnie zawzięcie, ostrzegając bym nie robił scen. Nawet gdybym chciał, to uczucie ciepła rozlewającego się w moim brzuchu sparaliżowało mnie zupełnie. Po kręgosłupie przeszedł mi prąd, wywołany nie przez usta blondyn, lecz przez jego oczy. Po raz pierwszy w życiu byłem przerażony. Przerażony utratą kontroli nad tym, co się wokół mnie działo. Gorzej. Nad tym, co się działo ze mną. Chciałem go odepchnąć, ale dziwnym trafem, to on mnie teraz trzymał za nadgarstki. Byłem wściekły na siebie za to, że podczas chwili nieuwagi pozwoliłem się zdominować. Postanowiłem więc przejąć kontrolę nad pocałunkiem. Musiałem, bo uczucie jakby wszystko przelatywało mi przez palce było nie do zniesienia.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Miałem nadzieję, że w jego oczach na powrót zobaczę panikę, i że sam się wycofa, gdy zorientuje się w sytuacji. Sądziłem, że może nie jest do końca&amp;nbsp; świadom tego, do czego się posunął, że pogubił się w tej sytuacji tak samo jak ja. Poza tym nie miał przed kim mnie dłużej uciszać. Moja nadzieja prysła w momencie, gdy rozchylił nieco wargi, wciąż wpatrując się w moje oczy. I nie dojrzałem w nich paniki, ani odrobiny. Jedynie oczekiwanie. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Nie mogłem uzewnętrznić przed nim swojego przerażenia, nie zrozumiałby i mylnie mnie ocenił, co w zasadzie nie powinno mnie w ogóle obchodzić. Ale obchodziło. Dlatego też wbrew sobie, nie wycofałem się i podjąłem wyzwanie, które rzucały mi jego oczy oraz zaproszenie, oferowane przez jego rozchylone wargi. Gdzieś po drodze zgubiłem swój cel, przymykając oczy i przyglądając się jak jego niebieskie tęczówki znikają pod powiekami. Jego palce rozluźniły ucisk na moich nadgarstkach i mógłbym z łatwością go teraz z siebie zepchnąć. Jednak uczucie jego dłoni wędrujących po moich ramionach jakoś mnie od tej myśli odwiodło. Poczułem jego palce drażniące delikatnie skórę na moim karku i zapragnąłem nagle czegoś się chwycić, by upewnić się w prawdziwości tej sytuacji. Sami rozumiecie, nie często mi się coś takiego przytrafia, a takie całkowite zapomnienie zdarza mi się po raz pierwszy. Skąd mogłem wiedzieć, czy nie obudzę się za chwilę z głową na biurku i porozrzucanymi dookoła książkami?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Moje dłonie spoczęły na jego udach tylko na chwilę, by zaraz powędrować wyżej. W tym momencie trochę żałowałem, że ma na sobie bluzę od dresu, bo sunąc po jego plecach zastanawiałem się czy jest tak samo gorący jak&amp;nbsp; ja. Zakończyłem swoją wędrówkę na jego łopatkach, przyciągając go bliżej siebie, na co w odpowiedzi wplótł palce w moje włosy, mocno zaciskając na nich dłoń. Wpatrując się spod wpółprzymkniętych powiek, zastanawiało mnie, czy pamięta jeszcze z jakiego powodu mnie pocałował, bo na pewno nie zwracał uwagi na nasze ciężkie oddechy, które prawdopodobnie było słychać poza kabiną. Zatraciliśmy się w tym pocałunku tak bardzo, że źle oceniliśmy sytuację. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Na-naruto?” &lt;i&gt;Gdzieś z góry dotarł do mnie głos, który tak bardzo mnie wcześniej irytował. Naruto zdawał się go nie słyszeć, bo tylko poczułem jak mocniej zaciska palce na moich włosach . Być może nawet nie chciał. Przyznam szczerze, że także nie chciałem jeszcze wracać do rzeczywistości. Już teraz cała sytuacja zdawała się schrzanić mi życie, ale nie miałem ochoty o tym na razie myśleć. Ppragnąłem jedynie czuć. Ciepło rozlewające się w moim wnętrzu sprawiło, że znów prawie zapomniałem o tym irytującym głosie. Jednak on o nas nie zapomniał.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„O mój boże! Co ty wyprawiasz!?” &lt;i&gt;Blondyn wyglądał jakby dopiero teraz usłyszał dziewczynę, która miała stąd zniknąć chwilę temu. Oderwał się od moich ust wpatrując się we mnie przez moment&amp;nbsp; zamglonym wzrokiem, po czym spojrzał w górę. Dziewczyna znajdowała się w kabinie obok i teraz wisiała na ściance oddzielającej ją od naszej kabiny. Wpatrywała się w nas z niedowierzaniem. Właściwie to nie była w stanie dostrzec mojej twarzy, bo zasłaniała ją głowa Naruto, który teraz z pozornym spokojem odwzajemniał jej spojrzenie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Co TY wyprawiasz, Emily?” &lt;i&gt;Zapytał chłodno podczas, gdy ja starałem się uspokoić swoje bicie serca. Miałem nadzieję, że nie stanę się nagle głównym tematem uczelnianych plotek i jakoś uda się blondynowi znaleźć dla tej całej sytuacji rozwiązanie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Nie wiem za kogo ty się uważasz, ale w tej chwili puść Naruto!” &lt;i&gt;Usłyszałem i zmarszczyłem brwi. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Mówiłem ci, że jestem zajęty.” &lt;i&gt;Warknięcie Naruto rozjaśniło mi nieco sytuację. Wychwyciłem moment nieuwagi blondyna, który skupiał się raczej na obserwującej nas z góry dziewczynie i zepchnąłem go ze swoich kolan. Nie miałem czasu zastanawiać się, czy nic mu się nie stało, chociaż jego upadek wyglądał na dosyć bolesny. Otwierając drzwi, wyminąłem go szybko i sięgnąłem po swoją torbę, kierując się do wyjścia z toalety. Po drodze przyuważyłem zostawione przez dziewczynę szpilki, które zdjęła po to, byśmy jej nie usłyszeli. Nawet się nie obejrzałem, gdy do moich uszu dotarło kilka niecenzuralnych słów skierowanych w stronę dziewczyny. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Będąc już prawie przy zakręcie, usłyszałem za sobą trzask drzwi od toalety i zbliżającego się do mnie Naruto. Gdybym mógł, to spojrzałbym na niego swoim chłodnym wzrokiem, ale czułem, że pali mnie twarz. Moja zwyczajowa maska obojętności w tym momencie była niemożliwa do przybrania. Byłem całkowicie wytrącony z równowagi. Najgorsze było to, że gdyby nie dziewczyna,&amp;nbsp; nie wiem do czego doprowadziłaby nas ta chwila zapomnienia. Szkoda tylko, że nie potrafiłem znaleźć sposobu, by teraz&amp;nbsp; odciąć się od tej całej sytuacji.&amp;nbsp; Tak, jak w tamtej chwili z łatwością zapomniałem o całym świecie. Bolało mnie to, że straciłem kontrolę. Im więcej o tym myślałem, tym bardziej zaczynałem panikować. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Już chciałem skręcić za róg, kiedy powstrzymał mnie silny uścisk na moim ramieniu. Westchnąłem, starając się nie pokazać po sobie niepewności i zdezorientowania tym, co się stało. Odwróciłem głowę napotykając niepewne spojrzenie niebieskich oczu.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; „Powiedz mi chociaż, jak masz na imię!”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center; text-indent: 35.4pt;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Sasuke?” Świetnie. Mój sen przerodził się w koszmar, gdy usłyszałem dochodzący zza moich pleców głos. Dlaczego musiał za mną przyjść? Chyba oczywistym było, że to rozmowy z nim chciałem uniknąć. On o tym wiedział i zapewne dlatego tu przyszedł. Zawsze robił mi na złość. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Po co przyjechałeś?” Tylko na takie pytanie było mnie stać, chociaż na usta cisnęło się ich o wiele więcej. Starałem się jakoś nad sobą panować, choć w jego towarzystwie nigdy nie było to łatwe. „Śledzisz mnie?” Prychnąłem i schowałem dłonie do kieszeni, wciąż pozostając zwrócony do niego plecami. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Usłyszałem jak zaśmiał się cicho i zrobił kilka kroków w przód. Kamyki pod jego butami zachrzęściły i na chwilę zapanowała cisza. Szumiało mi w uszach i nie wiedziałem czy to wiatr, czy sytuacja zaczyna mnie przytłaczać. Wiedziałem, że stoi o wiele bliżej niż wcześniej, jednak nie na tyle, by móc mnie sięgnąć. Zacisnąłem szczękę starając się zachować spokój. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Nic się nie zmieniłeś.” Stwierdził i pomimo tego, że na niego nie patrzyłem, byłem pewien, że się uśmiecha. „Nigdy nie pytasz o szczegóły, bo uważasz, że wszystko już wiesz.” Teraz mogłem także usłyszeć w jego głosie nutkę pretensji. „Tak samo było z Iruką.”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Nie wiedziałem do czego dąży, ale nie chciałem tego słuchać. Nie chciałem rozmawiać o niczym, co miało związek z nami. Wystarczyło mi już, że samym sobą wyciągał na wierzch zamknięty rozdział mojego życia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Gdybyś miał być powodem, dla którego tu jestem, przyjechałbym zaraz po twojej ucieczce.” Nie podobało mi się to, jakimi słowami opisał mój wyjazd. „Dobrze jednak wiedzieć, że niezbyt interesują cię twoi pracownicy.” &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Ostatnie słowa sprawiły, że zszokowany odwróciłem głowę. Głowa Naruto była zwrócona w przeciwnym kierunku, a jego wzrok spoczywał zapewne na oświetlonej Tokyo Tower. Zanim zdążyłem spytać, co ma na myśli, kontynuował.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Nic o mnie nie wiesz.” W jego głosie usłyszałem zmęczenie i odbiło się ono także w jego oczach, które zwróciły się w moją stronę. Przeszedł mnie dreszcz. Kolejny już, co zaczynało mnie martwić. „Łatwiej się zapomina, kiedy wiesz tylko to, jak się do mnie zwracać, prawda, Sasuke?”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nie potrafiłem utrzymać kontaktu wzrokowego. Jak winowajca odwróciłem się nie mówiąc ani słowa. Czułem jednak, że moja cisza i brak chęci do rozmowy, tylko zachęci go do dalszego mówienia. Moim milczeniem upewniłem go w tym, że ma rację. Nie trudziłem się nawet, by sprawdzić kim jest. Od razu przypiąłem mu etykietę zwykłego studenta, który ma romans ze swoim wykładowcą i w dodatku zdradza go ze mną. Już sama myśl o tym, że byłem tym trzecim sprawiała, że nie chciałem zagłębiać się w życie Naruto. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; „Nigdy nie powiedziałeś mi wprost o romansie, o który mnie podejrzewałeś. Nigdy też o niego nie pytałeś.” Powiedział nie zwracając uwagi na to, że z pewnością nie czuję się komfortowo rozmawiając o tym, że pieprzył się z Umino. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; „Jakoś fakt, że jesteś zajęty nigdy ci nie przeszkadzał, dlaczego mnie powinien?” Zapytałem kąśliwie, próbując odwrócić kota ogonem i zapomnieć o tym, że ta cała rozmowa dotyczy mojego wyjazdu. A może jednak ucieczki? Powoli zaczynałem w to wierzyć. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; „Może dlatego, że nie byłem?” Powiedział to w taki sposób, że zacząłem wątpić we wszystko co się wtedy wydarzyło. Jakby to jedno pytanie miało sprawić, bym zaczął żałować swoich posunięć. Nie wiedział jednak, że zacząłem już dawno. Tylko nauczyłem się przez ten czas trzymać uczucia pod kluczem. Zaśmiałem się, by stworzyć pozory mojego niedowierzania w jego słowa. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; „Chcesz mi teraz powiedzieć, że między wami nic nie było? Nie bądź żałosny.” Gdzieś tam jednak w moim sercu zaczęła kiełkować nadzieja, w tym samym momencie jednak, oznaczałoby to, że znów pomyliłem się w ocenie. Myliłem się często, kiedy w grę wchodził Naruto. Dlatego zacząłem się zastanawiać, czy podświadomie nie szukałem pretekstu, by usprawiedliwić swoją ucieczkę. Bo Naruto nie zrozumiałby. Tak sobie wmawiałem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; „Iruka był mi bliski i nadal jest.” Obserwowałem jak siada na jednej z ławek i opiera dłonie za plecami. „Był dla mnie jak ojciec, jak mógłbym sypiać z własnym ojcem? Zastanów się.” Roześmiał się i spojrzał na mnie. „Źle to zinterpretowałeś, tak samo jak to, że pochodzę z Anglii.” Nie byłem pewien czy mam ochotę na wysłuchiwanie tego, co rzucało na tę całą sprawę całkiem inne światło. Wszelkie usprawiedliwienia straciły fundamenty i teraz moja ucieczka była jeszcze bardziej oczywista. W dalszym ciągu mogłem wybronić się tym, że po prostu nie wiedziałem, ale za niewiedzę też ponosiłem winę. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; „Dlaczego nigdy o nic mnie nie spytałeś?” Naruto zmarszczył brwi i spuścił wzrok&amp;nbsp; Słowa uwięzły mi w gardle. Nie miałem odpowiedzi. Nie takiej, którą on by zrozumiał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-5001086352486213911?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/5001086352486213911/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=5001086352486213911&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/5001086352486213911'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/5001086352486213911'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/09/for-you-3.html' title='For you - 3/5'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-4785575453446550644</id><published>2011-08-09T21:41:00.002+02:00</published><updated>2012-01-22T15:32:17.230+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='For you'/><title type='text'>For you - 2/5</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Betowała &lt;b&gt;Kuroneko &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp; „Sasuke, to jest Uzumaki Naruto, kuzyn Ino.” Sakura uśmiechnęła się do mnie radośnie, prawdopodobnie ze względu na to, że tak szybko pojawiłem się u jej boku. Zazwyczaj jedynie razem przychodziliśmy i wychodziliśmy, gdyż nie miałem czasu, by jej towarzyszyć. Przede wszystkim jednak nie miałem ochoty. „Naruto, poznaj mojego narzeczonego, Uchiha Sasuke.” Poczułem na sobie palące spojrzenie i z trudem utrzymałem uśmiech, odwracając się w stronę osoby, której nie spodziewałem się ujrzeć ponownie. Nie w tym życiu bynajmniej. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Miło mi.” Naruto wysunął do mnie dłoń, doskonale maskując uśmiech zadowolenia. Uścisnąłem ją krótko i z wahaniem, co chyba tylko blondyn zauważył. Szybko jednak cofnąłem ją z powrotem, gdy po mojej ręce przeszedł prąd. Nigdy bym nie przypuszczał, że jeszcze kiedyś będę miał okazję to poczuć. „Świetnie razem wyglądacie, Sakura-chan.” &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Gdybym miał powiedzieć, że ta uwaga mnie nie obeszła, skłamałbym. Ucisk w mojej klatce piersiowej jakby zapulsował, przypominając o sobie. Sakura zarumieniła się na jego słowa, a ja powstrzymywałem się, by nie zmarszczyć brwi i nie wykrzywić ust w wyrazie zdegustowania, wizją naszej wspólnej przyszłości. Powróciła do mnie ze zdwojoną siłą obawa, której pozwoliłem się wkraść do mojego wnętrza kilka lat temu, podczas pobytu w Anglii. Którą skutecznie wyparłem po powrocie do Japonii, starając wmówić sobie, że tego właśnie chcę. Obawa o to, że nigdy nie będę w stanie przeżyć życia po swojemu, że &lt;i&gt;moje&lt;/i&gt; życie nigdy nie było moje. Jakby mój ojciec załatwił sobie powtórkę z rozrywki, kierując każdym moim posunięciem. I choćbym chciał powiedzieć, że to ja decyduję o tym co robię, to wiem, że nigdy tak nie było. Zawsze spełniałem ambicje ojca, przekonując siebie, że są one również moimi ambicjami. Ale to nigdy nie było prawdą. I te kilka tygodni w Anglii boleśnie mi o tym przypomniało.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Kurde, gdzie udało ci się wyrwać takiego faceta?” Usłyszałem rozbawiony głos i odwróciłem głowę w stronę blondyna, lustrującego mnie spojrzeniem, które zaraz przeniósł na Sakurę, wciąż zarumienioną soczyście. A może to były wypieki spowodowane alkoholem? Zerknąłem na kieliszek szampana w jej dłoni, był prawie pusty. „Zazdroszczę ci.” Mój wzrok ponownie powędrował w stronę blondyna, nie kryjąc tym razem zaskoczenia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Naruto!” Ino najwidoczniej również była zaskoczona jego nagłą wypowiedzią, szturchając go lekko w ramię. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„No co? Sakura ma szczęście, że udało jej się znaleźć takie ciacho! Za takim facetem, to można by na koniec świata pójść.” Na jego twarzy znów pojawił się szeroki uśmiech, tym razem skierowany bez wątpienia do mnie, jakby rzucał mi wyzwanie, które starałem się z całych sił ignorować. Ino skarciła go wzrokiem, a Haruno zawstydziła, co próbowała ukryć za uśmiechem. Jej ręka nagle owinęła się wokół mojej, jakby chcąc udowodnić, że łączy nas coś więcej oprócz pierścionka na jej palcu, który teraz idealnie wyeksponowała. I przysięgam, że był to pierwszy raz kiedy zwróciłem na niego uwagę, bo zapomniałem o tym jak wygląda zaraz po założeniu go na jej palec. Prawdopodobnie musiałem się na niego zagapić, gdyż do rzeczywistości przywrócił mnie głos Naruto. „Mam jednak nadzieję, że nie okaże się dla ciebie dupkiem.” &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent2" style="text-align: justify;"&gt;Widziałem wyraźnie, że skierował to głównie do Sakury, ale nie potrafiłem pozbyć się wrażenia, że te słowa zostały wypowiedziane do mnie. I chyba miałem rację, bo gdy nasze spojrzenia ponownie się spotkały, wszystkie przemilczane pytania przewijały się w jego oczach, sprawiając, że odwróciłem wzrok. Jednak nie na długo, gdy kątem oka zobaczyłem coś błyszczącego. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Nie wiedziałam, że jesteś żonaty, Naruto.” Sakura złapała jego dłoń, oglądając z zainteresowaniem obrączkę na jego palcu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Prawdę mówiąc, to ja też nie.” Odparł bez cienia zażenowania w głosie, zerkając na mnie w między czasie. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że mówi prawdę. „Ma na celu odstraszenie potencjalnego zagrożenia, w postaci samotnych pań, czyhających na me życie, by przy najbliższej okazji zrobić ze mnie niewolnika.” Powiedział teatralnym tonem, machając dłonią jakby chciał odpędzić natrętną muchę. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Jest niezwykła.” Skomentowała Sakura z zachwytem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Prawda?” Zapytał z delikatnym uśmiechem, poświęcając się obserwacji, jakby także widział ją po raz pierwszy. Zanim zdążyłem pomyśleć, moje usta opuściło pytanie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Dlaczego ją nosisz?” Z pozoru to pytanie nie miało najmniejszego znaczenia. W oczach Ino i Sakury, mogło wyrażać moje zainteresowanie tematem. Jednak dla niebieskich tęczówek, które wpatrywały się we mnie tak intensywnie, że tylko ja byłem w stanie poczuć jakby wszystko wokół nas znikło, miało.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Żeby nie zapomnieć.” Wypowiedź była absurdalna i nasuwała kolejne pytania, które dziewczyny chciały zadać. Ja znaczenie tej odpowiedzi poczułem całym sobą. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center; text-indent: 35.4pt;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Zająłem jedno z wielu wolnych miejsc na sali, z ulgą odnotowując, że zdążyłem na czas. Większość studentów usadowiła się w ostatnich rzędach, więc bez problemu mogłem usiąść w jednym z pierwszych. Zawsze zastanawiało mnie, czy oni cokolwiek tam z tyłu słyszą. Nigdy nie czułem potrzeby, by chować się przed wzrokiem wykładowcy, dlatego też nie miałem okazji sprawdzić czy wyniósłbym cokolwiek z wykładu siedząc na drugim końcu sali. Zignorowałem zupełnie spojrzenia i szepty, które głównie pochodziły od dziewcząt i skupiłem się na obserwacji wykładowcy, który właśnie się pojawił. Mężczyzna był młody i nawet przystojny, co wywołało u mnie wewnętrzny podziw, gdyż większość wykładowców przekraczała pięćdziesiątkę. Miał brązowe włosy związane w kucyk i przyjemny uśmiech, sięgający piwnych oczu.&lt;span style="font-style: normal;"&gt; &lt;/span&gt;Dopiero teraz zwróciłem uwagę, że wszelkie szepty ustały, co musiało oznaczać, że niekoniecznie jest tak miły, na jakiego wygląda. Może po prostu był lubiany wśród studentów i w ten sposób to okazywali? Zdecydowałem się podpiąć go pod tę drugą kategorię już chwilę później. &lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Naruto? Jak ty wyglądasz!” &lt;i&gt;Jego zmartwiony głos zmusił mnie do spojrzenia w prawo, gdzie przed momentem było słychać huk oznaczający niezbyt dyskretne wejście. Nie mogę powiedzieć, że nie byłem zdziwiony widokiem przemoczonego blondyna, którego niespokojny oddech wskazywał na to, że prawdopodobnie biegł. Łapiąc powietrze głęboko w płuca, pochylił się do przodu i oparł dłonie na kolanach, by nieco uspokoić swój oddech. Już po chwili uniósł głowę z szerokim uśmiechem na ustach i gdybym nie wiedział co się wcześniej wydarzyło, pomyślałbym, że miał bardzo udany poranek.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Sorry Psorze” &lt;i&gt;Odparł drapiąc się w głowę, pozwalając by kilka kropel spadło z jego włosów na podłogę. &lt;/i&gt;„Przysięgam, że byłbym na czas, gdyby jakiś palant nie postanowił mnie rozjechać na przejściu dla pieszych!” &lt;i&gt;Wyjaśnił szybko, wprawiając wykładowcę w lekkie osłupienie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Naruto, twoje wymówki są coraz bardziej absurdalne.” &lt;i&gt;Mężczyzna najwyraźniej nie uwierzył, co musiało dowodzić temu, że chłopak spóźniał się notorycznie. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Nie wierzysz mi?!” &lt;i&gt;Po dłuższym zastanowieniu&amp;nbsp; uznałem, że ma całkiem irytujący głos, jednak przyglądałem się uważnie całej scenie. Naprawdę miałem niezły ubaw. Gdybym powiedział, że po raz pierwszy w życiu, nie skłamałbym. &lt;/i&gt;„Mogę ci pokazać mój rower jako dowód!” &lt;i&gt;Chłopak spojrzał wyzywająco w oczy wykładowcy i mógłbym przysiąc, że coś sobie przypomniał, bo szybko zakrył usta dłonią i wydał z siebie nerwowy śmiech.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Chcesz powiedzieć, że znowu jechałeś w taką pogodę na rowerze?” &lt;i&gt;Delikatne rysy wykładowcy wydały mi się w tym momencie&amp;nbsp; trochę przerażające i mimo tego, że cała sytuacja była dla mnie nieco zabawna, nie miałbym odwagi się teraz zaśmiać. &lt;/i&gt;„Czy przypomnieć ci o twojej ostatniej obietnicy?”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Nie żebym teraz nie mógł jej dotrzymać...” &lt;i&gt;Blondyn odparł nerwowo i nadął się jak dziecko. &lt;/i&gt;„Teraz mój rower się do niczego nie nadaje, więc nie masz o co się martwić Iruka.” &lt;i&gt;Nie wiem czy to ja, czy mężczyzna był bardziej zdziwiony tym, że chłopak zwrócił się do niego po imieniu. Ale nim szatyn zdążył odpowiedzieć, Naruto szybko minął kilka pierwszych rzędów i usiadł na jednym&amp;nbsp; z wolnych miejsc, które prawdopodobnie zajął dla niego jego przyjaciel. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Odsuń się ode mnie, jesteś cały mokry!” &lt;i&gt;Warknął niezwykle uprzejmie jak na przyjaciela, więc zacząłem wątpić w swoje umiejętności wyciągania wniosków. &lt;/i&gt;„Nie mogłeś się przebrać, czy coś?”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Och, oczywiście Kiba. Przecież miałem mnóstwo czasu pomiędzy zbieraniem się z brudnego asfaltu, a dotarciem na wykłady.” &lt;i&gt;Nie mogłem dojrzeć jego&amp;nbsp; miny, bo siedział kilka rzędów za mną, ale wyraźnie słychać było w jego głosie ironię. &lt;/i&gt;„Myślę, że zdążyłbym jeszcze wypić po drodze kawę.” &lt;i&gt;Prychnął i chyba skupił się na wykładach, bo nie usłyszałem już nic więcej. Idąc w jego ślady, również skoncentrowałem się na dzisiejszych zajęciach.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Stojąc później w dobrze oświetlonym pomieszczeniu, raz jeszcze zadałem sobie pytanie, dlaczego tu jestem? Najlepszym argumentem okazało się wzięcie odpowiedzialności za to,&amp;nbsp; co stało się rano. Właśnie dlatego ponownie zajrzałem do reklamówki, upewniając się, czy aby na pewno mój kierowca przywiózł to, o co go prosiłem. W siatce znajdował się jeden z moich dresów oraz papierowa torba z opatrunkami i czymś do odkażania ran. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Do czego było mi to potrzebne? Jak już mówiłem wcześniej, czułem się zobowiązany, więc gdy tylko po wykładach zauważyłem na nogawce blondyna czerwoną plamę, która zdecydowanie powstała od krwi, zadzwoniłem do kierowcy, by przywiózł mi wszystko czego potrzebowałem. Chłopak najwyraźniej się nie zorientował, że coś mu się stało w łydkę, bo szedł z głupim uśmiechem wraz z szatynem, który prawdopodobnie był Kibą, w stronę wyjścia. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Dres? No cóż, nie wydaje mi się, aby dobrym pomysłem było zakładanie opatrunku pod mokre, brudne spodnie. Chociaż nie miałem pewności, czy nie było to tylko zadrapanie, gdyż w nogawce nie było żadnej dziury.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Blondyn wydawał się być całkiem popularny, bo gdy tylko podszedłem do jednej z dziewczyn śliniących się na mój widok, bez problemu uzyskałem kilka informacji. Między innymi taką, że ma teraz dwugodzinne okienko, i prawdopodobnie przesiedzi je w bibliotece. Po ekscytacji z jaką dziewczyna mi o tym opowiadała i tym, że dołączyły do niej dwie inne równie podekscytowane, mogłem przypuszczać, że chłopak&amp;nbsp; posiada na uczelni swego rodzaju fan klub. Znałem to&amp;nbsp; z własnego doświadczenia. Miałem mnóstwo fanek na mojej uczelni, więc nic dziwnego, że Naruto wybrał bibliotekę, w której obowiązywał spokój i&amp;nbsp; zachowanie ciszy.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;„Ty!” &lt;i&gt;Skrzywiłem się, gdy chłopak krzyknął i skierował w moją stronę oskarżycielski palec, po tym jak położyłem mu reklamówkę na książce, uniemożliwiając dalszą naukę. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;„Uspokój się, to biblioteka, a nie plac zabaw.” &lt;i&gt;Powiedziałem, rozglądając się na boki. Blondyn z pewnością potrafił na siebie ściągnąć uwagę. Chyba łażenie w przemoczonym ubraniu mu nie wystarczało, musiał jeszcze wrzeszczeć. Spojrzał na mnie podejrzliwie, łapiąc ostrożnie brzeg siatki, jakby miała zaraz eksplodować. Dajcie spokój.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;„Co to jest?” &lt;i&gt;Chyba nie sądził, że będę wyjaśniał oczywiste, więc tylko spojrzałem na niego z politowaniem i uniosłem brew. &lt;/i&gt;„Po co mi to?” &lt;i&gt;To chyba jednak powinienem wyjaśnić.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;„Doszedłem do wniosku, że pogrzeb byłby zbyt kosztowny, więc postanowiłem kupić coś, czym mógłbyś sobie opatrzyć ranę na łydce.” &lt;i&gt;Jego zdezorientowany wzrok upewnił mnie w przekonaniu, że nie miał zielonego pojęcia o tym, że istnieje jakakolwiek rana. Szybko podwinął prawą nogawkę, po czym to samo zrobił z lewą, na której widniała spora plama. Przyznam szczerze, że nie wyglądało mi to na zadrapanie. Prawdopodobnie musiał przy upadku rozciąć sobie nogę jakąś częścią od roweru. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;„Chcesz się wkupić w moje łaski?” &lt;i&gt;Prychnął, spoglądając na mnie z bezczelnym uśmiechem. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;„Nie pochlebiaj sobie, po prostu czuję się zobowiązany.” &lt;i&gt;Dokładnie tak, przynajmniej to próbowałem sobie wmawiać. Wcale nie chodziło o to, że mnie zaintrygował. Prawda?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;„Niech będzie, a po co ten dres?” &lt;i&gt;Nie wiem co go tak rozbawiło, ale poczułem ulgę, gdy jego głos opuściła pogarda. Właśnie, po co miał być ten dres?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;„Próbowałem postawić się w twojej sytuacji i uznałem za nieprzyjemne siedzenie w mokrych ubraniach do końca dnia. Nie mówiąc już o tym, że można złapać przeziębienie.” &lt;i&gt;Odparłem bez mrugnięcia okiem, używając wszystkich sztuczek, których się nauczyłem, by zachować kamienną twarz. Nie wiem dlaczego wydało mi się to w tym momencie aż takie trudne. Oczekiwałem jednak reakcji.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;„Martwisz się o moje zdrowie?” &lt;i&gt;Pokiwał głową, wstając i wyciągając z siatki bluzę przy czym szeroko się uśmiechnął. Gdyby nie moja umiejętność udawania posągu, zapewne bym się zarumienił. Najgorsze było to, że nie wiedziałem czy z powodu uśmiechu jaki mi posłał, czy też spojrzenia, w którym kryło się pewne wyzwanie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;„Mówiłem już, pogrzeb byłby zbyt kosztowny.” &lt;i&gt;Przez chwilę wpatrywał się we mnie jakby z namysłem,&amp;nbsp; po czym rzucił bezpośrednio.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;„To jak, pomożesz mi z opatrunkiem?” &lt;i&gt;Ignorując zupełnie moje zdziwienie, zebrał swoje rzeczy wraz z reklamówką i ruszył w stronę wyjścia z biblioteki. Widząc, że stoję w miejscu, odwrócił głowę i rzucając kolejny uśmiech, nakazał gestem dłoni bym szedł za nim. Wyglądał jakby o wszystkim co stało się wcześniej zapomniał i jego propozycja wcale nie zabrzmiała dwuznacznie. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Pamiętacie, gdy wcześniej wspominałem, że nie biegałem za spódniczkami? To prawda, że nie miałem na to czasu, ale inny powód był taki, że wolałem spodenki. Nic więc dziwnego, że odebrałem jego propozycję niejednoznacznie. Poza tym, nie miałem powodów, by uważać go za nieatrakcyjnego. Chłopak miał blond włosy kontrastujące z opaloną skórą, ciepły, szeroki&amp;nbsp; uśmiech i naprawdę przyciągające, niebieskie spojrzenie. Był moim kompletnym przeciwieństwem. I być może wcześniejsze wyzwanie, które dostrzegłem w jego oczach sprawiło, że poszedłem za nim bez zastanowienia..&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center; text-indent: 35.4pt;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Musiałem się stamtąd jak najszybciej ewakuować. Przeprosiłem Sakurę, która znów bez pytania mnie pożegnała i ruszyłem w stronę wyjścia. Potrzebowałem miejsca, w którym mógłbym uporządkować wszystkie myśli, by nie zwaliły się na mnie całym swoim ciężarem. Nie wiem czy byłem na to gotów, a może po prostu bałem się konsekwencji? &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Czułem na plecach spojrzenie niebieskich oczu i chciałem jak najszybciej zniknąć z jego pola widzenia. Ogród na dachu był idealnym miejscem, by zaszyć się w jednej z alejek i do końca wieczoru udawać, że to jest tylko sen. Czy pragnąłem się z niego obudzić? Co do tego, nie miałem stuprocentowej pewności. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-4785575453446550644?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/4785575453446550644/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=4785575453446550644&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/4785575453446550644'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/4785575453446550644'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/08/for-you-2.html' title='For you - 2/5'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-4568487358384656553</id><published>2011-08-02T22:21:00.005+02:00</published><updated>2012-01-22T15:35:49.699+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='For you'/><title type='text'>For you - 1/5</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ekhmm...więc, nie jest to kolejny epizod mojego jak-moda-na-sukces opowiadania. Jest to one shot, który nie jest one shotem, bo pewnie cały by się nie zmieścił w jednym poście (nie to, że jest już skończony). Będzie miał kilka rozdziałów, zależy od tego jak je podzielę. Wiem co chcę w nim umieścić, ale nie wiem ile mi to zajmie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inspiracją do napisania go była piosenka, którą ostatnio tłumaczyłam. Jeżeli ktoś będzie chciał wiedzieć o czym ona jest, to link do tłumaczenia znajdziecie &lt;a href="http://www.dailymotion.com/video/xkbrzc_kim-jaejoong-jyj-thanksgiving-live-in-dome-for-u-tyumaczenie-pl_music"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie przedłużając. Za błędy przepraszam, bety nie posiadam, więc pewnie jest ich pełno&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;.***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; „Kochanie, może dotrzymasz towarzystwa Ino?” zasugerowałem delikatnie. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Nigdy nie musiałem się jej tłumaczyć, więc miałem pewność, że z uśmiechem na ustach pożegna mnie dyskretnym pocałunkiem w policzek i jej czerwona sukienka zniknie wśród wielu innych kolorów, goszczących dzisiaj na sali bankietowej.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Haruno Sakura nigdy nie pytała o powód. Nie ważne o co bym poprosił, wszystko robiła z uśmiechem na ustach. Prawdopodobnie, gdybym tylko zażądał, skoczyła by z okna nie prosząc o wyjaśnienia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Nie wiem czy miało dla niej jakiekolwiek znaczenie to, że nasze narzeczeństwo nie opiera się na miłości. Przynajmniej nie z mojej strony. Nie chciałem znać odpowiedzi na to pytanie, zapewne dlatego, by nie czuć się winnym ewentualnym przykrościom, które jej sprawiałem. Chociaż poczucie winy było jednym z tych uczuć, które nie odwiedziły mnie od bardzo dawna.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Sakura, tak jak jej matka, miały być żonami idealnymi i tak bardzo jak nienawidziłem uległości, tak mój ojciec uznał ją za pozycję obowiązkową na liście cech mojej przyszłej małżonki. Nienawidziłem jej tak bardzo, jak byłem uległy wobec mojego ojca. Dlatego bez słowa sprzeciwu zgodziłem się na wybraną dla mnie narzeczoną, którą była zielonooka Haruno. Nie miałem też powodów, by się nie zgodzić. Była to dobra transakcja, zwłaszcza dla kieszeni mojego ojca.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Wprawdzie uległość Saukry wobec mnie nie oznaczała tego samego wobec innych. Nie była kobietą, która beze mnie by zginęła. Bazując na opinii innych ludzi, nie tylko była śliczna, ale także inteligentna, tym bardziej dziwiłem się brakowi protestów z jej strony. Być może w naszym związku istniała jednak miłość, którą to ona mnie darzyła? Jeżeli miałbym się o to martwić, to przyjdzie na to czas później. Dużo później.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Rozejrzałem się po sali, nie pozostając obojętnym na toczącą się rozmowę, która tak jak wiele innych dzisiejszego wieczora, mogłaby mieć znaczenie dla przyszłości przedsiębiorstwa. Wiedziałem, że pomimo wszystko rozmówcy trzeba okazać szacunek, nawet jeśli było się myślami gdzieś indziej. Kiwałem więc co jakiś czas głową, by sprawić wrażenie zasłuchanego w propozycję, którą mi przedstawiano, po czym z uśmiechem przeprosiłem towarzystwo, używając wymówki, która nigdy nie zawodziła, a wywoływała tylko pełne nadziei uśmiechy na twarzach. