poniedziałek, 20 grudnia 2010

Epizod 40

- Czy mogę przyjąć zamówienie? – młoda japonka zaczesana w wysokiego kucyka, podeszła do stolika znajdującego się w rogu, dyskretnie oświetlonej kawiarni.
- Kawę z kardamonem – powiedział mężczyzna beznamiętnie,zamykając kartę i odkładając na brzeg stolika. Dziewczyna spojrzała znacząco na chłopaka siedzącego naprzeciwko.
- Wodę z cytryną i lodem poproszę – powiedział uśmiechając się ciepło i podając kartę do rąk kelnerki. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech i oddaliła się spokojnym krokiem.
Przez chwilę dwie pary białych tęczówek mierzyły się wyczekująco, a cisza, która im towarzyszyła przerywana była przez cichą,relaksacyjną muzykę.

Epizod 39

- Skupcie się! - donośny, stanowczy głos rozniósł się po pomieszczeniu. - Wszyscy pamiętają o czym mówiłem? - zapytał i rozejrzał się po twarzach w niego wpatrzonych. W odpowiedzi dostał kilka kiwnięć głową. - Pamiętajcie żeby tego nie spieprzyć!
- Sasuke! - zganił go Kakashi, na co czarnowłosy tylko spojrzał przepraszająco za przekleństwo.
- Ten sezon jest decydujący - powiedział patrząc zdecydowanie po twarzach, które wpatrywały się w niego wyczekująco.
- Tak jest, kapitanie! - odezwali się chórem wstając z zacięciem w oczach.
- Zmiażdżymy ich! - krzyknął Kiba podjudzając resztę drużyny. Po chwili cała szatnia wypełniła się okrzykami determinacji.
Niebieskooki nerwowo pocierał o siebie dłońmi, próbując się wyciszyć i pozbyć uczucia tremy.
- Poradzisz sobie! - krzyknął do niego Kiba i poklepał po plecach, posyłając mu uśmiech pełen wsparcia.

Epizod 38

Złotooki, wchodząc z powrotem do salonu, nieświadomie wpakował się w panująca między braćmi, ciężką atmosferę.
Chowając komórkę do kieszeni, usiadł przy stole z uśmiechem na twarzy. Dopiero przysuwając się z krzesłem, wyczuł złowrogą aurę. Spojrzał nieśmiało na Itachi'ego i spostrzegł jak bardzo napięte są jego mięśnie twarzy. Powoli przeniósł wzrok na młodszego Uchihe.
Przypatrując się trochę uważniej, studiował ich podobieństwo.
Mimo wiadomej różnicy wieku, byli prawie identyczni. Itachi miał dłuższe włosy, z tyłu, na karku, związane w kucyk. Sasuke sięgały one tylko do ramion, a sztywne kosmyki z tyłu głowy były postawione. Pomimo tego, że długowłosy był starszy, to młodszy z nich miał ostrzejsze rysy twarzy, która swoją drogą, była bardzo męska. Itachi natomiast wyglądał łagodniej czego dopełniały, gęstsze niż u brata, czarne rzęsy. Zaobserwował jak młodszy podnosi do ust lampkę wina. W jego oczach zauważył wyzywający błysk. Obrócił głowę w stronę Itachi'ego uważnie obserwując jak odchyla się aby oprzeć o oparcie, nie spuszczając brata z oczu. Spojrzał na siedzącego na przeciwko Naruto, który miał zaniepokojoną minę.

Epizod 37

- Powinni zaraz być - mruknął pod nosem patrząc na zegar ścienny - Podaj mi tamten
talerz - zwrócił się do opartego spokojnie o blat, kasztanowłosego
- Ten? - zapytał biorąc naczynie do ręki, a na potwierdzenie dostał kiwnięcie głową. - Swoją drogą ciekawy jestem jak wygląda ten Twój braciszek - powiedział na powrót opierając się o blat.
- Jak to jak? - czarnowłosy uniósł brwi w geście zdziwienia, nie odrywając się od pracy - Podaj mi tą przyprawę, cholera nie zdążymy - warknął pod nosem ponownie zerkając na zegarek - Nie widziałeś zdjęć? - zapytał, biorąc od chłopaka saszetkę.
- Jakich zdjęć? - złotooki był wyraźnie zdziwiony.
- No tych, które porozstawiane są po całym do...Cholera jasna! - krzyknął nagle sprawiając, że jego kochanek podskoczył.

Epizod 36

- Kuso! - warknął pod nosem blondyn kopiąc mały kamyk. - "Dlaczego to zawsze ja muszę się zastanawiać jakich słów używać i co robić?" - pomyślał i przystanął rozglądając się w obie strony. Gdy na jezdni nie pokazał się żaden samochód, przeszedł śmiało na drugą stronę. Przystanął przed napisem "Sklep Spożywczy" i włożył ręce do kieszeni. - Kuso! - zaklął po raz drugi gdy przeszukując nie znalazł żadnych drobnych - "Dlaczego ja zawsze muszę je wyjmować na stół?" - zrezygnowany postanowił ruszyć przed siebie. - Itai! - mruknął gdy niespodziewanie natrafił na przeszkodę, a może raczej "wszedł". Podniósł się szybko masując łokieć.
- Go-gomenasai Naruto-kun! - do uszu blondyna dobiegł melodyjny kobiecy głos. Podniósł wzrok i napotkał zakłopotane, mleczne spojrzenie.
- Hinata - powiedział z uśmiechem, który w obecnej chwili nie pochodził z radości na widok "przyjaciółki", lecz z uprzejmości.