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; „Myślę, że pańska propozycja będzie pierwszą, którą przedstawię mojemu ojcu.” Uśmiechnąłem się oszczędnie, nie dając po sobie poznać, że została ona przekreślona już na wstępie. Może i mój ojciec zatwierdzał wszelkie projekty, co nie oznaczało, że sam nie potrafiłem osądzić, który wziąć pod uwagę. Z tak mało wpływową firmą nie chcieliśmy mieć nic wspólnego, dlatego z góry skreśliłem plan, który został mi w skrócie opisany. Nie wypadało jednak się z tym afiszować, a o tym wiedziałem doskonale. „A teraz panowie wybaczą.” &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Od najmłodszych lat, praktycznie od zawsze uczęszczałem na prywatne lekcje. Czy to były zasady etykiety, które wpajano mi od dziecka, kendo, które trenowałem wkładając w to swój cały wysiłek, czy też sztuka układania kwiatów, która była zarezerwowana głównie dla dziewcząt, a którą moja mama postanowiła wpisać mi w grafik. Im starszy byłem, tym więcej zajęć miałem, a moim czasem wolnym stał się sen. Wszystko po to, by zadowolić ojca, a to nie było łatwym wyzwaniem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Nie biegałem za spódniczkami tak jak moi rówieśnicy, nie grałem w piłkę lub baseball, a moje kontakty z innymi dzieciakami, miały raczej na celu zapoznanie się z przyszłą konkurencją. Poza tym nie można było powiedzieć, że byłem duszą towarzystwa. W prywatnej szkole, za którą ojciec płacił fortunę, nie mogłem pozwolić sobie na błędy więc łatwiej było izolować się od innych niż pozwalać się do sobie zbliżyć. Nie to, żebym był chętny, oczywiście.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Większość dzieciaków była rozpieszczona przez rodziców i durna do tego stopnia, że prawdopodobnie ukończyć szkołę udało im się tylko dzięki łapówkom, które nie były w tej szkole rzadkim zjawiskiem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Sytuacja była identyczna w każdej innej i chyba tylko w średniej udało mi się zaprzyjaźnić, jeśli można przyjacielem nazwać osobę, której ufa się na tyle, by przyjmować od niej porady biznesowe.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Hyuuga Neji również nie był kimś, kto marnował swój czas. Można powiedzieć, że był podobny do mnie, dlatego po ukończeniu szkoły średniej przedstawiłem ojcu propozycję współpracy z rodziną Hyuuga. W końcu nie często spotyka się kogoś, komu w biznesie można zaufać. A może po prostu nie chciałem podświadomie uznać go za przyjaciela, którym dla mnie był, więc uplasowałem go na pozycji wspólnika. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Z miną wyrażającą ubolewanie nad końcem zabierającej mój cenny czas rozmowy, odwróciłem się i ruszyłem w stronę bufetu, który przeważnie oblegały głowy wielkich korporacji, nie mające czasu na to, by zgubić wyhodowany na tego typy imprezach, brzuch. Zazwyczaj jeszcze dopieszczany piwem, które miało dawać namiastkę normalnego życia podczas sobotnich wieczorów, poświęcanych na partyjkę pokera, stanowiącego o ich statusie społecznym.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Już z daleka zobaczyłem długie, czarne włosy, które uwiązane były w niski kucyk. Podchodząc bliżej nie dało się nie zauważyć szlachetnego profilu i uprzejmego uśmiechu, który towarzyszył rozmowie. Z lewej strony stała brunetka w długiej, kremowej sukni, ozdabianej delikatnym kwiatowym wzorem, wyszywanym połyskującą, złotą nicią. Na jej twarzy gościł rumieniec, a częste zakrywanie dłonią ust świadczyło o tym, że jest zawstydzona.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Podchodząc bliżej, położyłem dłoń na plecach mojego wspólnika, informując go o swojej obecności. Nie tracąc czasu przedstawił mnie człowiekowi zarządzającemu firmą, z którą chcieliśmy rozpocząć współpracę, a która dyskretnie nam się opierała.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Uśmiechnąłem się, ściskając dłoń siwowłosemu mężczyźnie, który jak większość, obdarzony był lekką nadwagą. Rozmowę rozpocząłem natychmiast przechodząc do rzeczy, bo nie byłem człowiekiem, który marnował czas na podlizywanie się, wypytując o zdrowie żony i dzieci. Może i byli ważną dla nas transakcją, ale nie na tyle, bym zmieniał dla niej swoje zasady.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Bez problemu wychwyciłem, że Neji przedstawił im warunki współpracy i byłem bardzo zadowolony, gdy okazało się, że zgodzili się spotkać w celu omówienia szczegółów. Mogę się założyć, że wielką rolę odegrało tutaj niewinne spojrzenie jego młodszej kuzynki, która opuściła nasze towarzystwo jakiś czas temu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Nie chcąc sprawić wrażenia natarczywego, zakończyliśmy rozmowę, oddalając się w stronę wyjścia na taras, przed którym Neji się ze mną pożegnał. Nie było to dla mnie niespodzianką, doskonale zdawałem sobie sprawę, że jest dzisiejszego wieczora odpowiedzialny za pewną kobietę w kremowej sukni. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Niektórym ludziom mogło się wydawać, że moje życie jest pełne wrażeń. Nic bardziej mylnego. Moje całe życie było zaplanowane co do minuty. Wśród tych wszystkich zajęć, którymi obarczyli mnie rodzice, nauki, spotkań biznesowych, nie było czasu na przypadki. Oprócz jednego, który miał miejsce na studiach, a którego prawdopodobnie nigdy nie zapomnę. I który stał właśnie za oszklonymi drzwiami, prowadzącymi na taras.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Postąpiłem krok do przodu, marszcząc brwi i przyglądając się uważnie. Nie było mowy o pomyłce. Uświadomienie sobie tego zajęło mi chwilę i zaparło dech w piersi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;*** &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Anglia nigdy mi się nie podobała. Może i Londyn był pięknym miastem, ale przy takiej pogodzie nie miało się ochoty na zwiedzanie. Na cokolwiek zresztą. Deszcz lał nieprzerwanie od tygodnia, w żaden sposób nie próbując umilić mi tutaj pobytu.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Co prawda powodem, dla którego tu przyjechałem nie było zwiedzanie. Jako jeden z najlepszych na mojej uczelni, miałem okazję wyjechać do Anglii w ramach wymiany studenckiej. Mój ojciec postarał się również o to, bym nie musiał mieszkać w akademiku, oddając mi do dyspozycji całkiem przystępny apartament. Jedyną wadą był dojazd, który przez trwającą ulewę zawsze się przedłużał.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Przez ten tydzień zdałem sobie sprawę, że nawet gdybym chciał, nic nie zobaczę przez szybę samochodu, który codziennie zawoził mnie na uczelnie. Dlatego popijając kawę, zająłem się&amp;nbsp; tym w czym byłem najlepszy. Powtarzaniem materiału. Gdybym wiedział, że chwilę później poparzę się kawą, nigdy bym jej nie kupił. Więc, gdy tylko gorący płyn wylądował na mojej koszuli pod wpływem mocnego szarpnięcia, syknąłem głośno, a z moich ust wydobyło się przekleństwo, dziwiąc mnie samego. W końcu nigdy nie miałem powodu, by przeklinać, co wkrótce miało także ulec zmianie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Wściekły, rzuciłem spojrzenie w stronę kierowcy, który mnie tylko przeprosił i wysiadł szybko, nie kłopocząc się o parasol. Deszcz uniemożliwiał rozeznanie się w sytuacji i pozostało mi tylko czekać. Moje czekanie skończyło się jednak w momencie, gdy usłyszałem niewyraźną wymianę zdań, zdecydowanie przypominającą kłótnię. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Zabierając parasol, wysiadłem powoli z samochodu, uważając na kałuże. Brakowało mi jeszcze tego, by przez resztę dnia pływać w butach. Moją uwagę przykuł rower leżący na asfalcie i stojący obok niego, całkowicie przemoknięty mężczyzna. Nie to, żeby mój kierowca był suchy, ale kto w taką pogodę jeździ rowerem?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Mężczyzna nie mógł mnie zobaczyć, gdyż stał do mnie plecami i żywo gestykulując, kłócił się z moim szoferem. Prawdopodobnie był blondynem, bo jego włosy były dość jasne, nawet gdy były mokre. Przyjrzałem mu się uważniej, dostrzegając porozrzucane notatki, które najprawdopodobniej wypadły z otwartej torby, przerzuconej przez jego ramię. Najwyraźniej ich właściciel tego nie zauważył. Schyliłem się, by podnieść te leżące najbliżej mnie, ale pod wpływem wody rozdarły mi się w palcach, a tusz na nich się rozmazał.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Kto kazał panu wyjeżdżać na jezdnię?” &lt;i&gt;Usłyszałem poirytowany głos mojego kierowcy. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Słucham?” &lt;i&gt;Zaskoczenia, które pobrzmiewało w głosie mężczyzny nie można było przeoczyć. &lt;/i&gt;„Miałem zielone światło! Jeżeli jesteś ślepy to powinni ci zabrać prawo jazdy, bo ktoś może na tym ucierpieć!”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Powinien pan wiedzieć, że przez pasy się na rowerze nie przejeżdża.” &lt;i&gt;Odparł pewnie mój szofer.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„A ty powinieneś wiedzieć, że na czerwonym trzeba stanąć, kretynie!” &lt;i&gt;Wypowiedź sprawiła, że podniosłem głowę rozbawiony, przyglądając się reakcji mojego kierowcy. Z pewnością nie był zadowolony z nowo pozyskanego przydomku, bo jego brwi były zmarszczone gniewnie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Słuchaj smarkaczu, przestań dramatyzować i zjeżdżaj, nie mam dla ciebie czasu.” &lt;i&gt;Warknął nieprzyjemnie w stronę blondyna, na co zmarszczyłem brwi. Co prawda kierowca mógł mieć ze czterdziestkę, ale nie oznaczało to, że ze względu na wiek, mógł ‘smarkacza’ ignorować. Ja z drugiej strony zastanawiałem się ile ‘smarkacz’ może mieć lat, bo od tyłu wyglądał co najmniej jakby ukończył dwadzieścia.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Gdybyś nie zniszczył mi roweru, nie marnował bym swojego cennego czasu na rozmowę z takim starym prykiem jak ty!” &lt;i&gt;Chłopak definitywnie z wyzwiskami radził sobie lepiej ode mnie, a trudno mnie było w czymkolwiek przewyższyć. Powinienem mu pogratulować, ale kto chciałby wiedzieć, że wygrywa w tak prymitywnej dziedzinie.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Zerkając na zegarek&amp;nbsp; stwierdziłem, że nie mogę marnować więcej czasu i postanowiłem wtrącić się w rozmowę. Nie chciałem się spóźnić na wykłady, tym bardziej, że dzisiaj miałem pierwsze zajęcia z programowania. Kto by chciał się na dzień dobry narażać wykładowcy?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Proszę wybaczyć” &lt;i&gt;Powiedziałem uprzejmie, tak jak zawsze mnie uczono. Do takich sytuacji należało podchodzić z dystansem i bez nerwów. Chociaż&amp;nbsp; chłopak bardziej mnie rozbawił niż zdenerwował.&lt;/i&gt; &lt;i&gt;Jego głowa odwróciła się szybko w moją stronę i spojrzały na mnie wściekle, niebieskie tęczówki. Do twarzy przylepiły mu się kosmyki włosów, a krople po niej spływające skapywały z brody na ziemię.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Cholera jasna!” &lt;i&gt;Blondyn szybko stracił mną zainteresowanie, dostrzegając porozrzucane wokół kartki. Nie tracąc chwili próbował je pozbierać, jednak tak jak wcześniej u mnie, rozpadały mu się w dłoniach, więc szybko dał sobie z nimi spokój. Wyprostował się i zamknął torbę, upewniając wcześniej, że nic więcej mu z niej nie zginęło. Doprawdy, jego roztrzepanie było całkiem intrygujące. Jednak nie mogłem dłużej stać na deszczu i czekać aż wykłady przelecą mi przed nosem.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie rekompensata z mojej strony, gdyby podał mi pan numer swojego konta, należność za rower wpłynęła by jeszcze dzisiaj.” &lt;i&gt;Uśmiechnąłem się przyjaźnie i kątem oka mogłem zauważyć jak mój kierowca wzdycha z ulgą. Niebieskie tęczówki chłopaka, który mógłby być w moim wieku, spojrzały na mnie ponownie, ani na chwilę nie tracąc ze swojej wrogości. Chłopak skrzyżował ręce na piersi i prychnął z pogardą.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„No tak, czego innego mogłem się spodziewać jak nie bogatego paniczyka, który myśli, że pieniądze wszystko załatwią?” &lt;i&gt;Cała jego postawa krzyczała, że jest uprzedzony do ludzi mojego pokroju i gdyby nie to, że było to pytanie retoryczne, przez sposób w jaki na mnie spoglądał, mógłbym uznać, że kierował je do mnie. Postanowiłem jednak nie rezygnować z mojego ‘uprzejmego’ uśmiechu.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Proszę mnie tak szybko nie osądzać.” &lt;i&gt;Odpowiedziałem, utrzymując z chłopakiem kontakt wzrokowy. &lt;/i&gt;„Uważam, że powinienem wziąć odpowiedzialność za zniszczenia, wysunięcie tej propozycji, było całkiem naturalnym odruchem z mojej strony.” &lt;i&gt;Nie wiem co śmiesznego było w tym co powiedziałem, ale chłopaka zdecydowanie to rozbawiło, dlatego na moją twarz wstąpiło zdziwienie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Naturalnym odruchem?” &lt;i&gt;Zadał pytanie, próbując złapać oddech. Przez&amp;nbsp; chwilę zastanawiałem się, czy deszcz nie wypłukał mu resztek rozumu. &lt;/i&gt;„Naturalnym odruchem byłoby pytanie o to, czy nic mi nie jest, a nie ile jesteś mi winien za rower. Gdybym leżał nieprzytomny, to chciałbyś wiedzieć czy przeżyję czy ile zapłacić za pogrzeb?” &lt;i&gt;Jego głosu nie opuściła pogarda, której nawet nie starał się ukryć. Wręcz przeciwnie, chyba chciał ją pokazać. Nim zdążyłem się odezwać, blondyn schylił się po rower i znów zwrócił się do mnie. &lt;/i&gt;„Nie chcę twoich pieniędzy, bogaty dupku, wydaj je lepiej na nową koszulę!” &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyTextIndent" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Stałem tak chwilę zszokowany jego słowami, gdyż zupełnie zapomniałem o plamie po kawie, która na szczęście była na tyle nisko, że mogłem ją ukryć za zapiętą marynarką. Gdy się otrząsnąłem, blondyn znikał za rogiem, a za mną rozległy się dźwięki klaksonu. Cóż, zupełnie zapomniałem, że zatrzymaliśmy ruch na dobre pięć minut, które wydawały się znacznie dłuższe. Wsiadłem szybko do samochodu, ignorując kierowcę, który szybko poszedł w moje ślady.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Proszę wybaczyć, panie Uchiha, niektórzy ludzie nie potrafią—”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;„Prowadź.” &lt;i&gt;Przerwałem mu, nie mając zamiaru słuchać jego osądów, zwłaszcza, gdy wina leżała po jego stronie. Chyba będę się musiał zastanowić nad zmianą kierowcy, w końcu gdyby to był drugi samochód, mógłby narazić moje życie.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Zaśmiałem się pod nosem na obelgi, którymi rzucał blondyn. Z pewnością najpierw mówił, potem myślał. Na chwilę nawet zapomniałem o wykładach i o plamie na koszuli. A mnie bardzo trudno oderwać od rzeczywistości. Zapiąłem marynarkę, gdy tylko podjechaliśmy pod budynek uczelni. Deszcz nieco zelżał i gdy tylko wysiadłem, nakazałem szoferowi wracać do domu. Ruszyłem w stronę wejścia z lekkim uśmiechem na ustach. Chociaż dzisiaj mogłem odpuścić sobie moją zwyczajową maskę obojętności, która towarzyszyła mi przez większość czasu. Bo dzisiaj po raz pierwszy wydarzyło się coś, co nie było wpisane w mój grafik. Skąd mogłem wiedzieć, że limit na dziś&amp;nbsp; się jeszcze nie wyczerpał?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;*** &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Biorąc w końcu głęboki wdech i przybierając swoją maskę, postanowiłem wyjść na taras. Pchnąłem lekko oszklone drzwi, pozwalając by wiatr potargał mi włosy. Skupiłem swój wzrok na czerwonej sukience Sakury i towarzyszącej jej Ino, starając się&amp;nbsp; nie spojrzeć na trzecią osobę, która im towarzyszyła. Na szczęście wydawała się zupełnie ignorować otoczenie, opierając się o balustradę i wpatrując w ciemną toń.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Stawiałem kroki powoli, jakbym był niezdecydowany na to, czy podejść bliżej. Jednak już teraz wiedziałem, że nic nie będzie w stanie rozluźnić tego ucisku, który czułem w klatce piersiowej. Nie po tym, jak osoba, która do tej pory wydawała się odpłynąć do innego świata, wróciła do rzeczywistości, a jej spojrzenie zatrzymało się na mnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Dosłownie poczułem jak przygniata mnie jego ciężar i nie byłem już pewien, czy ten wieczór dobrze się zakończy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-4568487358384656553?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/4568487358384656553/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=4568487358384656553&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/4568487358384656553'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/4568487358384656553'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/08/for-you-1.html' title='For you - 1/5'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-8464800706408603018</id><published>2011-06-30T14:15:00.000+02:00</published><updated>2012-01-10T20:23:49.326+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 67</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Z okazji nadchodzącego spotkania drużyny siódmej...wróć, to nie ta bajka~!&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;A więc, z okazji nadchodzącego dnia jutrzejszego, w którym to nastąpi kameralne spotkanie fanów SasuNaru, wena uraczyła mnie swoją obecnością i pod jej nadzorem powstał ten właśnie epizod. Jak zwykle krótko, bo krótko, ale coś tam jest, a to zawsze krok do przodu XD&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Z dedykacją dla jutrzejszych obecnych, czyli &lt;b&gt;Kuroneko&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Daimon.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Oho, wrócił pan i władca – Naruto podniósł się z sofy, rzucając spojrzenie w stronę Nugato. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Chłopak podpierał głowę na dłoni i miał zamknięte oczy. Prawdopodobnie dzisiejszy dzień go wykończył, a godzina na zegarze też nie była już wczesna. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Wyłączył telewizor i ruszył w kierunku drzwi wejściowych, w których chwilę temu zazgrzytał klucz. Spodziewał się, że ujrzy za moment bladą, zmęczoną twarz. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Spotkało go miłe zaskoczenie, gdy zobaczył te wiśniowe wargi wygięte w zadowolonym uśmiechu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Sasuke podszedł do niego i odkładając po drodze&amp;nbsp; klucze na stolik, objął go ramieniem. Wciągnął w płuca jego zapach i pocałował delikatnie w usta. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Uzumaki owinął go rękami w pasie i uśmiechnął się szeroko, wpatrując się wyczekująco w ciemne oczy Uchihy, którego jedna brew uniosła się w wyrazie rozbawienia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- No mów! – szepnął zniecierpliwiony i zacisnął mocniej dłoń na biodrze bruneta. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Czemu szepczesz? – zapytał zdumiony i odwrócił się, prowadząc blondyna do kuchni. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Było późno, ale mimo tego miał jeszcze ochotę wypić zieloną herbatę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Naruto zerknął w stronę salonu i dał się zaciągnąć do czajnika. Wywinął się spod ramienia i sięgnął po kubki, podając je brunetowi. Usiadł przy stole czekając na jakąś relację. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- To powiesz mi w końcu? – zapytał znudzony przyglądaniem się procesowi parzenia herbaty. Co to za filozofia zalać liście wodą?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- A nie mogę tego zrobić rano? – Sasuke zerknął przez ramię na chłopaka, którego spojrzenie mówiło, że zostały mu trzy sekundy, by zaczął się spowiadać. – Dobra, nie nadymaj się tak. – odparł na widok miny chłopaka i postawił na stole kubki. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Naruto nawet nie zamierzał sięgać po swój, wpatrywał się tylko z niecierpliwością oczekując sprawozdania. Pozytywnego, rzecz jasna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Nie ma zbyt wiele do gadania, przeprosiłem. Koniec. – Uchiha wzruszył ramionami. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Blondyn przez chwile jakby chciał coś powiedzieć, bo otworzył lekko usta i wciągnął powietrze, ale najwidoczniej zrezygnował, gdyż zamknął je z powrotem i sięgnął po herbatę. Spojrzenie jednak miał wciąż utkwione w siedzącym na przeciwko chłopaku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- To wszystko? – Uzumaki zdecydował się zapytać dopiero po tym jak upił łyk ciepłego płynu. W jego głosie pobrzmiewało niedowierzanie, a na twarzy pojawiło się rozczarowanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- No chyba nie spodziewałeś się wylewności z mojej strony? – czarne oczy spojrzały na niego z politowaniem – Powiedziałem, co miałem do powiedzenia i tyle. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- I siedziałeś tam tak długo, bo? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Bo Itachi przyniósł album ze zdjęciami, a z racji tego, że dopiero co się pogodziliśmy, musiałem to jakoś przetrwać – Sasuke skrzywił się na wspomnienie siebie w pieluszce i z grzechotką w ręce. Najwięcej jednak było jego zdjęć z Itachim. Ojciec już wtedy nie był zbyt rodzinny. Nie mógł sobie jednak przypomnieć, kto im te zdjęcia robił. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Masz album? – Uzumaki zaciekawiony tematem, puścił w niepamięć brak wystarczającej ilości szczegółów z wizyty w domu na przeciwko. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- To chyba oczywiste.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Ja bym się z tym kłócił. W twoim przypadku wszelkie przejawy i dowody na to, że posiadasz jakieś głębsze uczucia, które dowodzą człowieczeństwa, są wątpliwe. – Naruto prychnął rozbawiony na widok grymasu, który pojawił się na twarzy jego chłopaka. – Mógłbyś go przynieś i mi go pokazać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Teraz tą czynność możesz uznać za niemożliwą w najbliższej przyszłości. – Uchiha naburmuszony oparł głowę na dłoni i spojrzał w okno.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Może spróbuję cię jakoś do tego przekonać? – Naruto zamruczał sięgając dłonią do kubka bruneta i odsuwając go na bezpieczną odległość. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Wychylił się w taki sposób, że musiał uklęknąć na krześle, by dosięgnąć twarzy Uchihy. Z lekkim uśmiechem na ustach pochylił się w jego stronę i złapał go za brodę, całując mocno. Nie przestawał wpatrywać się w jego tęczówki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- To wciąż za mało – wyszeptał Sasuke, gdy Naruto cofnął głowę i przechylił ją w bok.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Uzumaki westchnął ze zrezygnowaniem i wzruszył ramionami, osuwając się z powrotem na miejsce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Nie stać mnie na więcej przy osobach trzecich – mruknął tylko i napił się herbaty, wstając i odkładając kubek do zlewu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- A co? Widzisz duchy? – prychnął Uchiha i z rozbawieniem odchylił się na oparcie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Mogę ci pokazać, jednego mamy w salonie – szepnął konspiracyjnie blondyn, rzucając spojrzenie w stronę wyjścia z kuchni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Sasuke zmarszczył brwi i posłusznie wstał, by zaraz pójść cicho za Uzumakim. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Co on tu robi? – wyszeptał, gdy jego oczom ukazała się sylwetka Nugato, któremu zapewne w takiej pozycji nie mogło być wygodnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Chłopak miał nienaturalnie wykręconą dłoń, a brodą dotykał klatki piersiowej w taki sposób, że przepływ tlenu można by uznać za wątpliwy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- No wiesz Uchiha, myślałem, że taki geniusz jak ty wydedukuje to sobie bez problemu. A tu masz, niespodzianka! – Naruto zarzucił rękę na jego ramiona i przybliżył twarz do ucha bruneta – Pozwól, że cię oświecę, otóż on śpi. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Uchiha skrzywił się wyraźnie i zrzucił rękę, która spoczywała na jego ramionach najwyraźniej w geście politowania. Z gardła wyrwało mu się krótkie „Ale zabawne”, po czym odwrócił się jakby nigdy nic i skierował w stronę schodów, prowadzących na piętro. Miał zamiar wziąć przykład z Nugato i położyć się spać. Mimo wszystko był zmęczony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Zamierzasz go tak tutaj zostawić? – Uzumaki z niedowierzaniem obserwował, jak Sasuke powoli pokonuje schody.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Ja? To twój gość, ty się nim zajmij. – wzruszając ramionami, postanowił zignorować szeroko otwarte usta blondyna i niebieskie oczy, obserwujące go uważnie. Kryła się w nich obietnica rewanżu, ale postanowił ją zignorować i tylko machnął ręką, niknąc w korytarzu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Naruto westchnął głęboko i oparł się o futrynę, przeczesując palcami włosy. Nie miał serca budzić chłopaka i wyganiać go, nawet jeśli do domu nie miał daleko. Nie mógł go też zostawić w tej pozycji, na samą myśl wypełniało go poczucie winy i wizja Nugato, który rano budzi się cały połamany. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Stojąc tak chwilę, postanowił w końcu zadzwonić do Itachiego i poinformować go o tym, że Kyoushi nie wróci na noc. Kto wie, co mógłby ubzdurać sobie długowłosy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Nie martw się, nic mu nie będzie, a już na pewno twój brat nie zrobi mu żadnej krzywdy. – Niebieskooki zapewnił przez telefon Itachiego i zerknął na zegar, gdy tylko poczuł zmęczenie. Było już naprawdę późno. – Poza tym, miałbym do ciebie małą prośbę, chociaż nazwałbym to raczej propozycją. Co powiesz na niedzielny obiad? – Uzumaki zareagował zadowolonym uśmiechem na pozytywną odpowiedź. – Nie obraziłbym się, gdybyś tak z dobrej woli zabrał ze sobą rodzinny album. – Rzucił całkiem swobodnie i zaśmiał się, gdy Itachi wywnioskował, że wizja Sasuke w pieluszce, na każdego działa rozczulająco. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Chwilę później rozłączył się, umówiony na niedzielny obiad w „rodzinnym” gronie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Wszedł cicho do salonu z kocem w ręku i odkładając go na chwilę, ściągnął Nugato buty z nóg zanim ułożył go w pozycji bardziej odpowiedniej dla śpiącego człowieka. Chłopak tylko chrapnął przez co Naruto z trudem powstrzymał się od wybuchnięcia śmiechem. Gdy już Kyoushi leżał w całkiem normalnej pozycji, Uzumaki przykrył go kocem i gasząc światło wyszedł z salonu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Ziewnął szeroko i ruszył po schodach na górę. W sypialni było zgaszone światło, więc tylko wszedł cicho do środka i zrzucając kapcie wsunął się pod pierzynę, układając wygodnie na poduszce z kolejnym ziewnięciem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Ledwo przestał się ruszać, a poczuł za swoimi plecami ciepłe ciało bruneta i jedną z jego rąk, oplatającą go w pasie. Chwilę później ciepły oddech poprzedził pocałunek na jego szyi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Zamruczał zadowolony i odwrócił się przodem do źródła ciepła, odnajdując usta bruneta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Widzę, że z twojego rewanżu nici – wyszeptał głębokim głosem Sasuke, prosto w usta blondyna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Rewanż mam już załatwiony, a teraz Uchiha, nie zmieniaj tematu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Zaśmiał się przekornie Naruto i chwilę później pasja z jaką Sasuke go pocałował, przeniosła się na niego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Niedzielny poranek nastał po kolejnym tygodniu wyczerpujących treningów, którymi zasypani byli członkowie drużyny siatkarskiej z Konoha Gakuen. Hatake był nieustępliwym trenerem, a objawów litości można było u niego szukać na próżno. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Jednak Sasuke i Naruto mogli cieszyć się chociażby z tego, że wszelkie braki w nauce mieli odpracowane, a egzaminy odhaczone. Pozostało im tylko przygotowywać się do kolejnego meczu pod czujnym okiem Kakashiego, którego o dziwo, nawet Iruka nie rozpraszał swoimi ukradkowymi uśmiechami, skierowanymi w jego stronę. Nie było w szkole już chyba nikogo, kto by o nich nie wiedział, nie ważne jakby się z tym kryli, a żarty na temat tego z jakiego powodu Hatake wybrał sobie właśnie taką profesję, były wśród uczniów na porządku dziennym. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Oczywiście przebiegłość członków drużyny nie opuszczała i wiedzieli, że zajęta niedziela u Kakashiego, to dla nich niedziela wolna, a przecież Hatake nie mógł odmówić Iruce. Tak więc wykorzystując jego słabość do Umino, chłopaki załatwili sobie dzień wolny. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Dzięki temu Uzumaki mógł odespać wszystkie nieprzespane noce, a Uchiha mógł mu w tym dotrzymać towarzystwa nie narażając się na irytujący dźwięk budzika. Przynajmniej tak myślał Sasuke, gdy kładł się wieczorem do łóżka, więc gdy tylko melodia rozbrzmiała, podniósł się szybko i nie bardzo świadomy daty, wstał z zamiarem szybkiego ubrania się i sprawdzenia, czy aby wszystko ma przygotowane na dzisiejsze zajęcia. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Dłuższą chwilę zajęło mu jednak zorientowanie się w sytuacji, a to wszystko za sprawą marudnego Uzumakiego, który niespiesznie i z ociąganiem sięgnął po telefon i zaraz wtulił się na powrót w poduszkę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Uchiha zmarszczył brwi sięgając do swojej komórki i z wyrazem irytacji na twarzy, ściągnął kołdrę z Naruto. Blondyn nie zareagował, a tylko przewrócił się na drugi bok.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Wstawaj młocie! – warknął brunet, na co Uzumaki odpowiedział tylko niechętnym mruknięciem. – No już. – Ponaglił go Sasuke i ciągnąc za nogę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Daj mi spokój, weź się połóż najlepiej. – odparł tylko niebieskooki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Wstawaj! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Coś się tak uczepił? – warknął Naruto i podniósł się gwałtownie, patrząc wściekle na bruneta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Uczepił? Nastawiałeś budzik, to teraz wstawaj, przez ciebie nawet się wyspać nie można. – Warknął wkurzony Uchiha i wszedł do łazienki, niezbyt subtelnie zamykając za sobą drzwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Jakbyś się nie mógł z powrotem spać położyć. – Burknął Uzumaki niechętnie i zmierzwił sobie włosy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Po takim tygodniu mógłby spać całą niedzielę, ale musiał posprzątać w domu i przygotować obiad, o którym...zapomniał poinformować Sasuke. Opadł z jękiem na poduszkę przeczuwając, że jednak ten dzień nie będzie taki sielankowy, zwłaszcza gdy brunet dowie się jaki cel ma w tym Uzumaki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Niebieskooki wyczołgał się wreszcie z łóżka i podchodząc do drzwi łazienki, zapukał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Sasuke - zawołał, czekając na odpowiedź ze środka, jednak usłyszał jedynie szum wody. Wzruszył ramionami i westchnął. – Nie chcesz się odezwać to nie, ale żeby potem nie było, że cię nie poinformowałem, więc robię to teraz. – Uzumaki odczekał chwilę, ale wciąż nie było żadnej odpowiedzi. – Mamy dzisiaj gości, więc prosiłbym cię...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- O co? – drzwi od łazienki nagle się otworzyły i stanął w nich, wciąż mokry Uchiha z ręcznikiem na biodrach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Żebyś się zachowywał. – Naruto podrapał się w tył głowy i wszedł do łazienki, nic nie robiąc sobie z tego, że obecnie jest ona zajęta przez Sasuke.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- I musisz mnie o to prosić? Czyli według ciebie, nie potrafię się zachować? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Zależy, wątpię, że będziesz siedział spokojnie, przypatrując się jak oglądam twój album ze zdjęciami. – westchnął i wziął do ręki szczoteczkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Słucham? – Sasuke spojrzał na niego z niedowierzaniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- No to się zaczyna. – Naruto tylko westchnął głęboko i ignorując swojego chłopaka, zaczął szczotkować zęby.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-8464800706408603018?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/8464800706408603018/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=8464800706408603018&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/8464800706408603018'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/8464800706408603018'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/06/epizod-67.html' title='Epizod 67'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-4640904835786340746</id><published>2011-01-18T02:40:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T20:24:12.509+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 66</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Sasuke  stanął przed drzwiami domu, w którym się wychowywał. Nie był w stanie  określić jak się czuł w tym momencie. Czy się bał? Nie. Był raczej pewny  tego, że rozmowa, o ile zdobędzie się na wykrztuszenie przeprosin,  pójdzie po jego myśli. Najgorsze było to, że nie wiedział jak się do  niej zabrać. Był zdeterminowany, ale w tym samym czasie, coś go w środku  blokowało. Czyżby to duma, o której wspominał Naruto?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Stojąc  tak z podniesioną ręką, westchnął głęboko i zapukał, czując się co  najmniej dziwnie z wiedzą, że nie wypada po prostu nacisnąć klamki i  wejść do środka.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Kiedy wszystko się tak pozmieniało?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Nie  musiał czekać długo na otwarcie drzwi, widocznie Itachi czekał na jego  przybycie. Odwzajemnił szeroki uśmiech brata trochę niepewnie i postąpił  do przodu, pozwalając długowłosemu zamknąć za sobą drzwi. Gdy tylko  znalazł się w środku, zdenerwowanie sprawiło, że zaczęły mu się pocić  dłonie. Wytarł je dyskretnie o dżinsy i dał się zaprowadzić do salonu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Napijesz się czegoś? - z zamyślenia wyrwał go głos brata.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Starając  się wyglądać na rozluźnionego, skinął tylko głową, wciąż jakoś nie był w  stanie wydusić słowa. Jednak natarczywy wzrok długowłosego sprawił, że  Sasuke mimowolnie spiął się jeszcze bardziej. Spojrzał na niego  pytająco, a jego brew dodatkowo powędrowała w górę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- To czego się napijesz? - zapytał Itachi, próbując zamaskować uśmiech wpływający mu na usta.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;-  Ach...herbaty - odpowiedział lekko zmieszany i nie mogąc dłużej znieść  skrępowania, które go ogarnęło, zajął miejsce na jednym z foteli.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Gdy  tylko Itachi zniknął w kuchni, młodszy brunet rozejrzał się jakby  podczas jego nieobecności, coś miało się tutaj zmienić. Wszystko było na  swoim miejscu, jednak coś mu nie pasowało.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Gdzie Nugato? - zapytał, gdy Itachi wrócił z kuchni, niosąc dwie filiżanki z herbatą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Wróci późno, ostatnio jego czas pochłania nauka. Studia to nie taka łatwa sprawa.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Długowłosy  usiadł na drugim fotelu, uprzednio stawiając przed Sasuke filiżankę.  Jego czarne oczy powędrowały do brata, czego nie starał się specjalnie  ukrywać. Bądź co bądź, był ciekaw co też Sasuke mu powie, albo czego nie  powie. Tak czy inaczej, samo to, że się zjawił było już niezwykłe.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Młodszy  Uchiha przełknął nerwowo ślinę i postanowił już dłużej nie zwlekać.  Spojrzał bratu prosto w oczy, gotów wypowiedzieć słowo, które nigdy nie  przychodziło mu łatwo.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Przepraszam - wykrztusił, zamykając pod kluczem swoją dumę, by przypadkiem niespodziewanie nie pokrzyżowała mu planów.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Ciepły  uśmiech brata sprawił, że dziwny ucisk w jego klatce piersiowej  zniknął. Ulga rozeszła się po jego ciele, a kącik warg delikatnie  powędrował w górę. Spuścił wzrok na filiżankę z herbatą.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Nie musisz tego robić, nie winię cię za nic - słowa Itachiego dotarły do jego uszu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;-  Przestań, nie utrudniaj mi przeprosin, kiedy już się na nie zdobyłem. -  Sasuke sięgnął do filiżanki, jednak nie podniósł jej do ust - Nie ma  sensu mówienie teraz, że to nie moja wina. Nie powinienem był wypowiadać  tamtych słów. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę - czarnowłosy  ponownie uniósł wzrok na Itachiego - Nawet w gniewie, powinienem był się  powstrzymać, ale tego nie zrobiłem. Dlatego właśnie teraz cię za to  przepraszam - dodał i nie spuszczając wzroku z brata - Powinienem  przeprosić cię za to dużo wcześniej, ale tego też nie zrobiłem - zaśmiał  się nerwowo i przejechał dłonią po włosach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Dojrzałeś, Sasuke - odparł Itachi, upijając łyk ciepłej herbaty.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Hę?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;-  Nie wszyscy są zdolni zauważyć własne błędy i zdecydowani na tyle, by  je naprawiać - Itachi zaśmiał się - Prawdę mówiąc, to mógłbym przysiąc,  że nie byłbyś zdolny do przeprosin - dodał odstawiając filiżankę na stół  - Jestem naprawdę zaskoczony.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Sasuke nie dał po sobie poznać, że w pewien sposób te słowa na niego wpłynęły. Ukrył twarz za filiżanką.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Chyba powinienem być z ciebie dumy, mój mały braciszek dorósł i zmierza w dobrym kierunku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Sasuke  zdecydowanie nie był przygotowany na takie słowa, które sprawiły, że  zakrztusił się herbatą. Nie było to miłe uczucie, gdyż gorący płyn  rozlał mu się w gardle, parząc je. Chwilę później poczuł jak dłoń klepie  go po plecach, a do uszu dotarł śmiech Itachiego. Gdy tylko przestał  kaszleć, dłoń brata potargała mu włosy, doprowadzając do śmiechu także  Sasuke.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&amp;nbsp;-  Mówiłem, weź klucze! - Naruto rzucił na tyle głośno, by słychać go było  na zewnątrz i skierował się niechętnie w stronę drzwi. Ubrany w  podkoszulek i spodnie od dresu, zmierzwił włosy, które oklapły mu od  leżenia na kanapie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Otworzył drzwi, a z jego ust wydobyło się tylko zdziwione "Och".&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Cześć - powiedział nieśmiało Nugato, stojąc przed nim z zarzuconą na ramię torbą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;-  Nie mów, że Itachi wyrzucił cię z domu!? - Uzumaki zrobił wielkie oczy i  złapał chłopaka za przedramię, wciągając go do środka - Chodź -  powiedział, kierując go do kuchni - Zrobię ci herbaty, zaraz mi wszystko  opowiesz, jeśli chcesz oczywiście - dodał i zaczął krzątać się po  pomieszczeniu, nastawiając wodę i wyciągając kubki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;-  Miło wiedzieć, że się martwisz, ale to nic z tych rzeczy - zaśmiał się  Kyoushi, trochę jednak zadowolony z faktu, że ktoś się nim przejmuje. -  Wracałem z wykładów i zobaczyłem, że Sasuke idzie do Itachiego,  postanowiłem im nie przeszkadzać. Miałbyś coś przeciwko, gdybym tu  chwilę posiedział?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;-  Oczywiście, że nie. W końcu, my to prawie jak rodzina - Uzumaki  uśmiechnął się szeroko, powodując u Nugato parsknięcie, które zaraz  zostało stłumione dłonią.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;-  Wybacz, dobrze powiedziane, prawie. Nie wyobrażam sobie siebie z  obrączką na palcu - odparł Nugato i podniósł do ust kubek z herbatą,  postawiony przez Naruto.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Uzumaki spojrzał na niego kątem oka, zajmując miejsce po przeciwnej stronie stołu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Nie masz zamiaru się ustatkować?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Kyoushi odstawił kubek i zerknął na chłopaka trochę speszony. Odgarnął do tyłu przydługie już, kasztanowe włosy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;-  Wiesz, nigdy nie uważałem, że mógłbym - powiedział niepewnie. - Poza  tym, u nas to raczej niemożliwe - dodał, wzruszając ramionami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;-  No tak, ale przecież Itachi i ty, to chyba nie przelotny romans? Chyba  myśleliście o wspólnej przyszłości? - Naruto nie ukrywał zdziwienia,  zaraz jednak zganił się w myślach za wścibskość. - Nie musisz  odpowiadać, właściwie to wasza sprawa. - dodał szybko, unosząc dłoń.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;-  Właściwie, to...- zaczął Nugato, skupiając całą swoją uwagę na  kolorowym napisie, widniejącym na kubku - Wystarczy mi to, co teraz jest  między nami. Nie śmiałbym prosić o więcej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Przecież masz do tego pełne prawo - odparł Naruto, odchylając się na krześle.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;-  A jednak uważam, że otrzymałem aż nadto - chłopak oparł podbródek na  dłoni i westchnął, wpatrując się w parę unoszącą się nad herbatą.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;-  Powinieneś być bardziej pewny siebie, pamiętaj, że nie jesteś mu nic  winien - Uzumaki uśmiechnął się szeroko, spoglądając wesoło w złote oczy  - A teraz chodź, obejrzymy jakiś film.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-4640904835786340746?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/4640904835786340746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=4640904835786340746&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/4640904835786340746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/4640904835786340746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/01/epizod-66.html' title='Epizod 66'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-4193305725208822325</id><published>2011-01-17T17:37:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T20:25:19.857+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 65</title><content type='html'>&lt;div class="bl_body" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Gdy  tylko weszli do środka, pierwsze co zrobił Naruto, to ściągnął  koszulkę. Odetchnął z ulgą uwalniając się wreszcie od niewygodnego  odzienia. Nie zdążył jednak się tym nacieszyć, bo zaraz oplotły go od  tyłu ręce Uchihy, a sam napastnik przyssał się do jego szyi.&lt;br /&gt;- Ekhmm - odchrząknął Uzumaki, co zostało zignorowane, a brunet dalej zwiedzał jego odsłoniętą szyję - Pójdę napuścić wody &lt;br /&gt;Naruto  zwinnie wyplątał się z objęć czarnowłosego i z zadziornym uśmiechem  zniknął za drzwiami łazienki. Sasuke odetchnął głęboko i idąc w ślady  swojego chłopaka, zdjął z siebie koszulkę, krzywiąc się przy tym. Wszedł  do salonu i otworzył szeroko okna, mając nadzieję, że jak postąpi tak  samo w kuchni, to może zrobi się mały przeciąg. Niestety okazało się, że  bez wiatru przeciągu nie będzie, więc Uchiha usiadł bezradnie przy  stole, zastanawiając się, jak się schłodzić. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Przez  umysł przewinęła mu się obietnica Naruto, na którą uśmiechnął się pod  nosem. Przypomniał sobie, że od chwili zniknięcia chłopaka za drzwiami  łazienki, minęło sporo czasu, a on nie słyszał żeby Uzumaki go wołał.  Zmarszczył brwi i wstał. Przystanął na chwilę przed drzwiami, za którymi  zniknął blondyn i nasłuchiwał. W pomieszczeniu było cicho, jakby nikt  tam nie rezydował. Wszedł do środka i aż otworzył usta ze zdziwienia.&lt;br /&gt;W  wannie, z błogim uśmiechem na ustach i zamkniętymi oczami, leżał  Uzumaki. Woda była pełna piany, a chłopak wyglądał jakby nie zorientował  się, że ktoś się mu przygląda. Naruto drgnął nerwowo gdy do jego uszu  dotarło chrząknięcie i otworzył leniwie jedno oko. W ślad za nim poszło  drugie i blondyn automatycznie bardziej się wyprostował.&lt;br /&gt;- He he...- zaśmiał się zakłopotany - Tak jakby nie mogłem już wytrzymać - rzucił niepewnie.&lt;br /&gt;Tak  naprawdę Naruto, gdy tylko napuścił wody do wanny, zapomniał o całym  świecie i marzył jedynie o tym, by zanurzyć się w chłodnej wodzie, która  przyniesie ukojenie rozgrzanemu organizmowi. Zupełnie wypadło mu z  głowy, że jego chłopak także potrzebuje ochłodzenia. Nie tylko to  wypadło mu z głowy, ale jego chłopak także z niej wypadł. Dlatego teraz  patrzył niepewnie na oburzone oblicze chłopaka, o którym zapomniał. &lt;br /&gt;Po  chwili zaczął ostrożnie się zanurzać i na powierzchni było już tylko  widać czubek jego głowy i uważnie obserwujące otoczenie, niebieskie  oczy.&lt;br /&gt;Uchiha  westchnął tylko na wszystko i zaczął powoli rozpinać spodnie.  Dzisiejsza pogoda wystarczająco go zmęczyła i nie miał zamiaru jeszcze  bardziej przegrzewać organizmu, kłócąc się z Uzumakim. Ściągnął spodnie i  wszedł powoli do wanny, w której Naruto już mu zrobił miejsce odsuwając  się jak najdalej mógł. W końcu nie wiedział jeszcze co go czeka i czy w  ogóle ma się spodziewać rewanżu. A jeżeli Sasuke zechce go podtopić? &lt;br /&gt;Z  taką myślą nie spuszczał wzroku z bruneta, tworząc na powierzchni  bąbelki i odsuwając od twarzy pianę aż w końcu wylądował po przeciwnej  stronie wanny. Na widok wbitych w niego grafitowych tęczówek, przeszły  mu po plecach ciarki. Spojrzenie Uchihy było ciężkie i pełne wyrzutu,  ale nie zapowiadało się na nic więcej. &lt;br /&gt;Naruto  postanowił więc spróbować innej strategii, mianowicie zrobić zupełnie  odwrotnie i zamiast uciekać, doszedł do wniosku, że lepiej będzie gdy  jakoś udobrucha swojego chłopaka. Przysunął się powoli, przypatrując się  gęsiej skórce na bladym ciele, którą wywołała zapewne różnica  temperatur. Owinął ręce wokół ciała Uchihy i przytulił się jego klatki  piersiowej, kładąc wygodnie na niej głowę.&lt;br /&gt;Sasuke prychnął na zachowanie blondyna ale automatycznie też położył dłoń na jego plecach.&lt;br /&gt;- Od razu lepiej, co nie? - zapytał Uzumaki, z zadowolenia mrużąc oczy.&lt;br /&gt;-  Myślę, że byłoby jeszcze lepiej, gdybyś postanowił mnie zawołać zaraz  po napuszczeniu wody, a nie realizować swoje plany w samotności -  powiedział spokojnie, ale z pewną nutą oburzenia na zachowanie swojego  chłopaka. &lt;br /&gt;- Oj, daj spokój - machnął ręką, ochlapując przy okazji bruneta - Każdemu się może zdarzyć - zaśmiał się, kryjąc zażenowanie&lt;br /&gt;Uchiha  powędrował dłonią w górę jego pleców, docierając do jego głowy i  chwytając go lekko za włosy, zmusił blondyna do spojrzenia mu w oczy.&lt;br /&gt;-  Nie każdemu, tylko ty jesteś do tego zdolny - uśmiechnął się wrednie i  pocałował jego wargi, delektując się westchnięciami wyrywającymi się z  ust Uzumakiego.&lt;br /&gt;Naruto,  któremu w tej pozycji zdecydowanie nie było wygodnie i zaczął go boleć  kark od odchylania głowy w tył, postanowił rozsiąść się wygonie na  nogach Sasuke. &lt;br /&gt;Pocałunki  czarnowłosego przeniosły się na szyję Naruto, znacząc ją czerwonymi  punktami. Uzumaki sięgnął ręką po żel do kąpieli i wylewając na dłoń,  zaczął wcierać go w ciało Uchihy. Zatrzymał się przy ramionach i  odwrócił go do siebie plecami, rozpoczynając masaż. Czuł jak powoli  mięśnie bruneta rozluźniają się pod jego palcami. Uśmiechnął się pod  nosem i spłukując uprzednio mydliny z jego pleców, pocałował go w kark. &lt;br /&gt;Brunet  odwrócił się przodem do Uzumakiego i przyciągając go do siebie,  zanurzył się z nim aż po szyję, oddając się przyjemności płynącej z  pocałunku. Z każdą chwilą stawał się on bardziej namiętny, a ręce Naruto  zaczynały błądzić po śliskim ciele Uchihy. Rozchylił zachęcająco nogi,  przygryzając wargę i patrząc znacząco w czarne oczy, oparł się łokciami o  dno wanny. Spodziewał się, że trudno byłoby Sasuke utrzymać jego głowę  nad powierzchnią, więc wolał uwolnić go od tej odpowiedzialności i sam  zatroszczyć się o dopływ powietrza. Chociaż przyjemnie leżało się w  wodzie, sama wanna okazała się niezbyt komfortowym miejscem do  uprawiania seksu i Uzumaki dowiedział się o tym, gdy poobijał sobie  łokcie o twardą powierzchnię. Postanowił jednak zapomnieć o tym i skupić  się na rzeczach przyjemnych, takich jak rozciągające go odpowiednio  palce bruneta.&lt;br /&gt;Westchnął  gdy poczuł gorące usta po raz kolejny na swojej szyi i odchylił głowę  jak tylko mógł, oferując dostęp do każdego kawałka delikatnej skóry. Gdy  z jego wnętrza zniknęły palce, poczuł jak na jego wejście napiera coś  znacznie większego. Automatycznie złapał się ręką brzegu wanny, chociaż  zdawał sobie sprawę z tego, że jest wystarczająco rozciągnięty. &lt;br /&gt;Zduszony  jęk wydobył się z jego gardła gdy poczuł jak Uchiha wchodzi w niego  płynnym ruchem. Odetchnął szukając jego ust i łapczywie się w nie wpił,  skupiając się całkowicie na doznaniach i ignorując stłuczony łokieć.  Przez jedną, krótką chwilę, zastanawiał się jak bardzo stłuczone muszą  być kolana Sasuke, ale wyparowała ona z jego głowy gdy tylko czarnowłosy  trafił we wrażliwe miejsce. Rozkosz rozlała się po całym ciele  blondyna, całkowicie opanowując jego umysł.&lt;br /&gt;Uchiha  też nie bardzo zwracał uwagę na twardość wanny, raz po raz zagłębiając  się w ciepłym i ciasnym wnętrzu, czując jak zaciska się bardziej gdy  trafia w odpowiedni punkt. Słyszał nad uchem westchnienia blondyna i  jego zęby co jakiś czas przygryzające jego ucho. Gdy wykonał jeszcze  kilka głębokich pchnięć usłyszał zduszony jęk i poczuł jak wnętrze  blondyna pulsuje i zaciska się na nim, sprawiając, że jego podniecenie  osiągnęło punk kulminacyjny. Rozlał się w nim i wyczerpany opadł na  Naruto, uważając jednak, by go nie podtopić. Wyraźnie nie tylko on opadł  z sił.&lt;br /&gt;Po  chwili po pomieszczeniu rozniósł się głośny śmiech Naruto, który  niefortunnie i całkiem przypadkowo pociągnął Uchihe pod wodę, co  zdecydowanie oznaczało, że kąpiel dobiegła końca.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;- Co robisz? &lt;br /&gt;Sasuke przysiadł się z kubkiem kawy w ręku, od Uzumakiego przeglądającego coś w gazecie, w której co jakiś czas coś zakreślał.&lt;br /&gt;- Szukam pracy - odparł niebieskooki, nawet na chwilę nie podnosząc na niego wzroku.&lt;br /&gt;- Że jak? - zapytał zaskoczony i uniósł brwi - Po co ci praca? &lt;br /&gt;-  Sasuke, po co człowiekowi praca? - zadał pytanie retoryczne - Czy  przypadkiem ta kąpiel nie wypłukała z ciebie resztek inteligencji? -  zapytał z drwiną, zerkając na obojętne oblicze swojego chłopaka.&lt;br /&gt;- Niepotrzebna ci praca - podsumował czarnooki, odchylając się na krześle i patrząc uważnie na Naruto.&lt;br /&gt;-  Ach tak? - Uzumaki oderwał się od gazety i skrzyżował ręce na piersi - A  z czego mam się utrzymywać? Myślisz, że pieniądze same się mnożą? -  uniósł brew, zastanawiając się na jakie wspaniałe rozwiązanie, wpadnie  Sasuke.&lt;br /&gt;- Przecież ja też mam pieniądze&lt;br /&gt;-  Naprawdę? Patrz, nie wpadłem na to - zironizował Naruto - Sorry Uchiha,  ale ja nie jestem twoją utrzymanką, w tej sytuacji, utrzymankiem -  burknął z politowaniem i powrócił do przeglądania ogłoszeń.&lt;br /&gt;- Kto powiedział, że chcę cię utrzymywać? &lt;br /&gt;Uzumaki  spojrzał uważnie na bruneta, czekając na dalszą część wypowiedzi.  Sasuke napił się kawy i odstawił kubek, opierając głowę na dłoni.&lt;br /&gt;-  Ja też tutaj mieszkam. Korzystam z kuchni, łazienki czyli wychodzi na  to, że powinienem płacić połowę rachunków - zaczął wyliczać na palcach -  Poza tym, nie wydaje mi się żebyś miał czas na pracę, skoro ledwo co  masz czas dla siebie. &lt;br /&gt;-  To bardzo szlachetne z twojej strony, ale wydaje mi się, że ty też nie  masz pracy i Itachi raczej nie będzie zadowolony z płacenia za mój dom -  wydedukował Uzumaki &lt;br /&gt;-  Itachim się nie przejmuj, bo to nie jego sprawa - odparł, kładąc dłoń  na udzie blondyna - Poza tym miesięczna suma, którą otrzymuję, wystarczy  na utrzymanie tego domu &lt;br /&gt;- Rozpieszczony dupek - burknął Uzumaki, odłożył długopis i odsunął gazetę.&lt;br /&gt;- Wiń za to mojego ojca - Uchiha uśmiechnął się kpiąco i pocałował blondyna - A teraz idę zdeptać moją dumę &lt;br /&gt;- To znaczy? &lt;br /&gt;- Itachi zaproponował mi wieczorną rozmowę - westchnął odgarniając włosy z czoła.&lt;br /&gt;-  Powodzenia w takim razie - Naruto oddał pocałunek - Tylko nie zrób  większej awantury i weź ze sobą klucze na wszelki wypadek - dodał  ziewając i odprowadzając wzrokiem sylwetkę bruneta, który po chwili  zniknął za drzwiami.&lt;br /&gt;Uzumaki złapał kubek czarnowłosego i dopił jego kawę, po czym skierował się do sypialni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-4193305725208822325?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/4193305725208822325/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=4193305725208822325&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/4193305725208822325'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/4193305725208822325'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/01/epizod-65.html' title='Epizod 65'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-6129978737338352501</id><published>2011-01-17T17:36:00.002+01:00</published><updated>2012-01-10T20:25:34.620+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 64</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-family: Comic Sans MS; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;- Dla kogo? - zapytał z przyklejonym do twarzy uśmiechem, nawet nie podnosząc wzroku&lt;br /&gt;- Dla Nanami - zesztywniał gdy tylko do jego uszu dotarł dobrze mu znany, niski głos.&lt;br /&gt;Uniósł  powoli oczy w górę, rejestrując przed sobą wyprostowaną sylwetkę  bruneta, którego spojrzenie skoncentrowane było na jego osobie. &lt;br /&gt;- Co  tutaj robisz? - wykrztusił zmieszany, nerwowo pisząc imię, które padło z  ust czarnowłosego i spoglądając raz po raz, jakby oczekując, że za  którymś razem młodszy Uchiha zniknie.&lt;br /&gt;Zamknął książkę i wręczył mu ją  niepewnie sądząc, że chłopak odwróci się i opuści księgarnię. Nic  takiego się jednak nie stało, a Sasuke jak stał tak stał i nic nie  wskazywało na to, że zamierza wyjść.&lt;br /&gt;Długowłosy uniósł brwi, chcąc  wyrazić swoje zdezorientowanie, a także ponaglić bruneta, od którego,  mimo wszystko, oczekiwał wyjaśnień całej tej sytuacji. Wiedział, że jego  brat nie jest raczej typem osoby, której łatwo przychodzi tłumaczenie  się z tego typu okoliczności i spodziewał się, że aby otrzymać  jakiekolwiek wyjaśnienie jego dzisiejszej obecności, sam musi  zainicjować rozmowę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Comic Sans MS; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;- Coś jeszcze? - może nie był to szczyt  elokwencji, ale zawsze jakiś krok do przodu, a wraz z nim szorstki ton  głosu, który wyrwał się mimowolnie z jego gardła. &lt;br /&gt;Tak naprawdę miał  po prostu ochotę uśmiechnąć się tylko dlatego, że w końcu był w stanie  go zobaczyć po tak długim okresie czasu. Chociaż okoliczności może  wymarzone nie były.&lt;br /&gt;Jego nadzieja na poznanie powodu tej  niespodziewanej wizyty, okazała się płonna, gdyż brunet zacisnął tylko  usta w wąską linie, obierając sobie za punkt honoru milczenie. Położył  przed jego nosem egzemplarz książki, którą otrzymał od Nugato.&lt;br /&gt;Itachi spojrzał z zaciekawieniem na leżący przed nim utwór po czym przeniósł na chwilę wzrok na twarz młodszego Uchihy. &lt;br /&gt;- Dla kogo? - westchnął i wyciągnął rękę po książkę, chociaż nic z tego nie rozumiał.&lt;br /&gt;-  Dla Sasuke - odparł brunet nawet na chwilę nie porzucając swojej maski  obojętności wobec świata i wszystkiego co po nim chodzi.&lt;br /&gt;Itachi  zerknął jeszcze raz w górę, zachodząc w głowę, jakie pomysły kryją się w  umyśle Sasuke. Długo nie musiał nad tym myśleć, bo gdy otworzył na  pierwszej stronie, pióro w jego dłoni się zatrzymało, a jego wzrok  natrafił na odręcznie napisaną dedykację, którą posiadała tylko jedna  kopia. &lt;br /&gt;Mianowicie ta, która powinna teraz spoczywać w szufladzie jego biurka, a nie tuż przed jego nosem.&lt;br /&gt;- Skąd ją masz? - zapytał niecierpliwie, patrząc uważnie w czarne oczy połyskujące skrywaną determinacją.&lt;br /&gt;- Dostałem w prezencie - odparł na pozór spokojnie.&lt;br /&gt;-  Od kogo? - ton głosu Itachiego zdradzał zdenerwowanie, co zaraz  potwierdził gest dłoni, która niezdarnie poprawiła lecące do oczu włosy.&lt;br /&gt;- Mniemam, że od ciebie, jednak żałuję, że nie osobiście - przełknął ślinę, bo jakoś nagle zaschło mu w gardle.&lt;br /&gt;- Czyżby? - zadrwił, starając się utrzymać nerwy na wodzy.&lt;br /&gt;Bo  oto stał tu przed nim jego brat, którego intencji nie było mu dane  poznać i prosił o podpisanie książki, która nie powinna, przynajmniej na  razie, trafić w jego ręce.&lt;br /&gt;- Tak - powiedział Sasuke jakoś tak łagodniej niż wskazywała na to jego postawa.&lt;br /&gt;I  nagle w oczach starszego Uchihy wydał się bardziej zgarbiony, niepewny  swojej obecności, czekający na jakąś decyzję, którą najwidoczniej  pozostawił jemu.&lt;br /&gt;Długowłosy pociągnął zgrabnie stalówką po kartce,  zostawiając na niej estetyczny, atramentowy ślad. Zamknął delikatnie  egzemplarz i wysunął go w stronę chłopaka, uśmiechając się przy tym  ciepło, tak jak zawsze gdy wiedział o co chodzi, pomimo tego, że młodszy  brunet nigdy nie wypowiadał tego na głos.&lt;br /&gt;- Może porozmawiamy  wieczorem? Co ty na to, Sasuke? - zapytał, nadając temu pytaniu  przepełnione nadzieją brzmienie i patrząc na brata błyszczącymi oczami.&lt;br /&gt;Sasuke  rozluźnił się momentalnie i wypuścił cicho powietrze, a jego wnętrze  wypełniło uczucie ulgi. Kiwnął głową i odwzajemnił uśmiech, trochę  jeszcze niepewnie. W tym momencie wolał się nie odzywać, bo był pewny,  że ukryta w głosie drżąca nuta, poszerzy tylko uśmiech na ustach brata. I  tak nie skończył jeszcze okazywać swoich słabości dzisiejszego dnia.  Jeszcze nie powiedział wszystkiego, co chciał mu powiedzieć.&lt;br /&gt;Odwrócił  się więc od zadowolonego Itachiego i bez słowa opuścił księgarnię z  dwoma egzemplarzami powieści, zostawiając jednak niewypowiedziane słowa,  które mimo wszystko sięgnęły uszu długowłosego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;- To wszystko? - zapytał blondyn, nie ukrywając zaskoczenia.&lt;br /&gt;-  No tak, a liczyłeś na coś konkretnego? - zadowolony brunet szedł przez  park z ręką owiniętą wokół wąskiej talii, ignorując uparcie spojrzenia  przechodniów, których swoją droga było niewielu. &lt;br /&gt;Niebieskie  oczy raz po raz zerkały na boki, oczekując czegoś co przerwie  niespodziewanie tą niecodzienną atmosferę. Taki stan rzeczy zdecydowanie  nie był normalny. Zwrócił więc oczy w górę, wpatrując się intensywnie w  grafitowe tęczówki, szukając w nich jakichkolwiek oznak przegrzania  organizmu. &lt;br /&gt;Bo  czym mógł tłumaczyć owe zachowanie, zdecydowanie nie współgrające z  osobą bruneta. Normalnym byłaby co najmniej, półmetrowa przestrzeń  pomiędzy ich ciałami, a nie prawie, że uosobienie bliźniąt syjamskich. I  pomimo tego, że na bliźniaków to oni nie wyglądali, blondyn niemal czuł  jakby wtopił się w ciało idącego obok Uchihy. Poza pewnym uczuciem  zadowolenia z takiego zachowania, bo cóż, na pewno było ono jednym z  tych niepowtarzalnych, więc musiał korzystać póki czas, pojawił się  uczucie dyskomfortu. Wywołany był on, nie tak jak można by przypuszczać,  obserwującymi ich ciekawskimi oczami, lecz upalnym powietrzem, które aż  drżało pod wpływem wysokiej temperatury.&lt;br /&gt;Chcąc  nie chcąc sytuacja, w której się znaleźli, zaczęła niebieskookiego nad  wyraz irytować. Spowodowane było to, już chyba doszczętnie, przepoconą  koszulką, która przy każdym kroku, nie dawała o sobie zapomnieć. Zmrużył  więc oczy, starając się wytrzymać jeszcze chwilę, ale gdy upragniona,  choćby najmniejsza oznaka ochłodzenia nie przychodziła, z niechęcią  wywinął się spod ramienia czarnowłosego. Uchiha spojrzał zawiedziony na  poczynania swojego chłopaka i niechętnie schował dłoń do kieszeni.&lt;br /&gt;-  Wybacz - westchnął Uzumaki - Doceniam, że masz wszystkich w dupie i  chętnie chwalisz się moją osobą, ale wolałbym wtedy nie wyglądać jakbym  brał kąpiel w ciuchach - uśmiechnął się i dostrzegając wolną ławkę,  ruszył w jej kierunku z zamiarem odpoczynku. Kto zamawiał pogodę w  piekle? &lt;br /&gt;Uchiha  nie miał dużego wyboru jak ruszyć za nim i przysiąść obok. W pełni  zgadzał się co do odczuć blondyna, nie mniej jednak, dobrze czuł się z  myślą, że wszyscy wiedzą do kogo on należy. Myśl była wielce  niepokojąca, bo spychała na dalsze tory rozważania o tym, co ludzie o  nim pomyślą, jakby w ogóle przestało mu to przeszkadzać, a przecież do  niedawna robił o to awantury. &lt;br /&gt;Ułożył  wygodnie rękę na oparci ławki tuż za Naruto, za co został obdarzony  zaciekawionym spojrzeniem i mógłby przysiąc, że pojawił się w jego  oczach cień podejrzliwości. Spojrzał więc na niego pytająco, palcami  dłoni zaczepiając jego kark. Uzumaki odchylił bardziej głowę,  nadstawiając się do pieszczot z wymalowanym na twarzy uśmiechem.&lt;br /&gt;Z  daleka wyglądało to zwyczajnie, bo siedzieli oni w pewnej odległości od  siebie, a poruszające się po opalonej skórze palce Uchihy, skryte były  za głową blondyna. Dlatego też przechodzące obok dwie nastolatki,  postanowiły ich zaczepić, wdzięcząc się przy tym obiecująco, z czego  zapewne inni faceci skorzystali by bez przeszkód.&lt;br /&gt;Sasuke  nie należał do tych "innych", a przynajmniej nie pod tym względem, więc  jednoznacznie dał im do zrozumienia, że ich zaloty nic tu nie dadzą.  Przesunął władczo dłoń z karku na szyję, ukazując wcześniej ukryte  palce, błądzące teraz wyzywająco po delikatnej skórze szyi. Uzumaki  chętnie skorzystał z dotyku, ignorując zdezorientowane spojrzenia  dziewczyn i uśmiechając się wesoło do czarnookiego. Uświadomiona płeć  piękna oddaliła się niechętnie. Niebieskie oczy powędrowały dookoła  parku, rejestrując jakby zwiększenie się liczby ludzi, tym samym  podobnych przypadków nastolatek, co bardzo mu było nie na rękę.&lt;br /&gt;Mruknął  więc i wzdychając głęboko, podniósł się z ławki, patrząc wyczekująco na  Uchihe. Tak, zdecydowanie niedzielne popołudnie mogłoby okazać się dla  nich katorgą, gdyby zostali tu jeszcze chwilę. Odkryli to zmierzając do  wyjścia z parku, gdy co druga grupka dziewczyn, rzucała im pełne  kokieterii spojrzenia. Sasuke chciał dla świętego spokoju, załapać dłoń  Uzumakiego, ale postanowił nie wzbudzać większego zainteresowania od  tego, jakim się aktualnie cieszyli, chociaż to określenie w ich  przypadku, było wybitnie nie na miejscu. Z ulgą przyjął widok ich  dzielnicy i wypełniony obietnicą szept tuż koło jego ucha.&lt;br /&gt;- Nie uważasz, że przyda nam się chłodna kąpiel? - niebieskooki uśmiechnął się zalotnie.&lt;br /&gt;-  Raczej zimny prysznic, wygodniej przecież leży się w ciepłej wodzie -  westchnął i pomimo panującego upału, nie widziało mu się spędzić reszty  dnia w zimnej wodzie. &lt;br /&gt;- Już sami zatroszczymy się o jej temperaturę - zamruczał wyciągając klucze i oglądając się przez ramię.&lt;br /&gt;Może  ten pomysł jednak nie był taki zły? Z myślą, że ewentualnie skusi się  na propozycję, wszedł za Uzumakim do posiadłości, zamykając za sobą  drzwi.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-6129978737338352501?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/6129978737338352501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=6129978737338352501&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/6129978737338352501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/6129978737338352501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/01/epizod-64.html' title='Epizod 64'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-2945133811203766205</id><published>2011-01-17T17:35:00.002+01:00</published><updated>2012-01-10T20:26:10.610+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 63</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Po co mnie tu  ściągnąłeś? - zapytał podekscytowany Naruto, próbując dojrzeć co  takiego ciekawego dzieje się w księgarni, że zebrał się przy niej taki  tłum.&lt;br /&gt;- Potrzebuję wsparcia moralnego - odparł, a niebieskooki mógłby przysiąc, że usłyszał w jego głosie zdenerwowanie.&lt;br /&gt;- Myślałem, że zabierasz mnie na randkę - rzucił, wplatając nieco rozczarowania w wypowiedź.&lt;br /&gt;Nie  żeby był rozczarowany, po prostu chciał się z nim trochę podrażnić.  Przede wszystkim chciał się dowiedzieć, po co Uchiha zwlekł jego, ledwo  trzymające się w jednym kawałku, ciało z łóżka. Jak sam utrzymywał dzień  wcześniej, niedziela miała być leniwa i dać mu nabrać sił na kolejny  tydzień z sadystą Hatake. Poza tym po wczorajszej wizycie Nugato, nie  otrzymał żadnego wyjaśnienia ze strony bruneta i to też go zjadało. Bo  dlaczego miałby nie wiedzieć o czym rozmawiali? Kiedy zapytał o to  Sasuke, ten tylko odparł, że przecież gość przyszedł do niego, a nie do  Naruto, więc to jego sprawa. Uzumakiego to naprawdę zdenerwowało, więc  zrewanżował się brakiem kolacji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;- Nie mówiłem, że to randka - prychnął pod nosem i spojrzał przed siebie na długa kolejkę.&lt;br /&gt;Zerknął  na zegarek, który wskazywał kilka minut po dwunastej. Nie wpadł na to,  że powinien przyjść wcześniej, bo nie spodziewał się takiego  zainteresowania. Do tej pory myślał, że Itachi posiada kilku fanatyków  jego powieści, nie kilkaset i to zapewne tylko w Tokio. &lt;br /&gt;- Skoro  chcesz otrzymać wsparcie moralne, to może chociaż zdradzisz, w czym mam  cię wspierać? - podsunął mu Uzumaki, stojąc z rękami w kieszeniach i  mrużąc oczy przed słońcem. &lt;br /&gt;Pogoda była naprawdę wspaniała, jeżeli  ktoś wielbił trzydziestostopniowe upały w strefie, w której wiatr wiał  tylko przy przejeżdżającym z szybką prędkością samochodzie. Idealna na  spacer nad wodą, nie na topienie się w centrum Shibuya. &lt;br /&gt;- Po prostu stój i nie marudź - westchnął zniecierpliwiony Uchiha.&lt;br /&gt;Nie  chciał zdradzić mu szczegółów, bo zaraz otrzymałby kazanie. Wystarczyło  mu, że niebieskooki stał obok niego i wspierał samą obecnością, bez  uciążliwego gadania o tym, że cieszy się z tego i z tamtego. Nie chciał  nawet myśleć, że musiałby to wytrzymać przez ponad godzinę, wnioskując  po tym w jakim tempie posuwała się kolejka. &lt;br /&gt;Sam Uzumaki nie był  zadowolony z odpowiedzi, nie takiej się spodziewał. Naburmuszył się i  skrzyżował ręce na piersi. Nie chciał mu powiedzieć, to sam się dowie.  Rozejrzał się i żeby nie wzięli go za ignoranta, ruszył na początek  kolejki. Uchiha mógł tylko obserwować poczynania blondyna i zastanawiać  się, co mu chodzi po głowie. Przecież nie mógł narazić miejsca w kolejce  i wylądować na jej szarym końcu. Naruto w końcu się zatrzymał,  zaczepiając jakiegoś mężczyznę przed czterdziestką, przynajmniej na to  wyglądało.&lt;br /&gt;- Przepraszam, czy mógłby mi pan powiedzieć za czym jest ta kolejka? - zapytał uprzejmie.&lt;br /&gt;Mężczyzna wyciągnął w jego stronę jakąś, na pierwszy rzut oka, ulotkę. Dopiero  gdy wziął ją do ręki, okazała się zaproszeniem, upoważniającym do  otrzymania autografu od Uchihy Itachiego. Brwi blondyna powędrowały w  górę i zaraz oddał zaproszenie właścicielowi. &lt;br /&gt;- A czy wejść można tylko z zaproszeniem? - zapytał na wszelki wypadek, bo po co mieli niepotrzebnie stać w kolejce. &lt;br /&gt;- Nie, ale jeśli chcesz otrzymać autograf, to powinieneś je mieć - odparł z podekscytowaniem. &lt;br /&gt;- Dziękuję - Naruto ukłonił się i skierował się w stronę Uchihy, który przyglądał mu się z zainteresowaniem.&lt;br /&gt;- Przerzuciłeś się na starszych? - zapytał gdy tylko Uzumaki pojawił się przy nim.&lt;br /&gt;- Dlaczego mi nie powiedziałeś, że idziemy do Itachiego? &lt;br /&gt;Brunet wywrócił oczami. Zaczyna się reprymenda.&lt;br /&gt;- Z jednego prostego powodu, bo nie chciałem - odpowiedział i postąpił krok do przodu &lt;br /&gt;- Ale dlaczego? Przecież wiesz, że cieszę się z twojej inicjatywy co do tej sprawy...&lt;br /&gt;- Właśnie dlatego - przerwał mu Sasuke i westchnął. &lt;br /&gt;Było  strasznie gorąco, a jego czarne włosy nie pomagały mu w ochłodzeniu  organizmu. Prawie jak magnez na słońce. Do tego jeszcze zaczynała się  rozmowa, której chciał uniknąć, bo w zasadzie nie była tu potrzebna. Im  więcej Naruto mówił w tym temacie, tym bardziej Sasuke się wahał. A w  tym wypadku, chciał po prostu to zrobić. Bez myślenia o tym.