Epizod 35

Czarna Toyota zatrzymała się w ciemnym zaułku. Jedynym oświetleniem było tam nikłe światło księżyca co jakiś czas kryjące się za chmurami. O ciemnoczerwoną ścianę jednej z kamienic, stał oparty młody chłopak. Dym papierosowy okalał jego twarz sprawiając wrażenie bezpiecznej zasłony przed ciekawym wzrokiem.
            Szyba samochodowa, ciemność nocy i dym sprawiający wrażenie jedwabistej powłoki czyniły obraz niewyraźnym, rozmazanym. Czarne oczy próbowały wyostrzyć zamglone kontury postaci. Otworzył szybę i przyjrzał się uważniej. Młodzieniec palący papierosa zaciągnął się po raz ostatni po czym wyrzucił niedopałek na ziemię i przygasił lekko butem. Wypuścił ciężko powietrze i skierował się w stronę dobrze znanego mu czarnego pojazdu.
Mężczyzna siedzący na miejscu kierowcy przechylił się i otworzył drzwi od strony pasażera. Sięgnął do kieszeni i wyciągnął paczkę papierosów.
- Nie palisz – powiedział obojętnie chłopak, wsiadając do samochodu i zatrzaskując drzwi.
- Masz rację – odpowiedział czarnowłosy chowając paczkę zpowrotem do kieszeni. Westchnął ciężko i odpalił samochód.

Epizod 34

- Nareszcie – złotowłosy chłopak odetchnął głęboko i opadł na fotel. Odchylił głowę do tyłu i przymknął oczy.
- To już wszystko – powiedział czarnooki stawiając na podłodze ostatnie pudło. Wyprostował się i usiadł wygodnie na kanapie.
- To mogę już iść? – zapytał Inuzuka spoglądając nerwowo na zegarek. Brunet spojrzał przelotnie w jego stronę.
- Tak – powiedział od niechcenia. – Nie zapomnij tylko o poniedziałkowym meczu. Dobrze by było gdybyś mógł się swobodnie poruszać. – Kiba mimowolnie się zaczerwienił i sięgnął po torbę, próbując ukryć zażenowanie.

Epizod 33

- Tu jesteś, szukałem Cię – powiedział blondyn wchodząc na szkolny dach. W ręku trzymał dwie papierowe torebki świadczące o tym, że najprawdopodobniej znajduje się w nich jedzenie. – Co robisz na dachu? –zapytał, a jego niebieskie oczy przebiegły po otoczeniu. Podszedł i usiadł koło bruneta, który miał odchyloną do tyłu głowę i lekko przymrużone oczy. Gdy ten się odwrócił, niebieskooki podał mu papierową torebkę.
- Co to? – zapytał brunet niepewnie wkładając rękę.
- Pomyślałem, że jesteś głodny – westchnął blondyn i wyciągnął kanapkę uśmiechając się przy tym szeroko.

Epizod 32

Po domu rozniósł się po raz kolejny dźwięk dzwonka. Jednak i tym razem nie było na niego odzewu.
- No co jest? – zapytał sam siebie chłopak stojący przed zadbaną posiadłością. Podniósł rękę i kolejny raz nacisnął dzwonek. Znowu nic.Stojąc już dobre 10 minut przed drzwiami zdecydował się na użycie radykalnych środków. Myśląc nad tym, że po prostu wejdzie do środka, a następnie wyszuka z kuchni jakąś sporych rozmiarów miskę, czy cokolwiek nadającego się do pomieszczenia dużej ilości wody, miał nadzieje, że pozamykali się na cztery spusty.
Postanowił sprawdzić poziom bezpieczeństwa skromnego domostwa, naciskając zgrabną klamkę u drzwi wejściowych. O dziwo było otwarte,a tego się w ogóle nie spodziewał. Wolałby aby były zamknięte, uniemożliwiając mu wykonanie swojego „małego” planu. Nie chciał się narażać na ewentualne wydalenie z drużyny bądź co najmniej celne uderzenie w pysk. Jednak jak już napisał sobie scenariusz, postanowił postępować według niego.

Epizod 31

 O cholera! - Był tylko krzyk, huk, a potem cichy jęk. Czarna głowa momentalnie poderwała się z poduszki, patrząc zaspanym wzrokiem po pokoju. Dostrzeżenie czegokolwiek utrudniały mu zasłonięte granatowym materiałem okna. Zasłony z powodzeniem tłumiły światło dzienne. Podniósł się na łokciach i przetarł oczy gdy usłyszał ponownie cichy jęk.
- Co jest? - zapytał zachrypniętym od snu głosem i sprawdził ręką miejsce obok siebie. Było puste - Naruto? - zadał pytanie, na które nie zyskał odpowiedzi. Usłyszał tylko
ciche szuranie. Wstał pospiesznie z łóżka i odsłonił zasłony. - Co Ty do cholery wyprawiasz? Jest czwarta rano - powiedział patrząc to na zegarek to na blondyna zaplątanego w swoje rzeczy.
- Nie przeszkadzaj sobie...śpij..ja tylko się jakoś z tego...wyplącze i już mnie nie ma - wypowiedział, z trudem próbując wydostać się ze skotłowanego materiału. Uchiha podszedł do niego i pomógł mu uporać się z problemem, po czym go podniósł.