&lt;br /&gt;- Możemy o tym nie rozmawiać? - zapytał obserwując postępy w ruchu, których praktycznie nie było &lt;br /&gt;-  Mogłeś powiedzieć to od razu - Uzumaki skrzywił się - Chciałem tylko  powiedzieć, że aby dostać autograf potrzebne jest zaproszenie - spojrzał  wymownie na swojego chłopaka.&lt;br /&gt;- Którego...nie mam? - tego nie  przewidział - Jestem jego bratem, nie potrzebuję zaproszenia - wzruszył  po chwili ramionami, jakby to było oczywiste.&lt;br /&gt;Kilka osób odwróciło  się na to niecodzienne wyznanie i przyglądało im się nieskrępowanie,  przysłuchując się rozmowie. Oczywiście dwójka, która była w centrum  zainteresowania, nie zwróciła na to najmniejszej uwagi.&lt;br /&gt;- Myślę, że ochroniarzy, którzy pilnują porządku, nie będzie to interesowało - podsunął mu niezbyt pozytywna wskazówkę.&lt;br /&gt;- A ty skąd to możesz wiedzieć? Poza tym, jak mnie zobaczy to na pewno mnie przepuszczą - odpowiedział pewny swego&lt;br /&gt;- Powiedzmy, że mam za sobą małą przygodę...- odparł drapiąc się po głowie - I Itachi cię nie zobaczy - podsumował&lt;br /&gt;- Bez przesady, ta księgarnia nie jest aż tak wielka - prychnął z politowaniem&lt;br /&gt;-  Nie, ale od wejścia kolejka się rozwidla, jedna prowadzi do stoiska z  książkami, a druga do, odgrodzonego zapewne jakimś parawanem, Itachiego  rozdającego autografy - wytłumaczył cierpliwie, czekając na reakcję&lt;br /&gt;- Skąd ty to wszystko wiesz? - zapytał ze zdziwieniem&lt;br /&gt;-  Po pierwsze, byłem przecież z przodu, po drugie, pomyśl logicznie -  Uzumaki popukał go w czoło - Nie wiedziałeś, że każda osoba publiczna ma  ograniczoną liczbę autografów do rozdania? Gdyby miał podpisywać  wszystkim, to by mu ręka odpadła - Naruto wzruszył ramionami&lt;br /&gt;- A skąd miałem o tym wiedzieć?&lt;br /&gt;- Zlitujcie się, mieszkałeś z pisarzem i nie znasz prostych zasad marketingowych? &lt;br /&gt;- Czy ty zamierzasz kształcić się w tym kierunku? - zapytał opryskliwie&lt;br /&gt;- Nie bądź chamski - burknął Uzumaki&lt;br /&gt;- To co my teraz zrobimy? - zapytał całkiem poważnie czarnowłosy&lt;br /&gt;- My? Przypominam ci, że ja miałem robić tylko za wsparcie moralne - zastrzegł i skrzyżował ręce na piersi&lt;br /&gt;- Obraziłeś się już? - zapytał brunet, w odpowiedzi otrzymując jedynie tylko spojrzenie pełne politowania&lt;br /&gt;- Przepraszam - usłyszeli za sobą niepewny głos.&lt;br /&gt;Gdy się odwrócili ujrzeli kobietę około trzydziestki. Spojrzeli po sobie i zaraz przenieśli wzrok na kobietę.&lt;br /&gt;- Nie chciałam być wścibska, ale usłyszałam waszą rozmowę i może mogłabym jakoś pomóc - wyjaśniła patrząc na nich przyjaźnie.&lt;br /&gt;- Tak? - zapytał Uchiha z zainteresowaniem&lt;br /&gt;-  Widzicie, osobiście nie czytałam ani jednej książki tego autora, miałam  tylko zdobyć autograf dla mojej bratanicy, więc nie zależy mi aby się z  nim zobaczyć. Mogłabym wam odstąpić zaproszenie, a skoro utrzymujesz,  że jesteś jego bratem, to chyba nie było by problemu, gdybyś poprosił go  o dodatkowy autograf, prawda?&lt;br /&gt;- Naprawdę? - zapytał ucieszony  Uzumaki - Bylibyśmy pani dozgonnie wdzięczni - odparł odbierając od niej  zaproszenie - To nie będzie problemem, prawda Sasuke? - zwrócił się do  swojego chłopaka, który tylko skinął głową. &lt;br /&gt;Chyba miał dzisiaj  szczęście, po mimo tego, że niedziela nie wydawała się dniem, który  pozwoli im odpocząć i zebrać siły na kolejny tydzień.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-2945133811203766205?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/2945133811203766205/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=2945133811203766205&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/2945133811203766205'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/2945133811203766205'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/01/epizod-63.html' title='Epizod 63'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-2672160808982794289</id><published>2011-01-17T17:34:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T20:26:19.080+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 62</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Dobij mnie - gdzieś z okolic sofy, wydobyła się słaba prośba, a chwilę później jęk bólu.&lt;br /&gt;- Jak sobie życzysz&lt;br /&gt;- Złaź -&amp;nbsp; zdecydowanie wypompowany z energii blondyn, podjął próbę zrzucenia z siebie ciężkiego ciała.&lt;br /&gt;- Ani mi się śni - Uchiha ułożył się wygodnie brzuchem na ciele niebieskookiego.&lt;br /&gt;Kakashi  dawał im ostatnio niezły wycisk. Jako zadośćuczynienie za obniżone  morale drużyny, podwoił im liczbę treningów, a Sasuke codziennie po  lekcjach zostawał, by studiować wraz z nim stronę strategiczną. &lt;br /&gt;W  rezultacie Inuzuka zaczął marudzić, a w jego ślady poszła reszta  zawodników, którzy mieli lepsze rzeczy do roboty niż trening sześć razy w  tygodniu. Sami winni takiego stanu rzeczy, nie mieli dla siebie za  wiele czasu. Codziennie po powrocie do domu padali wycieńczeni, a  przecież musieli się jeszcze zająć nauką. Hatake jednak się zlitował i  pozostawił im wolną niedzielę. Widok chłopaków leżących w bezruchu na  sofie, nie był więc czymś niecodziennym. &lt;br /&gt;- Sasuke - wysapał Uzumaki, który teraz twarzą witał się z obiciem - Powietrza...&lt;br /&gt;Uchiha  podniósł się tylko lekko na dłoniach, pozwalając przygniecionemu  Naruto, odwrócić się na plecy. Gdy blondyn wykonał czynność, chcąc  poczynić dalsze kroki aby zwlec się z mebla, Sasuke opadł na łokcie,  odcinając mu możliwość wydostania się spod swojego ciała. &lt;br /&gt;Spojrzał  na zmęczoną twarz Uzumakiego i wplótł palce w jego włosy, przeczesując  je niespiesznie co jakiś czas. Złożył na jego ustach delikatny  pocałunek, wzdychając z zadowoleniem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;- Wygodnie ci? - zapytał z uśmiechem niebieskooki, wsuwając dłonie w tylne kieszenie jego jeansów.&lt;br /&gt;Uchiha  przytaknął w odpowiedzi i skierował pocałunki na szyję, którą Uzumaki z  przyjemnością wyeksponował. Zamruczał zadowolony, przymykając oczy.  Pokręcił się trochę, układając się wygodniej i ciągnąc za sobą swojego  chłopaka.&lt;br /&gt;-  Mmm, tęskniłem za tym - westchnął brunet, owiewając ciepłym oddechem  jego skórę. Złożył kilka całusów na linii jego szczęki i spojrzał czule w  błękitne oczy.&lt;br /&gt;- Ja też - Naruto uśmiechnął się zachęcająco, wyciągając ręce z jego kieszeni i wsuwając je pod ubranie bruneta.&lt;br /&gt;- Zostały nam jeszcze tylko trzy mecze, jakoś to przeżyjemy - powiedział czarnooki&lt;br /&gt;-  Przeżyję jeszcze tylko tydzień, nie dłużej - odparł Uzumaki marudnie -  Nie dam rady, rano czuję się jak zombie! - wyjęczał i skrzywił się - A  przecież wiesz, że tej mordęgi został ponad miesiąc&lt;br /&gt;- I ty siebie nazywasz Uzumaki? - brunet uniósł kpiąco brew i uśmiechnął się wrednie &lt;br /&gt;- Może ty masz jakiś dodatkowy silnik, ale mój wymaga naprawy - burknął&lt;br /&gt;- Gdzie się podział ten nadpobudliwy Naruto? - Uchiha uniósł się bardziej na łokciach, przyglądając się z zainteresowaniem.&lt;br /&gt;- Został na sali gimnastycznej &lt;br /&gt;- Jutro jest niedziela, odpoczniesz, nabierzesz sił...&lt;br /&gt;- Mówisz tak co tydzień - blondyn przewrócił oczami&lt;br /&gt;- Minął dopiero drugi - zaśmiał się Uchiha&lt;br /&gt;- Co za różnica - Naruto zmarszczył śmiesznie nos i zepchnął z siebie chłopaka&lt;br /&gt;- A ty dokąd? - zapytał rozczarowany i podniósł się do siadu.&lt;br /&gt;- Rozumiem, że jesteś napalony, ale ja odczuwam większą potrzebę jedzenia niż seksu - odpowiedział idąc w kierunku kuchni&lt;br /&gt;- To już moje potrzeby się nie liczą? - zapytał ze zdziwieniem&lt;br /&gt;- W tej chwili nie bardzo - westchnął Uzumaki, zapalając światło w kuchni.&lt;br /&gt;Na  dworze panował już półmrok. To jak szybko minęły ostatnie tygodnie,  dziwiło Naruto. Sytuacja panująca pomiędzy Sasuke i Itachim w ogóle się  nie zmieniła. Uchiha wciąż unikał tematu, ale podchodził już do niego z  większym dystansem niż na początku. Uzumaki mógł się założyć, że jeśliby  tylko nie był tak wykończony po treningach, na pewno doprowadził by do  zakończenia konfliktu, który ze strony młodszego Uchihy, prawie zanikł.  Przynajmniej tak wynikało z jego obserwacji, a obserwatorem to on był  doświadczonym. &lt;br /&gt;- Co zrobić na kolację? - blondyn zajrzał do lodówki.&lt;br /&gt;- Siebie? - zasugerował Uchiha&lt;br /&gt;- Czyli nie będziesz jadł? - zapytał, choć można by to było uznać za stwierdzenie. &lt;br /&gt;Czarnooki  chciał już coś odpowiedzieć, ale przerwał mu dzwonek do drzwi. Spojrzał  wymownie na blondyna i jak gdyby nigdy nic, położył się&amp;nbsp; na sofie,  zakładając ręce pod głowę.&lt;br /&gt;- No tak, masz siłę tylko na seks - zmierzył go nieprzychylnym spojrzeniem i podszedł do drzwi.&lt;br /&gt;Nacisnął klamkę, otwierając je szeroko i nie kryjąc przy tym zdziwienia. Jego brwi powędrowały w górę.&lt;br /&gt;- Cześć - Nugato uśmiechnął się niepewnie.&lt;br /&gt;-  Cześć, co ty tutaj robisz? Znaczy się, wejdź - odsunął się w bok,  zapraszając chłopaka do środka i zamykając za nim drzwi - Proszę -  wskazał ręką salon.&lt;br /&gt;Kyoushi wszedł niepewnie w głąb pomieszczenia, rozglądając się dyskretnie. &lt;br /&gt;Był  tu pierwszy raz, ale nie uważał, żeby dom Uchihy różnił się zbytnio od  domu Naruto. Może poza tym, że był trochę bardziej tradycyjny niż dom  Itachiego. &lt;br /&gt;- Co cię do nas sprowadza? - zapytał blondyn, uśmiechając się przyjaźnie.&lt;br /&gt;Leżący  na sofie brunet podniósł się powoli, obserwując gościa uważnie. Widać  było, że jest zaskoczony i nieco zmieszany wizytą. Nugato też nie  emanował pewnością siebie.&lt;br /&gt;- Właściwie to przyszedłem do ciebie, Sasuke-kun - powiedział, zwracając się bezpośrednio do Uchihy&lt;br /&gt;Brunet  skrzywił się nieco na przyrostek dodany do jego imienia, ale nie  skomentował tego. Przynajmniej wiedział, że chłopak się zbytnio nie  spoufala. Uchiha spojrzał wymownie na niego, dając tym samym do  zrozumienia, że ma kontynuować. &lt;br /&gt;- To ja was zostawię samych - powiedział Uzumaki i zniknął w kuchni, co było obojgu nie na rękę. &lt;br /&gt;Kyoushi  wyraźnie obawiał się młodszego Uchihy. Może nie samej jego osoby, ale  nie wiedział jakiej reakcji oczekiwać. Co prawda, Itachi dużo mu o nim  opowiadał, ale różniło się to od jego wyobrażeń po ich pierwszym, dość  niemiłym spotkaniu. &lt;br /&gt;Sam Sasuke był zaintrygowany celem jego  odwiedzin, ale nie był pewien swojej samokontroli, o której można było  powiedzieć tylko tyle, że ostatnio zyskała na sile. To wciąż jednak było  za mało, zwłaszcza w konfrontacji z osobą, przez którą jego więź z  bratem osłabła.&lt;br /&gt;- Chciałem...- zaczął Nugato, ale po chwili się zaciął - Przyniosłem coś dla ciebie &lt;br /&gt;Czarnooki  spojrzał zaskoczony na chłopaka, który wziął głęboki oddech i podszedł  do niego powoli. Wyciągnął w kierunku Sasuke rękę z książką. Stał tak  czekając, aż brunet weźmie ją od niego.&lt;br /&gt;- Co to jest? - zapytał sceptycznie i spojrzał na Nugato.&lt;br /&gt;- Książka Itachiego - odparł i spojrzał na egzemplarz, podsuwając go bliżej.&lt;br /&gt;Brunet  wyciągnął niepewnie dłoń i zabrał od niego książkę. Była w eleganckiej,  karminowej oprawie, która przy brzegach wyglądała jak płonąca kartka  papieru. Na środku widniał tytuł, w kolorze, który czarnookiemu skądś  był znany. Kierowany dziwnym przeczuciem, spojrzał w oczy stojącego  przed nim chłopaka. Uśmiechnął się kpiąco pod nosem.&lt;br /&gt;-  Itachi pojechał właśnie załatwić sprawy związane z jej premierą, jutro  trafi do sklepów - dodał, czując się zobowiązany wytłumaczyć sytuację.&lt;br /&gt;- Dlaczego mi ją przyniosłeś?&lt;br /&gt;-  Itachi przywiózł do domu dwa egzemplarze, jeden był przeznaczony dla  ciebie...po prostu...- przerwał czując się skrępowany pod czujnym  wzrokiem Sasuke&lt;br /&gt;- Po prostu, co? &lt;br /&gt;- Nie był pewien czy będziesz chciał go...widzieć - dokończył nieco koślawo, chowając ręce w kieszeniach. &lt;br /&gt;Czuł  się taki obserwowany. Jakby czarne oczy przewiercały go na wylot,  szukając słabego punktu. Sasuke przełknął ślinę, nie dając po sobie  poznać, że zabolały go obawy brata. Poczuł się jeszcze bardziej winny, a  odwaga, która się w nim zebrała przez ostatnie dni, zaczęła ulatywać.  Nagle coś mu się przypomniało.&lt;br /&gt;- Przecież jutro jest niedziela, księgarnie są zamknięte - zmarszczył brwi.&lt;br /&gt;-  Będzie miał spotkanie autorskie w jednej z nich w Shibuya, podobno  więcej ludzi będzie miało szansę go poznać i otrzymać autograf -  wyjaśnił Kyoushi - To ja...ja już pójdę...&lt;br /&gt;- Poczekaj - zatrzymał go Uchiha - O której zaczyna się to spotkanie?&lt;br /&gt;- W południe - odparł zbity z tropu&lt;br /&gt;-  Dzięki - na jego twarzy pojawił się grymas, który trudno nazwać było  uśmiechem - Aha...i nie mów mu, że pytałem - dodał ze swoim zwyczajowym  chłodem.&lt;br /&gt;-  To nie będzie trudne - złotooki podrapał się po głowie i uśmiechnął  nieco zawstydzony - Zważywszy na to, że on nie wie o tym, że tu jestem -  dodał i skierował się do wyjścia - Cześć - rzucił jeszcze, na co  otrzymał odpowiedź blondyna i zniknął za drzwiami.&lt;br /&gt;Sasuke spojrzał niepewnie na trzymaną w ręku książkę i westchnął. Znów zaczynał zbierać odwagę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-2672160808982794289?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/2672160808982794289/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=2672160808982794289&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/2672160808982794289'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/2672160808982794289'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/01/epizod-62.html' title='Epizod 62'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-610446275538040230</id><published>2011-01-17T17:33:00.002+01:00</published><updated>2012-01-10T20:27:06.416+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 61</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie jestem babą - burknął Uzumaki, opierając się o filar&lt;br /&gt;- Przecież wiem - odparł ze zdziwieniem Sasuke, unosząc brwi i odkładając ulotkę - Nic takiego nie powiedziałem.&lt;br /&gt;-  To dlaczego pokazujesz mi ulotkę z filmem romantycznym? Zupełny brak  taktu - prychnął i skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej.&lt;br /&gt;- Przestań się boczyć, nie chcesz to powiedz - westchnął i na powrót zaczął przeglądać ulotki.&lt;br /&gt;-  Zastanawia mnie tylko, skąd ci się wzięła chęć na takie filmy -  spojrzał uważnie w czarne oczy i odepchnął się od filaru, podchodząc do  bruneta.&lt;br /&gt;- Myślałem, że będzie ci pasować - zerknął na blondyna i  powrócił do kontemplowania tytułów - To na co chcesz iść? - zapytał, nie  chcąc znów popełnić żadnej gafy.&lt;br /&gt;- Może jakiś thriller, horror? - zaproponował&lt;br /&gt;- Może być ten? &lt;br /&gt;-  Wydaje się ciekawy - podsumował Uzumaki, oglądając ulotkę - To ty kup  bilety, a ja zajmę się prowiantem - powiedział i ulotnił się w kierunku  stanowisk, sprzedających popcorn. Czarnooki tylko westchnął i skierował  się do kas.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Blondyn stanął w kolejce, zastanawiając się nad kupnem  przekąsek. Gdy wybrał już co zamierza kupić, jego wzrok powędrował w  prawo, rejestrując znajome postacie. Uśmiechnął się szeroko, ale po  chwili zdał sobie sprawę, że Uchiha wcale nie byłby zadowolony gdyby na  ich randce pojawili się nieproszeni goście. Mimo wszystko pomachał  wesoło ręką w kierunku znajomych i gdy tylko zakupił prowiant podszedł  żwawym krokiem.&lt;br /&gt;- Randka? - zapytał z podejrzliwym uśmiechem na ustach.&lt;br /&gt;Dziewczyna momentalnie się speszyła i pokryła rumieńcem, a towarzyszący jej chłopak tylko przytaknął.&lt;br /&gt;- Widzę, że ty też nie sam - odparł, spoglądając znacząco na dwa kubki coli i popcorn dla par.&lt;br /&gt;Niebieskooki uśmiechnął się szeroko w odpowiedzi i rozejrzał się czy jego randka już pojawiła się na dole. &lt;br /&gt;- Fajnie wiedzieć, że wam się układa - westchnął - Na jaki film idziecie?&lt;br /&gt;-  Jakąś komedię romantyczną, zbyt kłopotliwe aby spamiętać te wszystkie  tytuły - Nara ziewnął szeroko, co mogłoby się w tej sytuacji wydawać  nietaktowne. Każdy jednak poznał go już na tyle, aby nie przejmować się  zbytnio lenistwem wypływającym z każdego możliwego miejsca na jego  ciele.&lt;br /&gt;- A jak wam się układa? - zapytała nieśmiało Hinata,  spoglądając jakby ze zmartwieniem - Przykro mi z powodu tego co się  stało - dodała po chwili.&lt;br /&gt;- Nie ma się czym przejmować, u nas  wszystko ok - odpowiedział z uśmiechem, zauważając czarnookiego  schodzącego ze schodów - To do zobaczenia w szkole, mój chłopak nie może  czekać - zaśmiał się i pożegnał szybko.&lt;br /&gt;Doszedł do bruneta i wepchnął mu w ręce popcorn, oglądając się jeszcze na chwilę za siebie.&lt;br /&gt;- Spotkałem Hinate i Shikamaru - powiedział niebieskooki, przechodząc za brunetem przez bramkę.&lt;br /&gt;-  Wiadomość dnia - prychnął w odpowiedzi i skierował się do odpowiedniej  sali - Mam nadzieję, że nie idą na ten sam film co my - dodał po chwili&lt;br /&gt;-  Gdybyś wybrał tą komedię romantyczną to zapewne byśmy świetnie się  bawili w ich towarzystwie - uśmiechnął się wrednie i wbił mu palec pod  żebra, a wyprzedzając go pokazał mu język. - Jakie mamy miejsca?&lt;br /&gt;- Ty siedzisz na ziemi - burknął, wchodząc za blondynem do sali, w której już leciały reklamy.&lt;br /&gt;- Zaakceptuję tylko twoje kolana - szepnął mu do ucha i póki szli korytarzem, przygryzł jego płatek.&lt;br /&gt;- Mam nadzieję, że coś tego filmu zapamiętam - westchnął pod nosem i ruszył za niebieskookim.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;- Pamiętaj, ty się tłumaczysz i ani słowa o Itachim - zastrzegł jeszcze Uchiha, zanim weszli do zatłoczonego pubu. &lt;br /&gt;Rozejrzeli  się wokół poszukując pośród tłumu dwójki przyjaciół. Wyłapując  rozczochrane, brązowe włosy, skierowali się w stronę zajętego przez nich  stolika.&lt;br /&gt;- Cześć - przywitał się Naruto, siadając na przeciwko Kiby. Uchiha tylko skinął głową i zasiadł obok blondyna.&lt;br /&gt;- Co pijecie? - zapytał niebieskooki, spoglądając na niezadowoloną twarz szatyna.&lt;br /&gt;-  Piwo - odparł nieco oschle, a Uzumaki przełknął niezauważalnie ślinę.  Jednaj już chwilę później przypomniał sobie, że Inuzuka szybko wybacza.  Uśmiechnął się przyjaźnie, a gdy tylko Sasuke odszedł w stronę baru,  dopadły go słowa Kiby.&lt;br /&gt;- Chcę wiedzieć wszystko - powiedział patrząc zawzięcie w niebieskie tęczówki - Wszystko - powtórzył dla jasności.&lt;br /&gt;- Kiba, nie bądź wścibski - Neji spróbował ukrócić trochę jego ciekawość&lt;br /&gt;-  Ty siedź cicho, powiedziałeś, że sam mam sobie z tym radzić, więc teraz  się nie odzywaj - burknął. Hyuuga uniósł tylko ręce w obronnym geście,  wycofując się z konwersacji.&lt;br /&gt;- Sorry Kiba, ostatnio zdarzył się  pewien incydent i wyprowadziło nas to trochę z równowagi - powiedział ze  skruchą, a przed nim pojawiło się piwo przyniesione przez Uchihe.&lt;br /&gt;-  To nie jest żadne wyjaśnienie - odparł, biorąc łyka z butelki - Już nie  chodzi o to, że chcę wiedzieć co się dokładnie stało, ale chociaż  moglibyście się wytłumaczyć z opuszczania treningów - burknął  niezadowolony z faktu, że ostatnio o niczym nie ma pojęcia - Jakby nie  patrzeć, kilka razy się wam zdarzyło&lt;br /&gt;- Bo to się wszystko ze sobą  łączy, chciałbym ci powiedzieć, ale są pewne rzeczy, które uznajemy za  prywatne, sam rozumiesz - odpowiedział - Obiecuję, że na następnym na  pewno się zjawimy, prawda Sasuke? - zwrócił się do bruneta, oczekując  potwierdzenia.&lt;br /&gt;- Tak, poza tym...słyszałem, że przejąłeś moje  obowiązki - spojrzał uważnie na szatyna, a na jego twarzy nie było widać  żadnych emocji - Dzięki - dodał po chwili, wprawiając w osłupienie całą  trójkę.&lt;br /&gt;To chyba sprawiło, że Inuzuka zapomniał o swoich pierwotnych  planach, co do wyciągnięcia z nich wszystkiego co się stało, bo tylko  uśmiechnął się zakłopotany i drapiąc po karku odpowiedział, że "nie ma  za co".&lt;br /&gt;- Nie wiedziałem, że potrafisz być odpowiedzialny - dodał  jednak Uchiha, tym samym burząc tę chwilę radości. Brązowooki  momentalnie się naburmuszył.&lt;br /&gt;- Ja jestem odpowiedzialny! - odparł -  Zawsze - dodał już mniej przekonany, gdy tylko zauważył powątpiewające  spojrzenie Hyuugi - No prawie - podsumował, popijając słowa piwem. Cała  czwórka już po chwili zaczęła się śmiać. &lt;br /&gt;Blondyn spojrzał ukradkiem  na zadowoloną twarz Uchihy i złapał go delikatnie pod stołem za dłoń.  Ten tylko w odpowiedzi splótł z nim palce, spoglądając na niego z  uśmiechem.&lt;br /&gt;Czas minął szybko i chyba po raz pierwszy, żaden z nich  nie był pijany wracając do domu. Nic dziwnego, gdyż większość czasu  przegadali, niż przepili. Inuzuka dowiedział się kilku istotnych  szczegółów, co dziwniejsze, od samego Uchihy. Jednak sprawa Itachiego  nie została wywleczona na wierzch.&lt;br /&gt;- To do zobaczenia w szkole i na treningu? - zapytał jeszcze Kiba, aby upewnić się czy na pewno się zjawią.&lt;br /&gt;-  Tak, jasne. Trzymajcie się - rzucił blondyn, a Sasuke podniósł tylko  rękę w geście pożegnania - Nie było tak źle - podsumował Uzumaki,  kierując się w stronę metra.&lt;br /&gt;- Masz rację - odparł brunet, oplatając  chłopaka w pasie. Było już późno i droga, którą szli nie była  zatłoczona. Nie znaczyło to jednak, że niebieskooki nie był zaskoczony.  Uśmiechnął się jednak pod nosem i przysunął do ciepłego ciała.&lt;br /&gt;- A mówiłeś, że nie będziesz się tłumaczył - blondyn postanowił się z nim podroczyć.&lt;br /&gt;- Nie tłumaczyłem się...&lt;br /&gt;- Nawet podziękowałeś - wyszczerzył się, spoglądając w górę.&lt;br /&gt;Brunet spojrzał na rozjaśnioną twarz Uzumakiego i pocałował go lekko.&lt;br /&gt;- Jakoś mi lżej - odpowiedział, patrząc przed siebie i skręcając na przejście.&lt;br /&gt;-  Najlepszym rozwiązaniem jest załatwienie takich spraw jak najszybciej -  odparł, ciągnąc go przez ulicę i kierując się do zejścia na stację  metra. - Nie uważasz, że powinieneś porozmawiać z Itachim - zaryzykował  niebieskooki&lt;br /&gt;- Jeszcze...nie jestem na to gotowy &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Comic Sans MS;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Tak, rozumiem. Dziękuję - rozmowa telefoniczna została przerwana, a długowłosy brunet trzymający słuchawkę, opadł na fotel.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Do pomieszczenia wszedł młodszy chłopak z kubkiem kawy w ręku. Podszedł do biurka odstawiając na nie naczynie.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Rozmawiałeś z nimi? - zapytał zaciekawiony i oparł się o mebel.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Tak, wprowadzają ostatnie poprawki - odpowiedział, wyciągając w jego kierunku rękę i uśmiechając się zapraszająco.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Poprawki? - spytał, podchodząc powoli i dając się pociągnąć na kolana starszego mężczyzny.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;-  Muszą poprawić wszystkie błędy, sam przecież nie jestem w stanie ich  wyłapać - pocałował chłopaka w kark - Potrwa to jakiś tydzień, a potem  jeszcze muszę wyrazić zgodę na wydanie i pozałatwiać inne formalności -  westchnął, owiewając jego kark ciepłym oddechem. - Więc musisz mi  powiedzieć, czy jesteś pewien tego, że ta książka ma ujrzeć światło  dzienne - spojrzał pytająco w złote oczy.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;Chłopak przekręcił się tak,  że teraz siedział okrakiem na jego kolanach. Oparł się czołem o czoło  bruneta i wplótł palce w jego długie włosy.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Przeze mnie masz same  problemy, myślisz, że śmiałbym utrudniać ci życie jeszcze bardziej? -  zapytał, chowając głowę w jego szyi i wdychając zapach mężczyzny -  Bardziej niż książką, martwię się tym co będzie z tobą i Sasuke - dodał  wzdychając.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- To już nie zależy tylko ode mnie - Itachi uniósł dłoń i  pogłaskał kasztanowe włosy - A jak twoje studia? - zapytał, bezpiecznie  zmieniając temat.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Wszystko w jak najlepszym porządku, powinienem dostać stypendium - odparł i ziewnął szeroko.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Mój chłopak jest aż tak inteligentny? - zapytał przekornie.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;-  A kiedyś w to wątpiłeś? - podniósł głowę z oburzoną miną - No wiesz,  nie spodziewałem się, że twoja wiara we mnie jest tak nikła - wstał,  śmiejąc się pod nosem - Idę do łóżka - dodał kierując się do wyjścia z  gabinetu.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- Chyba nie masz zamiaru spać? - zapytał zaskoczony&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;- To  zależy od tego czy ktoś ma zamiar zająć drugą połowę łóżka - odparł  zalotnie, rejestrując jeszcze jak mężczyzna podnosi się z fotela, po  czym zniknął za drzwiami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Comic Sans MS;"&gt;&lt;span style="font-family: Comic Sans MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-610446275538040230?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/610446275538040230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=610446275538040230&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/610446275538040230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/610446275538040230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/01/epizod-61.html' title='Epizod 61'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-950794815419824673</id><published>2011-01-17T17:32:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T20:27:29.570+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 60</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Straszna kolejka - jęknął Uzumaki, który pojawił się na dachu szkoły z  papierową torbą w ręce - Trzymaj - wyciągnął rękę w kierunku bruneta,  siadając obok niego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Uchiha wziął ją, wyciągając ze środka drugie śniadanie. Bez zbędnych słów zaczął jeść.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Jak się czujesz? - zapytał blondyn, wyciągając przed siebie nogi i patrząc z uwagą na profil chłopaka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Normalnie - odparł, zaszczycając go przelotnym spojrzeniem&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Wiesz, że nie musisz przede mną tego ukrywać - westchnął, przestając jeść&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Czego ukrywać? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Tego, że jest ci źle, nie duś tego w sobie - powiedział niebieskooki, nie spuszczając z niego wzroku&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Sugerujesz, że mam rozsiewać wokół siebie depresję? - zapytał i spojrzał na niego z zaskoczeniem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Przecież wiesz, że nie o to mi chodzi - blondyn wstał i podszedł do siatki zabezpieczającej. Odwrócił się i spojrzał na czarnowłosego - Chodzi mi oto...Jeżeli będziesz to z siebie wyrzucać tylko w domu...atmosfera  tam zrobi się coraz bardziej nieprzyjemna...- westchnął ciężko i włożył  ręce w kieszenie- Nie chcę, żeby to się na nas źle odbiło...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Naruto, ja nie jestem osobą, która się dzieli problemami ze wszystkimi  wokół. Cała szkoła nie musi o tym wiedzieć - odparł brunet i skrzywił  się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Nie chodzi mi o całą szkołę...ale jeśli wyrzucisz z siebie trochę  emocji....tutaj, na tym dachu, będzie lżej nam obu. Nie chcę abyś dusił  to w sobie przez te siedem godzin, a potem w domu, dawał temu upust...to  się nie sprawdza...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- I niby jak mam dać im upust? Nie wiesz co mówisz...- pokręcił głową, znów zabierając się za jedzenie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Uzumaki spojrzał na niego z troską i wypuścił powietrze, nadymając policzki. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Po prostu przestań udawać przede mną - burknął - Chociaż tutaj zrzuć tą  maskę - podrapał się po głowie i podszedł do chłopaka. Kucnął przy nim,  zabierając mu z rąk jedzenie. Usiadł na jego wyciągniętych nogach - Po  prostu się rozluźnij i przestań myśleć o tym w obawie, że ktoś zauważy  jak jest Ci źle. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Blondyn objął go ramionami wokół szyi i pocałował lekko. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Może gdzieś dzisiaj wyjdziemy? – wyszeptał Uchiha , z ustami przy szyi blondyna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Co? – chłopak zamrugał oczami i cofnął głowę, by mieć widok na twarz czarnowłosego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Co tak patrzysz? – zirytował się brunet, wyplątując się z uścisku&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nic,tak tylko...od kiedy masz ochotę na wyjścia? – zapytał, wciąż nie przekonany propozycją, która padła z ust Uchihy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Od teraz? – burknął, wypuszczając powietrze – Jak ci nie pasuje, to nie nalegam &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie,tylko się trochę zdziwiłem...no wiesz, jakoś nigdy ci się nie paliło do szwendania po mieście &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- To jak?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  A masz jakiś konkretny plan, czy będziemy szli w stronę zachodzącego  słońca? – zaśmiał się blondyn, na powrót przylegając do ciemnowłosego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie wiem, może do kina? Bilard? – westchnął, przeczesując włosy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Hmmm...nie  chcesz siedzieć w domu, bo boisz się, że ta cała sprawa z Itachim nie  da ci spokoju? – podsumował Uzumaki, patrząc uważnie w czarne oczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- To źle? – zapytał zaskoczony, unosząc brew&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Nie skąd...mi się ten pomysł w zasadzie podoba, nie chcę zapuścić  korzeni – zaśmiał się niebieskooki – Tylko się nie zmuszaj do dobrej  zabawy, jak już będziemy namieście, nic na siłę...inaczej nie będziemy  się dobrze bawić – wymruczał, wpółleżąc na brunecie. – Idziemy sami?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Wolałbym...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- To może jednak do kina, a jak nam będzie mało, to skoczymy na piwo i bilard, co ty na to?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Dobry pomysł – pocałował go przy uchu – A teraz oddaj mi moje jedzenie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Uzumaki burknął niepocieszony wizją wstania z ciepłego ciała, ale podniósł się i oddał czarnookiemu torebkę z jedzeniem. Chwilę później usłyszeli dzwonek i oboje z niezadowoleniem opuścili dach. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie zgadniesz!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Szatyn,  który był skoncentrowany nad jakimiś papierami porozwalanymi na łóżku,  nie zwrócił najmniejszej uwagi na trzask drzwi, ani na wściekły ton  swojego chłopaka. Hyuuga podszedł więc i pochylił się nad nim,  zaglądając mu przez ramię i unosząc wysoko brwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Co to? Kiedy przejąłeś obowiązki kapitana? – zapytał nie kryjąc zdziwienia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Kiedy przestał się nimi interesować – burknął – Ostatnio w ogóle nie  widuję tej dwójki na treningach, nie wiem co się z nimi dzieje –  westchnął, bazgrając coś zawzięcie&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- To nie masz z nimi kontaktu w szkole? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Mam, ale nie oznacza to, że otrzymuję od nich jakiekolwiek wyjaśnienia –  Inuzuka przetarł skronie i opadł w tył, rozkładając się na łóżku – W  ogóle nie da się z nimi dogadać. Naruto się tylko głupio uśmiecha i  mówi, że wszystko w porządku – Kiba naburmuszył się i podniósł z  powrotem – Co chciałeś mi powiedzieć?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Rozmawiałem z wujem – westchnął siadając na brzegu łóżka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- I co? Kiedy chce się spotkać?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Sęk w tym, że mu się odechciało&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Jak tomu się odechciało? Tyle czasu zawracał ci głowę i nagle zmienił  zdanie? – zaskoczony Inuzuka aż uklęknął na łóżku – Tak po prostu?  Powiedział ci dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie rozmawiałem z nim – westchnął Hyuuga &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- To skąd wiesz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Spotkałem się z Hinatą – odparł, związując włosy – Mówiła coś o tym, że  w mojej dzielnicy wynikła jakaś afera z Sasuke, co wujowi się bardzo  nie spodobało i lepiej na razie nie poruszać tematu, sam wiesz jakiego –  spojrzał w czekoladowe oczy Kiby i wzruszył ramionami&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Jaka afera dokładnie? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Podobno pół dzielnicy dowiedziało się, że Sasuke jest gejem –  długowłosy oparł się o ścianę – I że razem z Naruto paradowali przed  domem prawie nadzy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Inuzuka  wybałuszył oczy i otworzył szeroko usta. Ten wyraz twarzy nie wyglądał  zbyt inteligentnie, co siedzący obok Neji skomentował skrzywieniem,  jakby spodziewając się wybuchu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Dlaczego ja jeszcze o tym nie wiem? Podobno Naruto jest moim  przyjacielem, a słowem nie wspomniał o swoim ekshibicjonizmie! – warknął  zezłoszczony szatyn – Kto jeszcze to widział?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Hinata powiedziała, że tylko najbliższe domy. Poza tym wyglądało na to,  że się kłócili no i Itachi nie wyglądał na zadowolonego – westchnął  umęczony &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  W szkole nie wyglądali na skłóconych, raczej na wyalienowanych –  powiedział Kiba z dziwną miną – Często znikali i rzadko mieliśmy okazję  pogadać, poza tym opuścili kilka treningów raczej bez konkretnego  wytłumaczenia – westchnął ciężko i wstał szukając telefonu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- I co zamierzasz z tym zrobić? – zapytał Neji spodziewając się, że jego chłopak cicho siedzieć nie będzie.&lt;br /&gt;-  Zamierzam się dowiedzieć dlaczego to ja zajmuję się tym czym powinien  zajmować się Uchiha – burknął w odpowiedzi i wyszukał numer do Naruto&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Hyuuga tylko wstał i podszedł do czajnika. Spojrzał uważnie szatyna, przysłuchując się rozmowie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Tylko mnie do tego nie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Tak? Świetnie! To ja i Neji będziemy na was czekać – uśmiechnął się szeroko do słuchawki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-...mieszaj...jak zawsze pytasz mnie o zadanie – westchnął zrezygnowany, zalewając herbatę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Wieczorem idziemy do pubu – Inuzuka z zadowoleniem schował telefon do kieszeni&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  I o co chcesz się ich zapytać? – Hyuuga spojrzał na niego podejrzliwie –  Pamiętaj, że to nie moja sprawa, sam sobie z tym musisz poradzić –  odparł zanim Kiba zdążył cokolwiek powiedzieć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  No co ty? Kochanie!! – szatyn spojrzał na niego błagalnie, ale od kiedy  ilość jego spojrzeń podwoiła się ostatnio przez przedziwne incydenty,  Neji nauczył się je ignorować. &lt;br /&gt;Odwrócił się tylko i usiadł na fotelu, zajmując się swoimi sprawami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Kto dzwonił?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Kiba – westchnął zrezygnowany blondyn i opadł na sofę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- I co chciał? Ostatnio zrobił się strasznie wścibski – wydedukował Uchiha &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Ma do tego prawo – odparł Naruto, spoglądając uważnie na bruneta – Bądź co bądź, to my ostatnio trzymamy się na uboczu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Mamy do tego prawo – burknął w odpowiedzi&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Tak, wiem. Tylko nic dziwnego, że przyjaciele chcą wiedzieć co się z  nami dzieje. I Kakashi zapewne jest wściekły z powodu naszej  nieobecności na treningach – westchnął – Powiedziałem Kibie, że się z  nim spotkamy &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Kiedy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Dzisiaj? – spojrzał niepewnie na bruneta i przygryzł wargę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Przecież dzisiaj mieliśmy sami iść na miasto – warknął – Dziękuję, że ze mną to ustaliłeś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Sasuke, daj spokój. Im szybciej to wyjaśnimy tym lepiej dla nas. Poza  tym w dalszym ciągu nasza randka jest aktualna, tylko jej koniec się  troszkę zmienił...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Chodzi o to, że ja nie czuję potrzeby wyjaśniać niczego. To nie jego sprawa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- A właśnie, że tak! To on przejął twoje obowiązki i należy mu się sprostowanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Ale ja nie chcę o tym rozmawiać z nikim innym, nie rozumiesz? – warknął podnosząc się z kanapy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Rozumiem i nie zmuszam cię do tego, chcę tylko przedstawić mu tą całą  sytuację nieco klarowniej. Nie musi znać przecież wszystkich szczegółów.  – Naruto wstał i podszedł do Uchihy, przytulając się do jego pleców –  Nie sądzisz, że powinien też wiedzieć o tym kiedy wrócimy na treningi? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Zastanawiam się właśnie nad powodem, dla którego ty je opuszczasz i nie mogę tego rozgryźć? – powiedział z zastanowieniem&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Sam nie wiem, jakoś mi nie idzie bez ciebie – westchnął – Neji  będzie...- podsunął mu Uzumaki jakby oczekując, że to go przekona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- I?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Ja porozmawiam z Kibą, a ty z Nejim nie będziecie musieli nic robić...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Tylko tego słuchać? – zapytał z sarkazmem&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- No dobra, w ostateczności się przesiądziemy żebyście mieli spokój...nie żeby to dotyczyło ciebie czy coś...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Dobra, skończ. Jakoś to wytrzymam - odparł zrezygnowany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;Naruto uśmiechnął się lekko z satysfakcją i opadł z powrotem na sofę.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-950794815419824673?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/950794815419824673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=950794815419824673&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/950794815419824673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/950794815419824673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/01/epizod-60.html' title='Epizod 60'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-7241522055436957391</id><published>2011-01-17T17:29:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T20:27:57.599+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 59</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Co to miało znaczyć? - wysyczał Itachi odwracając się do chłopaków, gdy tylko drzwi się zamknęły.&lt;br /&gt;- Daruj sobie - odparł niechętnie młodszy Uchiha i powędrował do kuchni.&lt;br /&gt;-  Cała ulica widziała Cię w negliżu! Co ty sobie wyobrażasz? - zapytał  panicznie i gdyby nie to, że gdzieś na górze leżał, niewydany jeszcze,  egzemplarz jego książki, Sasuke mógłby pomyśleć, że jego brat martwi się  o to, co pomyślą o nich inni.&lt;br /&gt;- O co ci chodzi? Akurat ty najbardziej przejmujesz się zdaniem sąsiadów - burknął wyraźnie zirytowany i usiadł przy stole.&lt;br /&gt;-  Bo nie chodzi o mnie, tylko o ciebie! - warknął i położył z hukiem ręce  na stole, wywołując u stojącego z boku Naruto, niekontrolowany podskok.&lt;br /&gt;Czarne tęczówki podniosły się, napotykając zaciętą minę Itachiego. Przechylił głowę w bok i prychnął z niedowierzaniem.&lt;br /&gt;-  O mnie akurat się martwić nie musisz - odparł z cynicznym uśmiechem,  odchylając się na krześle. Ten dzień naprawdę był pełen wrażeń. Czasami  tęsknił za chwilami spokoju, na które mógł sobie pozwolić zanim spotkał  Uzumakiego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;- Wybacz, źle mnie zrozumiałeś - przetarł twarz, a na  jego twarzy pojawił się zmęczony uśmiech - Martwi mnie raczej to, jak  skutki tej sytuacji odbiją się na Naruto - wskazał delikatnym gestem  dłoni blondyna, który zrobił zdziwioną minę i usiadł na krześle obok  Sasuke&lt;br /&gt;- Do czego niby zmierzasz? - syknął młodszy Uchiha i zmrużył oczy&lt;br /&gt;-  Do tego, że nie potrafisz zdecydować co jest dla ciebie ważniejsze!  Status społeczny czy osoba którą...z którą jesteś - dokończył płasko,  ale jego zacięty wyraz twarzy się nie zmienił.&lt;br /&gt;- Zajmij się swoim  życiem, myślisz, że jesteś lepszy? - warknął groźnie i podniósł się z  krzesła - A kto niby robi z życia swojego chłopaka farsę na całą  Japonię? Zastanów się nad sobą zanim wpieprzysz się w życie kogoś  innego! &lt;br /&gt;Twarz starszego Uchihy na moment stężała, ale po chwili znów zagościł na niej ten zacięty wyraz twarzy.&lt;br /&gt;-  To nie jest żadna farsa - powiedział spokojnym, mroźnym tonem.  Uzumakiego, który przez cały czas obserwował całą sytuację, przeszedł  dreszcz i aż odruchowo wyciągnął dłoń, łapiąc za przedramię swojego  chłopaka.&lt;br /&gt;- Sasuke, daj już spokój, to nie idzie w dobrym kierunku -  powiedział łagodnie i spojrzał na młodszego Uchihę, który zaszczycił go  tylko przelotnym spojrzeniem - "Cudownie, znów mnie ignoruje. Nie dość,  że odbiega od tematu, to chyba nawet nie zauważył, że zaraz dojdzie do  jakiejś tragedii, jeszcze tylko kilka słów Uchiha"&lt;br /&gt;- Nie, dopóki nie  przestanie się wtrącać w moje życie! - odwrócił się z powrotem do brata -  Już mnie nie interesuje, co zrobisz z tą swoją książką, a wyślij ją  nawet na księżyc, ale nigdy więcej nie wtrącaj się do mojego życia! -  syknął wściekle, waląc ręką w stół i nie spuszczając brata z oczu.&lt;br /&gt;Długowłosy  zrobił odruchowo krok w tył i wypuścił powietrze. Z twarzy zniknęła  zaciętość, a pojawiło się coś, co Sasuke widział u niego tylko raz.  Kiedy po raz pierwszy Itachi zabrał go na grób matki, gdy mu ją  przedstawiał, widział ten wyraz twarzy tylko przez chwilę. Wystarczyło  to jednak, by poczuł wtedy, jak bardzo Itachi ją kochał i jak bardzo  cierpiał po jej stracie. Przez chwilę nawet, poczuł się winny, ale gdy  tylko na jego głowę spadła ciepła, duża dłoń i potargała mu z uśmiechem  włosy, poczucie winy odpłynęło. Bo wtedy wiedział, że Itachi kocha go  tak bardzo jak kochał ich matkę.&lt;br /&gt;W gardle młodszego Uchihy pojawiła  się nieprzyjemna klucha. Czuł, że jeżeli zaraz jej nie przełknie i  czegoś nie powie, ta cała sytuacja wymknie mu się spod kontroli. Klucha  była tak wielka, że aż go rozbolało gardło i zaszumiało w głowie od  nadmiaru napięcia. Nie mógł wydusić słowa. &lt;br /&gt;- To...Ja...- wciągnął  głęboko powietrze, ale nie pomogło. To wszystko, co udało mu się  wykrztusić. Zauważył jak Itachi przełknął ciężko ślinę.&lt;br /&gt;- O pieniądze  nie musisz się martwić przelewy będą realizowane co miesiąc. Do  widzenia, Sasuke - powiedział przez ściśnięte gardło, odwrócił się i w  pośpiechu opuścił posiadłość.&lt;br /&gt;Blondyn siedział z szeroko otwartymi  ustami i patrzył jeszcze w stronę wyjścia z kuchni. Spojrzał na  sparaliżowanego Uchihe i delikatnie pociągnął go z powrotem na krzesło. &lt;br /&gt;- Sasuke, w porządku? - zapytał z troską, odgarniając z oczu jego czarne włosy.&lt;br /&gt;Chłopak  wypuścił powietrze, które cały ten czas trzymał w płucach i wziął  szybko następny oddech, potem jeszcze jeden i jeszcze jeden. Cały czas  jednak czuł, że coś ciężkiego uciska mu klatkę piersiową, z trudem łapał  powietrze.&lt;br /&gt;- Sasuke? Już, uspokój się, spójrz na mnie - czarne  tęczówki przeniosły się na twarz blondyna, wyłapując pełne troski  spojrzenie. &lt;br /&gt;Chciał coś powiedzieć, ale przez narastającą w nim panikę, wszystkie słowa uleciały mu z głowy. &lt;br /&gt;Oto  on, Uchiha Sasuke, chodzący egoizm, stracił najważniejszą osobę w swoim  życiu. Jedyną, która do tej pory, za swoją miłość, troskę i opiekę, nie  żądała niczego w zamian. Wystarczyło kilka słów, które dla niego, nie  miały nawet większego znaczenia. W przypływie emocji, złości i  frustracji, wydawały mu się po prostu sposobem na pozbycie się napięcia.  Ale to co dla niego miało tak przyziemne znaczenie, dla jego brata było  jak nóż w serce. &lt;br /&gt;Poczuł jak to nieprzyjemne uczucie się powiększa, a  wszystkie emocje wraz z treściami żołądkowymi podchodzą mu do gardła.  Złapał się ramienia blondyna i podniósł powoli, zakrywając usta dłonią,  by dostarczyć sobie złudnego wrażenia, że w ten sposób zapanuje nad  odruchem wymiotnym. Skierował się w stronę łazienki, a towarzyszący mu  Uzumaki, od razu przypomniał sobie, że toaleta na dole nie jest  wyposażona. Doprowadzając chłopaka do drzwi, szybko pognał z powrotem po  jakiś ręcznik i proszki na żołądek. Gdy stanął przed drzwiami usłyszał  odgłos zwracanych treści żołądkowych. Zagryzł wargę kładąc rękę na  klamce, ale nie wchodząc do środka. Nie chciał, by Sasuke czuł się  niezręcznie i wolał zostawić go z tym samego. &lt;br /&gt;Gdy odgłos ucichł i  nie było nic słychać przez dłuższą chwilę, Naruto wszedł do środka.  Odstawił szklankę z wodą i proszki na szafkę, a ręcznik zmoczył i  wycisnął. Podszedł powoli do bruneta i ukucnął przy nim, podnosząc  łagodnie jego twarz i wycierając ją delikatnie. Była blada i malowało  się na niej zmęczenie, wywołane skurczami. Gdy skończył, podał mu  szklankę z wodą i tabletki.&lt;br /&gt;- To na żołądek, pomoże - powiedział cicho i wcisnął mu szklankę w dłoń. &lt;br /&gt;Sasuke  lekko uchylił powieki i wziął szybko proszki, popijając niewielką  ilością wody, krzywiąc się gdy poczuł w ustach nieprzyjemny smak. Poczuł  ciepłą dłoń na karku, a zaraz potem usta na czole. Ręce  niebieskookiego, przyciągnęły go do siebie, a dłonie delikatnie  przesuwały się po plecach uspokajając go. Panika gdzieś uleciała i teraz  zastąpił ją niepokój. Bo czy to oznacza, że już nie ma rodziny? Jak  Naruto?&lt;br /&gt;- To uczucie jest gorsze niż jego śmierć - odparł, a gardło  podrażnione przez wymioty, sprawiło, że jego głos był zachrypnięty i  cichy.&lt;br /&gt;- Wszystko się jakoś ułoży - blondyn chciał dodać mu jakoś  otuchy, ale nie za bardzo wiedział co powiedzieć, więc tylko podniósł  chłopaka powoli - Chodź, położysz się, sen ci dobrze zrobi - powiedział,  prowadząc go do góry. &lt;br /&gt;Czuł lekkie drżenie jego ciała, od utraty  energii. Położył go w łóżku, wcześniej dając mu się przebrać w ciepłe  dresy. Czarnowłosy, zakrył rękami twarz wzdychając drżąco. Naruto nie  wiedział czy to pod wpływem dreszczy czy rozżalenia. Usiadł obok i  położył swoje dłonie na jego, zabierając je z twarzy. Czarne oczy  spojrzały na niego zmęczone, a twarz była jeszcze bledsza niż zwykle. To  dreszcze wywołały drżenie w jego głosie. Pocałował wewnętrzną stronę  jego dłoni i westchnął.&lt;br /&gt;- Będzie dobrze - szepnął, wiedząc jak to banalnie brzmi, a jednak nie mogąc się zdobyć na nic więcej. &lt;br /&gt;Przysunął  się bliżej i ułożył obok chłopaka, wtulając nos w szyję. Wciąż czując  drżenie ciała. Zaplątał swoje palce gdzieś w okolicach karku, drapiąc go  lekko, uspokajająco. &lt;br /&gt;- Zrobię ci herbaty - szepnął, podnosząc się lekko na rękach. &lt;br /&gt;Zapalił  lampkę nocną i wychodząc zgasił światło. Zszedł do kuchni i czekając aż  woda się zagrzeje, wypuścił głęboko powietrze wraz z całym napięciem.  Wiedział, że Sasuke w końcu powie coś nie na miejscu, co zrani  Itachiego. Wiedział, że znów nic na to nie poradzi. Sytuacja ta,  wydawała się o wiele bardziej skomplikowana niż afera z książką. Nie  wiedział jak to się odbije na czarnowłosym. Nie był on kimś kto  manifestował swoje problemy w szerszym gronie, jednak wiedział, że w  domu nie obejdzie się bez ciągłego napięcia i poczucia beznadziejności.  Nie chciał pozwolić na zatracenie się w negatywnych emocjach, tylko  jeszcze nie wiedział co zrobić, by być dla niego pożytecznym. Do tego  jutro muszą napisać egzamin z japońskiego i nie wiedział jak to się  odbije na Sasuke.&lt;br /&gt;Zalał herbatę i w zastanowieniu podreptał na gorę.  Zamiast śpiącego, bądź zasypiającego bruneta, zastał go z książką w  ręku. Zamkniętą książką. Zmarszczył na chwilę brwi i podszedł bliżej,  stawiając kubek na szafkę. &lt;br /&gt;- Czytasz? - zapytał, siadając na skraju łóżka - Może lepiej będzie jak się najpierw prześpisz? &lt;br /&gt;-  Nie mam ochoty na sen - odparł i poklepał miejsce z drugiej strony,  dając znać Uzumakiemu, żeby się przetransportował - Czekałem na ciebie&lt;br /&gt;- Hmm? - blondyn wygodnie ułożył się obok, opierając głowę na ramieniu czarnookiego&lt;br /&gt;-  Chciałem poczytać z tobą - westchnął, otwierając na stronie, na której  skończył - Jeżeli nie masz nic przeciwko, oczywiście - dodał spoglądając  na blondyna.&lt;br /&gt;Naruto uśmiechnął się i pocałował go, wzdychając  głęboko gdy się oderwał. Oparł z powrotem głowę o ramię chłopaka i  przerzucił jedną rękę przez jego pas.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;-  To się robi nie do pomyślenia! Co się dzieje z tymi ludźmi? - Hyuuga  Hiashi wkroczył do salonu ze zmarszczonymi brwiami - To podchodzi pod  ekshibicjonizm - powiedział z oburzeniem, siadając w fotelu&lt;br /&gt;- Nie  wyolbrzymiaj, tato - powiedziała Hinata, stawiając przed ojcem filiżankę  herbaty. Uspokajającej, żeby nie było, nie chciała po prostu słuchać  tej rasistowskiej reprymendy.&lt;br /&gt;- Ta dzielnica schodzi na psy.  Myślałem, że chociaż Uchiha podnoszą jej status, a to zwyczajne pedały -  warknął z wyraźnym obrzydzeniem&lt;br /&gt;- Wystarczy! - krzyknęła niemalże  Hinata - Naucz się wreszcie, że niezależnie od orientacji seksualnej  należy się człowiekowi szacunek! Jestem tobą naprawdę rozczarowana, bo  zamiast ty mnie uczyć o tolerancji, ja muszę uczyć tego ciebie! - wbiła  oskarżający wzrok w ojca - Niby co takiego zrobił Itachi-san, że  zasłużył sobie na tak pogardliwe słowa z twoich ust? Albo Sasuke-kun?  Pomijając fakt o dzisiejszym wypadku, zawsze zachowywał się z należytym  ci szacunkiem! - Hyuuga chciał przerwać córce, ale nie dała mu ona do  tego okazji - To ty się powinieneś wstydzić, a nie oni! Nie oczekuj od  innych szacunku dopóki sam nie nauczysz się szanować ludzi. Rodzina  Uchiha jest lepsza od niejednej z rodzin, mieszkających w tej dzielnicy.&lt;br /&gt;- Gdyby Fugaku żył, nie pozwalałby im na oczernianie swojego nazwiska - syknął niewzruszony&lt;br /&gt;-  Gdyby matka żyła, wybiłaby ci z głowy tą bezpodstawną nienawiść -  warknęła stanowczo - Nie waż się uczyć Hanabi tych bzdurnych idei -  zastrzegła, unosząc do góry palec - Nie dziwię się, że Neji się stąd  wyprowadził, w takiej sytuacji sama bym to z chęcią zrobiła - dodała, po  czym poszła do siebie, zostawiając ojca w szoku.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Dało się słyszeć cichy odgłos zamykanych drzwi wejściowych. Nugato szybko wyskoczył z fotela i pobiegł w stronę przedpokoju.&lt;br /&gt;- I o co chodziło? - zapytał zaciekawiony.&lt;br /&gt;- Nie chcę teraz rozmawiać - odparł lekko nieobecny brunet.&lt;br /&gt;Chłopak podszedł do niego i przytulił się patrząc w twarz mężczyzny.&lt;br /&gt;- Stało się coś? - zapytał niepewnie, bo skoro Itachi powiedział, że nie chce rozmawiać, to raczej odpowiedzi mógł nie otrzymać.&lt;br /&gt;Uchiha  spojrzał na niego i zgarnął ramionami, przyciągając delikatnie do  swojej klatki piersiowej i całując w czubek głowy. Westchnął drżąco i  zamrugał szybko oczami, by nie popłynęły łzy. Nie chciał go martwić, nie  dopóki sam się z tym nie rozprawi.&lt;br /&gt;- Porozmawiamy później - odetchnął po chwili, odsuwając się od chłopaka. &lt;br /&gt;- Dzwonili z wydawnictwa...&lt;br /&gt;-  Nie teraz - powiedział, przejeżdżając dłońmi po jego ramionach - Chcę  teraz mieć chwilę dla siebie, gdyby ktoś pytał, nie ma mnie dla nikogo -  powiedział całując go delikatnie w usta i kierując się na piętro,  zamknął się w swoim biurze.&lt;br /&gt;Usiadł w fotelu i włączył lampkę nocną.  Na dworze było już naprawdę ciemno, choć noc jeszcze nie zapadła.  Wypuścił ciężko powietrze i oparł policzek na dłoni, zamykając oczy. Aż  mu serce mocniej zabiło na wspomnienie tego co powiedział Sasuke.&lt;br /&gt;I  chociaż powinien go znać, powinien wiedzieć, że to puste słowa podszyte,  tylko i wyłącznie, gniewem i irytacją. Jednak zabolało, jakby ktoś  wyrzucił na śmietnik, ostatnie dziewiętnaście lat z jego życia.  Dziewiętnaście lat, które poświęcił, by zapewnić jak najlepsze życie  swojemu bratu. Po to, by wymazać z niego to poczucie winy, które  wzbudził w nim ojciec Po to, by doczekać się, aż znajdzie się osoba,  która tak samo mocno jak on, będzie go kochać i otaczać troską. Po to by  teraz poczuć się jak w dniu śmierci swojej matki, jakby stracił go na  zawsze. &lt;br /&gt;To on zareagował przesadnie, to on mógł go źle zrozumieć,  ale to on też czuł się w tym momencie winny. Jakby podpisał wyrok na  zakończenie ich więzi. Nie czuł się z tym dobrze. Wydawało mu się to  gorsze od śmierci Sasuke, bo wiedział, że on jest, ale już nie ma ich.  Ich rodzina się rozpadała. &lt;br /&gt;Mógł to naprawić, mógł pójść i przytulić  go z przeprosinami na ustach, potargać po włosach i uśmiechnąć się. Ale  słowa, które usłyszał zadały mu nieprawdopodobny ból. Jeszcze nigdy nie  czuł się tak zbędny w jego życiu, jak w tym momencie. &lt;br /&gt;Chwilową ulgę  przyniosła mu myśl, o tym, że jego brat ma przy sobie osobę, która  zajmie się nim odpowiednio. Jednak w pewien sposób ta myśl go zabolała. &lt;br /&gt;Bo Sasuke już go nie potrzebował. &lt;br /&gt;Zgasił lampkę. Nie chciał, by chociażby światło było świadkiem jego słabości. Od śmierci matki płakał po raz pierwszy.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-7241522055436957391?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/7241522055436957391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=7241522055436957391&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/7241522055436957391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/7241522055436957391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/01/epizod-59.html' title='Epizod 59'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-6983063474839412693</id><published>2011-01-17T17:28:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T20:29:25.212+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 58</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Ha! Też to widziałeś? - zapytał Kiba niezbyt dyskretnie, przegryzając frytkę. Neji zaśmiał się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Pewnie,wszyscy widzieli - odparł, kradnąc jedną z tych należących do  Inuzuki. To, że miał swoje nie robiło mu większej różnicy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Ej! O czym rozmawiacie? - brunet kopnął w krzesło szatyna, który wraz  ze swoim chłopakiem zaśmiewali się z czegoś, co tylko w strzępkach  rozmowy doleciało do jego uszu i z tego co zrozumiał, chodziło o niego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- O twojej dzisiejszej wylewności, panie Uchiha - parsknął Kiba i opadł głową na stół,próbując powstrzymać śmiech.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Uzumaki  zarumienił się dość niewinnie jak na niego, czego Sasuke nie odmówił  sobie skomentować śmiechem, dołączając do Inuzuki. Blondyn spojrzał z  niedowierzaniem na swojego chłopaka, po czym skierował wzrok na chłopaka  Kiby.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Nie no,dzisiaj to ty jesteś jakiś chłopak na opak! - westchnął  zrezygnowany - Nie rozumiem - oparł głowę na dłoni i spojrzał  zaciekawiony na długowłosego, który podnosił ze stołu ledwo  oddychającego szatyna.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Sasuke,zabijesz mi chłopaka, już drugi raz dzisiaj - odparł i pokiwał  głową z dezaprobatą, zmuszając Kibe do głębokich wdechów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Tak,najpierw pośpiechem, a teraz śmiechem - parsknął wycierając  załzawione oczy, na co Inuzuka znowu wybuchł głośnym rechotem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Niebieskooki  rozejrzał się dookoła czy aby nie zwracają na siebie większej uwagi.  Wyłapał tylko krzywe spojrzenia dwóch chłopaków, siedzących na drugim  końcu sali.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Uspokójcie  się, co wam dali w tych burgerach? Może powinienem złożyć reklamacje? -  zapytał niemalże z tak wielką powagą, że Neji mimowolnie dołączył do  pozostałej dwójki - Nie wytrzymam - sapnął opierając się na krześle, ale  im dłużej im się przyglądał, tym bardziej jemu zbierało się na śmiech.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W  końcu jednak dał się porwać tej dziwnej głupawce i śmiali się tak z  niczego, dopóki obsługa nie wyprosiła ich z lokalu, argumentując tym, że  przeszkadzają innym gościom, a przecież McDonald’s to porządna  familijna restauracja. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Do zobaczenia – krzyknął jeszcze Inuzuka, podbiegając do Hyuugi. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Naruto wraz z Sasuke skierowali się w przeciwnym kierunku, spacerując powoli w stronę Asakusy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Dobrze się dzisiaj bawiłem – odparł blondyn, wzdychając i wyciągając w górę ręce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Ja też – Uchiha uśmiechnął się lekko pod nosem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Jesteś jakiś inny, od dłuższego czasu – zauważył niebieskooki,  spoglądając na niego krótko. Sasuke spojrzał na niego pytająco – Ale  podoba mi się to, tylko...- przerwał Uzumaki patrząc przed siebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Tylko, co? – ponaglił go czarnooki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Tylko brakuje mi trochę starego Ciebie&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Myślałem, że tego właśnie chcesz, staram się nie być takim „dupkiem”  jak zawsze – powiedział,patrząc z zastanowieniem w niebieskie oczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Tak, wiem i doceniam to, ale to właśnie tego „dupka” mi w tobie brakuje  – odparł kładąc rękę na jego plecach – Nie jestem jajkiem Sasuke, nie  stłukę się tak łatwo – uśmiechnął się rozbrajająco&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- I tak źle, i tak niedobrze – westchnął zrezygnowany&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Nie twierdzę abyś całkowicie rezygnował ze swojej „dobrej natury” –  zamachał rękami – Tylko w stosunku do mnie bądź taki jak kiedyś –  wzruszył ramionami, mając nadzieję, że Uchiha zrozumie, o co mu chodzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- W stosunku do cie...Jesteś masochistą? – spojrzał na niego szeroko otwartymi, w zdumieniu,oczami. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Blondyn  zaśmiał się i rozejrzał dookoła. Słońce już zachodziło, rzucając  pomarańczową poświatę.Ulica, na której mieszkali nie była ruchliwa, więc  po dokładniejszym rozeznaniu w terenie, niebieskooki złapał dłoń  swojego chłopaka. Przysunął się bliżej, gdy Uchiha rozejrzał się dookoła  i spojrzał na niego zaciekawiony. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Tak troszeczkę –wymruczał, nie spuszczając wzroku z czarnych tęczówek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Czarnowłosy uśmiechnął się i pochylając do przodu, pocałował lekko Uzumakiego. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Wejdziesz? – zapytał blondyn, wyciągając z kieszeni klucze. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W  odpowiedzi uzyskał tylko kiwnięcie głową i czarnooki, nie puszczając  jego ręki, ruszył za nim na teren posesji. Po chwili znaleźli się w  środku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Pomyślałem, że moglibyśmy w końcu wziąć się za japoński. Musimy  zaliczyć egzaminy do...- Uzumakiemu nie było dane dokończyć zdania, gdyż  skutecznie uniemożliwiły mu to usta bruneta – Mm – zamruczał, opierając  się plecami o ścianę w przedpokoju i obejmując szyję czarnowłosego. Gdy  stracił oddech, oderwał się od jego ust,oddychając płytko – A egzaminy?  – wykrztusił, pozwalając językowi Uchihy błądzić po jego szyi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Mamy czas –powiedział owiewając oddechem skórę Naruto, na co ten zadrżał mimowolnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Myślisz? – szepnął oddając się przyjemności. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W  jego głowie natomiast rozsądek kłócił się z każdym innym organem,  szczególnie tym, który zaczynał reagować na pieszczoty. Zastanawiał się  czy w świetle ostatnich wydarzeń,powinien pozwolić Sasuke na taką  swobodę. Bo przecież powinien ponieść jakieś konsekwencje. Z drugiej  jednak strony on też musiałby żyć w celibacie, co mu się raczej nie  podobało. Nie twierdził, że seks jest rozwiązaniem problemów,ale  dlaczego ma akurat rezygnować z tej przyjemności? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Do  rzeczywistości przywróciły go zimne dłonie, które spoczęły na jego  pośladkach. Westchnął i wtulił się mocniej w bruneta. Doszedł do  wniosku, że odzyskiwanie jego zaufania, to wystarczająca kara do Uchihy.  Odciął się, więc od dalszych rozważań o poprawności swojego  postępowania i przerywając pieszczoty, szybko zrzucił buty ciągnąc  Uchihe za sobą. Jakimś cudem dotarli na piętro, nie zabijając się po  drodze. W większości pozbawieni odzienia wpadli do sypialni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie jesteś zmęczony?– wysapał Naruto między pocałunkami&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie w tej chwili –odparł brunet, przygryzając krótko ucho chłopaka i zaraz potem upadając na łóżko. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- To był nasz pierwszy raz – wymamrotał Naruto gdzieś spomiędzy poduszek, machając nogami w górze. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Uchiha, bawiący się jego włosami, zaprzestał czynności i spojrzał na chłopaka z bardzo niecodzienną miną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Co? Chyba coś ci umknęło – parsknął i podniósł się do siadu, opierając plecami o poduszki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Uzumaki  skorzystał z okazji i zrobił sobie z jego kolan poduszkę tak, że leżał  teraz na plecach, a twarz miał zwróconą w stronę bruneta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nic mi nie umknęło,raczej tobie. Zapomniałeś, że zaczynamy wszystko od nowa? – puknął go palcem w czoło i zaśmiał się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Czarnooki  złapał jego dłoń i spojrzał na niego jak na idiotę. Podrapał się w  głowę i spojrzał uważnie w niebieskie oczy. Westchnął&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Posłuchaj, wiem, że to, co teraz powiem trochę cię rozczaruje i może  być dla ciebie wielkim ciosem,ale... - Sasuke zawiesił głos, wciąż  patrząc na blondyna – Ale choćbyś nie wiem jak się starał, nie  przywrócisz już sobie dziewictwa – pogłaskał go po głowie z udawaną  skruchą, ledwo powstrzymując śmiech.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Dupek – burknął blondyn i walnąłby go w głowę, gdyby miał wolne ręce&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Czy nie tego właśnie chciałeś? – zapytał zmysłowo Uchiha, pochylając  się i kradnąc całusa, przy czym został ugryziony. Brunet syknął i  oderwał się od jego ust, zlizując z wargi krew. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Nie zapominaj jednak,że ty, by odzyskać moje zaufanie, starać się  musisz – mruknął jakby od niechcenia i przypieczętował ziewnięciem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Wiem, właśnie zrobiłem kilka kroków w tym kierunku – uśmiechnął się i  ponownie pochylił nad chłopakiem, tym razem dostając odpowiedź na  pocałunek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Limit wyczerpany –wymruczał niechętnie niebieskooki, podnosząc się do  siadu – Trzeba się wziąć do roboty – przeciągnął się aż coś mu w  kościach strzyknęło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Może najpierw weźmiemy prysznic? – zapytał brunet, zwlekając się z łóżka bardzo, bardzo powoli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Idź pierwszy, nie dam się na to nabrać – zaśmiał się blondyn pokazując  mu język – Ja przygotuję notatki – dodał wstając pośpiesznie i wciągnął  bokserki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Bezlitosny – westchnął Uchiha i skierował się do łazienki – A zapowiadał się taki piękny wieczór &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Na więcej trzeba sobie zasłużyć – Naruto wzruszył ramionami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Sasuke  spojrzał na niego z zapytaniem, zatrzymując się tuż przed drzwiami  łazienki. W zasadzie to zasłużył sobie na ten piękny wieczór. Dobrze się  dzisiaj bawili, nie kłócili się,wygrał mecz. Ba! Wyśmiał się chyba za  cały przyszły rok. Pozwolił sobie nawet pocałować go na ulicy, nie było  to może porównywalne do sceny na sali gimnastycznej, ale poszerzył  horyzonty okazywania swoich uczuć. Nie ważne, że nie miał przed kim, że  na pustej ulicy, ale jednak. To, co mógłby jeszcze zrobić? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Uzumaki  wychwycił jego spojrzenie i podszedł z westchnieniem do chłopaka, a na  ustach błąkał mu się zadziorny uśmiech. Przejechał dłonią po jego boku i  pocałował w szczękę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Gdybyś kupił mi kwiatka, moglibyśmy zmarnować resztę wieczoru na nauce  anatomii, ale niestety – klepnął go w ramię i wyszedł z sypialni,  kierując się na dół. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Czarnooki zrobił zadumaną minę i założył pośpiesznie bokserki, by chwilę później minąć na schodach blondyna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie miałeś się kąpać? – zapytał zdziwiony niebieskooki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Kwiatka mówisz? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Czekaj! Gdzie leziesz? – Naruto zbiegł za nim po schodach i ruszył w  stronę drzwi wyjściowych. Zamrugał dwa razy, jakby chcąc się upewnić,  czy aby na pewno jego chłopak chce wyjść w bokserkach na zewnątrz –  Sasuke!? Oszalałeś? Chcesz tak wyjść z domu? – blondyn złapał go za  ramię&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Chciałeś kwiatka – powiedział jakby nic sobie z tego nie robiąc&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Żartowałem idioto – Uzumaki zagrodził mu drogę, stając przed drzwiami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- To możemy wrócić do łóżka? – zapytał i podrapał się po biodrze&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie! Nie możemy, mamy się uczyć – blondyn rozłożył ręce jakby chcąc przekazać, że to co mówi powinno być rzeczą oczywistą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Ale powiedziałeś, że gdybyś dostał kwiatka to zajęlibyśmy się nauką  anatomii – wydedukował Uchiha, a niebieskooki potaknął – To muszę zdobyć  kwiatka – odparł i bez problemu odsunął chłopaka od drzwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Naruto  zachwiał się niebezpiecznie, rejestrując jak brunet wychodzi. Otworzył  szeroko oczy i nie zważając na to, że sam jest w bokserkach, wybiegł za  czarnookim.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Baka Sasuke!! Wracaj do środka! – złapał go za ramię i pociągnął, rozglądając się nerwowo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pech chciał, że zrobił to w momencie, gdy Uchiha chciał zejść po stopniach i oboje z hukiem upadli na werandę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Co robisz? – warknął Sasuke i podnosząc się do siadu, próbował wyplątać się z uścisku – Chcesz nas zabić? Znowu? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Itai...- jęknął Uzumaki, krzywiąc się i patrząc zaciekle w czarne  tęczówki – Co TY robisz, do cholery? – wstał pośpiesznie, a brunet  poszedł za jego przykładem &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Sam powiedziałeś...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Jesteś prawie nagi! Okazywanie uczuć to jedno, ale wynoszenie naszej sypialni na dwór to, co innego! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Myślałem, że ci to nie przeszkadza?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie przeszkadzałoby mi to, gdybyś był ubrany do cholery! – krzyknął, gestykulując żywiołowo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Sam nie jesteś lepszy! – zmierzył go spojrzeniem, od góry do dołu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Wybacz, że zabrakło mi czasu na ubranie się, podczas twojej małej ekspedycji!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Przestań się na mnie wydzierać!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Trzeba było mnie do tego nie prowokować!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Sa...Sasuke? – tą niezwykle zaciętą wymianę zdań, przerwał im głos dobiegający z ogródka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Obydwoje  odwrócili się w stronę źródła, którym okazał się nikt inny, jak Itachi –  Co wy robicie? – wyszeptał podchodząc do nich szybko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Właśnie  w tym momencie, zarejestrowali, że pusta do tej pory ulica, zapełniła  się sąsiadami, których z domu wyciągnęły krzyki. Znajdowała się wśród  nich Hinata, za którą stał jej ojciec. Oraz kilkoro ludzi z domów  położonych najbliżej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Eee...- Naruto próbował uśmiechnąć się, aby ukryć przerażenie malujące  się na jego twarzy – Dobry wieczór? – wykrztusił i bez zbędnych protestów,  pozwolił się zasłonić Itachiemu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Comic Sans MS&amp;quot;; font-size: 8pt;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;-  Kurwa – zaklął niedyskretnie młodszy Uchiha i otwierając drzwi,  wepchnął do środka blondyna, wchodząc za raz za nim – „Cudowne  zwieńczenie dnia” – pomyślał, gdy za Itachim zamknęły się drzwi. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-6983063474839412693?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/6983063474839412693/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=6983063474839412693&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/6983063474839412693'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/6983063474839412693'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/01/epizod-58.html' title='Epizod 58'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-7136252403531938629</id><published>2011-01-17T17:26:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T20:29:50.849+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 57</title><content type='html'>&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;-  "Mogłem od razu iść na trybuny, teraz się nie przecisnę. Skąd tutaj  tyle ludzi?" - niebieskooki chłopak po raz któryś z rzędu, podjął próbę  wspięcia się po schodach prowadzących na trybuny. Zaklął pod nosem i  zawrócił. Skierował się przez szatnie do wejścia na salę i usiadł z  westchnieniem na ławce rezerwowych, opierając brodę na dłoni. &lt;br /&gt;Trwał  właśnie drugi set, pierwszy wygrała Kiri Gakuen. Niezadowolony blondyn  wpatrywał się w grające zespoły rejestrując, że w tym secie na szczęście  to oni prowadzą. Co chwilę spoglądał na trybuny w miejsce gdzie  wcześniej przyuważył Nejiego i Temari. Układał w głowie plan dostania  się tam, gdy ktoś stanął nad jego głową.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Uniósł ją powoli i z jawną  niechęcią. Przed nim stał nie kto inny jak Kakashi z głupawym uśmiechem  na ustach. Chłopak skrzywił się powracając do obserwacji gry, akurat w  momencie kiedy Inuzuka wyrżnął o podłogę. Widząc to odruchowo syknął, a  do jego uszu doleciało przekleństwo, które wywołało u niego uśmiech.  Spojrzał jeszcze raz na trybuny i zauważył lekko wystraszoną minę  Nejiego i blondynkę klejącą się do jego ramienia. Ludzie na około nie  kryli swojego szoku na widok tak niecodzienny. Nie żeby czymś dziwnym  było to, że dziewczyna przytula się do chłopaka. Dziwnym było to, że  dziewczyna przytula się do chłopaka, którym jest Neji. On od zawsze  wolał facetów i było to dla wszystkich jasne jak słońce. No ale dla  blondynki nie było. Scena była naprawdę komiczna i Uzumaki nie  powstrzymał parsknięcia.&lt;br /&gt;- Widzę, że nasza gwiazda ma kontuzje -  powiedział Kakashi, a Naruto przysiągłby, że w tej wypowiedzi kryje się  podtekst. Jego przypuszczenia potwierdził złośliwy uśmieszek.&lt;br /&gt;- Wie trener, młodym być - uśmiechnął się cwanie i przesunął w bok, robiąc miejsce mężczyźnie.&lt;br /&gt;-  Mam nadzieję, że nie będą ci się one często zdarzały - odgryzł się,  wyraźnie śmiejąc się z niebieskookiego. Blondyn postanowił nie dać się  speszyć.&lt;br /&gt;- Starość nie radość, muszę w pełni wykorzystać ten czas,  rozumie trener? - posłał mu niewinny uśmiech, zauważając nerwowe  mrugnięcie Hatake.&lt;br /&gt;- Dobry jesteś - zaśmiał się po chwili i poczochrał go po włosach - Myślałem, że spalisz buraka i się do mnie nie odezwiesz &lt;br /&gt;-  Trener uważa, jestem kontuzjowany - burknął i poprawił opatrunek - To  było okrutne wystawienie na próbę mojej pewności siebie - dodał po  chwili cały naburmuszony, nie odrywając wzroku od spoconego Uchihy -  "Nawet w tym stanie jest strasznie seksowny" - pomyślał, słysząc obok  cichy śmiech.&lt;br /&gt;- Przepraszam, myślałem, że Twoja kontuzja leży w niższych rejonach - zakrył usta dłonią aby nie wybuchnąć zbyt głośnym śmiechem&lt;br /&gt;-  Sensei! To było nie na miejscu. Czego w ogóle trener ode mnie chce? -  zapytał powracając wzrokiem do toczącej się przed nim rozgrywki.&lt;br /&gt;-  Chciałem powiedzieć, że jeżeli wygramy ten mecz, zakwalifikujemy się do  krajowych rozgrywek juniorów - uśmiechnął się - Oho, wygraliśmy drugi  set - dodał po chwili i oboje wstali z ławki.&lt;br /&gt;- Ale co to ma ze mną wspólnego?&lt;br /&gt;-  Będziemy ćwiczyć więcej i ciężej, mam nadzieję, że żadne kontuzje nie  wejdą nam w drogę, inaczej będę musiał cię zastąpić - powiedział, ani na  chwilę nie przestając się uśmiechać. Uzumakiemu ten uśmiech  niekoniecznie się spodobał.&lt;br /&gt;- Myślę, że to się więcej nie powtórzy -  mruknął niemrawo, uznając, że lepiej nie zadzierać z Kakashim, bo może  się to źle na nim odbić. &lt;br /&gt;Tą krótką wymianę zdań przerwała im  drużyna. Uzumaki usiadł, czekając aż skończy się krótka narada zespołu.  Po chwili przysiadł się do niego czarnowłosy z butelką wody w ręce.&lt;br /&gt;- A ty co tutaj robisz? Miałeś być na trybunach o ile się nie mylę - wysapał, opierając się o ścianę za sobą.&lt;br /&gt;-  Nie mogę się przebić, oni wszyscy są jak pajęczyna, im bardziej się  pchasz tym mniej się możesz poruszać - westchnął - Szkoda, że nie mogę  grać &lt;br /&gt;- Ciężko idzie, w pierwszym secie w ogóle nie mogliśmy ich  wyczuć - westchnął Uchiha - Na razie mamy remis, ale jak się nie zgramy  to możemy pomarzyć o krajowych rozgrywkach&lt;br /&gt;- Oj nie mów tak, jako kapitan powinieneś wierzyć w drużynę - niebieskooki zaśmiał się, przypatrując profilowi bruneta.&lt;br /&gt;-  Tak wiem, gdybyś grał zamiast Makise. On nie może się do nas dopasować -  przetarł czoło i spojrzał na uśmiechniętą twarz blondyna.&lt;br /&gt;- Musisz  dać mu trochę luzu, dopiero dzisiaj się dowiedział, że będzie grał w tak  ważnym meczu - wzruszył ramionami - Musiał być nieźle zdenerwowany&lt;br /&gt;- Ty też byłeś, a jakoś się zgrałeś z nami, ten chłopak po prostu nadaje na innej częstotliwości&lt;br /&gt;- Tak jakbyś ty nadawał na tej dobrej - mruknął cicho pod nosem&lt;br /&gt;- Słucham?&lt;br /&gt;-  Nic, nic. Mówię tylko, że dacie sobie radę - uśmiechnął się sztucznie,  co wyłapał brunet. Nie chciało mu się jednak ciągnąć bezsensownej  dyskusji&lt;br /&gt;- Skąd ta pewność? &lt;br /&gt;- Bo ja wam kibicuje - niebieskooki  pokazał wszystkie zęby, na co Uchiha omal nie udławił się wodą. Naruto  jednak podał mu pomocną dłoń i walnął kilka razy w plecy.&lt;br /&gt;- Jak mnie nie zabijesz przed trzecim setem, to może będziemy mieli jakąś szanse - zaśmiał się&lt;br /&gt;- Gome - wykrztusił przez śmiech&lt;br /&gt;- Już czas - Sasuke ściągnął z ramion ręcznik i wraz z wodą odłożył go na ławkę po czym zrobił coś zupełnie niespodziewanego. &lt;br /&gt;Pochylił  się i pocałował krótko usta Uzumakiego, a następnie odwrócił się i  zrobił krok ku swojej drużynie, którą nie jako jedyną zamurował ten  gest.&lt;br /&gt;Na sali zrobiło się o wiele ciszej i zamiast okrzyków  zagrzewających do boju, słychać było tylko szepty, a gdzie nie gdzie  śmiechy. Czarnowłosy przystanął, zdając sobie sprawę co przed chwilą  zrobił. Odwrócił się do Naruto, który był nie mniej zszokowany niż  wszyscy, a świadczyły o tym szeroko otwarte oczy rozglądające się wokół.  &lt;br /&gt;- "Mniejsza z tym i tak wszyscy już wiedzą" - przekonywał się w  duchu i przełykając ślinę zwrócił się do niebieskookiego - Trzymaj za  mnie kciuki - uśmiechnął się, puszczając do niego oczko i bez dalszej  krępacji skierował się wraz z drużyną na środek boiska. Złotowłosy  odetchnął głośno i oparł się o ścianę. &lt;br /&gt;Po rozpoczęciu trzeciego seta  na sali zrobiło się odrobinę głośniej, co było raczej zasługą kilku  śmiałków wygwizdujących niedawną sytuację. Sam Uchiha nie przejął się  tym za bardzo, można by powiedzieć, że raczej to co zrobił, dodało mu  skrzydeł i wydawać by się mogło, że gra lepiej mu wychodzi. Blokował  więcej piłek i zdobywał więcej punktów. Większość udanych zagrywek także  była jego zasługą i nie było wątpliwości, ze ten set Kiri Gakuen  przegra z kretesem. Co najbardziej zaskoczyło obserwującego go  niebieskookiego to, to że na twarzy bruneta prawie przez cały czas  błąkał się uśmiech.&lt;br /&gt;On sam nie wiedział jak ma się teraz zachować i  wolał się po widowni nie rozglądać. Co prawda chciał, by Sasuke czuł się  mniej skrępowany swoją orientacją i żeby powoli dojrzał do tego  związku. Nie spodziewał się jednak, że będzie przechodził ze skrajności w  skrajność. Najpierw go rzuca, chcąc uciec od odpowiedzialności, a potem  całuje przy wszystkich.&lt;br /&gt;- "Dupek. Pocałunek to nie to samo co trzymanie za rękę" - burknął w myślach, rumieniąc się lekko. &lt;br /&gt;Czuł,  że wszyscy się na niego patrzą, pomimo tego, ze minęło już trochę czasu  i rozgrywał się właśnie czwarty set. Było dwa do jednego dla Konohy i  Naruto zdał sobie sprawę, że najprawdopodobniej ten set też wygrają.  Postanowił nie tracić więcej czasu i w końcu dotrzeć do Nejiego i  Temari. Wziął głęboki wdech i pomimo lekkiego wstydu, który czuł gdzieś  tam w środku, ruszył w kierunku schodów. Rozejrzał się dookoła  odnotowując, że tłum się trochę przerzedził. Tym razem z łatwością  dotarł do rzędu, w którym siedziała owa dwójka. &lt;br /&gt;Twarz Nejiego  wyglądała jakby nie spał on dwie noce, a ramiona były mocno  przygarbione. Do jednej ręki miał przyczepione coś co wyglądem  przypominało kobietę lekkich obyczajów. Uzumaki zakrył usta, by nie  parsknąć śmiechem i z radością odkrył, że w promieniu jednego miejsca od  tej dwójki, siedzenia są puste. Najwyraźniej nie tylko on uważał  siostrę Gaary za odstającą od normy, w sposób widoczny. Jednak jej  szczebiotanie można było usłyszeć już dużo wcześniej. Marszcząc brwi na  dźwięk głosu blondynki, przysiadł się do Nejiego. &lt;br /&gt;- Hej - uśmiechnął się, dyskretnie zerkając na dziewczynę. &lt;br /&gt;Można  by powiedzieć, że Hyuuga momentalnie się rozbudził, o ile w  towarzystwie tej wariatki udało by mu się zasnąć i pod pretekstem  podania ręki niebieskookiemu, uwolnił ją ze szponów blondynki. &lt;br /&gt;- No hej - odparł z ulgą - Co tak długo? - szepnął przez zaciśnięte zęby. &lt;br /&gt;-  Wybacz, nie miałem jak się wcześniej przedostać - odpowiedział po czym  rozejrzał się wokół - Co tu tak pusto? - zapytał, powracając wzrokiem do  długowłosego.&lt;br /&gt;- Sam nie wiem - odparł z ironią - Kiba mnie popamięta - mruknął poirytowany&lt;br /&gt;-  No wiesz, to nie był jego pomysł, on miał tylko do Ciebie zadzwonić i  przekazać Ci tą wspaniałą nowinę - odparł z uśmiechem, ale przygasił go  wzrok Nejiego.&lt;br /&gt;Temari spoglądała na nich podejrzliwie, po czym znów uczepiła się ręki bruneta, błyskając tipsami.&lt;br /&gt;- Co ON tutaj robi? - zapytała, wskazując palcem blondyna.&lt;br /&gt;Dobrze pamiętała sytuację, w której ośmielił się wyperswadować jej z głowy Uchihe. Spojrzała z byka i odwróciła głowę obrażona.&lt;br /&gt;- To mój przyjaciel - westchnął ciężko i spojrzał błagalnie w stronę Naruto.&lt;br /&gt;-  Hej, myślę, że nie najlepiej nam poszło ostatnim razem - uśmiechnął się  do dziewczyny rozbrajająco, wyciągając do niej rękę. Temari mimowolnie  zarumieniła się i niepewnie wyciągnęła dłoń do przodu - Naruto, miło mi -  dodał, starając się wytrzymać z uśmiechem tak długo, aż blondynka się  do niego przekona.&lt;br /&gt;- Temari - sapnęła w końcu się poddając i podała mu rękę. &lt;br /&gt;Uścisnął  ją lekko i odwrócił się w stronę boiska. Akurat w tym momencie, Kiba  zdobył piłkę meczową i po całej sali rozbrzmiały okrzyki i gwizdy wraz z  towarzyszącymi im oklaskami, do których dołączyli się Neji i Uzumaki.  Ten drugi uśmiechał się tak szeroko, że chyba bardziej się nie dało,  gwizdał i wykrzykiwał w ich kierunku jakieś słowa uznania.&lt;br /&gt;- Szkoda, że już z Wami nie gram - odparł Hyuuga, siadając na miejsce gdy wszystko trochę ucichło.&lt;br /&gt;- Dlaczego?&lt;br /&gt;-  Wiesz, na uniwersytecie nie ma takich emocji, tam ludzie nie mają czasu  przychodzić na mecze, to nie to samo - westchnął - Zastanawiam się czy  sobie nie odpuścić - podrapał się po głowie.&lt;br /&gt;- Nie mam mowy, jak skończymy szkołę, stworzymy drużynę, której nikt nie pokona - powiedział hardo niebieskooki&lt;br /&gt;- Chłopaki wiedzą o twoich ambicjach? - Neji zaśmiał się radośnie, słysząc to z ust przyjaciela.&lt;br /&gt;- Nie - burknął - Ale się podporządkują - powiedział pewnie i uniósł wysoko głowę - Poza tym fajnie byłoby grać razem &lt;br /&gt;-  Też tak myślę - poparł go długowłosy, odnotowując koniec meczu -  Idziemy? - zapytał wstając i całkiem przypadkowo zapominając o  blondynce, którą tu ze sobą przywlókł. &lt;br /&gt;Na szczęście Uzumaki miał w tej chwili głowę na karku i jakoś wybrnął z tej niezręcznej chwili.&lt;br /&gt;-  Idziemy paczką coś zjeść, może pójdziecie z nami? - zapytał, patrząc  znacząco na bruneta, który dopiero teraz zorientował się w sytuacji.&lt;br /&gt;-  Tak, właśnie, może pójdziemy z nimi? - odwrócił się do dziewczyny,  kryjąc zakłopotanie swoim najlepszym uśmiechem, o który w jego przypadku  trudno nie było.&lt;br /&gt;Temari skinęła głową i bardziej wtuliła się  chłopaka, oznajmiając im dobitnie, że nie puści go za nic na świecie. W  przyszłości miało się to odbić na Nejim, kilkoma siniakami. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;-  Widzisz to? - zawył załamany Kiba - Widzisz jak ona się do niego klei? -  zacisnął dłonie w pięści i dobiegł do Uchihy, który dziwnym trafem  przez ten cały czas był w dobrym humorze.&lt;br /&gt;- Przecież ci go nie odbije - odparł obojętnie, wchodząc do szatni. &lt;br /&gt;Rzucił ręcznik na ławkę, otworzył swoją szafkę i błyskawicznie wyciągając z niej potrzebne rzeczy, ruszył pod prysznic.&lt;br /&gt;- A ten co tak ekspresowo? - zapytał Inuzuka sam siebie.&lt;br /&gt;- Miłość go goni - Sai pochylił się nad szatynem i uśmiechnął się w sposób oczywisty dla siebie.&lt;br /&gt;-  Nie strasz mnie - Kiba podskoczył odruchowo i złapał się za klatkę  piersiową - Mogło by go pogonić coś innego. Na przykład chęć skończenia  tej szopki i uratowania mojego chłopaka ze szponów tej bestii -  naburmuszył się, ruszając pod prysznic, w drodze mijając się z Sasuke. &lt;br /&gt;Otworzył  szeroko oczy i spojrzał na swój wodoodporny zegarek. Minęły zaledwie  niecałe trzy minuty odkąd brunet poszedł się wykąpać.&lt;br /&gt;- Pośpiesz się,  nie będę na ciebie czekać - powiedział czarnooki, dając do zrozumienia,  że Inuzuka ma co najwyżej pięć minut czasu. &lt;br /&gt;Chłopak tylko spojrzał na niego i wszedł szybko pod pierwszy wolny natrysk.&lt;br /&gt;-  A ty zdejmij ten sztuczny uśmiech z twarzy. Głupio wyglądasz - zwrócił  się do Saia, patrząc przelotem na jego twarz i spokojne, dokładne ruchy.&lt;br /&gt;-  Tak jest kapitanie - odparł uprzejmie, a jego twarz wróciła do normy -  Nie uważasz, że dobrze się spisaliśmy? - zapytał, chociaż wiedział, że  oprócz krótkiego "tak", nie usłyszy nic więcej.&lt;br /&gt;- Tak - odparł rzeczowo, wycierając ręcznikiem mokre włosy.&lt;br /&gt;- Znowu chcesz być na pierwszej stronie gazetki? - zapytał z uśmiechem i skierował się powoli w kierunku natrysków.&lt;br /&gt;Czarnowłosy spojrzał na niego obojętnie i założył koszulkę. Zauważył, że Sai zatrzymał się czekając na odpowiedź.&lt;br /&gt;-  Nie, Karin już nie będzie się mieszała w nasze sprawy, a ta  sytuacja...nie była planowana - dodał po krótkiej pauzie i wrócił do  ubierania się, ignorując pozostałych członków drużyny.&lt;br /&gt;Po chwili do  szatni wbiegł Inuzuka i prawie poślizgnął się na mokrej podłodze. Złapał  się szafki i wyciągnął szybko swoje ciuchy. Co chwilę zerkał na Uchihe,  starając się go dogonić.&lt;br /&gt;- Uspokój się, bo się zabijesz - powiedział brunet gdy Kiba po raz któryś wyrżnął ręką w szafki.&lt;br /&gt;- Powiedziałeś, że mam pięć minut - wysapał, próbując wyplątać się z koszulki, którą w pośpiechu założył na lewą stronę.&lt;br /&gt;-  Poczekam na ciebie, prędzej trafisz do szpitala jak będziesz się tak  spieszył - powiedział zamykając szafkę i wkładając klucz do kieszeni -  Nie mam zamiaru im się z tego tłumaczyć - dodał i usiadł na ławkę.&lt;br /&gt;Szatyn wziął głęboki wdech i zaczął spokojnie się ubierać, tym razem unikając zakładania rzeczy odwrotnie.&lt;br /&gt;- Neji mnie powiesi, nie wyglądał na zadowolonego - jęknął chłopak zarzucając na siebie bluzę i biorąc torbę. &lt;br /&gt;-  Który z nas byłby zadowolony? Jak cię zobaczy to mu się humor poprawi -  Uchiha klepnął go w plecy, tak jakby dodając otuchy, po czym cofnął  rękę i spojrzał się na nią dziwnie - "Co się ze mną dzieje?" -  zmarszczył brwi i wyszedł za Kibą z szatni.&lt;br /&gt;- Mają na nas czekać, czy jak? - zapytał Inuzuka, rozglądając się na boki.&lt;br /&gt;- Tam są - kiwnął głową w stronę trójki, która na nich czekała.&lt;br /&gt;Na  pierwszy rzut oka widać było, ze atmosfera między nimi jest sztuczna,  ale nie było to jasne dla blondynki, która ćwierkała coś o nowej  sukience czy butach. Uzumaki uśmiechnął się zauważając zmierzających w  ich stronę chłopaków. Za nimi dostrzegł jeszcze biegnącą Karin, która  widząc ich, zwolniła i poprawiła okulary. Hyuuga poczuł jak uchwyt na  jego ramieniu się rozluźnia. Dziewczyna mruknęła coś o tym, że musi do&amp;nbsp;  łazienki i już chciała się ewakuować, ale powstrzymała ją silna dłoń  długowłosego. &lt;br /&gt;- Cześć - powiedział Uchiha stając przy całej trójce, a  blondyn skinął mu głową na znak żeby się odwrócił, ale nim to zrobił  dotarła do nich Karin - Widzę, że nie muszę się do ciebie fatygować -  zwrócił się w stronę czerwonowłosej. Ta odchrząknęła i spojrzała na  blondynkę.&lt;br /&gt;- To ona - westchnęła z irytacją&lt;br /&gt;- Znasz ją? - zapytał Uzumaki aby nabrać pewności.&lt;br /&gt;-  Nie, na poprzednim meczu podeszła do mnie gdy robiłam zdjęcia -  powiedziała patrząc na zezłoszczoną blondynkę - No i sami wiecie co  powiedziała&lt;br /&gt;Wszyscy spojrzeli się na dziewczynę, która starała się jakoś wyplątać z tej sytuacji.&lt;br /&gt;- Czego chcecie? - burknęła w końcu, otoczona przez czterech facetów i reporterkę. &lt;br /&gt;- Mam sprostowanie - wtrąciła Karin i wyciągnęła jakąś kartkę z teczki, którą trzymała w ręku. &lt;br /&gt;Brunet wziął od niej papier, zaczynając czytać uważnie, co jakiś czas zerkając na niebieskookiego.&lt;br /&gt;-  Jakie sprostowanie, przecież to jest prawda, myślisz, że ludzie uwierzą  po tym co on zrobił podczas meczu? - zapytała oburzona Temari.&lt;br /&gt;-  Zamknij się, nikt cię nie pyta o zdanie - warknęła czerwonowłosa,  ucinając dyskusję i obserwując bruneta. W końcu miała w tym swój  interes. Żeby Uchiha trzymał dziób na kłódkę.&lt;br /&gt;Czarnowłosy oddał jej  kartkę i spojrzał po wszystkich. Znajdowali się w korytarzy gdzie było  już praktycznie pusto, nie licząc dwóch osób kierujących się w stronę  wyjścia. Przyciągnął bliżej blondyna.&lt;br /&gt;- Ona ma rację, nikt nie  uwierzy w sprostowanie - powiedział, obejmując chłopaka bardziej w  pasie. Niebieskooka ucieszyła się i spojrzała wyzywająco w stronę Karin,  która zmarszczyła brwi nic nie rozumiejąc - Nie potrzebujemy  sprostowania - dodał.&lt;br /&gt;- Więc po co mi zawracaliście głowę? - warknęła  zbliżając się do Uchihy z zaciętą miną. Ten spojrzał na nią, a potem na  aparat wiszący na jej szyi.&lt;br /&gt;- Zrób zdjęcie - odparł beznamiętnie i wskazał głową Temari&lt;br /&gt;- Czekaj...&lt;br /&gt;-  Zamiast sprostowania...- przerwał jej brunet - Zrób jej zdjęcie, a pod  nim umieść stosowne przeprosiny, zarówno od niej jak i od redakcji. Chcę  żebyście przeprosili nas wszystkich - odparł, patrząc chłodno na obie  dziewczyny - Teraz - dodał&lt;br /&gt;- Ale co teraz? Przecież nie zdążę napisać teraz przeprosin! &lt;br /&gt;-  Zrób jej zdjęcie, chcę mieć pewność - powiedział, a dziewczyna  przełknęła ślinę i wzięła aparat do rąk. Długowłosy w dalszym ciągu  trzymał blondynkę więc nie było szansy, aby zdjęcie się nie udało. Karin  pstryknęła kilka fotek, które zaraz pokazała Sasuke. Chłopak skinął  głową i zwrócił się do Temari - Teraz pójdziesz z nią do redakcji i  napiszesz kilka słów od siebie, które będą wyrażały twoją skruchę -  dziewczyna prychnęła tylko w odpowiedzi, mamrocząc coś o tym, że jej do  tego nie zmusi&lt;br /&gt;- Oj zmusi - westchnął Kiba, przytulając się do  bruneta z drugiej strony i wystawiając jej język - Nie znasz jego  sposobów - dodał i pociągnął Neji'ego za kitkę, w którą miał związane  włosy&lt;br /&gt;- Ała, co ty robisz? - spojrzał na niego z niezrozumieniem&lt;br /&gt;-  Może byś ją już puścił co? Trzymałeś ją przez cały mecz, jeszcze ci  mało? - powiedział z pretensją w głosie - A może ona ci się podoba? -  zapytał podejrzliwie, na co Uzumaki parsknął śmiechem&lt;br /&gt;- Przestań,  pamiętaj, że sam mnie w to wrobiłeś. To ja powinienem być zły - Hyuuga  groźnie zmarszczył brwi, ale sama kłótnie była raczej nie tak groźna jak  jego mina.&lt;br /&gt;Karin złapała mocno blondynkę za rękę i pociągnęła w  kierunku redakcji. Odwróciła się jeszcze przez ramię i powiedziała, że w  poniedziałek pojawi się nowe wydanie, a w nim obiecane przeprosiny. Gdy  zniknęły za rogiem, Sasuke wypuścił powietrze.&lt;br /&gt;- No to mamy z głowy  tą całą szopkę - uśmiechnął się lekko i spojrzał na kłócących się  chłopaków - Dobra dosyć, całą winę biorę na siebie - obydwoje spojrzeli  się na niego dziwnie&lt;br /&gt;- Dobrze się czujesz? - zapytał Neji podejrzliwie&lt;br /&gt;- Teraz już tak - brunet zerknął na niebieskookiego &lt;br /&gt;-  On ma dzisiaj dobry humor, w szatni to normalnie przyjął takie tempo,  że prawie się zabiłem chcąc za nim nadążyć - gestykulował Kiba,  zapominając o całej kłótni.&lt;br /&gt;- Skoro wina leży po mojej stronie, to  może pójdziemy coś zjeść? Ja stawiam - zapytał kierując się do wyjścia i  ciągnąc za sobą blondyna&lt;br /&gt;- Ale to my wybieramy knajpę, nie mam  zamiaru znowu skończyć z płazem na talerzu - Uzumaki skrzywił się na  wspomnienie francuskiego jedzenia.&lt;br /&gt;- Ciebie też tam zabrał? - zapytał zaskoczony Kiba - Do "Bon appetit"?&lt;br /&gt;- A co, też tam byłeś? - niebieskooki zrównał się się z szatynem&lt;br /&gt;- Neji kiedyś mnie tam zaprowadził, nie mogłem tego przełknąć - wzdrygnął się brązowooki&lt;br /&gt;- Nie znacie się na jedzeniu - odparł niewzruszony Uchiha.&lt;br /&gt;- Macie spaczony gust! - krzyknęli razem i podbiegli za brunetami, którzy zniknęli za rogiem.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Comic Sans MS; font-size: 8pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-7136252403531938629?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/7136252403531938629/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=7136252403531938629&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/7136252403531938629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/7136252403531938629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/01/epizod-57.html' title='Epizod 57'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-4975625198261859834</id><published>2011-01-17T16:54:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T20:30:09.658+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epiozd 56</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Schodzimy? - zapytał Sasuke patrząc na chłopaka z góry.&lt;br /&gt;- Kiedyś musimy - westchnął niebieskooki, przytulając się mocniej do ciepłego ciała - Ehhh, będą się na nas patrzeć&lt;br /&gt;- Nie będą, już po dzwonku - uśmiechnął się&lt;br /&gt;-  No to będą na przerwie - odparł i ruszyli w stronę drzwi. Blondyn  spojrzał na Uchihe, jakby chcąc upewnić się, że przez zaistniałą  niedawno sytuacje nie zostanie zepchnięty ze schodów. Po Sasuke można  było spodziewać się wszystkiego, zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach.  Czarnooki wychwycił jego spojrzenie.&lt;br /&gt;- Będziemy musieli się do tego przyzwyczaić - zwrócił się do Naruto&lt;br /&gt;- Do czego? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;-  Do tego, że będziemy główną atrakcją w szkole - uśmiechnął się i objął  blondyna w pasie. Wzmianka o tym, że nie zejdą z języków uczniów przez  najbliższy czas wcale go nie przeraziła.&lt;br /&gt;- Ty już masz w tym doświadczenie - pokazał mu język zbiegając na dół. Brunet roześmiał się i ruszył za Uzumakim. &lt;br /&gt;Wbiegli  do sali wzbudzając ogólne zainteresowanie klasy. Rzucili krótkie  "przepraszam" i skierowali się na swoje miejsce. Nauczyciel spojrzał się  na nich oczekując wyjaśnień, reszta klasy zdawała się mieć nadzieje na  to samo. Ich nadzieja jednak pękła, wraz z morderczym spojrzeniem  Uchihy. Nie zważając na ich reakcją odwrócił się w stronę  niebieskookiego, posyłając mu ciepły uśmiech. Zaraz po tym na ławce  złotowłosego pojawiła się mała karteczka, którą szybko przechwycił  brunet. &lt;br /&gt;Naruto nie zdążył się zdziwić, gdy nad jego głową  przeleciała odpowiedź. Spojrzał pytającym wzrokiem na chłopaka, który  wzruszył tylko ramionami i odwrócił się w stronę nauczyciela, patrzącego  na nich wyczekująco.&lt;br /&gt;- Mieliśmy mały wypadek w toalecie - rzucił wymijająco.&lt;br /&gt;Blondyn  usłyszał za sobą prychnięcie i zarejestrował naburmuszoną Ino,  wpatrującą się w okno. Wyciągnął do niej rękę, oczekując karteczki, na  której wypisana była ta krótka wymiana zdań. Yamanaka nie oponując,  podała zwitek. Naruto rozwinął karteczkę wpatrując się w treść. &lt;br /&gt;- "A  co wy już tak na poważnie? Ślub dzieci i te sprawy?" - przeczytał w  myślach pytanie blondynki, a poniżej odpowiedź bruneta - "A co? Szukasz  nowości dla informatora?" - Uniósł w zdziwieniu brwi i schował kartkę do  kieszeni, postanawiając zapytać o nią czarnookiego.&lt;br /&gt;Gdy zadzwonił  dzwonek wszyscy wysypali się z sali, rozchodząc się w różnych  kierunkach. Niektórzy wciąż szeptali o niedawnym incydencie, mającym  miejsce na korytarzu, unikając sprawnie spojrzenia czarnowłosego, które  jakby mogło to by pozabijało. Blondyn nie zwracał większej uwagi na szum  koło jego osoby i tylko złapał Ino za rękę, nie pozwalając jej się  ulotnić zanim zdąży zapytać o zwitek, spoczywający spokojnie w jego  kieszeni. Pociągnął dziewczyną z powrotem do klasy, w której został  jedynie brunet i śpiący Shikamaru. Wyciągnął karteczkę i podstawił ją  pod twarz blondynki, oczekując wyjaśnień. Spojrzał na Sasuke i przywołał  go gestem dłoni.&lt;br /&gt;- O co chodzi? - zapytał Uchiha, podchodząc powoli do siedzącej dwójki.&lt;br /&gt;- O to - niebieskooki wskazał kartkę i zmarszczył brwi&lt;br /&gt;- No właśnie - dopowiedziała Yamanaka, która sama chciała się dowiedzieć czegoś więcej - Jakiego informatora?&lt;br /&gt;Brunet naburmuszył się i skrzyżował ręce na piersi. Spojrzał kątem oka na Naruto i westchnął, dostawiając sobie do nich krzesło.&lt;br /&gt;-  No dobra - odparł umęczonym głosem, sprawiając wrażenie jakby nie  chciał o tym rozmawiać. Nie tu i nie teraz. - Przebywając u Neji'ego...&lt;br /&gt;-  Chowając się - poprawił go blondyn z bezczelnym uśmiechem. Sasuke  zerknął na niego, a na jego czole pojawiła się żyłka. Tak, to prawda.  Chował się u Neji'ego, bo potrzebował wsparcia, a bał się o nie  poprosić. Wiedział, że długowłosy nie będzie miał nic przeciwko i nie  będzie z niego szydził, wiedząc o jego słabości. Starając się z całych  sił, postanowił zignorować ta uwagę i kontynuował. Odchrząknął i  spojrzał na Yamanake - Więc będąc u Neji'ego, doszliśmy to tego, kto  stoi za tym całym syfem z gazetką - oparł się na dłoni i spojrzał w okno  - Siostra twojego chłopaka jest odpowiedzialna z to wszystko -  westchnął.&lt;br /&gt;- Temari? - na twarz niebieskookiej wpłynęło zdziwienie,  które równie szybko znikło - W zasadzie to bardzo możliwe, że to jej  sprawka. Gaara wspominał, że chodziła wściekła po waszym  małym...ekhmm...wprowadzeniu jej w temat - zachichotała, zakrywając usta  dłonią.&lt;br /&gt;- Bardzo śmieszne - burknął Naruto - Co za modliszka - opadł  twarzą na ławką - Mam tego wszystkiego po dziurki w nosie, to nie dla  mnie. Sasuke jest przyzwyczajony do bycia w centrum zainteresowania, a  ja... - Uzumaki mruczał niewyraźnie pod nosem swoje żale, których w  większości siedząca obok dwójka, nie rozumiała.&lt;br /&gt;- Dziękują za taką atencję - wymamrotał czarnooki.&lt;br /&gt;-  Narzekacie gorzej niż ja, a myślałem, że to raczej niemożliwe -  powiedział Nara, który nagle pojawił się nad nimi. Obydwoje podnieśli  głowy w górę z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Coś pomiędzy zmęczeniem, a  irytacją wyrażoną w tak komiczny sposób, że ani Ino ani Shikamaru nie  powstrzymali się od śmiechu.&lt;br /&gt;- Jeżeli za tym wszystkim stoi Temari,  to powinna wziąć za to odpowiedzialność - wydedukował Nara, ziewając  szeroko i przysiadając się do nich.&lt;br /&gt;- Myślałem, że może Neji umówiłby się z nią na randkę, ostatnio się do niego śliniła - odparł Uchiha.&lt;br /&gt;-  Myślę, że prościej będzie po prostu zaprosić ją na dzisiejszy mecz -  westchnęła blondynka, zakładając nogę na nogę - Mogę poprosić o to Gaare.  &lt;br /&gt;- Tak, ale co z tego jak będziemy zajęci graniem, a po meczu ona  się zmyje - burknął Naruto, bawiąc się w najlepsze rękawem czarnookiego,  który co raz próbował się od tego uwolnić.&lt;br /&gt;- A jak Neji ma dzisiaj zajęcia? - uśmiechnęła się złowieszczo &lt;br /&gt;-  Trzeba by się zapytać Inuzuki na przerwie obiadowej - westchnął Sasuke,  zgarniając upierdliwą dłoń blondyna, nie dając mu możliwości jej  wyrwania.&lt;br /&gt;- To zajmiemy się tym po lekcji - rzucił Shikamaru i wrócił na swoje miejsce, gdy do jego uszu dotarł irytujący dźwięk dzwonka.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;-  To do zobaczenia na meczu - wykrzyczał do telefonu Kiba, próbując  przebić się przez zgiełk panujący na korytarzu - Załatwione - pochylił  się do niebieskookiego z szerokim uśmiechem, potwierdzającym wykonanie  zadania. Ukazywał on także radość z powodu odwołanej "planowanej"  randki, jego chłopaka z Temari. Blondyn przybił mu piątkę i zaczął  przepychać się do wyjścia z budynku.&lt;br /&gt;- Ała - jęknął, gdy po raz  kolejny dostał z czyjejś teczki - Zawsze są takie tłumy na mecze? -  zapytał pochylając się do przodu i opierając o szatyna, gdy znowu ktoś  go popchnął.&lt;br /&gt;- Tylko na mecze z drużyną z Kiri Gakuen - odparł Inuzuka odpychając jakiegoś pierwszaka i wytaczając się na zewnątrz. &lt;br /&gt;Oboje skierowali się przez dziedziniec na sale gimnastyczną. &lt;br /&gt;-  Myślałem, że mnie tam zgniotą - wysapał Uzumaki, zatrzymując się pod  jakimś drzewem, które rzucało cień - Dlaczego akurat z nimi? - zapytał,  opadając na trawę &lt;br /&gt;- Od dawna z nimi rywalizujemy o pierwsze miejsce.  Są naprawdę dobrzy - westchnął brązowooki, lokując się obok przyjaciela  i wyciągając puszkę zimnego napoju. Przyłożył sobie do czoła i wypuścił  powietrze - Gorąco jak w piekle&lt;br /&gt;- Przyzwyczajaj się, po śmierci  trafisz gdzieś w te okolice - prychnął blondyn - To znaczy, że dzisiaj  będzie ciężko? A kto będzie grał za mnie? - zapytał, nagle uświadamiając  sobie, że lekarz zabronił mu grać do końca tygodnia.&lt;br /&gt;- Jak to za  Ciebie? - szatyn spojrzał na niego bez zrozumienia, kątem oka obserwując  zbliżającą się do nich postać Uchihy z torbą na ramieniu.&lt;br /&gt;-  Normalnie, mam zwolnienie - skrzywił się i pokazał miejsce po uderzeniu.  Uśmiechnął się gdy obok niego spadła torba, a zaraz potem usiadł  czarnowłosy.&lt;br /&gt;- Dokładnie, masz się oszczędzać - potwierdził brunet,  przeczesując palcami włosy - Gdybyś już teraz zaczął grać, mogłyby  wystąpić jakieś powikłania i na stałe stracilibyśmy cię z drużyny -  dodał obserwując otoczenie, które nieumiejętnie starało się zachować  dyskrecję w gapieniu się na nich - "To się chyba nigdy nie skończy" -  pomyślał i pokręcił głową - I jak sprawa z Nejim? - zwrócił się do  Inuzuki, który prawie roztapiał się na trawie.&lt;br /&gt;- Powiedział, że zadzwoni do niej i da mi znać - odparł&lt;br /&gt;- A skąd miałby mieć do niej numer? - zapytał brunet, unosząc brwi w górę &lt;br /&gt;- Od Ino. Jesteś pewien, że to dobry pomysł? &lt;br /&gt;-  Chyba lepszy niż wysyłanie twojego faceta na randkę z nią - westchnął i  sięgnął z torby chipsy. Gdzieś z boku usłyszał cichy chichot na pytanie  "Trójkącik?", odwrócił się, ale nie wychwycił osobników. Kiba jednak  zaobserwował śmiałków, trafiając w nich puszką po napoju. &lt;br /&gt;- Ej! -  warknął chłopak, który dostał przedmiotem - Uważaj panienko - odwrócił  się i zrobił krok w stronę chłopaków. Po naszywce na marynarce, widać  było, że oboje byli z drugiej klasy.&lt;br /&gt;- Jak się przyłączysz to będzie czworokąt? Skorzystasz? - zapytał Inuzuka, uśmiechając się szelmowsko.&lt;br /&gt;- Co żeś powiedział? - sapnął chłopak, kierując się w ich stronę. &lt;br /&gt;- No chyba, że preferujesz bardziej intymną atmosferę - westchnął podnosząc się z ziemi.&lt;br /&gt;-  Schowaj pazury dziewczynko - chłopak zmrużył oczy i zaobserwował, że  czarnooki także podnosi się z ziemi - Wielki pan Uchiha broni swoich  panienek? - stanął przed brunetem, rzucając mu wyzwanie. Drugi chłopak  stał kawałek za swoim kolegą z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Prawie  jakby rozważał ucieczkę.&lt;br /&gt;- Sasuke, daj spokój, będziecie mieli  problemy - westchnął Uzumaki, a czarnowłosy spojrzał w jego stronę.  Drugoklasista obrał sobie ten moment na wyśmienitą okazję i Uchiha  otrzymał silny cios w szczękę. Zachwiał się i prawie upadł, ale złapał  go blondyn - Nic ci nie jest? - zapytał zmartwiony, stawiając chłopaka  do pionu.&lt;br /&gt;- W porządku - mruknął, wypluwając niewielką ilość krwi i stwierdzając, że rozciął od środka policzek.&lt;br /&gt;- Nie taki wspaniały jak mówią - zakpił chłopak, unosząc dumnie głowę&lt;br /&gt;-  Doskonale wiesz, że gdyby się nie odwrócił nie miałbyś z nim szans -  warknął Naruto, wychodząc przed bruneta - Może ze mną się zmierzysz? -  rzucił wojowniczo, marszcząc brwi.&lt;br /&gt;- Oho, białogłowa staje w obronie  księ...- nie dokończył gdyż otrzymał silny cios w żołądek i zgiął się w  pół, zaraz potem otrzymał cios w szczękę. &lt;br /&gt;Na około nich zrobiło się  małe kółeczko, ale nikt nie śmiał przerwać pojedynku, ani tym bardziej  dopingować. Chłopak jęknął zalewając się krwią i upadając na ziemię.  Chwilę później podbiegł do niego jego kolega, próbując zebrać go z ziemi  i mamrocząc pod nosem jakieś przeprosiny w stronę chłopaków. &lt;br /&gt;- Ktoś  jeszcze ma jakiś problem z naszą orientacją? - zapytał obracając się w  kółko i obserwując otoczenie. Niektórzy zaczęli kiwać przecząco głową, a  inni po prostu rozchodzić się - niebieskooki odwrócił się do Sasuke,  pytając jeszcze raz czy nic mu się nie stało.&lt;br /&gt;- Dobrze, że żaden nauczyciel tego nie widział - Inuzuka wypuścił z ulgą powietrze&lt;br /&gt;-  Musisz zawsze się w coś wmieszać, nie mogłeś się powstrzymać od  rzucania aluminium? - zerknął na szatyna i sięgnął chipsa - Nie jesteś  zły chyba? - zwrócił się do czarnowłosego.&lt;br /&gt;- Nie, jest ok, dzięki - odparł, opadając z powrotem na ziemie&lt;br /&gt;-  To jak już miałem się zapytać, co planujesz zrobić jak Temari przyjdzie  na mecz? - Kiba rozłożył się wygodnie, krzyżując pod głową ręce i  patrząc w chmury.&lt;br /&gt;- Jeszcze nie wiem, w zasadzie to nic. Chcę tylko  wiedzieć czy to na pewno ona za tym stoi. Jak zaprowadzimy ją do  redakcji, to pewnie się przyzna, poza tym Karin nie skłamie mi w oczy,  nie może - podrapał się po głowie.&lt;br /&gt;- No tak, prawda. A jak już się wszystko wyjaśni? - zapytał brązowooki, zerkając na chłopaka.&lt;br /&gt;-  Mam nadzieję, że wydrukuje stosowne przeprosiny - odparł, rejestrując  niepewność na twarzy Uzumakiego - Co jest? - zapytał łapiąc go bardzo  dyskretnie za dłoń. Niebieskie oczy spojrzały na niego, zastanawiając  się czy zadać pytanie - Pytaj - zachęcił go brunet&lt;br /&gt;- Co chcesz żeby umieściła w tym sprostowaniu? - zapytał nieśmiało&lt;br /&gt;-  To nie ma być sprostowanie, to mają być przeprosiny - uśmiechnął się  szeroko - Ma przeprosić całą naszą trójkę, za ingerencję w nasza  prywatność&lt;br /&gt;- Nie chcesz żeby zaprzeczała temu wszystkiemu, co  powypisywała? - zapytał ze zdziwieniem. Sasuke uśmiechnął się ciepło i  pochylił lekko w jego stronę, po chwili jednak cofnął głowę, nie mogąc  się zdobyć na to o czym pomyślał. Przynajmniej jeszcze nie teraz.  Pogłaskał więc tylko wierzch jego dłoni i wpakował sobie do buzi chipsa.  Złotowłosy odetchnął z ulgą i odwzajemnił uśmiech.&lt;br /&gt;- No dobra  gołąbki, otrzymałem potwierdzenie przybycia wraz z naszą domniemaną  informatorką. Poza tym pora zbierać się do szatni - Inuzuka wyszczerzył  się i wstał, otrzepując plecy. Sięgnął torbę i ruszył przed siebie, a w  ślad za nim, poszła pozostała dwójka. &lt;br /&gt;Przez całą drogę nie wyczuli  na sobie wzroku uczniów, ani nie słyszeli żadnych docinków. Naruto nawet  zaczął się zastanawiać dlaczego nie użył takiej perswazji wcześniej.  Był szczęśliwy, że Uchiha nie zrobił mu afery albo nie wyparł się tego,  że są razem, po tym jak przemaszerował z nim przez korytarz, Uśmiechnął  się pod nosem i podbiegł kawałek do przodu, idąc tuż za brunetem i  prawie stykając się torsem z jego plecami. Czarnooki odwrócił głowę i  spojrzał na zadowolonego blondyna. Uśmiechnął się lekko pod nosem i  złapał delikatnie jego dłoń, wywołując niekontrolowane rumieńce na jego  policzkach. &lt;br /&gt;Chłopak zamrugał szybko i odwrócił wzrok naburmuszony,  co tylko poszerzyło uśmiech Uchihy. Czarnowłosy skierował wzrok przed  siebie i podniósł wysoko głowę, wchodząc dumnie na zatłoczoną salę  gimnastyczną.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;- Gotowi!? - Sasuke zwrócił się do zespołu. Odpowiedział mu głośny okrzyk pewności siebie i wesoły gwar wypełzł z szatni.&lt;br /&gt;- A co ja mam robić? - jęknął znudzony Uzumaki, jednak z pozytywnym nastawienie, widząc entuzjazm drużyny.&lt;br /&gt;-  Pokibicować - wyszeptał mu do ucha brunet, owiewając je ciepłym  oddechem. Odsunął się aby mógł spojrzeć w niebieskie oczy i pochylił się  lekko do przodu, całując delikatnie morelowe usta. Westchnął  przymykając oczy.&lt;br /&gt;- Dopiero co zacząłem grać, a już muszę siedzieć na  ławce - burknął, dając do zrozumienia, że taki buziak to dla niego za  mało. Zerknął kątem oka na cwany uśmiech, malujący się na twarzy jego  chłopaka, dając się pocałować z większa pasją. Zarzucił ręce na jego  szyję, wplatając powoli palce w jego włosy i drapiąc po głowie.  Zamruczał z zadowoleniem i oparł się o szafki. Jedna ręka powędrowała na  plecy bruneta, głaszcząc go niespiesznie.&lt;br /&gt;- Muszę już iść - czarnooki oderwał się od jego ust - Idziesz na ławkę czy na trybuny? - zapytał poprawiając plastry na palcach&lt;br /&gt;-  Na trybuny, poszukam Neji'ego - westchnął i pocałował go jeszcze w  policzek - Powodzenia, kochanie - wymruczał seksownym głosem i parsknął  śmiechem. &lt;br /&gt;Brunet spojrzał na niego z uniesionymi brwiami,  postanawiając nie komentować tego chwilowego spadku inteligencji i  wyszedł z szatni za blondynem.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-4975625198261859834?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/4975625198261859834/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=4975625198261859834&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/4975625198261859834'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/4975625198261859834'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/01/epiozd-56.html' title='Epiozd 56'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-5208673254740044444</id><published>2011-01-17T16:53:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T20:30:24.114+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 55</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Co ty tu robisz? - zapytał zaskoczony blondyn, wychodząc z przyjaciółmi z posiadłości.&lt;br /&gt;Na werandzie stał czarnowłosy, wlepiając zaspane tęczówki w postaci, które pojawiły się na drewnianych deskach.&lt;br /&gt;- Jak to co? Przyszedłem po ciebie - oznajmił ziewając.&lt;br /&gt;Uśmiechnął  się łagodnie do mijających go Kiby i Neji'ego, którzy zdezorientowani  wymienili spojrzenia i bez zbędnych komentarzy, ruszyli w stronę stacji  metra.&lt;br /&gt;Sasuke  podszedł do blondyna, całując go na przywitanie i czekając aż chłopak  zamknie drzwi. Nie spieszyło mu się z doganianiem chłopaków i zamierzał  zostać z Naruto w tyle.&lt;br /&gt;-  Myślałem, że spotkamy się dopiero w szkole - powiedział z uśmiechem  niebieskooki, przełykając niezauważalnie ślinę i próbując ukryć swoje  zmieszanie.&lt;br /&gt;-  Przecież mieszkam po drugiej stronie ulicy, dlaczego miałbym czekać na  ciebie w szkole? - zapytał, kryjąc chęć złapania go za rękę. Spojrzał  uważnie na niepewną twarz chłopaka - Wszystko ok? - wyczuwając, że  Uzumaki nie jest z nim do końca szczery, wziął głęboki oddech i  zatrzymał blondyna.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;- Tak, wszystko w porządku - na usta wpłynął mu zmęczony uśmiech, który nie do końca przekonał Uchihe. &lt;br /&gt;Niebieskie tęczówki uciekły w bok, co utwierdziło Sasuke, że nie jest tak dobrze, jak mówi Naruto.&lt;br /&gt;- Powiedz mi co się dzieje? - zaproponował czarnowłosy, ruszając powoli w kierunki metra, ale wciąż obserwując twarz chłopaka.&lt;br /&gt;Widział wyraźne wahanie malujące się w jego oczach. Postanowił go nie poganiać, dając mu czas na zebranie myśli.&lt;br /&gt;Opalona dłoń przejechała niezręcznie po włosach, a oczy zwróciły się w stronę oczekującego wyjaśnień, czarnowłosego.&lt;br /&gt;- Nie wiem czego mam się po tobie spodziewać - mruknął niechętnie. &lt;br /&gt;Odpowiedź  bruneta została poprzedzona przez nawoływania Kiby, z których można  było zrozumieć tyle co "spóźnimy się na lekcje", a które skutecznie  przerwał Neji, żegnając się z nim ostentacyjnie przy zejściu do metra.  Inuzuka zapłonął czerwienią i zniknął w podziemiach, kryjąc się przed  wzrokiem przechodniów.&lt;br /&gt;-  Powiedziałem ci wczoraj, że jesteś dla mnie najważniejszy i nie musisz  się niczym martwić - odparł spokojnie, ale nie zauważył ulgi na twarzy  blondyna.&lt;br /&gt;-  To nie to, nie wiem jak mam się zachowywać w szkole i czego od ciebie  oczekiwać - westchnął, przecierając twarz dłońmi - Skąd mam wiedzieć czy  znów...&lt;br /&gt;-  Naruto - przerwał mu łagodnym głosem i spojrzał z uczuciem w jego oczy -  Niczym się nie przejmuj, zostaw to wszystko mnie - rzekł, starając się  aby zabrzmiało to wystarczająco pewnie.&lt;br /&gt;- Tego boję się najbardziej - Uzumaki spojrzał w grafitowe tęczówki, wyrażając swoje obawy.&lt;br /&gt;-  Obiecuję ci, że nie zrobię znowu czegoś, co mogłoby cię skrzywdzić -  zapewnił ciepłym tonem i uśmiechnął się, dodając mu tym otuchy.&lt;br /&gt;Naruto  zerknął jeszcze raz w jego oczy, aby upewnić się co do szczerości jego  słów. Schował dłonie do kieszeni gdyż dzisiaj był naprawdę chłodny  poranek.&amp;nbsp; Zeszli po schodach, znikając w tłumie spieszących się ludzi.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;W  szkole niewiele zmieniło się od ostatniego czasu. Przynajmniej blondyn  zdołał się przez minione dni przyzwyczaić do panującej tam atmosfery.  Gęstej i ciężko opadającej na samopoczucie. Roznoszącej się po każdej  komórce ciała i dającej do zrozumienia, jak ciężko będzie przeżyć  kolejny dzień.&lt;br /&gt;Sasuke,  który odpuścił sobie ostatnio lekcje, szedł teraz lekko poirytowany  spojrzeniami, za którymi kryły się różne odczucia. Obiecał sobie jednak,  że dla tych niebieskich oczu, jest w stanie zignorować wszelkie  złośliwości, które słyszał na każdym kroku.&lt;br /&gt;Przeszedł  więc dumnie przez korytarz i zatrzymał się pod swoją salą udając, że  nie obchodzą go zaciekawione spojrzenia i szepty dochodzące do jego  uszu.&lt;br /&gt;-  To ja spadam do siebie - westchnął Inuzuka z nieukrywanym  niezadowoleniem i obrzucił złowrogo, najbliższą grupkę gapiów. W jego  wykonaniu jednak, nie odniosło to zbyt wielkiego skutku i niezrażeni  uczniowie dalej śmiało sobie na nich popatrywali.&lt;br /&gt;Westchnął więc umęczony, machnął ręką na pożegnanie i rzucając "nie dajcie się hienom", zniknął na piętrze, potrącając ludzi.&lt;br /&gt;Niebieskooki  wziął głęboki wdech i spojrzał niepewnie na Sasuke, stojącego obok. Nie  lubił być w centrum zainteresowania. Poprawił torbę na ramieniu i  odpiął guzik marynarki. Czarne oczy spojrzały na niego ze zmartwieniem, a  chwilę później przebiegły po otoczeniu, strasząc gapiów. Czuł się jak w  zoo, co nie było wcale pozytywnym uczuciem. Chciał zrobić coś aby  zaoszczędzić Uzumakiemu kolejnych niemiłych chwil. Westchnął więc  zerkając na zegarek i zebrał się w sobie. Spojrzał jeszcze po ludziach i  z zaciętą miną pokonał swoją pierwszą barierę. &lt;br /&gt;Złapał  blondyna za dłoń, ruszając przed siebie i zmuszając chłopaka do tego  samego. Błękitne oczy otworzyły się w głębokim zdziwieniu, ale  posłusznie ruszył za czarnowłosym, który mroził wzrokiem każdego ucznia.  Był i dumny i przerażony swoim zachowaniem. Satysfakcję jednak,  przynosiły mu zszokowane miny ludzi. &lt;br /&gt;Naruto  czuł się nie mniej przerażony niż Sasuke. Wszystko dlatego, że nie  wiedział czego ma się spodziewać, przecież w każdej chwili Uchiha mógł  uciec od odpowiedzialności. Po raz kolejny zresztą i to chyba tego  obawiał się bardziej niż tego, że plotki wypisywane w gazetce szkolnej,  właśnie znalazły swoje potwierdzenie w żywej demonstracji.&lt;br /&gt;Szedł  jednak grzecznie za czarnowłosym, który widocznie kierował się na dach  szkoły. Gdy już zniknęli za ciężkimi drzwiami, usłyszał jak grafitowooki  wypuszcza powietrze, z czego mógł wywnioskować, że kosztowało go to  wiele odwagi.&lt;br /&gt;- Sasuke - powiedział niepewnie, wciąż nie mogąc otrząsnąć się z wewnętrznego szoku i będąc przygotowanym na wszystko.&lt;br /&gt;Chłopak  odwrócił się do złotowłosego i bez najmniejszego ostrzeżenia, pocałował  zachłannie. Jakby chcąc znaleźć potwierdzenie swojego, kolejnego  życiowego wyboru. Chcąc upewnić się, czy postąpił właściwie. Szukając  tej odrobiny bezpieczeństwa i stałości w morelowych wargach. &lt;br /&gt;Uzumaki  po chwili z pasją zaczął odwzajemniać pocałunek, wplatając palce w  gładkie czarne kosmyki i zaciskając mocno dłonie. Bojąc się, że za  chwile te miękkie usta, oznajmią mu, że to ostatni raz.&lt;br /&gt;-  To było... - zaczął Uchiha, szukając słowa, które opisywałoby stan w  jakim się teraz znajduje - Nie wiem, ale moje serce zaraz wyskoczy -  powiedział na wydechu, prowadząc opalona dłoń do swojego torsu i dając  poczuć, jak bardzo to przeżył.&lt;br /&gt;Naruto przełknął ślinę i wtulił się w jego ramiona. Odetchnął głęboko, zastanawiając się co teraz będzie.&lt;br /&gt;- I co dalej? - zapytał nie patrząc mu w oczy.&lt;br /&gt;-  No myślę, że pójdziemy na lekcje i znów damy im do zrozumienia, jak  bardzo NIE interesuje nas ich zdanie - uśmiechnął się szeroko, czując  jakby spadł mu z serca wielki głaz. Pocałował jeszcze szybko chłopaka,  odnotowując, że do zajęć zostało jeszcze kilka minut - Pamiętaj, że już  cię nie zostawię. Przejdziemy przez to razem - czarnowłosy spojrzał w te  krystaliczne tęczówki i nie dając szansy na odpowiedź, znów wpił się w  usta chłopaka. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-5208673254740044444?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/5208673254740044444/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=5208673254740044444&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/5208673254740044444'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/5208673254740044444'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/01/epizod-55.html' title='Epizod 55'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-1479194471098544771</id><published>2011-01-17T16:52:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T20:30:44.752+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 54</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Do posiadłości  Uzumakiego wpadł niespokojny brunet. Już od progu przyuważył dodatkowe  pary butów i palące się światło w salonie. Gdy był jeszcze na zewnątrz  zarejestrował je w sypialni, co wskazywało na to, że to nie właściciel  domu znajduje się na dole. Przechodząc obok, uważnie zajrzał do środka,  spostrzegając dwie postacie siedzące przed telewizorem.&lt;br /&gt;- Gdzie Naruto? - zapytał ze zdenerwowaniem.&lt;br /&gt;Dwie pary oczu spojrzały na niego ze zdezorientowaniem&lt;br /&gt;-  Na górze - odparł Hyuuga, za co dostał z łokcia od partnera i został  potraktowany wściekłym spojrzeniem - No co? To nie nasza sprawa, nie  możemy mu zabronić...&lt;br /&gt;- Neji, przez niego Naruto cierpi! - warknął cicho Kiba, nie zauważając, że brunet już skierował się ku sypialni.&lt;br /&gt;-  To ich sprawa i muszą to sobie wyjaśnić - ostry ton wydobył się z  gardła długowłosego gdy szatyn chciał pójść za Uchihą. Chłopak spojrzał  niepewnie w stronę schodów i usiadł na swoim poprzednim miejscu.  Prychnął jeszcze ze złością i skrzyżował ręce, w duchu mając nadzieję,  że wszystko będzie dobrze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Czarnooki dotarłszy na górę, stanął przed  drzwiami i biorąc głęboki oddech, zapukał. Nie słysząc odzewu, ponowił  czynność i zacisnął kilka razy nerwowo pięści. Usłyszał niemrawe  "proszę" i nacisnął klamkę. Serce biło mu niesamowicie szybko i miał  nadzieje, że nie zostanie wyrzucony, zanim wejdzie do środka. Gdy  przekroczył próg, jego wzrok padł na łóżko, na którym leżał Uzumaki. &lt;br /&gt;Chłopak  uparcie wpatrywał się w sufit, trzymając ręce pod głową i najwyraźniej  nie zdając sobie sprawy z tego, że do pomieszczenia wszedł właśnie jego  "były" chłopak. Nie oderwał się od kontemplacji białej farby nawet  wtedy, gdy usłyszał, że osoba przerywająca mu tą ambitną czynność,  zbliżyła się do łóżka. Poczuł ugięcie się materaca i dopiero teraz  powędrował wzrokiem do postaci, która odważyła się zakłócić jego,  dopiero co, uzyskany spokój.&lt;br /&gt;Westchnął umęczony odnotowując, że ową osobą jest Sasuke. Nie miał zamiaru go jednak wypraszać, nie miał na to sił. &lt;br /&gt;- Naruto, daj mi jeszcze jedną szansę - powiedział stanowczo czarnooki, wpatrując się uparcie w opaloną twarz. &lt;br /&gt;Niebieskie  oczy skierowały się na jego sylwetkę, ale blondyn nie poruszył się ani o  minimetr. Nie odpowiedział, wracając do obserwacji sufitu.&lt;br /&gt;- Wiem,  że mi nie ufasz i czujesz się zraniony tym jak postąpiłem. Zachowałem  się jak dupek i zdaję sobie z tego sprawę... - westchnął, marszcząc w  zastanowieniu brwi - Chciałem ci jednak powiedzieć, że nie odpuszczę  sobie ciebie tak łatwo. To dzięki tobie jestem teraz lepszą osobą,  czuję, że jak cię stracę to razem z tobą, zniknie to wszystko czego się  dzięki tobie nauczyłem. Wszystko to, co z tobą przeżyłem i nawet jeśli  nie było tego wiele, jest dla mnie bardzo cenne. Chcę ci też powiedzieć,  że to ty jesteś sensem mojego życia i nie pozwolę, by szkolna gazetka  zrujnowała mi to, co razem budowaliśmy... - odetchnął głęboko,  spuszczając głowę gdy blondyn odwrócił się do niego plecami - Wiem, ze  nie łatwo ci uwierzyć w to co teraz mówię, ale chcę byś wiedział, by  wszyscy wiedzieli, że ty jesteś ważniejszy niż moja reputacja... -  przesunął się w stronę chłopaka, ostrożnie łapiąc go za rękę - Twoje  szczęście jest dla mnie najważniejsze i nie obchodzi mnie, jak zareagują  na to inni ludzie, nawet jeżeli miałbym stracić wszystko na co  pracowałem wiedz, że poświęciłbym to, abyś tylko ofiarował mi jeszcze  jedną szansę - czarnowłosy zacisnął mocniej dłoń, wyczuwając drżenie  chłopaka.&lt;br /&gt;- Nie mów znowu czegoś, za co nie weźmiesz  odpowiedzialności - usłyszał drżący głos - Nie chcę byś mówił coś  takiego tylko dlatego, że dręczą cię wyrzuty sumienia...- blondyn zakrył  twarz ręką, dając upust łzom - Dlaczego to robisz? Dlaczego  przychodzisz tu i faszerujesz mnie fałszywymi deklaracjami...nie możesz  zostawić mnie w spokoju? Tak bardzo cieszy cię moje cierpienie? -  zaszlochał głośno, nie potrafiąc już dłużej tego wstrzymywać. &lt;br /&gt;Zabrał  dłoń, którą trzymał brunet i skulił się bardziej na pościeli. Starał  się oddychać równomiernie, w czym przeszkadzały mu łzy. Miał ich już  serdecznie dość, ale także przyzwyczaił się do nich w ciągu tych  ostatnich dni. Nie mógł zrozumieć po co Uchiha się wysila, tak naprawdę  nie potrafiąc dochować swoich obietnic. Gdy pomyślał, że miałby tak  cierpieć po raz kolejny przeszły go dreszcze, hamując wypływające z oczu  łzy. Czego on tu jeszcze chciał? Niech powie to co musi i zostawi go w  spokoju. &lt;br /&gt;- Naruto, błagam cię nie możesz mi tego zrobić! - jęknął  panicznie Uchiha. Niebieskooki podniósł się gwałtownie i spojrzał na  niego zapłakanymi oczami.&lt;br /&gt;- A ty mogłeś mi to zrobić?! Mogłeś mnie  doprowadzić do takiego stanu? Pytam się, czy miałeś prawo mnie tak  ranić?! - wysyczał wściekle, próbując zapanować nad oddechem. - Mogłeś  mnie potraktować jak błąd i uciec, tak? Więc czy ja teraz nie mam prawa,  trzymać się z daleka od cierpienia? - zapytał z takim bólem w oczach,  że czarnowłosy spuścił głowę, nie będą w stanie wytrzymać tego  spojrzenia.&lt;br /&gt;- Pozwól mi dowieść, że naprawdę mi na tobie zależy, proszę...ja bez ciebie nie mogę funkcjonować...&lt;br /&gt;-  Nie rozśmieszaj mnie - prychnął lekceważąco. Brunet złapał go za  ramiona, patrząc prosto w oczy z niezwykłą determinacją i szczerością.&lt;br /&gt;-  Uwierz mi, popełniam błędy jak każdy człowiek, chcę je też naprawiać.  Nie mogę patrzeć na twoje cierpienie, bo to sprawia mi niewyobrażalny  ból. Chcę ci pokazać, że możesz być przy mnie także szczęśliwy. Wiem, że  trudno jest mi wybaczyć to, co zrobiłem...chciałbym abyś dał mi szansę  zapracować na to wybaczenie, byś jeszcze raz spróbował być ze mną&lt;br /&gt;-  Wiesz, że byłem z tobą szczęśliwy, ale to nie jest takie proste.  Straciłem do ciebie zaufanie kiedy twoja reputacja wyszła na pierwszy  plan - westchnął ocierając twarz i uspokajając oddech - Spodziewałem  się, że tak może się stać ale miałem tą nadzieję...że może jednak, okażę  się dla ciebie kimś ważnym.&lt;br /&gt;- Czy ty słyszałeś co ja mówiłem? Jesteś  dla mnie najważniejszy, gdyby tak nie było, nie siedziałbym tutaj, nie  przejmowałbym się tym jak bardzo cię skrzywdziłem i nie robił rachunku  sumienia prosząc o wybaczenie. Nie pozwolę ci tak łatwo odejść, kiedy z  takim trudem w końcu do mnie dotarłeś...Jesteś dla mnie wszystkim...&lt;br /&gt;- Przestań...&lt;br /&gt;-  Zrozum to wreszcie. Zrozum, że to ten cholerny strach siedzący w mojej  głowie jest za to odpowiedzialny. To irracjonalne uczucie porażki, przy  każdym życiowym wyborze jest straszne. Ty pomogłeś mi się go pozbyć,  pojawiając się w moim życiu, stopniowo go wypychasz, ale on wciąż tam  jest. Gdy Karin napisała o nas, znowu poczułem, że poniosłem porażkę, bo  nie byłem w stanie samemu tego zrobić. Boje się każdego mojego wyboru,  dlatego nikogo do siebie nie dopuszczam, boje się, że zawsze coś  spieprzę. Jesteś tą jedyną osobą, która nie jest moją życiową porażką,  jesteś tym najwłaściwszym wyborem, bez ciebie wszystko straci sens -  wyszeptał cicho, gładząc blondyna po policzku i ścierając kolejną łzę  spływającą w dół. Przyciągnął go do siebie, mocno przytulając i całując  przy skroni. Odetchnął głęboko, głaszcząc chłopaka po plecach i chowając  nos w jego włosy.&lt;br /&gt;- Sasu...ke - wyszlochał niebieskooki, wczepiając  się dłońmi w materiał na plecach bruneta - Sasuke ty dupku...-  powiedział i rozkleił się na dobre.&lt;br /&gt;- To znaczy, że dajesz mi jeszcze  jedną szansę? - zapytał z nadzieją, wplatając palce w blond kosmyki.  Poczuł tylko przytaknięcie głową i urywany oddech przy uchu. Ramię  zmokło mu już całkiem, a na usta wstąpił tak szeroki uśmiech jak jeszcze  nigdy - Przyrzekam, że nigdy więcej cię nie skrzywdzę...- wyszeptał  drżącym głosem, wtulając się mocniej w ciało blondyna.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Kiba chodził po salonie w kółeczko, co niesamowicie denerwowało długowłosego.&lt;br /&gt;- Możesz wreszcie usiąść? - zapytał zirytowany i gdy tylko szatyn się zbliżył, złapał go za dłoń i pociągnął na sofę.&lt;br /&gt;- Chcę wiedzieć co tam się dzieje - wymamrotał, nerwowo popatrując w stronę schodów.&lt;br /&gt;- Ja też, ale nie możemy im przeszkadzać, uspokój się - przyciągnął chłopaka do siebie, gdy ten ponownie chciał się podnieść.&lt;br /&gt;-  Nie mogę usiedzieć w miejscu - jęknął i splótł palce z palcami bruneta.  Wypuścił powietrze i oparł głowę na ramieniu starszego chłopaka.  Sprawdził w telewizorze godzinę - Późno jest - powiedział gdy w  telegazecie zbliżała się pierwsza w nocy.&lt;br /&gt;- Zostaniemy tu dzisiaj na noc - przygarnął brązowookiego bliżej i wzdychając przełączył kanał.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;- Itachi? I co, poszedł? - po schodach zszedł Nugato, zastając długowłosego sprzątającego zrzucone figurki.&lt;br /&gt;- Tak - odparł uśmiechając się ciepło.&lt;br /&gt;- To dobrze, nie wiem o co im poszło, ale z tego co było słychać, to musiał skrzywdzić Naruto - westchnął i opadł na fotel.&lt;br /&gt;-  Mój brat jest nieco...cofnięty, w tych sprawach - powiedział wstając i  podchodząc do chłopaka - Czasami robi coś, czego nie przemyśli. A  wszystko przez te wpojone mu przez ojca, wartości - prychnął, odrzucając  włosy na plecy &lt;br /&gt;- Jak to jest, że tobą, te wartości nie rządzą? - zapytał opierając się o bruneta i patrząc w kominek.&lt;br /&gt;- Jestem starszy, przeżyłem więcej niż on i nauczyłem się na błędach - wzruszył ramionami&lt;br /&gt;-  Ty? Nie mów mi, że byłeś taki jak on? - złote oczy spojrzały z  niedowierzaniem, a po chwili chłopak pokręcił głową - Nie wierzę -  mruknął, uśmiechając się pod nosem.&lt;br /&gt;- Wiem, że nie ma czym się chwalić, ale w naszej rodzinie to chyba normalne - zaśmiał się &lt;br /&gt;-  Nie mogę sobie tego wyobrazić, jesteś taki...- przerwał zastanawiając  się jakiego słowa użyć - Taki dobry - postanowił ująć to ogólnie i nie  rozdrabniać się.&lt;br /&gt;- Tak, ale kiedyś byłem zły - wyszeptał złowrogo -  Jedyną moja przyjaciółką była Kushina, nie przejmowała się moją chłodną  postawą - podrapał się po głowie - No, a na studiach poznałem Minato, na  początku był irytujący, ale jakoś wyszło szydło z worka.  Zaprzyjaźniliśmy się i oto stałem się kim jestem teraz - wzniósł ręce w  górę, śmiejąc się wesoło.&lt;br /&gt;- To dobrze - mruknął przymilnie - Idziemy  spać? - zapytał, podnosząc głowę. Czarnooki spojrzał na niego radosnym  wzrokiem i pocałował lekko. Wstał i gasząc po drodze światło, poszli na  górę.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;-  Sasuke - szepnął cicho blondyn, odrywając się od ciepłych ramion.  Przetarł twarz i spojrzał na bruneta, który cały czas trzymał dłonie na  jego talii jakby bojąc się, że jak puści to chłopak się rozmyśli.&lt;br /&gt;- Słucham? - zapytał nieco głośniej, głaszcząc kciukami boki blondyna.&lt;br /&gt;-  Nie możesz tu dzisiaj spać - odetchnął głęboko, a jego oddech był już  równomierny - To znaczy, myślę, że lepiej będzie gdy przez jakiś czas  będziemy mieszkać osobno - powiedział, patrząc niepewnie w czarne oczy.&lt;br /&gt;-  Jasne, rozumiem - Uchiha uśmiechnął się lekko i pocałował chłopaka w  czoło. - To pójdę już, jest późno. Musimy się wyspać, jutro kolejny mecz  - pogłaskał blond kosmyki, a niebieskooki pokiwał głową.&lt;br /&gt;Brunet wstał i spojrzał jeszcze na siedzącego Uzumakiego. &lt;br /&gt;- Dziękuję - Odwrócił się podchodząc do drzwi i pomachał naciskając klamkę.&lt;br /&gt;-  Sasuke... - usłyszał zanim otworzy drzwi - Jak mnie oszukasz, nigdy ci  nie wybaczę - wyszeptał na tyle głośno, aby te słowa dotarły do uszu  Uchihy. Chłopak przestał na chwilę oddychać, ale po chwili się odwrócił &lt;br /&gt;- Nie musisz się tego obawiać - odparł szczerze - Dobranoc Naruto - dodał jeszcze i słysząc odpowiedź, wyszedł z sypialni.&lt;br /&gt;Zszedł na dół z uśmiechem i nie zwracając uwagi na obserwujących go chłopaków, wyszedł z posiadłości.&lt;br /&gt;Odetchnął  głęboko świeżym powietrzem i uśmiechnął się szeroko, patrząc w niebo.  Było bezchmurne, a księżyc rozświetlał okolicę. Dopiero teraz poczuł  ulgę, a strach przed tym, że Naruto go nie przyjmie z powrotem, odpłynął.  Na jego miejscu pojawiła się jednak kolejna obawa. &lt;br /&gt;Co zrobić, żeby już nigdy go nie stracić?&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-1479194471098544771?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/1479194471098544771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=1479194471098544771&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/1479194471098544771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/1479194471098544771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/01/epizod-54.html' title='Epizod 54'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-8800838890742209370</id><published>2011-01-17T16:50:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T20:31:19.590+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 53</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Tak kochanie? - w słuchawce dało się słyszeć spokojny, niski głos.&lt;br /&gt;- On mnie zabije! - krzyk jaki dotarł do jego ucha, skutecznie uniemożliwił mu na chwilę odbieranie sygnałów dźwiękowych.&lt;br /&gt;-  Chcesz żebym stracił słuch? - zapytał wyraźnie zaniepokojony - Powiedz  spokojnie, co się stało? - zapytał i przełożył aparat do drugiego ucha.&lt;br /&gt;-  Bo wygadałem się Naruto, że Sasuke wrócił do domu, ale przecież on nie  wspominał, że mam trzymać gębę na kłódkę i przez to wszystko, gdy Naruto  się dowiedział...- szatyn przerwał na chwilę, aby wziąć głęboki wdech -  Poszedł do Itachi'ego! - powiedział spanikowany.&lt;br /&gt;- Nie rozumiem, kto i dlaczego ma cię zabić? - zapytał zdezorientowany.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;br /&gt;-  No Sasuke, przecież mówię! Słuchasz mnie w ogóle? - powiedział z  wyrzutem i spoczął na krześle w kuchni, co tylko sprawiło, że jego nogi  zaczęły podskakiwać w miejscu. Wstał i znów zaczął chodzić po  pomieszczeniu.&lt;br /&gt;- Uspokój się, słucham cię, ale w dalszym ciągu nie  rozumiem, za co ma Cię zabić? - długowłosy wzruszył ramionami, odłożył  podręcznik i podrapał się po głowie.&lt;br /&gt;- No to chyba logiczne!  Powiedziałem Naruto, że był u nas i właśnie wrócił do Itachi'ego, a ten  się wściekł i poszedł do niego. Co ja mam teraz zrobić? - brązowooki  przeczesał palcami włosy i stanął przy oknie, popatrując w nerwach na  posiadłość Uchihów. &lt;br /&gt;- Przecież to nie jest Twoja wina, prędzej czy  później by się dowiedział. Jesteś jego przyjacielem, to chyba całkiem  normalne, że to od Ciebie powinien się tego dowiedzieć - po drugiej  stronie dało się słyszeć westchnięcie - Przyjechać do Ciebie? - zapytał  po chwili zastanowienia.&lt;br /&gt;- A mógłbyś? - odparł z nadzieją - Nie wiem co będzie jak Naruto wróci, trochę się martwię &lt;br /&gt;- Jasne, przecież wiesz, że mogę - uśmiechnął się do siebie - Niedługo będę - powiedział wstając z fotela.&lt;br /&gt;- Dzięki, jesteś wspaniały, kocham Cię - westchnął z ulgą.&lt;br /&gt;- Ja Ciebie też - usłyszał jeszcze, nim Hyuuga się rozłączył. &lt;br /&gt;Usiadł przy stole i oparł brodę na dłoni, patrząc z oczekiwaniem na zegarek.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;- Zobacz kto nas odwiedził! - złotooki pojawił się w salonie, trzymając blondyna pod ramię i uśmiechając się szeroko. &lt;br /&gt;Itachi  spojrzał znad książki i podniósł w zdziwieniu brwi. Chwilę potem na  jego ustach, także pojawił się uśmiech. Odłożył książkę i wstał z  fotela, podchodząc do gościa. Wyciągnął rękę i uścisnął przyjaźnie dłoń  blondyna.&lt;br /&gt;- Co cię do nas sprowadza? - zapytał wesoło, spoglądając uważnie na strój "wyjściowy" chłopaka.&lt;br /&gt;- Właściwie to przyszedłem do Sasuke, podobno przyjechał niedawno - odparł lekko spłoszony i podrapał się w tył głowy.&lt;br /&gt;-  No tak - Uchiha spojrzał zaskoczony - Przyjechał? Nie wydaje mi się,  aby trzeba było wzywać taksówkę, by przejść na drugą stronę ulicy -  zaśmiał się i klepnął chłopaka w ramię, przyciągając do siebie Nugato.&lt;br /&gt;- No tak jakoś wyszło - powiedział płasko i spuścił wzrok, bawiąc się rękawem bluzy.&lt;br /&gt;- Coś się stało? - brunet momentalnie stłumił śmiech i spojrzał z troską, kładąc dłoń na jego ramieniu.&lt;br /&gt;- W zasadzie, to chciałbym najpierw porozmawiać z Sasuke...mógłbyś go zawołać? - zapytał wyraźnie zdenerwowany. &lt;br /&gt;Czarne oczy jeszcze przeleciały szybko po jego sylwetce, a sam gospodarz skierował się pod schody.&lt;br /&gt;- Sasuke! Mógłbyś zejść na chwilę!? - krzyknął. &lt;br /&gt;Wrócił  się aby wziąć Kyoushi'ego za rękę i skierował się z nim na górę, by nie  przeszkadzać chłopakom. Chwilę potem, dało się słyszeć dudnienie na  schodach i zobaczyć ciemnowłosą postać, która pojawiła się w salonie.&lt;br /&gt;Blondyn  przełknął nerwowo ślinę, nim czarne tęczówki odnalazły jego osobę. Na  sekundę jego serce podskoczyło do gardła, ale po chwili wróciło na swoje  miejsce, a chłopak odchrząknął. Zrobił zaciętą minę i już chciał coś  powiedzieć, gdy dotarły do jego uszu słowa bruneta.&lt;br /&gt;- C-co ty tutaj robisz? - zapytał, siląc się na obojętny wyraz twarzy.&lt;br /&gt;-  Chciałem się dowiedzieć...dlaczego unikasz mnie już czwarty dzień?  Skoro ty nie chciałeś odwiedzić mnie, to postanowiłem sam to zrobić - z  trudem panował nad swoimi emocjami. Naraz chciał płakać, krzyczeć, walić  pięściami, bądź po prostu paść na kolana i dać sobie z tym wszystkim  spokój. Próbował jednak opanować wrzenie w jego wnętrzu, zaciskając  mocno dłonie.&lt;br /&gt;- Nie unikałem Cię - skłamał gładko i odwrócił wzrok.&lt;br /&gt;- Aż tak wielki wstyd Ci przyniosłem, że musiałeś się gdzieś schować? - zapytał z wyrzutem i zrobił krok w stronę bruneta.&lt;br /&gt;Czarnooki momentalnie spojrzał na opaloną twarz. Teraz z wyraźnie podkrążonymi oczami i widocznym zmęczeniem.&lt;br /&gt;- To nie tak...&lt;br /&gt;- A jak? - przerwał mu, obejmując się rękami.&lt;br /&gt;-  Potrzebowałem czasu, chciałem pomyśleć - odparł spokojnie, uważnie  obserwując zmieniający się wyraz twarzy chłopaka z zaciętego w kpiący.&lt;br /&gt;-  O czym? O tym kiedy mnie nie będzie, aby zabrać swoje rzeczy? -  prychnął blondyn - Czy o tym jak to wszystko odkręcić, abyś znów miał  nieskalaną reputację? - przechylił głowę w bok i czekał na odpowiedź.&lt;br /&gt;-  Nie, źle to interpretujesz - czarnowłosy zrobił krok w stronę blondyna,  ale ten natychmiast odsunął się do tyłu. Wyraźnie informując, że ma się  trzymać na dystans.&lt;br /&gt;- A jak mam to interpretować? Powiedz mi jak mam  odbierać to, że nie pokazałeś się po tym wszystkim ani razu w szkole,  ani u mnie? Nie mówiąc już o jakimś stosownym wytłumaczeniu, które  chciałbym usłyszeć po tym, jak ze mną zerwałeś. - warknął, mocniej  zaciskając palce na ramionach. &lt;br /&gt;- Chyba nie muszę ci przypominać, że to ty bez słowa zostawiłeś mnie na dachu - czarnooki podniósł głos&lt;br /&gt;-  A ja, że zerwałeś ze mną, nie podając konkretnego powodu! - teraz i  Naruto podniósł głos - Myślałeś, że będę tam siedział i mówił "Nie ma  sprawy, wszystko się ułoży, a ja się gdzieś ukryję i już nie będę się  narzucał"? Ja nie byłem w stanie nic powiedzieć! - głos mu zadrżał i  chłopak spojrzał w kominek. Przełknął ślinę - Co miałem powiedzieć,  kiedy osoba, którą kocham mnie zostawia?&lt;br /&gt;Uchiha otworzył szeroko oczy i wpatrywał się tępo w blondyna. Postąpił do przodu z niepewną miną i bezgranicznym zdziwieniem.&lt;br /&gt;-  C-co? Możesz powtórzyć? - zapytał bezmyślnie, przetwarzając w umyśle,  słowo po słowie, pytanie chłopaka, nadal nie wierząc w to, co słyszy.&lt;br /&gt;-  Nic nie będę, do cholery, powtarzał! Zabawiłeś się mną! Sądziłeś, że  dopóki wszystko będzie jak w bajce to nie ma o co się martwić? Życie  zrobiło Ci psikusa i od razu odstawiłeś mnie w kąt? Myślałeś, że do  końca życia będę jednym z twoich, cholernych sekretów!? - wyrzucił z  siebie ze złością. &lt;br /&gt;Oczy piekły niemiłosiernie, ale jak na złość  żadna kropla nie chciała wylecieć, aby choć trochę ulżyć sercu.  Czarnowłosy zaczął powoli podchodzić do blondyna, wyciągając lekko ręce  przed siebie, w geście uspokojenia chłopaka. Ten natomiast odruchowo się  cofał, uniemożliwiając zbliżenie się Uchihy.&lt;br /&gt;- Naruto! To nie tak! -  powiedział prawie panicznie - To była chwila, nie pomyślałem o tym! Nie  wiedziałem co mam zrobić! - szybko pokonał dzielący ich dystans i  złapał chłopaka za ramiona. Uzumaki odepchnął go mocno i odsunął się.&lt;br /&gt;- Nie dotykaj mnie - powiedział spokojniej. Oddychał głęboko, starając się zachować zimna krew&lt;br /&gt;Choć  serce pragnęło dotyku tych zręcznych dłoni i ciepła bladego ciała, to  rozum podpowiadał zupełnie co innego. Nie raz już się zawiódł, radząc  się serca. Nie mógł pozwolić sobie na kolejną, życiową porażkę i na  okazanie słabości. Miał sporo czasu na przemyślenie tego i mimo  wszystkich części ciała, które na ślepo ciągnęły go do czarnookiego,  postanowił nie wchodzić drugi raz do tej samej rzeki. Nie chciał znów  cierpieć.&lt;br /&gt;- Naruto, błagam, daj mi się wytłumaczyć...&lt;br /&gt;- Z czego?  Myślisz, że powinienem znać powód, dla którego mnie zostawiłeś? Masz  rację, znam go, ale chcę go usłyszeć od ciebie. Chcę wiedzieć dlaczego,  nie chcesz ze mną być - powiedział zdecydowanym głosem. Zacisnął dłonie w  pięści, czekając na odpowiedź. Jak na skazaniu.&lt;br /&gt;Grafitowe oczy  spojrzały na niego z wahaniem. Nie mógł tego przeciągać jeżeli chciał go  zatrzymać. Nie mógł pozwolić sobie na dalsze sprawdzanie swojej teorii.  &lt;br /&gt;- Ale ja chcę z tobą być! Zrozum, to był impuls, odruch...Ja  początkowo pogubiłem się w tym wszystkim, przestraszyłem się, to było  pierwsze co przyszło mi do głowy - mówił szybko, spuszczając wzrok.  Zaraz poczuł silne uderzenie w policzek, aż go na chwilę zamroczyło. Na  jego ustach pojawiła się krew, która zaczęła wolno kapać na dłoń  trzymaną pod brodą. Spojrzał w niebieskie tęczówki, pełne żalu.&lt;br /&gt;Złotowłosy stał z zaciśniętą pięścią i dyszał ciężko. &lt;br /&gt;- To był, kurwa, impuls! - krzyknął, odwracając się i kierując w stronę wyjścia.&lt;br /&gt;- Zaczekaj! Naru...&lt;br /&gt;-  Sasuke, proszę - przerwał brunetowi, a głos zaczął mu się łamać - Żyj  sobie dalej w swoim idealnym świecie, w którym wszyscy cię szanują i  uwielbiają, ale beze mnie - odparł zmęczonym i drżącym głosem - Ja nie  chcę przechodzić przez to po raz kolejny &lt;br /&gt;- Naruto błagam, uwierz mi, nie pozwolę na kolejny raz! - brunet gorączkowo starał się zatrzymać Uzumakiego.&lt;br /&gt;- Masz rację, nie dam ci na to szansy - powiedział i wyszedł z posiadłości.&lt;br /&gt;-  Co...- zdołał wykrztusić słowo, po czym w furii zrzucił, stojące na  kominku figurki, czemu towarzyszył niesamowity huk mieszający się z  przekleństwami.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Długowłosy,  pospiesznym krokiem kierował się do domu, w którym obecnie przebywał  Kiba. Już chciał przechodzić gdy poczuł na ramieniu lekki uścisk.  Zmarszczył brwi i odwrócił się gwałtownie.&lt;br /&gt;- Dobry wieczór Neji - do jego uszu dotarł niski, męski głos. &lt;br /&gt;Wyprostował się, rezygnując z postawy obronnej i odchrząknął nieco nerwowo.&lt;br /&gt;- Dobry wieczór wuju - odparł, nie spuszczając ani na chwilę oczu, w których widać było niesamowitą pewność siebie.&lt;br /&gt;- Dawno się nie widzieliśmy, a ostatnie spotkanie nie wyszło nam za bardzo - powiedział swoim zwyczajowym tonem.&lt;br /&gt;-  Nigdy przesadnie się nie widywaliśmy, biorąc pod uwagę nawet to, że  mieszkaliśmy pod jednym dachem - Hyuuga zmroził go chłodną odpowiedzią. &lt;br /&gt;Hiashi  spuścił na sekundę wzrok, wyraźnie zaskoczony przebiegiem rozmowy,  starał się jednak tego nie pokazać. Uśmiechnął się przyjaźnie, co w  ogóle do niego nie pasowało i wywołało u Neji'ego uniesienie się brwi.&lt;br /&gt;- Spieszysz się gdzieś? - zapytał ze słyszalną nadzieją w głosie.&lt;br /&gt;- Tak, do mojego chłopaka - odparł stanowczo i z dumą. &lt;br /&gt;Postanowił,  że nie da się znów zgromić, tylko przez to, że ma kogoś na kim mu  zależy i jest z nim szczęśliwy. Mężczyzna nie ukrywał zdziwienia.&lt;br /&gt;- Tutaj? &lt;br /&gt;-  Tak - odparł, nie siląc się na szersze wyjaśnienia - Jeżeli nie masz  nic ważnego do powiedzenia, to chciałbym już pójść - wskazał ręką  kierunek, w którym się wybiera i już chciał się odwrócić, gdy  powstrzymała go dłoń mężczyzny&lt;br /&gt;- Czy mielibyście coś przeciwko,  gdybym zaprosił was na herbatę? Oczywiście jak będziecie wolni -  zamachał nerwowo dłonią i spojrzał na niego swoimi, jasnymi oczami.&lt;br /&gt;- My? - zapytał z niezrozumieniem&lt;br /&gt;-  No ty i twój chłopak - odchrząknął poddenerwowany. Neji spojrzał na  niego podejrzliwie - Wiem co myślisz, ale naprawdę nie ma w tym ukrytych  motywów. Myślałem nad tym i chciałbym go poznać, zrozumieć - dodał  szybko i schował za siebie pocące się ręce.&lt;br /&gt;- Chciałbym móc ci odpowiedzieć, ale muszę to z nim skonsultować&lt;br /&gt;- Po prostu będę czekał na telefon, nie musicie się zmuszać - westchnął i uśmiechnął się. &lt;br /&gt;Chciał się już pożegnać, gdy usłyszał trzask zamykanych drzwi, w posiadłości obok. Spojrzał w tamtą stronę i zauważył blondyna.&lt;br /&gt;-  Muszę już iść - powiedział szybko Neji i prawie podbiegł do Uzumakiego.  Hiashi zdążył tylko oszczędnie machnąć ręką i wszedł do domu, słysząc  jeszcze jak bratanek nawołuje chłopaka.&lt;br /&gt;- Naruto! Naruto, poczekaj! - krzyknął długowłosy, przechodząc za niebieskookim na drugą stronę ulicy.&lt;br /&gt;Złotowłosy zdezorientowany, podskoczył w miejscu nerwowo i uśmiechnął się sztucznie.&lt;br /&gt;- Cześć Neji, co ty tu robisz? - zapytał kryjąc swój podły nastrój&lt;br /&gt;- Kiba do mnie dzwonił, bo martwił się o Ciebie. Wszystko w porządku?&lt;br /&gt;-  Tak...tak, w porządku - odparł uśmiechając się i wpuszczając chłopaka  do posiadłości. W przedpokoju natychmiast pojawił się Inuzuka,  wypuszczając powietrze z ulgą - Pójdę na górę, jak chcecie możecie  zostać - blondyn ściągnął buty i skierował się na schody.&lt;br /&gt;- Naruto...- zaczął Kiba, ale Hyuuga przerwał mu, przytulając chłopaka do siebie.&lt;br /&gt;- Daj mu czas - powiedział głaszcząc go po głowie - Zrobisz mi herbaty?&lt;br /&gt;- Martwię się - brązowooki przeczesał palcami włosy i podszedł do czajnika.&lt;br /&gt;-  I chyba jest o co - westchnął brunet i usiadł na krześle - Ale my też  mamy teraz swoje zmartwienie - powiedział poważnie i spojrzał chłopakowi  prosto w oczy.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Itachi  zszedł do salonu i od razu zauważył brata opierającego się łokciami o  kominek, chowającego twarz w dłoniach. Rzucił też wzrok na burdel,  którego twórcą był nie kto inny, jak jego młodsza kopia.&lt;br /&gt;- Sasuke? - podszedł powoli.&lt;br /&gt;Młodszy  Uchiha spojrzał na niego oczami, w których jeszcze nigdy nie widział  takiej gamy uczuć. Zatrzymał się czekając aż chłopak coś powie.&lt;br /&gt;-  Zostaw mnie w spokoju - mruknął tylko cicho, odwracając wzrok od brata.  Zacisnął mocno palce na włosach i pochylił się bardziej do przodu.&lt;br /&gt;- Co się stało? - zapytał, delikatnie kładąc rękę na czarnej głowie &lt;br /&gt;- Powiedziałem żebyś mnie zostawił! - warknął i odtrącił rękę brata.&lt;br /&gt;- Przecież widzę, że nie jest w porządku - zmartwił się długowłosy.&lt;br /&gt;- Nie jest i nie będzie, koniec tematu - powiedział ostrym tonem&lt;br /&gt;-  Nie powinieneś się poddawać - szepnął mu do ucha Itachi - Za szybko  odpuściłeś, idź do niego dopóki jeszcze nie jest za późno, zobaczysz  wszystko się ułoży&lt;br /&gt;- Skąd niby możesz to wiedzieć!?&lt;br /&gt;- Zaufaj  czasami starszemu bratu - zmarszczył brwi - Naruto jeszcze nie  postanowił do końca, cały czas się waha, jak się postarasz, to uda ci  się go odzyskać - starszy objął bruneta ramieniem i uśmiechnął się  pokrzepiająco - I jeszcze jedno, naprawdę jesteś dupkiem - zaśmiał się -  Jak wrócisz, to posprzątasz, ale mam nadzieję, że nie wrócisz &lt;br /&gt;- To w Twoim przypadku oznacza, że życzysz mi powodzenia? - zapytał, na co długowłosy uśmiechnął się i wrócił na górę.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-8800838890742209370?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/8800838890742209370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=8800838890742209370&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/8800838890742209370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/8800838890742209370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/01/epizod-53.html' title='Epizod 53'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-6263385077226586181</id><published>2011-01-17T16:48:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T20:31:35.483+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 52</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Chyba  żartujesz! - orzechowe oczy spojrzały z bezgranicznym zdziwieniem na  bruneta. Ten pokiwał tylko przecząco głową - Ale dlaczego akurat on? Nie  możesz sam tego zrobić? - chłopak skrzyżował ręce na piersi i nadął  policzki.&lt;br /&gt;- Daj spokój Kiba, to przecież nic takiego - westchnął długowłosy podchodząc do szatyna i obejmując go w pasie.&lt;br /&gt;-  Nic takiego? Ty też żartujesz! - chłopak aż się zapowietrzył i odsunął,  mierząc obu wzrokiem. Wyglądał jakby intensywnie nad czymś myślał. - No  więc dlaczego on?&lt;br /&gt;- Bo jeżeli moje przypuszczenia co do Temari są  słuszne, to zapewne nie będzie się chciała ze mną spotkać - odparł  obojętnie czarnooki&lt;br /&gt;- A co to ma wspólnego z moim facetem? I  dlaczego, do cholery, randka? - rozłożył ręce i spojrzał z  niezadowoleniem na obojętnego chłopaka, po czym zwrócił wzrok, patrząc  na przepraszającą minę długowłosego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;- Bo o ile pamiętam, po tym jak  dostała ode mnie kosza, zainteresowała się Nejim, kojarzysz może? -  zapytał sfrustrowany histerycznym zachowaniem szatyna - Przecież Cię nie  zdradzi - "Byłby głupcem" - dopowiedział w myślach.&lt;br /&gt;Chłopak spojrzał  na niego nieufnie, by po chwili przenieść wzrok na jasnookiego.  Podszedł do niego i przytulił się, chowając twarz w długich włosach,  które swobodnie opadały po obu stronach twarzy starszego chłopaka.&lt;br /&gt;-  No dobra - wymruczał z westchnięciem, pocierając nosem o bladą szyję.  Długa ręka oplotła go w pasie, a usta złożyły pocałunek na czubku głowy.&lt;br /&gt;Sasuke  przyglądał się temu z jakimś takim bolesnym smutkiem. Gdyby był tu  razem z Naruto, pewnie też dostałby małą porcję czułości. Na wspomnienie  blondyna zrobiło mu się tak jakoś ciężko i aż westchnął głęboko,  kierując oczy w inną stronę. Tak, ściana była idealnym miejscem.&lt;br /&gt;- A mogę wiedzieć, czemu to wszystko ma służyć? - brązowooki zwrócił się w stronę Uchihy.&lt;br /&gt;- Chcę być pewien, że to ona stoi za tym wszystkim&lt;br /&gt;- I co zrobisz jak się dowiesz? Poza tym chyba sama się nie wsypie, jak chcesz to z niej wyciągnąć?&lt;br /&gt;-  Uwierz, że nawet nie zauważy jak Neji doprowadzi ją do szkoły -  uśmiechnął się niezauważalnie - Przy Karin będzie musiała powiedzieć  prawdę, poza tym na naszą drogą redaktorkę, też mam haczyk&lt;br /&gt;- Co to takiego? - zapytał zaciekawiony Inuzuka i pociągnął długowłosego w stronę kanapy.&lt;br /&gt;-  Wyobraźcie sobie, że nasza dziennikarka nie jest taka święta. Jak się z  nią umawiałem, dowiedziałem się o niej parę rzeczy - uśmiechnął się  chytrze - Lubi czasami odwiedzić nieciekawych ludzi, którzy przyczyniają  się do śmierci wielu innych - westchnął&lt;br /&gt;- Nie rozumiem - odparł Kiba spoglądając na swojego chłopaka. Obaj zaintrygowani czekali na dalszy ciąg wypowiedzi.&lt;br /&gt;-  To znaczy, że ma powiązania z dilerami - westchnął długowłosy i  pocałował chłopaka w skroń, na co Sasuke znów odwrócił wzrok,  przełykając niezauważalnie ślinę.&lt;br /&gt;- Powiem też, że nie są to jakieś płotki.&lt;br /&gt;- Kapitanie, skąd znasz takie towarzystwo? - zironizował Kiba i uśmiechnął się.&lt;br /&gt;-  Zawsze interesowało mnie z kim idę do łóżka. Gdyby brała, to bym się z  nią nie przespał, na szczęście moje, a nieszczęście innych, ona tylko  rozprowadza. &lt;br /&gt;- To dlaczego jest w gazetce szkolnej? I to na samym  jej szczycie? - zbulwersował się szatyn - Nie mogę uwierzyć, że  rozstaliście się przez to ścierwo - warknął, na co Uchiha tylko zacisnął  mocniej szczękę. &lt;br /&gt;Sam nie mógł w to uwierzyć Im więcej nad tym  rozmyślał tym bardziej wydawało mu się to nierealne. Dlaczego tak  postąpił? Mógłby chociaż to wszystko przemyśleć zanim robić jakikolwiek  krok w tym kierunku. To wszystko stało się tak szybko, że nawet nie  zauważył czy podejmuje słuszną decyzję. &lt;br /&gt;Był wręcz przekonany, że dla  niego będzie ona najbardziej odpowiednia, ale nie była. Ani dla niego,  ani tym bardziej dla Naruto. Po rozmowie z Nejim postanowił, że musi to  wszystko naprawić. Doszedł do wniosku, że najbardziej obawiał się tego,  że to nie on będzie osobą, która pochwali się Uzumakim przed całym  światem. Gdy zrobiła to Karin, spanikował i po prostu uciekł od  odpowiedzialności. &lt;br /&gt;Teraz musiał to wszystko wyjaśnić, a do tego  potrzebował pomocy. Nienawidził o nią prosić, ale dla blondyna był w  stanie zrobić wszystko. &lt;br /&gt;Najgorszy jednak był brak pewności, czy  Naruto go przyjmie z powrotem. Potrzebował czasu by to wszystko wyjaśnić  i miał nadzieje, że ten czas będzie jak najkrótszy. &lt;br /&gt;Nie minęły  nawet 3 dni, a on już tęsknił za tym niesamowitym błękitem, ukrytym w  tęczówka blondyna. Za każdym razem gdy para, u której przebywał  okazywała sobie uczucia, coś ciężkiego spadało mu na klatkę piersiową i  wgniatało w fotel. Jego czarne tęczówki miały dość kontemplowania  ściany, a szyja zaczynała już drętwieć. Skrzywił się, gdy kątem oka  zobaczył kolejny pocałunek.&lt;br /&gt;- Możecie przestać? - zapytał z rosnącą  irytacją. Para oderwała się od siebie, przypominając sobie o gościu.  Szatyn podrapał się w głowę z zakłopotaniem, a długowłosy przeprosił  nieporadnie.&lt;br /&gt;- Kiedy chcesz porozmawiać z Naruto? - zapytał jasnooki,  odwracając się od bruneta. Ten wzruszył ramionami i zmarszczył w  zamyśleniu brwi. - Sasuke? Chyba masz zamiar to zrobić? &lt;br /&gt;- Potrzebuję czasu - przełknął boleśnie ślinę i wstał.&lt;br /&gt;- Gdzie idziesz? - zapytał szatyn&lt;br /&gt;-  Gdzie idziemy - poprawił go czarnooki - Ty idziesz ze mną, wracam do  domu, to znaczy do Itachiego - powiedział szybko - A Ty idziesz do  Naruto - wskazał ręką na szafkę z butami, jakby ponaglając chłopaka.&lt;br /&gt;- Ale dlaczego?&lt;br /&gt;- Chcę wiedzieć co się z nim dzieje - odpowiedział, zarzucił na plecy swoją kurtkę i wsunął adidasy.&lt;br /&gt;-  I ja niby mam być Twoim informatorem - prychnął niechętnie, jednak w  duchu ucieszyła go perspektywa spotkania z niebieskookim. Był bardzo  ciekaw, co u niego. Jak się czuje, jak to znosi - No dobra - westchnął i  wstał.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Uzumaki  siedział w w pokoju, czytając jedną ze swoich książek. Niedawno  zakupiona "Córka Boga", leżała gdzieś z boku, nietknięta. Niebieskooki  odciął się od wszelkiego rodzaju wspomnień o brunecie. Przynajmniej miał  taki zamiar. W szkole go nie spotkał. Nie raczył się pojawić na  lekcjach. Nie miał zielonego pojęcia, gdzie chłopak może przebywać, co  robić. Czuł się pusty, zraniony, oszukany i samotny.&lt;br /&gt;Z nikim nie  rozmawiał, nie obarczał swoimi problemami. Z Kibą mijał się na  korytarzu, unikając jakiegokolwiek wdania się w konwersację. Chciał mieć  spokój i go uzyskał. Trzy dni nic nie robił, tylko siedział w domu w  basenie książek. Czytał jedną za drugą, wypełniając sobie czas. Byle by  nie myśleć. Nie wspominać tych grafitowych, bezdennych tęczówek.  Czarnych, gładkich włosów i alabastrowej skóry. Chamskich odzywek,  temperamentu i tajemniczości. &lt;br /&gt;Nim się zorientował, znów czytał po  raz piąty to samo zdanie. Zirytowany odłożył książkę, i wstał z kanapy.  Wszedł do kuchni, włączając cicho radio. Wyjął wodę i usiadł przy stole.  Przez to wszystko co się wydarzyło, mało jadł. Nie głodził się, ale nie  miał większego apetytu. W większości pił wodę. Powoli też zaczął to  sobie wszystko układać. Zastanawiać się, czy tak właśnie miało się stać.  Rozmyślania przerwał dzwonek. &lt;br /&gt;Skrzywił się, odstawił szklankę i  poszedł otworzyć. W drzwiach zobaczył uśmiechniętego Kibe. Nie był to  zwykły jego "wyszczerz". Uśmiech był pełen otuchy i wsparcia. &lt;br /&gt;Blondyn odsunął się i zaprosił chłopaka do środka.&lt;br /&gt;-  Napijesz się czegoś? - zaproponował. Wiedział, że będzie chciał  rozmawiać o Sasuke. Nie przyszedł by tutaj, tylko po to, aby posiedzieć i  dotrzymać mu towarzystwa.&lt;br /&gt;- Herbaty - odparł, ściągnął buty i wszedł za niebieskookim - Unikałeś mnie - westchnął siadając na krześle.&lt;br /&gt;- Nie miałem ochoty na towarzystwo - mruknął, odwrócony do niego plecami.&lt;br /&gt;- Trzymasz się jakoś? - zapytał z troską&lt;br /&gt;- Jak widać - burknął z irytacją. &lt;br /&gt;Szatyn  przyjrzał się chłopakowi, który miał na sobie bluzę z powyciąganymi  rękawami i jakieś dresowe spodnie. Włosy jak po przejściu tornada i  lekko podkrążone oczy.&lt;br /&gt;- No właśnie nie widać &lt;br /&gt;- Dlatego nie miałem ochoty na towarzystwo - odwrócił się w jego stronę, zakładając ręce na piersi.&lt;br /&gt;- Naruto ja się tylko martwię...&lt;br /&gt;- Nie potrzebuję tego, nie prosiłem Cię o to, abyś tu przyszedł i użalał się nade mną - warknął &lt;br /&gt;-  Nie użalam się! Chcę wiedzieć czy wszystko w porządku, martwiłem się.  Unikałeś mnie, nie odbierasz telefonu, nie odpisujesz na smsy - Inuzuka  aż wstał i zrobił krok w stronę chłopaka.&lt;br /&gt;- Nic nie jest w porządku! -  krzyknął Uzumaki, zaciskając dłonie w pięści i spuszczając ręce wzdłuż  ciała - Co niby ma być na swoim miejscu? Wszystko się popieprzyło.  Sasuke dalej ma swoją reputację, a co ja mam do cholery? Kurwa, pustkę -  ściszył głos i przełknął ślinę - Nie mogę spać w nocy, żeby o nim nie  myśleć czytam wszystko co popadnie. Nie mam nawet ochoty ruszać się z  miejsca. Nie chcę nikogo widzieć, a jego nawet nie potrafię znienawidzić  - przeszło mu drżąco przez gardło - Nie potrafię o tym mówić, ale muszę  powiedzieć komuś jak się czuję...&lt;br /&gt;- Uzumaki, przecież masz  przyjaciół - westchnął szatyn, podchodząc bliżej i obejmując delikatnie,  pogładził ręką po plecach - No dalej&lt;br /&gt;- Co? - wykrztusił z trudem, nie ruszając się.&lt;br /&gt;- Wypłacz się - poklepał go po plecach&lt;br /&gt;- Już...to zrobiłem - odparł, powstrzymując cisnące się do oczu łzy. &lt;br /&gt;- Ale nie zmoczyłeś nikomu koszuli - zażartował i uśmiechając się lekko, pogłaskał włosy chłopaka. &lt;br /&gt;Po  chwili poczuł, jak dłonie blondyna wędrują na jego plecy i zaciskają się na materiale bluzy. Ciałem wstrząsnęły dreszcze, a z gardła  niebieskookiego wydobył się cichy szloch.&lt;br /&gt;- Tak bardzo...mnie zranił -  wyszeptał - Chciałem mu powiedzieć...co do niego czuję...- przełknął  łzy i wziął głębszy oddech - A on mnie zostawił...jak zabawkę -  zaszlochał głośniej. &lt;br /&gt;Szatyn nie przestawał głaskać go uspokajająco. W  środku, coś się gotowało. Nie mógł oglądać przyjaciela w takim stanie.  Zastanawiał się jak to wszystko znosił przez te trzy dni. Jak sobie z  tym poradził, sam, bez wyjaśnień. Odrzucony. Pogłaskał go jeszcze raz po  głowie i odsunął lekko.&lt;br /&gt;- Zrobię Ci herbaty, a Ty usiądź, opowiesz  mi wszystko za chwilę - uśmiechnął się pokrzepiająco i usadził go przy  stole. Podał mu papierowy ręcznik, aby chłopak mógł się wysmarkać i  wytrzeć zapłakaną twarz.&lt;br /&gt;- Sorry, nie chciałem ci tu ryczeć -  westchnął, uspokajając się trochę - To pewnie przez te hektolitry wody,  które w siebie wlałem, ma teraz co wypływać - spróbował zażartować aby  samemu podnieść się na duchu, ale w rezultacie znów mu się zebrało na  płacz. Wziął kilka głębokich wdechów i wziął w ręce kubek, który znalazł  się przed nim.&lt;br /&gt;- Czemu wcześniej nie powiedziałeś, że Ci źle, nie  musisz być teraz sam - trochę wkurzało go to, że miał związane ręce i  nie mógł powiedzieć, co planuje Uchiha. Żadnych aluzji, nic. Musiał  oglądać jak jego przyjaciel rozmyśla nad tym wszystkim, męcząc się  przyczyną takiego, a nie innego zachowania Uchihy. Bolało go to, że jest  bezradny.&lt;br /&gt;- Nawet nie wiem, gdzie on jest. Nie pokazał się tutaj ani  razu, nawet jak byłem w szkole, jego nie było. Nie przyszedł po swoje  rzeczy, jestem kompletnie rozchwiany i martwię się o niego - westchnął  złotowłosy, pociągając nosem. &lt;br /&gt;Kiba zreflektował, że nie było mówione nic o zakazie poinformowania Naruto, o miejscu przebywania bruneta.&lt;br /&gt;- Był u nas - odparł ostrożnie. Niebieskie tęczówki spojrzały na niego zaskoczone i z jakimś, takim wyrzutem, pretensją.&lt;br /&gt;- Jak to? Dlaczego mi tego nie powiedziałeś wcześniej? &lt;br /&gt;- Nie chciałem Ci pisać w smsach, a jak już mówiłem, nie odbierałeś i mnie unikałeś...&lt;br /&gt;- Dlaczego u Was? Przecież ma dom - Uzumaki pokręcił głową z niezrozumieniem&lt;br /&gt;- Z Itachim jest pokłócony, a nie był gotowy się z Tobą spotkać...&lt;br /&gt;- Jak długo u Was będzie? - zapytał zmartwiony, ale jednocześnie mu ulżyło. Przynajmniej wiedział, że nic mu się nie stało.&lt;br /&gt;- No...właśnie dzisiaj wrócił do domu - wstrzymał powietrze &lt;br /&gt;- Nie mogłeś mi tego powiedzieć na wejściu?! - blondyn aż podniósł się z miejsca i ruszył w stronę wyjścia.&lt;br /&gt;- Czekaj! Gdzie idziesz? - Inuzuka poderwał się i poszedł za chłopakiem&lt;br /&gt;- A jak myślisz? &lt;br /&gt;- Nie możesz...&lt;br /&gt;-  Bo co!? - wbił zdecydowany wzrok w szatyna. Ten nic nie odpowiedział,  tylko spojrzał w swoje buty - Tak myślałem, zostań tu jak chcesz.&lt;br /&gt;- Co chcesz mu powiedzieć? - zapytał z obawą.&lt;br /&gt;-  Ja? To on ma mi wszystko wyjaśnić, teraz kiedy już trochę z tym  wszystkim ochłonąłem...- wziął głęboki oddech - Niech powie mi w twarz,  że nie chce ze mną być - dodał i wyszedł trzaskając drzwiami.&lt;br /&gt;- Jestem martwy - szatyn złapał się za głowę i wrócił do kuchni.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;- Cześć - w drzwiach frontowych, pojawił się złotooki i z wielkim uśmiechem powitał blondyna.&lt;br /&gt;- Czy...jest Sasuke? - zapytał, a serce podeszło mu do gardła.&lt;br /&gt;- Jest, wejdź - niczego nieświadomy Nugato, wpuścił chłopaka do środka.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3796220246258772467-6263385077226586181?l=sasunaru-siruwia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/feeds/6263385077226586181/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3796220246258772467&amp;postID=6263385077226586181&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/6263385077226586181'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3796220246258772467/posts/default/6263385077226586181'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2011/01/epizod-52.html' title='Epizod 52'/><author><name>Siruwia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11690160355055518682</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_CFnr-1LTako/TDMAZK7ijCI/AAAAAAAAAAw/vBuRz0z8mfs/S220/s320x240.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3796220246258772467.post-1792704367364053476</id><published>2011-01-17T16:45:00.001+01:00</published><updated>2012-01-10T20:35:00.426+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SasuNaru'/><title type='text'>Epizod 51</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Hej! Czekaj! - po wyjściu z pomieszczenia, szatyn złapał  niebieskookiego za rękę, zatrzymując go gwałtownie i patrząc bez  zrozumienia. Obejrzał się jeszcze za brunetem, który poszedł w  przeciwnym kierunku i znów spojrzał na Uzumakiego.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Co to było?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Co?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Stałeś tam jak słup soli i nic nie powiedziałeś! - wyrzucił gniewnie - W  ogóle nie obchodzi cię, że ktoś sypie plotki za Twoimi plecami? -  zmarszczył brwi, cały czas trzymając blondyna, aby przez przypadek mu  nie uciekł.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Po pierwsze, to nie są plotki, to jest prawda, nie oszukujmy się Kiba,  dobrze o tym wiesz - westchnął głęboko - Po drugie, to czego  oczekiwałeś? Że wezmę przykład z Sasuke i zacznę jej wygrażać...czy coś -  zbagatelizował ruchem dłoni po czym oparł się o ścianę, wyrywając rękę z  uścisku i nerwowo przeczesując dłonią włosy.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie rozumiem? Naprawdę to po Tobie spłynęło? - zapytał z niedowierzaniem&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  Co tu jest do rozumienia. Nie będę się bawił w detektywa, mało mnie  obchodzi co ludzie o mnie powiedzą, nigdy jakoś szczególnie tego nie  kryłem ani nie rozpowiadałem - spojrzał na szatyna.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Poza tym ja i  Sasuke mamy inne zdania co do tej sytuacji, wolałem się nie odzywać -  westchnął z irytacją gdy kolejni uczniowie przeszli obok nich, szepcząc  coś do siebie. Zmierzył ich obojętnym spojrzeniem i ruszył powoli w  stronę klasy. Kiba miał lekcje niedaleko więc kawałek drogi musieli  przejść razem.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  I chcesz to tak po prostu zostawić? Bo macie "inne zdania"? Co to w  ogóle za argument? - oburzył się, odetchnął i znów zatrzymał blondyna. -  Słuchaj Naruto, tu już nawet nie chodzi o to, że zostaliście "odkryci" -  powiedział z jakąś taką determinacją. - Tu chodzi o waszą prywatność!  Jeżeli nic nie zrobicie, ona wam wejdzie z butami w życie. Nie możesz  jej tak po prostu wpuścić do środka! &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  I co mam z tym zrobić, dać jej klapsa i zamknąć w pokoju? Kiba to jest  jej praca, na tym to polega, na zbieraniu informacji - odparł umęczonym  głosem&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Ale nie kosztem czyjejś prywatności! - oburzył się - Ona nie może tak sobie napisać niesprawdzonych informacji!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-  I tu się mylisz. Może i nie sprawdzała czy są prawdziwe, ale miała to  szczęście, że są - odparł. - Nie ma sensu teraz wypierać się przed całą  szkołą, to będzie jak potwierdzenie plotek...znaczy się prawdy - szepnął  z ironią. - Idę na lekcje, do zobaczenia - niebieskooki machnął ręką na  pożegnanie i zniknął za rogiem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;Blondyn  siedział w klasie, udając, że słucha nauczyciela. Sasuke nie pojawił  się na lekcji, co go trochę zaniepokoiło. Miał nadzieje, że brunet nie  zrobił niczego głupiego. Gdy tylko usłyszał dzwonek natychmiast opuścił  klasę, ignorując śmiechy i ciche rozmowy. Nawet nauczyciel spoglądał na  niego z nieukrywanym zaciekawieniem. Nie zwracając na to szczególnej  uwagi, skierował się po schodach na dach. Zawsze jadł tam z Sasuke  drugie śniadanie, by nie być narażonym na jakiekolwiek plotki i móc w  spokoju nacieszyć się swoim towarzystwem. Otworzył metalowe drzwi, które  skrzypnęły głośno i przeszedł pod prowizorycznym łańcuchem, mającym na  celu zatrzymać każdego, kto ośmieli się złamać regulamin. Niestety nie  zdał on egzaminu i teraz blondyn skręcił w prawo z nadzieją, że za  nadbudówką zobaczy dobrze mu znaną sylwetkę. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;Miał  szczęście, gdyż brunet kucał oparty o ściankę z głową spuszczoną w dół,  a lekko falujące na wietrze włosy zakrywały mu twarz. Niebieskooki  zatrzymał się i oparł ręką niedaleko chłopaka. Nie zamierzał mu  przeszkadzać i postanowił poczekać, aż ten sam na niego spojrzy.  Wiedział, że go słyszał. Odgłos otwieranych drzwi jest głośny dlatego  zawsze siedzą za nadbudówką, aby w razie niezapowiedzianej wizyty  jakiegoś ucznia, móc na czas się od siebie oderwać. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;Złotowłosy  aż się lekko zachwiał gdy uświadomił sobie, że być może nigdy więcej  nie będą musieli się tego obawiać. Być może nigdy więcej nie dojdzie  między nimi do czegoś, co mogłoby dać podstawę plotkom. Że to wszystko  co stworzyli w ciągu tego krótkiego miesiąca, właśnie się skończyło.  Osunął się po ścianie i usiadł, wyciągając nogi przed siebie. Westchnął  głęboko i przeczesał włosy, spoglądając ukradkiem na bruneta i wyłapując  jego spojrzenie. Było bezbarwne tak jak kiedyś. Zadrżał mimowolnie i  spuścił głowę. Chciał coś powiedzieć, zadać pytanie, ale zaschło mu w  ustach.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;- Myślę, że powinniśmy zwolnić - do jego uszu dotarł zimny głos. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;Poderwał  szybko głowę do góry patrząc przestraszonym wzrokiem w czarne oczy.  Chwilę później znów ją spuścił czując zbierające się w jego oczach łzy.  Wiedział, że może się właśnie tego spodziewać. Rozumiał, że dla Sasuke  to za wcześnie by ujawnić ich związek zwłaszcza, że połowa szkoły  interpretowała ich jako wrogów i rywali. Wiedział, że brunet czuje się  upokorzony tym, że wydało się to w ten sposób. Znał go dobrze i zdawał  sobie sprawę, że taki właśnie może być skutek, jednak mimo wszystko było  to dla niego bolesne. Po raz kolejny poczuł się bezwartościowy, jak  ktoś kogo trzeba skrywać przed światem bo swoim istnieniem nie przynosi  nic dobrego, tylko wstyd. Pomimo tego, że rozumiał uczucia Uchihy, jego  strach i wiedział, że nie poświęci reputacji dla kogoś, kto ledwie  miesiąc temu bezceremonialnie wpakował się w jego spokojne życie, nie  mógł zatrzymać myśli, które świadczyły o jego beznadziejności. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;Odetchnął  dławiąc się lekko powietrzem i zakrył usta dłonią, próbując powstrzymać  rozrost tej wielkiej kluchy w gardle, która nie pozwalała mu na  wypowiedzenie żadnego słowa. Pociągnął nosem przełykając bolesne uczucie  pustki.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;- Jak...bardzo? - zapytał, chociaż znał odpowiedź. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;Najgorsza  była lekko tląca się gdzieś w środku nadzieja. Nadzieja na to, że wcale  nie trzeba tego kończyć, że może da się coś z tym zrobić, że Sasuke  znajdzie inne wyjście z tej sytuacji. Łudził się, że tak jak on nie  przejmie się tym, że ludzie o nich wiedzą. Zaakceptuje to i pokaże im,  że to nie oni kierują jego życiem, że nie boi się tego uczucia i nie  wstydzi. Nadzieja na to, że chociaż raz będzie dla kogoś najważniejszy.  Znów się pomylił. Po raz kolejny nie wykorzystał szansy, którą dostał.  Znowu dostaje od życia w dupę.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;-  Całkowicie - głos bruneta lekko zadrżał, ale starał się tego nie okazać  i miał nadzieje, że niebieskooki tego nie słyszał. Dla niego byłby to  znak, że jest jakaś nadzieja na pociągnięcie tego dalej. Nie chciał mu  tej nadziei dawać. Wiedział, że nie ma sensu tłumaczyć się przed całą  szkołą. Za jakiś tydzień powinno się ukazać sprostowanie, a poza tym nie  czuł się niczemu winny. Był tylko świadomy uczucia pustki, tego, że coś  się skończyło i nie do końca jeszcze to rozumiał. To wszystko stało się  tak szybko, że nie miał czasu uporządkować swoich uczuć. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;Nie  mógł jednak pozwolić sobie na takie upokorzenie przed tymi wszystkimi  ludźmi. Utratę szacunku i wyśmianie. Czuł się jak w piekle i jedyną  osobę, która była w tym piekle razem z nim, musiał od siebie odsunąć.  Nie chciał go ranić, to było jednak nieuniknione. Zdawał sobie sprawę,  że będąc z nim teraz, mógłby go zranić jeszcze bardziej. Nie był  przygotowany na taki rozwój wydarzeń i wewnątrz niego szalała panika.  Dopóki sobie tego wszystkiego nie ułoży, musi trzymać się od blondyna  jak najdalej. Nie chciał się wyładowywać na nim. Nie chciał go za nic  winić. To on gdzieś popełnił błąd, był tego pewien.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;Usłyszał  ciche szuranie i spojrzał jeszcze raz w stronę złotowłosego.  Niebieskooki bez słowa wstał i przytrzymując się ściany, skierował w  stronę zejścia z dachu.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;-  I co? Nic nie powiesz? - zapytał zdziwiony, zrywając się z ziemi i  patrząc za blondynem - Tak po prostu się z tym pogodzisz? - zmarszczył  brwi i podniósł ręce w geście niezrozumienia. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;Chłopak  zatrzymał się i spojrzał w bok, przełykając ciężko ślinę. Jego profil  był dobrze widoczny dla czarnych oczu, które niecierpliwie oczekiwały  odpowiedzi, wyjaśnienia.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;-  Ja...to...- niebieskie oczy niespokojnie wędrowały po dachu, szukając w  głowie reszty słów, niestety nie znalazły - Przepraszam - westchnął  drżąco i zniknął za rogiem by brunet mógł po chwili usłyszeć trzask. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;Został sam. Poczuł pustkę. &lt;span style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;Coś się skończyło.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-size:
